
— Jeszcze, jak wsiadła do samochodu, to nie było nic takiego po niej widać. Dopiero jak kawałek przejechaliśmy, to była cała roztrzęsiona, zapłakana. Próbowałem ją trochę uspokajać — mówi w rozmowie z “Faktem” taksówkarz Krzysztof z Darłowa. Dodaje, że niestety nic nie pomagało. Jedyne, co mógł zrobić, to jej słuchać.
Czytaj też: Nowy trop w sprawie zaginionej Emilii Koprowskiej. Policja dementuje
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
REKLAMA
Darłowo. Zaginięcie Emilii Koprowskiej. Taksówkarz widział ją ostatni
Pan Krzysztof mówi, że kobieta najpierw chciała, żeby ją zawieźć do aquaparku. — Twierdziła, że tam jest jakieś auto ze zdjętym kołem i z pobitymi szybami i jakiś agresywny mężczyzna. Byłem zaskoczony i w szoku. To był mój pierwszy kurs tego dnia i takie coś od razu — wspomina w rozmowie z “Faktem”.
Opowiada, że wysadził kobietę na parkingu, na który chciała zostać dowieziona, jednak wbrew temu, co mówiła, żadnego samochodu tam nie było.
Zapłaciła mi, chciała jeszcze wizytówkę, bo później chciała do Koszalina jechać. Potem wyszła z taksówki, a ja odjechałem
— opowiada pan Krzysztof.
Dodaje, że pasażerka ta już wbrew zapowiedziom nie odezwała się do niego. — Nie chcę gdybać, co mogło się jej stać, ale naprawdę była roztrzęsiona i zapłakana — podsumowuje taksówkarz.
Emilia Koprowska zaginęła 30 sierpnia w Darłowie po kłótni z mężem. Ten zgłosił jej zaginięcie dopiero dwa dni później. Policja prowadzi poszukiwania. Na razie nie mówi o żadnych hipotezach, choć przyznaje, że mąż zaginionej zmieniał wersje wydarzeń. Nie jest jednak podejrzany ani podejrzewany w tej sprawie.
Samochód utknął w korku. W środku rodząca kobieta
Kuba trafił pobity do szpitala. Sprawców sprowokowała jego czapeczka
Materiały policyjne
Emilia Koprowska zaginęła.
/3
Gryń Przemysław / newspix.pl
Poszukiwania Emilii Koprowskiej.
Gryń Przemysław / newspix.pl
Plakat o zaginięciu Emilii.