Zbrodnia w Starej Wsi wstrząsnęła Polską. Po roku od tragedii dzieci Tadeusza Dudy przerywają milczenie

Minął rok od tragedii, która wstrząsnęła Starą Wsią i całą Polską. 27 czerwca ub. r. Tadeusz Duda († 57 l.) najpierw postrzelił swoją teściową, a następnie zabił własną córkę Justynę († 26 l.) i jej męża Zbigniewa († 31 l.). Po pięciu dniach policyjnej obławy odebrał sobie życie w lesie pod Ostrą. Dziś dzieci Dudy przerywają milczenie. — Nie jesteśmy winni, a jednak płacimy najwyższą cenę — mówią “Faktowi”.

Tadeusz Duda, oprócz Justyny, której brutalnie odebrał życie, miał jeszcze czworo dorosłych dzieci. Przez ten rok wszystkie żyły w cieniu tej tragedii. Dziś po raz pierwszy przerywają milczenie. Zdecydowały się na rozmowę z “Faktem”. — Nie mamy się z czego tłumaczyć. My też jesteśmy ofiarami — mówią zgodnie Aneta, Kasia, Paweł i Andrzej. — Nie jesteśmy winni, a jednak płacimy najwyższą cenę — dodają.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Stara Wieś nie zapomni tej zbrodni. Dzieci sprawcy również. W domu na uboczu, który niegdyś wybudował ich ojciec, dziś panuje spokój. Nie ma już przemocy, ale jej skutki — jak mówią — zostały.

Dla sąsiadów Tadeusz Duda był człowiekiem pomocnym, uśmiechniętym, “złotą rączką”. W domu kimś zupełnie innym.

— Na zewnątrz był dobry. W domu… baliśmy się go — mówią jego dzieci.

Awantury wybuchały niespodziewanie — czasem po alkoholu, czasem bez powodu. — Nigdy nie wiedzieliśmy, od czego to zależy. Wracał i wybuchał. Potrafił wejść rano do pokoju i zacząć nas wyzywać — opowiadają “Faktowi”.

Próbowały się bronić. Wzywały policję, szukały pomocy, ale każda interwencja miała konsekwencje. — Jak ktoś zgłosił, że coś się dzieje, to potem miałyśmy piekło. On wszystko wiedział. W domu wszędzie były kamery i podsłuchy — mówi “Faktowi” Kasia i Aneta.

Ojciec kontrolował każdy ich krok. — Jak wracał z pracy, najpierw oglądał nagrania. To nie było życie. To była ciągła kontrola — dodają. — Nawet wizyty u dziadków, mieszkających obok, odbywały się ukradkiem, by nie wywołać kolejnej furii — mówią.

Tadeusz Duda utrzymywał rodzinę i uważał, że daje mu to pełną władzę. — Wszystko było jego. A my miałyśmy być pod nim. Mama, według niego, nie miała nic swojego — mówią nam jego dzieci.

— Prosiliśmy go o wiele rzeczy, ale nigdy nie było wiadomo, czy tata się zgodzi — wspomina Andrzej. Gdy dzieci dorastały i zaczęły się usamodzielniać, sytuacja się pogorszyła. — Już nie byliśmy od niego zależni. To go denerwowało jeszcze bardziej — dodają.

To nie była tylko przemoc słowna. Dzieci Tadeusza Dudy opowiadają nam o takich szczegółach, których z szacunku dla nich nie będziemy publikować, by znów nie wywoływać bólu, którego doznały ze strony ojca w domu rodzinnym.

Rodzinie założono “Niebieską Kartę”. Ojciec miał zakazy zbliżania się do domowników, czasowo się wyprowadzał, ale wracał. — Uważał, że wszystko do niego należy — mówią. — Prawdopodobnie krótko przed tragedią poszedł do sądu zapoznać się z aktami sprawy dotyczącej przemocy. Chyba wtedy zrozumiał, że grozi mu więzienie. To był moment przełomowy — dodaje Katarzyna.

27 czerwca ub. r. to był dzień, który zmienił wszystko. — Wiedzieliśmy, że się boi więzienia, ale nikt nie był w stanie przewidzieć tego, co się wydarzy — mówią dzieci Tadeusza Dudy.

Najpierw postrzelił swoją teściową. Potem pojechał do domu córki, gdzie zabił Justynę i jej męża Zbigniewa. Na końcu, po pięciu dniach ukrywania się w lesie, odebrał sobie życie.

— Nie wiemy, czy strzelając do Justyny, nie chciał zabić też jej córeczki, Poli. Siostra trzymała ją na rękach… To się nie mieści w głowie — mówią dzieci Dudy.

Przed tragedią obie rodziny żyły w zgodzie. Spotykały się, pomagały sobie. Po okrutnej zbrodni te relacje się rozpadły.

— Myślałyśmy, że ból nas połączy. Stało się odwrotnie. Oni stracili Zbyszka, my straciłyśmy Justynę — mówią siostry.

Najbardziej boli ich jednak los małej Poli. W wyniku tragedii została osierocona. Ma dziś dwa latka. — Aneta zgłosiła się na rodzinę zastępczą. Pola znała ją najlepiej, siostra bywała u niej kilka razy w tygodniu — podkreśla Kasia.

Twierdzą, że początkowo wszyscy byli zgodni co do takiego rozwiązania. — Kilka dni po tragedii usłyszałyśmy od rodziny zmarłego szwagra, że to najlepsze wyjście. Potem wszystko się zmieniło — mówią.

Ostatecznie dziewczynka trafiła pod opiekę zastępczą do rodziny brata zmarłego Zbigniewa — Krzysztofa i jego żony.

— W sądzie padły nawet słowa, że jesteśmy rodziną patologiczną. To bardzo boli. Nigdy nie miałyśmy konfliktu z prawem, a przypisano nam grzechy ojca — mówią dzieci Tadeusza Dudy.

Dziś mają z Polą kontakt tylko sporadycznie. Sąd zdecydował, że Aneta może zabierać siostrzenicę tylko dwa razy w miesiącu, w sumie rodzina widzi ją tylko przez osiem godzin.

— To za mało. Jak to dziecko ma nas pamiętać? Jak mamy budować więź? — pytają.

Każde spotkanie wygląda podobnie: odbiór dziecka i powrót o wyznaczonej godzinie. — Nie ma rozmów, nie ma żadnej relacji. — Pola źle znosi rozstania z nami, gdy musimy ją zawieźć… płacze, nie chce wracać — dodaje Aneta.

Konflikt między rodzinami jest dziś głęboki. — Justyna i Zbigniew dorobili się majątku, budując dom, mieli samochody, motocykl. To wszystko powinno należeć się Poli i nikt nie powinien korzystać z jej majątku — dodaje Katarzyna.

Rodzina wie, że krótko po dramacie były prowadzone zbiórki pieniężne dla małoletniej Poli. — Miejmy nadzieję, że te pieniądze będą służyły naszej siostrzenicy — mówią dzieci Tadeusza Dudy. — Chcemy tylko jednego: żeby Pola była bezpieczna i szczęśliwa i żebyśmy mogły być w jej życiu obecne — dodają.

Choć minął rok od tragedii, dla nich ten dramat się nie skończył. — Przeżywamy to każdego dnia. Straciłyśmy siostrę, normalne życie i wciąż walczymy o kontakt z jej dzieckiem. Nie chcemy niczego więcej. Tylko żeby Pola o nas nie zapomniała — mówią dorosłe dzieci Tadeusza Dudy.

“Fakt” próbował porozmawiać z rodziną zastępczą Poli. — Nie chcemy rozmawiać, to jest dla nas bardzo ciężka trauma. Człowiek nocami i dniami nadal płacze — powiedziała nam żona brata, któremu przydzielono opiekę nad małą Polą. Zapytana, dlaczego te kontakty ze stroną rodziny Tadeusza Dudy są sporadyczne i oschłe, dodała: — Sąd tak ustalił.

Mała Pola straciła rodziców. Dramat w Starej Wsi

“Ta nienawiść była w nim od lat”. Krewna Dariusza R. z Mierzawy przerywa milczenie

Usłyszała: “Idź, ratuj Elżbietę”. Później ścierała krew ze ścian

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Marcin Kwaśny jest bratem prezydenta popularnego miasta. Oto co wyjawił

Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat” Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat”, by opowiedzieć o swoim debiυcie reżyserskim, którym jest film “Odzyskaпy”. Towarzyszyła mυ…

Odrzucony posiłek i wyznanie wobec braku wyboru Gdy Gülsüm przychodzi do salonu z powiadomieniem o kolacji przygotowanej z inicjatywy Beyzy, Cihan w chłodnych słowach odrzuca posiłek i…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page