
Śmierć Adriana Szymaniaka, znanego widzom programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, poruszyła wiele osób. Mężczyzna zmarł 5 września w wieku 39 lat po długiej walce z ciężką chorobą. Od ponad roku zmagał się z glejakiem IV stopnia, a jego historia była szeroko śledzona przez osoby, które poznały go dzięki telewizyjnemu programowi.
Po odejściu Adriana jego żona, Anita Szydłowska-Szymaniak, zwróciła się do opinii publicznej z prośbą o spokój i poszanowanie prywatności rodziny. W kolejnych dniach w mediach społecznościowych zaczęły jednak pojawiać się publiczne wypowiedzi dotyczące życia prywatnego zmarłego oraz spraw rodzinnych. W związku z tym wdowa zdecydowała się ponownie zabrać głos.
W swoim oświadczeniu Anita zaznaczyła, że nie może pozostać obojętna wobec przekazywanych publicznie informacji na temat Adriana i jego najbliższych. Podkreśliła, że nie zgadza się z obrazem sytuacji przedstawianym przez matkę zmarłego.
Jak napisała, przekazywane mediom relacje dotyczące prywatnego życia Adriana, jego kontaktów rodzinnych, ostatnich tygodni choroby oraz kwestii określanych jako jego „ostatnia wola” – według niej – nie są zgodne z prawdą. Wdowa zaznaczyła również, że tego rodzaju informacje nie były z nią wcześniej konsultowane.
Anita w zdecydowanych słowach odcięła się od wersji wydarzeń, która zaczęła funkcjonować w przestrzeni publicznej.
W dalszej części swojego komunikatu Anita Szydłowska-Szymaniak odniosła się również do relacji, jaka w ostatnim okresie życia łączyła Adriana z jego matką.
Wdowa zaznaczyła, że – jej zdaniem – publicznie kreowany obraz tych relacji nie odpowiada rzeczywistości. Przekazała, że w ostatnim czasie Adrian nie utrzymywał z matką kontaktu, który można byłoby określić jako szczególnie bliski i harmonijny.
W swoim oświadczeniu wspomniała także o sytuacjach, które miały mieć miejsce podczas ostatnich tygodni choroby mężczyzny. Według jej relacji dochodziło wtedy do angażowania służb, w tym policji i zespołów ratownictwa medycznego, choć – jak podkreśliła – nie widziała ku temu uzasadnionej potrzeby.
Jednocześnie Anita jasno zaznaczyła, że nie zamierza ujawniać wszystkich szczegółów rodzinnych publicznie. Nie chce bowiem, aby osobiste sprawy bliskich stały się przedmiotem medialnego konfliktu.
W swoim oświadczeniu żona Adriana odniosła się również do kwestii jego ostatniego pożegnania. Temat miejsca pochówku stał się jednym z najczęściej komentowanych w związku z publicznymi wypowiedziami członków rodziny.
Anita przekazała, że jej najbliższym zależy przede wszystkim na tym, aby Adrian został pochowany zgodnie z jego wolą. Jak wyjaśniła, chodzi o miejsce związane z rodziną, w którym wspólnie planowali dalsze życie, budowę domu oraz swoją przyszłość.
Dla wdowy i jej najbliższych ma to mieć szczególne znaczenie. To właśnie tam, jak podkreśliła, znajdowało się centrum ich wspólnego życia i miejsce, z którym wiązali swoje dalsze plany.
Na zakończenie swojego oświadczenia Anita Szydłowska-Szymaniak zaapelowała, aby po śmierci Adriana najważniejsza nie stała się publiczna dyskusja dotycząca rodzinnych nieporozumień.
Wdowa podkreśliła, że dla niej i najbliższych priorytetem jest teraz możliwość spokojnego przeżycia żałoby oraz godnego pożegnania ukochanego męża, ojca i członka rodziny.
Zwróciła się również z prośbą, aby pozwolić rodzinie pożegnać Adriana w ciszy i wśród najbliższych osób – z godnością oraz spokojem.
Śmierć 39-latka pozostawiła ogromną pustkę w życiu jego żony, dzieci, rodziny i przyjaciół. Anita dała jednak jasno do zrozumienia, że nie chce, by czas żałoby został zdominowany przez publiczne spory. W tym niezwykle trudnym momencie najważniejsze ma być jedno – spokojne i godne pożegnanie Adriana Szymaniaka.