
Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła tysiącami Polaków. Charyzmatyczny poseł i twórca fundacji #TeamLitewka przez lata angażował się w pomoc potrzebującym, zwierzętom i osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Po jego tragicznej śmierci w wypadku drogowym sprawa wciąż budzi ogromne emocje, również wśród osób, które były z nim blisko związane.
Jedną z nich jest Doda. Artystka wielokrotnie podkreślała, że śmierć parlamentarzysty była dla niej ogromnym ciosem. Wspólnie nagłaśniali problemy schronisk dla zwierząt, spotykali się przy różnych inicjatywach społecznych, a ich relacja wykraczała poza zwykłe medialne znajomości.
Tragiczna śmierć Łukasza Litewki
Przypomnijmy, że Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia w wyniku tragicznego wypadku drogowego. Według ustaleń śledczych doszło do czołowego zderzenia z rowerzystą na trasie pomiędzy Dąbrową Górniczą a Sosnowcem. 36-letni poseł zmarł na miejscu, a okoliczności tragedii od miesięcy pozostają przedmiotem śledztwa.
Tuż po jego śmierci Doda otwarcie mówiła, że nie potrafi pogodzić się z tym, co się wydarzyło. Posunęła się nawet do wyznaczenia nagrody za informacje mogące pomóc w wyjaśnieniu sprawy. Z czasem jednak wycofała się z publicznego komentowania śledztwa.
Jak sama tłumaczyła, miało to związek zarówno ze stanowiskiem prokuratury, jak i oczekiwaniami najbliższych zmarłego.
Rodzina Litewki nie chciała dalszego angażowania Dody
Kilka tygodni temu wokalistka ujawniła w rozmowie z Kozaczkiem, że uszanowała wolę osób z najbliższego otoczenia parlamentarzysty i postanowiła nie ingerować już w sprawę.
Mówiła wówczas, że rodzina dała jej jasno do zrozumienia, iż ufa wyłącznie organom ścigania i nie oczekuje dalszych działań z jej strony. Artystka przyznała, że choć było to dla niej trudne, zdecydowała się uszanować tę decyzję.
Tylko u nas! Doda komentuje nowe informacje w sprawie
Podczas inauguracji trasy “Lato z Radiem i Telewizją Polską” reporterka Kozaczka, Klaudia Lewandowska, zapytała Dodę o najnowsze doniesienia dotyczące śledztwa. Chodzi o ujawnienie informacji na temat przeszłości zawodowej mężczyzny uczestniczącego w wypadku.
Jak wynika z ustaleń “Faktu”, Sławomir K. w 2006 roku kandydował w wyborach samorządowych do Rady Miejskiej w Sosnowcu z listy koalicji lewicowej, jednak nie uzyskał mandatu, zdobywając 167 głosów. W kolejnych latach był aktywny w organizacji procesu wyborczego, współpracując z Komisarzem Wyborczym w Katowicach.
Od 2011 do 2024 roku pełnił różne funkcje w obwodowych komisjach wyborczych, m.in. jako przewodniczący OKW nr 6 w 2011 roku. W późniejszych latach uczestniczył w obsłudze kolejnych wyborów – w 2019 roku do Parlamentu Europejskiego pracował w komisji zgłoszony przez komitet Kukiz’15, natomiast w wyborach parlamentarnych w 2023 roku pełnił funkcję przewodniczącego OKW nr 93, rekomendowany przez komitet Trzecia Droga.
W 2024 roku ponownie stanął na czele obwodowej komisji wyborczej, tym razem z rekomendacji koalicji lewicowej, a przy wyborach do Parlamentu Europejskiego w tym samym roku wchodził w skład komisji nr 75, gdzie został zgłoszony przez Konfederację Wolność i Niepodległość. Na przestrzeni lat jego działalność wyborcza obejmowała więc współpracę z różnymi komitetami politycznymi.
Okazuje się jednak, że dla piosenkarki nie były to żadne nowe fakty.
Teraz została podana tożsamość tego człowieka, jego zawód, o którym wiedziałam już dużo, dużo wcześniej. Wtedy, kiedy prosiłam o interwencję ludzi i nawet dałam wyznaczoną nagrodę za jakiekolwiek informacje, to prosiłam wtedy o informacje dotyczące wypadku, a nie tego człowieka, bo ja już tego człowieka informacje wszystkie znałam. Do mojego managera nawet dzwonili z “TVN Uwaga”, żeby poznać jakiekolwiek dane, by móc w ogóle się z nim skontaktować i zrobić ten program. Więc ja naprawdę już wszystko wiem od miesiąca – powiedziała w rozmowie z Kozaczkiem.
Choć Doda podkreśla, że nie chce już aktywnie uczestniczyć w sprawie, nie ukrywa, że nadal nie potrafi pogodzić się z tragedią.
Natomiast ja nadal jestem w szoku, jak można sobie po prostu jechać ulicą, wjechać w kogoś. Jak łatwo jest kogoś zam***ować i nie ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji. Tylko mieć z tyłu głowy nieumyślne spowodowanie śmierci i wyrok w zawieszeniu – stwierdziła gorzko.
Wokalistka dodała również, że mimo własnych odczuć stara się dotrzymać obietnicy złożonej bliskim zmarłego posła.
Obiecałam sobie, że uszanuję decyzję wszystkich osób z otoczenia Łukasza, że nie będę się w to wtrącać. Ale ja naprawdę mam swoje zdanie na ten temat – podsumowała.
Sprawa śmierci Łukasza Litewki wciąż budzi ogromne emocje. Choć śledztwo trwa, dla wielu osób, które znały i ceniły parlamentarzystę, jego odejście pozostaje raną, która nadal się nie zagoiła.