Sinem wychodzi ze

Sinem wychodzi ze starego domu przekonana, że udało jej się zachować tajemnicę, ale kilka kroków dalej drogę zastępuje jej beza. Tym razem jednak Ton Sinem zostanie przyparta do muru.

W tym samym czasie Hanser próbuje dokończyć trudną rozmowę z Cichaem, gdy nagle przed siedzibą firmy wybucha skandal. Siła przekonana, że rozpoznała człowieka, który zniszczył jej życie uderza zupełnie niewinnego mężczyzny.

Engine ratuje sytuację przed interwencją policji, lecz chwilę później słyszy z ust sili zdanie, które zmienia jego spojrzenie na całą sprawę. Wieczorem z kolei Cioną odkrywa, że Mukader potajemnie chce sprzedać ziemię wsparcie.

– Czy uwierzy w jej wyjaśnienie? I czy Engine naprawdę zdoła powstrzymać silę, zanim jej gniew doprowadzi do tragedii?

Sinem wyszła ze starego domu szybkim, nerwowym krokiem. Wciąż czuła w dłoni chłód klucza, jakby metal przypominał jej o wszystkim, co wydarzyło się przed chwilą. Nie oglądała się za siebie.

Chciała odejść jak najszybciej, zanim ktokolwiek zobaczy ją w pobliżu domu Hanser i zacznie zadawać pytania. Problem w tym, że właśnie na pytania nie była gotowa.

Nie zdążyła przejść nawet kilkudziesięciu metrów, kiedy usłyszała za sobą szybkie kroki. Nim się odwróciła, czyjaś dłoń mocno zacisnęła się na jej ramieniu. To była bejza.

– Co robiłaś w domu, Hanser? – rzuciła ostro. W jej głosie nie było ciekawości, było oskarżenie.

– Lepiej odpowiedz od razu. Jeśli zaczniesz kręcić, powiem Cihanowi, że się tam włamałaś.

Jeszcze kilka dni wcześniej podobna groźba wystarczyłaby, żeby Sinem zbladła i zaczęła tłumaczyć się chaotycznie. Tym razem jednak stało się coś innego.

Sinem spojrzała Bezie prosto w oczy i zrozumiała, że jeśli okaże strach, przegra tę rozmowę, zanim naprawdę się zacznie.

– M zgubiła spinkę do włosów – odpowiedziała możliwie spokojnie. Chciałam sprawdzić czy nie została w środku.

Be zaprychnęła. Nawet nie próbowała ukrywać pogardy.

– Spink w domu Hanser? Naprawdę nie potrafiłaś wymyślić nic lepszego?

Sinem szybko dodała, że dziewczyna przebywająca w domu wpuściła wcześniej M do środka, więc uznała, że Zguba mogła zostać właśnie tam. Brzmiało to wystarczająco logicznie, by zakończyć rozmowę z kimś mniej podejrzliwym.

Ale Bea nie należała do takich osób. Sama zbyt często posługiwała się kłamstwem, by nie rozpoznawać go u innych.

– Ty naprawdę jesteś w tym fatalna – powiedziała z chłodnym uśmiechem. No dalej, czego tam szukałaś?

Sinem zamilkła. Przez sekundę wyglądało na to, że zaraz pęknie. Potem jednak jej spojrzenie powędrowało ku drzwiom starego domu i właśnie wtedy wpadła na pomysł, którego Beza zupełnie się po niej nie spodziewała.

– Nie mogę ci powiedzieć – odparła.

Bejza zmarszczyła brwi. Co to znaczy, że nie możesz?

– Idź i zobacz sama.

To jedno zdanie zadziałało na bej lepiej niż najdłuższe wyjaśnienie. Jej podejrzliwość natychmiast zmieniła się w ciekawość.

Skoro Sinem nie chciała powiedzieć, co znalazła w środku, to znaczyło, że musiało chodzić o coś ważnego. A jeśli coś dotyczyło Hanser, Bea nie zamierzała odwracać wzroku.

Odwróciła się gwałtownie i ruszyła do domu. Nie zauważyła, że Sinem została kilka kroków za nią i obserwowała ją z zupełnie novą pewnością siebie.

Bea otworzyła drzwi, weszła do środka i postawiła stopę na pierwszym stopniu schodów. W tej samej chwili za jej plecami rozległ się suchy trzask – drzwi zatrzasnęły się.

Bea zamarła. Po chwili rzuciła się do wejścia i zaczęła szarpać za klamkę.

– Sinem! Odbiło ci? Otwórz natychmiast!

Po drugiej stronie zapadła krótka cisza. Sinem mogła wreszcie poczuć to, co przez tak długi czas czuła w obecności Bejzy: niepewność drugiej osoby, brak kontroli i świadomość, że ktoś inny dyktuje warunki.

– Właściciele otworzą ci, kiedy wrócą – odpowiedziała spokojnie. Oczywiście Cią też się dowie, że tu byłaś.

– Bardzo mnie ciekawi, jaką wymówkę wymyślisz tym razem.

Bea natychmiast zrozumiała, że wpadła we własną pułapkę. Jeszcze minutę wcześniej groziła Sinem, że doniesie na nią Cihanowi.

Teraz sama znajdowała się zamknięta w domu Hanser i nie miała żadnego rozsądnego wyjaśnienia, co robiła w środku.

– Teraz naprawdę przesadziłaś! – krzyknęła. Wypuść mnie!

Sinem nie otworzyła od razu. Pozwoliła Beie poczuć narastającą bezradność.

Dopiero kiedy usłyszała po drugiej stronie wściekłe przekleństwo i propozycje rozejmu, podeszła do zamka.

– Dobrze, nikomu nic nie powiem, tylko otwórz – rzuciła Bea.

Klucz powoli obrócił się w zamku. Drzwi uchyliły się, a Bea stanęła w progu z twarzą napiętą od gniewu.

Sinem spojrzała na nią bez lęku.

– Ty przyłapałaś mnie, a ja przyłapałam ciebie. Jesteśmy kwita.

Bejaza nic nie odpowiedziała. Odwróciła się i odeszła alejką, jakby sama cisza miała uchronić ją przed kolejnym upokorzeniem.

Sinem patrzyła za nią, aż zniknęła za krzewami. Potem ponownie zamknęła stary dom na klucz.

To byl drobny gest, ale dla Sinem znaczył bardzo wiele. Po raz pierwszy od dawna nie pozwoliła, by Bea ją zastraszyła. Co więcej, zmusiła ją do odwrotu.

Tyle że żadna z nich nie wiedziała jeszcze, że znacznie większy kryzys właśnie zaczynał się w zupełnie innym miejscu.

W jasnej stołówce firmy śniadanie powoli stygło. Kancer siedziała naprzeciwko Ciana, wyprostowana, ale wyraźnie spięta.

Między nimi wisiało pytanie, na które Cio nie zamierzał czekać w nieskończoność.

– Kogo musisz zapytać o pozwolenie? – zapytał w końcu. Swojego brata? Bratową?

Hanser uniosła wzrok.

– Moja rodzina nie ma z tym nic wspólnego.

Cion był coraz bardziej zniecierpliwiony. Nie lubił niedopowiedzeń, szczególnie wtedy, gdy dotyczyły Hanser.

Ich relacja już od dawna była pełna niewypowiedzianych emocji, urazów i decyzji podejmowanych zbyt późno. Dlatego kiedy Hansel powiedziała, że chodzi o kogoś bardzo bliskiego, a jednocześnie bardzo dalekiego, zamiast się uspokoić, Cą zaczął podejrzewać jeszcze więcej.

– Nie mam czasu na zagadki – powiedział chłodno. Powiedz wprost.

Hanser chciała odpowiedzieć; być może właśnie wtedy powiedziałaby coś, co zmieniłoby ton ich rozmowy. Nie zdążyła.

Drzwi stołówki otworzyły się gwałtownie i do środka wbiegła sekretarka. Była tak zdenerwowana, że ledwie łapała oddech.

– Pani Hanser, przed wejściem doszło do incydentu. Chodzi o tę dziewczynę, która przyszła z panią. Musi pani natychmiast zejść!

Hanser poderwała się z miejsca, Con również wstał. W jednej chwili jego pytania zeszły na dalszy plan.

– Jaki incydent?

Sekretarka tylko pokręciła głową. Lepiej, żeby sami państwo to zobaczyli.

Kilka chwil później przed siedzibą Develoglu Holding panował prawdziwy chaos. Na betonowym podjeździe leżał przewrócony czerwono-biały pachołek.

Pracownicy zatrzymali się na schodach i przy wejściu, próbując zrozumieć, co się wydarzyło.

W centrum zamieszania znajdował się młody mężczyzna. Ochroniarz trzymał go mocno za ramiona, a poszkodowany jedną ręką dotykał głowy; był wściekły i zszokowany.

Kilka kroków dalej stała siła, blada, spięta, z oczami szeroko otwartymi ze strachu. Jeszcze przed chwilą działała pod wpływem impulsu, teraz zaczynała rozumieć, że zaatakowała nie tego człowieka.

– Odpowiesz mi za to! – krzyknął mężczyzna.

– To był wypadek. Pomyliłam się, naprawdę przepraszam – powtarzała siła.

– Pomyliłaś się?! Uderzyłaś mnie pachołkiem w głowę!

Wtedy na podjazd wszedł engine. Dopiero co wysiadł z samochodu i widząc zbiegowisko, od razu przyspieszył.

Jako prawnik firmy zorientował się, że sytuacja może w kilka minut przerodzić się w poważny problem.

– Co tu się dzieje? – zapytał stanowczo.

Mężczyzna natychmiast wskazał silę:

– Ona mnie zaatakowała!

W tym samym momencie z budynku wyszli Cong i Hanser. Cong zatrzymał się na schodach i spojrzał na silę, jakby próbował przypomnieć sobie skąd ją zna i dlaczego w ogóle znajduje się przy firmie.

– Co ona tu robi? – zapytał Hanser.

– To nie jest odpowiedni moment – odpowiedziała cicho.

Ale odpowiedni moment właśnie przestał mieć znaczenie. Poszkodowany domagał się telefonu na policję, siła próbowała się tłumaczyć, a świadków było coraz więcej.

Engine uniósł dłoń, próbując przywrócić porządek.

– Proszę pana, zajmiemy się tym. Jestem prawnikiem tej firmy. Nikt nie zamierza udawać, że nic się nie stało.

Mężczyzna nie zamierzał jednak odpuścić. Wskazywał na sile i powtarzał, że został zaatakowany w biały dzień przed wejściem do firmy.

Siła zrobiła krok do przodu, a w jej oczach pojawiły się łzy.

– Spojrzałam przez okno i pomyliłam pana z kimś innym. Myślałam, że to ktoś, kogo znam… Ktoś kto… – urwała. Zrozumiała, że powiedziała za dużo.

Hanser natychmiast podeszła bliżej:

– Silo, dlaczego to zrobiłaś?

Siła zacisnęła dłonie.

– Żeby nie uciekł.

To zdanie uciszyło wszystkich na moment. Poszkodowany aż parsknął z oburzenia.

Dla niego była to właściwie deklaracja winy. Skoro siła chciała go zatrzymać siłą, trudno było dalej mówić o przypadkowym potrąceniu czy niefortunnym ruchu.

Engine zrozumiał, że jeśli nie przejmie kontroli natychmiast, za kilka minut pod firmę może podjechać radiowóz. Kazał ochroniarzowi puścić mężczyznę, a potem sam do niego podszedł.

– Bardzo pana przepraszamy. To co się wydarzyło jest niedopuszczalne. Rozumiem pańskie zdenerwowanie, ale ta dziewczyna ma problemy. Jest chora.

Siła aż odwróciła się w jego stronę.

– Jaka chora? Nie jestem chora!

Engin nie wdawał się z nią w dyskusję. W tej chwili ważniejsze było, żeby przekonać poszkodowanego do wejścia do środka i rozmowy bez publiczności.

Spokojnym tonem zaproponował wodę, wyjaśnienie sytuacji i rozsądne rozwiązanie. Po kilku minutach napięcie zaczęło opadać.

Mężczyzna zgodził się wejść do budynku, choć wyraźnie zaznaczył, że nie uważa sprawy za zakończoną.

Conły czas milczał, a jego twarz stawała się coraz bardziej napięta. Jeszcze rano próbował wydobyć z Hanser odpowiedź na jedno pytanie, a teraz miał przed oczami kolejną tajemnicę.

Kim była siła? Dlaczego Hanser ją przyprowadziła i co właściwie wydarzyło się wcześniej, skoro ta dziewczyna była gotowa rzucić się na obcego człowieka tylko dlatego, że przypominał kogoś z jej przeszłości?

Hanser wiedziała, że od tej chwili nie zdoła już długo odkładać odpowiedzi. Ale zanim zdążył ją o cokolwiek zapytać, trzeba było ugasić kryzys, który siła rozpętała przed wejściem.

Kilka chwil później dziewczyna siedziała już w gabinecie Engina. Jeszcze niedawno krzyczała na podjeździe, a teraz wyglądała jak ktoś, kto nagle znalazł się w obcym świecie i nie wie, co wolno mu powiedzieć.

Miała splecione dłonie, opuszczony wzrok i ramiona ściągnięte tak mocno, jakby chciała zniknąć w sobie.

Engine siedział po drugiej stronie biurka. Trzymał długopis, lecz nie pisał; patrzył na sileę z mieszaniną irytacji i troski.

– Dlaczego powiedziałeś, że jestem chora? – zapytała w końcu. Nic mi nie jest. Jestem przy zdrowych zmysłach.

Engine pochylił się lekko do przodu.

– Twoje zachowanie nie bardzo na to wskazuje.

Siła zmarszczyła brwi.

– To była pomyłka.

– Pomyłka? Cały ranek próbowałem przekonać tamtego człowieka, żeby nie dzwonił na policję. Gdybyś uderzyła go odrobinę mocniej, mogłabyś naprawdę rozbić mu głowę.

Siła spuściła wzrok. Ale nawet teraz nie mówiła z prawdziwą skruchą, bardziej z frustracją, że pomyliła człowieka.

– Zrozumiałam, że to nie on dopiero kiedy go uderzyłam. Potem już nic więcej nie zrobiłam.

Engin przez moment patrzył na nią w milczeniu. To zdanie było dla niego jeszcze bardziej niepokojące niż samo zajście.

– Czyli gdyby to naprawdę był ten człowiek, za którego go wzięłaś, nie zatrzymałabyś się?

Siła uniosła głowę. Z jej twarzy zniknęło zakłopotanie, a pojawiła się twarda determinacja.

– Gdyby to był on, strzeliłabym mu w sam środek czoła.

W gabinecie zapadła ciężka cisza. I właśnie w tej chwili weszła Hanser.

Engine wskazał na sile długopisem, jakby chciał pokazać Hanser dowód, którego nie da się już zignorować.

– Ta dziewczyna mówi, że zastrzeli człowieka. Wiedziałaś o tym?

Hanser przymknęła oczy. Nie wyglądała na zaskoczoną, raczej na osobę, która od dawna bała się, że właśnie takie słowa w końcu padną.

Wyjaśniła Enginowi, że siła została okrutnie oszukana przez mężczyznę, którego przyjechała szukać do Stambułu. Straciła pieniądze, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Co gorsza, Melich odkrył, że dziewczyna ma przy sobie broń. Próbował ją odebrać, ale siła nie pozwoliła.

Twarz Engina natychmiast stężała.

– Miałem rację. Jesteś chora.

– Nie jestem chora! – oburzyła się siła.

– Jesteś chora z gniewu, z rozpaczy i z uporu. A to może być równie niebezpieczne jak utrata rozsądku.

Engin zaczął mówić jak prawnik, ale tym razem nie chodziło mu o wykład z kodeksu. Chciał, żeby siła zrozumiała realne konsekwencje swojej decyzji.

– Wiesz jaka jest kara za morderstwo z premedytacją? Dożywocie.

– Jeśli zrobisz to, o czym mówisz, nie będzie już drugiej szansy. Zostaną tylko mury więzienia i świadomość, że zniszczyłaś sobie resztę życia przez człowieka, który już raz ci je odebrał.

Siła zacisnęła usta.

– To, co mi zrobił, nie może pozostać bezkardne.

I właśnie w tym zdaniu po raz pierwszy wyraźnie dało się usłyszeć coś więcej niż nienawiść – był tam również ból. Siła nie szukała tylko zemsty; chciała odzyskać poczucie, że świat nie może bezkarnie odebrać jej wszystkiego.

Engine jednak nie zamierzał pozwolić, by nazwała zemstę sprawiedliwością.

– A co jeśli go znajdziesz i to on skrzywdzi ciebie? Co jeśli okaże się silniejszy, sprytniejszy, bardziej bezwzględny? Co wtedy?

– Jestem zdecydowana – odpowiedziała, ale jej głos po raz pierwszy zadrżał. On zabrał mi wszystko.

Hanser stanęła obok sili. Nie dotknęła jej od razu, bo wiedziała już, że dziewczyna reaguje źle na presję i próby kontrolowania jej siłą.

– Sam widzisz – powiedziała do Engina. Nie mogę spuścić jej z oczu nawet na chwilę.

– Co nie chce jej w firmie. W domu też wszyscy patrzą na nią jak na problem, a ja naprawdę nie wiem co robić.

Hanser brzmiała na wyczerpaną. Miała na głowie fundację, napięcie z Cichaem, kolejne rodzinne konflikty i teraz jeszcze sile, która w każdej chwili mogła zrobić coś nieodwracalnego.

Engine przez chwilę milczał, potem odłożył długopis.

– Ja wiem.

Hanser spojrzała na niego zaskoczona.

– Co masz na myśli?

– Zostanie ze mną.

Siła aż wyprostowała się na krześle. To była decyzja, której nie spodziewała się ani ona, ani Hanser.

Engine jednak mówił całkowicie poważnie. Uznał, że nie może pozwolić, aby odpowiedzialność za silę nadal spadała wyłącznie na Hanser i Melia.

Melich pracował całymi dniami jako taksówkarz, Hanser miała swoje obowiązki i problemy, a siła, jeśli pozostawała sama choćby przez chwilę, potrafiła wpakować się w nowy kryzys.

– Nie potrzebuję niani ani ochroniarza – zaprotestowała.

– Właśnie widzieliśmy, jak bardzo nie potrzebujesz – odparł Engine. Ledwie zostałaś sama, a zaatakowałaś niewinnego człowieka pachołkiem.

– Pomyliłam go!

– Tym gorzej.

Siła gwałtownie wstała.

– Niczego od was nie chcę. Zostawcie mnie w spokoju!

Hanser natychmiast zrobiła krok w jej stronę.

– Nie możemy zostawić cię samej. Nie po tym, co się stało.

– To mój gniew, moje życie, moja sprawa!

– Wiem – odpowiedziała Hanser. Ale czasem człowiek jest tak zraniony, że przestaje widzieć przepaść przed sobą. Wtedy ktoś musi złapać go za rękę, nawet jeśli on sam tego nie chce.

Siła zamilkła. W jej oczach pojawiły się łzy, ale nie pozwoliła im spłynąć.

Wtedy Engine zmienił ton. Przestał mówić tylko o zakazach i konsekwencjach, a po raz pierwszy zaproponował jej konkretną drogę wyjścia.

– Jestem prawnikiem. Jeśli naprawdę chcesz sprawiedliwości, znam lepszą drogę niż broń. Pomogę ci znaleźć tego człowieka.

– Sprawdzimy kim jest, gdzie przebywa i jakich nazwisk używał. Spróbujemy odzyskać twoje pieniądze. Zrobimy to tak, żebyś nie zniszczyła sobie życia przez kogoś, kto już raz cię skrzywdził.

Siła spojrzała na niego inaczej niż wcześniej. Zniknęła część buntu, a pojawiła się ostrożna nadzieja.

– Naprawdę możesz go znaleźć?

Engin wzruszył ramionami.

– Mam kontakty i nie jestem najgorszym adwokatem.

Hanser uśmiechnęła się lekko. Był to pierwszy moment tego dnia, w którym poczuła, że sytuacja może zmierzać w stronę rozwiązania zamiast kolejnego kryzysu.

Siła jednak miała jeszcze jedną obawę:

– Nie mogę mieszkać z mężczyzną pod jednym dachem.

Hanser od razu zapewniła ją, że ręczy za Engina i nie zgodziłaby się na taki pomysł, gdyby mu nie ufała. Podkreśliła też, że to rozwiązanie tymczasowe.

Chodziło tylko o to, by siła nie została sama na ulicy i nie wróciła do desperackiego planu zemsty.

Dziewczyna długo milczała. W końcu jej barki opadły, jakby pierwszy raz od wielu dni pozwoliła sobie przyznać, że jest po prostu zmęczona.

– Dobrze – powiedziała cicho. Zgadzam się.

Hanser odetchnęła z ulgą, ale siła od razu uniosła palec.

– Mam jeden warunek.

Engine zmrużył oczy.

– Słucham.

– Pomożesz mi znaleźć tego człowieka?

Engine skinął głową.

– Obiecuję. Zrobię wszystko, co mogę. Ale ty też mi coś obiecasz.

Siła spojrzała na niego podejrzliwie.

– Co?

– Żadnego działania na własną rękę, żadnego śledzenia, rzucania się na obcych ludzi, żadnego pachołka i żadnej broni. Jeśli coś sobie przypomnisz, jeśli go zobaczysz albo tylko pomyślisz, że go widzisz, najpierw przyjdziesz do mnie.

Siła patrzyła na niego przez kilka sekund. Potem jej twarz złagodniała.

– Dobrze, obiecuję.

Hanser usiadła obok niej i położyła dłoń na jej splecionych palcach. Tym razem siła się nie odsunęła.

Dla Hanser ta scena mogła wyglądać jak pierwszy mały krok ku uspokojeniu sytuacji. Dla Engina oznaczała coś jeszcze.

Od tej chwili nie był już tylko prawnikiem próbującym uratować firmę przed skandalem. Wziął odpowiedzialność za dziewczynę, która nie ufała prawie nikomu i która przyjechała do Stambułu z bronią oraz jednym celem w głowie.

– Skoro mamy umowę, zaczynamy od początku – powiedział. Powiesz mi wszystko, co wiesz o tym człowieku.

– Każde imię, miejsce i szczegół, nawet jeśli wydaje ci się nieważny.

Siła otarła kącik oka i skinęła głową.

– Powiem wszystko.

I właśnie tutaj pojawiało się najważniejsze pytanie: co uda się Enginowi ustalić, gdy siła opowie mu całą historię i poda wszystkie szczegóły dotyczące człowieka, którego tak desperacko szuka?

Czy prawna droga rzeczywiście wystarczy, by powstrzymać ją przed samodzielnym działaniem?

Tymczasem w rezydencji Develoglu dojrzewał już kolejny problem.

Wieczór przyniósł pozorny spokój. W korytarzach rezydencji ucichły kroki, rozmowy za drzwiami przygasły, a miękkie światło nocnych lampek rozlało się po ścianach.

Mukader siedziała na brzegu łóżka w swojej sypialni. Z zewnątrz wszystko wyglądało spokojnie, w jej głowie jednak trwała prawdziwa burza.

Od kilku godzin wracało jedno pytanie: czy szantażystką mogła być Deria?

Mukader wcześniej zakładała, że Deria nigdy nie pozna jej sekretu, lecz teraz zaczynała wątpić.

Kobieta pojawiła się wraz z Hanser, szybko zainteresowała się relacjami w rezydencji i niemal natychmiast odkryła, że Bea była żoną Ciana. Była ciekawska, zachłanna i bardziej przebiegła niż mogło się wydawać.

Mukader próbowała odtworzyć w pamięci szczegóły.

Głos szantażystki był zmieniony, więc trudno było cokolwiek rozpoznać. Jednak sposób nacisku, żądanie pieniędzy, pewność siebie, a nawet złote bransoletki – wszystkie te elementy zaczynały jej pasować do Deryi.

Im dłużej o tym myślała, tym bardziej rosło w niej przekonanie, że mogła przeoczyć coś bardzo ważnego.

Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Mukader drgnęła, a zanim zdążyła odpowiedzieć, do pokoju wszedł Cią.

Na jego widok natychmiast się wyprostowała i próbowała przybrać spokojny wyraz twarzy. Znała jednak syna zbyt dobrze – Co nie przychodził o tej porze tylko po to, by zapytać jak się czuje.

Usiadł obok niej i przez chwilę przyglądał się jej uważnie.

– Jak się czujesz, mamo?

– Zwykle nie przychodzisz do mnie o tej porze – odpowiedziała. Coś się stało?

Cią nie przeciągał rozmowy.

– Chciałem porozmawiać z tobą już wczoraj, ale spałaś. Dziś rozmawiałem z agentem nieruchomości.

Mukader znieruchomiała. Oczywiście dokładnie wiedziała, o którego agenta chodzi i czego dotyczy rozmowa.

– Powiedział mi, że chcesz sprzedać część ziemi w Ieparcie. Dlaczego?

Mukader natychmiast zaatakowała z innej strony. Zamiast odpowiedzieć, zaczęła narzekać na brak dyskrecji agenta.

Stwierdziła, że skoro prosiła go o poufność, nie powinien informować Ciana, ale Cą nie dał się sprowadzić z tematu.

Wyjaśnił, że ten człowiek od lat zajmuje się ich majątkiem i ma obowiązek ostrzec rodzinę, jeśli widzi ryzykowną decyzję. A decyzja Mukader wyglądała właśnie w ten sposób.

Rynek był słaby, więc szybka sprzedaż oznaczałaby ceny znacznie poniżej wartości. Mimo to Mukader naciskała, by transakcję przeprowadzić jak najszybciej.

– Chcę wiedzieć dlaczego – powiedział Cią.

To były dokładnie te słowa, których Mukader najbardziej się obawiała. Nie mogła powiedzieć prawdy; nie mogła przyznać, że desperacko potrzebuje pieniędzy, ponieważ ktoś zna jej sekret i żąda zapłaty.

Musiała więc znaleźć wyjaśnienie wystarczająco szlachetne, by Cion przestał podejrzewać coś gorszego.

Wzięła głęboki oddech.

– Pokonałam poważną chorobę – powiedziała ciszej. Po czymś takim człowiek inaczej patrzy na życie. Chcę zrobić coś dobrego, przekazać darowiznę, podziękować Bogu za to, że nadal tu jestem.

Con przyglądał jej się przez dłuższą chwilę. Nie wyglądał na całkowicie przekonanego, ale zamiast zaprzeczyć zaproponował rozwiązanie, którego Mukader zupełnie się nie spodziewała.

– W porządku, powiedz mi, ile potrzebujesz. Jutro przeleję ci pieniądze z firmowego konta.

Mukader natychmiast zesztywniała.

– Nie treba.

– Skoro chcesz przekazać darowiznę, nie ma sensu sprzedawać ziemi za bezcen.

Cong sądził, że właśnie rozwiązuje problem. W rzeczywistości tylko odbierał matce możliwość zdobycia gotówki bez dalszych pytań.

Mukader próbowała zakończyć rozmowę, powtarzając, że to jej decyzja. Cą jednak nie odpuszczał.

Zaproponował, by skoro naprawdę chce zrobić coś dobrego, wsparła fundację. Po wycofaniu się części darczyńców organizacja znajdowała się w trudnej sytuacji i bardzo potrzebowała pieniędzy.

Na twarzy Mukader natychmiast pojawił się chłód.

– Nigdy, dopóki ta dziewczyna siedzi na miejscu, które do niej nie należy.

Co nie musiał pytać kogo ma na myśli.

– Mówisz o Hanser?

Mukader uniosła podbródek.

– Oczywiście modlę się, żeby jak najszybciej odeszła. A ty chcesz, żebym jeszcze finansowała fundację, którą zarządza?

Co zacisnął szczękę. Przypomniał matce, że fundacja nie należy do Hanser, lecz pomaga kobietom i dzieciom, więc jej sens nie powinien zależeć od osobistych sympatii.

Mukader była jednak nieugięta.

– Nie dam ani jednej liry na coś, co wzmocni pozycję tej dziewczyny.

I właśnie tutaj rozmowa zaczęła robić się dla Mukader naprawdę niebezpieczna. Co nie próbował już przekonywać jej do fundacji, tylko wrócił do sedna.

– W takim razie podaj nazwę organizacji, której chcesz przekazać darowiznę. Jutro zrobię przelew.

Mukader zawahała się zaledwie ułamek sekundy, ale Cią to zobaczył.

– Myślę o kilku organizacjach. Jeszcze nie zdecydowałam – odpowiedziała szybko.

– W takim razie zdecyduj.

Mukader poczuła, że grunt usuwa jej się spod nóg. Każda kolejna odpowiedź rodziła następne pytanie.

A CO miał tę niebezpieczną cechę, że im bardziej ktoś próbował go zbyć, tym mocniej chciał poznać prawdę.

– Nie możesz kontrolować każdego mojego kroku – powiedziała z urazą. Nie jestem dzieckiem, wiem co robię.

– Nie powiedziałem, że nie wiesz, ale tak się zachowujesz.

Między nimi zapadła cisza. Cong patrzył na matkę długo i uważnie, a Mukader wytrzymała jego spojrzenie.

Siedziała wyprostowana i próbowała wyglądać jak kobieta urażona nadopiekuńczością syna, a nie jak ktoś, kto desperacko ukrywa prawdziwy powód sprzedaży majątku.

W końcu Cią wstał.

– Dobrze, porozmawiamy o tym później.

Mukader poczuła ulgę, ale nie pozwoliła, by było ją widać.

– Jak chcesz.

– Dobrej nocy, mamo.

Cion ruszył do drzwi, jednak przy progu zatrzymał się i odwrócił. Spojrzał na Mukader jeszcze raz.

Nie powiedział ani słowa, ale jego twarz zdradzała, że nie uwierzył jej do końca.

Dopiero kiedy drzwi się zamknęły, Mukader pozwoliła sobie na głębszy oddech. Przyłożyła dłoń do piersi i na moment zamknęła oczy.

Udało się, przynajmniej na razie, ale sama wiedziała, że to tylko pozorne zwycięstwo.

Cą już zaczął pytać: dowiedział się o ziemi w Iparcie, zauważył jej pośpiech i zobaczył zawahanie, gdy poprosił o nazwę organizacji.

Następnym razem może nie zadowolić się kolejną wymówką. A jeśli naprawdę zacznie sprawdzać, po co Mukader potrzebuje tak dużej sumy pieniędzy, może dotrzeć do szantażu.

A wtedy nie chodziłoby już tylko o sprzedaż ziemi, lecz o sekret, którego Mukader broni za wszelką cenę.

Tego samego dnia trzy kobiety próbowały odzyskać kontrolę nad swoim życiem, ale każda robiła to w zupełnie inny sposób.

Sinem odważyła się przeciwstawić Beie i po raz pierwszy pokazała, że nie zamierza dłużej pozwalać się zastraszać.

Siła musiała wybrać między zemstą a szansą na legalne dochodzenie sprawiedliwości, a Engine niespodziewanie stał się osobą odpowiedzialną za to, by nie przekroczyła granicy, zza której nie ma powrotu.

Mukader natomiast próbowała przykryć kłamstwem prawdę o pieniądzach, które są jej potrzebne znacznie bardziej niż chce przyznać.

Największa zmiana zaszła jednak w relacji sili i Engina. Jeszcze rano patrzyli na siebie jak na dwoje ludzi, którzy kompletnie się nie rozumieją.

Ona widziała w nim adwokata próbującego narzucić jej reguły, a on widział w niej nieprzewidywalną dziewczynę, która jednym impulsem może doprowadzić do katastrofy.

Kilka godzin później zawarli pierwszą umowę. Engine obiecał pomóc znaleźć człowieka, który ją oszukał, a siła obiecała, że nie będzie działać sama.

Pytanie tylko, jak długo dotrzyma tej obietnicy, jeśli naprawdę zobaczy przed sobą mężczyznę, którego szuka od tak dawna?

Ao, on także nie zamierzał zapomnieć o swoich pytaniach – ani tych dotyczących sili, ani tych dotyczących Hanser, ani przede wszystkim tych, które pojawiły się po rozmowie z matką.

Mukader mogła na chwilę zamknąć drzwi swojej sypialni i przekonać samą siebie, że uśpiła jego czujność, ale znała syna najlepiej. Wiedziała, że kiedy Cong zacznia szukać odpowiedzi, zwykle nie zatrzymuje się w połowie drogi.

I właśnie dlatego pozorny spokój tego wieczoru może okazać się tylko ciszą przed kolejną burzą.

Related Posts

Marta Nawrocka zachwyciła w Manili. Postawiła na kolor, który uchodzi za synonim luksusu

Polska para prezydeпcka w poпiedziałek wyleciała пa wizytację пa Filipiпy. Karol Nawrocki miał okazję porozmawiać z tamtejszym prezydeпtem пa temat współpracy gospodarczej, a Marta Nawrocka po raz…

Hanser jest przekonana, że po słowach Ciana między nimi naprawdę wszystko się skończyło. Siedzi sama, próbuje powstrzymać łzy i wraca myślami do zdania, które zabolało bardziej, niż…

W poprzednim odcinku serialu Panna młoda Beyza zjawiła się w firmie, by pogodzić się z Cihanem. Teraz kobieta powróci do rezydencji z podniesioną głową. Zacznie planować wystawne…

Osierocona i nieznająca rodziców Hancer wcześnie nauczyła się stawiać czoła życiowym wyzwaniom. Mając tylko chorego brata, stała się silną, niezależną młodą kobietą, gotową zrobić wszystko, by go…

Osierocona i nieznająca rodziców Hancer wcześnie nauczyła się stawiać czoła życiowym wyzwaniom. Mając tylko chorego brata, stała się silną, niezależną młodą kobietą, gotową zrobić wszystko, by go…

“Panna młoda” – Odcinek 227: Sıla przyłapuje Beyzę na tajemniczym spotkaniu! Zdjęcia trafiają do Cihana (streszczenie)

Osierocona i nieznająca rodziców Hancer wcześnie nauczyła się stawiać czoła życiowym wyzwaniom. Mając tylko chorego brata, stała się silną, niezależną młodą kobietą, gotową zrobić wszystko, by go…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page