
Na osiedle Żabieniec wrócił spokój. To właśnie tam, w lesie, rozegrał się w ub. piątek dramat, który wstrząsnął całym Kędzierzynem-Koźlem. W lesie, w biały dzień, Diana R. podczas spaceru z psem Rikim została brutalnie zamordowana. Mieszkańcy żyli w strachu. Ostrzegali siebie nawzajem, wymieniali się informacjami w sąsiedzkich grupach internetowych. Nikt samotnie nie wybierał się na spacer.
Sprawcę tego brutalnego zabójstwa zatrzymano we wtorek po godz. 14.00, czyli po pięciu dniach od zabójstwa. Wracał do lasu, gdzie dokonał zbrodni. W plecaku miał młotek i nóż, którym najpewniej zabił panią Dianę. Śledczy ustalili, że była przypadkową ofiarą. Mężczyzna miał słyszeć głosy, które kazały mu zabić. Niewykluczone, że znów chciał kogoś zaatakować.
Pani Hania, do której dotarł “Fakt”, mieszka tuż obok lasu na os. Żabieniec. — Teraz wreszcie możemy odetchnąć z ulgą — mówi pani Hania.
Kobieta przyznaje, że przez kilka dni strach towarzyszył jej na każdym kroku. — Jak wracałam z zakupów i było już ciemno, ciągle się odwracałam. Oczy miałam szeroko otwarte. Nie ukrywam też, że budził mnie każdy dziwny dźwięk za oknem — opowiada w rozmowie z “Faktem”.
Po zabójstwie sąsiadki policja pukała do wszystkich drzwi, by zebrać jakiekolwiek informacje, które pozwoliłyby wytypować sprawcę morderstwa. Proszono też o nagrania z monitoringu i kamer samochodowych. Pani Hania nie przypuszczała wtedy, że może patrzeć na człowieka, którego później będą szukać setki policjantów. W feralny piątek, ok. godz. 16.40, zwróciła uwagę na młodego mężczyznę w pobliżu lasu.
— Zapamiętałam go, bo był ubrany zupełnie nieadekwatnie do pogody. Był piękny, ciepły dzień, a on miał na sobie czarny dres, ciężką bluzę z kapturem, wszystko czarne. To rzuciło mi się w oczy i opowiedziałam o tym policjantom — wspomina w rozmowie z nami pani Hania.
Jak mówi, mężczyzna sprawiał dziwne wrażenie. — Pomyślałam wtedy, że to jakiś taki gburowaty człowiek. Wszyscy korzystali z pięknej pogody, ludzie spacerowali z psami, a on wyglądał zupełnie inaczej. Dlatego go zapamiętałam — relacjonuje.
Dopiero we wtorek, gdy policja zatrzymała sprawcę, kobieta skojarzyła, że widziany przez nią mężczyzna to właśnie ten człowiek.
— Gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl, że mogłam widzieć go na chwilę przed tym, co się wydarzyło. To naprawdę przerażające — przyznaje pani Hania.
Największy szok przeżyła jednak wtedy, gdy okazało się, że zatrzymanie nastąpiło niemal pod nosem mieszkańców.
— Jestem bardzo zdziwiona, że on tutaj wrócił. Zatrzymano go dosłownie na końcu ulicy, tuż przy lesie. To dla mnie niepojęte. Człowiek myśli sobie wtedy, że on cały czas mógł gdzieś tutaj krążyć — dodaje.
Mimo że śledztwo wciąż trwa, mieszkańcy przyznają zgodnie: po informacji o zatrzymaniu atmosfera na osiedlu zmieniła się diametralnie.
— Dzisiaj dopiero na rower wsiadłem, przez tych kilka dni poruszałem się tylko samochodem. Żyłem w stresie i strachu. Sam mam 19 lat, jak się dowiedziałem, że sprawca tego morderstwa jest w moim wieku, to mnie ciarki przeszły. Dobrze, że został zatrzymany — mówi Wojciech, mieszkaniec osiedla.
Na Żabieńcu powoli wraca codzienność. Dzieci znów bawią się na podwórkach, mieszkańcy wychodzą na spacery, a las przestaje być miejscem, którego bali się przez ostatnie dni. O dramacie Diany R. nikt jednak nie zapomni.
— To ogromna tragedia. Nie chcę nawet wyobrażać sobie, co czuje jej rodzina. Jako sąsiedzi chcemy zrobić wszystko, żeby im pomóc — podkreśla pani Hania.
Śledczy przedstawili Jakubowi L. zarzut zabójstwa Diany R. ze szczególnym okrucieństwem oraz zarzut usiłowania zabójstwa Jana K. Starszego mężczyznę miał zaatakować młotkiem w nocy z 4/5 lipca przy ul. Wapiennej w Opolu. Do tej pory śledczy nie przesłuchali poszkodowanego, bo jego stan zdrowia na to nie pozwala. Dzisiaj sąd zdecyduje o areszcie wobec Jakuba L. Za oba czyny grozi mu nawet dożywocie.
Wyznanie 19-latka po zabójstwie w Kędzierzynie-Koźlu. Przyznał się do jeszcze jednej zbrodni
Zabójstwo w Kędzierzynie-Koźlu. Szczegóły zatrzymania podejrzewanego. “Wrócił na miejsce zbrodni”
Sąsiedzi z os. Żabieniec pięć dni żyli w strachu. Pani Hania widziała sprawcę, tuż przed zbrodnią.
Diana R. została brutalnie zamordowana w lesie. Do zabójstwa przyznał się 19-letni Jakub L. Była przypadkową ofiarą.