
Adrian Szymaniak, którego widzowie poznali w trzeciej edycji programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, zmarł w wieku 39 lat. Przez długi czas mierzył się z glejakiem IV stopnia – wyjątkowo agresywnym nowotworem mózgu.
Jego odejście jest ogromną tragedią przede wszystkim dla najbliższych. Adrian pozostawił żonę Anitę Szydłowską oraz dwoje dzieci – syna Jerzego i córkę Blankę. Przez wiele miesięcy rodzina wspólnie przechodziła przez kolejne etapy trudnej walki o jego zdrowie.
Pierwsze objawy początkowo nie wydawały się alarmujące
Problemy zdrowotne Adriana zaczęły się w połowie 2025 roku. Jednym z pierwszych sygnałów były zaburzenia widzenia.
Początkowo 39-latek nie przypuszczał, że mogą one świadczyć o tak poważnej chorobie. Łączył je z działaniem przyjmowanych leków i nie spodziewał się, że przyczyna znajduje się w mózgu.
Z czasem pojawiły się kolejne niepokojące dolegliwości. Adrian zmagał się z bardzo silnymi bólami głowy, zawrotami, nudnościami i wymiotami.
Dopiero szczegółowa diagnostyka ujawniła prawdziwą przyczynę jego problemów.
W lipcu 2025 roku lekarze postawili diagnozę: glejak wielopostaciowy IV stopnia, określany również jako glioblastoma. To jeden z najagresywniejszych nowotworów mózgu.
Diagnoza była ogromnym ciosem dla całej rodziny
Adrian nie ukrywał, że wiadomość o chorobie całkowicie zmieniła jego życie.
Początkowo liczył, że wyniki badań okażą się mniej dramatyczne. Zderzenie z rzeczywistością było jednak niezwykle trudne.
Zdecydował się otwarcie mówić o swojej chorobie. W ten sposób chciał zwrócić uwagę innych na znaczenie niepokojących objawów i konieczność szybkiej diagnostyki.
Jego historia stała się również ważnym świadectwem dla osób, które same zmagały się z chorobą nowotworową lub wspierały bliskich w podobnej sytuacji.
Operacje, radioterapia i kolejne próby zatrzymania choroby
Po postawieniu diagnozy rozpoczęła się intensywna walka o zdrowie Adriana.
W trakcie leczenia przeszedł zabiegi neurochirurgiczne związane z usunięciem guza. Kolejnymi etapami były radioterapia oraz chemioterapia.
Rodzina zdecydowała się także na terapię TTFields z wykorzystaniem systemu Optune. Metoda ta wykorzystuje pola elektryczne, których zadaniem jest utrudnianie namnażania się komórek nowotworowych.
Każdy kolejny etap leczenia wiązał się z ogromną nadzieją, ale również z trudnymi decyzjami i niepewnością dotyczącą przyszłości.
Adrian mógł liczyć na wsparcie najbliższych, a jego historia była przez cały ten czas śledzona przez wiele osób w mediach społecznościowych.
Badanie kontrolne przyniosło dramatyczną wiadomość
Jednym z najtrudniejszych momentów podczas walki z chorobą był wynik badania kontrolnego wykonanego w styczniu 2026 roku.
Rezonans magnetyczny wykazał pojawienie się kolejnej zmiany w miejscu wcześniejszej operacji. Oznaczało to powrót choroby.
Ta informacja miała ogromne znaczenie dla dalszego leczenia. Wznowa ograniczyła również możliwości skorzystania z jednej z planowanych ścieżek terapeutycznych.
Mimo kolejnych prób leczenia choroba okazała się niezwykle trudnym przeciwnikiem.
Miłość, która zaczęła się przed kamerami
Adrian Szymaniak zdobył sympatię widzów dzięki udziałowi w trzeciej edycji „Ślubu od pierwszego wejrzenia”.
To właśnie podczas telewizyjnego eksperymentu poznał Anitę Szydłowską. Oboje spotkali się po raz pierwszy w niezwykłych okolicznościach – w dniu, w którym zostali połączeni jako małżeństwo w programie.
Ich relacja nie zakończyła się jednak po zakończeniu zdjęć.
Adrian i Anita zdecydowali się kontynuować wspólne życie. Z czasem stworzyli rodzinę i zostali rodzicami Jerzego oraz Blanki.
Ich historia przez lata należała do najbardziej rozpoznawalnych i lubianych historii związanych z polską edycją programu.
W grudniu 2025 roku powiedzieli sobie „tak” także poza programem
W czasie, gdy Adrian zmagał się już z ciężką chorobą, on i Anita podjęli decyzję o ślubie kościelnym.
Ceremonia odbyła się w grudniu 2025 roku i miała dla nich szczególne znaczenie.
Po latach wspólnego życia oraz po doświadczeniach, które przyniosła choroba, małżonkowie postanowili jeszcze raz potwierdzić swoją więź w obecności Boga i najbliższych.
Dziś historia ich rodziny nabiera szczególnie wzruszającego wymiaru.
Adrian Szymaniak odszedł w wieku zaledwie 39 lat
Śmierć Adriana Szymaniaka poruszyła tysiące osób, które znały go z telewizji i mediów społecznościowych.
Dla wielu pozostanie uczestnikiem programu, którego telewizyjna historia przerodziła się w prawdziwy związek i rodzinę. Dla jego najbliższych był przede wszystkim mężem, ojcem, synem i bliskim człowiekiem.
Przez wiele miesięcy z ogromną determinacją mierzył się z chorobą, która całkowicie zmieniła jego życie.
Jego odejście pozostawiło ogromną pustkę wśród rodziny, przyjaciół i wszystkich tych, którzy przez ostatni czas kibicowali mu w walce o zdrowie.
Dziś najważniejsze pozostają pamięć o Adrianie oraz wsparcie dla jego najbliższych, którzy muszą zmierzyć się z niewyobrażalną stratą.