Hanser postanawia odejść, a Cią odkrywa jej tajemniczą sprawę. Hanser leży samotnie w półmroku, próbując przekonać samą siebie, że odejście jest jedynym sposobem, by zakończyć cierpienie.
Jednak wspomnienie pełnego bólu spojrzenia Ciana nie pozwala jej odnaleźć spokoju.
Im bardziej próbuje ugasić uczucie, które wciąż płonie w jej sercu, tym mocniej Cą rozpala je każdym słowem i każdym gestem.
W tym samym czasie Co, zamknięty w luksusowej willi, nie potrafi pogodzić się z myślą, że Hanser może zniknąć z jego życia bez żadnego wyjaśnienia.
Gdy kobieta nie odbiera telefonu, jego niepokój przeradza się w gniew. Jest zdecydowany dowiedzieć się, dokąd zamierza odejść i nie pozwolić jej tak łatwo przekreślić wszystkiego, co ich łączyło.
Następnego ranka między nimi rozpoczyna się pozornie zwyczajna, lecz pełna ukrytych emocji wymiana wiadomości.
Hanser prosi o możliwość późniejszego przyjścia do pracy, zasłaniając się tajemniczą prywatną sprawą.
Jej oficjalny ton drażni i jednocześnie intryguje Ciana. Dlaczego potrzebuje aż dwóch godzin? Dokąd zamierza pójść? I dlaczego z tak wielką determinacją podkreśla, że odpracuje każdą minutę?
Za chłodnymi słowami i formalnymi wiadomościami kryją się duma, tęsknota oraz uczucie, którego żadne z nich nie potrafi naprawdę stłumić.
C zaczyna podejrzewać, że prywatna sprawa Hanser może mieć ogromne znaczenie dla jej przyszłości.
Czy odkryje jej sekret, zanim będzie za późno? Czy trzy miesiące, które pozostały im razem, staną się czasem ostatecznego pożegnania, czy też początkiem walki o miłość, od której oboje bezskutecznie próbują uciec?
Wieczór osiadł nad miastem cicho i ciężko, jakby wraz z zapadającym zmrokiem cały świat postanowił na chwilę wstrzymać oddech.
W niewielkim przytulnym pokoju panował półmrok. Jedynym źródłem światła była stojąca w kącie lampa, której ciepły blask zatrzymywał się na kwiecistych zasłonach, drewnianym stoliku i bordowej kanapie.
Wszystko wyglądało spokojnie, niemal bezpiecznie. Jednak spokój tego miejsca był tylko pozorem.
Na kanapie leżała Hanser. Miała na sobie czarno-białą sukienkę pokrytą drobnym wzorem.
Jej ciemne włosy rozsypały się na poduszce, a dłonie spoczywały nieruchomo na brzuchu.
Nie spała. Patrzyła przed siebie, lecz jej spojrzenie nie zatrzymywało się na żadnym przedmiocie.
Wpatrywała się w przestrzeń, jakby za ścianami pokoju widziała coś, czego nikt inny nie mógł dostrzec.
A może raczej kogoś. Ciana. Jego twarz pojawiła się w jej pamięci nagle z bolesną wyrazistością.
Nie był to jednak Cian spokojny ani opanowany. Stał przed nią z napiętymi ramionami, z oczami przepełnionymi żalem i gniewem.
Jego głos brzmiał ostro, lecz pod tą ostrością ukrywało się coś znacznie bardziej przejmującego. Strach.
— Zamierzasz odejść? — zapytał.
Hanser pamiętała każde słowo, każdą pauzę, każde drgnienie jego ust.
— Odpowiedz mi — nalegał. — I nawet nie próbuj zaprzeczać. Musiałbym być głupcem, żeby tego nie zauważyć.
Wtedy nie odpowiedziała od razu. Unikała jego wzroku, mając nadzieję, że milczenie ochroni ją przed kolejnymi pytaniami.
Cian jednak znał ją zbyt dobrze.
Potrafił odczytać jej zamiary z najdrobniejszego gestu.
Wiedział, kiedy się bała, wiedział, kiedy kłamała. Wiedział również, kiedy przygotowywała się do ucieczki.
— Dlaczego milczysz? — zapytał, podchodząc bliżej. — Czy to już postanowione?
— Zamierzasz po prostu zniknąć?
Hanser powoli podniosła wzrok.
— Tak.
Jedno krótkie słowo wystarczyło, by twarz Ciana stwardniała.
Przez kilka sekund nie powiedział nic. Zacisnął szczęki tak mocno, że na jego policzkach wyraźnie zarysowały się mięśnie.
— Dlaczego?
Hanser odwróciła wzrok.
— Bo tak będzie lepiej.
— Dla kogo?
— Dla wszystkich.
Cian zaśmiał się gorzko.
— Nie odpowiadaj sloganami. Chcę znać prawdziwy powód.
— Nie mogę ci go powiedzieć.
— Nie możesz czy nie chcesz?
Hanser milczała.
To milczenie bolało bardziej niż każde wypowiedziane słowo.
Cian zrobił kolejny krok.
Dzieliło ich już tylko kilka centymetrów.
— Spójrz na mnie.
Nie poruszyła się.
Delikatnie ujął ją za podbródek i zmusił, by spojrzała mu w oczy.
— Powiedz mi prosto w twarz, że nic dla ciebie nie znaczę.
Hanser poczuła, jak serce zaczyna bić szybciej.
Nie potrafiła.
Nigdy nie umiała go okłamywać, gdy patrzył na nią w ten sposób.
— Widzisz? — wyszeptał.
— Nawet teraz nie jesteś w stanie tego powiedzieć.
W jej oczach pojawiły się łzy.
— To niczego nie zmienia.
— Zmienia wszystko.
— Nie.
— Tak.
Zapadła długa cisza.
W końcu Hanser delikatnie odsunęła jego dłoń.
— Są rzeczy, których nie rozumiesz.
— Więc mi je wyjaśnij.
— Nie mogę.
— Znowu to samo.
Cian odwrócił się i odszedł kilka kroków.
Stał tyłem do niej.
Oddychał ciężko.
— Wiesz, co jest najgorsze?
Nie odpowiedziała.
— Że mam wrażenie, iż walczę z kimś, kogo nie potrafię zobaczyć.
Powoli odwrócił głowę.
— To nie ja cię tracę.
— Ty sama z siebie rezygnujesz.
Słowa te wracały do Hanser raz po raz.
Leżąc samotnie na kanapie, zamknęła oczy.
— Może ma rację…
Po chwili jednak potrząsnęła głową.
— Nie… nie mogę się cofnąć.
Sięgnęła po telefon.
Na ekranie widniała ostatnia rozmowa z Cianem.
Przez dłuższą chwilę wpatrywała się w jego imię.
Kciuk zawisł nad ikoną połączenia.
Wystarczył jeden dotyk.
Jedno słowo.
Jedno „wróć”.
Ale nie zrobiła tego.
Zamiast tego otworzyła wiadomości.
Napisała:
Dzień dobry. Dzisiaj muszę załatwić ważną prywatną sprawę. Czy mogłabym przyjść do pracy dwie godziny później? Oczywiście odpracuję ten czas.
Czytała wiadomość kilka razy.
Brzmiała chłodno.
Formalnie.
Jakby pisała do obcego człowieka.
Westchnęła.
— Może tak będzie łatwiej…
Nacisnęła „Wyślij”.
Telefon zawibrował niemal natychmiast.
Cian przeczytał wiadomość.
Odpowiedź jednak nie pojawiła się od razu.
Siedział w swoim gabinecie, wpatrzony w ekran.
Jeszcze raz przeczytał wiadomość.
— „Prywatna sprawa”…
Powtórzył te słowa cicho.
— Co takiego jest ważniejsze ode mnie?
Odłożył telefon na biurko.
Po kilku sekundach ponownie go podniósł.
Odpisał krótko:
Dobrze.
Hanser przeczytała odpowiedź.
Tylko jedno słowo.
Nie wiedziała, dlaczego właśnie ono zabolało ją najbardziej.
Brak pytań.
Brak sprzeciwu.
Brak emocji.
Odłożyła telefon.
Nie wiedziała, że po drugiej stronie ekranu Cian natychmiast wydał polecenie swojemu kierowcy.
— Dowiedz się, dokąd dziś pojedzie Hanser.
Nie chcę jej zatrzymywać…
Ale muszę wiedzieć, co przede mną ukrywa.
Cian odłożył telefon, ale nie potrafił wrócić do pracy.
Leżące na biurku dokumenty przestały mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. W głowie wciąż słyszał słowa Hanser o „ważnej prywatnej sprawie”.
To nie sama wiadomość nie dawała mu spokoju.
Niepokoił go jej ton.
Był chłodny.
Zdystansowany.
Jakby celowo próbowała postawić między nimi mur.
Cian podszedł do okna gabinetu.
Miasto powoli budziło się do życia. Samochody wypełniały ulice, przechodnie spieszyli do pracy, a słońce odbijało się w szklanych fasadach budynków.
On jednak widział tylko jedno.
Hanser.
— Co przede mną ukrywasz…? — wyszeptał.
W tym momencie zadzwonił telefon.
— Tak?
— Szefie, samochód jest gotowy.
— Dobrze.
— Proszę tylko zachować odpowiedni dystans. Nie chcę, żeby mnie zauważyła.
— Oczywiście.
Hanser wyszła z domu kilka minut później.
Na ramieniu miała niewielką torebkę.
Szła powoli.
Wyglądała na zamyśloną.
Nie oglądała się za siebie.
Nie wiedziała, że kilkadziesiąt metrów dalej ciemny samochód ruszył dokładnie w tym samym kierunku.
Cian siedział na tylnym siedzeniu.
Nie spuszczał z niej wzroku.
— Dokąd jedziesz…?
Po około dwudziestu minutach Hanser zatrzymała się przed niewielkim budynkiem.
Nie był to urząd.
Ani kancelaria.
Ani miejsce pracy.
Na szyldzie widniał napis:
Prywatna Klinika Ginekologiczna.
Cian zamarł.
Przez chwilę był przekonany, że źle przeczytał nazwę.
Spojrzał jeszcze raz.
Nie.
Nie było pomyłki.
Hanser weszła do środka.
— Klinika…?
W jego głowie natychmiast pojawiły się dziesiątki pytań.
Czy jest chora?
Dlaczego nikomu nic nie powiedziała?
Od kiedy tam chodzi?
A może…
Nie pozwolił sobie dokończyć tej myśli.
Hanser usiadła w poczekalni.
Wokół niej siedziało kilka kobiet.
Niektóre trzymały w dłoniach wyniki badań.
Inne delikatnie gładziły swoje zaokrąglone brzuchy.
Hanser spuściła wzrok.
Serce biło jej coraz szybciej.
Recepcjonistka uśmiechnęła się.
— Pani Hanser? Pani doktor już czeka.
— Dziękuję.
Powoli weszła do gabinetu.
Lekarka podała jej rękę.
— Dzień dobry. Proszę usiąść.
— Dzień dobry.
— Widzę, że przyszła pani odebrać wyniki.
Hanser skinęła głową.
Lekarka otworzyła teczkę.
Przez chwilę uważnie przeglądała dokumenty.
Potem spojrzała na pacjentkę i uśmiechnęła się ciepło.
— Mam dla pani dobrą wiadomość.
Hanser zamarła.
— Gratuluję.
— Jest pani w ciąży.
Świat wokół niej nagle ucichł.
Nie słyszała już niczego.
Ani tykania zegara.
Ani odgłosów zza drzwi.
Ani własnego oddechu.
Tylko jedno zdanie.
„Jest pani w ciąży.”
Po policzkach Hanser powoli spłynęły łzy.
Drżącym głosem zapytała:
— Czy… czy jest pani pewna?
Lekarka uśmiechnęła się.
— Tak.
— Wyniki są jednoznaczne.
— Ciąża rozwija się prawidłowo.
Hanser odruchowo położyła dłoń na brzuchu.
Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Pierwszy od wielu dni.
Jednak już po chwili radość ustąpiła miejsca lękowi.
— On… nie może się o tym dowiedzieć…
Lekarka spojrzała na nią ze zdziwieniem.
— Ojciec dziecka?
Hanser powoli zamknęła oczy.
— Jeszcze nie…
— Jeszcze nie mogę mu powiedzieć…
Nieświadomy rozmowy Cian nadal czekał w samochodzie.
Każda kolejna minuta dłużyła mu się coraz bardziej.
Coraz mocniej czuł, że za drzwiami tej kliniki rozgrywa się coś, co odmieni ich życie na zawsze.
Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…
Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…
Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…
Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…
Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat” Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat”, by opowiedzieć o swoim debiυcie reżyserskim, którym jest film “Odzyskaпy”. Towarzyszyła mυ…
Odrzucony posiłek i wyznanie wobec braku wyboru Gdy Gülsüm przychodzi do salonu z powiadomieniem o kolacji przygotowanej z inicjatywy Beyzy, Cihan w chłodnych słowach odrzuca posiłek i…