“— Tak — odpowiedział spokojnie Cihan. — Wiem, że między wami nigdy nie wydarzyło się nic niewłaściwego.
Te słowa przyniosły Sinem ulgę, lecz poprosiła Cihana o jeszcze jedno: by pojechał do Meliha i przekonał go do jak najszybszego wyjazdu, aby zapobiec tragedii ze strony Metina. Cihan zgodził się.
Lekkomyślność Beyzy i choroba dziecka
W tym samym czasie Hancer została w domu sama z dzieckiem. Podeszła do niej Beyza z uśmiechem, proponując, że zabierze malucha na krótkie zakupy. Hancer zgodziła się, prosząc jedynie, by nie wracały zbyt późno.
Mijały godziny, a Beyza wciąż nie wracała, co zaczęło niepokoić Hancer. Gdy drzwi wreszcie się otworzyły, Beyza weszła do środka z dzieckiem na rękach, bagatelizując opóźnienie. Jednak gdy Hancer wzięła malucha, od razu poczuła chłód jego rączek, zaczerwienione policzki i ogromny niepokój. Zapytała Beyzę, gdzie z nim była, na co ta wzruszyła ramionami i wyszła z pokoju.
Hancer dotknęła czoła dziecka – było bardzo gorące. Próbowała obniżyć wysokie tętno i gorączkę chłodnymi okładami z ręcznika, ale maluch nie przestawał płakać. Przerażona Hancer natychmiast zadzwoniła do Cihana.
Cihan przebywał w tym czasie w domu Meliha. Spotkanie przebiegało spokojnie – Cihan podziękował za to, co Melih zrobił dla Sinem, i poprosił go o wyjazd. Melih wskazał spakowane walizki, zapewniając, że podjął już decyzję o opuszczeniu miasta. W tym momencie zadzwonił telefon Cihana. Słysząc drżący głos Hancer informujący o ciężkim stanie dziecka, Cihan obiecał natychmiastowy przyjazd i wybiegł z domu Meliha.

Brutalna napaść Metina i pęd do szpitalaKilka minut później pod dom Meliha podjechał Metin. Wszedł do środka bez zapowiedzi, odepchnął Meliha i oskarżył go o próbę odebrania mu żony. Melih próbował tłumaczyć, że Sinem jest uczciwą kobietą i chciał jej jedynie pomóc, co tylko podsyciło furię Metina. Metin zaczął go brutalnie bić, nie przestając nawet wtedy, gdy Melih upadł nieprzytomny na podłogę.
— To dopiero początek. Każdy z was doczeka się swojej kolejki — rzucił Metin do leżącego bez ruchu mężczyzny, po czym wyszedł.
W szpitalu sytuacja była napięta. Mała dziewczynka słabła z minuty na minutę, a pielęgniarki zabrały ją na salę badań. Gdy dobiegł Cihan, zastał zapłakaną Hancer, która obwiniała się o zaistniałą sytuację. Cihan uspokajał ją, po czym w gniewie zadzwonił do Beyzy, nakazując jej natychmiastowe stawienie się w szpitalu.
Gdy Beyza zjawiła się na oddziale, Cihan osaczył ją chłodnym pytaniem:— Powiedz mi prawdę, gdzie byłaś z dzieckiem? Zwykłe zakupy nie kończą się wysoką gorączką.
Beyza próbowała zachować zimną krew, lecz nie potrafiła podać przekonujących wyjaśnień i spuściła wzrok.
Odkrycie w laboratorium i wątpliwości medyczneNa oddziale dziecięcym pielęgniarka przejrzała wstępne wyniki badań krwi dziecka i ze zdumieniem zauważyła poważną niezgodność. Natychmiast udała się do lekarza prowadzącego:— Doktorze, chyba mamy problem. Grupa krwi dziecka nie zgadza się z grupami krwi rodziców.

Lekarz dokładnie przeanalizował kartę pacjenta, zapytał o oznaczenie próbek, a słysząc, że wszystko sprawdzono dwukrotnie, podjął decyzję o natychmiastowym powtórzeniu analizy, by wykluczyć błąd laboratoryjny.
Pielęgniarka wyszła na korytarz i podeszła do Cihana i Hancer:
— Musimy powtórzyć badanie krwi dziecka. W pierwszych wynikach pojawiła się pewna niezgodność. Chcemy upewnić się, że nie doszło do pomyłki.
Hancer pobladła, słysząc o niezgodności. Pielęgniarka prosiła o zachowanie spokoju do czasu otrzymania ponownych próbek.
W gabinecie lekarz i pielęgniarka powtórnie zweryfikowali dokumentację – wyniki nadal się nie zgadzały. Lekarz zlecił pobranie nowych próbek krwi zarówno od dziecka, jak i od rodziców.
Z końca korytarza całą sytuację obserwowała Beyza. Widząc zamieszanie wokół gabinetu lekarskiego, jej dłonie zaczęły drżeć ze strachu przed ujawnieniem prawdy. Hancer dostrzegła dziwne, nerwowe zachowanie Beyzy. Pielęgniarka poinformowała Cihana i Hancer o konieczności pobrania kolejnych próbek od nich wszystkich, pozostawiając ich w pełnym napięcia oczekiwaniu na ostateczną diagnozę.”