
który poruszył zarówno świadków zdarzenia, jak i służby ratunkowe. 42-letni mężczyzna stracił życie po tym, jak ruszył z pomocą swoim dzieciom, które znalazły się w niebezpiecznej odległości od brzegu.
Według wstępnych ustaleń dzieci zaczęły dryfować coraz dalej od plaży. Widząc zagrożenie, ojciec natychmiast wszedł do wody, aby bezpiecznie sprowadzić je z powrotem. Udało mu się doprowadzić dzieci do miejsca, gdzie nie groziło im już niebezpieczeństwo.
Niestety, podczas powrotu sam zaczął mieć problemy w wodzie. Świadkowie zauważyli, że nagle zniknął pod powierzchnią morza. Natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję ratunkową.
Na miejsce skierowano ratowników WOPR, jednostki Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR), a także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po odnalezieniu mężczyzny został on wydobyty na brzeg, gdzie ratownicy przez długi czas prowadzili resuscytację.
Pomimo ogromnych wysiłków służb życia 42-latka nie udało się uratować.
Policja potwierdziła, że dzieci nie odniosły obrażeń. Funkcjonariusze prowadzą czynności mające wyjaśnić dokładny przebieg tragedii, jednak wszystko wskazuje na to, że był to nieszczęśliwy wypadek.
Ratownicy po raz kolejny apelują o zachowanie szczególnej ostrożności podczas wypoczynku nad wodą. Nawet przy pozornie spokojnym morzu mogą występować silne prądy, wysokie fale oraz inne zagrożenia, które w ciągu kilku sekund mogą doprowadzić do tragedii.
To bolesne wydarzenie jest kolejnym przypomnieniem, jak cienka granica dzieli letni wypoczynek od dramatu. Bohaterska decyzja ojca uratowała jego dzieci, jednak on sam zapłacił za nią najwyższą cenę.