Adrian Szymaniak, znany widzom programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, zmarł 5 września 2026 roku w wieku 39 lat. Przez ponad rok zmagał się z glejakiem wielopostaciowym IV stopnia. Informacja o jego śmierci była ogromnym ciosem dla rodziny, przyjaciół oraz osób, które śledziły jego historię w telewizji.
Pożegnanie opublikował również Marcin Wichrowski, uczestnik drugiej edycji programu i jednocześnie ojciec chrzestny Bianki, córki Adriana. W swoim wpisie nie krył emocji. Przyznał, że nadal trudno mu zaakceptować myśl, że jego przyjaciela już nie ma.
Adrian Szymaniak przez ponad rok walczył z chorobą
Adrian zdobył rozpoznawalność dzięki udziałowi w „Ślubie od pierwszego wejrzenia”. To właśnie podczas programu poznał Anitę Szydłowską. Ich telewizyjna znajomość szybko przerodziła się w prawdziwe uczucie.
Para postanowiła kontynuować związek również po zakończeniu programu. Z czasem stworzyli rodzinę i doczekali się dwójki dzieci. Ich historia należała do tych, które szczególnie zapadły w pamięć widzom programu.
W połowie 2025 roku rodzinna codzienność została jednak całkowicie zmieniona przez diagnozę. U Adriana wykryto glejaka wielopostaciowego IV stopnia — wyjątkowo agresywny rodzaj nowotworu mózgu.
Mimo trudnej sytuacji Adrian nie odsunął się całkowicie od ludzi. Razem z żoną dzielił się w mediach społecznościowych informacjami dotyczącymi leczenia. Pokazywali również, jak wyglądało ich życie w czasie walki z chorobą.
Adrian przeszedł między innymi operacje, radioterapię i chemioterapię. Korzystał również z terapii TTFields z zastosowaniem systemu Optune. Rodzina próbowała znaleźć kolejne możliwości leczenia i jednocześnie prosiła o wsparcie.
Latem 2026 roku pojawiły się informacje o nawrocie choroby. Stan Adriana stopniowo się pogarszał. W ostatnim okresie życia wrócił do domu, gdzie pozostawał pod całodobową opieką najbliższych.
5 września Anita Szydłowska-Szymaniak poinformowała o śmierci męża. Adrian miał 39 lat.
Rodzina od początku podkreślała, że chce przeżywać ten trudny czas z dala od zainteresowania mediów. Uroczystość pogrzebowa miała kameralny, rodzinny charakter. Bliscy poprosili również, aby nie publikować zdjęć ani nagrań z ceremonii.
Marcin Wichrowski pożegnał przyjaciela
Wśród osób, które publicznie wspomniały Adriana, znalazł się Marcin Wichrowski. Mężczyźni poznali się dzięki programowi „Ślub od pierwszego wejrzenia”, jednak ich relacja z czasem stała się znacznie bliższa.
Wichrowski był także ojcem chrzestnym Bianki, córki Adriana, co dodatkowo pokazuje, jak ważne miejsce zajmowała ta przyjaźń w jego życiu.
Po wiadomości o śmierci Adriana Marcin opublikował bardzo osobiste wspomnienie. Napisał o ogromnym smutku, niedowierzaniu i poczuciu pustki, które pojawiły się po odejściu przyjaciela.
Szczególnie mocno poruszyły go codzienne przedmioty kojarzące się z Adrianem. Samochód, ubrania czy inne rzeczy nagle zaczęły przypominać mu o wspólnie spędzonym czasie.
Wichrowski przyznał, że najtrudniejsze jest dla niego uświadomienie sobie, iż nie będzie już kolejnych rozmów, spotkań ani wspólnego śmiechu.
„Chciałbym pamiętać tylko to”
W swoim pożegnaniu Marcin Wichrowski skupił się przede wszystkim na tym, jaki Adrian był przed chorobą. Nie chciał, aby wspomnienia o przyjacielu zostały przesłonięte przez ostatnie miesiące jego życia i ciężką walkę o zdrowie.
Zapamiętał go jako człowieka naturalnego, pogodnego i pełnego dobrej energii. Według Wichrowskiego Adrian miał niezwykłą łatwość nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi.
Nie potrzebował dystansu ani oficjalnych rozmów. W jego obecności można było czuć się swobodnie i po prostu być sobą.
To właśnie tę cechę Marcin szczególnie podkreślił we wspomnieniu. Adrian miał sprawiać, że granice między ludźmi szybko znikały, a atmosfera stawała się znacznie bardziej przyjazna.
Wichrowski wspomniał także o jego poczuciu humoru. Nawet w trudnych momentach Adrian potrafił rozładować napięcie żartem albo krótkim komentarzem.
Dla jego przyjaciela był to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów osobowości Adriana.
Przyjaciele i rodzina zachowają go takim, jakim był
W pożegnaniu nie zabrakło również wspomnień o zwykłych, codziennych chwilach. To właśnie one po śmierci bliskiej osoby często nabierają szczególnego znaczenia — rozmowy, wspólne spotkania, żarty czy możliwość wykonania zwyczajnego telefonu.
Marcin Wichrowski chce zachować w pamięci właśnie takiego Adriana: uśmiechniętego, spontanicznego, serdecznego i pełnego pozytywnej energii.
Dla widzów „Ślubu od pierwszego wejrzenia” pozostanie on uczestnikiem programu, którego telewizyjna historia zakończyła się prawdziwą miłością i założeniem rodziny. Dla najbliższych był jednak przede wszystkim mężem, ojcem, przyjacielem i ważną częścią ich życia.
Wspomnienie Marcina pokazuje, że po Adrianie pozostanie znacznie więcej niż tylko telewizyjna historia. Pozostaną przede wszystkim wspólne chwile, relacje i wspomnienia ludzi, którzy mieli szczęście go poznać.