“Mendesz natychmiast rozumie o czym mówi. Kręci głową. Nie wolno panu ryzykować. Ale Telmo nie zamierza się wycofać. Od chwili gdy dowiedział się, że Ursula może odzyskać wolność tylko wtedy, gdy prawdziwy zabójca zostanie schwytany, przestał myśleć o własnym bezpieczeństwie.
Jeszcze tego samego dnia Telmo odwiedza Ursulę w więzieniu. Stan kobiety wyraźnie się pogarsza. Kaszel nie ustępuje. Wilgoć więziennych murów odbiera jej resztki sił. td4729 Mimo to najbardziej boli ją niechora, najbardziej boli ją przekonanie, że może nigdy nie wyjdzie na wolność. Nie doczekam końca tej sprawy. Szepczę ze smutkiem. Telmo natychmiast przerywa. Nie wolno pani tak mówić. Ursula uśmiecha się blado.
To już nie słowa, to tylko moje myśli. Wtedy Telmo pochyla się bliżej i po raz pierwszy zdradza fragment swojego planu. Policja wie już kim jest zabójca. Nazywa się Camilo. Ludzie znają go jako Elfilo. Każdego wieczoru bywa w tej samej tawernie niedaleko rzeki. I właśnie tam. Telmo zamierza się z nim spotkać.

Jest ogromna różnica między poszukiwaniem sprawiedliwości a świadomym wejściem do legowiska człowieka, który zabija nożem bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Telmo doskonale wie z kim ma do czynienia. Wie również jeden nieostrożny ruch może kosztować go życie. Mimo to nie rezygnuje nie dla siebie, dla Ursuli, dla Fraja Giermo i dla prawdy, która zbyt długo pozostawała ukryta. Wieczorem Lucia zauważa, że Telmo zachowuje się inaczej niż zwykle. Jest spokojny. Aż zbyt spokojny. Powiedz mi, co zamierzasz. Prosi cicho. Telmo przez chwilę milczy. Nie chcę narażać kobiety, którą kocha. Ale Lucia zna go zbyt dobrze. Nie zostawię cię samego. Mówi stanowczo.
To właśnie wtedy zapada decyzja, która może odmienić los całego śledztwa. Lucia nie tylko pozna plan Telma. Postanowi wziąć w nim udział i nikt z nich nie przypuszcza, że już za kilka godzin oboje wejdą do miejsca pełnego przestępców, aby stanąć twarzą w twarz z człowiekiem, który nigdy nie zapomina twarzy swoich ofiar. Plantelma od początku wydaje się szaleństwem. Komisarz Mendez próbuje go jeszcze powstrzymać.
Wie, że Elfilo nie jest zwykłym awanturnikiem. To człowiek, który przez lata przeżył właśnie dlatego, że pierwszy wyciąga nóż, pierwszy atakuje i nigdy nie daje przeciwnikowi drugiej szansy. Jeżeli domyśli się, że ktoś zastawia na niego pułapkę, krew może popłynąć jeszcze tej samej nocy.
Nie potrzebuję bohaterów. Mówi stanowczo Mendes. td4729 Potrzebuję żywych świadków. Ale Telmo już podjął decyzję. Nie zamierza czekać, aż Elfilo popełni przypadkowy błąd. Postanawia ten błąd sprowokować.
Po wyjściu z więzienia Telmo nie mówi Lucy wszystkiego. Chcę ją chronić. Wie, że kobieta zbyt wiele już wycierpiała. Jednak Lucja szybko zauważa, że ukochany coś ukrywa. Patrzy na niego uważnie. Nie wybierasz się tam sam. Mówi spokojnie. Telmu próbuje zaprotestować. To może być niebezpieczne. Lucia tylko uśmiecha się z determinacją. Właśnie dlatego idę z tobą. Nie jest to romantyczny gest. To decyzja kobiety, która nie zamierza ponownie patrzeć bezczynnie, jak los odbiera jej ukochanego. Kilka godzin wcześniej Lucia i Telmo odwiedzają Felipę oraz Celię.
Nie chcą już dłużej ukrywać prawdy. Po raz pierwszy otwarcie wyznają, że są razem i że to właśnie ich miłość stała się powodem, dla którego Telmo porzucił stan kapłański. Zapada cisza. Felipe długo przygląda się Ojgu. Wie ile cierpienia kosztowały ich ostatnie miesiące. Lucas spuszcza wzrok. Moja decyzja o ślubie z Samuelem była ucieczką. Przyznaję cicho. Chciałam przestać być pokusą dla Telma. Telmo natychmiast odpowiada: A ja nie potrafiłem wyobrazić sobie życia bez Luci. Nie są to słowa ludzi, którzy zakochali się z dnia na dzień. To wyznanie dwojga osób, które zbyt długo próbowały oszukać własne serca. Felipe po chwili kiwa głową. Nie ocenia, nie potępia. Prosi jedynie o rozwagę. Nie afiszujcie się swoim szczęściem. Mówi spokojnie. Rany po Samuelu są jeszcze zbyt świeże.
Ta rozmowa nie jest zwykłym błogosławieństwem dla nowego związku. To ostatni spokojny moment przed wydarzeniami, które mogą wszystko zniszczyć. Bo podczas gdy Luc marzy o wspólnej przyszłości, Telmo myśli już tylko o wieczornej konfrontacji z Elelfilo. Nadchodzi wieczór. Lucy przebiera się tak, by nikt nie rozpoznał dobrze wychowanej damy z akacjowej. Kiedy spotyka Telma, uśmiecha się z rozbawieniem. Jak wyglądam? Pyta. Telmo. Przez chwilę patrzy na nią z niedowierzaniem. Nie przypomina kobiety, którą wszyscy znają. To właśnie o to chodzi.
Muszą wyglądać jak para szukająca rozrywki. Nie mogą wzbudzać najmniejszych podejrzeń. Luc zauważa jednak, że Telmo jest niezwykle spięty. Powiesz mi wreszcie, po co tu przyszliśmy? Szybcie. Telmo odpowiada dopiero po chwili. Komisarz i jego ludzie już czekają na zewnątrz. Lucia spogląda w stronę wejścia. W jednej chwili rozumie. To nie jest zwykła wizyta. To początek policyjnej zasadzki. W zadymionej tawernie siedzi wielu mężczyzn. Jedni grają w karty, inni piją. Jeszcze inni uważnie obserwują nowych gości. Telmo prowadzi Lucę głębiej. Nagle delikatnie ściska jej dłoń.
Widzisz tego z chustą na szyi? Pyta cicho. Luccia odwraca wzrok tylko na sekundę. Wystarcza. Mężczyzna z blizną, spokojny, pewny siebie, jakby był właścicielem całego lokalu. To Camilo. Szepcze Telmo. Elfilo. td4729 Luc czuje jak serce zaczyna bić coraz szybciej, bo właśnie patrzy w oczy człowiekowi, który zamordował fraja Gilermo i nie ma pojęcia, że za kilka minut będzie musiała odegrać najniebezpieczniejszą rolę w swoim życiu. Elfilo od początku wyczuwa, że coś się nie zgadza. Nowa para w tawernie wygląda zbyt elegancko, zbyt spokojnie i zdecydowanie zbyt mało przypomina ludzi, którzy zwykle odwiedzają takie miejsca. Mimo to nie daje nic po sobie poznać.

Uśmiecha się, powoli odstawia kieliszek i zaczyna uważnie obserwować Lucę. Telmo doskonale wie, że pierwszy krok należy do niego. Nie może pozwolić, by Elfilo sam zakończył rozmowę i wyszedł z lokalu. Cały plan opiera się na jednym założeniu. Morderca musi zrobić coś, co da policji podstawę do zatrzymania. Dlatego Telmo podchodzi bliżej. Luc natychmiast rozumie swoją rolę. Nie odzywa się. td4729 Pozwala, by cała uwaga Elfilo skupiła się właśnie na niej. Mężczyzna uśmiecha się z wyraźnym zainteresowaniem. Jak masz na imię piękna? Pyta zaczepnym tonem. Lucia odpowiada wymijająco. Nie chce prowokować go zbyt wcześnie, ale jednocześnie nie może sprawiać wrażenia przestraszonej. Każdy gest musi wyglądać naturalnie, bo od tego zależy powodzenie całej akcji.
Lucja nie jest policjantką. nie jest zawodową agentką. To kobieta, która jeszcze niedawno walczyła o własne szczęście, a teraz świadomie siada kilka kroków od człowieka podejrzanego o brutalne morderstwo. Jeżeli Elfilo cokolwiek podejrzewa, to właśnie ona stanie się pierwszym celem jego ataku.
Elfilo coraz śmielej flirtuje z Lucą. Nie ukrywa, że kobieta wpadła mu w oko. Zaczyna ją prowokować. Próbuje sprowokować również Telma. Ten twój towarzysz wygląda na strasznie nudnego. Śmieję się. Może zostaw go i usiądź ze mną. Luccia zachowuje zimną krew, ale Telmo wie, że właśnie nadszedł odpowiedni moment. Robi krok naprzód. Zostaw ją. Mówi stanowczo. Elfilo tylko się uśmiecha. Nie wygląda na człowieka, który zamierza odpuścić. Wręcz przeciwnie. Im większy opór widzi, tym bardziej wydaje się nim bawić. Poza tawerną komisarz Mendesz i jego ludzie pozostają w pełnej gotowości. Każdy z policjantów zna swoje zadanie. Nie mogą wejść za wcześnie. Jeżeli zrobią to bez powodu, Elfilo wyjdzie na wolność jeszcze tego samego dnia. Potrzebują wyraźnego pretekstu, prawdziwego przestępstwa popełnionego na ich oczach. Dlatego czekają. Sekunda po sekundzie coraz bardziej napięci. W środku atmosfera staje się coraz cięższa. Elfilo nagle chwyta Lucę za rękę. Nie uciekaj tak szybko mówi z drwiącym uśmiechem. Telmo natychmiast reaguje. Puść ją. Odpowiada ostrym głosem.
Na twarzy Elfilo pojawia się rozbawienie. Jakby właśnie na to czekał. A jeśli nie? To pytanie nie jest prowokacją. To wyzwanie i dokładnie taki moment był potrzebny policji. td4729 Lucia próbuję się wyrwać. Elfilo zaciska dłoń jeszcze mocniej. Telmo nie wytrzymuje. Odpycha go. Krzesło przewraca się z hukiem. Kilku gości natychmiast odsuwa się od stołów. W tawernie zapada napięta cisza. Po chwili Elfilo rzuca się na Telma. Dochodzi do gwałtownej szarpaniny. Pięści. Krzyki, rozbite szkło. I właśnie wtedy drzwi tawerny otwierają się z hukiem. Do środka wpadają ludzie komisarza Mendeza. Policja. Nikt się nie rusza. Rozlega się donośny rozkaz. Elfilo odwraca głowę.
Po raz pierwszy na jego twarzy pojawia się cień zaskoczenia. Jeszcze nie wie, że pułapka, którą uważał za zwykłą bójkę w tawernie, od początku była przygotowana właśnie dla niego. Krzyk komisarza Mendeza odbija się echem po całej tawernie. Policja! Nikt się nie rusza. Przez ułamek sekundy wszyscy zamierają. Goście odruchowo odsuwają się od stołów. Karty spadają na podłogę. Kieliszki przewracają się z hukiem. Jedynie Elfilo nie wygląda na człowieka, który zamierza się poddać. Jego wzrok błyskawicznie przeskakuje z policjantów na Telma i właśnie wtedy wszystko zaczyna rozumieć. To była pułapka. Mruczy przez zaciśnięte zęby. Luccia cofa się o kilka kroków. Dopiero teraz czuję, jak bardzo drżą jej dłonie. Jeszcze chwilę wcześniej Elfilo ściskał jej nadgarstek. Jeszcze moment. i sytuacja mogła wymknąć się spod kontroli.
Często największą odwagą nie jest walka. Największą odwagą jest udawanie spokoju wtedy, gdy człowiek boi się najbardziej. Lucia przez cały czas wiedziała, że siedzi naprzeciwko człowieka podejrzanego o brutalne morderstwo, a mimo to ani razu nie zdradziła strachu. Elfilo próbuje jeszcze wyrwać się policjantom. Szarpie się. odpycha jednego z funkcjonariuszy, ale tym razem przewaga jest zbyt duża. Kilku ludzi Mendeza błyskawicznie obezwładnia go i zakłada kajdanki. Puśćcie mnie! Krzyczy rozwścieczony. Nic wam nie udowodnicie. Komisarz nawet nie odpowiada. Doskonale wie, że zatrzymanie to dopiero początek. Najważniejsze wydarzy się później podczas przesłuchania, bo właśnie tam Elfilo może popełnić pierwszy prawdziwy błąd. Telmo obserwuje całą scenę z ogromną ulgą.
Plan się udał. Nie dlatego, że morderca został już skazany, ale dlatego, że po raz pierwszy od śmierci Fraja Gilermo sprawiedliwość naprawdę zaczęła się do niego zbliżać. Luczi do niego. To już koniec? pyta cicho. Telmo powoli kręci głową. Nie, to dopiero początek. td4729 Oboje wiedzą, że najgroźniejszym człowiekiem w tej historii może nie być sam zabójca, lecz ten, kto zapłacił za zbrodnię.
Kilka godzin później Elfilo siedzi już w celi. Mendz wchodzi spokojnym krokiem. Nie podnosi głosu. Nie grozi. patrzy tylko prosto w oczy zatrzymanemu. Wiem, że nie zabijasz za darmo mówi Elfilo. Uśmiecha się pogardliwie. Pomyliłeś człowieka. Komisarz nie daje się sprowokować. Nie interesujesz mnie ty. Zapada krótka cisza. Interesuje mnie ten, kto ti zapłacił. Przez ułamek sekundy na twarzy Elfilo pojawia się ledwie dostrzegalne napięcie. To drobiag. Ale dla doświadczonego śledczego wystarczający, by zrozumieć, że trafił w czuły punkt.
Płatni zabójcy rzadko boją się więzienia. Znacznie bardziej boją się ludzi, którzy ich wynajęli. Bo kiedy wykonawca wpada, zleceniodawca często robi wszystko, aby na zawsze zamknąć mu usta. I właśnie dlatego Samuel znajduje się teraz w śmiertelnym niebezpieczeństwie. nie fizycznym, lecz takim, którego najbardziej obawiają się ludzie żyjący w kłamstwie, niebezpieczeństwie prawdy. td4729 W tym samym czasie Samuel otrzymuje wiadomość, która odbiera mu resztki spokoju. Elfilo został zatrzymany. Przez chwilę nie potrafi wydobyć z siebie ani jednego słowa. Wie, że człowiek, któremu kiedyś zaufał, jest teraz w rękach policji. A jeśli zacznie mówić, cała misternie budowana intryga rozsypie się jak domek z kart. Samuel zaciska pięści. Nie może nic powiedzieć. szepczy do siebie, ale w głębi duszy doskonale rozumie jedno. Od tej chwili jego los przestał zależeć od niego. Zależy od jednego przesłuchania i od jednego człowieka, który siedzi właśnie za kratami i zna całą prawdę o śmierci Fraja Gilermo. Cela zatrzaskuje się z głuchym hukiem. Elfilo zostaje sam. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie może sięgnąć po nóż. Nie może uciec. nie może zastraszyć kolejnego świadka.

Tym razem to on siedzi za kratami, a po drugiej stronie stoi komisarz Mendes. Komisarz nie rozpoczyna przesłuchania od oskarżeń, nie pokazuje dowodów, nie próbuje wymusić zeznań, po prostu siada naprzeciwko zatrzymanego i przez chwilę milczy. To właśnie ta cisza okazuje się najbardziej niewygodna. td4729 Wiesz dlaczego tu jesteś? Pyta spokojnie. Elfilo wzrusza ramionami za bójkę w tawernie. Na jego twarzy pojawia się lekceważący uśmiech. Mendes nie daje się sprowokować. Nie interesuje mnie bójka. Po krótkiej pauzie dodaję: Interesuje mnie człowiek, który zapłacił ci za śmierć fraja Gilermo. Na moment w oczach Elfilo pojawia się błysk niepokoju. trwa zaledwie sekundę, ale dla doświadczonego śledczego to wystarczy, bo człowiek naprawdę niewinny nie reaguje w ten sposób na jedno nazwisko, którego jeszcze nawet nie usłyszał.
Od tej chwili największym zagrożeniem dla Samuela nie jest policja. Nie jest nim również Telmo. Największym zagrożeniem staje się człowiek, którego sam kiedyś wynajął. Bo tajemnice budowane na pieniądzach i przemocy mają jedną wspólną cechę. Prędzej czy później zaczynają kosztować więcej niż ich właściciel jest gotów zapłacić. Kilka ulic dalej Samuel nie potrafi znaleźć sobie miejsca. Wie już Elfilo został zatrzymany.
Każda kolejna minuta wydaje się wiecznością. Próbuje przekonać samego siebie, że płatny zabójca zachowa milczenie, że nie zdradzi swojego zleceniodawcy, ale im dłużej o tym myśli, tym bardziej ogarnia go strach. Jeżeli zacznie mówić szepczy, to wszystko się skończy. Po raz pierwszy od wielu tygodni Samuel przestaje kontrolować sytuację. Nie on rozdaje karty, nie on decyduje o kolejnym ruchu. Jego przyszłość zależy teraz od jednego człowieka siedzącego w policyjnej celi. Tymczasem Telmo wraca do domu. Lucia czeka na niego z wyraźnym niepokojem. Dopiero teraz oboje uświadamiają sobie jak niewiele brakowało do tragedii. Gdyby Elfilo sięgnął po nóż, gdyby policja spóźniła się choćby o kilka sekund, ta historia mogłaby zakończyć się zupełnie inaczej. Luccia patrzy Telmowi w oczy.
Nigdy więcej nie narażaj się w ten sposób. Mówi cicho. td4729 Telmo delikatnie ujmuje jej dłoń. Jeżeli dzięki temu prawda wyjdzie na jaw. Było warto. Luc nie odpowiada. Po prostu przytula go mocniej. Wie, że walka jeszcze się nie skończyła, bo zatrzymanie wykonawcy zbrodni to dopiero pierwszy krok. Teraz trzeba udowodnić, kto naprawdę pociągał za sznurki. Nad akacjową powoli zapada wieczór. Jedni odzyskują nadzieję, inni zaczynają żyć w strachu. Ursula po raz pierwszy od wielu dni wierzy, że może jeszcze opuścić więzienie. Telmo i Lucia widzą światełko na końcu długiej drogi, a Samuel po raz pierwszy naprawdę rozumie, że nawet najlepiej ukryta zbrodnia nie pozostaje tajemnicą na zawsze. Czasami wystarczy jeden świadek, jedna odważna decyzja. i jeden błąd człowieka, który przez lata uważał się za nietykalnego. To właśnie wtedy prawda zaczyna powoli wychodzić z cienia.”