
— Spokojnie. Nikt nie dowie się, że rozmawiałaś z policją — mówi cicho Lucía. — Po prostu opowiedz mi wszystko jeszcze raz.
Agustina próbuje zachować spokój. Jednak wystarczy wspomnienie tamtej nocy, a jej dłonie zaczynają drżeć. W wciąż pamięta drogę do kina, zamknięty kościół, nieznajomego mężczyznę i twarz, której nie potrafi zapomnieć. Najbardziej przeraża ją jednak nie samo morderstwo. Najbardziej pamięta to, co wydarzyło się później, bo kilka dni po śmierci Fraya Guillermo, ten sam człowiek odnalazł ją ponownie. Podszedł bardzo blisko. Na jego twarzy widniała charakterystyczna blizna. Na piersi błyszczał złoty krzyż, a w dłoni trzymał nóż.
— Nie powiedziałaś nic temu księdzu, prawda? — zapytał spokojnie.
Agustina była sparaliżowana strachem. Nie potrafiła odpowiedzieć. Wtedy usłyszała słowa, które od tamtej chwili wracają do niej każdej nocy:
— Jeśli otworzysz usta, następnym razem nie będę musiał ucinać ci języka. Wystarczy, że poderżnę ci gardło.
Po tych słowach zniknął, ale strach pozostał. I właśnie dlatego Agustina przez tak długi czas milczała. Nie dlatego, że chciała chronić mordercę — chciała po prostu przeżyć. Lucía słucha w całkowitym milczeniu. Nie przerywa, nie ponagla. Wie, że każde dodatkowe pytanie może sprawić, iż Agustina ponownie zamknie się w sobie. Dlatego pozwala jej mówić własnym tempem. Dopiero kiedy kobieta kończy opowieść, zadaje jedno najważniejsze pytanie:
— Czy rozpoznałabyś go jeszcze raz?
Agustina bez chwili wahania podnosi wzrok:
— Nigdy nie zapomnę tej twarzy.
To właśnie ta odpowiedź może zmienić całe śledztwo. Bo świadek, który potrafi wskazać zabójcę, staje się dla niego największym zagrożeniem.
Jeszcze tego samego dnia Lucía spotyka się z Telmo. Nie ukrywa radości. Po raz pierwszy od wielu tygodni pojawia się prawdziwa nadzieja. Agustina nie tylko pamięta twarz podejrzanego — potrafi również opisać każdy szczegół: bliznę, medalion, groźby i moment, w którym zobaczyła go w pobliżu domu Fraya Guillermo. Telmo natychmiast rozumie, co to oznacza.
— Jeżeli policja odnajdzie tego człowieka, Úrsula może wreszcie odzyskać wolność. To może zakończyć cały koszmar — mówi z wyraźną ulgą.
Czy jednak prawdziwy zabójca pozwoli świadkowi spokojnie dożyć dnia, w którym wskaże go policji?
Komisarz Méndez otrzymuje szczegółowy opis podejrzanego. Nie potrzebuje wiele czasu. Blizna, medalion, nóż — te elementy natychmiast przywołują w jego pamięci jedno nazwisko: Camilo, znacznie lepiej znany w przestępczym świecie jako El Filo. Człowiek, którego policja od dawna próbuje schwytać bezskutecznie. Nigdy nie zostawia dowodów, nigdy nie działa bez zlecenia. I właśnie dlatego ta wiadomość zmienia wszystko, bo jeśli El Filo rzeczywiście zamordował Fraya Guillermo, oznacza to, że ktoś musiał mu za to zapłacić. A wtedy śledztwo przestaje dotyczyć tylko zabójcy. Zaczyna prowadzić do człowieka, który wydał rozkaz.
I właśnie w chwili, gdy komisarz wypowiada pseudonim El Filo, nikt jeszcze nie przypuszcza, że prawdziwy zleceniodawca siedzi spokojnie w swoim domu, przekonany, że jego największy sekret nigdy nie ujrzy światła dziennego.
Nazwisko El Filo zapada w gabinecie komisarza Méndeza jak wyrok. Przez długą chwilę nikt się nie odzywa, bo wszyscy doskonale wiedzą, z kim mają do czynienia. To nie jest zwykły rzezimieszek. To człowiek, który od lat wykonuje najbrudniejszą robotę dla tych, którzy sami nie chcą ubrudzić sobie rąk. Nigdy nie zabija bez powodu i niemal nigdy nie działa za darmo. To właśnie ta myśl najbardziej niepokoi Felipe. Jeżeli Agustina naprawdę rozpoznała El Filo, oznacza to, że śmierć Fraya Guillermo została starannie zaplanowana, a za zabójcą stoi ktoś znacznie potężniejszy.
Komisarz Méndez nie zamierza ryzykować życia Agustiny. Wie, że otwarte okazanie świadka mogłoby zakończyć się tragedią. Dlatego przygotowuje plan, który z pozoru wydaje się niezwykle prosty. Agustina otrzyma portret podejrzanego. Nie będzie musiała nikogo wskazywać publicznie, nie będzie składała zeznań na ulicy, nie spotka się twarzą w twarz z przestępcą. Po obejrzeniu rysunku wystarczy jeden dyskretny sygnał. Jeżeli mężczyzna z portretu okaże się tym samym człowiekiem, którego widziała tamtej nocy, wyjdzie z pracowni bez kapelusza. Jeżeli nie, opuści zakład tak jak zwykle. To tylko drobny gest, ale od niego może zależeć przyszłość całego śledztwa.
Lucía przekazuje Agustinie wiadomość od komisarza. Kobieta długo patrzy na kopertę. Wie, że w środku znajduje się coś znacznie groźniejszego niż zwykły szkic — to wspomnienie koszmaru. Powoli rozwija kartkę. Jej wzrok zatrzymuje się na twarzy mężczyzny: blizna, surowe spojrzenie, rysy, których nie sposób pomylić z kimkolwiek innym. Przez chwilę Agustina przestaje oddychać, jakby tamta noc wróciła z całą swoją siłą. Nie mówi ani słowa. Lucía od razu zauważa, że nie musi. Milczenie Agustiny mówi znacznie więcej niż najdłuższe zeznania.
Tymczasem Telmo z coraz większą nadzieją oczekuje wiadomości od komisarza. Dla niego ta sprawa od dawna przestała dotyczyć wyłącznie zabójstwa Fraya Guillermo. Od chwili aresztowania Úrsuli walczy również o przywrócenie sprawiedliwości. Każdy nowy trop, każda informacja, każdy szczegół przybliża moment, w którym niewinna kobieta będzie mogła opuścić więzienie.
— Jeżeli Agustina go rozpozna — mówi cicho — Úrsula odzyska wolność.
Felipe zachowuje jednak ostrożność. Wie, że rozpoznanie to dopiero początek. Potrzebne są dowody, przesłuchanie, a przede wszystkim zatrzymanie człowieka, który od lat skutecznie wymyka się policji. Méndez nie ukrywa, że schwytanie El Filo nie będzie łatwe. Policja zna jego nazwisko, zna jego metody, wie nawet, gdzie czasami bywa. A mimo to nigdy nie udało się udowodnić mu żadnej zbrodni. Zawsze działa ostrożnie, nigdy nie zostawia świadków. Dlatego Agustina znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jeżeli El Filo dowie się, że kobieta zdecydowała się mówić, bez wahania spróbuje dokończyć to, czego nie zrobił za pierwszym razem. Ta świadomość sprawia, że komisarz jeszcze bardziej nalega na zachowanie pełnej tajemnicy.
Podczas gdy policja przygotowuje kolejne działania, El Filo pojawia się zupełnie gdzie indziej. Nie wygląda na człowieka, który ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Jest spokojny, pewny siebie, jak ktoś przekonany, że nikt nie zdoła go dosięgnąć. Przechodzi ulicami miasta bez cienia niepokoju. Nie wie jednak, że od tej chwili każdy jego ruch może być obserwowany, bo pierwszy raz od dawna policja posiada coś więcej niż plotki — posiada świadka, i właśnie świadek może zburzyć całą jego pewność siebie.
Dlaczego zawodowy przestępca miałby z własnej inicjatywy zamordować spokojnego zakonnika? Fray Guillermo nie był jego wrogiem, nie miał z nim żadnych porachunków. To oznacza tylko jedno: El Filo wykonywał czyjeś polecenie. A skoro ktoś zapłacił za śmierć zakonnika, ten sam człowiek zrobi wszystko, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw.
I właśnie wtedy El Filo otwiera drzwi do domu pewnego mężczyzny — mężczyzny, który od pierwszej chwili wygląda na wyraźnie zdenerwowanego. Jeszcze nie pada żadne nazwisko, ale już za chwilę okaże się, że zabójca i jego tajemniczy zleceniodawca spotykają się twarzą w twarz.
Drzwi zamykają się powoli. Przez krótką chwilę w pomieszczeniu panuje cisza. Samuel Alday patrzy na mężczyznę, który właśnie wszedł i choć próbuje zachować opanowanie, jego twarz zdradza napięcie. To nie jest spotkanie dawnych znajomych. To spotkanie dwóch ludzi, których od dawna łączy wspólna tajemnica. I ta tajemnica właśnie zaczyna domagać się zapłaty.
El Filo rozsiada się swobodnie, jakby był u siebie. Nie prosi o pozwolenie, nie okazuje szacunku. Wie, że przewaga jest po jego stronie. Samuel próbuje zachować pozory spokoju.
— Czego tu szukasz? — pyta chłodno.
El Filo tylko się uśmiecha:
— Przecież byliśmy wspólnikami.
To jedno zdanie wystarcza, by Samuel zrozumiał, że nie uda mu się zakończyć tej rozmowy kilkoma uprzejmymi słowami, bo człowiek taki jak El Filo nigdy nie odwiedza swoich zleceniodawców bez powodu.
Do rozmowy dołącza Jimeno. Od pierwszych słów daje Samuelowi do zrozumienia, że cierpliwość właśnie się skończyła. Przypomina mu o zaliczce, o obietnicach, o długu, który od dawna powinien zostać spłacony. Samuel próbuje zyskać na czasie. Zapewnia, że pieniądze wkrótce się znajdą, że potrzebuje tylko kilku dni, ale Jimeno nie chce już słuchać kolejnych zapewnień.
— Ile razy już to słyszeliśmy? — pyta z ironią.
El Filo odpowiada bez chwili zastanowienia:
— Za każdym razem.
W pomieszczeniu zapada ciężka cisza. Samuel zaczyna rozumieć, że tym razem same obietnice nie wystarczą. Nagle Jimeno wypowiada słowa, które zmieniają wszystko. Nie mówi już o pieniądzach, nie mówi o długu. Zaczyna przypominać Samuelowi, co właściwie otrzymał w zamian:
— Pomogliśmy ci zdobyć Lucíę.
Samuel spuszcza wzrok. Jimeno jednak nie zamierza na tym poprzestać:
— Usunęliśmy z drogi Fraya Guillermo.
El Filo patrzy na Samuela bez najmniejszych emocji, jak człowiek, który przypomina klientowi listę wykonanych usług. Ale to jeszcze nie koniec. Jimeno dodaje coś, co może pogrzebać wszystkich uczestników tej intrygi:
— To my podrzuciliśmy nóż, żeby oskarżyć Úrsulę.
Te słowa brzmią jak przyznanie się do zbrodni. Samuel milczy, nie zaprzecza, nie protestuje, a jego cisza staje się bardziej wymowna niż jakiekolwiek wyjaśnienia.
Czy Samuel naprawdę był tylko nieszczęśliwie zakochanym mężczyzną, czy może od samego początku był gotów posunąć się do wszystkiego, aby usunąć każdego, kto stanął na drodze do Lucíi? Bo jeśli słowa El Filo są prawdziwe, śmierć Fraya Guillermo nie była przypadkową tragedią. Była częścią planu, starannie przygotowanego, sfinansowanego i zleconego.
Samuel wreszcie próbuje odzyskać kontrolę nad sytuacją. Zapewnia, że zdobędzie potrzebną sumę. Prosi tylko o tydzień. Twierdzi, że wkrótce otrzyma dużą ilość pieniędzy.
— Jestem człowiekiem honoru — mówi stanowczo.
Jimeno wybucha śmiechem:
— Honor — powtarza z pogardą. — My już nie chcemy słuchać twoich obietnic.
El Filo robi krok do przodu. Jego spojrzenie staje się zimne. Nie wygląda już jak windykator. Wygląda jak zawodowy zabójca, który przypomina klientowi, czym kończy się niewywiązanie z umowy.
W tym samym czasie komisarz Méndez przygotowuje ostatni etap swojej operacji. Wie, że Agustina jest gotowa rozpoznać podejrzanego. Wie również, że El Filo wciąż pozostaje na wolności. Policja nie może jeszcze go zatrzymać. Brakuje jednego elementu, jednego niepodważalnego dowodu, ale komisarz przeczuwa, że ten moment jest już bardzo blisko. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że człowiek, którego od wielu dni próbuje odnaleźć, właśnie siedzi naprzeciwko swojego zleceniodawcy i że ich rozmowa mogłaby zakończyć całe śledztwo w jednej chwili, gdyby tylko usłyszał ją ktoś jeszcze.
Jimeno powoli podchodzi do Samuela. Nie podnosi głosu. Nie musi. Najgroźniejsze groźby zawsze wypowiadane są spokojnie.
— Masz tydzień — mówi cicho. — Po tygodniu nie będziemy już rozmawiać o pieniądzach.
Samuel czuje, jak krew odpływa mu z twarzy, bo doskonale rozumie znaczenie tych słów. Nie chodzi już o dług, nie chodzi nawet o wspólną zbrodnię — chodzi o przetrwanie. I właśnie wtedy El Filo zatrzymuje się w drzwiach, odwraca głowę i z lodowatym spokojem wypowiada zdanie, które sprawia, że Samuel po raz pierwszy naprawdę zaczyna bać się o własne życie:
— Za tydzień wybierzesz tylko jedno: pieniądze albo własny pogrzeb.
Groźba El Filo nie kończy rozmowy — ona dopiero ją rozpoczyna, bo Samuel doskonale rozumie, że ludzie tacy jak El Filo nigdy nie rzucają pustych słów. Jeżeli powiedział, że wróci, to wróci i następnym razem nie będzie już miejsca na negocjacje.
Kiedy drzwi zamykają się za El Filo i Jimeno, Samuel zostaje sam. Przez dłuższą chwilę stoi nieruchomo. Nie dlatego, że zastanawia się nad pieniędzmi. Znacznie bardziej przeraża go coś innego. Ci ludzie wiedzą o wszystkim: o Frayu Guillermo, o Lucíi, o nożu podrzuconym Úrsuli, o każdej decyzji, którą wspólnie podjęli. Dopóki milczą, Samuel jest bezpieczny, ale jeśli choć jeden z nich zostanie zatrzymany przez policję, cała misternie budowana fasada runie w jednej chwili.
W tym samym czasie komisarz Méndez przygotowuje ostatni etap swojej operacji. Nie zamierza narażać Agustiny na bezpośrednie spotkanie z podejrzanym. Plan pozostaje prosty, bezpieczny i właśnie dlatego może okazać się skuteczny. Portret podejrzanego został już przekazany Agustinie. Jeżeli rozpozna mężczyznę, opuści pracownię bez kapelusza. Jeżeli nie, wyjdzie tak jak zawsze. Nie będzie żadnych słów, żadnych zeznań, żadnego ryzyka — jedynie dyskretny znak, który zobaczy wyłącznie komisarz.
— Nie możemy pozwolić, żeby zorientował się, że jest obserwowany — mówi Méndez, bo doskonale wie, że El Filo potrafi zabijać szybciej, niż inni zdążą poprosić o pomoc.
Agustina bierze do rąk szkic przygotowany przez policję. Jeszcze zanim dokładnie przyjrzy się twarzy, jej oddech staje się płytszy, a dłonie zaczynają drżeć. Wystarczy kilka sekund, kilka spojrzeń i wszystkie wspomnienia wracają z niezwykłą siłą: blizna, złoty medalion, chłodne oczy i nóż, którym groził jej śmiercią. Agustina zamyka oczy, jakby próbowała odgonić tamten koszmar, ale nie potrafi. Wie już, że twarz z portretu należy do tego samego człowieka — do człowieka, który zamordował Fraya Guillermo i który później próbował zmusić ją do milczenia.
Telmo z niepokojem oczekuje wiadomości od komisarza. Nie chodzi już tylko o sprawiedliwość. Dla niego stawką jest również wolność Úrsuli. Każdy kolejny dzień spędzony przez nią w więzieniu pogarsza jej stan zdrowia. Lucía przypomina mu słowa lekarzy: problemy z oddychaniem, wycieńczenie, lęk.
— Nie wiem, ile jeszcze wytrzyma — mówi cicho.
Telmo zaciska pięści. Wie, że jeśli Agustina potwierdzi tożsamość podejrzanego, po raz pierwszy od wielu tygodni pojawi się realna szansa na uwolnienie niewinnej kobiety. Ale równie dobrze może rozpocząć się polowanie na świadka.
Komisarz zajmuje miejsce w pobliżu wyjścia z pracowni. Nikt nie zwraca na niego uwagi. Przechodnie mijają go obojętnie. Wszystko wygląda zwyczajnie. Tylko on wie, że za kilka minut może otrzymać odpowiedź, której szuka od początku śledztwa.
Drzwi powoli się otwierają. Agustina wychodzi na ulicę. Jej twarz jest blada, wzrok wbity w ziemię. Komisarz patrzy tylko na jeden szczegół: kapelusz. Sekundy ciągną się w nieskończoność i wtedy Agustina przekracza próg bez kapelusza. To wystarcza. Méndez nie potrzebuje żadnych dodatkowych wyjaśnień. Świadek właśnie potwierdził, że portret przedstawia człowieka widzianego w noc morderstwa. El Filo przestaje być jedynie podejrzanym — staje się najważniejszym tropem całego dochodzenia.
Jeszcze tego samego dnia policja rozpoczyna obserwację. Nie może go aresztować — dowodów nadal jest zbyt mało, ale od tej chwili każdy jego krok będzie śledzony. Komisarz wierzy, że prędzej czy później popełni błąd. Nie wie jednak, że El Filo również zaczyna coś podejrzewać. Zbyt długo żyje w świecie przestępców, aby nie wyczuć niebezpieczeństwa. A człowiek taki jak on, kiedy czuje na plecach oddech policji, najczęściej nie ucieka — najpierw usuwa wszystkich, którzy mogą przeciwko niemu zeznawać.
I właśnie wtedy El Filo zatrzymuje się na środku ulicy. Powoli odwraca głowę, jakby miał wrażenie, że ktoś od dłuższego czasu idzie dokładnie jego śladem.
Są ludzie, którzy wierzą, że wystarczy zapłacić odpowiednią sumę, aby raz na zawsze uciszyć prawdę. Samuel Alday jeszcze niedawno był przekonany, że właśnie tak działa świat: wystarczy wynająć odpowiednich ludzi, usunąć przeszkodę, zrzucić winę na niewinną osobę, a potem żyć tak, jakby nic się nie wydarzyło. Nie przewidział tylko jednego: że człowiek, którego wynajął, pewnego dnia wróci po swoją zapłatę i stanie się równie niebezpieczny jak sama zbrodnia.
Po potwierdzeniu przez Agustinę tożsamości El Filo, komisarz Méndez nie ukrywa ostrożnego optymizmu. To wciąż nie jest koniec śledztwa, ale pierwszy raz od wielu tygodni policja posiada coś więcej niż przypuszczenia. Ma wiarygodnego świadka, ma szczegółowy opis, ma sposób na połączenie zabójcy z nocą śmierci Fraya Guillermo. Teraz potrzebuje tylko jednego błędu, jednego nieostrożnego ruchu El Filo.
— Prędzej czy później każdy przestępca popełnia pomyłkę — mówi spokojnie komisarz. — Musimy tylko doczekać tej chwili.
Telmo przyjmuje tę wiadomość z ogromną ulgą. Wie, że droga do oczyszczenia Úrsuli z zarzutów nadal jest długa, ale po raz pierwszy widzi światło na końcu tunelu. Jeszcze niedawno wszyscy patrzyli na Úrsulę jak na kobietę odpowiedzialną za śmierć Fraya Guillermo. Dziś coraz wyraźniej widać, że była jedynie wygodnym kozłem ofiarnym — kimś, kogo prawdziwy sprawca wykorzystał, aby odwrócić uwagę od siebie.
— Jeszcze trochę wytrzymaj — mówi Telmo z nadzieją, jakby wierzył, że te słowa dotrą do więziennej celi.
Tymczasem Samuel nie potrafi uwolnić się od rozmowy z El Filo. W jego głowie nieustannie powracają te same zdania: przypomnienia o długu, o Frayu Guillermo, o nożu podrzuconym Úrsuli i o tygodniu, który właśnie zaczął odliczać jego czas. Samuel wie, że nie może zgłosić się na policję, nie może również zwrócić się o pomoc. Każdy krok prowadziłby do pytań, na które nie potrafi odpowiedzieć. Został uwięziony we własnej intrydze. A najgorsze jest to, że człowiek, którego kiedyś wynajął, przestał być jego sprzymierzeńcem — stał się największym zagrożeniem.
Kto naprawdę jest silniejszy: człowiek posiadający pieniądze, czy człowiek, który zna wszystkie jego sekrety? Samuel jeszcze niedawno wierzył, że kontroluje sytuację. Dziś to El Filo rozdaje karty i wystarczy jedno jego zeznanie, aby runęło wszystko, co Samuel próbował budować.
Na ulicach Akacjowej życie toczy się dalej. Mieszkańcy nie wiedzą, jak blisko jest prawda. Nie wiedzą, że policja coraz mocniej zaciska krąg wokół człowieka z blizną. Nie wiedzą również, że za tą zbrodnią może kryć się ktoś znacznie bardziej wpływowy niż zwykły bandyta. Ale jedno jest już pewne: od chwili, gdy Agustina odważyła się rozpoznać twarz swojego prześladowcy, sprawca przestał być niewidzialny i nawet jeśli nadal pozostaje na wolności, jego czas zaczyna się kończyć.