“Hancer wykorzystała moment jego nieuwagi — gdy wyszedł na podwórze, a Derya była w kuchni — otworzyła okno i wydostała się na zewnątrz. Uciekła bez płaszcza, z niewielką sumą pieniędzy i rozładowującym się telefonem.
Nie mogła iść do Meliha ani do hotelu. Skierowała się w stronę posiadłości Cihana, licząc na schronienie w starym magazynie na skraju ogrodu, którego od dawna nikt nie używał.
Leżąc w ciemności, patrzy na wyciszony telefon. Wyświetlają się połączenia od Cemila, Deryi i Meliha. Nie odbiera. Przypomina sobie niedawną oskarżycielską rozmowę z Cihanem. Mężczyzna wprost zapytał ją, czy to Melih jest ojcem jej dziecka. Zraniona jego brakiem zaufania, Hancer nie zamierzała mu się tłumaczyć, pozostawiając go w błędnym przekonaniu.
Noc w rezydencji i sekret Yonki
Do rezydencji podjeżdża samochód Cihana. Mężczyzna wraca do domu wyczerpany. Wcześniej spotkał Meliha, który zarzucił mu, że przez swoje podejrzliwe zachowanie popchnął ciężarną Hancer do ucieczki. Cihan rozesłał ludzi na poszukiwania po dworcach i horyzontach miejskich, lecz bezskutecznie.
Gdy Cihan wchodzi do salonu, z piętra dobiega płacz niemowlęcia. Spogląda na elektroniczną nianię, z której słychać cichy głos śpiewający kołysankę. Cihan zakłada, że to Fadime opiekuje się dzieckiem.
W rzeczywistości do pokoju na piętrze skradła się Yonca. Zrozpaczona kobieta, od tygodni obserwująca dom, wykorzystała otwarte drzwi od kuchni, by choć na chwilę przytulić swojego synka. Całuje chłopca i śpiewa mu kołysankę z okresu ciąży, prosząc o wybaczenie, że nie zdołała go ochronić przed Beyzą. Gdy słyszy nadchodzące kroki, odkłada malucha i ukrywa się za zasłoną.
Do pokoju wchodzi Beyza, rozdrażniona płaczem. Patrzy na dziecko bez cienia czułości, rzucając pod swoim adresem uwagą, że niemowlę jest jedynie narzędziem, które trzyma przy niej Cihana.
Dramat w starym domu i interwencja Cihana
Cihan stoi przy oknie w salonie. Patrzy w stronę opuszczonego budynku na skraju posesji. Ogarnia go nagły, nieprzezwyciężony niepokój.
W tym samym czasie w starym domu Hancer wybudza paraliżujący ból brzucha. Kobieta próbuje wstać i zejść po schodach do salonu, by sięgnąć po leki pozostawione w torbie. Każdy krok sprawia jej ogromne cierpienie. Gdy dociera na dół, zamiast leków wyciąga z torby małe, białe skarpetki dziecięce i zalewa się łzami.
Nagle czuje ciepło na udach. Patrzy w dół — jasna tkanina sukienki jest poplamiona krwią.
— Krew… Nie… — wyszeptuje.
Nogi uginają się pod nią i Hancer osuwa się na podłogę. Zanim traci przytomność, cicho wzywa imię Cihana, błagając o ratunek dla ich dziecka.
Cihan, nie mogąc uspokoić myśli, bierze klucze i idzie w stronę starego budynku. Drzwi są uchylone. Wchodzi do środka, włącza latarkę w telefonie i dostrzega leżącą na podłodze Hancer. Gdy widzi krew na jej sukience, pobladły z przerażenia podnosi ją na ręce.
Hancer na moment odzyskuje świadomość:
— Ratuj nasze dziecko… — szeptem prosi.
Cihan wynosi ją na zewnątrz. Wbiega do głównego holu rezydencji, krzycząc do służby, by natychmiast wezwano lekarza i przygotowano samochód. Beyza schodzi po schodach i widząc Cihana trzymającego Hancer, wywołuje awanturę:
— Nie możesz ciągle do niej biec! Jestem twoją żoną! Ona może stracić dziecko, ale to nie jest twoje dziecko!
Cihan przerywa jej ostro:
— Zejdź mi z drogi!

Mężczyzna umieszcza nieprzytomną Hancer w samochodzie i pędzi w stronę szpitala.
Walka o życie w szpitalu
W samochodzie Cihan bezradnie prosi Hancer, by nie zamykała oczu. Gdy docierają na miejsce, wnosi ją na izbę przyjęć. Lekarze natychmiast przejmują pacjentkę i przewożą ją na salę zabiegową.
Na korytarzu zjawia się Melih. Dochodzi do ostrej wymiany zdań między nim a Cihanem. Melih zarzuca Cihanowi, że jego podejrzliwość doprowadziła Hancer do stanu wyczerpania i ucieczki.
Po pewnym czasie wychodzi lekarz:
— Pacjentka straciła dużo krwi. Udało się ustabilizować jej stan, ale ciąża jest poważnie zagrożona. W tej chwili serce dziecka bije, ale najbliższe godziny będą decydujące.
Cihan wchodzi na chwilę do sali. Hancer otwiera oczy i dowiaduje się, że maluch wciąż żyje. Widząc jednak Cihana, prosi go, by wyszedł, wyrzucając mu, że nawet przed lekarzem nie potrafił potwierdzić swojego ojcostwa. Cihan zapewnia ją, że nie opuści szpitala, dopóki nie upewni się, że jej życiu nic nie grozi.
Zagrożenie ze strony Beyzy
W rezydencji Beyza rozmawia z Nusretem. Jest wściekła i przerażona wizją powrotu Hancer. Zdała sobie sprawę, że reakcja Cihana zdradza jego prawdziwe uczucia. Zapowiada Nusretowi, że nie pozwoli, aby dziecko Hancer przeżyło i odebrało jej pozycję w domu Develioglu.
W szpitalu Hancer leży podłączona do aparatury. Nagle kardiomonitor zaczyna wydawać gwałtowny sygnał alarmowy. Do sali wbiegają pielęgniarki i lekarz.
Tętno dziecka drastycznie spada. Lekarze rozpoczynają reanimację, a Cihan za szybą bezradnie patrzy na walczącą o życie Hancer, modląc się, by serce ich dziecka nie przestało bić.”