Nie powie, że to on jest ojcem. Strach o życie dziecka w 165 odcinku serialu Panna młoda zbliży do siebie Hanser i Ciana.
I tak jednak nie sprawi, że główna bohaterka tureckiego hitu TVP zlituje się nad byłym mężem.
Wciąż nie powie mu, że to on jest ojcem dziecka, że z nim zaszła w ciążę. Nawet kiedy lekarz przekaże im diagnozę w sprawie dziecka.
Czy Hanser będzie groziło poronienie?
Sprawdź, co będzie się działo w piątek 7 sierpnia, kiedy zadebiutuje 165 odcinek Panna młoda.
Mamy zdjęcia z najważniejszych scen z udziałem Hanser i Ciana. Noc, która miała przynieść ciszę i odpoczynek, zamieniła się dla Hanser w najstraszniejszą próbę jej życia.
W starym domu na terenie posiadłości De Velioglu panował półmrok. Jedynie słabe światło księżyca wpadało przez zabrudzone okna, rysując na podłodze długie, nierówne cienie.
Hanser leżała na łóżku, skulona pod cienkim kocem. Od kilku godzin czuła niepokojące napięcie w podbrzuszu, ale starała się je ignorować.
Powtarzała sobie, że to zmęczenie, stres i konsekwencja wszystkich ostatnich wydarzeń.
Nie chciała wzywać pomocy, nie chciała nikogo martwić, a przede wszystkim nie chciała, żeby dowiedział się Co.
Położyła dłoń na brzuchu i zamknęła oczy.
— Spokojnie, moje maleństwo! Wyszeptała.
— Mama jest przy tobie. Nic ci się nie stanie. Obiecuję.
W jej głosie nie było jednak pewności. Była w nim prośba, jakby wypowiadała te słowa nie do dziecka, lecz do losu. Nagle poczuła ostry ból.
Hanser gwałtownie nabrała powietrza. Jej palce zacisnęły się na kocu. Przez kilka sekund nie mogła się poruszyć.
Ból przeszył ją od brzucha aż po plecy, pozostawiając po sobie zimny pot na czole.
Nie jęknęła, tylko nie teraz. Spróbowała usiąść, ale kolejny skurcz zmusił ją do pochylenia się.
Oddychała szybko i płytko. W końcu spierając się o ścianę powoli wstała z łóżka.
Chciała dojść do łazienki, obmyć twarz i przekonać samą siebie, że wszystko jest w porządku.
Zrobiła jeden krok, potem drugi. Wtedy poczuła wilgoć. Spojrzała w dół i zamarła. Na jasnej tkaninie jej ubrania pojawiła się krew.
— Nie, nie, proszę.
Jej twarz natychmiast pobladła. Hanser zaczęła drżeć tak mocno, że ledwo utrzymywała się na nogach.
Spojrzała na swoje dłonie, jakby oczekiwała, że znajdzie na nich odpowiedź, co powinna zrobić.
Dziecko, moje dziecko chciała sięgnąć po telefon, ale urządzenie leżało na stole po drugiej stronie pokoju.
Ruszyła w jego stronę, lecz kolana się pod nią ugięły. Osunęła się na podłogę, chwytając krawędź łóżka.
Przed oczami zaczęły przesuwać się obrazy ostatnich miesięcy. Dzień, w którym dowiedziała się o ciąży. Pierwsze badanie, cichy dźwięk serca dziecka, łzy, które ukryła przed wszystkimi.
Widziała także Ciana, jego spojrzenie, jego gniew, jego rozpacz i pytanie, które powtarzał za każdym razem, kiedy zostawali sami.
— Kim jest ojciec dziecka?
Hansel nie odpowiedziała mu prawdą ani razu. Teraz, samotna i przerażona, zaczęła się zastanawiać, czy za swoje milczenie nie zapłaci najwyższej ceny.
— Pomocy! Wyszeptała, chociaż wiedziała, że nikt jej nie słyszy.
— Niech ktoś mi pomoże.
Cion znajduje Hanser. Cio nie potrafił tej nocy zasnąć. Od chwili kiedy dowiedział się, że Hanser przebywa w starym domu, czuł narastający niepokój.
Próbował przekonać sam siebie, że nie powinien się wtrącać. Przecież nie była już jego żoną.
Powtarzała mu, że nie ma prawa decydować o jej życiu. Jednak serce nie przyjmowało żadnych rozsądnych argumentów.
Stał przy oknie swojego gabinetu, patrząc w stronę ciemnej części posiadłości.
W ręku trzymał telefon, ale nie miał odwagi do niej zadzwonić.
Wiedział, że Hanser najprawdopodobniej odrzuci połączenie.
— “Dlaczego mam wrażenie, że coś jest nie tak?” powiedział do siebie.
Przeszedł kilka kroków po pokoju, w końcu rzucił telefon na biurko, chwycił płaszcz i wyszedł.
Nie potrafił dłużej walczyć z przeczuciem. Kiedy dotarł do starego domu, od razu zauważył, że drzwi nie były dokładnie zamknięte.
Zatrzymał się na chwilę.
— Hanser! zawołał.
Nie odpowiedziała. Cong wszedł do środka.
Panowała tam cisza, której nie przerywał nawet odgłos kroków. Ruszył korytarzem, zaglądając do kolejnych pomieszczeń.
— Hanser, jesteś tutaj?
W końcu zobaczył uchylone drzwi sypialni. Pchnął je i znieruchomiał.
Hanser leżała na podłodze przy łóżku.
Jej twarz była niemal biała. Na dywanie widniały ślady krwi.
Hanser w jednej chwili znalazł się przy niej, uklęknął, ostrożnie uniósł jej głowę i oparł ją na swoim ramieniu.
— Spójrz na mnie. Słyszysz mnie? Hanser?
— Otwórz oczy.
Kobieta poruszyła powiekami.
— Co… wyszeptała słabo.
— Jestem tutaj. Co się stało? Gdzie cię boli?
Hanser położyła drżącą dłoń na brzuchu.
— Dziecko… krwawię.
Cion spojrzał na krew i poczuł jak całe jego ciało przeszywa lodowaty strach.
Nie zapytał o nic więcej. Wsunął rękę pod jej plecy, drugą pod kolana i podniósł ją z podłogi.
— Jedziemy do szpitala.
— Nie, poczekaj…
— Nie będę czekał ani sekundy.
— Cio, ja się boję.
Jego spojrzenie na moment złagodniało.
— Wiem, ale nie pozwolę, żeby coś się stało tobie albo dziecku.
— Trzymaj się mnie.
Hanser objęła go za szyję. Nie miała siły protestować. Gdy niósł ją przez ciemny korytarz, przycisnęła twarz do jego piersi.
Słyszała szybkie bicie jego serca. Cion także się bał. Być może bardziej niż ona. Dramatyczna droga do szpitala.
Cą ułożył Hanser na tylnym siedzeniu samochodu, ale ona chwyciła go za rękaw, zanim zamknął drzwi.
— Nie zostawiaj mnie samej.
— Nie zostawię.
Usiadł za kierownicą i ruszył. Samochód gwałtownie przeciął nocną ciszę.
Cion co kilka sekund spoglądał w lusterko. Hanser leżała zwinięta na siedzeniu, obejmując brzuch.
— Rozmawiaj ze mną. Polecił.
— Nie mam siły.
— Musisz pozostać przytomna.
— Co mam powiedzieć?
— Cokolwiek. Możesz mnie obrażać. Możesz powiedzieć, że mnie nienawidzisz. Tylko nie zamykaj oczu.
Hanser próbowała się uśmiechnąć, ale jej twarz wykrzywił grymas z bólu.
— Zawsze wszystko zamieniasz w rozkaz.
— A ty zawsze robisz dokładnie odwrotnie niż cię proszę.
— Może dlatego, że nigdy mnie nie słuchałeś.
— Teraz cię słucham. Powiedz mi jak bardzo boli.
— Bardzo.
Cią zacisnął dłonie na kierownicy.
— Wytrzymaj jeszcze chwilę, co?
— Tak, gdyby coś stało się dziecku…
— Nie mów tak.
— Muszę.
— Nie musisz. Nic mu się nie stanie.
— Nie możesz tego wiedzieć.
— Wiem tylko, że zawiozę cię do najlepszych lekarzy, a potem zostanę przy tobie tak długo, jak będzie trzeba.
Hanser odwróciła twarz w stronę okna. Łzy popłynęły po jej policzkach.
— Dlaczego to robisz? Przecież powiedziałam ci, że to dziecko nie jest twoje.
Cong przez chwilę milczał.
— Dziecko nie jest winne temu, co wydarzyło się między nami. A ja, ty także nie jesteś mi obojętna.
Te słowa zawisły w powietrzu. Hanser zamknęła oczy, lecz tym razem nie z powodu osłabienia.
Nie mogła patrzeć na mężczyznę, którego nadal kochała i którego świadomie raniła.
Walka o dziecko. W szpitalu lekarze natychmiast zabrali Hanser na badania. C został na korytarzu.
Na jego koszuli pozostały ślady jej krwi. Chodził od ściany do ściany. Co chwilę spoglądał na drzwi sali zabiegowej.
Mijały kolejne minuty, ale dla niego każda z nich trwała całą wieczność. W końcu zatrzymał pielęgniarkę.
— Co się z nią dzieje?
— Lekarz przeprowadza badanie. Proszę czekać.
— Czy dziecko żyje?
— Nie mogę udzielić informacji przed zakończeniem badania.
— Jestem rodziną.
Pielęgniarka spojrzała na niego uważnie.
— Jest pan mężem pacjentki?
Cą zamilkł. To jedno pytanie przypomniało mu całą prawdę.
Nie był już jej mężem. Nie miał formalnego prawa żądać wyjaśnień. Nie powinien nawet znajdować się w tej sytuacji, a jednak był tam, drżąc o życie Hanser i dziecka, które według niej należało do innego mężczyzny.
— “Jestem osobą, która ją przywiozła.” Odpowiedział w końcu.
Po pewnym czasie lekarz wyszedł z sali.
— Pan przywiózł panią Hansel?
— Tak. Co z nią? Co z dzieckiem?
— Krwawienie zostało opanowane. Ciąża nadal trwa, a akcja serca płodu jest obecna.
Cion wypuścił powietrze, jakby dopiero teraz przypomniał sobie, że powinien oddychać.
— Czyli dziecko żyje?
— Tak. Jednak zagrożenie nie minęło. Pacjentka musi pozostać pod obserwacją. Potrzebuje bezwzględnego odpoczynku, spokoju i unikania stresu.
— Zrobi wszystko, co pan powie.
Lekarz uniósł brwi.
— To zależy przede wszystkim od niej. Może pan wejść na chwilę, ale proszę jej nie denerwować.
C skinął głową. Kiedy wszedł do sali, zobaczył Hanser leżącą pod białą kołdrą. Była podłączona do kroplówki. Jej twarz wciąż wyglądała na zmęczoną, lecz miała otwarte oczy.
Usiadł obok łóżka.
— Lekarz powiedział, że dziecko żyje.
Hanser zaczęła płakać.
— Słyszałam jego serce. Wyszeptała.
— Było takie szybkie. Bałam się, że zaraz ucichnie.
Cion pochylił głowę. Przez chwilę żadne z nich się nie odzywało.
— Uratowałeś je… powiedziała w końcu Hanser.
— Lekarze je uratowali. Gdybyś mnie nie znalazł…
— Ale znalazłem.
— Dlaczego tam przyszedłeś?
Cion spojrzał jej prosto w oczy.
— Bo nie potrafię przestać się o ciebie martwić.
Hanser odwróciła wzrok.
— Nie powinieneś.
— Wiem. Jestem żonaty. Ty nosisz dziecko innego mężczyzny.
— Rozwiedliśmy się. Wszystko między nami powinno być skończone, więc odejdź.
— Nie mogę.
— Dlaczego?
— Bo kiedy zobaczyłem cię na podłodze, pomyślałem, że cię tracę i wtedy zrozumiałem, że wszystkie rozsądne powody, dla których powinienem o tobie zapomnieć, nie mają żadnego znaczenia.
Hanser zacisnęła powieki. Każde jego słowo sprawiało jej ból, ale nie mogła pozwolić sobie na słabość.
— Nie mów tego.
— Dlaczego?
— Bo prawda jest dla ciebie niewygodna. Bo masz żonę, a ty masz tajemnicę.
Spojrzała na niego gwałtownie. Cion nachylił się w jej stronę.
— Powiedz mi, kim jest ojciec?
— Już ci mówiłam. To nie ty.
— Nie pytam kim nie jest. Pytam kim jest. To nie ma znaczenia.
— Dla mnie ma.
— Dlaczego? Przecież to nie twoje dziecko.
— Bo samotnie przechodzisz przez zagrożoną ciążę, bo mieszkasz w starym domu i nikomu nie pozwalasz się do siebie zbliżyć. Gdzie jest ten człowiek? Dlaczego nie siedzi teraz na tym krześle? Dlaczego to ja znalazłem cię we krwi? Dlaczego to ja przywiozłem cię do szpitala?
Hanser milczała.
— Odpowiedz mi… naciskał Cią.
— Czy on w ogóle wie o dziecku?
— Wie.
— I pozwala ci na to wszystko.
— To moja decyzja.
— Hanser, przestań mnie okłamywać.
— Nie kłamie.
— Więc powiedz jego imię.
Na twarzy Hanser pojawił się cień paniki. Mogła wymyślić dowolne imię, mogła wskazać człowieka, który nie istniał. Jednak wiedziała, że Cią rozpocząłby poszukiwania. Sprawdziłby każdy szczegół. Nie zatrzymałby się, dopóki nie poznałby prawdy.
— Nie masz prawa mnie przesłuchiwać. Powiedziała chłodno.
— Masz rację. Nie mam żadnych praw, ale mam oczy. Widzę, że coś przede mną ukrywasz.
— Ukrywam tylko swoje życie przed człowiekiem, który nie jest już jego częścią.
Te słowa zraniły Ciana bardziej niż Hanser się spodziewała. Cofnął się i opadł na krzesło.
— Rozumiem. Powiedział cicho.
Hanser spojrzała na niego. W jego oczach zobaczyła rezygnację. Przez jedną krótką chwilę zapragnęła wyznać wszystko.
“To twoje dziecko, Co. Od początku było twoje.” Słowa doszły niemal do jej ust. Wyobraziła sobie jak jego twarz rozjaśnia się, jak chwyta ją za rękę, jak po raz pierwszy dotyka jej brzucha ze świadomością, że pod jej sercem rozwija się jego syn albo córka.
Lecz potem przypomniała sobie Bejzę, ich małżeństwo, wszystkie upokorzenia, kłamstwa i rany. Bała się, że prawda ponownie uczyni ją zależną od rodziny Develoglu, dlatego nie powiedziała nic.
Diagnoza lekarza i pytanie o ojca. Napiętą rozmowę przerwało wejście lekarza. Mężczyzna podszedł do łóżka z wynikami badań.
— Jak się pani czuje? Lepiej?
— Odpowiedziała Hanser.
— Czy z dzieckiem na pewno wszystko w porządku?
— W tej chwili stan jest stabilny. Krwawienie ustało, a wyniki badania są uspokajające. Muszę jednak podkreślić, że ryzyko nie minęło. Najbliższe dni będą bardzo ważne.
Hanser mocniej zacisnęła palce na kołdrze.
— Czy mogę stracić dziecko?
Lekarz nie próbował jej okłamywać.
— Takie ryzyko istnieje, ale zrobimy wszystko, aby do tego nie doszło. Musi pani odpoczywać. Żadnego dźwigania, przemęczania, gwałtownych emocji ani samotnego pozostawania przez długi czas.
Co natychmiast się odezwał.
— Dopilnuję tego.
Lekarz spojrzał na niego.
— Jest pan ojcem dziecka?
W sali zapadła cisza. Cio najpierw spojrzał na lekarza, potem na Hanser. Kobieta nawet nie drgnęła. Jej twarz pozostała nieruchoma, ale w oczach miała łzy. Cion czekał. Była to ostatnia okazja, aby Hanser przerwała milczenie. Wystarczyło jedno słowo, jedno potwierdzenie. Nie powiedziała go.
— Nie. Odpowiedział za nią Cio.
— Nie jestem ojcem.
W jego głosie zabrzmiał ból, który poruszył nawet lekarza.
— Rozumiem. W takim razie należy poinformować ojca dziecka. Pacjentka będzie potrzebowała wsparcia.
— Nie ma takiej potrzeby. Powiedziała Hanser.
— Poradzę sobie.
C zaśmiał się gorzko.
— Widziałem dziś jak sobie radzisz.
— Cio…
— Nie martw się, już nie będę zadawał pytań.
Wstał z krzesła, ale nie wyszedł. Podszedł do okna i stanął do niej plecami. Lekarz przekazał jeszcze kilka zaleceń i opuścił salę.
Hanser obserwowała Ciana przez dłuższą chwilę.
— Możesz wrócić do domu, powiedziała.
— Zostanę do rana.
— Nie musisz.
— Wiem.
— Bejza będzie cię szukać.
— Nie obchodzi mnie to.
— Powinno.
Co odwrócił się.
— Dziś prawie straciłaś dziecko. Naprawdę sądzisz, že zostawię cię samą tylko dlatego, żeby Bejaza nie zadawała pytań?
— To nie jest twoja odpowiedzialność.
— Być może, ale nie odejdę.
Usiadł ponownie przy łóżku. Hanser nie miała już siły się sprzeciwiać.
Noc przy szpitalnym łóżku. Godziny mijały powoli. Hanser kilka razy budziła się ze snu i za każdym razem widziała cię obok siebie. Siedział w fotelu z pochyloną głową, czasem przysypiał, ale natychmiast otwierał oczy, kiedy tylko się poruszyła.
Około 3:00 w nocy poprosiła o wodę. Cion podał jej szklankę i ostrożnie pomógł usiąść.
— Powoli… powiedział.
— Lekarz zabronił ci wykonywać gwałtowne ruchy.
— Słyszałam.
— W takim razie po raz pierwszy w życiu posłuchaj lekarza.
— Nie zaczynaj. Znowu nie zaczynam. Po prostu nie chcę cię ponownie zobaczyć w takim stanie.
Hanser wypiła kilka łyków.
— Dziękuję.
Cio odebrał od niej szklankę.
— Za wodę czy za uratowanie życia dziecka?
— Za wszystko.
— Nie dziękuj mi. Zrobiłbym to dla każdego.
Hanser spojrzała na niego z niedowierzaniem.
— Nieprawda.
— Masz rację. Przyznał.
— Nie dla każdego siedziałbym całą noc, zastanawiając się dlaczego tak bardzo boli mnie myśl, że dziecko innego mężczyzny mogłoby umrzeć.
Hanser poczuła ucisk w gardle.
— Cio, nie musisz nic mówić.
— Wreszcie ci uwierzyłem.
Te słowa były dla niej ciosem. Przez wiele tygodni chciała, aby przestał pytać. Chciała, by zaakceptował kłamstwo i odsunął się od niej. Teraz, kiedy naprawdę w nie uwierzył, poczuła rozpacz.
Cą kontynuował.
— Nie jestem ojcem. Zrozumiałem to, kiedy lekarz zadał pytanie, a ty nie potrafiłaś na mnie spojrzeć. Gdyby to było moje dziecko, powiedziałabyś prawdę. Przynajmniej w takiej chwili.
Hanser spuściła wzrok.
— Tak będzie lepiej.
— Dla kogo?
— Dla wszystkich.
— Nie sądzę, żeby dla mnie mogło być gorzej.
Położyła się i odwróciła twarz w stronę ściany. Łzy spływały jej po policzkach, ale C ich nie widział.
Bea odkrywa ślady. W tym samym czasie Bea weszła do starego domu. Od pewnego czasu podejrzewała, że Cią coś przed nią ukrywa. Zauważyła jego nocne wyjście i postanowiła sprawdzić, dokąd pojechał. W domu nie znalazła nikogo, ale od razu zobaczyła ślady pośpiesznego wyjścia.
Przewrócone krzesło, porzucony koc i krople krwi prowadzące z sypialni do drzwi. Bejza przykucnęła przy jasnym dywanie. Dotknęła jednej z plam.
— Krew Hanser… szepnęła.
Rozejrzała się po pomieszczeniu. Na stoliku leżała torba kobiety. Bea zaczęła przeglądać jej zawartość. Wśród dokumentów i drobiazgów znalazła ulotkę dotyczącą witamin oraz leków przeznaczonych dla kobiet w ciąży. Jej twarz zmieniła się w jednej chwili.
— Ciąża…
Jeszcze raz przeczytała nazwę preparatu, jakby nie mogła uwierzyć własnym oczom. Następnie znalazła opakowanie tabletek i kartkę z zaleceniami lekarza.
— Hanser jest w ciąży.
Bejaza powoli wstała. Jej dłonie drżały ze złości. Wszystkie elementy układanki nagle połączyły się w całość. Troska Ciana, jego ciągłe zainteresowanie Hanser, nocne wyjścia i strach, że była żona może zniknąć.
— To dziecko Ciana. Powiedziała zaciskając zęby.
— Dlatego jej nie zostawia, dlatego wciąż do niej wraca.
Spojrzała na krew na dywanie. Przez moment w jej oczach pojawiła się nadzieja.
— Może już je straciła.
Jednak szybko zrozumiała, że nie może na to liczyć. Jeśli Cą zabrał Hanser do szpitala, zrobi wszystko, żeby uratować dziecko.
Bea podeszła do lustra, patrzyła na własne odbicie, ale widziała przed sobą rywalkę.
— Nie pozwolę ci odebrać mi wszystkiego. Wyszeptała.
— To mój syn będzie jedynym spadkobiercą. Mój syn będzie nosił nazwisko Develoglu. Nie ty i nie twoje dziecko.
Jej twarz wykrzywił gniew.
— Jeśli wrócisz do tego domu z dzieckiem Ciana, zniszczysz całe moje życie. Dlatego nie wrócisz. Ani ty, ani ono.
Bea schowała opakowanie tabletek do kieszeni. Wiedziała już, że poznała sekret, który może odmienić wszystko. Nie miała ještě planu, ale była gotowa posunąć się dalej niż kiedykolwiek wcześniej.
Poranek rozstania. O świcie Stan Hanser nadal był stabilny. Cong wstał z fotela i założył płaszcz. Wyglądał na wyczerpanego. Pod oczami miał ciemne cienie, a jego twarz straciła dawną pewność siebie.
— Muszę wrócić do domu. Powiedział.
— Poprosiłem pielęgniarkę, żeby zadzwoniła do mnie, gdyby coś się zmieniło.
— Nie musisz tego robić.
— Wiem, że nie jestem ojcem. Nie musisz mi tego ciągle przypominać.
Hanser zacisnęła usta. Cion podszedł do łóżka.
— Kiedy cię wypiszą, nie wracaj do starego domu. To miejsce nie jest dla ciebie bezpieczne.
— Sama zdecyduję, dokąd pójdę.
— Oczywiście. Jak zawsze.
Odwrócił się, lecz Hanser zawołała za nim. Cio zatrzymał się.
— Dziękuję, że zostałeś.
Nie spojrzał na nią.
— Dbaj o dziecko. Skoro jego ojca tutaj nie ma, przynajmniej ty nie możesz go zawieść.
Wyszedł. Zanim zdążyła odpowiedzieć, Hanser została sama. Położyła dłoń na brzuchu i rozpłakała się.
— Wybacz mi… szepnęła do dziecka.
— Twój ojciec był tutaj przez całą noc. Siedział obok nas, ale nie wie, że walczył o własne dziecko.
Melich utwierdza Ciana w błędnym przekonaniu. Jeszcze tego samego dnia Cion ponownie pojawił się przed szpitalem. Nie planował wchodzić do środka. Chciał jedynie dowiedzieć się telefonicznie, czy stan Hanser się nie pogorszył.
Wtedy zobaczył Melia. Mężczyzna wysiadł z samochodu i szybko podszedł do wejścia. W ręku niósł torbę z rzeczami dla Hanser.
Co obserwował go z drugiej strony parkingu. Po kilkunastu minutach Hanser pojawiła się przy oknie sali. Melich stanął obok niej. Ze względu na odległość Cą nie słyszał ich rozmowy. Widział jedynie jak Melich podaje jej rękę i z troską pyta o samopoczucie.
— Powinnaś byla do mnie zadzwonić. Powiedział Melich.
— Nie chciałam nikogo martwić.
— A teraz wszyscy martwią się ještě bardziej. Cion cię znalazł?
— Tak.
— Wie o dziecku?
Hanser spojrzała w stronę okna.
— Wie, że jestem w ciąży. Nie wie, że to jego dziecko.
— Hanser, jak długo zamierzasz to ukrywać?
— Tak długo jak będzie trzeba.
— To cię niszczy.
— Prawda zniszczyłaby nas wszystkich.
Melich objął ją delikatnie, próbując dodać jej otuchy.
Właśnie ten moment zobaczył Cio. Nie słyszał rozmowy. Nie wiedział, że Melich przekonuje Hanser, aby powiedziała prawdę. Widział jedynie mężczyznę obejmującego ciężarną kobietę, która poprzedniej nocy odmówiła ujawnienia imienia ojca.
Sercu Ciana coś pękło, więc to on wyszeptał, wspomniał wszystkie chwile, kiedy Melich był blisko Hanser. Ich rozmowy, spotkania i zaufanie, którym go obdarzała. W jego umyśle pojawiła się odpowiedź, której Hanser nigdy mu nie udzieliła.
Odwrócił się i ruszył do samochodu.
Tymczasem Hanser zauważyła go na parkingu.
— Cion! zawołała.
Nie usłyszał albo nie chciał usłyszeć. Patrzyła jak wsiada do samochodu i odjeżdża.
Nie wiedziała, że właśnie utwierdził się w przekonaniu, iż ojcem jej dziecka jest Melich.
Hanser położyła dłoń na brzuchu. Zdołała ochronić swój sekret, lecz cena stawała się coraz wyższa.
C przestał już walczyć o prawdę. Be poznała informacje o ciąży i zaczęła planować zemstę.
A dziecko, które tej nocy cudem przeżyło, nadal znajdowało się w niebezpieczeństwie.
Nie tylko z powodu zagrożonej ciąży. Największe niebezpieczeństwo dopiero nadchodziło.

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Marcin Kwaśny jest bratem prezydenta popularnego miasta. Oto co wyjawił

Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat” Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat”, by opowiedzieć o swoim debiυcie reżyserskim, którym jest film “Odzyskaпy”. Towarzyszyła mυ…

Odrzucony posiłek i wyznanie wobec braku wyboru Gdy Gülsüm przychodzi do salonu z powiadomieniem o kolacji przygotowanej z inicjatywy Beyzy, Cihan w chłodnych słowach odrzuca posiłek i…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page