Sinem policzkuje Hanser, oskarża ją o zdradę z Cichaem i oszukanie Melia. Hanser nawet nie przypuszczała, że kilka chwil spędzonych z Cichaem stanie się początkiem kolejnego bolesnego dramatu. Gdy mężczyzna opuszcza dom i zostawia ją samotną przed wejściem, na posesji niespodziewanie pojawia się Sinem. W jej oczach nie ma jednak ani troski, ani dawnej życzliwości. Jest tylko gniew, rozczarowanie i przekonanie, że Hanser po raz kolejny wszystkich oszukała.

Zanim zdezorientowana kobieta zdąży wyjaśnić, dlaczego znalazła się w tym miejscu, Sinem wymierza jej mocny policzek. Hanser zamiera w szoku, trzymając dłoń na płonącym policzku, podczas gdy kolejne bezlitosne oskarżenia spadają na nią jak ciosy. Sinem zarzuca jej, że pod maską niewinności ukrywa prawdziwe zamiary, wykorzystuje Melia jako zasłonę dymną i próbuje ponownie zdobyć względy Ciana. Zapłakana Hanser błaga, by Sinem jej wysłuchała. Zapewnia, że wszystko wygląda inaczej niż się wydaje i że nigdy nie wykorzystała Melia do własnych celów. Jednak Sinem nie chce już słuchać żadnych tłumaczeń. Wierzy wyłącznie w to, co zobaczyła i odchodzi, zostawiając Hanser całkowicie załamaną.

Najbardziej bolesne wspomnienia dopadają Sinem dopiero na pustej drodze. Przypomina sobie słowa Melia, który z pełnym przekonaniem mówił o miłości, szacunku i zaufaniu łączącym go z Hanser. Teraz każde z tych słów wydaje jej się okrutnym kłamstwem. Czy Sinem naprawdę odkryła sekret Hanser? Czy może przez zazdrość i gniew niesprawiedliwie osądziła niewinną kobietę? I co zrobi Melich, gdy dowie się, że ukochana publicznie upokorzyła osobę, której tak bardzo ufał?

Kratka, policzek, który zniszczył ostatnią nadzieję Hanser. Drzwi niewielkiego domu otworzyły się powoli, wydając z siebie cichy, przeciągły skrzyp. Pierwszy na ganek wyszedł Cion. Jego twarz była napięta, a między brwiami pojawiła się głęboka zmarszczka, której nie potrafił ukryć nawet wtedy, gdy próbował zachować pozorny spokój. Zatrzymał się na chwilę, jakby chciał zaczerpnąć powietrza po rozmowie, która odbyła się wewnątrz.

Zanim pojawiła się Hanser, kobieta poruszała się wolno, niemal niepewnie. Jej twarz była blada, oczy zaczerwienione, a dłonie drżały, gdy poprawiała poły płaszcza. Wyglądała tak, jakby za drzwiami tego domu zostawiła ostatnią część swojej siły. Nie podnosiła wzroku. Patrzyła pod nogi, wpatrując się w kamienne stopnie, jak gdyby bała się, że jedno niewłaściwe spojrzenie wystarczy, by wszystko, co jeszcze w sobie powstrzymywała, nagle się rozpadło.

Cion odwrócił się w jej stronę. Przez kilka sekund przyglądał jej się w milczeniu. W jego oczach było coś więcej niż chłód – była w nich troska, której nie chciał nazwać. Było też poczucie winy, ukryte głęboko pod warstwą surowości i dumy. Hanser uniosła głowę, ale nie odpowiedziała. Cion zrobił krok w jej stronę. Wydawało się, że za chwilę powie coś ważnego, może wyciągnie rękę, może zapyta, czy da sobie radę. Jednak zatrzymał się w połowie ruchu. Jego palce zacisnęły się przy boku, jakby sam sobie zabronił okazywać więcej.

“Weź się w garść, dojdź do siebie” – powiedział cicho, lecz stanowczo. Hanser patrzyła na niego ze smutkiem. Te słowa miały ją podtrzymać, ale zabrzmiały jak rozkaz. Cion nie potrafił inaczej; nawet gdy chciał kogoś ocalić, używał tonu człowieka, który wydaje polecenia. Nawet gdy się martwił, chował uczucia za chłodnym spojrzeniem.

“Jak mam dojść do siebie po tym wszystkim?” – wyszeptała Hanser. Cion odwrócił wzrok: “Nie możesz pozwolić, żeby każdy kolejny problem cię łamał”. “To nie są kolejne problemy, Cion. To jest moje życie”. Mężczyzna zacisnął szczękę. Te słowa dotknęły go bardziej niż chciał pokazać. “Wiem”. “Nie” – Hanser pokręciła głową – “Gdybyś wiedział, nie zostawiałbyś mnie zawsze samej wtedy, kiedy najbardziej cię potrzebuję”.

Między nimi zapadła ciężka cisza. Cion spojrzał na nią ponownie. Przez moment w jego oczach pojawił się ból. Mógł zostać. Mógł powiedzieć, że nie zamierza odchodzić. Mógł zrobić coś tak prostego, jak położyć dłoń na jej ramieniu. Zamiast tego cofnął się o krok. “Muszę jechać”. Hanser opuściła głowę: “Oczywiście, Cion. Jedź. Przecież zawsze musisz gdzieś jechać”. W jej głosie nie było gniewu, było tylko zmęczenie, a ono bolało go jeszcze bardziej niż krzyk.

Cion stał przez chwilę, nie wiedząc, czy powinien odejść. W końcu odwrócił się, ruszył w stronę zaparkowanego samochodu, lecz po kilku krokach zatrzymał się i spojrzał przez ramię. Hanser nadal stała na ganku, samotna, zgarbiona, zagubiona. “Uważaj na siebie” – powiedział. Nie odpowiedziała. Cion wsiadł do samochodu. Silnik ożył, a po kilku sekundach pojazd ruszył.

Hanser śledziła go wzrokiem, dopóki nie zniknął za zakrętem. Dopiero wtedy pozwoliła sobie na głębszy oddech. Oparła dłoń o drewnianą poręcz. Miała wrażenie, że nogi zaraz się pod nią ugną. W jej myślach mieszały się obrazy, słowa i pytania. Nie wiedziała już komu może zaufać. Nie wiedziała, czy Cion naprawdę chciał ją chronić, czy tylko kolejny raz próbował kontrolować jej życie. “Dojdź do siebie!” – powtórzyła gorzko – “Jakby to było takie proste”.

Nie zauważyła, że od strony ulicy zbliżała się kobieta. Sinem szła szybkim krokiem. Miała na sobie długi, szary płaszcz oraz chustę szczelnie otulającą jej włosy. Z daleka wyglądała na spokojną, ale im bardziej zbliżała się do posesji, tym wyraźniej można było dostrzec napięcie w jej ruchach. Jej dłonie były zaciśnięte, oddech przyspieszony, a oczy wypełniał gniew, który narastał w niej od chwili, gdy zobaczyła Ciana wychodzącego z tego domu razem z Hanser.

Zatrzymała się na moment przy furtce. Widziała, jak Cion patrzył na Hanser. Widziała jego troskę i bliskość, której Hanser rzekomo już nie chciała. Każdy szczegół tej sceny układał się w umyśle Sinem w jedną bolesną odpowiedź: “Ona mnie oszukała”.

Hanser uniosła głowę dopiero wtedy, gdy usłyszała odgłos otwieranej furtki. Na widok Sinem jej twarz wyraźnie się zmieniła. Przez moment pojawiła się na niej ulga. Pomyślała, że Sinem przyszła do niej, ponieważ dowiedziała się o problemach – może chciała porozmawiać, potrzebowała wsparcia, albo sama chciała je zaoferować.

“Sinem abla…” – odezwała się zaskoczona – “Co ty tutaj robisz?”. Sinem weszła na podwórze bez słowa. Jej spojrzenie było lodowate. Hanser zeszła o jeden stopień niżej: “Czy coś się stało? Dlaczego tak na mnie patrzysz?”. Sinem stanęła naprzeciw niej. Przez kilka sekund milczała, jakby próbowała powstrzymać burzę szalejącą w jej wnętrzu. Jej usta drżały z gniewu. “Pytasz, co ja tutaj robię?” – powiedziała powoli. Hanser zmarszczyła brwi: “Tak, nie wiedziałam, że przyjdziesz”. “Jeśli ktoś powinien odpowiedzieć na to pytanie, to właśnie ty. Ja? Co ty tutaj robisz, Hanser?”. “Nie rozumiem”. “Doskonale rozumiesz”.

Hanser spojrzała na nią z rosnącym niepokojem: “Sinem, proszę, powiedz mi o co chodzi”. “Nie udawaj przede mną niewinnej!”. Głos Sinem zabrzmiał tak ostro, że Hanser cofnęła się odruchowo. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, Sinem uniosła rękę. Głośny odgłos uderzenia przeciął ciszę panującą wokół domu. Głowa Hanser odskoczyła w bok.

Przez moment świat jakby się zatrzymał. Hanser zastygła. Jej dłoń powoli powędrowała do rozgrzanego policzka. Nie potrafiła uwierzyć w to, co właśnie się wydarzyło. Patrzyła na Sinem szeroko otwartymi oczami, w których w jednej chwili pojawiły się łzy. Jednak bardziej niż fizyczny ból raniła ją pogarda widoczna na twarzy kobiety, którą traktowała jak starszą siostrę.

“Sinem abla…” – wyszeptała – “Dlaczego? Co ja ci zrobiłam?”. “Mnie?” – Sinem zaśmiała się gorzko – “Myślisz, że chodzi tylko o mnie? Skrzywdziłaś wszystkich. Oszukałaś mnie, oszukałaś Melia, oszukałaś Ciana. Cały czas grałaś przed nami rolę niewinnej, poświęcającej się kobiety!”. Hanser pokręciła głową: “Nie wiem, o czym mówisz”. “Właśnie to robisz najlepiej – patrzysz człowiekowi w oczy i kłamiesz!”. “Nie kłamię!”. “Widziałam Ciana!” – krzyknęła Sinem – “Widziałam, jak wychodził z tego domu razem z tobą! Widziałam, jak na ciebie patrzył!”.

Hanser wstrzymała oddech: “To nie jest tak, jak myślisz”. “Oczywiście, zawsze jest jakaś wymówka. Zawsze istnieje jakieś cudowne wyjaśnienie, dzięki któremu Hanser znowu okazuje się niewinna!”. “Cion przyjechał tutaj z konkretnego powodu…”. “Nie interesuje mnie, jaki wymyśliłaś powód!”. “Niczego nie wymyśliłam!”.

Sinem podeszła bliżej, jej twarz znajdowała się zaledwie kilkadziesiąt centymetrów od twarzy Hanser. “Tak bardzo ci współczułam…” – powiedziała głosem przepełnionym rozczarowaniem – “Broniłam cię nawet wtedy, gdy wszyscy wokół mieli cię za problem. Myślałam, że jesteś odważna. Odeszłaś od męża, żeby nie skrzywdzić innej kobiety, rozbiłaś własny dom, żeby nie rozpadła się rodzina niewinnego dziecka, poświęciłaś swoje szczęście. Tak wyglądała twoja piękna historia, prawda?”.

“To była prawda”. “Nie nazywaj tego prawdą! A teraz okazuje się, jak wielką jesteś kłamczuchą! Pod tą niewinną powierzchownością kryje się ktoś zupełnie inny… kryje się diabeł!”. Hanser cofnęła się: “Nie mów tak!”. “Dlaczego? Boli cię prawda?”. “To nie jest prawda!”. “Zrobiłaś z Melia swoją zasłonę dymną!” – Sinem wskazała na nią oskarżycielsko palcem – “Wykorzystałaś jego dobre serce. Wiedziałaś, że będzie cię bronił, że stanie przed Cichaem. Pozwoliłaś mu udawać człowieka, który cię kocha, podczas gdy sama w tajemnicy spotykałaś się z Cichaem!”.

“Nigdy nie prosiłam Melia, żeby cokolwiek udawał…”. “Więc dlaczego powiedział mi, że między wami jest miłość?”. Hanser zamarła: “Co?”. “Słyszałaś! Melich spojrzał mi prosto w oczy i powiedział, że między wami jest zaufanie, szacunek i miłość. Wszystko, co powinno być w prawdziwym związku!”. “On powiedział coś takiego?”. “Nie udawaj zaskoczonej!”. “Sinem, Melich jest moim przyjacielem, pomógł mi, gdy nie miałam nikogo! Ale między nami nie ma…”.

“Dosyć!” – Sinem przecięła jej zdanie gwałtownym gestem – “Nie chcę słuchać kolejnych kłamstw! Nie chcę słuchać, że nie rozumiem, albo że świat znowu uwziął się na biedną Hanser!”. “Nie gram ofiary!”. “Całe twoje życie jest jedną wielką rolą!”.

Hanser otarła łzy wierzchem dłoni: “Gdybym naprawdę chciała odzyskać Ciana, nie odchodziłabym od niego, nie podpisywałabym dokumentów, nie pozwoliłabym mu zbudować nowego życia!”. “Ale właśnie dlatego to zrobiłaś! Odeszłaś, żeby zaczął za tobą tęsknić! Chciałaś, żeby zobaczył, jaka jesteś szlachetna i znowu zyskać w jego oczach!”. “To absurd!”. “Naprawdę?” – Sinem zaśmiała się z niedowierzaniem – “Po co więc była ta cała hańba? Po co ludzie mieli mówić o tobie i Melichu? Żeby Cion był zazdrosny?”.

“Nigdy nie chciałam wzbudzać jego zazdrości!”. “A jednak zadziałało! Brawo, Hanser, udało ci się! Cion znowu krąży wokół ciebie, znowu patrzy na ciebie tak, jakby na świecie nie było żadnej innej kobiety!”.

Hanser ścisnęła poręcz: “Nie masz pojęcia, co wydarzyło się w tym domu”. “Nie muszę wiedzieć wszystkiego. Wystarczy mi to, co zobaczyłam”. “Widzisz tylko fragment”. “Fragment czasem mówi więcej niż tysiąc twoich wyjaśnień”.

“Sinem abla, ben böyle bir şey yapmadım. Günahımı alıyorsun” – powiedziała Hanser, przechodząc na turecki pod wpływem emocji – “Nie zrobiłam niczego takiego. Oskarżasz mnie o coś, czego nie popełniłam”. “Wystarczy!” – Sinem uniosła rękę, ale tym razem nie uderzyła – “Zostaw tę grę w niewinną. Nie jestem Cichanem, żeby topnieć za każdym razem, gdy zobaczę łzy w twoich oczach”. “Te łzy nie są grą!”. “Dla mnie już wszystko jest grą”.

Hanser zeszła ze stopnia, chciała podejść do Sinem, ale tamta natychmiast się cofnęła: “Nie zbliżaj się do mnie!”. “Proszę, pozwól mi wyjaśnić…”. “Nie chcę twoich wyjaśnień!”. “Cion przyjechał, ponieważ martwił się o mnie…”. “To wszystko! Właśnie to jest problemem! Dlaczego ma się o ciebie martwić? Dlaczego w jego życiu nieustannie zajmujesz miejsce, z którego rzekomo zrezygnowałaś?”. “Nie kontroluję jego decyzji!”. “Ale doskonale wiesz, jak na niego działać!”. “Nie chciałam, żeby tutaj przyjeżdżał!”. “A jednak nie kazałaś mu odejść!”. “Nie wiesz, jak wyglądała nasza rozmowa!”. “Nie muszę! Widziałam was wychodzących razem, widziałam troskę na jego twarzy. Tak nie patrzy się na kobietę, która jest tylko przeszłością!”.

Hanser przełknęła ślinę. Te słowa zabolały ją również dlatego, że w głębi duszy sama dostrzegła to spojrzenie. Wiedziała, że między nią a Cichaem nadal istniała więź, której żaden rozwód i żaden dokument nie potrafiły przeciąć. Nie oznaczało to jednak, że próbowała go odzyskać. “Nie wybrałam tego uczucia” – powiedziała cicho – “Nie wybrałam tego, że pomimo wszystkiego część mnie nadal go kocha…”. Sinem spojrzała na nią z odrazą: “Nadal go kochasz”. Hanser opuściła wzrok: “Nie powiedziałam tego…”. “Nie musisz. Miłość nie zawsze oznacza, że człowiek chce zniszczyć czyjeś życie”. “Ale ty niszczysz je bez względu na to, czego chcesz!”. “Starałam się odejść…”. “Za mało się starałaś!”.

Hanser spojrzała na nią z bólem: “Co jeszcze miałam zrobić? Zniknąć? Przestać istnieć, wyjechać tak daleko, żeby nikt nie musiał pamiętać, że kiedyś byłam żoną Ciana?”. “Może właśnie to byłoby najlepsze”. Słowa Sinem zabrzmiały spokojnie, lecz ich ciężar niemal zmiażdżył Hanser. Kobieta spojrzała na nią w milczeniu. “Naprawdę tak myślisz?”. Sinem nie odpowiedziała od razu. Gniew nadal przesłaniał jej rozsądek. Widziała w niej kobietę, którą obwiniała za cierpienie Melia i komplikacje w życiu Ciana. “Myślę, że powinnaś przestać udawać kogoś, kim nie jesteś”. “Nigdy cię nie okłamałam”. “Okłamałaś mnie samym milczeniem!”. “O czym miałam ci powiedzieć?”. “O tym, że wykorzystujesz Melia!”. “Nie wykorzystuję go!”. “Więc powiedz mi prawdę – kochasz go?”. Hanser otworzyła usta, ale nie odpowiedziała. Sinem natychmiast uznała jej milczenie za potwierdzenie: “Właśnie. Nie kochasz go”. “Kocham go jak przyjaciela, jak człowieka, który stał się częścią mojej rodziny!”. “A pozwalasz mu wierzyć, że może dostać coś więcej!”. “Nigdy mu tego nie obiecałam!”. “Ale też nie zatrzymałaś go, kiedy zaczął budować sobie nadzieję!”. “Nie wiedziałam, że tak to rozumie!”. “Ty zawsze niczego nie wiesz! Nie wiesz, co czuje Melich, nie wiesz, co czuje Cion, nie wiesz, ile osób cierpi przez ciebie. Ale dziwnym trafem to zawsze ty wychodzisz z każdej sytuacji jako najbardziej pokrzywdzona!”.

Hanser chwyciła się za pierś, jakby zabrakło jej powietrza: “Proszę, nie myśl o mnie w ten sposób…”. “Nie mów mi, co mam myśleć!”. “To nie jest tak, jak sądzisz!”. “Wierzę w to, co widziałam”. “Oczy potrafią kłamać, kiedy człowiek patrzy przez gniew!”. “Sinem, nigdy więcej mnie nie oszukasz!”.

Hanser wyciągnęła do niej dłoń: “Proszę… Znamy się nie od dziś. Czy naprawdę jedno spojrzenie wystarczy, żebyś przekreśliła wszystko, co o mnie wiesz?”. Sinem spojrzała na wyciągniętą dłoń, ale jej nie przyjęła: “Nie wiem już, kim jesteś”. “Jestem tą samą Hanser!”. “Nie. Tamta Hanser potrafiła poświęcić siebie, żeby nie skrzywdzić innych. Ta, którą widzę przed sobą, myśli tylko o tym, żeby Cion znowu spojrzał w jej stronę”. “To niesprawiedliwe!”. “Świat nie musi być wobec ciebie sprawiedliwy!”.

Hanser drżała coraz mocniej. Policzek nadal ją piekł, ale ból fizyczny stawał się nieistotny. “Nie chciałam skrzywdzić ani ciebie, ani Melia”. “A jednak to zrobiłaś”. “Porozmawiam z nim…”. “Zostaw go w spokoju!”. “Muszę wyjaśnić, dlaczego powiedział ci takie rzeczy!”. “Nie waż się! Nie chcę, żebyś znowu owijała go sobie wokół palca!”. “Melich nie jest dzieckiem!”. “Jest dobrym człowiekiem, a dobrzy ludzie są najbardziej bezbronni wobec kobiet takich jak ty!”.

Hanser pobladła: “Kobiety takich jak ja?”. “Takich, które potrafią zamienić własną słabość w broń”. “Nigdy nie użyłam swoich łez przeciwko nikomu!”. “Wstydź się, Hanser”. Sinem wypowiedziała te słowa cicho, ale ich spokój sprawił, że zabrzmiały okrutnie. “Sinem abla…”. “Nie nazywaj mnie siostrą”. Kobieta odwróciła się, chcąc odejść. Hanser zrobiła za nią krok: “Zaczekaj! Proszę, nie odchodź w gniewie!”. “Ty zostawiłaś o wiele więcej rzeczy bez wyjaśnienia”. “Daj mi tylko chwilę!”. “Nie jesteś kimś, o kim warto dłużej myśleć”.

Hanser znieruchomiała. Sinem odwróciła głowę – jej oczy były pełne gniewu, żalu i zawodu. “Myliłam się co do ciebie” – powiedziała – “I tego najbardziej nie potrafię sobie wybaczyć”. Następnie wyszła przez furtkę.

Hanser została na ganku sama. Patrzyła za odchodzącą Sinem, dopóki jej sylwetka nie zniknęła za murem. Dopiero wtedy nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Usiadła na najniższym stopniu i zasłoniła twarz dłońmi. Z jej piersi wydobył się urywany szloch. “Nie jestem taka…” – wyszeptała – “Naprawdę nie jestem taka…”. Nikt jej jednak nie słyszał. Wiatr poruszył gałęziami pobliskich drzew, a zwyczajne dźwięki osiedla trwały dalej, jakby przed chwilą nie wydarzyło się nic ważnego, jakby jedno uderzenie i kilka zdań nie wystarczyły, by roztrzaskać więź budowaną przez miesiące.

Hanser dotknęła obolałego policzka. W jej głowie powracały słowa Sinem: kłamczucha, diabeł, wykorzystałaś Melia, nie jesteś kimś, o kim warto myśleć. Każde z nich wbijało się w nią niczym ostrze. Przez chwilę pomyślała o Cianie – gdyby został minutę dłużej, zobaczyłby całą scenę. Może powstrzymałby Sinem, może stanąłby w jej obronie, a może jego obecność tylko pogorszyłaby sytuację. “Dlaczego zawsze odchodzisz chwilę za wcześnie?” – wyszeptała.

Tymczasem Sinem schodziła ulicą prowadzącą ze wzgórza. Szła szybko, choć nie wiedziała dokąd. Jej oddech był nierówny. W pierwszej chwili czuła satysfakcję, że wreszcie powiedziała Hanser wszystko, co w niej narastało. Jednak z każdym kolejnym krokiem satysfakcja ustępowała miejsca niepokojowi. Spojrzała na własną dłoń, którą uderzyła Hanser. Palce nadal lekko drżały. “Zasłużyła na to” – powiedziała sama do siebie – “Nie mogła dalej wszystkich oszukiwać”. Mimo tych słów przed oczami wciąż miała zszokowaną twarz Hanser, jej rozszerzone źrenice i łzy.

Sinem przyspieszyła. Wolała skupić się na widoku Ciana wychodzącego z domu i na Hanser stojącej obok niego. A potem przypomniała sobie Melia. Wspomnienie pojawiło się nagle: kilka dni wcześniej siedzieli razem w jego samochodzie. Sinem miała na sobie niebieską chustkę, a Melich trzymał dłonie na kierownicy.

“Melich, zatrzymaj samochód” – powiedziała wtedy. “Dlaczego?”. “Zatrzymaj się, musimy porozmawiać”. Mężczyzna zjechał na pobocze i wyłączył silnik. “Chcę, żebyś powiedział mi prawdę. O Hanser”. Na dźwięk jej imienia jego wyraz twarzy natychmiast się zmienił. “Co tak naprawdę jest między tobą a Hanser?”. “Hanser jest dla mnie ważna”. “Jak bardzo? Kochasz ją?”. Mężczyzna milczał. “Odpowiedz, dlaczego tak bardzo ci na tym zależy?”. “Ponieważ nie ma wielu ludzi, którym może zaufać, a ja chcę być jednym z nich”. “To przyjaźń?”. “Zaufanie nie zawsze trzeba zamykać w jednej nazwie”. “Jest między wami coś więcej?”.

“Dobrze, chcesz prawdy? Powiem ci” – Melich zacisnął dłonie na kierownicy – “Jest między nami zaufanie, jest szacunek, jest troska. Jest też miłość. Taka, która nie pyta, co można dostać w zamian. Taka, która każe ci być obok, kiedy wszyscy inni odchodzą”. “Czy Hanser czuje to samo?”. Melich zawahał się: “Między nami jest wszystko, co powinno być w prawdziwym związku”. “Pytam, czy ona cię kocha!”. “Hanser przeszła zbyt wiele, żeby teraz zmuszać ją do nazywania swoich uczuć”. “Czyli nie powiedziała, że cię kocha?”. “Nie musi”. “Melich, budujesz całą przyszłość na czymś, czego ona nigdy ci nie obiecała! Bronisz jej, jakby była twoją żoną, a ona może nadal kochać Ciana!”.

Melich spojrzał na nią ostro: “Nie masz prawa jej osądzać”. “Próbuję cię ochronić! Boję się, że pewnego dnia Cion wyciągnie do niej rękę, a ona pójdzie za nim bez oglądania się na ciebie!”. “Nie znasz Hanser”. “Gdyby dziś Cion poprosił ją, żeby do niego wróciła, kogo wybrałaby Hanser?”. Melich nie odpowiedział. Sinem pokręciła głową: “Właśnie tego się boję. Ty jesteś gotowy oddać jej wszystko, a ona nadal nie wie, czy w jej sercu jest dla ciebie miejsce”.

Wspomnienie zniknęło. Sinem ponownie znalazła się na pustej drodze. Zatrzymała się i spojrzała w stronę wzgórza. Słowa Melia powracały w jej głowie: “Jest między nami zaufanie. Jest miłość”. Sinem zacisnęła pięści: “Jak możesz być tak ślepy, Melich? Ona spotyka się z Cichanem za twoimi plecami, a ty nazywasz to miłością! Ufasz kobiecie, która nie potrafi nawet przyznać, co czuje?”.

Nie była zła wyłącznie na Hanser, była zła także na Melia, bo widziała w nim człowieka idącego prosto ku rozczarowaniu. “Nie pozwolę cię skrzywdzić” – powiedziała, jakby Melich stał obok niej. Ruszyła przed siebie, nie wiedząc jednak, że obraz, który zobaczyła przed domem, nie był całą prawdą. Nie wiedziała, dlaczego Cion tam przyjechał, nie słyszała rozmowy wewnątrz budynku ani dystansu, który Hanser próbowała zachować.

Głęboki gniew dał Sinem poczucie pewności i ułożył chaotyczne fragmenty w prostą historię: Hanser wykorzystała Melia, by wzbudzić zazdrość Ciana, a teraz w tajemnicy odzyskiwała jego uczucia. Taka wersja bolała, ale przynajmniej wydawała się zrozumiała. Prawda była znacznie bardziej skomplikowana.

Na ganku Hanser nadal siedziała na kamiennym stopniu. Wyciągnęła telefon i przez chwilę patrzyła na nazwisko Ciana widoczne na ekranie. Chciała zadzwonić i zapytać, dlaczego każda ich rozmowa prowadzi do kolejnego nieszczęścia, ale nie nacisnęła przycisku. Następnie odnalazła numer Melia. Jej palec zawisł nad ekranem. “Między nami jest miłość” – dlaczego powiedział Sinem coś takiego? Czy naprawdę tak czuł? Czy Hanser, skupiona na własnym bólu, nie zauważyła, że Melich zaczął oczekiwać czegoś więcej?

Odłożyła telefon. “Co ja teraz zrobie?”

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Marcin Kwaśny jest bratem prezydenta popularnego miasta. Oto co wyjawił

Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat” Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat”, by opowiedzieć o swoim debiυcie reżyserskim, którym jest film “Odzyskaпy”. Towarzyszyła mυ…

Odrzucony posiłek i wyznanie wobec braku wyboru Gdy Gülsüm przychodzi do salonu z powiadomieniem o kolacji przygotowanej z inicjatywy Beyzy, Cihan w chłodnych słowach odrzuca posiłek i…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page