Naprawdę nie rozumiem, czego ty się po niej spodziewasz. Odezwała się w końcu. Myślisz, że Hanser prowadzi jakieś drugie życie? Że kiedy wychodzi do pracy, spotyka się z tajemniczymi ludźmi i układa plan zniszczenia rodu Develioglu?

Cio uniósł wzrok. Nie powiedziałem czegoś takiego.

Nie musiałeś. Deria wzruszyła ramionami. Twoja twarz mówi za ciebie. Widziałam jak na nią patrzysz. Widziałam jak szukasz ukrytych znaczeń w każdym jej słowie. Hanser powie, że idzie do sklepu, a ty pewnie zastanawiasz się, czy nie planuje przewrotu w twojej firmie.

Deria Hanim…

Nie nazywaj mnie teraz Deria Hanim, jakbym przyszła tutaj rozmawiać o zamówieniu dywanów. Jej głos stał się ostrzejszy. Przyszłam porozmawiać o Hanser.

Na dźwięk tego imienia mięśnie szczęki ciana napięły się wyraźnie. Deria natychmiast to zauważyła, przechyliła lekko głowę i uśmiechnęła się gorzko. Widzisz, wystarczy wypowiedzieć jej imię, a już wyglądasz jakby ktoś otworzył ranę, którą próbujesz ukryć pod garniturem.

C odsunął się od biurka. Przez moment spoglądał w stronę okna, jakby widok miasta był łatwiejszy do zniesienia niż spojrzenie kobiety siedzącej przed nim. Nie wiesz wszystkiego, co wydarzyło się między nami.

Wiem wystarczająco dużo.

Nie, nie wiesz.

Wiem, że dwoje ludzi, którzy wciąż coś do siebie czują, zachowuje się tak, jakby każde z nich chciało udowodnić, że potrafi żyć bez drugiego. Wiem, że kiedy Hanser wraca wieczorem do domu, jest zmęczona nie tylko pracą. I wiem, że ty nie stoisz tutaj taki spięty, dlatego że jest ci obojętna.

Cong gwałtownie odwrócił się w jej stronę. Powiedziała ci coś?

Och, więc jednak cię interesuje, co mówi?

Zadałem pytanie.

A ja próbuję ci pokazać, że twoja podejrzliwość nie ma żadnego sensu. Deria pochyliła się do przodu. Hanser jest prostą dziewczyną, cią. Jej życie to dom i praca. Praca i dom. Czasem nawet nie ma siły zjeść porządnej kolacji. Wraca, zdejmuje buty, siada na kanapie i przez kilka minut patrzy przed siebie, jakby zastanawiała się jak przetrwać kolejny dzień. To nie jest kobieta, która ma czas na intrygi, sekrety i podwójne życie.

Każdy człowiek może mieć sekrety.

Tak. Deria pokiwała głową. Ty jesteś tego najlepszym przykładem.

Spojrzenie ciana pociemniało. Uważaj na słowa.

Dlaczego? Bo znajduje się w twoim gabinecie? Bo wszystko tutaj należy do ciebie? Meble, firma, ludzie, którzy boją się podnieść głos? Myślisz, że to daje ci prawo do osądzania wszystkich?

Nie osądzam jej.

Robisz to bez przerwy. Odkąd ją poznałeś.

Cion zacisnął dłonie. Wiedział, że powinien zakończyć tę rozmowę. Powinien wezwać asystentkę, podziękować Deryi za wizytę i wrócić do dokumentów leżących na biurku. Tego wymagał zdrowy rozsądek. Tego wymagała godność człowieka, który zbyt wiele razy pozwolił, aby uczucia popchnęły go do pochopnych decyzji. A jednak nie potrafił przerwać. Każde zdanie Deryi, nawet najbardziej bolesne, prowadziło go z powrotem do Hanser, do jej twarzy, do sposobu, w jaki opuszczała wzrok, kiedy próbowała ukryć cierpienie, do jej głosu, kiedy powiedziała mu, że nie chce go więcej widzieć, do chłodu, z którym odrzuciła jego pomoc. Do słów, które wciąż słyszał nocami, chociaż od tamtej rozmowy minęło już tyle czasu.

Deria obserwowała go uważnie. Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? Zapytała ciszej.

Co milczał.

Że Hanser nigdy nie oczekiwała od ciebie pałacu ani pieniędzy. Nie chciała firmy, nazwiska ani tych wszystkich ludzi, którzy kłaniają się przed tobą tylko dlatego, że jesteś Cichaem Develoglu. Ona chciała, żebyś jej zaufał. Tylko tyle.

Zaufanie działa w obie strony.

Oczywiście, ale czy ty dałeś jej kiedykolwiek prawdziwą szansę?

Zrobiłem dla niej więcej niż możesz sobie wyobrazić.

Nie mówię o tym, co jej kupiłeś, ani przed czym ją ochroniłeś. Mówię o tym, czy pozwoliłeś jej stanąć obok siebie jak równy człowiek. Czy kiedykolwiek powiedziałeś: “Hanser, boję się, że cię stracę”? Czy zamiast wydawać rozkazy, powiedziałeś jej, co naprawdę czujesz?

Co odwrócił wzrok. To wystarczyło Deryi za odpowiedź.

Właśnie – westchnęła. Zawsze wolisz wyglądać na silnego, nawet jeśli w środku wszystko ci się rozpada.

Nie przyszłaś tutaj, żeby analizować mój charakter.

Nie przyszłam, bo mam dość patrzenia, jak dwoje upartych ludzi niszczy sobie życie. Hanser podjęła decyzję, a ty oczywiście ją zaakceptowałeś.

Nie będę zatrzymywał przy sobie człowieka, który nie chce ze mną być.

Jak szlachetnie – w jej głosie zabrzmiała wyraźna ironia. Cion spojrzał na nią ostrzegawczo, lecz Deria tylko uniosła brwi. Powiedzmy to sobie szczerze, nie zaakceptowałeś jej decyzji. Zostałeś zraniony i postanowiłeś ją ukarać swoim milczeniem. Czekasz, aż sama wróci, przeprosi i przyzna, że nie potrafi bez ciebie żyć.

Nie znasz mnie.

Znam mężczyzn takich jak ty. Najbardziej boją się odrzucenia, dlatego zawsze starają się odrzucić pierwsi.

Przez gabinet przetoczyła się ciężka cisza. Z korytarza dochodziły stłumione odgłosy kroków i dzwoniących telefonów. Firma żyła swoim rytmem. Pracownicy przeglądali zamówienia, omawiali kolejne dostawy i nie mieli pojęcia, że za drzwiami gabinetu ich szef walczy właśnie ze wspomnieniami, które z każdą sekundą stawały się coraz bardziej bolesne.

Deria poprawiła się na fotelu. Hanser nie knuje przeciwko tobie. Kontynuowała spokojniej. Nie spotyka się potajemnie z żadnym mężczyzną. Nie próbuję przejąć twojego majątku. Nie zależy jej na nazwisku Develoglu. Gdyby zależało, nie pracowałaby od rana do wieczora, żeby zarobić na własne potrzeby.

Cą znieruchomiał. Dlaczego wspominasz o innym mężczyźnie?

Deria przez chwilę patrzyła na niego z niedowierzaniem, po czym zaśmiała się krótko. Naprawdę tylko to usłyszałeś?

Odpowiedz.

Nie ma żadnego innego mężczyzny.

Skąd możesz wiedzieć?

Bo mieszkamy pod jednym dachem. Bo widzę jak wygląda jej dzień. Bo gdyby ktoś taki istniał, nie siedziałaby wieczorami ze łzami w oczach i nie próbowała przekonać samej siebie, że już o tobie zapomniała.

Ostatnie słowa wyrwały się Deri zbyt gwałtownie. CON wpatrywał się w nią w milczeniu.

Płacze? Zapytał w końcu. Głos miał niższy niż wcześniej.

Deria zrozumiała, że dotknęła miejsca, którego Cią nie potrafił już osłonić chłodem. Nie powiedziałam, że płacze każdej nocy. Odpowiedziała ostrożniej. Ale cierpi, nawet kiedy próbuję to ukrywać.

Dlaczego mi to mówisz?

Bo ty też cierpisz, tylko robisz to w bardziej kosztownym gabinecie. Na ustach Deryi pojawił się lekki uśmiech. Jednak szybko zniknął. Przysunęła się do krawędzi fotela, jakby właśnie dochodziła do najważniejszej części rozmowy. Hanser nie jest taka, jak sobie wyobrażasz. Powiedziała. Nie umie budować skomplikowanych planów. Kiedy próbuje coś ukryć, od razu widać to po jej twarzy. Gdy się boi, przygryza wargę. Kiedy jest zdenerwowana, zaciska palce na brzegu bluzki, a ostatnio… – urwała.

Cą natychmiast to wychwycił. Co ostatnio?

Deria spuściła wzrok na swoją torebkę. Przez chwilę przesuwała palcem po metalowym zapięciu, jakby rozważała, czy naprawdę powinna powiedzieć więcej. Przed przyjściem obiecała sobie, że będzie ostrożna. Nie chciała zdradzić Hanser. Wiedziała, że dziewczyna ukrywała prawdę nie bez powodu. Bała się reakcji Ciana, jego rodziny, bejzy, Mukader i wszystkich ludzi, którzy potrafili zamienić nawet najbardziej niewinną wiadomość w broń. Jednak patrząc teraz na ciana, Deria czuła narastającą złość. Widziała mężczyznę, który wciąż kochał Hanser, lecz zamiast wyciągnąć do niej rękę, otoczył się murem dumy. Widziała również Hanser, która każdego dnia dotykała brzucha z czułością i strachem, próbując samotnie przygotować się na przyszłość. Deria nie mogła dłużej milczeć.

Ostatnio jej życie nie kręci się już tylko między domem a pracą. Powiedziała powoli.

Cion zmarszczył brwi. Co to znaczy?

Deria podniosła głowę. W jej oczach pojawił się błysk ekscytacji, którego nie potrafiła ukryć. To znaczy, że już niedługo w tym całym wielkim rodzie Develioglu zrobi się jeszcze tłoczniej.

Co niczego jeszcze nie rozumiał. Mów jasno.

Deria uśmiechnęła się szeroko. Gratuluję Cią. Wygląda na to, że wasz ró zyska drugiego następcę tronu.

Słowa zawisły w powietrzu. Przez pierwsze sekundy Cią nie zareagował. Jego twarz pozostawała nieruchoma, jakby umysł odmówił przyjęcia znaczenia tego, co właśnie usłyszał. Patrzył na Derię, lecz zdawał się jej nie widzieć. W gabinecie nagle ucichły wszystkie dźwięki. Nie słyszał telefonów, kroków ani szumu klimatyzacji. Słyszal jedynie jedno zdanie: “Wasz Ró zyska drugiego następcę tronu”.

Co powiedziałaś? Wyszeptał.

Deria poderwała się z fotela. Całe wcześniejsze napięcie zniknęło z jej twarzy. Zastąpiła je szczera, niemal dziecięca radość. Hanser jest w ciąży. Oznajmiła. Spodziewa się dziecka.

Con cofnął się o pół kroku. Deria podbiegła do niego, jakby właśnie przekazała najpiękniejszą wiadomość na świecie. Heidi Gozun Aide, gratulacje! Zawołała i wyciągnęła w jego stronę dłoń. Zostaniesz ojcem.

Cion spojrzał na jej rękę, ale jej nie ujął. Stał zesztywniały, z ramionami opuszczonymi wzdłuż ciała. Na jego twarzy nie było radości, której oczekiwała Deria. Nie było uśmiechu ani błysku szczęścia. Pojawił się za to szok, niedowierzanie i coś przypominającego nagły lęk.

Deria powoli opuściła rękę. C…

Mężczyzna poruszył ustami, ale nie wydobył z siebie głosu. Przed jego oczami pojawił się obraz Hanser stojącej w skromnym pokoju. Przypomniał sobie, jak podczas jednej z ich ostatnich rozmów trzymała dłonie blisko brzucha. Wtedy uznał ten gest za oznakę zdenerwowania. Przypomniał sobie jej zmęczoną twarz, jej nagłe zawroty głowy i sposób, w jaki odsunęła się od niego, gdy próbował ją dotknąć. Czy już wtedy wiedziała? Czy nosiła pod sercem jego dziecko, patrząc mu prosto w oczy i mówiąc, że wszystko między nimi się skończyło?

Cą wziął gwałtowny oddech. Od kiedy? Zapytał.

Co?

Od kiedy ona wie?

Nie wiem dokładnie. Od jakiegoś czasu.

Jak długiego Cą? Czy to teraz naprawdę najważniejsze?

Zapytałem od jak dawna wie.

Deria zmarszczyła brwi. Kilka tygodni, może dłużej. Była u lekarza. Dziecko jest zdrowe.

Informacja o lekarzu uderzyła go niemal tak mocno jak sama wiadomość o ciąży. Była na badaniu?

Tak, sama. A czego się spodziewałeś? Miała zadzwonić do ciebie po wszystkim, co między wami zaszło?

Cą odwrócił głowę. W jego spojrzeniu pojawiło się cierpienie, którego nie zdołał ukryć. Nie było go przy niej. Nie słyszał bicia serca dziecka. Nie widział pierwszego obrazu na ekranie aparatu ultrasonograficznego. Nie trzymał jej za rękę, gdy lekarz mówił, czy wszystko rozwija się prawidłowo. Hanser przeżyła to bez niego. A może właśnie tego chciała? Może celowo usunęła go z życia dziecka, zanim zdążył dowiedzieć się o jego istnieniu.

Dlaczego mi nie powiedziała? Zapytał. Tym razem jego głos nie brzmiał już chłodno. Pojawiła się w nim bezradność.

Deria westchnęła. Bo się boi.

Mnie?

Tego, co zrobisz. Tego jak zareaguje twoja rodzina. Tego, że odbierzesz jej możliwość decydowania o własnym życiu.

Nigdy nie odebrałbym jej dziecka.

Może ty to wiesz. Ona nie ma tej pewności.

To także moje dziecko.

Właśnie dlatego tutaj jestem. Deria uniosła głos. Właśnie dlatego ci o tym mówię, bo to dziecko nie powinno dorastać pomiędzy waszą dumą, złością i ciągłymi oskarżeniami.

Cion patrzył na nią bez słowa.

Deria ponownie próbowała się uśmiechnąć. Bóg daje wam szansę. Powiedziała łagodniej. Rozumiesz? To nie jest zwykła wiadomość. To dar. Kobieta, którą kochasz, nosi pod sercem twoje dziecko. Po tym wszystkim, co się wydarzyło, życie daje wam powód, żeby jeszcze raz ze sobą porozmawiać.

Dziecko nie może być sposobem na naprawienie małżeństwa.

Nie powiedziałam, że ma nim być, ale może sprawić, że przestaniecie uciekać.

Hanser dokonała wyboru.

Hanser dokonała wyboru, kiedy była zraniona, przestraszona i przekonana, że nie może ci zaufać. Ty także podejmowałeś decyzję w gniewie. Czy to znaczy, że żadnej z nich nie można już naprawić?

Cong przeszedł kilka kroków w stronę okna, położył dłoń na karku i zamknął oczy. W jego wnętrzu ścierały się dwie siły. Pierwsza nakazywała mu natychmiast wybiec z gabinetu, znaleźć Hanser i usłyszeć prawdę z jej ust. Druga przypominała każde bolesne słowo, które od niej usłyszał: “Nie chcę cię w swoim życiu”, “Zostaw mnie w spokoju”, “Nie jesteśmy już rodziną”. Czy miał prawo pojawić się teraz przed nią tylko dlatego, że była w ciąży? A jeśli dziecko nie zmieniło jej uczuć? A jeśli jego obecność jedynie pogłębi jej strach?

Deria nie potrafiła znieść jego milczenia. No dalej! Powiedziała energicznie. Jedziemy!

Cio odwrócił się. Dokąd?

Do domu! Do Cemila, do Hanser!

Teraz?

A kiedy? Za miesiąc? Kiedy dziecko zacznie chodzić? Deria chwyciła go za ramię i pociągnęła w stronę drzwi. Porozmawiasz z bratem Cemiłem. Powiesz mu, że nie wiedziałeś. Wyjaśnicie wszystko jak dorośli ludzie. Potem usiądziesz z Hanser i wreszcie powiesz jej prawdę.

Co nie ruszył się z miejsca. Jaką prawdę?

Deria spojrzała mu prosto w oczy. Że ją kochasz.

Słowa trafiły w niego z bezlitosną precyzją. Cio uwolnił ramię z jej uścisku. Nie jedziemy nigdzie.

Deria zamrugała. Słucham?

Mam dziś wiele pracy.

Przez chwilę kobieta była przekonana, że źle usłyszała. Pracy?

Cion podszedł do biurka i sięgnął po leżący na nim dokument. Nawet na niego nie spojrzał. Potrzebował jedynie czegoś, co pozwoliłoby mu zająć dłonie. Czekają mnie spotkania. Muszę zatwierdzić nową kolekcję i przejrzeć umowy z dostawcami.

Deria wpatrywała się w niego szeroko otwartymi oczami. Powiedziałam ci, że Hanser nosi twoje dziecko, a ty mówisz mi o dostawcach?

Nie będę działał pod wpływem impulsu.

Impulsu? Powtórzyła z niedowierzaniem. Dowiedziałeś się, że zostaniesz ojcem! To nie jest nagła zachcianka ani kolejny biznesowy problem!

Wiem czym jest ta wiadomość.

Wcale tego nie pokazujesz.

A jak powinienem zareagować? Mam biec przez korytarz z uśmiechem? Mam oznajmić całej firmie, że Hanser, która jasno powiedziała, iż nie chce mnie w swoim życiu, spodziewa się mojego dziecka?

Powinieneś przynajmniej spróbować z nią porozmawiać.

Nie.

Dlaczego?

Bo potrzebuję pewności.

Twarz Deri natychmiast stężała. Nie wierzysz mi?

Nie powiedziałem tego.

Właśnie to powiedziałeś!

Powiedziałem, że potrzebuję pewności.

Jakiej jeszcze pewności? Mam przynieść ci wynik badania? Zdjęcie USG, zaświadczenie z podpisem lekarza? Deria, myślisz, że wymyśliłam te ciążę, żeby zmusić cię do powrotu do Hanser?

Nie oskarżam cię o kłamstwo.

Więc w czym jest problem? – rzucił dokument na biurko. Problem w tym, że Hanser powiedziała mi prosto w twarz rzeczy, których nie mogę po prostu zapomnieć.

Jego głos odbił się echem od ścian gabinetu. Deria zamilkła. Cą oddychał ciężko. Po raz pierwszy od początku rozmowy pozwolił, aby spod lodowatej maski wydostał się gniew. Nie był to jednak gniew skierowany wyłącznie przeciwko Hanser. Była w nim również rozpacz człowieka, który nie potrafił już rozróżnić, czy bardziej boi się kolejnego odrzucenia, czy tego, że własną bezczynnością bezpowrotnie straci rodziny.

Wiesz co powiedziała? Kontynuował ciszej. Powiedziała, że nie chce mnie widzieć, że niszczę jej życie, że przy mnie nie może oddychać. Spojrzała na mnie, jakbym był dla niej kimś obcym.

Była zraniona.

Ja również byłem zraniony!

Więc co zamierzasz zrobić? Karać ją do końca życia?

Nie każę jej!

Stoisz tutaj i udajesz, że praca jest ważniejsza od własnego dziecka!

Cio zacisnął szczękę. Nie powiedziałem, że nie zrobię niczego. Powiedziałem, że nie pojadę tam teraz kierowany emocjami.

Czego potrzebujesz? Tygodnia, miesiąca, kolejnej tragedii, żebyś wreszcie zrozumiał, co tracisz?

Muszę być pewien, że nie popełnię kolejnego błędu.

Miłość zawsze wiąże się z ryzykiem.

Nie chodzi tylko o miłość. Teraz chodzi także o dziecko.

Tym bardziej powinieneś działać.

Cion potrząsnął głową. Nie mogę wejść do jej domu i oznajmić, że od tej chwili wszystko będzie po mojemu. Nie mogę też paść przed nią na kolana tylko dlatego, że usłyszałem od ciebie o ciąży. Najpierw muszę wiedzieć, czego ona chce.

Możesz ją o to zapytać.

Gdyby chciała, żebym wiedział, sama by mi powiedziała.

Deria patrzyła na niego z mieszaniną rozczarowania i współczucia. Może czekała, aż pokażesz jej, że warto ci powiedzieć?

A może zamierzała ukrywać przede mną moje własne dziecko?

Widzisz, znowu to robisz. Znowu od razu zakładasz najgorsze.

Bo doświadczenie nauczyło mnie ostrożności.

Nie. Strach nauczył cię uciekać.

Cion wyprostował się. Dosyć.

Nie, jeszcze nie dosyć.

Powiedziałem, że dosyć.

Deria podeszła bliżej. Hanser każdego dnia walczy sama. Pracuje, chociaż czasami jest tak zmęczona, że ledwo stoi na nogach. Oszczędza pieniądze, patrzy na dziecięce ubranka, a potem odkłada je z powrotem, bo boi się, że nie wystarczy jej na wszystkie wydatki. A ty stoisz tutaj wśród drogich dywanów i mówisz, że musisz być pewien.

Cą pobladł. Nie ma pieniędzy?

Deria dostrzegła, że ponownie trafiła w czuły punkt. Radzi sobie.

To nie była odpowiedź.

Nie chce niczego od ciebie.

Nie pytałem czego chce ode mnie. Zapytałem czy ma pieniądze.

Ma tyle ile sama zarobi.

Cą odwrócił się w stronę biurka. Przesunął dłonią po twarzy. Myśl, że Hanser nosiła jego dziecko i jednocześnie martwiła się o pieniądze była nie do zniesienia. W jednej chwili wyobraził ją sobie w sklepie, stojącą przed półką z dziecięcymi rzeczami i liczącą drobne w portfelu. Przypomniał sobie wszystkie chwile, gdy próbowała udowodnić, że nie potrzebuje jego pomocy. To nie była duma, to był lęk przed zależnością. Nie powinna pracować tak ciężko. Powiedział.

Powiedz to jej.

Mogę zadbać o wszystkie wydatki.

Powiedz to jej. Nie musi nawet ze mną rozmawiać. Mogę przesyłać pieniądze przez Cemila.

Deria pokręciła głową. Nadal niczego nie rozumiesz. Ona nie potrzebuje kolejnego przelewu. Potrzebuje pewności, że ojciec jej dziecka nie odwróci się od niej przy pierwszym nieporozumieniu.

C spojrzał na nią z bólem. To ona odeszła, ponieważ nie widziała innego wyjścia.

Zawsze jest inne wyjście.

W takim razie je znajdź.

Ponownie zapadła cisza. Deria miała nadzieję, że tym razem C sięgnie po marynarkę, wyjdzie z gabinetu i pojedzie do Hanser. Widziała jednak, jak jego twarz stopniowo odzyskuje chłodny, nieprzenikniony wyraz. Mężczyzna podjął decyzję – nie taką, jakiej oczekiwała.

Nigdzie dziś nie jadę – powiedział stanowczo. Najpierw sprawdzę wszystko, potem zdecyduję, co zrobić.

Sprawdzisz?

Tak.

Zamierzasz ją śledzić, wysłać ludzi do lekarza, zdobyć jej dokumentację?

Nie powiedziałem tego.

Ale pomyślałeś.

Cio nie odpowiedział.

Deria cofnęła się o krok. Wiesz co? Zasługujesz na całe to cierpienie – powiedziała ze smutkiem. Naprawdę tylko Hanser i dziecko na nie zasługują.

Cion skierował wzrok w stronę otwartych drzwi. Hilal Hanim.

Po kilku sekundach w gabinecie pojawiła się młoda asystentka ubrana w czarną marynarkę i jasną koszulę. Zatrzymała się przy wejściu, wyczuwając napięcie pomiędzy szefem a jego gościem. Słucham, Cą Bay.

Proszę odprowadzić panią Derię do windy.

Hilal skinęła głową. Oczywiście.

Deria patrzyła na Ciana z niedowierzaniem. Wyrzucasz mnie?

Dziękuję, że przyszłaś.

Nie dziękuj mi. Zrób coś z tym, co usłyszałeś.

Zrobię to, co uznam za właściwe.

I właśnie tego najbardziej się boję. Deria podeszła do fotela, chwyciła swoją torebkę i płaszcz. Jej ruchy były gwałtowne, zdradzające frustracje. Hilal odsunęła się uprzejmie, robiąc jej miejsce. Kiedy Deria znalazła się przy drzwiach, zatrzymała się. Przez chwilę stała tyłem do ciana. Wiedziała, że ujawniła sekret Hanser. Czuła ukłucie winy, lecz jednocześnie była przekonana, że dalsze milczenie przyniosłoby jeszcze więcej bólu. Odwróciła się powoli. Cion stał w tym samym miejscu, lecz wyglądał inaczej niż na początku rozmowy. Jego ramiona wciąż były wyprostowane. Twarz pozostawała poważna. Jednak w oczach widniało głębokie zagubienie.

Kiedy Hanser się tutaj pojawi, nie musi wiedzieć, że dowiedziałeś się ode mnie. Powiedziała Deria.

Dlaczego miałaby tu przyjść?

Prędzej czy później los znowu postawi ją na twojej drodze. Zawsze to robi.

Cią milczał.

Nie mów jej, że ją wydałam. Dodała. Jeżeli dowie się, że zdradziłam jej tajemnicę, nigdy więcej mi nie zaufa.

Sama powinieneś była o tym pomyśleć.

Pomyślałam, a potem pomyślałam o dziecku, które może przyjść na świat, nie wiedząc dlaczego jego rodzice zniszczyli wszystko przez dumy.

C opuścił wzrok.

Deria przyglądała mu się jeszcze przez moment. Masz szansę – powiedziała ciszej. Być może ostatnią. Nie zmarnuj jej tylko dlatego, że boisz się usłyszeć odpowiedź.

Odwróciła się i wyszła wraz z Hilal. Drzwi gabinetu zamknęły się za nimi cicho. Cion został sam. Przez dłuższą chwilę nie poruszył się ani o centymetr. Patrzył na zamknięte drzwi. Jakby spodziewał się, że Deria za moment wróci i oznajmi, że wszystko było jedynie okrutnym żartem. Ale ona nie wróciła. Wiadomość pozostała z nim. Hansel była w ciąży. Nosząc pod sercem jego dziecko. Chodziła do pracy, wracała do skromnego domu i próbowała zbudować przyszłość, w której dla niego być może nie było miejsca.

Con podszedł do biurka, oparł dłonie na blacie, a potem powoli pochylił głowę. Przed oczami znów zobaczył Hanser. Tym razem nie była sama. W jego wyobraźni trzymała na rękach maleńkie dziecko. Nie widział twarzy niemowlęcia, lecz czuł, że było częścią ich obojga. Miało jej łagodne oczy i jego ciemne włosy. Wyciągało w jego stronę drobną dłoń, ale pomiędzy nimi stała niewidzialna ściana zbudowana z żalu, nieufności i niewypowiedzianych słów.

Cion zamknął oczy. Dlaczego mi nie powiedziałaś? Wyszeptał. W pustym gabinecie nie było nikogo, kto mógłby mu odpowiedzieć. Wyprostował się i spojrzał na telefon leżący na biurku. Wystarczyłoby kilka ruchów palca. Mógł zadzwonić do Hanser, mógł usłyszeć jej głos, mógł zapytać, czy to prawda. Sięgnął po urządzenie. Na ekranie odnalazł jej numer. Jego kciuk zawisł nad ikoną połączenia. Przypomniał sobie jednak jej chłodne spojrzenie: “Nie dzwoń do mnie”. Dłoń mu zadrżała. Odłożył telefon.

Po chwili znów go podniósł. Tym razem otworzył okno wiadomości. Napisał: “Musimy porozmawiać”. Przeczytał zdanie kilka razy. Brzmiało jak rozkaz. Jak wszystkie jego wcześniejsze próby dotarcia do niej. Usunął je. Napisał ponownie: “Deria była dziś u mnie”. Natychmiast skasował również te słowa. Obiecał przecież, że nie zdradzi jej sekretu. Spróbował po raz trzeci: “Czy wszystko u ciebie w porządku?”. To pytanie wydawało się zbyt zwyczajne wobec tego, czego właśnie się dowiedział. Skasował wiadomość i rzucił telefon na biurko.

Podszedł do okna. Miasto wciąż wyglądało tak samo. Samochody poruszały się ulicami, ludzie śpieszyli do swoich obowiązków, a słońce odbijało się w szybach wysokich budynków. Tylko jego świat w ciągu kilku minut zmienił się całkowicie. Zostanie ojcem. Ta myśl niosła ze sobą radość tak silną, że niemal sprawiała ból. Con chciał się jej poddać, lecz za każdym razem natychmiast pojawiał się strach. Czy Hanser pozwoli mu być częścią życia dziecka? Czy kiedykolwiek mu wybaczy? Czy on potrafi wybaczyć jej, że ukrywała przed nim prawdę? A może informacja Deryi nie była pełna? Może istniały okoliczności, o których nie wiedział?

Co oparł czoło o chłodną szybę. Po raz pierwszy od wielu miesięcy nie interesowały go kontrakty, nowe kolekcje ani wyniki firmy. Dokumenty leżące na biurku stały się bezwartościowymi kartkami papieru. W jego myślach istniały tylko dwa imiona: Hanser i dziecko, którego jeszcze nie znał. Nie pozwolę wam zniknąć – powiedział cicho, chociaż nie był pewien czy była to obietnica, groźba, czy błaganie.

Po chwili odsunął się od okna. Ponownie spojrzał na telefon. Tym razem go nie dotknął. Wiedział, że Deria miała rację przynajmniej w jednej sprawie: los dał mu szansę. Jednak zanim stanąłby przed Hanser, musiał pokonać najtrudniejszego przeciwnika – własną dumę. A Develioglu przez całe życie potrafił walczyć z każdym człowiekiem. Nigdy jednak nie nauczył się walczyć z samym sobą.

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Marcin Kwaśny jest bratem prezydenta popularnego miasta. Oto co wyjawił

Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat” Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat”, by opowiedzieć o swoim debiυcie reżyserskim, którym jest film “Odzyskaпy”. Towarzyszyła mυ…

Odrzucony posiłek i wyznanie wobec braku wyboru Gdy Gülsüm przychodzi do salonu z powiadomieniem o kolacji przygotowanej z inicjatywy Beyzy, Cihan w chłodnych słowach odrzuca posiłek i…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page