Scena I: Tajemniczy telefon z Develioglu Holding

Telefon leżący na niewielkim stoliku nagle zaczął wibrować, przerywając ciszę panującą w skromnie urządzonym salonie. Dźwięk dzwonka rozszedł się po pomieszczeniu tak niespodziewanie, że Derya aż drgnęła. Od kilku minut siedziała na szaro-niebieskiej kanapie, bezmyślnie wpatrując się w wygaszony ekran telewizora. Jej myśli krążyły wokół Hancer, Cemila i wydarzeń, które w ostatnich godzinach zamieniły ich dom w miejsce pełne krzyków, oskarżeń i niedopowiedzianych gróźb. Choć na zewnątrz panował spokojny dzień, Derya miała wrażenie, że wokół jej rodziny zaciska się niewidzialna pętla.

Telefon zadzwonił ponownie. Kobieta uniosła się powoli z kanapy i podeszła do stolika. Kiedy spojrzała na ekran, na jej twarzy pojawiło się zaskoczenie – dzwonił Cihan. Przez chwilę nie ruszała się z miejsca, jej palec zawisł nad ikoną odbierania połączenia. Nie spodziewała się telefonu od niego, a już na pewno nie po wszystkim, co ostatnio wydarzyło się między nim a Hancer. — Dlaczego dzwonisz właśnie do mnie? — wyszeptała, choć wiedziała, że nikt nie może jej odpowiedzieć.

Dzwonek nie ustawał. Derya rozejrzała się nerwowo, jakby obawiała się, że ktoś mógłby ją obserwować. Dopiero po chwili odebrała: — Słucham.

Po drugiej stronie zapadła krótka cisza. Cihan siedział przy dużym, ciemnym biurku w swoim eleganckim gabinecie. Za jego plecami rozciągały się wysokie okna, przez które widać było fragment panoramy miasta. Wnętrze urządzone było nowocześnie i chłodno. Każdy przedmiot znajdował się na swoim miejscu: dokumenty leżały równo ułożone, komputer był ustawiony idealnie na środku biurka, a światło padające na metalowe elementy mebli podkreślało surową atmosferę pomieszczenia.

Jednak sam Cihan nie wyglądał na spokojnego. Trzymał telefon mocno przy uchu, jego spojrzenie było nieruchome, szczęka napięta, a palce drugiej dłoni zaciskały się na krawędzi biurka. — Derya — odezwał się w końcu stanowczym tonem. — Musisz przyjechać do firmy. Kobieta zmarszczyła brwi: — Do firmy? Teraz? — Tak, natychmiast. W jego głosie nie było ani prośby, ani miejsca na dyskusję. Brzmiał jak człowiek, który już podjął decyzję i oczekiwał jedynie jej wykonania. — Cihan, co się stało? — zapytała zaniepokojona. — Dlaczego chcesz się ze mną spotkać? — Powiem ci, kiedy przyjedziesz. Derya odwróciła się plecami do drzwi i ściszyła głos: — Nie możesz powiedzieć mi chociaż, o co chodzi? W domu dzieją się straszne rzeczy… Wuj przyszedł, Cemil jest wściekły. A Hancer… — Wiem, co dzieje się w waszym domu — przerwał jej Cihan. Jego odpowiedź sprawiła, że Derya zamarła: — Skąd wiesz?

Cihan przez moment milczał. Nie zamierzał tłumaczyć, w jaki sposób zdobywał informacje, ani przyznawać się do tego, jak wiele godzin spędził, próbując zrozumieć zachowanie Hancer. — To nie jest rozmowa na telefon — stwierdził. — Przyjedź. Musimy porozmawiać o bardzo ważnej sprawie.

Derya coraz mocniej odczuwała niepokój. Znała Cihana wystarczająco długo, by wiedzieć, że kiedy mówił tym tonem, nie chodziło o coś błahego. Jednocześnie bała się, że spotkanie z nim może sprowadzić na nią kłopoty. — Dobrze — powiedziała ostrożnie. — Przyjadę, ale potrzebuję czasu, żeby wyjść tak, żeby nikt nie zaczął zadawać pytań. — Nie masz dużo czasu, Derya. — Nie mogę po prostu zniknąć. Cemil jest teraz podejrzliwy wobec wszystkich. Po tym, co się wydarzyło, sprawdza nawet, kto wchodzi i wychodzi z domu. — Wymyśl coś. Derya odetchnęła głęboko: — Przynajmniej powiedz, czy to dotyczy Hancer?

Znów zapadła cisza – tym razem cięższa, bardziej znacząca. — Tak — przyznał w końcu Cihan. Derya przymknęła oczy: — Wiedziałam… — Ale zanim przyjedziesz, musisz mi coś obiecać. — Co takiego? — O naszym spotkaniu nie może dowiedzieć się Hancer. Derya otworzyła oczy i spojrzała w stronę korytarza: — Dlaczego? — Nie zadawaj teraz pytań. — Jak mam nie zadawać pytań? Chcesz rozmawiać o mojej siostrze, a jednocześnie zabraniasz mi mówić jej, że się z tobą spotykam! — To dla jej dobra. — Ludzie zawsze mówią, że coś robią dla czyjegoś dobra, kiedy chcą ukryć prawdziwe intencje — odpowiedziała Derya. — Skąd mam wiedzieć, że nie zamierzasz jej skrzywdzić?

Cihan zacisnął usta. To pytanie dotknęło miejsca, o którym nie chciał myśleć. Wciąż pamiętał spojrzenie Hancer, jej milczenie, unikanie odpowiedzi i każde zdanie, które brzmiało jak kolejna próba odgrodzenia się od niego. — Gdybym chciał ją skrzywdzić, nie dzwoniłbym do ciebie — powiedział chłodno. — Potrzebuję prawdy. — Jakiej prawdy? — Dowiesz się na miejscu.

Derya chciała naciskać dalej, lecz Cihan nie pozwolił jej dojść do słowa: — Jest jeszcze coś. Cemil również nie może dowiedzieć się o naszym spotkaniu. Na dźwięk imienia brata twarz Deryi pobladła: — To będzie trudne… — Musisz znaleźć sposób. — Gdyby Cemil dowiedział się, że pojechałam do ciebie bez jego wiedzy… — Właśnie dlatego nie może się dowiedzieć. — Cihan, on jest zdolny do wszystkiego, kiedy wpada w gniew! — Wiem. — Nie, chyba nie wiesz! Dzisiaj patrzył na Hancer tak, jakby już przestał widzieć w niej własną siostrę. Jakby widział tylko kogoś, kto splamił honor rodziny. Boję się tego, co może zrobić.

Cihan odsunął krzesło od biurka, wstał i podszedł do okna, spoglądając na ulicę daleko w dole. — Dlatego musimy działać szybko — powiedział ciszej. — Zanim sytuacja wymknie się spod kontroli. — Czy ona jest w niebezpieczeństwie? Cihan zamknął oczy. Odpowiedź znał aż za dobrze. — Przyjedź, Derya. Ale tylko ty i ja możemy wiedzieć o tej rozmowie. Nikt więcej. Rozumiesz?

Derya długo milczała. Jej serce biło niespokojnie, a w głowie pojawiały się kolejne pytania. Czuła, że przyjmując warunki Cihana, wchodzi w sam środek niebezpiecznej tajemnicy. Z drugiej strony, jeśli odmówi, być może straci jedyną szansę, by pomóc Hancer. — Rozumiem — odpowiedziała w końcu. — Będę czekał.

Połączenie zostało zakończone. Derya przez kilka sekund nadal trzymała telefon przy uchu, dopiero potem powoli opuściła rękę. Na ekranie pojawiło się nazwisko Cihana i informacja o zakończonej rozmowie. — Co ty ukrywasz? — wyszeptała. Spojrzała na swoje odbicie w ciemnym ekranie telewizora. W jej oczach widać było nie tylko niepokój, lecz także determinację. Wiedziała już, że pojedzie. Bez względu na ryzyko musiała dowiedzieć się, co Cihan wie o jej siostrze.

Scena II: Uwięzienie Hancer i próba ucieczki przez okno

Tymczasem w innym pokoju Hancer przeżywała własny dramat. Pomieszczenie, w którym ją zamknięto, nie było małe, lecz dla niej z każdą minutą stawało się coraz ciaśniejsze. Ściany zdawały się przesuwać, odbierając jej powietrze. Drzwi pozostawały zamknięte na klucz, a za nimi panowała złowroga cisza.

Hancer miała na sobie długą, bordową sukienkę, która jeszcze niedawno wydawała jej się elegancka. Teraz ciężki materiał krępował jej ruchy, a ciemny kolor tylko pogłębiał ponurą atmosferę. Kobieta chodziła nerwowo od drzwi do okna i z powrotem. Co kilka kroków zatrzymywała się, przykładając dłoń do brzucha. — Muszę się uspokoić — mówiła do siebie. — Nie mogę zaszkodzić dziecku. Nie mogę pozwolić, żeby strach odebrał mi rozsądek.

Próbowała oddychać powoli, lecz każdy oddech był płytki i urywany. W uszach wciąż słyszała krzyki z wcześniejszej awantury: pytania wuja, gniew Cemila i oskarżenia, przed którymi nie potrafiła się obronić bez ujawnienia prawdy. Podeszła do drzwi i chwyciła za klamkę: — Otwórzcie! — zawołała. — Nie możecie mnie tutaj trzymać! Nikt nie odpowiedział. Uderzyła dłonią w drewnianą powierzchnię: — Cemil! Wiem, że mnie słyszysz! Porozmawiajmy spokojnie!

Po drugiej stronie nadal panowała cisza. Hancer oparła czoło o drzwi. — Jestem twoją siostrą — powiedziała ciszej. — Nie więźniem. Nie masz prawa mnie zamykać. Jej głos załamał się pod wpływem emocji. Jeszcze kilka tygodni wcześniej wierzyła, że rodzina – mimo wszystkich trudności – zawsze będzie jej schronieniem. Teraz ten sam dom stał się klatką. Ludzie, których kochała, patrzyli na nią z podejrzliwością i gniewem. Każde jej słowo było analizowane, a każdy gest uznawany za dowód winy.

Odwróciła się od drzwi i przeszła na środek pokoju. — Nie mogę dłużej siedzieć z założonymi rękami — powiedziała, zaciskając palce na materiale sukienki. — Jeśli będę tylko czekać, oni zdecydują za mnie. O moim życiu, o moim dziecku, o wszystkim. — Znów położyła dłoń na brzuchu. — Nie pozwolę im cię skrzywdzić — wyszeptała. — Słyszysz mnie? Twoja matka może być przerażona, ale nie jest bezsilna.

Te słowa miały dodać jej odwagi, lecz brzmiały jak rozpaczliwa próba przekonania samej siebie.

Hancer podeszła do okna. Najpierw spojrzała na klamkę, potem na kanapę stojącą tuż pod parapetem. Zawahała się. Wiedziała, że w jej stanie każdy nieostrożny ruch mógł być niebezpieczny, ale nie miała wielu możliwości. Powoli uklękła na kanapie. Jedną ręką oparła się o ścianę, a drugą nacisnęła klamkę. Okno ustąpiło z cichym skrzypnięciem, a do pomieszczenia wdarło się chłodne powietrze.

Hancer wychyliła się ostrożnie. Spojrzała w dół, próbując ocenić wysokość. Z tej strony budynku znajdował się wąski dziedziniec. Nie było tam balkonu ani schodów przeciwpożarowych. Pod oknem rosły krzewy, ale nie były na tyle wysokie, by zamortyzować upadek. — Może gdybym zeszła po rurze?… — zastanawiała się na głos. Spojrzała w bok: rura spustowa znajdowała się zbyt daleko. Musiałaby wyjść na parapet i wykonać ryzykowny krok. Sama myśl o tym sprawiła, że poczuła skurcz lęku. — Nie, nie mogę ryzykować. Wyobraziła sobie, jak traci równowagę, jak spada, jak jedna chwila desperacji odbiera jej wszystko, co próbowała chronić. Cofnęła się gwałtownie i zamknęła okno. — Co ja robię?… — wyszeptała.

Opadła na kanapę. Przez chwilę siedziała nieruchomo, potem ukryła twarz w dłoniach. — Boże, pomóż mi… — Łzy napłynęły jej do oczu. — Nie wiem, co mam zrobić. Każda droga prowadzi do tragedii. Jeśli powiem prawdę, Cemil może zaatakować Cihana. Jeśli będę milczeć, Cihan nigdy mi nie uwierzy. A jeśli oni dowiedzą się o dziecku… Nie dokończyła. Obawa, którą nosiła w sercu, była zbyt straszna, by wypowiedzieć ją na głos.

Wstała i zaczęła ponownie chodzić po pokoju – tym razem wolniej, jakby każdy krok wymagał od niej ogromnego wysiłku. — Muszę skontaktować się z Deryą — powiedziała. — Ona jedyna mnie wysłucha. Ona nie osądzi mnie, zanim pozna prawdę. Zaczęła szukać telefonu, lecz po chwili przypomniała sobie, że został jej zabrany. Cemil odebrał go podczas awantury, tłumacząc, że nie pozwoli jej kontaktować się z ludźmi, którzy według niego przynosili rodzinie wstyd. — Jak mam ją wezwać? — Podeszła do drzwi. — Derya! — krzyknęła. — Derya, jesteś tam?! Nasłuchiwała. Żadnej odpowiedzi. Hancer poczuła, jak strach zaciska się wokół jej serca. Nie wiedziała, że w tej samej chwili Derya przygotowywała się do wyjścia na tajemnicze spotkanie z Cihanem. — Derya! — zawołała ponownie. — Proszę, odezwij się!

Cisza. Hancer osunęła się przy drzwiach na podłogę. Podciągnęła kolana i objęła się ramionami, jakby próbowała ochronić siebie przed całym światem. — Jeśli Cemil dowie się wszystkiego, poleje się krew — wyszeptała. — Znam go. Nie będzie słuchał, nie będzie pytał. Uzna, że musi bronić honoru. Przed jej oczami stanęła twarz brata: jego gniewne spojrzenie, zaciśnięte pięści i sposób, w jaki wymawiał imię Cihana, jakby już samo istnienie tego mężczyzny było prowokacją. — A Cihan też się nie cofnie — dodała. — Jeden będzie chciał ukarać drugiego. Żaden nie pomyśli o mnie ani o dziecku.

Podniosła głowę i spojrzała w sufit: — Boże, proszę, pokaż mi drogę. Nie proszę o cud dla siebie. Proszę tylko, żeby nikt nie zginął z mojego powodu. — Łzy spływały po jej policzkach. — Jeśli mam zapłacić za swoje decyzje, zapłacę. Ale nie pozwól, żeby moje dziecko przyszło na świat pośród nienawiści. Ono nie jest niczemu winne.

Po tych słowach poczuła delikatne poruszenie w brzuchu. Być może był to tylko skurcz wywołany stresem, ale Hancer odebrała go jak odpowiedź. Położyła obie dłonie na brzuchu: — Jestem tutaj — powiedziała łagodniej. — Nie zostawię cię. Nawet jeśli wszyscy odwrócą się ode mnie, ja będę przy tobie. Przymknęła oczy i próbowała odzyskać spokój. Wiedziała, że nie może się poddać. Gdzieś musiałoby istnieć wyjście. Problem polegał na tym, że każda sekunda przybliżała ją do chwili, gdy prawda przestanie być tajemnicą.

Scena III: Konfrontacja Deryi z Cihanem w gabinecie

W tym samym czasie życie Stambułu płynęło dalej, zupełnie obojętne na dramat rozgrywający się za zamkniętymi drzwiami. Po wodach Bosforu przesuwały się statki, ich białe kadłuby przecinały błękitną powierzchnię cieśniny, pozostawiając za sobą długie, spienione ślady. Mewy krążyły nad brzegiem, a w oddali rysowały się sylwetki mostów łączących dwa kontynenty. Miasto wyglądało spokojnie i majestatycznie. Jednak pod tą piękną powierzchnią kryły się tysiące ludzkich sekretów. Jeden z nich miał właśnie zostać ujawniony w nowoczesnym budynku Develioglu Holding.

Przed główne wejście podjechał luksusowy samochód. Pracownik firmy wysiadł, poprawił marynarkę i ruszył w stronę obrotowych drzwi. Przeszklona fasada budynku odbijała niebo i przepływające chmury. Kilka minut później do holu weszła Derya. Szła szybko, lecz jej ruchy zdradzały napięcie. Miała na sobie płaszcz, który zapięła niedbale, wychodząc z domu pod pretekstem pilnych zakupów. Nie była pewna, czy Cemil uwierzył w jej wyjaśnienie, nie miała jednak czasu, by się nad tym zastanawiać.

Recepcjonistka rozpoznała ją i po krótkiej rozmowie telefonicznej wskazała windę prowadzącą na piętro zarządu. Kiedy drzwi windy zamknęły się, Derya zobaczyła swoje odbicie w lustrzanej ścianie. — Zachowaj spokój — powiedziała do siebie. — Najpierw wysłuchaj, potem zdecydujesz, co robić.

Winda zatrzymała się z cichym sygnałem. Asystentka Cihana czekała już na korytarzu: — Pan Cihan jest w gabinecie — poinformowała. — Prosił, aby weszła pani od razu. Derya skinęła głową. Gdy znalazła się przed ciężkimi drzwiami gabinetu, zawahała się. Czuła, że po ich przekroczeniu nic nie będzie już takie samo. Zapukała. — Wejdź — usłyszała głos Cihana.

Otworzyła drzwi. Cihan siedział za biurkiem, przeglądając dokumenty, lecz Derya od razu zauważyła, że jedynie udawał zajętego. Kiedy weszła, odłożył kartki i wskazał skórzane krzesło naprzeciwko: — Zamknij drzwi. Derya spełniła polecenie: — Ktoś widział, że tu przyjechałaś? — zapytał. — Pracownicy w holu i twoja asystentka. — Pytam o twoją rodzinę. — Nie sądzę. Powiedziałam, że idę po zakupy. — Cemil uwierzył? — Nie wiem. Ostatnio nie wierzy nikomu. — Derya zdjęła płaszcz, przewiesiła go niedbale przez oparcie krzesła i usiadła. — Teraz powiedz mi, po co mnie wezwałeś, Cihan?

Cihan nie odpowiedział od razu. Przyglądał się jej uważnie, jakby zastanawiał się, od czego zacząć. — Najpierw ty opowiedz mi, co wydarzyło się w waszym domu. Derya westchnęła: — Skoro wiesz już tak dużo, dlaczego pytasz? — Chcę usłyszeć szczegóły od ciebie. — To nie była zwykła kłótnia — zaczęła. — Wuj przyszedł do nas bez zapowiedzi. Od razu było widać, że ktoś coś mu powiedział. Był wściekły, nawet nie usiadł. Zaczął wypytywać Hancer o jakiegoś kelnera. Cihan zmarszczył brwi: — Kelnera? — Tak, twierdził, że ktoś widział Hancer rozmawiającą z mężczyzną pracującym w restauracji albo hotelu. Nie wiem dokładnie, wszystko działo się bardzo szybko. Wuj krzyczał, że Hancer ośmiesza rodzinę i spotyka się za ich plecami z obcymi mężczyznami. Cihan odchylił się na krześle: — Co odpowiedziała Hancer? — Prawie nic. I właśnie to pogorszyło sytuację. Milczała. Próbowała powiedzieć, że wszystko zostało źle zrozumiane, ale kiedy pytali ją, kim był ten człowiek i dlaczego z nim rozmawiała, nie potrafiła odpowiedzieć.

Cihan spuścił wzrok. Milczenie Hancer znał aż za dobrze. To samo milczenie doprowadzało go do szaleństwa. Za każdym razem, gdy prosił ją o prawdę, ona odwracała wzrok albo zmieniała temat. — Wuj powiedział bardzo ostre rzeczy — kontynuowała Derya. — Zarzucił jej, że zapomniała, z jakiej rodziny pochodzi. Powiedział, że kobieta, która ukrywa spotkania z obcym mężczyzną, musi mieć powód, by się wstydzić. Cihan zacisnął palce na podłokietniku. — A Cemil na początku próbował uspokoić wuja, ale potem sam zaczął zadawać pytania. Hancer nadal nie chciała mówić. Wtedy Cemil wpadł we wściekłość. Uderzył ją… — Derya zawahała się. — Nie, jeszcze nie. — Słowo „jeszcze” zabrzmiało w gabinecie wyjątkowo złowrogo. — Ale chwycił ją za ramię tak mocno, że zostały ślady — dodała. — Musiałam stanąć między nimi. Powiedziałam Cemilowi, że jeśli ją skrzywdzi, będzie tego żałował. — I co zrobił? — Kazał zaprowadzić ją do pokoju, potem zamknął drzwi na klucz. Powiedział, że zostanie tam, dopóki nie wyzna całej prawdy. Cihan gwałtownie podniósł głowę: — Hancer jest zamknięta? — Tak. — Od jak dawna? — Od kilku godzin. — Dlaczego mi o tym wcześniej nie powiedziałaś? — Jak miałam ci powiedzieć? Nie wiedziałam nawet, czy powinieneś się do niej zbliżać. Za każdym razem, gdy pojawia się twoje imię, Cemil traci nad sobą kontrolę. — Nie interesuje mnie gniew Cemila! — Powinien cię interesować. On może zrobić coś strasznego. — Nie pozwolę mu jej skrzywdzić!

Derya pochyliła się w jego stronę: — W takim razie pomóż mi zorganizować spotkanie z Hancer. Zabierz ją stamtąd albo przynajmniej wyślij kogoś, kto zmusi Cemila do otwarcia drzwi. Ona jest przerażona, widziałam to w jej oczach. Cihan patrzył na nią bez słowa. — Dlatego mnie wezwałeś, prawda? — ciągnęła. — Chcesz znaleźć sposób, żeby się z nią zobaczyć? — Nie. Jedno słowo wystarczyło, by Derya zamilkła. — Co powiedziałeś? — Nie wezwałem cię po to, abyś zorganizowała moje spotkanie z Hancer. — Ale przecież powiedziałeś, że chodzi o nią! — Chodzi. — Więc dlaczego nie chcesz jej pomóc? — Nie powiedziałem, że nie chcę jej pomóc. Powiedziałem tylko, że nie zamierzam się z nią teraz spotykać. Derya pokręciła głową z niedowierzaniem: — Nic z tego nie rozumiem. Hancer jest uwięziona, jej brat jest wściekły, a ty siedzisz tutaj i zachowujesz się tak, jakbyśmy rozmawiali o jakimś problemie biznesowym! — Gdybym kierował się wyłącznie emocjami, już dawno pojechałbym do waszego domu. — Może właśnie to powinieneś zrobić! — Wtedy Cemil zaatakowałby mnie, a Hancer znalazłaby się między nami. Czy tego chcesz? Derya opuściła wzrok: — Nie… — Dlatego muszę najpierw poznać prawdę. — Jaką prawdę? — zapytała zniecierpliwiona. — Od początku powtarzasz to samo. Przyjechałam tutaj w tajemnicy, skłamałam własnemu mężowi… Teraz powiedz mi wreszcie, czego ode mnie oczekujesz!

Scena IV: Ujawnienie ciąży i zlecenie dla Deryi

Cihan wstał od biurka i przez chwilę spacerował po gabinecie, próbując zebrać myśli. Wiedział, że kiedy wypowie te słowa, tajemnica przestanie należeć tylko do niego i Hancer. Jednak nie miał innego wyjścia – potrzebował kogoś, kto mógł dostać się blisko niej bez wzbudzania podejrzeń. Zatrzymał się przy oknie: — Kiedy ostatnio widziałaś Hancer? — zapytał. — Dziś rano. — Jak się zachowywała? — Była blada, zdenerwowana. Kilka razy robiło jej się słabo, trzymała się za brzuch… — Derya zmarszczyła brwi. — Tak, skąd wiesz? Cihan odwrócił się powoli: — Czy w ostatnich tygodniach zauważyłaś u niej coś jeszcze? Nudności, zawroty głowy, zmiany apetytu? — Czasami nie chciała jeść, innym razem nagle prosiła o rzeczy, których wcześniej nie lubiła. Myślałam, że to przez stres. — A jej ubrania? Co z nimi? Czy zaczęła nosić luźniejsze sukienki? Derya patrzyła na niego coraz bardziej zaniepokojona: — Tak, ale Cihan, do czego zmierzasz?

Mężczyzna wrócił za biurko. Nie usiadł – oparł dłonie o blat i spojrzał Deryi prosto w oczy: — Hancer jest w ciąży.

W gabinecie zapadła absolutna cisza. Derya początkowo nie zareagowała, jakby usłyszane słowa nie mogły przedostać się do jej świadomości. Potem jej oczy rozszerzyły się, a usta lekko rozchyliły. — Co? — Hancer jest w ciąży — powtórzył Cihan. Derya odruchowo wstała: — To niemożliwe… — To prawda. — Skąd możesz to wiedzieć? — Widziałem wyniki. — Jakie wyniki? — Badania potwierdzające ciążę. — Może należą do kogoś innego! — Należą do Hancer. Derya pokręciła głową: — Nie ukrywałaby przede mną czegoś takiego… Jestem dla niej jak siostra. — Najwyraźniej ukryła. Może bała się reakcji Cemila, może czekała na odpowiedni moment. Derya urwała, a w jej spojrzeniu pojawiła się nowa myśl: — Ale skoro wiesz, skoro ty to odkryłeś… — zaczęła ostrożnie. — To dziecko jest twoje.

Cihan znieruchomiał. Na jego twarzy nie pojawił się ból, lecz Derya dostrzegła go w jego oczach – był głęboki, tłumiony i zamknięty pod warstwą chłodu. Nie odpowiedział. Derya wpatrywała się w niego: — Co znaczy to milczenie? Cihan wyprostował się: — To nie jest moje dziecko.

Kobieta cofnęła się o krok i oparła dłonią o krzesło: — Nie rozumiem… — Ja również długo nie rozumiałem. — Czy Hancer sama ci to powiedziała? Cihan nie odpowiedział. — Cihan, pytam, czy Hancer powiedziała ci, że dziecko nie jest twoje?! — Powiedziała wystarczająco dużo. — To nie jest odpowiedź! — Zaprzeczyła, że jestem ojcem.

Derya próbowała uporządkować myśli: — Może skłamała? Dlaczego miałaby to robić? Ze strachu, ze wstydu, żeby cię od siebie odsunąć? Nie wiem… Hancer jest teraz przerażona. Kiedy człowiek się boi, mówi rzeczy, których nie myśli. — Zapytałem ją wprost. — I co dokładnie odpowiedziała? Cihan zacisnął szczękę: — Że dziecko nie jest moje.

Derya przez chwilę chodziła po gabinecie, przyciskając palce do skroni: — To nie ma sensu. Hancer nie spotykała się z nikim. — Jesteś tego pewna? — Tak! A kelner, o którego pytał wasz wuj… nie wiem, kim jest, ale jedna rozmowa z kelnerem nie oznacza… — Niczego nie zakładam — przerwał jej Cihan. — Właśnie dlatego cię tutaj wezwałem.

Derya zatrzymała się: — Czego ode mnie oczekujesz? Cihan spojrzał na nią twardo: — Dowiesz się, kto jest ojcem tego dziecka.

Derya patrzyła na niego, jakby przemawiał w obcym języku: — Chcesz, żebym szpiegowała własną siostrę?! — Chcę, żebyś poznała prawdę. To nie to samo. Ty możesz z nią rozmawiać. Tobie może zaufać. — Właśnie dlatego nie mogę jej oszukiwać! Jeżeli powiesz jej, że działasz na moją prośbę, zamknie się w sobie. A jeśli odkryje, że wypytywałam ją za jej plecami, już nigdy mi nie zaufa! — Jeżeli nie poznamy prawdy, może wydarzyć się coś znacznie gorszego niż utrata zaufania. Derya skrzyżowała ręce na piersi: — Co masz na myśli? — Cemil już podejrzewa, że Hancer coś ukrywa. Wyobraź sobie, co zrobi, gdy dowie się o ciąży.

Na twarzy Deryi pojawił się strach: — Nie może się dowiedzieć… — Właśnie! Jeśli pomyśli, że ojcem jest obcy mężczyzna, zacznie go szukać, a kiedy znajdzie… Derya nie dokończyła. Cihan podszedł bliżej: — Musimy dotrzeć do prawdy przed nim. — A co z Hancer? Czy w ogóle obchodzi cię, jak ona się czuje? — Obchodzi mnie bardziej, niż myślisz. — Nie wygląda na to! — Bo nie krzyczę, nie rozbijam mebli, nie biegnę do jej domu z bronią?! Czy właśnie tak według ciebie powinien zachowywać się człowiek, któremu zależy?

Derya milczała. Cihan odwrócił wzrok: — Kiedy dowiedziałem się o ciąży, przez chwilę myślałem, że to może być dla nas nowy początek — powiedział ciszej. — Myślałem, że mimo wszystkiego, może istnieje jeszcze jakaś nadzieja… — Jego głos po raz pierwszy stracił chłód. — Potem Hancer spojrzała mi w oczy i powiedziała, że dziecko nie jest moje.

Derya dostrzegła, ile kosztuje go wypowiedzenie tych słów. — Nie wierzę, że cię zdradziła — powiedziała stanowczo. — Ja również nie chciałem w to wierzyć. — To uwierz jej jeszcze raz! — Nie mogę opierać życia na ślepej wierze. — Miłość bez wiary nic nie znaczy. Cihan spojrzał na nią z goryczą: — A wiara bez prawdy jest tylko oszukiwaniem samego siebie.

Scena V: Koperta z wynikami i pożegnanie w gabinecie

Derya odsunęła krzesło i ponownie usiadła. Czuła, że ziemia usuwa jej się spod nóg. Jej siostra była w ciąży, została zamknięta przez własnego brata, a mężczyzna, którego kochała, uważał, że dziecko należy do kogoś innego. — Co zrobisz, kiedy dowiesz się, kto jest ojcem? — zapytała. — To zależy od odpowiedzi. — Skrzywdzisz go? — Nie wezwałem cię tutaj, żeby planować zemstę. — Nie odpowiedziałeś.

Cihan nachylił się nad biurkiem: — Chcę wiedzieć, dlaczego Hancer mnie okłamała. Chcę wiedzieć, kim jest człowiek, którego tak bardzo stara się chronić. — A może nie chroni żadnego mężczyzny? — W takim razie kogo?

Derya nie znała odpowiedzi. — Daj mi z nią porozmawiać — powiedziała po chwili. — Ale nie będę jej grozić ani zastawiać pułapek. — Nie oczekuję tego. — I jeżeli uznam, że prawda może narazić ją na niebezpieczeństwo, najpierw ochronię Hancer. — Właśnie tego chcę. — Nie jestem tego pewna…

Cihan otworzył jedną z szuflad biurka i wyjął niewielką kopertę. Położył ją przed Deryą: — Tutaj są kopie wyników.

Derya niechętnie sięgnęła po dokumenty. Kiedy zobaczyła imię i nazwisko siostry, poczuła chłód w całym ciele. Nie było już miejsca na zaprzeczanie – Hancer naprawdę spodziewała się dziecka. — Jak zaawansowana jest ciąża? — zapytała cicho.

Cihan podał jej przybliżony czas. Derya zaczęła liczyć w pamięci, a jej twarz zmieniała się z każdą sekundą. — Co? — zapytał Cihan. — Nic. — Pomyślałaś o czymś? — Powiedziałam, że nic. — Derya…

Kobieta zacisnęła usta: — Muszę najpierw porozmawiać z Hancer. — Czy ten czas coś ci przypomina? — Nie wiem… Być może. — Co takiego? — Nie zmuszaj mnie, żebym wyciągała wnioski bez rozmowy z nią!

Cihan obserwował ją podejrzliwie: — Pojedziesz teraz do domu? — Tak. — Porozmawiasz z nią dziś. — Jeśli Cemil mnie dopuści… — Znajdź sposób.

Derya schowała kopertę do torebki: — Nie rozkazuj mi. Robię to dla siostry, nie dla ciebie. — Rób to dla kogokolwiek chcesz, byle szybko.

Kobieta wstała i sięgnęła po płaszcz: — Cihan? — Tak? — Jeśli okaże się, że źle ją oceniłeś, będziesz musiał spojrzeć jej w oczy i przyznać, że zwątpiłeś w nią wtedy, gdy najbardziej cię potrzebowała. Na twarzy Cihana pojawił się ledwie dostrzegalny cień bólu: — A jeśli okaże się, że to ona mnie oszukała?

Derya zarzuciła płaszcz na ramiona: — Wtedy wszyscy będziemy musieli zmierzyć się z prawdą. Ale dopóki jej nie poznam, nie pozwolę ci traktować Hancer jak winnej.

Ruszyła w stronę drzwi. — Derya — zatrzymał ją Cihan. Odwróciła się. — Ani słowa Cemilowi, ani słowa komukolwiek. — Wiem. — I nie mów Hancer, że pokazałem ci wyniki. — Chcesz, żebym odkryła prawdę, ale nie mogę powiedzieć jej, skąd wiem o ciąży? Zdajesz sobie sprawę, jak trudna będzie ta rozmowa? — Zdaję sobie sprawę. — Nie, ty siedzisz tutaj w bezpiecznym gabinecie! To ja wrócę do domu pełnego gniewnych ludzi. To ja będę musiała dostać się do zamkniętego pokoju i spojrzeć własnej siostrze w oczy, wiedząc, że skrywa tajemnicę, która może zniszczyć nas wszystkich.

Cihan nie zaprzeczył. Derya otworzyła drzwi, lecz przed wyjściem zatrzymała się jeszcze raz: — Mam nadzieję, że jesteś gotowy na odpowiedź, o którą prosisz. — Muszę być. — Niektóre prawdy nie przynoszą ulgi, Cihan. Niektóre niszczą wszystko, czego dotkną.

Po tych słowach wyszła, a drzwi gabinetu zamknęły się za nią.

Cihan został sam. Podszedł do okna i spojrzał na rozciągające się w dole miasto. W jego głowie w wciąż rozbrzmiewało jedno zdanie: „Hancer jest w ciąży, ale to nie moje dziecko”. Powtarzał je sobie tak wiele razy, że powinno już przestać boleć. Tak się jednak nie stało.

Tymczasem Derya szła szybko korytarzem, kurczowo trzymając torebkę, w której ukryła kopertę z wynikami. Jej serce biło coraz szybciej. Wiedziała, że musi wrócić do domu i dostać się do pokoju Hancer. Musiała dowiedzieć się, czy jej siostra rzeczywiście pokochała kogoś innego, czy też za jej kłamstwem krył się sekret znacznie bardziej dramatyczny.

Nie wiedziała jeszcze, że Hancer siedziała po drugiej stronie zamkniętych drzwi i modliła się właśnie o jej pomoc. Dwie siostry znajdowały się coraz bliżej rozmowy, która mogła odmienić życie całej rodziny, a tajemnica ojca nienarodzonego dziecka stawała się iskrą zdolną podpalić wszystko, co do tej pory udało im się ocalić.

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Marcin Kwaśny jest bratem prezydenta popularnego miasta. Oto co wyjawił

Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat” Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat”, by opowiedzieć o swoim debiυcie reżyserskim, którym jest film “Odzyskaпy”. Towarzyszyła mυ…

Odrzucony posiłek i wyznanie wobec braku wyboru Gdy Gülsüm przychodzi do salonu z powiadomieniem o kolacji przygotowanej z inicjatywy Beyzy, Cihan w chłodnych słowach odrzuca posiłek i…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page