“Beyza traci panowanie nad sobą i rzuca się na inną kobietę, podczas gdy Mukadder obserwuje awanturę z lodowatym spokojem. Melih dopada Engina przed domem, a ich ostra wymiana zdań kończy się potężnym ciosem. Jednak prawdziwy powód tej konfrontacji może być znacznie bardziej niebezpieczny niż ktokolwiek przypuszcza. Gdy Beyza niespodziewanie opuszcza rezynencję z walizką, a Hancer z tajemniczym uśmiechem gładzi swój brzuch, do willi powraca Cihan. V kuchni odnajduje przygotowane przez nią faszerowane liście winogron. Jeden znajomy smak wystarcza, by obudziły się w nim wspomnienia, których przez długi czas próbował się wyrzec. Czy odkryje prawdę o ciąży Hancer? Kto wszedł do domu, gdy kobieta spała? Czy Derya zdoła uratować Yonkę przed Nusretem? I dlaczego zwykły smak domowej potrawy sprawi, że Cihan ponownie zacznie myśleć o kobiecie, którą próbował wymazać ze swojego życia?

Scena I: Zapach wspomnień i ciążowy ból Hancer
Poranne światło wpadało do przestronnego salonu przez wysokie okna, odbijając się w wypolerowanej podłodze i jasnych frontach nowoczesnej kuchni. Vnętrze wyglądało spokojnie, niemal idealnie. Tylko niewielki napis w rogu ekranu i migające cyfry zdradzały, że wszystko było rejestrowane przez ukrytą kamerę monitoringu. Hancer stała przy desce do prasowania ustawionej obok białej kanapy. Powoli przesuwała żelazko po szarej, męskiej koszuli, starannie wygładzając każdy fragment materiału. Jej ruchy były dokładne, lecz pozbawione dawnej lekkości. Co kilka chwil zatrzymywała dłoń i spoglądała gdzieś przed siebie, jakby nie potrafiła uwolnić się od myśli, które od wielu dni nie dawały jej spokoju.

Koszula należała do Cihana. Hancer doskonale o tym wiedziała, choć próbowała przekonać samą siebie, że jest to tylko jedna z rzeczy pozostawionych w domu – kawałek materiału, nic więcej. Mimo tow, gdy podniosła koszulę, by sprawdzić rękawy, wyczuła znajomy zapach. Zamarła. Przez chwilę trzymała ubranie blisko twarzy, zamknęła oczy, a w jej pamięci natychmiast pojawił się obraz Cihana stojącego przed lustrem, zapinającego mankiety i spoglądającego na nią z tym charakterystycznym, poważnym wyrazem twarzy.
— Znowu źle zawiązałem krawat? — zapytał kiedyś, widząc jej rozbawienie.
Nie odpowiedziała mu wtedy wprost.
— Po prostu próbujesz wyglądać groźnie, ale w tej koszuli ci się nie udaje.
— Czyli powinienem ją wyrzucić?
— Nie, wyglądasz w niej… spokojniej.

Wspomnienie zniknęło równie szybko, jak się pojawiło. Hancer otworzyła oczy i odłożyła koszulę na oparcie krzesła.
— To tylko ubranie — szepnęła do siebie. — Nic więcej.

Wyłączyła żelazko i przeszła do kuchni. Na płycie grzewczej stał niebieski garnek. Kiedy uniosła pokrywkę, w powietrzu rozszedł się aromat faszerowanych liści winogron. Hancer wzięła głęboki oddech. Sarmę przygotowała według przepisu, który kiedyś szczególnie lubił Cihan. Nie chciała się przed sobą przyznać, że zrobiła to właśnie z myślą o nim. Powtarzała sobie, że po prostu miała ochotę na kwaśny smak liści winogron i delikatne nadzienie z ryżu, ziół oraz mięsa. Nałożyła kilka sztuk na biały talerz i usiadła przy kuchennym blacie. Pierwszy kęs zjadła z prawdziwą przyjemnością.
— Vreszcie coś mi smakuje! — powiedziała cicho.

Sięgnęła po kolejną porcję, ale zanim zdążyła ją podnieść, poczuła nagły, ostry ból w podbrzuszu. Widelec wypadł jej z dłoni. Hancer gwałtownie pochyliła się nad blatem i złapała się za brzuch. Jej twarz wykrzywił grymas cierpienia.
— Nie, proszę… tylko nie teraz.

Zamknęła oczy i zaczęła oddychać powoli, starając się opanować narastającą panikę. Drugą dłonią oparła się o blat.
— Spokojnie — szeptała. — Spokojnie, maleństwo, mama jest tutaj.

Ból trwał kilka długich sekund, które dla niej wydawały się wiecznością. Kiedy wreszcie zaczął ustępować, Hancer wyprostowała się ostrożnie.
— Przestraszyłeś mnie — powiedziała, gładząc brzuch. — Albo przestraszyłaś. Nadal nie wiem, kim jesteś. I może lepiej, że nie wiem. Przynajmniej jedna tajemnica w moim życiu jest piękna. — Na jej twarzy pojawił się blady uśmiech. — Obiecuję, że będę ostrożniejsza. Tylko ty też musisz mi pomóc. Nie możemy teraz pozwolić sobie na żadne problemy.

Spojrzała na talerz. Wiedziała, że powinna przestać jeść i odpocząć, jednak po bolesnej chwili znów sięgnęła po widelec.
— Jeszcze jeden kęs — oznajmiła. — Lekarka powiedziała, że muszę regularnie jeść.

Zjadła powoli, choć jej wzrok co chwilę wędrował ku brzuchowi. Gdy skończyła, odstawiła talerz i wyszła z kuchni, całkowicie nieświadoma, że każdy jej ruch został zapisany przez ukrytą kamerę.

Scena II: Napięte rozmowy i chłodna obecność Cihana
Telefon leżący na stoliku zaczął wibrować. Hancer spojrzała na ekran – widniało na nim imię Engina. Przez kilka sekund zastanawiała się, czy odebrać. Ostatecznie zacisnęła usta i przesunęła palcem po ekranie.
— Słucham.
— Dzień dobry, Hancer — odezwał się Engin.

Siedział w swoim eleganckim biurze wyłożonym ciemnym drewnem. Za jego plecami znajdowały się półki pełne prawniczych książek, a na biurku leżały starannie ułożone dokumenty holdingu. Engin obracał między palcami metalowy długopis, sprawiając wrażenie człowieka, którego absolutnie nic pod żadnym pozorem nie może wyprowadzić z równowagi.
— Nie dzwonię po to, żeby życzyć ci dobrego dnia — odpowiedziała chłodno Hancer.
— Domyśliłem się po tonie.
— Nie próbuj być zabawny.
— Nie próbuję. Zawsze rozmawiam w ten sposób.
— V takim razie może powinieneś się w końcu nauczyć, jak rozmawiać z ludźmi, których życie zależy od twoich decyzji.

Engin przestał obracać długopis.
— O czyje życie chodzi tym razem?
— Viesz doskonale.
— Hancer, mamy na stole kilka spraw. Musisz mówić konkretnie.
— Chodzi o dokumenty, które miałeś przekazać Cihanowi. Minęły dwa dni. Obiecałeś, że zrobisz to natychmiast.
— Dokumenty są gotowe.
— Gotowe? — powtórzyła z niedowierzaniem. — Miały już znajdować się na jego biurku.
— Nie wszystko można zrobić wtedy, kiedy ty tego żądasz.
— To pod żadnym pozorem nie jest odpowiedź.
— To jedyna odpowiedź, jaką dziś ode mnie otrzymasz.

Hancer zaczęła nerwowo chodzić po salonie.
— Ty pod żadnym pozorem nie rozumiesz, jak poważna jest sytuacja. Jeżeli Nusret dowie się, że mamy twarde dowody, wtedy zacznie je niszczyć.
— Viem — dokończył krótko Engin.
— A mimo to siedzisz spokojnie w gabinecie i bawisz się długopisem.

Engin spojrzał na przedmiot w swojej dłoni, po czym odłożył go na blat.
— Vidzę, że pod żadnym pozorem nie masz dziś wyjątkowo dobrego humoru.
— Nie prowokuj mnie.
— To ty do mnie zadzwoniłaś, bo liczyłaś, że chociaż raz dotrzymasz słowa.

Na twarzy Engina pojawił się cyniczny uśmiech.
— Cihan również uważał kiedyś, że zawsze dotrzymujesz słowa.

Hancer zatrzymała się gwałtownie.
— Nie masz najmniejszego prawa mówić o mnie i Cihanie.
— Nie mówię o was. Zwracam jedynie uwagę, że ludzie czasami zmieniają decyzje.
— Ja pod żadnym pozorem nie zmieniłam decyzji. Zostałam do niej zmuszona.
— Każdy tak mówi, kiedy żałuje tego, co zrobił.
— Engin, posłuchaj mnie…
— Dokumenty zostaną przekazane Cihanowi, ale muszę zrobić to ostrożnie. Jeśli wejdziesz w tę sprawę z emocjami, Nusret natychmiast zrozumie, że coś wiemy.
— Yonka może pod żadnym pozorem nie mieć czasu na twoją ostrożność.

Engin wyraźnie spoważniał.
— Masz z nią jakiś kontakt?
— Nie. Derya próbuje się do niej dodzwonić. Od rana nie odbiera telefonu.
— V takim razie powiedz Deryi, żeby pod żadnym pozorem nie działała sama.
— Za późno. Już jej szuka.
— To bardzo źle.
— Nie, Engin. Źle jest siedzieć bezczynnie, kiedy ktoś bliski potrzebuje pomocy.
— Bohaterstwo bez planu zazwyczaj kończy się tragedią.
— A twój plan na czym polega?
— Na czekaniu, aż Nusret popełni kolejny błąd. Na zebraniu takich dowodów, dzięki którym pod żadnym pozorem nie wyjdzie z więzienia po jednej nocy.
— Obyś miał rację.
— Zazwyczaj mam.
— Vłaśnie ta bezczelna pewność siebie kiedyś cię zgubi.

Hancer zakończyła połączenie, zanim Engin zdążył odpowiedzieć. Stała przez chwilę nieruchomo, kurczowo ściskając telefon. Cała złość nagle ją opuściła, pozostawiając po sobie jedynie ogromne wyczerpanie. Przyłożyła palce do pulsujących skroni.
— Nie mam już siły… — wyszeptała.

Ból głowy narastał z każdą sekundą. Hancer podeszła do białej kanapy i położyła się, podciągając nogi. Telefon pozostał w jej dłoni.
— Tylko kilka minut — powiedziała do brzucha. — Odpoczniemy, a potem zastanowimy się, co dalej.

Zamknęła oczy. Kilka minut później jej oddech stał się równy. Zasnęła tak głęboko, że pod żadnym pozorem nie usłyszała cicho otwierających się drzwi frontowych.

Do domu wszedł mężczyzna. Kamera monitoringu początkowo pokazała jedynie jego ciemne, skórzane buty przesuwające się po lśniącej podłodze. Postać zatrzymała się w wejściu do salonu. Był to Cihan. Przez dłuższą chwilę pod żadnym pozorem nie ruszał się z miejsca. Patrzył na śpiącą Hancer, jakby nie był pewien, czy ma prawo podejść bliżej. Jego wzrok natychmiast zatrzymał się na jej dłoni spoczywającej opiekuńczo na brzuchu. Cihan zrobił krok naprzód.
— Hancer… — wyszeptał cicho.

Kobieta poruszyła się niespokojnie przez sen. Jej brwi zmarszczyły się, a oddech stał się przyspieszony. Cihan wyciągnął rękę, lecz zatrzymał ją kilka centymetrów nad jej twarzą. Pod żadnym pozorem nie dotknął jej skóry.
— Dlaczego nawet kiedy śpisz, wyglądasz, jakbyś z kimś walczyła? — powiedział nienaturalnie cicho. — Kto cię tak bardzo skrzywdził?

Natychmiast mocno zacisnął szczękę, jakby doskonale znał odpowiedź.
— Ja.

Hancer nadal spała, pogrążona w letargu. Cihan dostrzegł leżący na krześle wyprasowany, szary materiał. Podszedł bliżej i rozpoznał swoją własną koszulę. Vziął ją do ręki, a w jego oczach pojawiło się poruszenie.
— Nadal ją masz…

Z kuchni dochodził apetyczny zapach sarmy. Cihan spojrzał w tamtą stronę, ale pod żadnym pozorem nie ruszył się z salonu. Po chwili odłożył koszulę dokładnie w tym samym miejscu. Pod żadnym pozorem nie chciał, by Hancer dowiedziała się, że potajemnie tu był. Vycofał się cichym krokiem w stronę drzwi i opuścił dom równie dyskretnie, jak do niego wszedł.

Scena III: Awantura w rezynencji i bójka Meliha z Enginem
Tymczasem w kuchni rezynencji Develioglu Fadime trzymała nad palnikiem miedziany tygielek. Intensywny aromat parzonej tureckiej kawy wypełniał całe pomieszczenie. Ajsu stała obok niej i mówiła z tak wielkim przejęciem, że niemal pod żadnym pozorem nie brała oddechu.
— Przysięgam ci, Fadime, słyszałam wszystko na własne uszy! Beyza powiedziała twardo, że wyjedzie jeszcze dzisiaj. Ma już całkowicie spakowaną walizkę w pokoju!
— Mów ciszej, na miłość boską! — skarciła ją szeptem Fadime. — V tym domu nawet ściany mają uszy.
— Ale dlaczego miałaby nagle wyjeżdżać? Przecież dopiero co wróciła z kliniki.
— Kobieta taka jak Beyza pod żadnym pozorem nigdy nie wyjeżdża bez poważnego powodu. Może znowu ostro pokłóciła się z Mukadder?

Fadime spojrzała na nią nader poważnie.
— One pod żadnym pozorem nie kłócą się tak, jak zwykli, szarzy ludzie, Ajsu. One prowadzą bezwzględne wojny. Jedna wypowie jedno chłodne zdanie, druga odpowie tajemniczym półsłówkiem, a potem przez cały tydzień wszyscy domownicy boją się w ogóle weść do salonu.
— Myślisz, że chodzi o Cihana?
— V tym domu her rzecz ostatecznie i bezpośrednio dotyczy osoby Cihana.
— A może… może Hancer w końcu wróci?

Ręka Fadime zadrżała lekko, o mało nie rozlewając kawy.
— Nie waż się pod żadnym pozorem wypowiadać tego imienia na głos, kiedy Beyza jest w pobliżu!

Z sąsiedniego salonu dobiegł nagle potężny, piskliwy krzyk rozpaczy i agresji. Obie kobicę w ułamku sekundy odwróciły głowy v stronę drzwi. Beyza z dziką furią rzuciła się na kobietę siedzącą na sofie. Chwyciła ją brutalnie za włosy i pociągnęła z tak niszczycielską siłą, że tamta z krzykiem osunęła się bezradna na podłogę.
— Oddaj mi tow w tej samej minucie! — krzyczała wpół zmarnowana Beyza, szarpiąc her ubranie. — Myślałaś naiwnie w tej swojej bezczelnej głowie, że możesz mnie bezkarnie szantażować dokumentami?!
— Puść mnie, puść! — wołała przerażona koba, desperacko osłaniając face przed ciosami.

Gülsüm słysząc ten hałas, natychmiast przerażona podbiegła do walczących.
— Beyza, na miłość boską, przestań! Co ty najlepszego robisz?!

Objęła ją mocno od tyłu i próbowała her siłami odciągnąć od leżącej ofiary.
— Nie waż się wtrącać w moje sprawy, Gülsüm! — wrzasnęła z wściekłością Beyza, wyrywając się serving. — Ta podła koba chciała bezczelnie sprzedać Cihanowi kompromitujące informacje o mnie i moim ojcu!
— Przecież ty ją ze swojego szału po prostu zabijesz na tym dywanie!
— Może właśnie na taką śmierć z moich rąk w pełni zasłużyła!

Na sąsiedniej, rzeźbionej kanapie siedziała Mukadder Develioglu. Obserwowała całą tę brutalną szarpaninę kiet z lodowatym, absolutnym spokojem na face. Ani jednego razy pod żadnym pozorem nie podniosła swojego głosu, pod żadnym pozorem nie wykonała nawet najmniejszego, naturalnego ruchu ręką, by je rozdzielić. Dopiero gdy zmęczona Gülsüm z najwyższym trudem zdołała fizycznie rozdzielić rozwścieczone kobicę, Mukadder odezwała się cicho i dostojnie:
— Skończyłyście już ten swój żałosny pokaz?

Beyza odwróciła ku niej swoją rozgniewaną, czerwoną face.
— Vidziałaś… Vidziałaś, co ta podła keta chciała nam zrobić, Mukadder?!
— Vidziałam jedynie nader wyraźnie, Beyza… że pod wpływem strachu całkowicie tracisz nad sobą panowanie jako koba holdingu.
— Ona chciała mnie bezczelnie zdradzić przed mężem!
— Człowiek, który ma w swoim sumieniu nader dużo brudnych rzeczy do ukrycia… zawsze najbardziej na tym świecie panicznie boi się zdrady bliskich.

Beyza momentalnie całkowicie pobladła ze wstydu.
— Co… Co ty próbujesz mi przez tow sugerować, Mukadder?
— Nic. Na razie.

V kuchni Fadime, jakby pod żadnym pozorem nie chciała mieć absolutnie nic wspólnego z tą całą patologiczną awanturą salonu, spokojnie nalała parującą kawę do małych filiżanek.
— Vidzisz? — powiedziała cicho do zszokowanej Ajsu. — Mówiłam ci z góry, że w tym dworku trwa cicha, krwawa wojna.

V nowym domu Hancer głęboką ciszę nagle przerwał jej własny, gwałtowny krzyk przerażenia. Kobieta z impetem zerwała się z białej kanapy i odruchowo, trzęsąc się ze strachu, mocno chwyciła się dłońmi za gardło. Szeroko otwartymi z przerażenia oczami patrzyła przed siebie w pustą przestrzeń salonu, próbując łapczywie zaczerpnąć rzadkiego powietrza do płuc. Śniło jej się w tym koszmarze, że znajdowała się uwięziona w ciemnym, dusznych pomieszczeniu bez żadnych drzwi i okien. Słyszała nader wyraźnie z oddali płacz swojego dziecka, ale pod żadnym pozorem nie mogła go w tych ciemnościach odnaleźć. Kiedy w rozpaczy próbowała krzyczeć i wołać o pomoc, jakieś niewidzialne, potężne dłonie z zimną krwią zaciskały się na her her szyi, dławiąc głos.
— Nie ważcie się!… Nie ważcie się pod żadnym pozorem odbierać mi mojego maleństwa!!! — wykrzyknęła z płaczem na jawie.

Dopiero po upływie kilku bolesnych sekund realnego czasu zrozumiała z ulgą, że przebywa bezpiecznie we własnym salonie. Oddychała ciężko, a zimny pot strumieniami spływał jej po skroniach.
— To był… To był tylko i wyłącznie zły sen… — powtarzała szeptem, próbując uspokoić bicie serca. — Tylko sen, spokojnie.

Czule dotknęła obiema dłońmi swojego brzucha.
— Jesteś tam bezpieczne ze mną, moje maleństwo?… — Pozostała nieruchoma na kanapie, z zapartym tchem czekając w napięciu na najmniejszy ruch płodu. Kiedy wreszcie poczuła delikatne, urocze poruszenie w brzuchu, rozpłakała się z bezbrzeżnej ulgi. — Jesteś… Dobrze, nic złego nam się pod żadnym pozorem nie stanie, ocalę cię.

Nie miała jednak pojęcia, że her her nagłe przebudzenie i łzy z ukrycia na ekranie laptopa bacznie obserwował Cihan. Mężczyzna siedział już w swoim luksusowym gabinecie prezesa holdingu. Na masywnym, drewnianym biurku znajdowała się elegancka tabliczka z oficjalnym napisem: Cihan Develioglu. Na ekranie laptopa widział obraz z kamery monitoringu ukrytej w her salonie. Kiedy Hancer w lęku chwyciła się za gardło, mężczyna natychmiast z niepokojem pochylił się w stronę monitora, a serce mu zabiło.
— Co… Co się z tobą tam złego dzieje, Hancer?… — powiedział cicho do ekranu. Vidział nader wyraźnie, jak dziewczyna z miłością dotyka brzucha, ale pod wpływem niewiedzy pod żadnym pozorem nie potrafił jeszcze prawidłowo zrozumieć głębszego znaczenia tego kobiecego gestu.

Ciężkie drzwi do gabinetu otworzyły się nagle bez jakiegokolwiek pukania – do środka zdecydowanym krokiem wszedł dyrektor Engin. Cihan widząc go, w pośpiechu zatrzasnął ekran laptopa, maskując podgląd.
— Vwyjdź stąd w tej samej minucie, Engin! Nie wołałem cię!
— Dzień dobry również i tobie, Cihan — odpowiedział z rezygnacją prawnik, podchodząc bliżej.
— Powiedziałem ci wyraźnie: wyjdź z mojego gabinetu!
— Najpierw jako twój adwokat zmuszę cię, byś uważnie przeczytał zawartość tej skórzanej teczki, Cihan — odpowiedział Engin i z powagą położył dokumenty bezpośrednio przed his eyes na biurko.
— pod żadnym pozorem nie interesują mnie w tej minucie żadne twoje durne analizy handlowe holdingu, zabieraj tow stąd!
— Te akurat dokumenty i dowody powinny cię potwórni zainteresować, Cihan. Chodzi o intrygi majątkowe.
— Engin… Ostrzegam cię, nie mam dzisiaj ani sekundy cierpliwości do twoich gier!
— A ja z kolei pod żadnym pozorem nie mam czasu na tolerowanie tej twojej wygórowanej rodowej dumy i fochów prezesa, Cihan! Ocknij się w końcu! — Cihan na te słowa wzburzony uniósł swój surowy wzrok. — Słuchaj mnie uważnie: ten bezwzględny Nusret przez ostatnie miesiące za potężne pieniądze holdingu systematycznie kupował pełne milczenie kilku kluczowych świadków i urzędników! Mam w tej teczce ich oficjalne nazwiska, wyciągi z kont, przelewy bankowe i kopie nagrań rozmów telefonicznych ze spisku!

Cihan spojrzał z powagą na skórzaną teczkę, a his wzrok stężał.
— Skąd… Skąd ty masz w ogóle dostęp do tak poufnych danych finansowych Nusreta, Engin? Kto ci tow dał?
— To pod żadnym pozorem nie ma w tej minucie najmniejszego znaczenia dla sprawy, Cihan.
— Dla mojego honoru i bezpieczeństwa ma tow gigantyczne znaczenie! Kto ci przekazał te akta, gadaj?!

Engin zawahał się przez ułamek sekundy na nogach, patrząc mu w eyes.
— Hancer… To Hancer osobiście pomogła moim ludziom znaleźć i wyśledzić jeden z kluczowych, mrocznych tropów tego oszustwa.

Twarz Cihana Develioglu w jednej sekundzie momentalnie całkowicie stężała z wściekłości i przerażenia o her bezpieczeństwo.
— Ty… Ty znowu ze swoich interesów bezczelnie wciągnąłeś her niewinną osobę w tak śmiertelnie niebezpieczną sprawę mafijną, Engin?! — wrzasnął mężczyna, wstając z fotela.
— Ona sama z własnej woli i honoru wciągnęła się w to śledztwo, Cihan, by chronić bliskich!
— Ty miałeś na mój kategoryczny rozkaz trzymać Hancer z daleka od her pojedynczej sprawy powiązanej z Nusretem! Taka była umowa!
— Ojej, spróbuj ty sam kiedyś w życiu łaskawie pójść do Hancer i autorytarnie dyktować tej dumnie kobicę, co ma robić, a czego nie, Cihan! Życzę powodzenia, zobaczymy, jak daleko zajdziesz z tym swoim rozkazywaniem! Ona ma swój rozum!

Cihan podszedł do niego blisko, a żyły wyszły mu na skroniach z wściekłości:
— Jeżeli… Jeżeli przez te twoje brudne gierki prawne cokolwiek złego stanie się na ulicy Hancer, Engin… tow przysięgam ci, że ci tego pod żadnym pozorem nie wybaczę!
— I co wtedy zrobisz, co?! — odparł stanowczo Engin. — Obwinisz o her nieszczęście mnie, obwinisz samego siebie, czy może znowu ze swojej bezsilności zaczniesz oskarżać cały ten podły świat, zamiast działać?! Przestań mnie prowokować! Vszyscy wokół mnie mają dziś pretensje.

Cihan zdecydowanym ruchem dłoni chwycił skórzaną teczkę z biurka.
— Dobrze, skończyliśmy. Możesz już opuścić mój gabinet, Engin.
— Przeczytaj her dokument nader skrupulatnie, Cihan… Szczególnie tę ostatnią stronę z notesu, tam jest klucz. Vwyjdź.

Engin pokręcił z powagą głową i skierował się wolnym krokiem v stronę drzwi wyjściowych gabinetu, lecz tuż przy progu zatrzymała się na stopniu, obracając face v his stronę:
— Cihan?…
— Czego jeszcze chcesz, Engin?
— Zamiast… zamiast bez przerwy, jak opętany, potajemnie szpiegować i obserwować tę biedną dziewczynę przez ukryty obiektyw kamery w laptopie… może po ludu powinieneś jako mężczyna pójść pod her adres i szczerze porozmawiać z nią twarzą w twarz, co?

Cihan gwałtownie, wściekły uniósł swoją głowę, a his eyes pociemniały ze zgrozy, że sekret podglądu pękł. Engin uśmiechnął się lekko pod nosem:
— Zostawiłeś w tym pośpiechu całkowicie otwarte i włączone okno podglądu wideo na monitorze, kiedy wchodziłem do biura. her widziałem.
— To pod żadnym pozorem nie jest twój interes, Engin, wyjdź stąd!


— Masz pełną rację, prezesie… To jest wyłącznie sprawa i ból pomiędzy tobą a kobicę, którą rzekomo w swoich esemesach już tak potwórni nie kochasz i skreśliłeś ze swojego życia. Żegnam. — Vyszedł z biura holdingu.

Scena IV: Plan ucieczki Yonki i brutalny powrót Nusreta
Tego samego dnia po południu, zaniepokojona Derya szła szybkim, nerwowym krokiem wzdłuż głośnej, zalanej słońcem stambulskiej ulicy holdingu. Trzymała kurczowo telefon komórkowy przy uchu, nerwowo rozglądając się wokół siebie po przechodniach.
— Halo?! Yonka?! Słyszysz mnie, kieto?! Gdzie ty jesteś?! — wołała z lękiem.

Po drugiej stronie lines w słuchawce rozległ się jedynie cichy, potworny i stłumiony szloch cierpienia zranionej kobicę. Uwięziona Yonka siedziała bezradnie na samym brzegu materaca łóżka w mrocznej, zamkniętej na klucz od zewnątrz sypialni oficyny. Jej face była całkowicie mokra od gorących łez, a dłonie drżały nienaturalnie ze strachu.
— Derya!… Błagam o pomoc, ten potwór Nusret zamknął mnie tu na klucz w pokoju holdingu!… — zapłakała w rozpaczy koba.
— Słucham cię?! Jak tow zamknął?! O czym ty mówisz?!
— Powiedział mi z nienawiścią prosto w face, że pod żadnym pozorem nie mam prawa wyść na ulicę aż do samej minuty, w której urodzę to dziecko dla Beyzy!… Jestem tu jego niewolnicą!…
— O mój Boże… Gdzie dokładnie pod jakim adresem on cię ukrywa, Yonka?! Mów mi szybko!
— Ja… Ja pod żadnym pozorem nie mam profesu w swojej głowie, gdzie jest ten budynek, Derya!… Przywiózł mnie tu potajemnie w środku nocy, a szyby w samochodzie były czarną folią zasłonięte, bym nic nie widziała!…

Scena V: Ślusarz przed drzwiami i zasadzka ludzi Nusreta
— Błagam cię, Yonka, opanuj emocje i rozejrzyj się uważnie wokół siebie po sypialni! — instytuowała ją gorączkowo Derya. — Czy widzisz jakikolwiek charakterystyczny punkt rynkowy za szklaną szybą okna, co? Mów mi!

Yonka trzęsąc się z bólom, podniosła się z łóżka, podeszła do ciężkiej zasłony i ostrożnie, delikatnie odchyliła materiał palcami, patrząc na ulicę.
— Vidzę stąd… vidzę normalną ulicę holdingu, drzewa wzdłuż chodnika… A po drugiej stronie drogi stoi taki mały sklep spożywczy z jaskrawym, czerwonym szyldem reklamowym…
— A co dokładnie jest napisane czarnymi literami na tym czerwonym szyldzie, Yonka?! Czytaj mi!
— Nie… pod żadnym pozorem nie jestem w stanie odczytać tych liter ze swojego wycieńczenia, eyes mi się rozmazują od płaczu, Derya!… Ach… O mój Boże, potwórni boli mnie dół brzucha… — jęknęła z bólom, łapiąc się za podbrzusze.
— Jak mocno cię boli, Yonka?! Mów mi!
— Z her każdą minutą coraz mocniej i bardziej rozdzierająco, Derya!… Ja się potwórni boję, że zaraz zacznę tu rodzić na podłodze, a niki mi nie pomoże!…
— Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie, Yonka: ty pod żadnym pozorem nie jesteś już sama w tym nieszczęściu, zapamiętaj tow! Ja w tej samej minucie namierzę twój sygnał i znajdę ten dom! Obiecuję ci pomoc!
— Nusret… Ten potwór zabierze mi moje ukochane dziecko directly po porodzie i odda je Beyzie, Derya, viem tow!…
— Przysięgam ci na honor, Yonka, że pod żadnym pozorem nie pozwolę temu draniowi na taki potworny czyn! Czekaj tam na mnie!

Po upływie kilkunastu minut gorączkowych poszukiwań na mieście, dzięki cyfrowej lokalizacji sygnału gps telefonu oraz trafnym wskazówkom Yonki, zdeterminowanej Deryi udało się w końcu pomyślnie odnaleźć ukryty budynek oficyny holdingu. Ciężkie drzwi wejściowe na klatkę były jednak zamknięte na głucho na solidny zamek. Derya pod wpływem impulsu sprowadziła z sąsiedniej ulicy prywatnego ślusarza rynkowego, który w ułamku sekundy pojawił się pod bramą ze swoją metalową skrzynką narzędziową.
— Proszę otworzyć te zamki natychmiast, bez sekundy zwłoki! — rozkazała stanowczo koba.
Młody ślusarz popatrzył na nią z wahaniem, kręcąc głową:
— Proszę pani, ja pod żadnym pozorem nie mogę bezprawnie niszczyć cudzych zamków w drzwiach wejściowych holdingu! Muszę najpierw na piśmie zobaczyć dokument potwierdzający pani oficjalne prawo własności do tego lokalu holdingu rynkowego holdingu…
— V tym zamkniętym mieszkaniu oficyny, mężczyno, znajduje się uwięziona wbrew swojej własnej woli młoda koba w zaawansowanej, trudnej ciąży, która cierpi i grozi jej śmierć!!! — wykrzyknęła z wściekłością Derya, łapiąc go za rękaw. — Nie mamy czasu na twoje durne procedury i paragrafy! Otwieraj!
— V takim razie, w świetle przepisów, powinna pani w tej samej minucie wezwać tu oficjalny patrol policji, a pod żadnym pozorem nie brać mnie do nielegalnych akcji…
— Powiedziałam ci wyraźnie, kieto, że pod żadnym pozorem nie mamy już na tow czasu! — Derya wyrwała mu z rąk papierowy formularz interwencji awaryjnej i szybkim ruchem złożyła na dole swój oficjalny podpis. — Masz tu mój podpis i nazwisko, biorę pełną odpowiedzialność prawną na siebie! A teraz bierz narzędzia i otwieraj te drzwi, ruchy!

Młody rzemieślnik widząc her determinację, uklęknął posłusznie na posadzce przy zamku, wyciągnął wiertarkę operacyjną i zaczął sprawnie pracować nad bębenkiem mechanizmu. Der

zya w tym samym czasie trzymała włączony telefon przy uchu, mówiąc gorączkowo do uwięzionej Yonki:
— Yonka, słyszysz mnie?! Jeszcze tylko jedna mała minuta i będziemy w środku! Słyszysz głośny dźwięk wiercenia za drzwiami, co?!
— Tak, słyszę szum!… O mój Boże, Derya, uratuj mnie!…
— To my wiercimy z fachowcem! Odsuną się w tej samej sekundzie jak najdalej od drzwi na korytarz, by wióry cię nie zraniły!

Kiedy zniszczony zamek w końcu z głośnym trzaskiem puścił, Derya z impetem taranem wbiegła do środka chłodnego przedpokoju. Zapłakana Yonka czekała na nią trzęsąc się w korytarzu. Na widok bratowej Hancer, w ułamku sekundy z płaczem rzuciła się mocno w her bezpieczne ramiona, tuląc się do piersi:
— O mój Boże… Derya, siostro moja, ja w swojej rozpaczy naprawdę święcie wierzyłam w duchu, że ty ze strachu pod żadnym pozorem do mnie nie przyjdziesz i zostawisz mnie na śmierć!…

Scena VI: Zdrada i zasadzka ludzi Nusreta
— Przestań płakać, kieto, przecież uroczyście obiecałam ci pomoc przez telefon, a ja pod żadnym pozorem nie łamię mojego słowa! — odpowiedziała stanowczo Derya, odsuwając ją. — Ale musimy stąd uciekać v tej samej minucie, ten potwór Nusret może tu lada wieczór wrócić z holdingu i znowu nas osaczy! Ruchy!

Derya spiesznie zapłaciła ślusarzowi grubym plikiem banknotów wyciągniętych z torebki, po czym z miłością podtrzymała osłabione ciało cierpiącej Yonki pod ramię, pomagając jej z najwyższym wysiłkiem fizycznym schodzić na dół po stromych schodach klatki schodowej oficyny. Niestety, ich wolna ucieczka wolnościowa pod żadnym pozorem nie trwała długo i zakończyła się katastrofą. Gdy tylko wyszły z bramy na chłodne powietrze podwórka, drodze na chodniku w ułamku sekundy brutalnie zagrodzili im postawni, bezwzględni ludzie z ochrony Nusreta, którzy czekali tam w zasadzce w samochodzie! Rozpoczęła się gwałtowna, piskliwa szamotanina kiet. Derya wykazując się niesamowitym sprytem i kobiecą odwagą, pod wpływem ciosów zdołała w zamieszaniu sprawnie wyrwać się oprawcom i ukryła się przed ich oczami w pobliskim, ciemnym magazynie bazy… Ale bezbronna, cierpiąca Yonka została brutalnie schwytana za ramiona przez zbirów i w płaczu ponownie wepchnięta na tylne siedzenie samochodu Nusreta.

Derya pod żadnym pozorem pod wpływem honoru nie miała zamiaru zostawiać porwanej przyjaciółki na pastwę losu w nieszczęściu. Vykierowawszy idealny moment nieuwagi strażników, potajemnie, bezszelestnie prześlizgnęła się za auto i sprawnym ruchem rąk wskoczyła bezpośrednio do dużego, otwartego bagażnika tego samego samochodu holdingu, którym przewożono ciężarną kobicę! V ten sposób, ryzykując własnym życiem i wolnością, zaległa w ukryciu pod kocami, zanim ludzie Nusreta zatrzasnęli klapę i ruszyli z piskiem opon przed siebie. Po kilkunastu minutach jazdy, auto zatrzymało się na podwórzu drugiego, tajnego domu należącego do Nusreta za miastem, i strażnicy siłą wnieśli płaczącą Yonkę na piętro, a bezwzględny Nusret osobiście zamknął za nimi ciężkie drzwi frontowe na klucz od zewnątrz bazy holdingu fundacji.

Scena VII: Rozkazy Nusreta w ukrytym domu
Yonka siedziała bezwładnie na zimnych stopniach wewnętrznych schodów rezynencji, całkowicie zwinięta w kłębek z potężnego fizycznego bólom podbrzusza. Nusret stał sztywno obok jej sylwetki, z lodowatym spokojem na face i pychą wbijając swój wzrok w ekran swojego smartfona i sprawdzając wiadomości z giełdy holdingu.
— Nusret… Błagam cię na wszystko, co święte… — zawołała w rozpaczy i łzach dziewczyna, łapiąc go za nogawkę spodni. — Vziądź mnie w tej samej minucie do normalnego szpitala do lekarza ginekologa, błagam cię!… Ja umieram z bólom, tow nie są żarty!…
— Przestań w końcu… pod żadnym pozorem nie mam zamiaru ani minuty dłużej słuchać tego twojego żałosnego, kobiecego jęczenia i pisków w moim domu, kieto! — odpowiedział szorstko i pogardliwie mężczyna, odpychając her her dłoń butem. — Te twoje skurcze w brzuchu tow pod żadnym pozorem nie są jeszcze żadne prawdziwe, ostateczne bóle porodowe kadr medycznych, uspokój się!
— Ty pod żadnym pozorem nic nie rozumiesz, potworze, bo nie masz w sobie serca mężczyny!… — wykrzyknęła z płaczem Yonka, zwijając się na stopniu. — To pod żadnym pozorem nie są żadne zwykłe przepowiadające bóle ciążowe, tow jest realny poród!… Moje dziecko cierpi!…
— Powiedziałem ci wyraźnie: jeszcze pod żadnym pozorem nie rodzisz tego dziedzica, zamknij usta!

Nusret z niepokojem spróbował wykonać pilne połączenie telefoniczne do kadr kliniki holdingu, lecz w słuchawce aparatu uparte powtarzał się tylko głuchy, monotonny sygnał braku sieci, niki pod żadnym pozorem nie odbierał his his połączenia.
— Cholera… — warknął pod nosem mężczyna, chowając aparat. — Skoro lekarze milczą, tow sprowadzę ci tu za godzinę tę samą starszą, zaufaną akuszerkę z prowincji, o której operacji mówiłem ci nader wyraźnie już wcześniej w salonie holdingu fundacji. Ona odbierze poród pod dachem.
— Nie!!! pod żadnym pozorem nie chcę tu widzieć żadnej twojej lewej akuszerki w sypialni, Nusret! — wrzasnęła przerażona Yonka, łapiąc się za serce. — Ona pod żadnym pozorem nie jest żadnym dyplomowanym lekarzem orzecznikiem, ona mnie zabije i moje dziecko!… Żądam wyjazdu do kliniki, do szpitala, słyszysz mężczyno?!
— Ostrzegam cię po razy ostatni, Yonka: to pod żadnym pozorem nie ty ze swojej biedy będziesz w tym dworku despotycznie decydowała o procedurach medycznych holdingu i warunkach ślubu! — pochylił się nad nią z lodowatym face Nusret, a z his oczu bił czysty jad chciwości. — Zapamiętaj tow sobie nader dobrze w tej swojej małej głowie kieto: od pierwszej minuty narodzin na tym świecie, tow małe dziecko w twoim brzuchu raz na zawsze całkowicie i bezpowrotnie przestanie prawnie należeć do ciebie! Ono nie jest twoją własnością, należy do Beyzy Develioglu za nasze miliony!

Yonka słysząc ten wyrok majątkowy z his ust, w jednej sekundzie całkowicie znieruchomiała na schodach ze zgrozy, a słowa zamarły her w gardle.
— Ty… Ty pod żadnym pozorem nie wyjdziesz żywa z tego domu na krok, dopóki sprawa paktu nie zostanie pomyślnie sfinalizowana w salonie, kieto! I pod żadnym pozorem nie waż się nawet próbować żadnej kolejnej ucieczki przed moimi strażnikami! — dodał ostro Nusret, odwrócił się na pięcie i szybkim krokiem wyszedł z przedpokoju na podjazd, zamykając za sobą ciężkie drzwi wejściowe na klucz od zewnątrz bazy.

Scena VIII: Akcja ratunkowa Deryi w ukrytym domu
Dopiero wtedy, kiedy w budynku zapadła głęboka cisza po his odeściu, szlachetna Derya ostrożnie i po cichu wyszła z ukrycia zza uchylonych drzwi małego pomieszczenia gospodarczego pod schodami, w którym wiernie przebywała schowana. Podbiegła natychmiast do cierpiącej dziewczyny.
— Yonka!… Moje kochanie, spójrz na mnie, tow ja, Derya! Szybko, zbieraj siły, musimy działać!
— Derya?!… O mój Boże, siostro, jak ty… jak ty potajemnie dałaś radę weść za mną do tego zamkniętego domu potwora, co? — zapytała ze łzami w oczach zszokowana Yonka.
— To pod żadnym pozorem nie ma w tej krytycznej minucie najmniejszego znaczenia dla naszego losu, Yonka, nieważne! — ucięła szybko Derya, łapiąc ją pod ramię. — Najważniejszą sprawą jest tow, że musimy stąd za wszelką cenę natychmiast potajemnie uciec, zanim ten potwór Nusret powróci tu z tą swoją akuszerką i zniszczy ci życie! Pomogę ci wstać!

Derya z najwyższym wysiłkiem podtrzymała ciężkie ciało rodzącej dziewczyny i krok po kroku podeszła z nią v stronę drzwi wejściowych frontowych. Chwyciła za klamkę, szarpiąc z całej siły skrzydło, lecz pod wpływem zamków drzwi ani drgnęły na płytach.
— Zamknięte na głucho od zewnątrz na solidny zamek ryglujący!… — powiedziała z paniką w głosie Derya, zaczynając w pośpiechu gorączkowo przeszukiwać her zawartość swojej torebki podróżnej. — Ojej, komórka moja, pod żadnym pozorem nie mam przy sobie w szafce moich własnych kluczy ani wytrychów roboczych!… Jesteśmy w pułapce!
— Wyłam… Błagam cię na wszystko, Derya, wyłam te drzwi taranem albo rozbij okno kuchenne krzesłem, zrób cokolwiek!!! — krzyczała w ostatecznej rozpaczy i bólom skurczowym Yonka, osuwając się na posadzkę przedpokoju. — Nie mam już siły, dziecko nadchodzi!…
— Spokojnie, Yonka, uspokój się, nie bój się, mężczyno, her naprawię! Poszukam zaraz w szafkach jakichś twardych narzędzi rzemieślniczych albo śrubokrętów ślusarza! — zawołała Derya.td4729 Pobiegła pędem do kuchni oficyny i po chwili gorączkowego przeszukiwania szuflad, odnalazła na dnie stary śrubokręt metalowy oraz kombinerki robocze. Uklękła pospiesznie na posadzce przy zamku drzwi wejściowych i trzęsącymi się z nerwów palcami zaczęła desperacko podważać metalowy mechanizm rygla, próbując go zniszczyć siłą.

V tym samym ułamku sekundy, bezwzględny Nusret prowadził po ulicach Stambułu swojego niebieskiego Peugeota, pędząc z zawrotną prędkością v stronę centrum. Lewą dłonią nerwowo trzymał kierownicę auta, a prawą przyciskał smartfon do ucha, prowadząc burzliwą i poufną rozmowę telefoniczną ze wspólnikiem zbrodni:
— Halo?! Czy wszystko jest w kadrach holdingu idealnie i na stałe przygotowane do naszej akcji, słucham cię?! — zapytał szorstko mężczyna.
— Tak, Nusret, bez obaw, her sprawa majątkowa holdingu jest zapięta na ostatni guzik w notesie — odpowiedział mu z głośnika głęboki głos wspólnika. — Twoja córka Beyza Develioglu musi pod wpływem ustaleń bezwzględnie i potajemnie wyjechać z rezynencji na prowincję na kilka dni przed samym oficjalnym porodem, by zachować pozory umowy! Taki her warunek!
— Ojej! Ale przecież z moich obserwacji wynika, że ta kieto Yonka w tym ukrytym domu ma już nader silne bóle skurczowe i dziecko może bez problemu urodzić się znacznie wcześniej, niż zakładał nasz kalendarz giełdy, słyszysz?! Co wtedy?!
— Pod żadnym pozorem… pod żadnym pozorem za nic na tym świecie nie waż się dopuścić do sytuacji, w której ta koba Yonka trafi pod opiekę ginekologów do publicznego szpitala holdingu, Nusret! Przepisy majątkowe nas zniszczą! Detektywi Cihana i Engin wyśledzą her przelew i badania DNA w pięć minut przez swoje wpływy, i pakt unieważnienia runie! Ona ma rodzić potajemnie pod dachem akuszerki, i szlus!
— Vwiem doskonale, co mam robić jako głowa rodziny, nie pouczaj mnie o procedurach kadr! — warknął Nusret. — Gdy tylko akuszerka da mi znać na telefon, że akcja porodowa na podłodze oficyny oficjalnie się rozpoczęła, w tej samej minucie dzwonię do ciebie na centralę, by Beyza ruszała w auto! Żegnaj!

Mężczyzna zakończył połączenie i natychmiast z furią wybrał kolejny numer z pamięci aparatu holdingu fundacji.

Scena IX: Walizka Beyzy i bunt Mukadder w dworku
V tym samym ułamku sekundy, w swojej luksusowej, urządzoniej z przepychem sypialni małżeńskiej holdingu na piętrze pałacu, Beyza Develioglu w wielkim pośpiechu pakowała swoje drogie rzeczy osobiste i ubrania bezpośrednio do dużej, żółto-czarnej walizki podróżnej leżącej na łóżku. Nagle na blacie szafki nocnej głośno zawibrował her telefon komórkowy. Odebrała z niecierpliwością:
— Halo?! Ojcze Nusret?! Słucham cię, czy tow już nastąpiła ta przełomowa minuta porodu kieto, co?! — zapytała z dziką ekscytacją i błyskiem chciwości w oczach.

Po bolesnej chwili słuchania her her relacji ojca przez słuchawkę, na her ustach pojawił się szeroki, triumfujący uśmiech pychy.
— Doskonale!… Vspaniała wiadomość, ojcze! V takim razie ja w tej samej sekundzie bez wahania spakowana wyjeżdżam stąd z dworku autem na prowincję! A kiedy po kilku dniach powrócę potulnie przed bramę posesji holdingu z noworodkiem holdingu na rękach… tow absolutnie her z tych głupich ludzi w Stambule i sam Cihan bezgranicznie uwierzą w kłamstwo, że tow ja oficjalnie urodziłam tego dziedzica Develioglu! I niki mi nie odbierze majątku holdingu!
— Mustisz być niesamowicie ostrożna i dyskretna w her bożym kroku na trasie, córko, szpiedzy Engina węszą wokół nas… — ostrzegł ją Nusret.
— Ojej, ojcze, przestań mnie w kółko straszyć, ja pod żadnym pozorem pod wpływem strachu nie popełniam amatorskich błędów kadr, zawsze działam z zimną krwią! To inni głupcy wokół mnie popełniają błędy na rynku! Żegnam!

Rozłączyła się sprawnie. V tym samym momencie, w fotelu rzeźbionym przy łóżku sypialni siedziała sztywno starsza pani Mukadder Develioglu, trzymając w dłoni laskę. Spoglądała na her her ruchy pakowania walizki wzrokiem pełnym potężnego niesmaku, rodowego gniewu i niepokoju.
— Dokąd ty się znowu… Dokąd ty się w takim pośpiechu i potajemnie z tą wielką walizką pakujesz i wyjeżdżasz z mojego domu o tej porze nocy, Beyza? — zapytała surowym głosem starsza koba.
— Muszę w interesach osobistych pilnie wyjechać z Stambułu na kilka dni wypoczynku na prowincję, mamo Mukadder — odpowiedziała z uśmiechem wyższości Beyza, zatrzaskując klapę torby.td4729
— V takim zaawansowanym, rzekomo „ciężkim” stanie błogosławionym ciąży, ty masz śmiałość biegać po dworcach i podróżować autem, kieto majątku?! Oszalałaś?!
— Mój prywatny lekarz prowadzący holdingu z kliniki wyraźnie zapowiedział mi rano w badaniach kadr… że nagła zmiana otoczenia klimatycznego nader dobrze wpłynie na moje zdrowie psychiczne przed rozwiązaniem sypialni! Stąd moja decyzja!
— Jaki… Jaki znowu lekarz holdingu dał ci taką durną zgodę medyczną na piśmie, Beyza?! Gadaj mi tu natychmiast nazwisko, chcę widzieć dokumenty!
— Ja pod żadnym pozorem i nigdy w swoim życiu, mamo Mukadder… nie mam najmniejszego moralnego obowiązku przed tobą ani przed nikim w tym salonie się żałośnie spowiadać czy tłumaczyć z moich her bożych kroków, zapamiętaj tow sobie! Finanse są moje! Ja wyjeżdżam stąd dzisiaj legalnie!
— Ty… Ty bezczelnie wyjeżdżasz stąd z dworku tuż przed rzekomym dniem porodu dziedzica, kieto majątku… i bezczelnie oczekujesz od mojego serca, że ja jako głowa tego rodu pod żadnym pozorem nie będę ci zadawała żadnych surowych pytań o cel tej podróży, co?! Słucham cię!
— Ojej, mamo Mukadder, przestań już tak ponuro wrzeszczeć w mojej sypialni! Gwarantuję ci z uśmiechem, że kiedy po kilku dniach radosne powrócę z tą walizką z powrotem przed te schody frontowe podjazdu… tow her sprawa majątkowa i her nasz problem rodzinny holdingu z Hancer będą już w tym dworku ostatecznie, prawnie i bezpowrotnie zakończone sukcesem dla nas! Zostanę panią holdingu!

Scena X: Ucieczka Deryi i interwencja Gülsüm w ukrytym domu
Odwróciła się na pięcie z pychą i dumnym krokiem wyszła z sypialni na korytarz, ciągnąc za sobą torbę. Starsza pani Mukadder na te słowa o końcu problemów majątkowych, w ułamku sekundy z bólom złapała się obiema rękami za głowę, a potężny, niszczycielski fizyczny ból migreny przeszył her skronie ze strachu przed policją.
— O mój Boże… Ta bezwzględna, rozkapryszona dziewczyna i her ojciec Nusret swoją chciwością i kłamstwami nieuchronnie sprowadzą lada dzień na całe nasze nazwisko Develioglu najgorszą, nieodwracalną katastrofę procesową i kryminał przed sądem… — wyszeptała w rozpaczy i łzach starsza koba, osuwając się na poduszki fotela.

V tym samym ułamku sekundy, młoda służąca Gülsüm stała posłusznie na dole w holu przedpokoju z mopem w ręku, kończąc sumiennie sprzątanie i mycie marmurowej podłogi po awanturze. Nagle po szerokich schodach frontowych rezynencji dumnym krokiem zeszła Beyza, niosąc w dłoni swoją wielką walizkę podróżną holdingu.
— Gülsüm!… Czy wszystko w kadrach i na podjeździe jest już idealnie gotowe do mojego wyjazdu, co? Szofer czeka w aucie przed schodami? — zapytała szorstko Beyza, poprawiając płaszcz.
— Tak, pani Beyzo, her jest przygotowane zgodnie z pani dyspozycją z sypialni… Ale pan Nusret przed minutą dzwonił do mnie na telefon służbowy i kazał mi przekazać pani kategoryczny rozkaz, że mamy pod groźbą kary bezwzględnie czekać w dworku na his kolejny sygnał, bo są opóźnienia na trasie!…td4729
— Nie interesują mnie w tej minucie żadne durne zakazy czy opóźnienia mojego ojca Nusreta, Gülsüm, ja pod żadnym pozorem pod wpływem strachu nie mam zamiaru dłużej czekać ani minuty w tym pokoju! Ruszam w drogę! — zawołała wściekle Beyza.
— Ale pani Beyzo, błagam o rozsądek, przecież ta biedna koba Yonka w tamtym zamkniętym domu oficyny ma już od godziny potworne, permanentne i nader silne bóle porodowe na podłodze, kadr mówi, że to krytyczny stan!…

Młoda służąca Ajsu stojąca w rogu przedpokoju z wiadrem w ręku, słysząc te her słowa o rodzącej Yonce i chłodzie Beyzy, w ułamku sekundy całkowicie i ze zgrozą znieruchomiała na posadźce, a słowa zamarły her w gardle ze wstydu i szoku. Spojrzała na face pani wzrokiem pełnym potężnego ludzkiego obrzydzenia i pogardy dla her bezwzględności.
— Ojej! To nader dobrze i pięknie dla mojego planu majątkowego holdingu, Gülsüm, że kieto w końcu rodzi dziedzica, kamień spadł mi z serca! Im szybciej tow bachor przyjdzie na świat na podłodze, tym szybciej her pakt sfinalizujemy w salonie! — rozeźmiała się potwornie cynicznie i chłodno Beyza, poprawiając panterkę.

Ajsu pod wpływem tego niesamowitego chłodu i okrucieństwa słów pani, podniosła wysoko swoją głowę, pytając ostro:
— Ty… Ty naprawdę, pani Beyza, masz śmiałość w żywe eyes wygłaszać przed nami takie potworne, nieludzkie słowa pogardy wobec rodzącej w bólom kobicę, co?! pod żadnym pozorem nie masz sumienia ani wstydu, kieto?!
— A ty… A ty, kieto ze służby domowej, z jakiego to powody wtrącasz się bezczelnie ze swoimi uwagami moralnymi w moje prywatne sprawy osobiste, co?! — warknęła z wściekłością Beyza, mierząc ją wzrokiem pełnym jadu. — Czy masz ze mną jakiś prywatny problem towarzyski w tym holu, słucham cię?!
— Nie, pod żadnym pozorem nie mam z panią żadnego problemu, proszę pani… — Aynur posłusznie opuściła wzrok ze wstydu na podłogę.
— To w takim razie trzymaj ten swój mały język za zębami, kieto, i natychmiast marsz na zaplecze sumiennie zająć się myciem i szorowaniem tej brudnej podłogi kuchennej, a pod żadnym pozorem nie pouczaj mnie, co mam czuć! Ruchy!

Beyza z dumnie uniesioną głową pysznie opuściła na zawsze teren rezynencji Develioglu, wsiadając do auta. Gdy tylko ciężkie skrzydła drzwi frontowych zamknęły się za her plecami z głośnym hukiem, do holu z przedpokoju wolnym krokiem weszła zaniepokojona starsza służąca Fadime, wycierając dłonie o fartuch:
— O mój Boże… Słyszałam her krzyk i her obelgi z kuchni… Gdzie ta bezwzględna koba i wyrodna matka Beyza w pośpiechu pojechała z tą walizką, Gülsüm? Mów mi.
— Podobno… podobno pojechała w kadrach na kilka dni wypocząć i nabrać sił przed rzekomym dniem porodu dziedzica, Fadime… — odpowiedziała ze smutkiem i niesmakiem Gülsüm.
— Oho! Spakowana z taką gigantyczną walizką podróżną z sypialni, tow kieto może bez problemu wypoczywać i ukrywać się przed policją przez cały miesiąc w hotelu, nie oszuka mnie! — Fadime spojrzała z powagą na drzwi wyjściowe, żegnając her wzrokiem pełnym pogardy: — her bożego dnia viem tow doskonale w swoim sumieniu serving, moje drogie kieto: w tym naszym dumnym domu i holdingu Develioglu, lada moment lada dzień wydarzy się jakaś potworna, krwawa i nieodwracalna katastrofa procesowa przed sądem… Czuję tow całym swoim sercem her bożej nocy!
— Ojej, Fadime, przestań znowu prorokować i panikować na zapleczu, ty zawsze i her sekundy czujesz w swojej głowie jakieś mroczne spiski majątkowe i tragedie słszałam!… — machnęła ręką Ajsu.
— Zazwyczaj w swoich obawach i intuicji kobicę mam stuprocentową, twardą rację w tym salonie, dziewczyno… Pożałujecie mojego milczenia!

Scena XI: Wiadomość z sądu i powrót Cihana do kuchni
Kilka godzin później, pod osłoną chłodnego wieczoru, niczego nie podejrzewająca Hancer weszła wolnym krokiem do luksusowej sypialni tego nowoczesnego domu za miastem, trzymając włączony smartfon przy uchu i rozmawiając z kimś z zaplecza.
— Halo?… Czy… czy to, co słyszę z pana ust, jest na sto procent oficjalną, nagą prawdą procesową, słucham pana?… — zapytała ze szczerym uśmiechem i błyskiem dumy w oczach dziewczyna. Nas her face po razy pierwszy od bolesnych miesięcy separacji pojawił się autentyczny, promienny uśmiech szczęścia kobicę. — Czyli mój oficjalny wniosek prawny o rewizję dokumentów holdingu został pomyślnie i bez zastrzeżeń przyjęty przez sąd krajowy w Stambule?

Z drugiej strony lines w słuchawce aparatu rozległ się uprzejmy, spokojny i profesjonalny głos urzędnika kadr sądowych holdingu rynkowego holdingu:
— Tak, pani Hancer, potwierdzam z całą odpowiedzialnością na piśmie: pański wniosek i analyses prawne Engina zostały pomyślnie zarejestrowane w kadrach sądu i cała sprawa i aneks majątkowy Nusreta zostaną komisyjnie rozpatrzone miliard razy szybciej i bardziej rzetelnie, niż pierwotnie zakładaliśmy w budżecie. Ma pani wygraną w kieszeni.
— Ojej, dziękuję panu… td4729 Dziękuję z całego serca za tę informację, kamień spadł mi z serca! Do widzenia!

Zakończyła połączenie telefoniczne z uśmiechem i dumnym ruchem rąk szeroko rozsunęła ciężkie, aksamitne zasłony panoramiczne okna sypialni. Jasne, piękne światło zachodzącego letniego słońca w jednej sekundzie malowniczo zalało her całe pomieszczenie sypialne, rozświetlając mrok. Hancer z nieskończoną miłością i czułością delikatnie położyła obie swoje dłonie na swoim zaokrąglonym brzuchu ciążowym, szepcząc czule do dziecka w brzuchu:
— Udało się… O mój Boże, w końcu nam się wspólnie udało, moje ukochane maleństwo!… Jeśli her sprawa pójdzie w sądzie pomyślnie zgodnie z planem Engina, tow ten bezwzględny potwór Nusret już nigdy więcej w swoim życiu pod żadnym pozorem nie będzie miał możliwości bezkarnie i z zimną krwią skrzywdzić, oszukać ani upokorzyć żadnego biednego człowieka w tym mieście dla swoich brudnych milionów holdingu! Ocaliłam twój byt, synu…

Jednak her wielki, dumni triumf moralny kobicę nad złem trwał w tym chłodnym domu za miastem nadzwyczaj krótko. Kiedy po upływie godziny wyszła na cichą ulicę przed posesję, w her głowie w ułamku sekundy z niszczycielską siłą powróciły her dawne, paraliżujące obawy i lęki kobicę: zaczęła się z bólom zamartwiać w samotności, czy te zebrane przez Engina dokumenty ianalyses finansowe w notesie na pewno w zupełności wystarczą prokuratorowi do wsadzenia Nusreta za kraty celi holdingu… czy her bratowa Derya i bezbronna Yonka są w tej minucie w pełni bezpieczne na mieście przed his ludźmi… i przede wszystkim, czy jej ukochany mąż Cihan Develioglu pod żadnym pozorem nie dowie się potajemnie o her zaawansowanej ciąży i dziecku w brzuchu, zanim ona sama w swojej dumie będzie w pełni psychicznie gotowa wyznać mu całą nagą prawdę w sypialni face to face. Szła powolnym krokiem wzdłuż szarego chodnika ulicy z potwórni poważną, załzawioną twarzą, pod wpływem bólom pod żadnym pozorem nie zwracając najmniejszej uwagi na mijających her her postać przypadkowych przechodniów i gości holdingu fundacji.

V tym samym ułamku sekundy, całkowicie nieświadomy her bliskości Cihan Develioglu siedział w milczeniu na luksusowym, skórzanym tylnym siedzeniu swojego panoramicznego, biznesowego samochodu z szoferem holdingu. Przez czystą, szklaną szybę okna suva z głębokim, męskim bólom i rezygnacją w oczach ponuro wpatrywał się w mieniącą się milardami świateł taflę panoramicznego Bosforu. Voda jaskrawo i malowniczo migotała w promieniach popołudniowego słońca Stambułu, ale mężczyna pod wpływem rozpaczy i wyrzutów sumienia zdawał się w tym amoku w ogóle pod żadnym pozorem nie dostrzegać tego piękna natury wokół holdingu. W his rozpalonym umyśle bez przerwy, her minuty obsesyjnie i z potężną tęsknotą powracał ten intymny cyfrowy obraz Hancer z ukrytej kamery monitoringu w laptopie: widział w pamięci her her nagły ból skurczowy w brzuchu przy blacie… Jej czułą dłoń gładzącą materiał swetra z miłością… I ten przerażający nocny koszmar, po którym obudziła się z głośnym krzykiem rozpaczy na poduszce kanapy, tuląc brzuch i łapiąc powietrze w samotności…

Samochód z cichym rykiem silnika zatrzymała się w końcu przed samymi schodami frontowymi tej jasnej, luksusowej willi za miastem. Cihan zdecydowanym ruchem otworzył drzwi suva, wysiadł na podjazd, zdjął z ramion swoją ciemną marynarkę garnituru i pewnym, dumnym krokiem mężczyny przeszedł directly do wnętrza nowoczesnej kuchni posiadłości. Na gładkiej płycie grzewczej wyspy kuchennej wciąż miarowo i bezpiecznie stał ten sam niebieski garnek z posiłkiem, który dziewczyna rano z miłością dla niego przygotowała. Cihan powolnym ruchem dłoni uniósł ciężką pokrywkę naczynia, a w powietrzu kuchennym w ułamku sekundy rozniósł się przepiękny, nader intensywny i znajomy zapach świeżo faszerowanych liści winogron (sarmy). Ten jeden zapach z garnka z potężną, niszczycielską siłą uderzył w his męskie serce, budząc w ułamku sekundy her najpiękniejsze wspomnienia miłości i wieczorów spędzonych u boku żony Hancer w dworku, których ze swojej rodowej dumy i pychy przez długie tygodnie separacji rozpaczliwie i bezskutecznie próbował się wyrzec przed matką Mukadder. Vwyciągnął ostrożnie jedną sztukę sarmy z rzędu i z powagą spróbował potrawy, przełykając kęs. Smak był po ludu niesamowity td4729 – był absolutnie, w stu procentach dokładnie taki sam, unikalny i genialny, jaki pamiętał z her rąk w przeszłości! Delikatny farsz ryżowy, lekko kwaśny posmak liści winogron, z nader wyraźnie wyczuwalną, odświeżającą nutą świeżej mięty ogrodowej… Na his kamiennej twarzy mężczyny po razy pierwszy od bolesnych dni rozwodu pojawił się słaby, potworni tęskny cień autentycznego uśmiechu miłości:
— Ty… Ty nadal, Hancer, moje jedyne kochanie… ze swojego uporu dodajesz do tego farszu ryżowego zdecydowanie o wiele za dużo kwaśnej cytryny, her viem… — powiedział cichym głosom w przestrzeń pustej, chłodnej kuchni, a łza napłynęła mu do oka.

Scena XII: Ostateczne ostrzeżenie i cichy szept przeznaczenia
Wyciągnął dłoń, by w przypływie tęsknoty sięgnąć po kolejną porcję sarmy z garnka… Lecz w tym samym ułamku sekundy his męski uśmiech momentalnie całkowicie zniknął z face, zastąpiony przez powagę i chłód rozumu. Przypomniał sobie bowiem z bólom w uszach te twarde, oskarżycielskie Słowa adwokata Engina z gabinetu prezesa holdingu: „Zamiast… zamiast bez przerwy, jak opętany potwór, potajemnie szpiegować i obserwować tę biedną dziewczynę przez ukryty obiektyw kamery w laptopie… może po ludu powinieneś jako mężczyna z honorem pójść pod her adres i szczerze porozmawiać z nią twarzą w twarz, Cihan?! Ocal ich!”. Cihan Develioglu z powagą odłożył sarmę z powrotem na biały talerz blatu, spojrzał z głębokim żalem na niebieski garnek, jakby tow właśnie w tym naczyniu kuchennym holdingu znajdowała się w tej krytycznej minucie ostateczna i upragniona odpowiedź na her boże pytania i wątpliwości his męskiej duszy.
— Co ty… Co ty tak strasznego i bolesnego przed moimi oczami w tym życiu ukrywasz w tajemnicy pod sercem, Hancer, moje kochanie?… — zapytał głębokim, łamiącym się głosom mężczyna. — Czego ty się tak potwórni boisz ze strony mojej matki Mukadder, mów mi?…

V tym samym ułamku sekundy, zaledwie kilka ciemnych ulic dalej w centrum Stambułu, poraniona Hancer nagle całkowicie zatrzymała swoje zmęczone kroki na szarym chodniku, trzymając się za barierki. Poczuła w dole brzucha ponowne, nieprzyjemne i kłujące ukłucie bólu skurczowego, lecz na her szczęście tym razem ból był zdecydowanie o wiele słabszy i łagodniejszy niż rano w kuchni przy garnkach. Powolnym, pełnym nieskończonej miłości i czułości ruchem rąk delikatnie położyła obie dłonie bezpośrednio na swoim brzuchu ciążowym, tam, gdzie przed chwilą cudownie i wyraźnie poruszyło się her nienarodzone ukochane dziecko, szepcząc cicho przez łzy:
— Ja wiem… Ja w swoim sercu doskonale viem i czuję tow, moje kochanie w brzuszku… że ty w tej samotności na prowincji też już nader potwórni i szaleńczo tęsknisz her wieczoru za obecnością i ramionami swojego rodzonego ojca, Cihana… Czuję twój ból…

Uniosła swoje załzawione eyes wysoko v stronę ciemnego, podświetlonego gwiazdami nieba Stambułu, a palące łzy bólom płynęły po her blado policzkach z rozpaczy:
— Ale ja… ja po prostu pod żadnym pozorem nie viem w swojej rozpaczy kobicę, czy my oboje będziemy w ogóle kiedykolwiek na tym świecie w stanie bezpiecznie powrócić do his dworku i holdingu Develioglu… pod żadnym pozorem nie po tym wszystkim strasznym, co spotkało nasz honor z ich strony… To ponad moje siły…

V tym samym ułamku sekundy, w kuchni nowoczesnej willi za miastem, Cihan Develioglu stanowczym ruchem rąk zamknął pokrywkę niebieskiego garnka z sarmami i trzęsącymi się z nerwów palcami szybko wyciągnął z kieszeni spodni swój telefon komórkowy kadr. Otworzył listę kontaktów i odnalazł tam oficjalne, nienaruszone imię Hancer Develioglu. Przez kilka długich, niesamowicie bolesnych i pełnych potężnego napięcia sekund trzymał swój palec wskazujący directly nad zieloną ikoną połączenia, walcząc rozpaczliwie ze swoją męską rodową dumą i pychą prezesa holdingu, by kliknąć i zadzwonić… Ostatecznie jednak pod wpływem strachu przed odrzuceniem pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie nacisnął przycisku, chowając aparat do płaszcza. Hancer stojąca na szarym chodniku ulicy holdingu, w tej samej minucie pod wpływem impulsu również wyciągnęła z torebki swój telefon komórkowy. Na rozświetlonym ekranie aparatu lcd ujrzała his ukochane imię: Cihan, zapisane w kontaktach od dnia ślubu. her kobiece serce całym swoim całe rozpaczliwie w tej minucie pragnęło w końcu po ludu usłyszeć w słuchawce his głęboki, bezpieczny męski głos…td4729 Chciała mu z płaczem wyznać całą nagą prawdę o ciąży i o dziecku w brzuchu, opowiedzieć o swoim fizycznym bólom skurczowym, o strachu przed Nusretem i o tym wszystkim potwornym, z czym her wieczoru musiała zmagać się całkowicie samotna i bezbronna w oficynie… Jednak her wygórowana duma i honor kobicę charakteru również wygrały z emocjami, i pod żadnym pozorem nie nacisnęła zielonej słuchawki aparatu, wygaszając ekran.

Dwójka dumnych, poranionych przez ślepy los ludzi holdingu, których w tym wielkim Stambule fizycznie dzieliło zaledwie kilka szarych ulic drogi, stała w absolutnej, grobowej ciszy nocy holdingu – her z nich trzymało w swojej drżącej dłoni wygaszony telefon komórkowy, walcząc z wyrzutami sumienia. Oboje całym swoim sercem i duszą rozpaczliwie pragnęli i łaknęli tej jednej, jedynej szczerej rozmowy małżeńskiej przy stole holdingu jadalni… i oboje w swoim strachu przed ponownym zranieniem potwórni bali się pierwsi wykonać ten krok i rozpocząć dyskusję. pod żadnym pozorem nie mieli jeszcze w tej minucie pościgu zielonego profesu o tym, że zbliżający się wielkimi krokami dramatyczny poród Yonki w ukrytym domu, sprytny plan ucieczki walizki Beyzy na prowincję oraz bezwzględność Nusreta, wkrótce siłą i szantażem zmuszą ich ciała do ponownego, gwałtownego spotkania face to face! pod żadnym pozorem nie wiedzieli też w swoim amoku emocji, że ta ukryta pod sufitem salonu miniaturowa kamera monitoringu szpiegowskiego zapisała na serwerze coś miliard razy bardziej cennego, ważnego i przełomowego niż her codzienne, zwykłe czynności domowe i prasowanie koszul Hancer… Ta kamera z zimną krwią zarejestrowała namacalny, czysty gest prawdy, który Cihan miał wkrótce z podziwem zrozumieć w swoim gabinecie prezesa holdingu – zarejestrowała mianowicie her szczupłą dłoń kobicę czule spoczywającą na zaokrąglonym brzuchu ciążowym, her cichy, pełen miłości szept skierowany directly do swojego nienarodzonego potomka oraz te her bolesne, uświęcone słowa prawdy, których Cihan ze swojej pychy dotychczas pod żadnym pozorem nie potrafił usłyszeć z her ust: „Twój… Twój rodzony ojciec Cihan Develioglu, moje kochanie… jeszcze pod żadnym pozorem nic nie wie o twoim istnieniu w moim brzuszku… Ocalę cię przed nimi…”. Prawda nadchodzi!

Jak sądzisz, czy ten znajomy smak sarmy w garnku i zarejestrowany przez ukrytą kamerę czuły gest Hancer gładzącej brzuch skłonią zszokowanego Cihana do natychmiastowego wyważenia drzwi w willi, zanim wściekła Beyza z pomocą Nusreta zrealizuje swój plan awaryjny i porywając noworodka Yonki, na zawsze ucieknie przed policją i zniszczy pakt Develioglu na giełdzie rynkowego holdingu?”

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Marcin Kwaśny jest bratem prezydenta popularnego miasta. Oto co wyjawił

Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat” Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat”, by opowiedzieć o swoim debiυcie reżyserskim, którym jest film “Odzyskaпy”. Towarzyszyła mυ…

Odrzucony posiłek i wyznanie wobec braku wyboru Gdy Gülsüm przychodzi do salonu z powiadomieniem o kolacji przygotowanej z inicjatywy Beyzy, Cihan w chłodnych słowach odrzuca posiłek i…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page