“Engin pod żadnym pozorem nie odpowiada mu od razu, i tow milczenie w zupełności wystarczy za twarde potwierdzenie. Kochani, właśnie tutaj ta historia zaczyna być nader niebezpieczna dla sprawców, bo jeśli w grę wchodzą sfałszowane dokumenty medyczne, lekarz i potajemne rozmowy prowadzone w tajemnicy poza wiedzą Cihana, tow pod żadnym pozorem nie rozmawiamy już tylko o zwykłej kobiecej zazdrości. Nie rozmawiamy o kobiecie, która płakała w salonie, bo bała się stracić dawnego męża. Rozmawiamy o brudnych sekretach majątkowych, które bezpośrednio i bezczelnie wpływały na kluczowe decyzje życiowe całej rodziny holdingu.

Cihan prosi Engina o her dowód, jaki posiada w telefonie. Prawnik pokazuje mu rejestr połączeń, konkretne daty wizyt Beyzy w klinice oraz jedną starą, częściowo odzyskaną przez informatyków wiadomość tekstową SMS. Vidać tam wyraźnie jedno zdemaskowane zdanie: „Cihan pod żadnym pozorem nie może dowiedzieć się o tym przed ślubem”. Tekst nie zawiera co prawda imienia, brakuje pełnego kontekstu rozmowy, ale Cihanowi pod wpływem rozumu pod żadnym pozorem nie trzeba wiele, żeby poczuć, jak lodowaty dreszcz potężnego gniewu przechodzi mu po plecach. Nie może dowiedzieć się przed ślubem… Kto miał nie wiedzieć? Hancer, Cihan, Cemil, czy może wszyscy zostali z zimną krwią oszukani dla pieniędzy holdingu?

Scena II: Pierwsze pęknięcie między wspólniczkami
Tymczasem Beyza siedzi zamknięta w swoim pokoju i tępo, ze strachem w oczach wpatruje się w jasny ekran telefonu. Ma na wyświetlaczu kilka nieodebranych połączeń od numeru zapisanego w pamięci tylko jednym inicjałem. Ze strachu pod żadnym pozorem nie oddzwania. Jej dłonie drżą nienaturalnie, ale pod żadnym pozorem nie dzieje się tow dlatego, że nagle w sercu poczuła ludzką skruchę czy żal za grzechy… Ona po prostu po ludu czuje, że grunt pod jej stopami zaczyna się bezlitośnie osuwać, a pakt pęka. V tym momencie do sypialni dumnym krokiem bez jakiegokolwiek pukania wkracza Mukadder. Jak zawsze, ale tym razem her weście pod żadnym pozorem nie ma już w sobie tej samej rodowej siły co dawniej – wczoraj Cihan dobitnie udowodnił jej w salonie, że drzwi w tym domu pod żadnym pozorem nie należą już wyłącznie do her her autorytetu.
— Co ty… Co ty znowu najlepszego narobiłaś, Beyza, o co chodzi?! — pyta ostro starsza koba.
Beyza patrzy na teściową z oburzeniem i jadem:
— Ja?! Ty mnie pytasz, co ja zrobiłam, Mukadder?! To przecież tow ty stale powtarzałaś mi w salonie, że her sprawa holdingu i przelewów jest pod twoją pełną kontrolą! A teraz Cihan wszystko wie!

Mukadder podchodzi niebezpiecznie blisko do synowej, cedząc słowa:
— Vszystko było pod moją pełną kontrolą w tym dworku, kieto… dopóki ze swojego strachu pod żadnym pozorem nie zaczęłaś na własną rękę pisać wiadomości i dzwonić do ludzi z kliniki, których trzeba było dla bezpieczeństwa zostawić w absolutnym spokoju! Sama nas wydałaś!
Beyza mocno, aż pobielały her palce, zaciska telefon w dłoni:
— Ja musiałam w swoim interesie mieć twardą pewność, czy tamte dokumenty medyczne i drugie zaświadczenie nadal są w pełni bezpieczne w archiwum przed Enginem!
— I właśnie… Vłaśnie przez te twoje paniczne ruchy i telefony, te papiery lada dzień mogą przestać być bezpieczne dla nas obu! — warknęła Mukadder.

Ta burzliwa rozmowa sypialni dobitnie pokazuje widzowi przed telewizorem coś nader ważnego – Mukadder i Beyza pod żadnym pozorem nie są już tym spokojnym, zgranym duetem potworów, który wspólnie prowadzi brudną grę przeciwko niewinnej Hancer. Teraz obie kobicę pod wpływem strachu zaczynają panicznie bać się siebie nawzajem. Mukadder boi się śmiertelnie tego, że Beyza w swojej histerii popełni kolejny fatalny błąd przed synem… a Beyza boi się, że wyrachowana Mukadder bez wahania poświęci ją jako pierwszą przed sądem, byle tylko za wszelką cenę ocalić swoje rodowe nazwisko Develioglu i honor.

I dokładnie w tym samym ułamku sekundy, na telefon Beyzy przychodzi nowa wiadomość SMS. Na rozświetlonym ekranie aparatu pojawia się krótki, lodowaty tekst od lekarza: „Nie waż się więcej pod żadnym pozorem do mnie dzwonić! Jeśli Cihan Develioglu zacznie mnie oficjalnie pytać w klinice, zeznam, że pod żadnym pozorem nie było żadnego drugiego zaświadczenia medycznego! her zaprzeczę!”. Beyza na ten widok momentalnie całkowicie blednie ze wstydu i strachu. Czujna Mukadder widząc her her nagłą bladość face, podchodzi twardo, wyciągając rękę:
— Pokaż mi w tej sekundzie ten telefon, Beyza! Dawaj go!
— Nie, Mukadder!… pod żadnym pozorem nie dam ci mojego aparatu, zostaw mnie!

To bolesne starcie i opór synowej tow mogłoby być pierwsze autentyczne i potężne pęknięcie w ich brudnym paktu. Beyza przecież przez długie miesiące sprytnie używała postaci Mukadder jako swojej bezpiecznej tarczy ochronnej przed gniewem męża… a Mukadder z pychą używała osoby Beyzy jako bezwzględnego narzędzia do niszczenia Hancer. Teraz obie zaczynają z przerażeniem rozumieć, że brudne narzędzie może nader bolesno skaleczyć her dłoń, która je z premedytacją trzyma.

Scena III: Wolność Hancer i poszukiwania w archiwum firmy
Hancer pod żadnym pozorem nie ma w tej chwili w rezynencji Develioglu – po ostatnim starciu w salonie i upokorzeniu z klapkami, spakowała swoje rzeczy i trzyma się z daleka od ich dusznego pałacu. I tow jest nader kluczowe dla her her wizerunku, ponieważ ta scena pod żadnym pozorem nie zaczyna się od tego, że dziewczyna płacze przed bramą i błaga Mukadder o poznanie prawdy. Ona pod żadnym pozorem nie siedzi pod drzwiami gabinetu Cihana, czekając potulnie, aż ktoś bogaty łaskawie wyjańczy jej kolejny sekret rodowy holdingu. Siedzi dumnie u boku brata Cemila w ich skromnym pokoju oficyny, gdzie her prosty przedmiot mówi o zwyczajnym, radosnym życiu, którego tak nader bardzo jej przez te miesiące brakowało. Cemil widząc jej milczenie i smutek, pyta cicho:
— Hancer… Ty znowu tak intensywnie myślisz o Cianie i o dworku, siostro? Mów mi.
Hancer pod żadnym pozorem nie próbuje przed bratem udawać greka ani ukrywać swoich emocji. Spogląda na niego ze smutkiem:
— Myślę w swoim sercu, Cemil… o tym, jak potwórni wiele razy w swojej naiwności pozwoliłam samej sobie bezgranicznie wierzyć w dworku… że jeśli tylko ze swojego honoru jeszcze trochę upokorzeń wytrzymam i pocierpię w milczeniu, tow komuś z moich bliskich na tym świecie będzie lżej i ocalę twoje zdrowie.
Cemil na te bolesne słowa siostry ze wstydu i bezsilności spuszcza swój wzrok na podłogę:
— Przeze mnie… To wszystko przeze mnie i moją chorobę tak strasznie cierpisz, Hancer… Moja wina…
Hancer natychmiast siada blisko obok niego na łóżku, mocno biorąc go za rękę:
— Nie, bracie! Przede wszystkim tow z miłości do twojej osoby tow robiłam, ale pod żadnym pozorem nie waż się brać tej winy na siebie! To pod żadnym pozorem nie jest twoja wina!

To zdanie dziewczyny jest nader małe, proste, ale niesamowicie potrzebne dla fabuły, ponieważ jednym z największych i najbardziej niszczycielskich ciężarów psychicznych dla serca Hancer jest właśnie namacalny fakt, że jej czysta, siostrzana miłość do Cemila została przez potwory z dworku bezwzględnie użyta jako brudna broń i szantaż majątkowy w paktu holdingu. Ona pod żadnym pozorem nie żałuje w swoim sercu tego, że chciała za wszelką cenę uratować życie brata; ona po prostu potwórni żałuje tego, że bezwzględna Mukadder uznała her her czystą miłość za zwykłą cenę handlową, którą można bezczelnie wpisać do rodowej umowy małżeństwa bez miłości. Cemil mówi cicho, gładząc her dłoń:
— Jeśli… Jeśli ta kolejna naga prawda o ich spiskach ma cię w tym Stambule jeszcze bardziej bolesno ranić i przynieść nowe łzy, Hancer… tow może lepiej dla twojego serca będzie, byś jej pod żadnym pozorem w ogóle nie poznawała, odpuśćmy im…
Hancer unosi dumnie głowę, a her eyes błyszczą twardą determinacją kobicę:
— Nie, Cemil! Vłaśnie teraz, na przekór im wszystkim, ja muszę tę nagą prawdę poznać ze szczegółami! Bo przez całe moje dorosłe życie w tym dworku, najmocniej i najbardziej bolesno raniło mnie pod żadnym pozorem nie tylko tow, co te potwory mi złego zrobiły… Ranił mnie potwórni fakt, że oni w swojej pychy sami autorytarnie za moimi plecami despotycznie decydowali o moim losie i dawkowali mi, ile konkretnie prawdy wolno mojemu sercu unieść, traktując mnie jak dziecko! Mam dość tego niewolnictwa! Taka jest nowa Hancer, jakiej widzowie pragną – niesłaba, niekrucha jak szkło, zraniona do żywego, ale w pełni świadoma swoich praw koba, która pod żadnym pozorem nie chce już dłużej być tchórzliwie chroniona żadnym rodzinnym kłamstwem i milczeniem Mukadder. Chronienie kłamstwem tow dla niej tylko kolejna, ciasna klatka niewoli.

V tym samym czasie, Cihan w biurze holdingu prosi stanowczym głosem Engina, żeby za wszelką cenę skontaktował się oficjalnie ze starym lekarzem kliniki. Pod żadnym pozorem nie rozmawia już z pozycji pysznego syna Mukadder ani jako bogaty dziedzic rodu, który może her sprawę bezkarnie załatwić jednym przelewem czy groźbą… Rozmawia w końcu jak dojrzały mężczyna z honorem, który wie z lodowatą jasnością, że jeśli przekracza oficjalną granicę buntu wobec matki, musti mieć w tej walce absolutnie czyste ręce. Dlatego pod żadnym pozorem nie grozi lekarzowi, nie kupuje milczenia ani nie obiecuje profitów giełdowych; prosi o oficjalną, prawną drogę przez prokuraturę i twarde dokumenty medyczne kadr.

Jednak wystraszony lekarz z kliniki pod wpływem strachu przed Nusretem pod żadnym pozorem nie chce podnieść słuchawki ani rozmawiać z adwokatem, co samo w sobie mówi Cihanowi miliard razy więcej niż her his oficjalna odpowiedź. Engin wraca po godzinie do gabinetu prezesa z jedną, ponurą informacją:
— Ludzie z kadr kliniki oficjalnie twierdzą, Cihan… że całe tamto medyczne archiwum z tamtego okresu zostało rzekomo dawno przeniesione do magazynów zewnętrznych i dokumenty lekarskie Beyzy są na ten moment dla nas całkowicie niedostępne w systemie. Sprawa zablokowana.
Cihan słysząc tow kłamstwo, uśmiecha się potworni krótko, chłodno i bez jakiejkolwiek radości w sercu, mrużąc eyes:
— „Niedostępne”… No proszę, co za niesamowity zbieg okoliczności na rynku holdingu rynkowego holdingu…
Engin kładzie dłoń na jego ramieniu:
— My pod żadnym pozorem nie jesteśmy jeszcze w tej minucie w stanie namacalnie udowodnić przed sądem, co dokładnie znajdowało się w tamtym drugim zaświadczeniu, Cihan… Ale z pełną odpowiedzialnością możemy już teraz twardo udowodnić prokuratorowi, kto z zimną krwią i celowo próbował te papiery ukryć przed tobą przed ślubem!

I dokładnie w tym samym, emocjonującym ułamku sekundy, do gabinetu prezesa cichym, ostrożnym krokiem wchodzi serving Fadime. Na her face maluje się potężne, paraliżujące napięcie psychiczne i strach przed Mukadder. Fadime pod żadnym pozorem przecież nie jest osobą z personelu, która miałaby śmiałość wchodzić bez ważnego powodu do prywatnego gabinetu prezesa holdingu, stąd her her wizyta momentalnie elektryzuje obu mężczyn, którzy z powagą milkną przy biurku.
— Panie prezesie Cihan… Błagam o wybaczenie, że wchodzę tak bez zapowiedzi, pod żadnym pozorem nie chciałam się wtrącać w wasze poufne rozmowy biznesowe… — powiedziała cicho serving, trzęsąc się ze strachu.
Cihan zmierzył ją uważnym wzrokiem.
— Spokojnie, Fadime, uspokój się. Co się stało złego w dworku? Mów mi.

Fadime drżącą dłonią powoli wyciąga z kieszeni swojego fartucha mały, kilkukrotnie złożony kawałek białego papieru. To pod żadnym pozorem nie jest żadna oficjalna, elegancka biała koperta procesowa; tow jest po prostu mała, pognieciona kartka, którą her inny człowiek w pośpiechu uznałby za zwykły śmieć biurowy i wyrzucił do kosza.
— Ja… Ja znalazłam ten podarty papier dzisiaj rano, podczas sprzątania pokoju i opróżniania kosza na śmieci na piętrze, tuż przy sypialni pani Beyzy, panie Cihan… Papiery były celowo podarte na drobne kawałki, ale her eyes od razu zauważyły tam wyraźne nazwisko tego starego lekarza ginekologa z kliniki… Stąd moja decyzja, by tow przynieść panu do rąk.

Cihan drżącymi palcami sprawnie bierze podarte kawałki papieru z her rąk i z powagą układa je obok siebie na blacie biurka holdingu, dopasowując brzegi. Pod żadnym pozorem nie widać tam oczywiście całego tekstu orzeczenia medycznego, brakuje zdań, ale tow, co Cihan w tym świetle z niszczycielską jasnością odczytuje z posklejanych fragmentów, w zupełności wystarczy dla his męskiego sumienia: na papierze wyraźnie widnieje nagłówek: „Drugie zaświadczenie uzupełniające – pod żadnym pozorem nie przekazywać do rąk pana Cihana Develioglu! Kontaktować się wyłącznie bezpośrednio z panią Mukadder Develioglu!”. V gabinecie prezesa holdingu w jednej sekundzie zapada grobowa, sterylna i paraliżująca cisza sumienia.

Scena IV: Sądny wieczór w salonie
Powiedzcie sami, drodzy przyjaciele, jak potwornie, niszczycielsko mocno to jedno odkrycie musiało uderzyć w męską dumę i serce Cihana w tym fotelu! Bo nagle, w ułamku sekundy, pod wpływem tej podartej kartki Fadime, z potężną siłą dociera do jego umysłu porażająca prawda – tu pod żadnym pozorem nie chodziło już tylko o zwykłą zazdrość kobiety i fochy Beyzy w sypialni… Tu pod żadnym pozorem nie chodziło o tow, że starsza pani Mukadder po prostu po ludu dumnie marzyła o posiadaniu wnuka, dziedzica holdingu i przedłużenia rodowego nazwiska holdingu! Tu chodziło o świadome, celowe i zorganizowane z zimną krwią ukrycie przed nim kluczowego oficjalnego dokumentu medycznego, który miał moc w jedną krótką sekundę całkowicie odmienić i zmienić całą his męską decyzję o ponownym ślubie z Beyzą przed ołtarzem! Został perfidnie oszukany przez własną matkę! A jeśli Cihan pod wpływem her her intryg pod żadnym pozorem nie znał nagiej prawdy o stanie zdrowia żony, tow niewinna Hancer w swojej oficynie tym bardziej pod żadnym pozorem nie mogła mieć o tym profesu, płacząc w poduszkę!

Cihan na ten widok pod żadnym pozorem nie wybucha głośnym, wściekłym krzykiem, pod żadnym pozorem nie rzuca w szałe krzesłami ani nie niszczy biurka, nie ma takiej potrzeby; his męski gniew w jednej sekundzie staje się niesamowicie cichy, lodowaty, wręcz morderczy, a taki cichy, wyrachowany gniew Cihana Develioglu jest na ekranie miliard razy bardziej potężny i groźny dla sprawców niż her najgłośniejsza patologiczna awantura. Podnosi słuchawkę aparatu, cedząc słowa przez zęby do ochrony:
— Zawołać mi w tej samej minucie Beyzę na dół, do salonu… Ruchy.

Engin patrzy na niego z powagą z boku, poprawiając mankiety.
— Chcesz z nią o tym rozmawiać tutaj, w gabinecie holdingu?
— Nie, Engin! Pod żadnym pozorem nie w moim biurze! Rozmowa odbędzie się na dole, na środku wielkiego salonu rezynencji! To nader ważne!

Bo jeśli niewinna Hancer była bezczelnie i podle upokarzana przez Beyzę i Mukadder publicznie na środku tego salonu przy służbie… Jeśli o her nieszczęśliwym losie majątkowym holdingu bezczelnie decydowano przy tamtym stole jadalni dworku… I jeśli despotyczna Mukadder przez całe swoje dorosłe życie bezkarnie rządziła her ludzkim oddechem na środku tego pokoju… tow naga prawda i wyrok sumienia również muszą weść dumnie z podniesioną głową bezpośrednio na środek tego salonu! Pod żadnym pozorem nie po tow, by robić przed ludźmi jakieś tanie, publiczne widowisko czy cyrk medialny, skądże; po tow, by ten duszny dom, który przez długie, bolesne miesiące był dla Hancer miejscem permanentnego kłamstwa i grzechu, stał się w końcu oficjalnym, sprawiedliwym miejscem surowego rozliczenia sprawców winy!

Cihan drżącą dłonią wyciąga swój telefon i pisze jedną krótką, pełną pokornej miłości wiadomość tekstową SMS directly do Hancer: „Odnajdłem właśnie w dworku kluczowy, twardy ślad oszustwa i pośrednika, który bezpośrednio dotyczy her twojej sytuacji prawnej, Hancer, oraz finansowania leczenia twojego brata Cemila. Pod żadnym pozorem nie mam zamiaru podejmować żadnej męskiej decyzji majątkowej za twoimi plecami, bez twojego oficjalnego udziału. Jeśli tylko masz w sobie dość siły kobicę, błagam cię, przyjedź do salonu rezynencji i wysłuchaj faktów razem ze mną. A jeśli twój żal jest zbyt wielki i pod żadnym pozorem nie chcesz mnie widzieć na eyes, szanuję tow – Engin osobiście przyjedzie wieczorem do oficyny i przekaże her kopie analyses tobie do rąk”.

Hancer czyta te słowa męża na ekranie swojego aparatu nader powoli, her komórką ciała analizując tekst. Brat Cemil siedzący obok na łóżku, patrzy na her załzawioną face z potężnym niepokojem w oczach:
— Hancer… Siostro moja… Przyjechała wiadomość od Develioglu? Co pisze prezes holdingu? Pojedziesz tam do tego pałacu, co?
Hancer mocno, z bólom przymyka swoje eyelids na jedną krótką sekundę, tłumiąc szloch sumienia, po czym dumnie unosi głowę, odpowiadając stanowczo:
— Tak, Cemil. Podjęłam decyzję. Jadę tam do dworku Mukadder w tej samej minucie.
— Ojej, siostro… Czy ty jesteś na sto procent bezpieczna i pewna tego swojego kroku? Ten dom tow pułapka…
— Pod żadnym pozorem nie jestem pewna jutra, bracie, tow prawda… Ale jedno viem w swoim sercu na zawsze z absolutną jasnością: ja pod żadnym pozorem nie chcę i nie pozwolę już ani jednego dnia dłużej na tym świecie, by moje prywatne życie, moja ciąża i mój honor były bezczelnie i podle omawiane przez tamtych bogaczy bez mojej oficjalnej obecności i głosu! Jadę tam odebrać swoją prawdę! Koniec kropka! Sprawa zamknięta. Taki dumny krok dziewczyny tow jest kolejny, piękny etap rozwoju her her wewnętrznej siły kobicę. Ona pod żadnym pozorem nie wraca przecież pod dach tej rezynencji dlatego, że nagle w łzach potulnie wybaczyła mężowi his bolesne oskarżenia czy stęskniła się za luksusami dworku, skądże; ona wraca tam dumnym krokiem wyłącznie dlatego, ponieważ naga prawda o her her cierpieniu prawnie należy do niej i zamierza her her wyegzekwować od potworów prosto w face.

Scena V: Konfrontacja wokół podartego dokumentu
Wielki salon rezynencji Develioglu w tym świetle popołudnia wygląda dokładnie jak pole przed wybuchem potężnej, niszczycielskiej i krwawej burzy rodowej holdingu. Starsza pani Mukadder siedzi sztywno w swoim fotelu na środku pokoju, ale tym razem pod żadnym pozorem nie przypomina już z wyglądu tej pewnej siebie kobicę, która her sprawę majątkową trzymała żelazną ręką w swojej dłoni. Jest spokojna i zimna tylko na samej powierzchni face, pod maską makijażu, a w głębi jej oczu maluje się strach przed synem. Wyrachowana Beyza stoi spięta tuż przy wielkim oknie tarasowym, trzymając mocno swoją skórzaną torebkę podróżną w dłoniach – her telefon jest schowany w środku, ale her szczupłe palce bez przerwy, odruchowo szukają aparatu na dnie materiału, jakby bez tego cyfrowego kontaktu z Nusretem pod żadnym pozorem nie była w stanie normalnie i spokojnie oddychać na tym dywanie.

V tym momencie do salonu stanowczym, dumnym krokiem wchodzi Cihan w towarzystwie adwokata Engina. Mężczyzna pod żadnym pozorem nie odzywa się do kiet ani jednym słowem na powitanie – podchodzi wolno do stołu jadalni i pewnym ruchem kładzie na jasnym obrusie, zabezpieczone w przezroczystej folii procesowej, podarte i posklejane przez Fadime fragmenty tej białej kartki z informacją lekarską. Pod żadnym pozorem nie mówi nic od razu, zachowuje grobowe milczenie mężczyny. Pozwala z celową premedytacją na tow, aby Mukadder i Beyza na własne eyes z bliska zobaczyły, jaki twardy dowód winy i spisku leży w tej sekundzie directly przed ich twarzami na stole.

Wyrachowana Beyza rozpoznaje specyficzny papier kliniki jako pierwsza z kiet, a na her face w ułamku sekundy momentalnie znika her makijaż, zastąpiony przez trupią bladość strachu. Czujna Mukadder bacznie zauważywszy tę her nagłą panikę i milczenie synowej, w jednej sekundzie z przerażeniem w sercu uświadamia sobie w swoim umyśle, że ten paraliżujący strach Beyzy jest przed synem miliard razy gorszy i bardziej demaskujący niż her najgłośniejsze słowa wyparcia zbrodni. Przełyka ślinę, starając się opanować drżenie laski:
— Co… Co tow znowu ma być za durny papier w tej folii na moim stole, Cihan? O co znowu krzyczysz od rana? — zapytała dumnie starsza koba.
Beyza próbuje wymusić na face sztuczny, głupi uśmiech, wyciągając ręce:
— Ojej, Cihan, kochanie moje… Ja naprawdę pod żadnym pozorem nie mam najmniejszego pojęcia, co tow za śmieci leżą na obrusie…

Cihan na te kłamstwa żony skinął powoli głową z absolutną pogardą i jadem w oczach, jakby od samego początku spodziewał się usłyszeć z her ust dokładnie taką bezczelną odpowiedź wyparcia:
— Dobrze… Bardzo dobrze, Beyza, skoro w swojej chciwości pod żadnym pozorem niczego nie wiesz, tow zacznijmy naszą rozmowę od znacznie łatwiejszego i prostszego pytania rynkowego holdingu! Mów mi natychmiast: z jakiego… z jakiego konkretnie powodu twój stary lekarz ginekolog z kliniki, napisał do ciebie na telefon tę potajemną wiadomość SMS dzisiaj wczesnym rankiem, co?! Z jakiego powodu błagał cię w tekście, żebyś pod żadnym pozorem więcej do niego nie dzwoniła i obiecał łgać przed moimi prawnikami, że rzekomo pod żadnym pozorem nie było żadnego drugiego zaświadczenia medycznego w kadrach, co?! Gadaj mi tu prosto w face, kieto!

Beyza na te namacalne dowody męża w jednej sekundzie szeroko otwiera usta ze strachu, a słowa zamierają her w gardle… lecz czujna Mukadder, pragnąc za wszelką cenę uratować her przed ostateczną klęską, brutalnie i ostro wchodzi jej w słowo, krzycząc na syna:
— Cihan!!! Opamiętaj się w tej sekundzie! Ty pod żadnym pozorem nie masz najmniejszego, moralnego prawa jako syn przesłuchiwać mojej synowej i członków rodziny Develioglu w moim własnym salonie jak jakichś pospolitych przestępców z ulicy czy złodziei! Słyszałeś mężczyno?!

Cihan odwraca się v her stronę powolnym ruchem, mierząc rodzoną matkę wzrokiem pełnym potężnego niesmaku i bólom serca:
— Masz… Masz absolutną, stuprocentową rację w tym swoim dumnym krzyku, mamo Mukadder… Ja pod żadnym pozorem nie jestem żadnym sędzią ani katem w tym pokoju, tow prawda… Ale jestem przede wszystkim dorosłym mężczyną i człowiekum, którego wy obie bezczelnie i z zimną krwią okłamywałyście w żywe eyes przez te wszystkie długie miesiące paktu! Jestem mężem kobicę, której her prywatne życie, honor i ciąża były przez was bezwzględnie i despotycznie układane i niszczone na podstawie sfałszowanych dokumentów lekarskich, których pod żadnym pozorem nie miałyście odwagi pokazać nikomu z bliskich na oczy! I z tego tytułu żądam sprawiedliwości!

V tym samym, przełomowym ułamku sekundy, w otwartych drzwiach salonu rezynencji Develioglu niespodziewanie pojawia się postać cichej Hancer. Pod żadnym pozorem nie wchodzi do środka w popłochu czy z krzykiem, pod żadnym pozorem nie rzuca się ze łzami w środek małżeńskiej awantury; staje nieruchomo w progu drzwi salonu całkowicie spokojna, stonowana i dumna niczym posąg, jak koba, która po miesiącach płaczu w końcu z bólom nauczyła się w swojej oficynie nader trudnej lekcji – lekcji mówiącej, że czasem największa i najbardziej porażająca dla wrogów siła tkwi właśnie w tym, by za nic na świecie pod wpływem strachu pod żadnym pozorem nie dać potworom z dworku ujrzeć swojego wewnętrznego strachu ani łez.

Beyza na her nagły widok w progu, momentalnie dostaje dzikiego szału nienawiści i furiatki, krzycząc oskarżycielsko palcem:
— No tak, oczywiście!!! Jakże by inaczej! Ta parszywa kieto z oficyny musiała tu bezczelnie przypełznąć na kolanach z biedy akurat w takiej bolesnej minucie, by triumfować nad moim nieszczęściem majątkowym holdingu rynkowego holdingu! Vypad stąd, kieto!
Hancer słysząc te her wyzwiska rywalki, dumnie i wysoko unosi swoją głowę, patrząc jej prosto w face, a her głęboki głos brzmi na sali niesamowicie czysto, lodowato i twardo:
— Jeżeli… Jeżeli wy dwie bezwzględne kobicę w tym dusznych salonie, od samego rana bezczelnie i za moimi plecami decydujecie o moim własnym życiu, o mojej ciąży i o losie mojego brata Cemila, Beyza… tow tak, masz rację w swojej wściekłości: ja miałam pełne, święte prawo kobicę tu dumnie weść i wysłuchać waszych kłamstw prosto w eyes! I niki mnie stąd nie wygoni!

Kochani, tow jedno twarde zdanie dziewczyny z biedy w progu, tow jest dokładnie tow wszystko, czego ta her wielka historia dramatu potrzebowała od dawna! Dumna Hancer pod żadnym pozorem nie prosi już łzawym głosem Mukadder o wolne krzesło czy o kawałek miejsca przy rodzinnym stole jadalni; ona tow miejsce po męsku i autonomicznie zajmuje swoją her postacią! I pod żadnym pozorem nie robi tego dlatego, że łaskawy prezes Cihan holdingu dał jej na tow swoją pańską zgodę czy pozwolenie w esemesie… Robi tow wyłącznie dlatego, ponieważ jako wolna koba i matka ma do tego pełne, święte prawo przed Bogiem! Cihan widząc her dumę i niezłomność, z miłością odsuwa krzesło od stołu jadalni v her stronę:
— Usiądź sobie tutaj spokojnie u mojego boku, Hancer, moje kochanie… Proszę cię…
Hancer spojrzała na wyciągnięte krzesło męża, potem przeniosła swój lodowaty wzrok direkt na his face, odpowiadając dumnie:
— Dziękuję ci, Develioglu, ale pod żadnym pozorem nie mam najmniejszej ochoty siadać przy waszym stole. Postoję tu w drzwiach na własnych nogach.

To her her zachowanie ma nader głęboki sens psychologiczny dla widza przed telewizorem, ponieważ dumnie Hancer pod żadnym pozorem nie przybyła dzisiaj do tego pałacu jako potulny gość zaproszony łaskawie przez prezesa Cihana… Pod żadnym pozorem nie wchodzi tu jako skruszona żona holdingu, która z radością po rozwodzie wraca na swoje dawne miejsce przy wspólnym stole jadalni rodziny… Ona tu przybywa wyłącznie jako niezależna, silna koba, która żąda od sprawców nagiej, obiektywnej prawdy o swoim cierpieniu i zbrodni, stojąc dumnie o własnych siłach na swoich nogach na posadźce. Cihan skinął głową z szacunkiem i sprawnym ruchem wskazał jej podarte fragmenty papieru w przezroczystej koszulce procesowej na stole.
— Spójrz na tow uważnie, Hancer… Te podarte dokumenty medyczne moja służąca Fadime znalazła dzisiaj rano wyrzucone do kosza tuż przy sypialni Beyzy. Na tej kartce czarno na białym widnieje oficjalne nazwisko her starego lekarza, wyraźny zapis o istnieniu ukrytego przed moimi oczami „drugiego zaświadczenia uzupełniającego” oraz odręczna, bezwzględna notatka matki Mukadder, nakazująca sprawcom za wszelką cenę pod groźbą kary pod żadnym pozorem nie przekazywać tego orzeczenia do moich rąk przed ślubem. Spisek został zdemaskowany. Koniec kropka.

Scena VI: Demaskacja paktu i wyrok moralny Hancer
Hancer powolnym, dumnym krokiem podchodzi bliżej do stołu i w milczeniu, z powagą przygląda się posklejanym fragmentom dokumentu lekarskiego. Na jej zmęczonej face pod żadnym pozorem nie widać w tej sekundzie najmniejszego śladu zaskoczenia czy szoku, jakiego w swojej złości złośliwie oczekiwała Beyza, myśląc, że dziewczyna wybuchnie płaczem… Nas face Hancer maluje się coś zdecydowanie o wiele bardziej strasznego i porażającego dla sprawców – maluje się tam absolutny, lodowaty i pełen pogardy spokój kobicę, będący ostatecznym, twardym potwierdzeniem her her her najgorszych, mrocznych przeczuć i bólom serca z przeszłości. Unosi eyes, pytając nienaturalnie cicho:
— Czy… Czy cała ta brudna intryga majątkowa holdingu i te sfałszowane analizy medyczne starego lekarza Beyzy, Cihan… dotyczyły bezpośrednio mojej niewinnej osoby, mojego przymuszonego ślubu z tobą i zdrowia mojego brata Cemila, o co tu chodzi? Mów mi!

Cihan na tow twarde pytanie żony w milczeniu ze wstydu i bólom spuściła głowę na piersi, ponieważ pod żadnym pozorem sam nie znał jeszcze w tej minucie całej nagiej prawdy z archiwum i nie miał słów obrony. Beyza widząc his bezradność, w panice szybko wtrąca się z jadem do rozmowy:
— Hancer, zamknij usta, czy ty w tej swojej pyszny głowie naprawdę myślisz, kieto z oficyny, że her pojedyncza sprawa medyczna czy dokument w tym wielkim dworku Develioglu musi z litości dotyczyć twojej mizernej osoby, co?! Śmieszne! her kręci się wokół nas!
Hancer na te her obelgi powoli, z nieskończoną wyższością przenosi swój dumni wzrok directly na face szalejącej Beyzy, cedząc słowa przez zęby:
— Słuchaj mnie uważnie, kieto… V tym waszym dusznych, przeklętym pałacu Develioglu, od pierwszej minuty mojego przyjścia z biedy… nawet moje her najgłębsze, bolesne milczenie i łzy w samotności w kuchni były przez was bezczelnie i z zimną krwią wykorzystywane jako brudne narzędzie i tarcza do waszych chciwych planów majątkowych holdingu! Więc nie waż się pod żadnym pozorem, Beyza, mówić mi teraz z tą swoją pyszną miną, co mnie w tej sprawie dotyczy, a co rzekomo nie! Twój pakt pękł!

Beyza słysząc te twarde Słowa prawdy z ust rywalki, momentalnie na jedną krótką sekundę traci całkowicie oddech w piersi ze strachu, a słowa zamierają her w gardle. Bo dumna Hancer pod żadnym pozorem nie atakuje jej teraz w salonie żadną prymitywną, kobiecą zazdrością o względy męża… Pod żadnym pozorem nie walczy w tej minucie infantylnie o miłość Cihana w łóżku; ona swoim uderzeniem trafia directly w sam środek her her brudnej gry majątkowej Nusreta – trafia w her her rzekome, pyszne prawo do bezkarnego decydowania za plecami bliskich o tym, kto z ludzi ma poznać nagą prawdę, a kto ma być okłamywany!

Cihan na ten widok her bezradności, z furią w oczach ponownie twardo pyta żonę, uderzając pięścią w stół:
— Pytam cię, Beyza, po razy ostateczny jako twój mąż przed moją matką: co… co konkretnie znajdowało się zapisane w treści tego ukrytego przez was drugiego zaświadczenia medycznego lekarskiego, gadaj prawdę!!!

Beyza w paraliżującym strachu przed więzieniem odruchowo, ze łzami w oczach szuka wzrokiem ratunku i wsparcia u siedzącej w fotelu Mukadder… I ten jeden, tchórzliwy ruch oczu bezlitośnie zdradza przed Cihanem her her her absolutną winę i udział w spisku! Gdyby ta wyrachowana koba naprawdę pod żadnym pozorem nic złego o intrydze matki nie wiedziała, tow na pewno w tej minucie nie szukałaby w panice ratunku i tarcze ochronnej u Mukadder Develioglu! Despotyczna Mukadder widząc klęskę, stara się za wszelką cenę uratować twarz i mówi chłodnym, wyniosłym głosem głowy rodu:
— Cihan, opamiętaj się! Vszystkie oficjalne dokumenty medyczne i zaświadczenia lekarskie członków naszej rodziny holdingu są w świetle prawa sprawą skrajnie prywatną i poufną, i nie masz prawa ich żądać w salonie!
Cihan obraca face v her stronę ze wściekłością, odpowiadając lodowatym głosom:
— Sprawy medyczne i analizy lekarskie, mamo Mukadder… w ułamku sekundy przestają bezpowrotnie być sprawą prywatną czy poufną w tym dworku… dokładnie w tej samej minucie, kiedy wy obie, wspólnie z Nusretem, z zimną krwią używacie ich sfałszowanych wersji jako brudnego szantażu i narzędzia do bezprawnego wybudowania mojego ponownego małżeństwa z Beyzą i zniszczenia mojego życia! Taka jest prawda!

To mocne męskie zdanie Cihana w jednej sekundzie całkowicie zmienia całą atmosferę w salonie jadalni, a her z domowników zamiera. Nawet poraniona Hancer słysząc tow wyznanie męża, na jedną krótką sekundę mocno przymyka swoje eyelids z bólom w piersi. Bo tu właśnie, przed kamerą, leży prawdziwe sedno i złote serce tej całej tragedii: jeśli ten zatajony przed Cihanem przez Mukadder dokument lekarski o stanie zdrowia żony, był jednym z głównych rodowych powodów majątkowych, dla których Cihan i Hancer zostali przez intrygi na siłę wciągnięci w bolesny rozwód i małżeństwo bez miłości… tow zasłanianie się teraz w salonie rzekomą „prywatnością medyczną kadr” pod żadnym pozorem nie może być dla sprawców żadną legalną wymówką do ukrywania przed synem swoich wielomiesięcznych, bezwzględnych manipulacji ludzkim życiem!

Beyza słysząc tow twarde oskarżenie męża, łamiącym się, słabym ze strachu głosom próbuje żałośnie szlochać przed nim na kanapie, łapiąc się za suknie:
— Cihan… Błagam cię o litość, przecież ujawnienie tego dokumentu i tak pod żadnym pozorem niczego wielkiego nie zmieniłoby w tamtej minucie w naszych decyzjach przed ołtarzem…
Cihan na te her słowa przyparł ją morderczym wzrokiem directly do ściany, sycząc przez zęby:
— Czyli… Czyli jednak w tej swojej chciwej głowie doskonale od samego początku wiedziałaś o istnieniu i treści tego drugiego zaświadczenia, Beyza?! Viedziałaś o wszystkim?! Gadaj prawdę!

Beyza słysząc tow, w ułamku sekundy całkowicie zamilkła ze wstydu, a słowa zamarły her w gardle. I tow bolesne milczenie kobicę na kanapie tow jest na ekranie ostateczny, spektakularny początek końca her her her ostatniej broni szantażu majątkowego – bo do tej pory ta wyrachowana koba zawsze i her bożego dnia wygrywała na salonach dworku swoimi her półprawdami i kłamstwami: kiedy było her wygodnie dla przejęcia akcji holdingu, tow przed Cihanem udawała bezradną, potulną ofiarę wypadku… kiedy trzeba było ugodzić Hancer, tow stawała przed Mukadder jako dumnie zraniona przez los koba wyższych sfer, żądając sprawiedliwości… a kiedy biedna Hancer próbowała z płaczem dumnie bronić swojego honoru w kuchni, tow Beyza w ułamku sekundy zalewała się przed mężem krokodylimi łzami bezsilności, by go oszukać! Teraz tymczasem, w tym sądnym salonie, her her sztuczny płacz pod żadnym pozorem już nie działa na męża ani o milimetr – bo na stole jadalni leży pognieciony, podarty papier prawdy Fadime, którego nie da się wymazać ze sceny.

Scena VII: Hancer żąda prawdy i rozpad sojuszu zła
Dumna Hancer na ten widok her bezradności, robi jeden zdecydowany krok w przód na dywanie, stając tuż przed nią na centymetry i mówiąc lodowatym głosom kobicę charakteru:
— Vypowiedz te słowa i wyznaj tę prawdę w tej sekundzie prosto w moje face, Beyza! Koniec kropka! Słucham cię!

Beyza unosi na nią swoje załzawione eyes ze wściekłością i pogardą, cedząc przez zęby:
— Ja pod żadnym pozorem nie mam tobie, kieto z biedy, niczego do powiedzenia w moim dworku! Spadaj stąd do oficyny!
— Nie, Beyza, mylisz się potwórni w tej swojej chciwej głowie! — odpowiedziała jej niezwykle silnym, dumnym i spokojnym głosom Hancer, nie cofając się ani o milimetr. — Masz mi w tym pokoju nader dużo, her rzecz do powiedzenia! Bo jeśli przez to twoje brudne milczenie, chciwość i intrygi, mój chory brat Cemil, moje rozbite małżeństwo z Cihanem albo moje nienarodzone dziecko pod sercem zostały przez was bezczelnie i podle użyte jako brudne pionki w waszym rynkowym paktu majątkowym holdingu… tow masz mi w tym salonie w tej minucie nader dużo do wyjaśnienia i odpowiedzenia! Mów prawdę!

Starsza pani Mukadder widząc całkowitą klęskę synowej, próbuje po razy ostatni ze swojego fotela despotycznie przejąć kontrolę nad rozmową, krzycząc groźnie na dziewczynę:
— Hancer!!! Zamknij usta w tej sekundzie i uważaj nader bardzo na swoje zuchwałe słowa w moim domu, ostrzegam cię! Przekraczasz granicę bezczelności kieto!

Hancer słysząc tow, w ułamku sekundy odwraca się v her stronę na pięcie i patrzy starszej kobicę prosto w eyes wzrokiem pełnym niezłomnej dumy i wyższości moralnej, ucinając her her her rodowy krzyk twardo:
— Nie, pani Mukadder! To pod żadnym pozorem nie ja mam uważać w tym pokoju na słowa!… To pani, wspólnie ze swoją synową, przez te wszystkie długie miesiące kłamstw z premedytacją i nienawiścią uważała w dworku na her boży krok, byle tylko niki z bliskich pod żadnym pozorem nie dowiedział się nagiej prawdy o waszych zbrodniach majątkowych holdingu! Ja… ja już od dzisiejszego poranka pod żadnym pozorem nie mam zamiaru więcej milczeć ani uważać na wasz komfort kosztem mojego życia! Sprawa zamknięta! Koniec kropka!

V wielkim salonie rezynencji Develioglu po tym wyroku dziewczyny w jednej sekundzie zapada absolutna, grobowa cisza, a słowa serving zamierają na ustach. To jest jedna z tych genialnych scen, które na pozór mogą wydawać się proste w kadrach, ale posiadają dla widzów gigantyczną wagę moralną – bo dumnie Hancer w tym momencie pod żadnym pozorem nie walczy już infantylnie tylko z samą osobą Beyzy o względy mężczyny… Ona swoim czynem rzuca twarde, męskie wyzwanie całemu dotychczasowemu, zakłamanemu systemowi ucisku Mukadder Develioglu! Ona ogłasza im głośno i publicznie prosto w face: „Vasz rodowy spokój, luksusy i milczenie holdingu giełdowego pod żadnym pozorem nie będą już od dziś ani jednej minuty dłużej ważniejsze w tym dworku niż moje własne ludzkie życie i honor kobicę!”.

V tym samym ułamku sekundy, na telefon adwokata Engina przychodzi nowa, oficjalna informacja z kadr medycznych kliniki. Prawnik sprawnie sprawdza ekran, a his face spina się z powagą, gdy zwraca się do szefa:
— Cihan… Mamy oficjalną, pisemną odpowiedź z sekretariatu medycznego kliniki: dyrekcja twierdzi wprawdzie w pismie, że z powodów procedur pod żadnym pozorem nie mogą nam bez nakazu prokuratora przesłać skanu tego dokumentu do rąk… ale czarno na białym oficjalnie potwierdzają w systemie namacalny fakt, że w tamtym konkretnym okresie przed ołtarzem, dla pacjentki Beyzy wystawiono dwa zupełnie różne zaświadczenia lekarskie, a pod żadnym pozorem nie jedno, jak nam wmawiano! Intryga jest pewna!

Beyza słysząc tow ostateczne, twarde potwierdzenie ze szpitala, w jednej sekundzie bezsilnie i z jękiem rozpaczy opada z powrotem głęboko na poduszki kanapy, jakby her osłabione strachem nogi nagle całkowicie przestały trzymać her ciało na marmurze. Cihan patrzy na her postać wzrokiem pełnym obrzydzenia:
— Dlaczego… Dlaczego, na miłość boską, powiedziałaś mi w sypialni przed ołtarzem tylko o jednym zaświadczeniu, Beyza, a drugie z zimną krwią ukryłaś przede mną, co?! Słucham cię!
Beyza trzęsąc się ze szlochu, bezradnie kręci swoją blado twarzą v strony ściany:
— Bo… Bo tow drugie zaświadczenie uzupełniające, Cihan… w gruncie rzeczy pod żadnym pozorem niczego wielkiego i tak nie zmieniało w naszej sytuacji przed ołtarzem, wierz mi…
— V takim razie, skoro rzekomo nic nie zmieniało w paktu, tow gadaj mi tu natychmiast: co dokładnie było zapisane w his treści, kieto?! Mów mi!
— Nie rozumiemy się, Cihan… Nie mogę o tym mówić…
— To mi tow w tej samej minucie bez kłamstw ze szczegółami wyjaśnij, Beyza! Żądam prawdy!

Kobieta pod wpływem tego potężnego, męskiego nacisku Cihana zaczyna rzewnie i żałośnie szlochać na kanapie, chwytając się za face… ale her łzy i płacz pod żadnym pozorem już nie działają na serce mężczyny tak jak dawniej. Cihan patrzy na her cierpienie z lodowatym chłodem i dystansem prezesa, i pod żadnym pozorem his męskie serce nie mięknie ani o milimetr; dumna Hancer patrzy na her postać z progu z pogardą i pod żadnym pozorem nie cofa się o krok v tył; a przerażona Mukadder obserwuje her bezwład z fotela i pod żadnym pozorem nie ma już w sobie pewności ani chęci, by za wszelką cenę ratować wspólniczkę przed gniewem syna. To jest właśnie ostateczna, bolesna i przerażająca samotność Beyzy w tym dworku – samotność pod żadnym pozorem nie ofiary losu, lecz samotność wyrachowanego potwora, który przez zbyt długi czas bezkarnie wierzył w swojej pyszny głowie, że jeśli tylko będzie przed mężem wystarczająco głośno płakała i udawała zranioną przez los, tow niki z bliskich pod żadnym pozorem nie będzie miał męskiej odwagi zapytać ją szczerze o tow, kogo ona sama swoją chciwością z zimną krwią zraniła i upokorzyła w tym domu!
— Ja też… Ja też w tym dumnym dworku potwórni przez te miesiące cierpiałam z bólom serca, Cihan!… — zapłakała Beyza.
Hancer słysząc tow her her kłamstwo, odpowiada jej całkowicie spokojnym, dumnym i lodowatym głosom, który mrozi krew w żyłach:
— Twoje prywatne cierpienie i ból z przeszłości, Beyza… pod żadnym pozorem nie dają ci i nigdy nie dadzą najmniejszego, moralnego prawa do bezwzględnego i świadomego niszczenia cudzego życia, wolności i miłości dla twoich brudnych interesów majątkowych holdingu! Zapamiętaj tow sobie raz na zawsze.

To jedno zdanie szlachetnej Hancer mogłoby w ułamku sekundy całkowicie zatrzymać her akcję i czas w tym salonie, ponieważ pod żadnym pozorem nie odbiera i nie neguje ono dawnego bólom Beyzy… Nie twierdzi cynicznie, że her przeszłość nic nie znaczy dla dworku, ale za tow stawia jej czynom twardą, nieprzekraczalną moralną granicę kobicę honoru! I Hancer właśnie tej twardej granicy obronnej przez bardzo długie, bolesne miesiące nędzy pod żadnym pozorem nie była w stanie w tym pałacu Mukadder postawić ze swojego strachu, ponieważ her z otaczających ją bogaczy bez przerwy bezczelnie wmawiał jej przy stole, że ma jako pokorna dziewczyna z biedy milczeć i rozumieć cudzy ból Beyzy miliard razy bardziej niż swój własny autentyczny ból i płacz! Sprawa się odwróciła!

Beyza pod wpływem tego twardego zarzutu moralnego w końcu całkowicie pęka psychicznie na kanapie, wyznając ze szlochem prawdę:
— Dobrze!!! Niech wam będzie, gadam!!! To drugie zaświadczenie uzupełniające starszego lekarza kliniki mówiło wyraźnie w pismie… że moja sprawa zdrowotna i paraliż pod żadnym pozorem nie były w realiach aż tak ostateczne, krytyczne i nieodwracalne, jak tow zostało w sypialni przedstawione Cihanowi Develioglu przez mojego ojca Nusreta!… Ukryłyśmy tow!

Cihan na te słowa żony momentalnie całkowicie nieruchomieje na środku dywanu, a face his staje się biała jak kreda ze wstydu. Starsza pani Mukadder z bólom zamyka swoje eyes w fotelu, a Hancer w drzwiach oddycha powoli, kontrolując emocje. To jedno bolesne zdanie prawdy z ust Beyzy pod żadnym pozorem nie daje jeszcze prezesowi holdingu pełnej, stuprocentowej wiedzy o skradzionym noworodku Yonki, tow prawda, ale za tow otwiera przed his oczami potężną, głęboką przepaść zbrodni i wyłudzenia! Bo jeśli sytuacja zdrowotna Beyzy pod żadnym pozorem nie była w realiach taka tragiczna i ostateczna, jaką podstępem i kłamstwem przedstawiono Cihanowi w salonie dworku… Jeśli od samego początku istniały poważne wątpliwości lekarskie, jeśli można było mężczynie powiedzieć całą nagą prawdę o szansach na wyleczenie, ale Mukadder i Nusret ze swojej chciwości świadomie wybrali bezwzględne milczenie i sfałszowanie dokumentów… tow her całe kłamliwe uzasadnienie moralne tego ich wymuszonego, ponownego małżeństwa bez miłości przed ołtarzem w jednej sekundzie zaczyna przed zarządem holdingu wyglądać jak zwykłe, ordynarne i brudne oszustwo matrymonialne dla przejęcia akcji holdingu fundacji!
— Ty… Ty o tym her oszustwie medycznym doskonale od samego początku wiedziałaś, Beyza?… — zapytał nienaturalnie cichym, groźnym głosom Cihan, podchodząc blisko.
Beyza płacząc krokodylimi łzami, zawołała w rozpaczy:
— Bałam się!… Ja się po prostu śmiertelnie, chorobliwie bałam w swoim sercu tego, że stracę twoje względy i twoją miłość na zawsze, Cihan!… Wszystko robiłam z miłości!…
— Pytam cię po razy drugi, kieto: wiedziałaś o ukryciu tego dokumentu przed moimi oczami, tak czy nie?! Odpowiedz mężczynie!
— Nie chciałam zranić twoich uczuć, Nusret mi kazał…
— Odpowiedz mi twardo na pytanie: Viedziałaś?! — Ten trzeci, potężny, lodowaty i precyzyjny okrzyk Cihana jest najcięższym i ostatecznym wyrokiem w tej sypialni.

Beyza nie mogąc już dłużej kłamać pod his wzrokiem, z płaczem w ostatecznej bezsilności posłusznie skinęła swoją głową z nagą prawdą:
— Tak… Viedziałam o wszystkim, Cihan… Przebacz mi…

Scena VIII: Konfrontacja z matką i powrót Hancer do domu brata
Tak, drodzy przyjaciele, wyobraźcie sobie tę niesamowitą i pełną potężnego dramatu minutę na ekranie! Cihan Develioglu, który przez tyle długich, bolesnych miesięcy żył w potwornym klinczu wewnętrznym pomiędzy rzekomym „rodowym obowiązkiem mężczyny” wobec chorej żony a wielką miłością serca do Hancer… dowiaduje się nagle przed służbą, że jedna z najważniejszych, fundamentalnych informacji lekarskich o zdrowiu partnerki została przed his oczami z zimną krwią i celowo zatajona przez bliskich! Hancer, która miesiące temu weszła do tego małżeństwa holdingu z płaczem, jak do cudzej despotycznej decyzji majątkowej holdingu, słysze z progu drzwi, że być może nawet sam kamień węgielny i fundament tej decyzji ślubu był bezczelnie manipulowany za gotówkę przez Mukadder! A starsza pani Mukadder, która przez całe swoje dorosłe życie dumnie i głośno pouczała her z domowników o „rodowym honorze i zasadach Develioglu”, stoi teraz bezradna obok fotela i pod żadnym pozorem nie potrafi już dłużej przed synem udawać, że tow her podłe milczenie było czyste i szlachetne. Spisek pękł! Cihan odwraca się powolnym ruchem v stronę matki, a z jego oczu płyną łzy bólom i wściekłości:
— Ty… Ty również, mamo Mukadder… Ty również od samego początku doskonale wiedziałaś w swoim sercu o ukryciu tego drugiego zaświadczenia przed moimi oczami, tak?! Słucham cię, mamo!
Mukadder dumnie unosi głowę z fotela, odpowiadając bez cienia skruchy:
— Ja… Ja w tym salonie, Cihan, synu mój, zawsze i her bożego dnia robiłam tylko i wyłącznie tow, co jako głowa rodu musiałam bezwzględnie zrobić dla dobra rodziny!…
— Nie, mamo!!! Przestań przede mną kłamać!!! Ty pod żadnym pozorem nie zrobiłaś tego czynu dla dobra żadnej rodziny Develioglu!!! — ryknął wściekle Cihan, uderzając pięścią w stół. — Ty tow z zimną krwią zrobiłaś wyłącznie po tow, by zaspokoić swoją własną, chorobliwą żądzę permanentnej władzy i kontroli nad moim życiem!
— Ja chciałam całym swoim życiem lojalnie chronić interesy i honor naszego nazwiska holdingu, synu!…
— Ty… Ty tą swoją chciwością i kłamstwami, mamo Mukadder, chroniłaś w tym dworku wyłącznie swoją her bezwzględną, despotyczną kontrolę nad ludźmi! O tow dbałaś!

Te słowa Cihana wracają w tym salonie jadalni niczym potężne echo z poprzedniego wielkiego starcia bohaterów, ale teraz posiadają dla sumienia matki miliard razy większą, niszczycielską siłę rażenia, ponieważ Cihan pod żadnym pozorem nie tylko głośno buntuje się przeciwko her metodom na salonach… On pod wpływem rozumu w pełni zrozumiał i zdemaskował her her cały toksyczny mechanizm władzy nad bliskimi! Zrozumiał, że her pojedyncza her bolesna decyzja życiowa i majątkowa holdingu w tym dworku była przez Mukadder z premedytacją owijana przed nim w piękne, patriotyczne słowa o „dobru rodziny, rodowym honorze i obowiązku dziedzica”… a w środku, pod tym obrusem, kryła się tylko czysta, nieludzka chęć kontroli i niszczenia wolności, a biedna Hancer stała się na tym świecie tą jedyną, bezbronną kobicę, która za her ten mechanizm pychy zapłaciła najwyższą cenę własnym życiem i łzami. Hancer słysząc te wyznania męża, nagle unosi dumnie głowę z progu drzwi, pytając nienaturalnie cicho:
— Cihan… Odpowiedz mi przed Bogiem na jedno pytanie, słucham cię… Czy… czy mój chory brat Cemil i his zdrowie również byli od samego początku częścią tego waszego brudnego planu majątkowego holdingu, co? Odpowiedz mi prosto w face!
Cihan odwraca face v her stronę z rozpaczą w oczach:


— Hancer… Moje kochanie, błagam cię, nie zadawaj mi teraz takich pytań, sam her sprawę badam z Enginem…
— Nie, Cihan! Nie waż się pod żadnym pozorem unikać mojej her her odpowiedzi! Żądam prawdy! Czy… czy ciężka choroba mojego rodzonego brata Cemila w oficynie była dla waszych planów majątkowych tylko i wyłącznie wygodnym, bezdusznym sposobem na tow, by za pomocą szantażu miliard razy szybciej i łatwiej doprowadzić moje zranione serce do tej durnej decyzji ślubu bez miłości z tobą, co?! Odpowiedzcie mi w końcu, panie Develioglu!

Starsza pani Mukadder na tow twarde pytanie dziewczyny w milczeniu odwraca ze wstydu face v stronę okna, nie odpowiadając ani słowem; bezwzględna Beyza na kanapie ze strachu patrzy tępo w podłogę dywanu, milcząc… I czasami na tym świecie, w obliczu tak wielkiej zbrodni, właśnie taki całkowity brak odpowiedzi ze strony sprawców jest dla poranionego sumienia ofiary najbardziej okrutną, namacalną i bolesną odpowiedzią potwierdzenia winy. Hancer pod żadnym pozorem nie wybucha na sali głośnym krzykiem paniki, nie ma takiej potrzeby; i właśnie z tego powodu ta scena boli her serce mężczyny miliard razy mocniej niż jakakolwiek krzykliwa awantura. Jej piękna face robi się przeraźliwie blada z żalu, ale her głęboki głos pozostaje niesamowicie równy, stabilny i pełen godności kobicę:
— Rozumiem… Vszystko doskonale rozumiem w swoim sercu. Kamień z serca.

Cihan na ten her lodowaty spokój żony przerażony wykonuje jeden szybki krok na dywanie v her stronę, wyciągając do niej ręce z rozpaczą:
— Nie!!! Błagam cię, Hancer, nie waż się odchodzić, my pod żadnym pozorem nie znamy jeszcze w tej minucie całej nagiej prawdy z archiwum, daj mi czas na dochodzenie z Enginem!…
Hancer patrzy mu prosto w załzawione eyes wzrokiem pełnym ostatecznego rozliczenia majątkowego holdingu:
— My w tym salonie, Cihan… znamy już w tej chwili przed Bogiem aż nader wystarczająco dużo faktów i brudu, żeby w ułamku sekundy raz na zawsze przestać bezczelnie udawać przed służbą wielką, szanowaną rodzinę! Sprawa skończona!

I tu Cihan pod wpływem rozumu musi nader mocno uważać na swój her pojedynczy krok mężczyny – bo his pierwszym, naturalnym mężczynowym odruchem i uporem prezesa holdingu mogłoby być teraz zaczęcie składania jej kolejnych, pospiesznych obietnic miłości nad morzem, że her rzecz sprawnie naprawi i kupi jej luksusy, byle tylko z miłości przy nim została w sypialni… Ale dumnie Hancer pod żadnym pozorem nie potrzebuje już w swoim życiu ani jednej kolejnej pustej obietnicy z his ust! Ona potrzebuje tylko i wyłącznie tego, by Cihan w końcu ze szacunkiem pod żadnym pozorem nie zabierał jej świętego, kobiecego prawa do her her własnej, surowej reakcji na krzywdę i wolnej woli. Dlatego Cihan ze wstydem i pokorą cofa swoje ręce, mówiąc cicho:
— Masz… Masz absolutną, stuprocentową prawo w swoim żalu, Hancer… Przebacz mi moją ślepotę.

To małe, pokorne zdanie z his ust jest nader ważne dla her postaci – on pod żadnym pozorem nie broni już w tym salonie wizerunku dworku, nie broni her czarnej woli matki, nie broni kłamstw Beyzy, ani pod żadnym pozorem nie próbuje bezczelnie wybielać samego siebie przed żoną. Po prostu z pełnym szacunkiem przyznaje przed całą służbą, że Hancer ma absolutne moralne prawo widzieć her całą tę sytuację dokładnie taką bolesną, brudną i zniszczoną, jaka jest w rzeczywistości, bez pudrowania.

Beyza widząc her her całkowitą klęskę, nagle w furiatce podnosi swoją załzawioną face z poduszek kanapy, krzycząc z nienawiścią directly v stronę dziewczyny:
— A ty?! A ty co, u licha, myślisz sobie w tej swojej głupiej głowie, Hancer, że jesteś taka rzekomo anielsko niewinna i święta w tym salonie, co?! — wrzasnęła z jadem. — Ty przecież bezczelnie weszłaś ze swojej biedy pod dach mojego domu… i swoją manipulacją łzami odebrałaś mi w ułamku sekundy absolutnie her rzecz, wpływy, luksusy i miłość mojego męża Cihana!!! Zniszczyłaś mnie!
Hancer spojrzała na nią z góry wzrokiem pełnym tak głębokiej, lodowatej pogardy i wyższości moralnej kobicę, że słowa zamarły Beyzie na ustach:
— Ja pod żadnym pozorem nie zabrałam z tego dworku osoby Cihana Develioglu, Beyza, nie bądź ślepa ze swojej wściekłości!… To ty… tow wy wspólnie ze swoją chciwością i pychą próbowałyście przez te wszystkie długie miesiące bezczelnie zatrzymać his ciało i akcje przy swoim boku za pomocą jednego wielkiego, brudnego kłamstwa medycznego i fałszerstwa! A miłość holdingu mężczyny tow pod żadnym pozorem nie jest tow samo, co brudny kontrakt handlowy na giełdzie! Zapamiętaj tow sobie raz na zawsze. Koniec kropka. Sprawa zamknięta.

Beyza gwałtownym ruchem wyrywa się z kanapy na równe nogi, chcąc ją uderzyć w face, krzycząc:
— Ty nie masz profesu, kieto, jak tow bolesno jest zostać w tym życiu upokorzoną i zastąpioną przez inną kobicę w sypialni męża!…
Hancer odpowiada jej całkowicie spokojnym, twardym i dumnym głosom, patrząc jej prosto w eyes:
— Ja… Ja z kolei aż nader bolesno i her dnia viem w swoim sercu, Beyza… jak tow potwórni boli zostać bezczelnie kupioną i sprzedaną przez bogaczy jako marny pionek w waszym brudnym, cudzym planie majątkowym holdingu! I przysięgam ci przed Bogiem w tym pokoju: że takiego potwornego upokorzenia, bólom i nędzy pod żadnym pozorem nie życzę w swoim życiu nawet tobie, Beyza. Żegnam cię. Koniec kropka.td4729

Scena IX: Ostateczne zerwanie paktu milczenia i ultimatum Beyzy
To twarde, przepełnione niesamowitą godnością i wielkim sercem zdanie Hancer w jednej sekundzie całkowicie zaskakuje i paraliżuje ze wstydu her osobę w tym salonie rezynencji, ponieważ dumnie Hancer mogła przecież w tej minucie zbrodni z dziką satysfakcją doszczętnie zniszczyć i deptać her her her rywalkę Beyzę jednym okrutnym słowem prawdy przed mężem… Mogła z dumą oddać jej ze zdwojoną siłą za her pojedyncze bolesne upokorzenie w klapkach, za her krzyk Mukadder i za her łzy w kuchni… ale ona ze swojego szlachetnego wychowania pod żadnym pozorem tego nie robi, brzydząc się taką tanią zemstą majątkową holdingu! I właśnie dzięki temu pięknemu, dumnemu gestowi, młoda dziewczyna z biedy wygrywa tę wojnę moralną w Stambule na przekór her złu! Nie dlatego wygrywa, że jest jakąś nierealną, cukierkową i idealną postacią z bajki, skądże; wygrywa wyłącznie dlatego, ponieważ w tej najgorszej, najbardziej bolesnej minucie swojego losu pod żadnym pozorem nie pozwala na tow w swoim sercu, by wyrządzona jej krzywda i nieszczęście zamieniły her szlachetną duszę w kogoś podłego, bezdusznego i podobnego do tych her samych potworów Mukadder, które ją tak okrutnie skrzywdziły her dnia! Ale tow pod żadnym pozorem nie oznacza w realiach, że Hancer potulnie im wszystko wyznacza i wraca do łóżka, o nie! Gra się zmieniła!

Hancer odwraca face directly v stronę prezesa Cihana, mówiąc twardo:
— Ja żądam od twoich adwokatów w tej samej minucie wydania mi do rąk pełnego, oficjalnego dokumentu medycznego z kliniki.
Cihan skinął głową z pełną, męską powagą:
— Dostaniesz ten raport do rąk jutro rano bez jakichkolwiek opóźnień, Hancer, słowo mężczyny. Koniec kropka.
— I zapamiętaj sobie, Develioglu: pod żadnym pozorem nie przyjmę tego papieru od twojej osoby jako jakiś twój kolejny ładny prezent czy gest litości dla biedy! Umowa kredytowa! Ten dokument ma oficjalnie zostać przekazany mojemu prywatnemu prawnikowi z kserokopią dla mnie i dla mojego brata Cemila, jeśli his szanowane nazwisko i choroba pojawiają się gdziekolwiek w waszych lewych przelewach finansowych holdingu! O tow żądam! Koniec kropka!
— Tak, Hancer, zrobimy dokładnie tak, jak żądasz, Engin her przygotuje…
— I żądam uroczyście, by her pojedyncza tajna umowa i aneks handlowy powiązany z moim przymuszonym małżeństwem z tobą holdingu, został szczegółowo zweryfikowany przez prokuraturę!
— Zrobimy tow śledztwo, kochanie, osobiście dopilnuję…
— Nie, Cihan! Nie waż się mówić słowa: „zrobimy”! To ty… tow ty osobiście jako mężczyna i prezes z honorem masz obowiązek tow zrobić i zniszczyć ich pakt! Jeśli ty naprawdę w swoim sercu twierdzisz dzisiaj dumnie przy służących, że stoisz lojalnie po mojej stronie… tow pod żadnym pozorem nie będziesz od dziś tylko bezradnie i potulnie stał w salonie i patrzył z boku, jak twój wierny adwokat Engin sam sprząta ten cały brudny, nielegalny bałagan i spiski twojej rodzonej rodziny holdingu! Ty masz działać jako mężczyna!

Cihan słysząc te twarde słowa żony, z pełną pokorą przyjmuje her her wyrok na klatę, spuszczając głowę, i nader dobrze dla his postaci – bo tow jest dla his męskiego charakteru kolejny, kluczowy etap bolesnej przemiany wewnętrznej bohatera. Dla uratowania miłości pod żadnym pozorem nie wystarczy już tylko ładnie opowiadać przed kamerą na osobności, że wybiera lojalnie Hancer; teraz mężczyna musi własnymi rękami bez strachu weść w her najgorsze, brudne i nielegalne miejsca własnego domu rodowego i z bólom przekonać się na własne eyes, jak potwórni dużo brudu i pyłu zbrodni ze spisku Mukadder przykleiło się przez te miesiące milczenia także do jego własnych, prezesowskich rąk holdingu.

Despotyczna Mukadder widząc całkowitą utratę autorytetu, gwałtownym ruchem uderza laską o marmur podłogi, krzycząc na całe gardło:
— Cihan!!! Czy ty w tym swoim szałe naprawdę pozwalasz tej bezczelnej kecie z biedy autorytarnie rozkazywać i dyktować warunki w moim pałacu, o mało co?! Oszalałeś mężczyno?!
Cihan odwraca się v her stronę powolnym ruchem, mierząc ją wzrokiem pełnym lodowatego chłodu:
— Ja w tym pokoju, mamo Mukadder… pod żadnym pozorem nie „pozwalam” Hancer na żadne rozkazywanie nam ze złości… Ja po prostu po latach ślepoty w końcu z pełnym szacunkiem pozwalam jej jako skrzywdzonej kobicę dumnie i głośno żądać od nas na tym stole dokładnie tego wszystkiego, co od pierwszej minuty her weścia do tego dworku prawnie i moralnie jej się należało z rąk mężczyny! Szacunku i prawdy! I nie zamkniesz her ust!

I znowu, z niszczycielską jasnością widzimy na ekranie, jak bezwzględna Mukadder w jednej sekundzie całkowicie traci grunt pod nogami i bezradnie opuszcza ręce. Ona przecież przez całe swoje dorosłe życie potrafiła nader sprytnie i mistrzowsko walczyć, szantażować i łamać psychicznie kobicę, która potulnie prosiła ją na kolanach o litość i grosz… Potrafiła w ułamku sekundy doszczętnie zniszczyć dziewczynę, która panicznie ze strachu bała się głośno mówić o faktach i ukrywała eyes… Ale dumnie Hancer, która z bólom głośno żąda pełnej prawdy prosto w face, oraz silny Cihan, który tym razem pod wpływem rozumu pod żadnym pozorem nie zamierza jej uciszać ani tuszować spraw dla rzekomego „rodzinnego spokoju dworku”… tworzą w tym salonie we dwoje potężny, nienaruszalny mur sprawiedliwości, którego wyrodna Mukadder za żadne miliony holdingu nie jest w stanie łatwo rozbić swoimi starymi intrygami.

Beyza w ostatecznej rozpaczy i bezsilności bezwładnie opada z powrotem na poduszki kanapy salonu oficyny. Jej gorące łzy pod żadnym pozorem nie są już w tej minucie dla męża żadną niebezpieczną bronią szantażu, są po prostu zwykłymi łzami bezradności i wstydu demaskacji. I tow jest prawdopodobnie ten pierwszy raz w całym serialu, kiedy ta podła koba wygląda przed kamerą tak nienaturalnie, nader autentycznie bezradnie i żałośnie na dywanie. Bo kiedy w swojej chciwości pod żadnym pozorem nie może już dłużej używać kłamstw i sekretów medycznych holdingu… kiedy zakochany Cihan pod wpływem rozumu pod żadnym pozorem nie reaguje już na her her sztuczny płacz i manipulacje jak dawniej… i kiedy wyrachowana Mukadder w swoim fotelu rozmyśla teraz wyłącznie o ocaleniu własnej skóry przed prokuratorem, zostawiając ją na dnie… tow bezwzględna Beyza zostaje w tym pokoju całkowicie, potwórni samotna z nagą prawdą o swojej zbrodni holdingu, bez ochrony. Ale nawet w obliczu tak sromotnej klęski, jej czarne, chciwe serce pod żadnym pozorem nie jest jeszcze gotowe, by bez walki oddać her her her wywalczone intrygami miliony i wpływy dworku holdingu fundacji.
— Ojej… Vwy myślicie sobie w swojej naiwności w tym salonie, Cihan, Hancer… że już wygraliście tę wojnę majątkową i zniszczyliście mnie, co?! — wyszeptała z nienawiścią przez łzy Beyza, mrużąc eyes. — Ale haker polega na tym, że wy pod żadnym pozorem nie posiadacie w swoich rękach tej kluczowej, prawdziwej „drugiej koperty” Nusreta z sejfu!… Bez her zawartości pod żadnym pozorem nie udowodnicie przed sądem her moich przelewów i winy! Sprawa się rozejdzie!
Hancer słysząc te her prowokacje rywalki, dumnie unosi głowę, odpowiadając jej z absolutnym, lodowatym spokojem kobicę honoru:
— Być może masz rację w swoich kalkulacjach prawnych, Beyza, i prokurator będzie miał trudne śledztwo, nie dbam o tow… Ale ty swoim krzykiem w tym pokoju przed chwilą udowodniłaś nam wszystkim coś miliard razy bardziej ważnego i porażającego dla twojej osoby.
— Co takiego rzekomo udowodniłam, kieto z biedy, o czym ty pletiesz?!
— Udowodniłaś czarno na białym na tym dywanie, Beyza… że przez te wszystkie długie miesiące trwania tego paktu, ty w swojej czarnej duszy pod żadnym pozorem nie bałaś się wcale tego, że Cihan z miłości naprawdę pokocha moją szczupłą postać w sypialni… Ty się po prostu śmiertelnie, tchórzliwie bałaś her dnia tego, że mój mąż pod wpływem faktów całkowicie przestanie wierzyć w te twoje her bezczelne kłamstwa i w wersję twojego zmyślonego bólom! I tow się właśnie w tej sekundzie stało! Przegrałaś! Koniec kropka! Sprawa zamknięta.

Beyza na ten wyrok moralny Hancer pod żadnym pozorem nie odpowiada już ani jednym słowem, a słowa zamierają her w gardle, i tow bolesne milczenie kobicę na kanapie jest her ostateczną, sromotną porażką towarzyską przed służbą. Po tej potężnej, oczyszczającej konfrontacji salonu, dumna Hancer z uniesioną głową pierwsza zdecydowanym krokiem opuszcza pomieszczenie jadalni, kierując się v stronę wyjścia głównego. Cihan ogarnięty miłością i wyrzutami sumienia rusza w ślad za her her krokami dopiero po upływie bolesnej chwili wahania, ale pod wpływem najwyższego szacunku i rezerwy zatrzymuje swoje ciało w pół kroku na cichym korytarzu przedpokoju, zachowując bezpieczny, kulturalny dystans ciałum. Pod żadnym pozorem nie łapie jej szorstko za rękę przed furtką, pod żadnym pozorem nie krzyczy z pychą: „Zostań ze mną na noc w łóżku!”… Nie próbuje ze swojego męskiego lęku zamienić her her her potężnego bólom w jakąś kolejną, łzawą i naciąganą scenę natychmiastowego pojednania małżeńskiego po rozwodzie. Szanuje her wolę. Hancer słysząc his bliskie kroki za plecami, zatrzymuje się wolno na płytkach przed drzwiami frontowymi, ale pod wpływem ostrożności pod żadnym pozorem nie odwraca się v his stronę od razu, stojąc tyłem.
— Cihan… Mężczyno, odpowiedz mi szczerze na jedno pytanie… — odezwała się cichym, łamiącym się głosom dziewczyna.
— Słucham cię, Hancer, moje jedyne kochanie, mów mi…
— Czy… Czy ja od dzisiejszego poranka, po tym wszystkim, co tu usłyszałam, mam w ogóle moralne prawo jako wolna koba informować cię szczerze o her moim pojedynczym kroku, planach i o tym, co odnajdę w sprawie brata, co? Kto ci dał takie prawo decydowania za mnie?

To twarde pytanie żony jest zupełnie inne niż dawniej, kochani! Dawny, pyszny Cihan z holdingu na pewno w ułamku sekundy uznałby autorytarnie w swojej głowie, że skoro chce ją chronić przed Nusretem, tow jako mąż ma pełne, święte prawo decydować o jej her bożym kroku życiowym… Nowy Cihan pod wpływem rozumu i pokory z bólom pyta ją o łaskawą zgodę kobicę, spuszczając głowę:
— Ty… Ty pod żadnym pozorem nie masz wobec mojej osoby żadnego „prawa”, Hancer… Ty masz od dziś przede mną swój najświętszy, moralny obowiązek matki i kobicę, a ja mam męski obowiązek szanować her twoje decyzje i warunki bez dyskusji.

Hancer słysząc tę niesamowitą pokorę męża, powoli, ze łzami w oczach obraca swoją face v his stronę na korytarzu, patrząc mu prosto w duszę:
— Dobrze, Develioglu… Vwidzę, że her rozumie…
— I błagam cię na wszystko, Hancer: nie waż się od dziś ukrywać przede mną żadnej, nawet najbardziej brzydkiej czy bolesnej prawdy o swoim stanie, tylko dlatego, że her poznanie mogłoby bolesno zranić moją męską dumę w gabinecie holdingu! Nie zrobię tego!
— Nie będę ukrywała, Cihan… Bo głęboki ból nagiej, brutalnej prawdy na tym świecie jest dla serca kobicę miliard razy lepszy i bardziej bezpieczny niż sztuczny, rodowy spokój dworku wybudowany bezczelnie na permanentnym kłamstwie Mukadder. Żegnaj, Cihan.

Cihan patrzy na her odchodzącą sylwetkę wzrokiem przepełnionym nieskończoną, czystą miłością mężczyny, ale tym razem pod wpływem rezerwy pod żadnym pozorem nie próbuje tej miłości głośno nazwać słowami ani narzucać się jej.
— Rozumiem wszystko, kochanie… Droga wolna — odpowiedział cicho mężczyna.
Hancer słysząc tow, kładzie dłoń na klamce drzwi, szepcząc na pożegnanie:
— Jeszcze… Jeszcze pod żadnym pozorem pod wpływem tych kartek nie rozumiesz wszystkiego o moim bólom, Cihan… Ale z her dniem widzę wyraźnie w twoich oczach, że może w końcu powoli zaczynasz pojmować lekcję szacunku. Do widzenia.

To byłby niesamowicie piękny, spokojny i dumni cios moralny ze strony Hancer – cios pod żadnym pozorem nie okrutny czy chamski, ale w pełni prawdziwy i oczyszczający dla relacji bohaterów! Ponieważ Cihan Develioglu dopiero w tej sekundzie na korytarzu zaczyna z bólom i pokorą pojmować w swoim umyśle nader trudną prawdę: rozumie mianowicie, że prawdziwie i szczerze kochać tak dumną kobicę jak Hancer, tow oznacza w realiach także dać jej pełne, święte prawo do swobodnego wypowiadania her prosto w face takich słów i zarzutów, które potwórni ranią his męską dumę prezesa holdingu, i pod żadnym pozorem nie wolno mężczynie karać jej za her her szczerość chłodem ani milczeniem w salonie dworku holdingu fundacji.

Scena X: Rozłam zła i nowa groźba Beyzy
Tymczasem w opustoszałym salonie rezynencji Develioglu, wokół stołu jadalni zostają całkowicie same starsza pani Mukadder i roztrzęsiona Beyza. Przez kilka długich, koszmarnych sekund obie kobicę milczą w chłodzie, mierząc się z nienawiścią wzrokiem. V końcu, Mukadder z wściekłością uderza laską w dywan, cedząc słowa przez zęby:
— Ty… Ty bezczelna, rozkapryszona kieto!!! Przecież ty miałaś w swoich planach na honor uroczyście i bezpowrotnie zniszczyć i spalić w piecu her to drugie zaświadczenie medyczne lekarza z kliniki, by Cihan pod żadnym pozorem go nie znalazł!!! Jak mogłaś być taka uparta i głupia, by rzucić tow podarte do kosza, co?! Zdradziłaś nas!

Beyza słysząc te ostre zarzuty teściowej, dumnie unosi swoją blado face z poduszek kanapy, a her eyes zwężają się z jadem:
— A ty… A ty z kolei, mamo Mukadder, miałaś w structure tego dworku na honor moją osobę lojalnie i za wszelką cenę chronić przed gniewem swojego syna za moje milczenie finansowe holdingu!!! Taki był nasz pakt majątkowy rynkowy holdingu! A ty wolałaś milczeć jak tchórz w fotelu!
— Ja pod żadnym pozorem nie mam zamiaru w tym dworku chronić przed sądem ani tracić akcji holdingu dla ludzi, którzy przez swoją głupotę popełniają her dnia tak kardynalne, amatorskie błędy taktyczne z papierami, Beyza! Jesteś dla mojego nazwiska tylko ciężarem!

Beyza słysząc tow wyroki teściowej, zaśmiała się potworni krótko, nienaturalnie cicho i pogardliwie przez łzy, kręcąc głową:
— Nie, mamo Mukadder, mylisz się potwórni w tej swojej pyszny głowie!… Ty w tym dworku pod żadnym pozorem nie chronisz i nigdy nie chroniłaś z miłości żadnych ludzi wokół siebie!… Ty po prostu ze swojej pychy bezwzględnie używasz ludzi i ich biedy jako swoich darmowych narzędzi do walki o władzę, dopóki ich błędy z pośpiechu nie zaczną nieuchronnie prowadzić prokuratora i policji directly pod adres twojego własnego fotela i pokoju! Vtedy zostawiasz her z nas na dnie, by ocalić siebie! Podła jesteś! Koniec kropka!

To mocne zdanie Beyzy mogłoby być na ekranie niesamowitym, pasjonującym początkiem zupełnie nowej, krwawej wojny rodowej holdingu pomiędzy dotychczasowymi wspólniczkami zbrodni, ponieważ chciwa Beyza, która pod wpływem demaskacji Cihana traci właśnie her her her ostatnie szanse na miliony i pozycję w dworku holdingu, może stać się dla Mukadder miliard razy bardziej niebezpiecznym i bezwzględnym wrogiem niż her szlachetna Hancer z oficyny! Nie dlatego, że Beyza nagle ma nad nią przewagę majątkową holdingu, skądże; tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ człowiek ogarnięty panicznym strachem przed wyrokiem i więzieniem, w swoim amoku szaleństwa nader często z nienawiścią niszczy i pali za sobą absolutnie her rzecz wokół, wciągając na dno zbrodni nawet swoich najbliższych dotychczasowych sojuszników i przyjaciół. Mukadder na te słowa szantażu pochyla się nisko nad nią z furią, sycząc groźnie:
— Uważaj na swoje zuchwałe kroki i słowa w mojej sypialni, Beyza!… Ostrzegam cię po razy ostateczny, bo her zniszczę!
Beyza patrzy her prosto w face wzrokiem pełnym czystego jadu, odpowiadając lodowatym głosom:
— To ty… To ty, mamo Mukadder, powinieneś w tej minucie zacząć potwórni uważać na swój her pojedynczy krok i oddech w tym salonie! Pamiętaj o tym w swojej pyszny głowie: ta mroczna „druga koperta” mojego ojca Nusreta z planem awaryjnym holdingu… pod żadnym pozorem nie obciąża swoimi dowodami i paragrafami karnymi w prokuraturze wyłącznie mojej osoby! Ona z niszczycielską siłą uderzy bezpośrednio w twój fotel i wsadzi cię do celi jako mózg tego spisku! Vwybór należy do ciebie, pilnuj mnie! Koniec kropka! Sprawa zamknięta.

I dokładnie w tym dramatycznym momencie konfrontacji na ekranie pojawia się kolejny, niesamowity i pełen potężnego napięcia cliffhanger tego odcinka, kochani! Cliffhanger, który pozostawia her zszokowanego widza przed telewizorem z jednym, paraliżującym pytaniem w głowie: bo jeśli szalejąca Beyza mówi przed kamerą twardą nagą prawdę o dokumentach Nusreta, tow ta mroczna „druga koperta” majątkowa holdingu w realiach okazuje się czymś miliard razy bardziej niebezpiecznym niż zwykły dowód przeciwko her osobie… Ona okazuje się koronny dowodem prokuratorskim, obciążającym bezpośrednio samą dumną Mukadder Develioglu! Ona udowodni czarno na białym przed zarządem holdingu giełdy, że ta her bolesna decyzja o przymuszonym ślubie Cihana z Hancer pod żadnym pozorem nie była żadnym desperackim, rodzinnym planem ratunkowym rodu w nieszczęściu… Ona od samego początku była precyzyjnie, z zimną krwią i z cyfrową dokładnością zaprojektowanym przez Mukadder i Nusreta brudnym ruchem giełdowym holdingu, w którym z premedytacją wykorzystano ciężką chorobę Cemila, biedę oficyny, celowe milczenie i niewiedzę zakochanego Cihana oraz chorobliwy strach i zazdrość Beyzy, byle tylko przejąć fundusze! A jeśli tow prawda pęknie przed sądem, tow cały ten luksusowy dom Develioglu i her miliony stoją w tej minucie na czymś zdecydowanie o wiele bardziej kruchym, ulotnym i brudnym niż jakikolwiek rodowy honor Develioglu td4729 – stoją na czystym kryminale majątkowym holdingu.

Vieczorem poraniona Hancer wraca pieszo do swojego skromnego pokoju oficyny do brata Cemila. Pod żadnym pozorem nie płacze już przy nim od samego progu przedpokoju, her eyes są suche. Usadowiła się zmęczona na prostym, drewnianym krześle kuchennym holdingu, powolnym ruchem zdjęła swój jasny płaszcz z ramion i przez dłuższą chwilę w absolutnym milczeniu wpatruje się w swoje szczupłe dłonie, kontrolując oddech. Mądry brat Cemil widząc her stan psychiczny, pod żadnym pozorem nie zadaje jej od progu żadnych natarczywych czy bolesnych pytań, nie ma takiej potrzeby; on jako brat dobrze wie w swoim sercu, że są na tym podłym świecie takie potworne, nagie prawdy zbrodni i rozczarowań bliskich, które dorosły człowiek musi najpierw w swojej duszy przetrwać i przeżyć w absolutnej, grobowej ciszy samotności, zanim zdoła o nich głośno porozmawiać. V końcu Hancer unosi głowę, szepcząc nienaturalnie cicho:
— Cemil… Bracie mój… Istniała w tym dworku od samego początku zupełnie druga, mroczna wersja prawdy o moim ślubie i o twoim leczeniu… i niki z tych potworów Develioglu pod żadnym pozorem nie miał odwagi pokazać nam jej w oficynie na oczy za pieniądze holdingu… Oszukali nas bezczelnie…
Cemil słysząc tow wyznanie siostry, z bólom i łzami w oczach mocno zamyka swoje eyes, szepcząc z wyrzutem sumienia:
— Przeze mnie… To wszystko przeze mnie i moją bezradność finansową holdingu, Hancer… Ja zniszczyłem ci życie…

Hancer słysząc te her wyrzuty brata, natychmiast zdecydowanym ruchem dłoni przerywa his her słowa, odpowiadając stanowczo i z miłością:
— Nie waż się… Nie waż się pod żadnym pozorem tak mówić, Cemil! To pod żadnym pozorem nie stało się przez twoją chorobę! To wszystko stało się wyłącznie przez ich chciwość, pychę i bezwzględne intrygi majątkowe holdingu Develioglu! To ich wina, a nie twoja!

To twarde zdanie dziewczyny jest nader kluczowe dla fabuły, ponieważ Hancer w swojej mądrości pod żadnym pozorem nie pozwala teraz swojemu kochanemu bratu Cemilowi wziąć na swoje barki winy i bólom, które prawnie i moralnie pod żadnym pozorem nie należą do his osoby. I właśnie w tej obronie słabszych her kobieca siła charakteru jest na ekranie największa i najpiękniejsza dla widza! Ona sama potwórni cierpi i płacze w środku z powodu rozwodu z Cihanem, ale na przekór wszystkiemu nadal potrafi z nieskończoną miłością i dumnie chronić przed światem tych, którzy naprawdę nic złego w tej grze pod żadnym pozorem nie zawinili. Cemil patrzy na nią ze łzami w oczach, mówiąc cicho:
td4729 — Hancer… Ja pod żadnym pozorem nie chcę od nich żadnych pieniędzy ani finansowania mojego leczenia w klinice, jeśli ten papier ma cię w jakikolwiek sposób nadal bezczelnie wiązać i zmuszać do niewolnictwa w tamtym dusznych dworku Mukadder! Wolę umrzeć w oficynie!
Hancer mocno, czule bierze his dużą dłoń w swoje palce, patrząc mu w eyes ze stanowczością:
— Nie umrzesz, Cemil, obiecuję ci tow… I nie bój się o mnie: tym razem, od dzisiejszego poranka, tow ja osobiście jako wolna koba będę autonomicznie decydowała o her swoim pojedynczym kroku majątkowym holdingu! Ja zdecyduję, co z ich strony z honorem przyjmę dla twojego zdrowia, a czego ze wzgardą odrzucę na stół! Nie osaczą mnie więcej!

To mocne zdanie dziewczyny ostatecznie zamyka jeden bolesny etap her her her nieszczęśliwego życia. Hancer pod żadnym pozorem nie jest już bezradną, potulną kobicę, którą można bezczelnie i podle popchnąć w stronę małżeństwa bez miłości czy niewoli, pokazując jej w pośpiechu sfałszowany rachunek za leczenie szpitalne brata! Jeśli finansowa pomoc medyczna ze strony Cihana ma w ogóle w her planach przyjść do oficyny, tow musti być ofiarowana przez niego całkowicie bez jakichkolwiek warunków handlowych i bez weksli! Jeśli Cihan naprawdę pod wpływem rozumu chce zadośćuczynić za swoje dawne błędy i ślepotę, tow musti tow robić bez jakiegokolwiek egoistycznego oczekiwania, że Hancer w nagrodę zapłaci mu her powrotem do łóżka czy wdzięcznością kiet holdingu fundacji.

Cihan Develioglu tej samej nocy zostaje całkowicie samotnie w swoim gabinecie przed biurkiem holdingu. V świetle małej lampki nocnej przed nim leży rozłożone piękne, oprawione w ramkę zdjęcie ślubne – on i uśmiechnięta Hancer Develioglu. To był nadzwyczaj piękny, sterylny i radosny obraz małżeństwa dla każdego obcego człowieka patrzącego na nich z zewnątrz dworku holdingu giełdy… Ale teraz Cihan, po przeczytaniu analiz Engina, widzi w tym szkle zupełnie coś innego, bolesnego. Vidzi mianowicie z głębokim żalem pod żadnym pozorem nie swoją potulną, rzekomą żonę, która weszła do jego życia jak gotowe rynkowe rozwiązanie problemów osobistych holdingu matki… Vidzi tam z bólom serca wolną, szlachetną kobicę, która stała miłością wiernie przy his boku her dnia, pod żadnym pozorem nie znając nagiej prawdy o spisku Mukadder i cierpiąc w samotności. Vidzi w odbiciu samego siebie – mężczynę pysznego, który powinien był od samego początku pytać o her, wątpić więcej w słowa matki, sprawdzać wnikliwie kłamstwa Beyzy i chronić her wolność pod żadnym pozorem nie słodkimi słowami o miłości, ale twardymi czynami mężczyny z honorem!

V tym momencie na biurku głośno i gwałtownie wibruje telefon komórkowy, niszcząc ciszę. Przybyła pilna wiadomość tekstowa SMS bezpośrednio od wiernego Engina z trasy: „Cihan!!! Mamy przełomowy trop w sprawie poszukiwań! Ta mroczna „druga koperta” Nusreta z planem awaryjnym pod żadnym pozorem nie została ukryta w sejfie dworku, jak myśleliśmy… Z analiz wynika, że te dokumenty mogły potajemnie trafić do głównego archiwum tajnego naszej firmy Develioglu Holding w centrum! Mukadder schowała je tam przed policją! Jedź tam!”.

Cihan na tę informację w ułamku sekundy jak oparzony z furią zrywa się z krzesła na równe nogi, chwytając za kluczyki do suva, a his face tężeje z determinacji. I tow jest ten niesamowity moment akcji, w którym oficjalnie i na stałe zaczyna się zupełnie nowy, epicki etap his pościgu za sprawiedliwością! Naga prawda o zbrodni pod żadnym pozorem nie leży już bowiem tylko w prywatnych telefonach czy listach Beyzy… Ona może być bezpiecznie ukryta w twardych dokumentach korporacyjnych firmy, w tajnym archiwum, w miejscu, gdzie pyszna Mukadder czuła się jeszcze bardziej nietykalna, bezpieczna i bezkarna niż na środku swojego salonu dworku.

td4729 Ale obiektyw kamery w ułamku sekundy sprytnie przenosi się w tym samym czasie bezpośrednio do sypialni Mukadder Develioglu: starsza koba siedzi całkowicie samotnie w ciemnym pokoju na fotelu, trzęsąc się ze skrajnego stresu. Przed her oczami na stoliku stoi otwarta, stara metalowa kasetka rodowa z dokumentami holdingu. Otwiera ją powolnym, drżącym z przerażenia ruchem dłoni… V środku, na dnie aksamitu leży ukrytych kilka starych kopert bankowych, sfałszowane analizy laboratoryjne, klucz do skrytki oraz mały, oryginalny dokument medyczny z oficjalną pieczątką kliniki i podpisem starego lekarza Beyzy. Mukadder patrzy na ten papier nader długo wzrokiem pełnym bólom i rezygnacji, po czym trzęsąc się na całym całe, szepcze nienaturalnie cicho sama do siebie w ciemności pokoju:
— Jeśli… Jeśli mój syn Cihan w tym swoim szałe śledztwa odnajdzie kiedykolwiek ten jeden jedyny dokument medyczny w archiwum firmy i pozna całą nagą prawdę o tym dziecku… tow przysięgam przed Bogiem, że on mi tego kłamstwa jako matce pod żadnym pozorem już nigdy w swoim życiu nie wybaczy… Jestem skończona…

V takim genialnym i pełnym grozy odcinku serialowym kamera pod żadnym pozorem nie powinna zgasnąć od razu przed napisami końcowymi, skądże; sam fakt istnienia sekretu to za mało dla serca widza, jeśli pod żadnym pozorem nie zobaczymy na ekranie, jak ten potworny grzech i kłamstwo zaczynają od środka bezlitośnie niszczyć i spalać psychikę samych sprawców zbrodni. Dlatego kolejna, końcowa scena tego odcinka w ułamku sekundy przenosi naszą uwagę directly do podziemi i do chłodnych wnętrz głównego archiwum korporacyjnego firmy Develioglu Holding późną nocą. Nie do pałacowego salonu, nie do sypialni Beyzy, do sterylnego miejsca prawa, gdzie her rodzinne bolesne sprawy, spiski i łzy w ułamku sekundy przestają wyglądać jak ludzkie emocje, a zaczynają na półkach wyglądać jak chłodne teczki, rodowe podpisy, lewe przelewy, kaucje i konkretne daty księgowania prokuratorskiego holdingu.

Cihan wchodzi tam stanowczym krokiem razem z Enginem późnym wieczorem pod osłoną mroku. Chłodne, jarzeniowe światło lamp sterylnie oświetla długie rzędy półek, regały stoją równo od ściany do ściany, a na her z nich leżą ułożone tysiące kartonowych pudełek opisanych tak miarowo, spokojnie i niewinnie, jakby w ich środku pod żadnym pozorem nie mogły leżeć ukryte potworne ludzkie krzywdy, łzy i upokorzenia słabszych. Cihan zatrzymuje swój krok przy regale z dokumentami oznaczonymi datą z okresu ich przymuszonego ślubu z Hancer. Przez dłuższą chwilę w całkowitym milczeniu pod żadnym pozorem nie rusza żadnej teczki z półki, patrzy tylko na etykiety z nienawiścią. Wierny Engin spogląda na niego z ostrożnością:
— Cihan… Słuchaj mnie uważnie: jeśli coś twardego i nielegalnego z polecenia Nusreta rzeczywiście tu w tych pudłach ukryto… tow twoja rodzona matka Mukadder w ułamku sekundy dowie się od ochrony holdingu, że osobiście przeszukiwałeś her her tajne archiwum firmy. Wybuchnie wojna majątkowa.
Cihan na te słowa adwokata odwraca face, a z jego oczu bije potężna, niezłomna męska twardość i upór:
— To… To niech się dowie w tej samej sekundzie, Engin! Pod żadnym pozorem nie boję się her gniewu! — odpowiedział stanowczo mężczyna.

To krótkie, silne zdanie z his ust dobitnie pokazuje widzowi przed telewizorem, jak niesamowicie daleko zaszedł ten mężczyna w swojej wewnętrznej przemianie moralnej! Dawny, pyszny Cihan na pewno w popłochu próbowałby teraz szukać jakiegoś cichego, kompromisowego rozwiązania rynkowego, byle tylko za wszelką cenę nie wywołać krwawej wojny domowej i skandalu w salonie matki… Nowy Cihan pod wpływem rozumu doskonale rozumie w swoim sumieniu, że ta potworna wojna domowa i spisek w ich pałacu trwały w najlepsze od wielu bolesnych miesięcy, tyle tylko, że do tej pory to pod żadnym pozorem nie on, a wyłącznie niewinna Hancer była tą jedyną, bezbronną kobicę, która w samotności odnosiła rany i płakała w klapkach dla ich spokoju! Nie ma mowy! Sprawnym ruchem rąk otwierają pierwsze kartonowe pudełko z półki: w środku leżą liczne umowy handlowe holdingu, kopie przelewów kaucji bankowych, dokumenty fundacji i akta powiązane bezpośrednio z finansowaniem leczenia Cemila oficyny. Pod żadnym pozorem nie ma tam oczywiście na pierwszy rzut oka niczego, co od razu wybuchłoby w rękach jak bomba prokuratorska, tow prawda, ale dla bystrego umysłu Cihana w zupełności wystarczy widok jego mocno zaciśniętej ze wściekłości szczęki, która mówi widzowi miliard razy więcej o his gniewie niż her najgłośniejszy krzyk mężczyny. Vidzi na papierze konkretne, ogromne kwoty lirów, daty przelewów i podpisy bezwzględnych ludzi giełdy, którzy pod żadnym pozorem nigdy w swoim życiu nie mieli odwagi spojrzeć szlachetnej Hancer prosto w eyes w jadalni, kiedy z zimną krwią za her plecami despotycznie decydowali o her her całym przyszłym życiu i wolności!

Engin po chwili wnikliwej analizy, z powagą pokazuje mu jedną białą kartkę z protokołu:
— Cihan… Spórz na tow uważnie, ten jeden konkretny przelew bankowy holdingu jest nader dziwny i podejrzany w dokumentach…
Cihan sprawnie bierze dokument do rąk, marszcząc brwi.
— Słucham? Co w nim jest dziwnego, Engin? O co chodzi?
— Ta duża kwota lirów na operację pod żadnym pozorem nie idzie z kasy bezpośrednio na oficjalne konto kliniki medycznej Cemila w Stambule, Cihan! Przelew przechodzi potajemnie przez jakiegoś dziwnego, ukrytego pośrednika i firmę krzak na rynku!…

Cihan z nienawiścią patrzy na podaną na papierze nazwę tej tajnej firmy pośredniczącej – pod żadnym pozorem nie zna tej nazwy z giełdy, jest mu obca… ale adwokat Engin na ten widok momentalnie całkowicie sztywnieje z przerażenia na nogach, a eyes his rozszerzają się ze strachu, ponieważ jako dyrektor nader dobrze zna tę firmę z innych analyses kryminalnych!
— O mój Boże… Cihan, tow niemożliwe… To jest dokładnie ta sama mroczna firma krzak i ta sama ścieżka pieniędzy, która pojawiała się bez przerwy w rejestrach połączeń i tajnych przelewach u tego starego lekarza Beyzy z kliniki!…

I właśnie w tym przerażającym momencie akcji w podziemiach archiwum zaczyna robić się naprawdę mrocznie i groźnie dla sprawców, kochani! Bo jeśli ta sama brudna, nielegalna ścieżka gotówki Nusreta z przelewów rynkowych holdingu w ułamku sekundy nierozerwalnie łączy ze sobą sprawę finansowania operacji Cemila w oficynie oraz ukryte dokumenty medyczne fałszywej ciąży Beyzy… tow tow oznacza z niszczycielską jasnością przed sądem tylko jedną, przerażającą rzecz: że te dwa bolesne światy i spiski pod żadnym pozorem nie były żadnym przypadkiem rodu… Oni od samego początku byli ze sobą precyzyjnie i z zimną krwią połączeni przez Mukadder i Nusreta jako jeden wielki, zorganizowany system ucisku i wyłudzenia akcji holdingu, w którym Hancer miała być niewolnicą! Sprawa wyszła na jaw! Cihan powolnym, drżącym z potężnej wściekłości mężczyny ruchem odtąd odkłada papier na stół jadalni, cedząc słowa przez zęby:
— Hancer… Moja ukochana Hancer musi te dokumenty zbrodni osobiście i natychmiast zobaczyć na własne eyes w tym pokoju…

Engin patrzy na przyjaciela z ogromną, paraliżującą ostrożnością i troską w oczach:
td4729 — Cihan… Błagam cię o męski rozsądek, przemyśl tow krok! Poznanie tej prawdy o bezwzględności własnej teściowej i paktu, pod żadnym pozorem nie będzie łatwe i tow potwórni, bolesno rani her her kobiece serce kobicę, ona tego nie przeżyje!…
Cihan zamyka kartonowe pudełko z dokumentami z głośnym hukiem, patrząc mu prosto w eyes wzrokiem pełnym niezłomnej męskiej siły mężczyny:
td4729 — Nie, Engin! Mylisz się! To… To ukrywanie przed her oczami prawdy „dla her dobra” było naszym największym i najbardziej bolesnym błędem mężczyny od samego początku tej historii dworku! Vszyscy wokół, ja, ty, Cemil, ze swojej dumy stale wmawialiśmy sobie w kółko na salonach, że najpierw musimy sami wszystko idealnie zrozumieć w kadrach, zebrać her analyses, a dopiero znacznie później powiemy dziewczynie o faktach… a w tym samym czasie, przez to nasze rodowe milczenie, biedna Hancer her bożego dnia żyła bezbronna w jednym wielkim, brudnym kłamstwie potworów, cierpiąc i płacząc w klapkach! Mam dość tego ukrywania!

To jest niesamowita, upragniona zmiana moralna w charakterze bohatera! Cihan Develioglu pod żadnym pozorem nie chce już ani jednej minuty dłużej w swoim życiu autorytarnie zarządzać i dawkować prawdy kobicę jak jakimś rodzinnym majątkiem giełdowym holdingu na rynku! Rozumie w końcu pod wpływem rozumu, że szanowana Hancer ma pełne, święte prawo kobicę poznać i zobaczyć na własne eyes her rzecz – nawet te fakty, które są w tej minucie niepełne, brzydkie, bolesne i potwórni raniące dla her serca, jeśli tylko bezpośrednio dotyczą her jej własnego życia i ciąży!td4729 Prawda o zbrodni pod żadnym pozorem nie staje się bowiem w tym dworku ani o milimetr mniej jej prawnie należna tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ nie została jeszcze przez adwokatów idealnie uporządkowana w teczkach prokuratorskich holdingu fundacji.

Scena XII: Granice Hancer i ostateczny klif miłości
V tym samym ułamku sekundy, w swoim skromnym pokoju oficyny, dumnie Hancer siedzi przy stole kuchennym razem z bratem Cemilem i dumnie zapisuje her długopisem na białej kartce papieru her swoje własne, nienaruszalne warunki i zasady honoru powrotu. Pod żadnym pozorem nie robi tego z chwilowego gniewu czy kobiecej histerii, nie ma takiej potrzeby; robi tow wyłącznie dlatego, ponieważ pod wpływem rozumu z lodowatą jasnością zrozumiała w swojej oficynie, że w tamtym dusznych dworku Develioglu, her pojedyncze słowo czy obietnica wypowiedziana przy łzach, może zostać później sprytnie przekręcona przez Mukadder i użyta przeciwko niej. Ona chce od dziś prostych zdań, żąda namacalnych dowodów na piśmie i chce mieć przed sobą twardy papier, który pod żadnym pozorem nie będzie dla her wolności kolejną, toksyczną pułapką majątkową holdingu. Pisze twardą ręką na papierze: „1. Każdy oficjalny dokument medyczny, przelew bankowy czy notatka prokuratorska holdingu, dotycząca bezpośrednio mojej osoby, mojego brata Cemila, leczenia w klinice lub spraw naszego małżeństwa, ma natychmiast zostać jawnie pokazany mi i mojemu prywatnemu adwokatowi do rąk!”.

Potem dopisuje drugie twarde zdanie na liście: „2. Finansowa pomoc medyczna holdingu na operację Cemila pod żadnym pozorem nie jest i nigdy w życiu nie będzie traktowana przez Cihana jako żaden warunek czy szantaż mojego powrotu do his łóżka i dworku!”. I na samym dole dopisuje trzecie, najważniejsze zdanie wyroku: „3. Cihan Develioglu pod żadnym pozorem nie ma prawa prosić mojego serca o żadne przebaczenie ani drugą szansę w sypialni, dopóki przed sądem i przed mediami podstępem nie ujawni i nie wypowie głośno całej nagiej prawdy o her zbrodni matki i Beyzy!”. Cemil w milczeniu czyta te her twarde punkty z kartki, a w jego oczach pojawiają się łzy podziwu:
td4729 — Ojej, siostro Hancer… Ta twoja lista z pokoju wygląda w uszach mężczyny dosłownie jak jakaś twarda, chłodna umowa handlowa giełdy holdingu…
Hancer popatrzyła na niego z nieskończoną miłością i błyskiem dumy w oczach:
— Nie, mój drogi bracie Cemil, mylisz się… Ta kartka z punktami pod żadnym pozorem nie jest dla Cihana żadną kolejną, brudną umową handlową z biedy rynkowego holdingu… Ta kartka w moich rękach tow jest od dziś moja nienaruszalna, święta granica kobicę honoru!”

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page