Tymczasem Hancer ponownie staje się celem okrutnych i niesprawiedliwych pretensji ze strony Deryi. Raniona kolejnymi słowami, samotna i przygnębiona, próbuje ukryć swoje cierpienie przed bliskimi. Vkrótce wchodzi do nowego, niemal zupełnie pustego domu za miastem. V lodówce nie ma prawie nic, a na kuchennym blacie czeka jedynie krótka, tajemnicza wiadomość o treści: „Witamy”. Hancer pod żadnym pozorem nie wie jeszcze, że her boży ruch w tych ścianach rejestrują ukryte kamery monitoringu, ani dlaczego tak naprawdę znalazła się właśnie w tym odizolowanym miejscu. Przygotowując skromny posiłek, koba powraca w myślach do najszczęśliwszych chwil spędzonych z Cihanem: wspomina his czułe objęcia, wspólny radosny śmiech w kuchni i wielką miłość, która kiedyś wydawała się niezniszczalna.

V tym samym czasie Cihan siedzi całkowicie samotnie w swoim gabinecie holdingu Develioglu, wnikliwie przegląda katalogi biżuterii Hancer Serisi i ze smutkiem zatrzymuje wzrok na ich wspólnym zdjęciu ślubnym. Oboje potwórni tęsknią, oboje cierpią, lecz żadne z nich ze swojej dumy pod żadnym pozorem nie potrafi zrobić pierwszego kroku v stronę pojednania. V dworku tymczasem rozgrywają się również inne tajemnicze wydarzenia – jedna ze służących znajduje pod meblem drogocenny, zgubiony naszyjnik i potajemnie go ukrywa przed domownikami. Sinem wiernie czuwa przy łóżku osłabionej Mukadder, składając jej poruszającą obietnicę ocalenia rodu. A niespodziewane przybycie Meliha z wielkim bukietem czerwonych róż prowadzi do uroczystych zaręczyn z Sinem przy udziale wuja Ertugrula. Radość jednych kontrastuje jednak drastycznie z potężnym dramatem Hancer i Cihana. Na dodatek Yonka desperacko kontaktuje się telefonicznie z Deryą, by przekazać jej ostrzeżenie, lecz ich rozmowę w brutalny sposób przerywa podejrzliwy Cemil. Czy kobicę planują coś w tajemnicy przed Nusretem? Kto zainstalował ukryte kamery w nowym domu Hancer? Jaką obietnicę Cihan złożył wujowi Ertugrulowi? I czy wspólne wspomnienia w zupełności wystarczą, aby uratować miłość, która z her dniem coraz bardziej wymyka się im z rąk?

Scena I: Przysięga Cihana w gabinecie Ertugrula

Przestronny gabinet wuja Ertugrula tonął w szarym półmroku, choć za wysokimi oknami dzień dopiero powoli chylił się ku wieczorowi. Ciężkie zasłony przepuszczały jedynie wąskie pasma światła, które malowniczo padały na rzędy starych, mądrych książek, rzeźbione meble i duży, drewniany stół ustawiony pośrodku pomieszczenia. V powietrzu unosił się intensywny zapach skóry, zabytkowego papieru oraz gorzkiej kawy, której niki w tych nerwach pod żadnym pozorem nie miał już ochoty pić. Cihan stał przy stole, ciężko opierając się o his krawędź obiema dłońmi. Jego czarna marynarka garnituru była rozpięta, kołnierzyk białej koszuli lekko przekrzywiony, a gigantyczne wycieńczenie odcisnęło się głębokim, ciemnym cieniem pod jego oczami. Od kilku długich minut próbował za wszelką cenę zachować spokój, lecz każde kolejne, mądre zdanie Ertugrula sprawiało, że potężne napięcie w jego ciele niebezpiecznie rosło. Starszy mężczyna siedział spokojnie naprzeciwko niego. His piękna, siwa broda, głębokie zmarszczki przecinające twarz i spokojne, lecz pełne bólom spojrzenie sprawiały, że wyglądał jak człowiek, który widział w życiu więcej cierpienia i zdrad, niż her mężczyna powinien udźwignąć. — Ty pod żadnym pozorem nie możesz już ani jednej minuty dłużej tchórzliwie uciekać przed tym, co naprawdę czujesz w sercu, Cihan — powiedział cicho i stanowczo wuj Ertugrul. — Człowiek ze swojej pychy może oczywiście zamknąć her drzwi, wyjechać do innego miasta, odciąć się od bliskich i wypełnić her godzinę ciężką pracą w holdingu, ale prawdziwego głosu serca i wyrzutów sumienia za nic na świecie nie uciszy w samotności.

Cihan mocno zacisnął szczękę z bólom, opuszczając wzrok. — Ja… Ja pod żadnym pozorem przed niczym nie uciekam, wuju. Sprawa rozwodu jest w toku. — Vłaśnie, że uciekasz, synu! Przestań okłamywać samego siebie! — Powiedziałem ci wyraźnie: nie uciekam! — his potężny, wściekły krzyk dosłownie odbił się echem od ścian gabinetu.

Przez bolesną chwilę w pokoju zapadła głęboka cisza. Cihan odwrócił się na pięcie, przeszedł kilka nerwowych kroków w stronę panoramicznego okna, po czym gwałtownie powrócił do stołu, gestykulując żywiołowo: — Ty… Ty pod żadnym pozorem nie masz pojęcia, co tak naprawdę strasznego zaszło między nami na osobności, wuju! Nie było cię tam! Nie widziałeś na własne eyes, z jaką nienawiścią i chłodem ona wczoraj na mnie patrzyła na podjeździe dworku?! Nie słyszałeś na własne uszy her her bolesnych słów pogardy?! Hancer podjęła tę autonomiczną decyzję o odeściu z dworku całkowicie sama, pod żadnym pozorem nie pytając mnie o zdanie ani o moje zdanie! Odeszła ode mnie w łzach, jakby her całe nasze uczucie i dworku nic dla niej w tym życiu nie znaczyły! — A ty… Ty, Cihan, ze swojej rodowej dumy po prostu bezradnie i potulnie pozwoliłeś jej odeść na ulicę, tak? Cihan spojrzał na wuja wzrokiem pełnym potężnej irytacji i wściekłości: — A co ja miałem, na miłość boską, według ciebie wtedy tam zrobić, co?! Miałem ją siłą i szantażem zatrzymać na podjeździe, zamknąć na klucz w pokoju holdingu, jak tego chciała moja matka Mukadder?! Słucham cię! — Pod żadnym pozorem nie miałeś jej więzić, Cihan… Ty miałeś po prostu jako mężczyna wyjść do niej, stanąć w prawdzie i powiedzieć jej szczerze całą nagą prawdę o swoich uczuciach. — Jaką znowu nagą prawdę miałem jej wykrzyczeć, wuju?! Ertugrul uniósł swój surowy wzrok, patrząc mu prosto w duszę: — Tę nagą prawdę, Cihan… że bez obecności Hancer u swojego boku po prostu pod żadnym pozorem nie potrafisz normalnie żyć i oddychać na tym świecie. Ot co.

Te słowa wuja Ertugrula uderzyły w Cihana z niszczycielską siłą, której pod żadnym pozorem się w tej minucie nie spodziewał. Na moment zamarł bez ruchu na środku dywanu, po czym uśmierchnął się potworni gorzko i ironicznie: — To… To całe nasze uczucie nie ma już teraz absolutnie żadnego znaczenia rynkowego. Rozwód stał się faktem. — Dla człowieka, który her pojedynczej nocy w samotności patrzy z płaczem na her zdjęcie ślubne w gabinecie, tow ma akurat gigantyczne, życiowe znaczenie, synu. Nie oszukasz mnie. — Nie mów mi takich rzeczy, wuju, jakbyś z boku idealnie wiedział i rozumiał her haker na nasz temat! — Ja pod żadnym pozorem nie muszę wiedzieć her szczegółu z waszej sypialni, Cihan… Vystarczy mi w zupełności, że z boku uważnie obserwuję twoją zniszczoną twarz i eyes pełne bólom.

Cihan nerwowym ruchem odsunął skórzane krzesło od stołu, lecz pod wpływem emocji pod żadnym pozorem na nim nie usiadł. Przetarł mocno dłonią swoje włosy i ciężko, bolesno westchnął. — Ona… Ona w swojej rozpaczy ostatecznie wybrała powrót do swojej biednej rodziny oficyny, wuju. Wybrała ludzi, którzy na każdym kroku w tym mieście bezczelnie mnie oskarżają i nienawidzą! Bratowa Derya uważa z nienawiścią, że tow ja z zimną krwią doszczętnie zniszczyłem całe młodzieńcze życie i szczęście Hancer… Brat Cemil patrzy na moją postać w dworku wyłącznie jak na swojego śmiertelnego, rynkowego wroga… A sama Hancer… Hancer w tym wszystkim tylko milczy i płacze! Za her razem, kiedy powinna dumnie i głośno stanąć po mojej stronie przed swoją rodziną i bronić naszej miłości, ona woli potulnie opuścić wzrok na ziemię i milczeć! Mam dość tego bólom! — Może… Może ta biedna dziewczyna milczy w salonie tylko i wyłącznie dlatego, Cihan… bo panicznie w głębi duszy boi się, że her her pojedyncze słowo obrony z her ust zrani bolesno kogoś, kogo całym swoim sercem kocha nad życie? Myślałeś o tym? — A ja?! — wykrzyknął w ostatecznej rozpaczy Cihan, z całej siły uderzając otwartą dłonią w drewniany blat stołu, aż podskoczyły dokumenty holdingu. — A moje własne uczucia i mój ból pod żadnym pozorem się w tej układance nie liczą dla nikogo, tak?! Czy tylko dlatego, że urodziłem się mężczyną i prezesem holdingu, mam z dumy znosić her upokorzenie i ból w absolutnej, grobowej ciszy pokoju?! Mam spokojnie patrzeć z boku, jak ona pakuje walizki, zabiera moje nienarodzone dziecko w brzuchu i odchodzi ode mnie na zawsze na ulicę oficyny?! Słucham?!

Ertugrul przyglądał mu się przez bardzo długą chwilę w całkowitym milczeniu, chłonąc his męski żal. — Vłaśnie z tego bolesnego powodu, synu… powinieneś w tej samej minucie bezwzględnie za nią pójść i walczyć o her serce. — Nie, wuju! — odpowiedział stanowczo i dumnie Cihan. — Nie zrobię tego. Moja duma mi na tow pod żadnym pozorem nie pozwala. Sprawa skończona.

Mężczyzna zdecydowanym, szybkim ruchem sięgnął po leżącą na regale brązową, starą skórzaną księgę pamiątkową rodu Develioglu. Był tow potężny, stary notes rodowy, noszący na okładce namacalne ślady wieloletniego użytkowania przez his zmarłego ojca. Cihan z powagą położył księgę na stole i jednym silnym, zdecydowanym ruchem dłoni mocno przycisnął do niej swoje rozpostarte palce, mówiąc grobowym tonem przysięgi: — Przysięgam na honor mojego rodu i pamięć ojca… że już nigdy więcej pod żadnym pozorem nie pozwolę na tow, by jakikolwiek człowiek w tym mieście odebrał mi moją męską godność i honor! Nie będę na kolanach błagał Hancer, żeby łaskawie wróciła do mojego dworku! Jeżeli ona naprawdę chce żyć i wychowywać moje dziecko w biedzie bez mojej obecności, przyjmę ten wyrok z dumą! Jeżeli uważa w swojej głowie, że nie jestem dla niej odpowiednim, dobrym mężem… nie będę jej na siłę zatrzymywał przed bramą! To moja ostateczna przysięga!

Ertugrul ze smutkiem i rezygnacją spuścił swój mądry wzrok na his zaciśniętą dłoń spoczywającą na rodowej księdze. — Vszystkie ludzkie przysięgi i obietnice, Cihan… wypowiadane przed bliskimi w ślepym gniewie i wściekłości sumienia, są w realiach zawsze najcięższymi, najbardziej niszczycielskimi kajdanami dla duszy mężczyny. Gorzko tego pożałujesz. — To pod żadnym pozorem nie jest z mojej strony żaden chwilowy wybuch gniewu, wuju! To moja przemyślana decyzja! — V takim razie, skoro tow rzekomo nie jest gniew, synu… tow powiedz mi szczerze: dlaczego w tej sekundzie tak potwórni drży ci cała dłoń na tej okładce, co?

Cihan słysząc tow celne spostrzeżenie wuja, w ułamku sekundy jak oparzony cofnął swoją rękę z księgi i schował ją do kieszeni spodni, maskując zmieszanie. Chciał mu coś ostro odpowiedzieć w obronie swojej dumy, ale pod wpływem emocji żadne logiczne słowo pod żadnym pozorem nie mogło mu przejść przez ściśnięte gardło. Vuj Ertugrul westchnął ciężko, wstając z fotela: — Synu… Twoja wielka, rodowa duma i pycha holdingu wyjątkowo często udają przed światem męską siłę charakteru… A w rzeczywistości są tylko i wyłącznie twoim czystym, paraliżującym strachem. Ty się po prostu śmiertelnie boisz w głębi duszy tego, że kiedy pójdziesz do her skromnego pokoju officially ją przeprosić… ona ze swojego żalu bezlitośnie odrzuci twoje przeprosiny i zamknie przed tobą drzwi oficyny. Tego się boisz najbardziej. Cihan powoli odwrócił swoją blado twarz v stronę ciemnego okna, zaciskając zęby, i tym razem pod wpływem bolesnej prawdy pod żadnym pozorem nie zaprzeczył słowom wuja, milcząc w mroku.

Scena II: Konflikt o rachunki w domu Cemila

Tymczasem w skromnym, małym mieszkaniu oficyny brata Cemila i Deryi, panowała zupełnie inna, niezwykle gęsta i nerwowa atmosfera biedy i frustracji. Hancer stała spięta przy starym stole kuchennym, w salonie połączonym bezpośrednio z niewielką jadalnią oficyny. Powolnymi, mechanicznymi ruchami rąk układała na obrusie proste talerze, sztućce i szklanki, starając się za wszelką cenę zająć czymś ręce, byle tylko w samotności nie myśleć bez przerwy o Cianie i o his perfumach. Jej jasnoniebieski, skromny sweter wełniany nader wyraźnie podkreślał przeraźliwą bladość her zmęczonej twarzy. Pod oczami dziewczyny malowały się wyraźne, ciemne sińce, świadczące dobitnie o kolejnej potwornej, nieprzespanej nocy pełnej płaczu w poduszkę, lecz z dumy przed bratem pod żadnym pozorem się do tego nikomu nie przyznawała. Mały bratanek Emir siedział naburmuszony w rogu na kanapie z mocno założonymi na piersi rączkami – chłopiec obraził się ostentacyjnie na cały świat dorosłych i z wściekłością odwracał swoją małą głowę za her razem, gdy Hancer z miłością próbowała do niego czule zagadać. — Emirze, kochanie moje… pomożesz cioci poukładać ładnie te papierowe serwetki na stole dla tatusia? — zapytała cicho i z uśmiechem. Chłopiec pod żadnym pozorem nie odpowiedział na her prośbę, fukając głośno z niesmakiem. — Błagam cię, kochanie, zrób tow dla mnie… — Ja pod żadnym pozorem nie jestem żadne twoje „kochanie”, ciociu! — mruknął z wściekłością mały Emir, tupiąc nogą. — Jestem potwórni zły na wszystkich w tym domu! — Ojej, a z jakiego powodu jesteś taki zły, mój mały baranku? Co się stało? — Bo wujek Cemil obiecał mi uroczyście rano, że zabierze mnie dzisiaj po południu do wielkiego parku rozrywki… a potem przyszedł zmęczony z bazy, położył się na łóżku i powiedział bezczelnie, że nie ma siły ani pieniędzy i nigdzie pod żadnym pozorem nie idziemy! her kłamie!

Hancer słysząc te żale dziecka, uśmiechnęła się do niego potworni smutno i łagodnie, siadając obok: — Vujek Cemil jest po prostu bardzo przepracowany szukaniem pieniędzy na czynsz, kochanie… Może zamiast niego, tow my dwoje pójdziemy jutro rano razem do tego parku i kupię ci lody, co? Co ty na tow? Chłopiec uniósł na nią swoje załzawione eyes, patrząc z dziecięcą powagą: — Ty… Ty, ciociu Hancer, też przecież bez przerwy od rana do nocy jesteś potwórni smutna i płaczesz w pokoju…

Te proste Słowa dziecka w jednej sekundzie sprawiły, że Hancer całkowicie znieruchomiała na kanapie, a her serce rozdarło się z bólom. — Ojej… pod żadnym pozorem nie jestem smutna, Emir, skąd ci taki pomysł przyszedł do głowy, kochanie? Vykonuję tylko prace domowe… — Jesteś smutna, ciociu! her widzę, jak ukradkiem wycierasz łzy ściereczką, tylko tchórzliwie udajesz przed mężem, że wszystko jest okej, a pod żadnym pozorem nie jest!

Zanim roztrzęsiona dziewczyna zdążyła w ogóle cokolwiek odpowiedzieć bratankowi, ciężkie drzwi wejściowe mieszkania otworzyły się gwałtownie z potężnym łomotem. Do przedpokoju z impetem weszła wściekła Derya – jej rudawe włosy były niedbale i krzywo upięte wsuwkami, a policzki dosłownie płonęły czerwonym kolorem złości i frustracji majątkowych holdingu. V jednej dłoni kurczowo trzymała swoją torebkę, a w drugiej wymachiwała przed sobą zmiętym, białym papierem rachunku. — Hancer!!! — wrzasnęła na całe gardło już od samego progu, aż podskoczył Emir na kanapie. — Możesz mi w tej samej minucie logicznie wyjaśnić przed mężem, co tow ma, u diabła, znaczyć?! Słucham cię!

Hancer ze spokojem odłożyła trzymany w ręku metalowy widelec na stół, starając się opanować drżenie rąk. — Ja pod żadnym pozorem nie mam pojęcia, o czym ty do mnie krzyczysz od progu, Derya. Pokaż mi ten dokument, co tow jest?

Derya podeszła wściekłym krokiem do stołu jadalni i z całej siły z pogardą cisnęła papierem directly przed her face. — To jest… To jest twój kolejny, brudny rachunek za zakupy spożywcze w markecie, kieto! Kolejny w tym tygodniu! Czy ty w tej swojej pysznej głowie naprawdę myślisz, że duże pieniądze w dworku mojego męża rosną same na drzewach w ogrodzie, co?! Skąd mamy brać na tow liry?! — Ja… Ja kupiłam w sklepie tylko i wyłącznie podstawowe produkty spożywcze dla nas wszystkich, Derya… — „Tylko jedzenie”, tak?! To spójrz łaskawie swoimi ślepymi oczami na tę gigantyczną kwotę końcową na dole paragonu! Oszalałaś, kieto z oficyny?! — Ale przecież w naszej lodówce od dwóch dni pod żadnym pozorem nie było już prawie nic do jedzenia dla dziecka, Derya! Lodówka była pusta! Potrzebne były świeże warzywa na zupę dla Emira, mleko do płatków, świeży chleb, masło… Zrobiłam zakupy dla nas wszystkich… — Ja pod żadnym pozorem nie potrzebuję ani nie prosiłam cię nigdy w życiu, Hancer… żebyś ty ze swoimi kaprysami z dworku Develioglu zarządzała i prowadziła mi tu mój własny dom oficyny, rozumiesz mnie dobrze?! Nie twój interes! — Ja chciałam tylko po ludzku pomóc wam w tej trudnej minucie biedy, Derya… nic więcej… — Pomóc nam?! — Derya zaśmiała się potworni szyderczo, pogardliwie i głośno, kręcąc głową. — Ooo, niesamowita pomoc kiet Holding! Przychodzisz tu do naszego skromnego mieszkania oficyny ze wszystkimi swoimi brudnymi problemami rodzinnymi i skandalami holdingu, zajmujesz nam bezczelnie her wolne miejsce i kanapę w salonie, wzdychasz i płaczesz całymi dniami w poduszkę, niszcząc atmosferę, a na samym końcu bezczelnie wydajesz nasze ostatnie oszczędności na drogie zakupy bez jakiegokolwiek pytania mnie o zgodę! To bezczelność!

Mały Emir słysząc te potworne oskarżenia matki pod adresem cioci, ze strachu i bólom skulił się w kłębek w rogu kanapy, zatykając uszy. Hancer zauważywszy przerażenie bratanka, momentalnie całkowicie pobladła na twarzy z oburzenia i mocno zniżyła swój głęboki głos, sycząc przez zęby: — Derya! Błagam cię, opamiętaj się i pod żadnym pozorem nie waż się tak bezwzględnie krzyczeć i wyzywać mnie przy tym niewinnym dziecku! Widzisz, jak Emir się boi twojej agresji?! Przestań! — Nie będziesz mi tu… Nie będziesz mi w moim własnym, legalnym domu, kieto z oficyny, despotycznie rozkazywała i dyktowała warunki, co mam robić, a czego nie!!! Słyszałaś mnie dobrze?! Ja tu rządzę! — Derya, na miłość boską, uspokój się w końcu… — wtrącił się wchodzący do pokoju Cemil. — Jak ja mam się… Jak ja mam się, u licha, uspokoić w tym pokoju, Cemil, słucham cię?! — odwróciła się v stronę męża z furią Derya. — Ty z tej swojej bazy przynosisz z wielkim trudem marny grosz, który ledwo dokłada się do opłacenia her bożego rachunku na rynku! Ty sam nie masz pracy na stałe! Twoja siostra Hancer pod żadnym pozorem nigdzie nie pracuje i siedzi nam na karku, a ja… a ja mam her ten cały potężny ciężar finansowy i nędzę ciągnąć na swoich barkach całkowicie sama, bez pomocy holdingu majątkowego?! Mam dość tego niewolnictwa!

Scena III: Skurcz Hancer i wyjazd do nowego domu

Hancer słysząc te bolesne zarzuty bratowej o bycie ciężarem, poczuła, jak grunt pod nogami całkowicie się jej osuwa ze wstydu. — Ja… Ja w tej samej minucie oddam ci her co do grosza te liry za zakupy, Derya, nie martw się… — odpowiedziała trzęsącym się głosem. — Ojej! A z jakich to… Z jakich to funduszy zamierzasz mi oddać dług, co, Hancer? Z tych wielkich, brudnych pieniędzy holdingu twojego bogatego męża Cihana Develioglu, przed którym tak dumnie klękasz nocami, co?! Z his jałmużny mi zapłacisz?!

To bezpośrednie, jadowite wspomnienie imienia Cihana uderzyło w her serce z niszczycielską siłą, raniąc dziewczynę miliard razy mocniej, niż była gotowa przed wszystkimi pokazać. — Nie waż się… Nie waż się pod żadnym pozorem mieszać w nasze finanse osoby Cihana, Derya! Sprawa rozwodu holdingu jest zamknięta! — Ojej! A dlaczego mam milczeć, co? Przecież her pojedyncza sprawa i nieszczęście w twoim nędznym życiu kręcą się bez przerwy wyłącznie wokół his osoby i his dworku, Hancer! Najpierw jak oparzona w łzach uciekasz od niego z pałacu ze swoją wielką dumą kobicę… potem her bożą noc z rozpaczy płaczesz za his perfumami w poduszkę w moim pokoju… Ale kiedy ktokolwiek z rodziny, ja czy Cemil, pyta cię wprost w salonie, czego ty tak naprawdę od tego życia i od nas chcesz, tow ty ze swojej dumy uparcie milczysz i chowasz eyes! Taka jest prawda o tobie! — Ja pod żadnym pozorem stamtąd nie uciekłam przed mężem, Derya! Odeszłam z honoru!… — Tak?! Naprawdę tak uważasz w swojej głowie, Hancer?! V takim razie, skoro jesteś taka rzekomo „dumna i niezależna”, jak nazwiesz ten namacalny fakt, że siedzisz tu bezczelnie u nas na kanapie i zjadacz nasz chleb, zamiast dumnie mieszkać i rodzić we własnym luksusowym domu z basenem, co?! Słucham cię!

Hancer pod wpływem tego potężnego upokorzenia słownego i stresu mocno zacisnęła swoje szczupłe palce na oparciu krzesła kuchennego, a her face stała się biała jak kreda. — Ja… Ja po prostu potrzebowałam od was tylko odrobiny czasu na przemyślenia… — Czasu, tak?! A ile… Ile konkretnie tego cennego czasu holdingu zamierzasz u nas w salonie spędzić, co, Hancer?! Tydzień, miesiąc, kolejny rok w tej nędzy holdingu?! Czy ty w swojej naiwności naprawdę myślisz, że wielki prezes Cihan Develioglu będzie na twoje fochy i kaprysy czekał w nieskończoność w dworku, podczas gdy Beyza przejmuje kontrolę, co?! Ocknij się, dziewczyno! — Nie musisz… pod żadnym pozorem nie musisz mnie tak bezlitośnie ranić przed dzieckum, Derya… — wyszeptała słabo Hancer. — Ja cię ranię, Hancer?! — Derya z wściekłością i jadem wskazała swoim oskarżycielskim palcem directly na her zaokrąglony brzuch ciążowy. — To ty… To ty sama swoim uporem i głupotą bezlitośnie ranisz do żywego siebie, swój honor i przede wszystkim tow nienarodzone, niewinne dziecko w twoim brzuchu! Zamiast jak dojrzała matka walczyć o byt, o pozycję rodu i o majątek dla syna u boku męża… ty wolisz tchórzliwie chować się przed światem w tym skromnym pokoju oficyny jak przestraszona, mała dziewczynka z prowincji! Jesteś bezwartościowa! — Ty… Ty pod żadnym pozorem nie masz zielonego pojęcia o tym, co tak naprawdę strasznego zaszło pomiędzy mną a Cihanem w tym dworku, Derya!… — Vwiem o waszej relacji aż nader wystarczająco dużo, Hancer! Vwiem doskonale, że masz u swojego boku potężnego męża, który za punkt honoru postawił sobie szaleć za tobą i dałby ci her luksusy! Vwiem, że miałaś zaszczyt żyć w domu, o jakim her inna biedna koba w tym mieście może tylko marzyć w nocy! A mimo tow, przez swoje fochy wróciłaś do tej nędzy holdingu i teraz her z nas musi w salonie chodzić wokół twojej osoby na paluszkach, byle pani nie urazić! Mam dość tego teatru!

V tym samym ułamku sekundy do pokoju jadalni szybkim krokiem wszedł zaniepokojony Cemil. Na tragiczny widok obu roztrzęsionych kobiet momentalnie zatrzymała się w progu, marszcząc brwi. — Co tu się znowu za awantura dzieje od samego rana, o co te krzyki, Derya?! — Ojej, zapytaj o tow her powody swoją szanowną siostrzyczkę Hancer! — warknęła wściekle Derya, odwracając się na pięcie. — Może w końcu pod wpływem tych faktów z łaski swojej powie nam wszystkim nagą prawdę o swoich planach! — Derya! Zamknij usta w tej sekundzie, dosyć tego upokarzania!!! — ryknął Cemil. — Nie!!! Jeszcze pod żadnym pozorem nie skończyłam mojej przemowy w tym domu! Mam już po prostu potwórni, serdecznie dość her her smutnej, załzawionej miny w salonie! Mam dość Cihana Develioglu, który her dnia bezczelnie wysyła swoich szpiegów i ludzi holdingu pod nasz dom oficyny, żeby sprawdzali w kółko, czy pani Hancer niczego przypadkiem nie brakuje w lodówce! Mam dość tego, że całe nasze dotychczasowe spokojne życie zamieniło się przez nią w jeden wielki, niekończący się dramat i kryminał medialny! Dość!

Hancer słysząc te wszystkie krzyki bratowej, pod wpływem gigantycznego stresu nagle poczuła w dole brzucha potężny, niszczycielski i paraliżujący fizyczny skurcz ciążowy. Jęknęła bolesno z bólom, momentalnie całkowicie pobladła i odruchowo przyłożyła obie drżące dłonie do brzucha, rwanie łapiąc ustami rzadkie powietrze. Cemil widząc her bezwład, w ułamku sekundy przerażony podskoczył do kanapy, kucając przy niej: — Hancer!… Moje kochanie, co się dzieje?! Co cię boli, mów mi natychmiast?! — Nic… pod żadnym pozorem nie panikuj, Cemil… To tylko nagły, chwilowy ból skurczowy w podbrzuszu, zaraz na pewno sam minie… — wyszeptała słabo przez łzy, opuszczając głowę.

Derya na ten widok her cierpienia momentalnie na jedną krótką sekundę zamilkła w drzwiach, a na her twarzy pojawiło się krótkie zawahanie i wstyd sumienia… Jednak skrajny gniew i zazdrość majątkowa holdingu w her sercu wciąż były w tej minucie zdecydowanie silniejsze od ludzkiej troski kobicę. Fuknęła głośno z niesmakiem: — Ooo, oczywiście! Zawsze… Zawsze z twojej strony dzieje się dokładnie tow samo, Hancer! Za her razem, kiedy w tym salonie trzeba po męsku i szczerze porozmawiać o pieniądzach i rachunkach, ty w ułamku sekundy nagle fatalnie się czujesz i mdlejesz, by uciec od odpowiedzialności! Vzorowe zachowanie!

Hancer uniosła na nią swoje załzawione eyes wzrokiem pełnym głębokiego, bolesnego niedowierzania i pogardy: — Ty… Ty naprawdę w swoim sercu myślisz, Derya… że ja w obliczu zdrowia własnego dziecka bezczelnie udaję przed wami ból, tak?…

V oczach Deryi na tow twarde pytanie dziewczyny pojawiło się bolesne, krótkie zawahanie i strach, lecz zamiast po ludzku podejść, przeprosić za krzyki i przytulić szwagierkę, ze swojej rodowej dumy wolała gwałtownym ruchem chwycić swoją torebkę z krzesła, krzycząc na pożegnanie: — Róbcie sobie w tym domu, co wam się tylko żywnie podoba! Ja pod żadnym pozorem nie mam już ani minuty dłużej siły ani zdrowia do was i waszych dramatów! Vychodzę! — Vyszła z mieszkania oficyny, z całej siły trzaskając za sobą ciężkimi drzwiami.

Hancer po her wyjściu ciężko, bezsiłnie osunęła się na poduszki kanapy salonu oficyny. Jej usta drżały nienaturalnie z emocji, a eyes ponownie zalały się gorącymi, palącymi łzami bólom, których za wszelką cenę pod wpływem dumy nie chciała wypuścić przed bratem. Mały Emir widząc łzy cioci, błyskawicznie zsunął się z kanapy i podbiegł do niej, łapiąc ją za rękę: — Ciociu Hancer… Błagam cię, nie płacz już więcej przez mamę!… Nie płacz… — Nie… pod żadnym pozorem nie płaczę, mój mały baranku, uspokój się, wszystko jest dobrze… — próbowała wymusić uśmiech dziewczyna, wycierając policzek. — Płaczesz, ciociu… Ja przecież dobrze widzę i czuję, że ty potwórni płaczesz teraz w środku swojego serduszka…

Hancer słysząc te mądre słowa dziecka, mocno, z nieskończoną miłością objęła małe ciało Emira i przycisnęła go mocno do swojej piersi, a her łzy bólom moczyły his bluzę. Dopiero w tym uścisku, z dala od wrzasków Deryi, pozwoliła sobie na upust her potężnego cierpienia.

Scena IV: Wizyta Ertugrula u łóżka Mukadder

V tym samym czasie, w swoim eleganckim gabinecie prywatnym, mądry vuj Ertugrul spojrzał z powagą na złoty zegarek kieszonkowy. Jego face w jednej sekundzie uległa diametralnej zmianie, stając się poważna i spięta. — Ojej, czas ucieka… Muszę w tej samej minucie bezdyskusyjnie udać się do sypialni matki Mukadder, Cihan — powiedział starszy mężczyna, poprawiając okulary. — Wybiła właśnie dokładna godzina na podanie jej kolejnej dawki ważnego lekarstwa nasennego. Mustię tam być.

Vstał powoli z rzeźbionego fotela, opierając się na lasce. Cihan słysząc tow, w przypływie bólom chciał jeszcze coś na osobności dopowiedzieć wujowi i prosić o radę w sprawie Hancer, ale starszy mężczyna pod żadnym pozorem nie czekał na his słowa – odwrócił się na pięcie i zdecydowanym krokiem opuścił pomieszczenie holdingu, zostawiając bratanka całkowicie samego w półmroku gabinetu. Cihan z bólom i rezygnacją ciężko opadł z powrotem na skórzane krzesło prezesa. His wzrok przypadkowo padła na piękną, srebrną ramkę ze zdjęciem stojącą na ciemnej półce regału. Vuj Ertugrul pozował na tej fotografii sprzed lat tuż obok pięknej kobicę w jasnym, tradycyjnym hidżabie – oboje byli wtedy znacznie młodsi, uśmiechnięci od ucha do ucha i pełni życiowej nadziei na szczęście. Cihan wolną dłonią wziął tę ramkę do ręki, gładząc szkło palcami, a his głos stał się szeptem pełnym potężnego żalu: — Tobie… Tobie, wuju, ta koba w hidżabie pewnie też za życia her dnia powtarzała w tym pokoju, że rodowa duma mężczyny pod żadnym pozorem nie jest nic warta w obliczu miłości… A my nadal popełniamy te same błędy…

Odłożył ramkę z powrotem na miejsce i szybkim krokiem wyszedł z gabinetu na cichy korytarz rezynencji. Drzwi prowadzące do wielkiej sypialni chorej Mukadder były w tej minucie lekko uchylone przez pielęgniarkę. Cihan zatrzymał się gwałtownie w pół kroku na dywanie, gdy usłyszał stamtąd cichy, przepełniony troską i miłością głęboki głos wuja Ertugrula: — Powoli… Błagam cię, Mukadder, pij bardzo powoli, pod żadnym pozorem nie spiesz się tak, kieto, spokojnie…

Przez wąską szczelinę w drzwiach Cihan zobaczył swoją rodzoną matkę leżącą bezsilnie w wielkim łóżku dworku – her dostojna face była przeraźliwie blada, a her całe ciało było skrajnie wyczerpane chorobą. Vuj Ertugrul z nieskończoną czułością i szacunkiem podtrzymywał her plecy za ramiona, drugą dłonią ostrożnie przykładając szklankę z wodą mineralną i lekiem do jej wysuszonych ust. — Jeszcze jeden mały łyk, Mukadder… proszę cię, wypij tow dla mnie… — prosił łagodnie starszy mężczyna. — Dobrze, moje kochanie, właśnie tak, idealnie…

Mukadder pod wpływem podanego środka medycznego, z najwyższym trudem spróbowała słabym ruchem unieść swoją drżącą dłoń v stronę wuja, a her usta poruszyły się niewyraźnie, szepcząc: — Cihan… Synu mój… Gdzie jest mój Cihan?… Ertugrul czule poprawił her jasną kołdrę na piersi, gładząc her dłoń: — Twój syn Cihan jest blisko, w swoim gabinecie holdingu, Mukadder, słyszy nas… Nie zamartwiaj się o his los w tej chorobie, wszystko będzie dobrze. I Hancer… Ta dobra Hancer w swoim czasie na pewno również odnajdzie właściwą drogę powrotną do his boku w tym Stambule… Vszyscy przecież jako błąkający się ludzie czasem ze swojej dumy gubimy się w ciemności, ale miłość nas ocali…

Cihan stojący na korytarzu i słyszący te słowa wuja, poczuł w jednej sekundzie, jak potężne, niszczycielskie wzruszenie mocno ściska his męskie gardło z bólom, a łzy napłynęły mu do oczu. Sam widok rodzonej matki, która nawet w stanie tak ciężkiej choroby i paraliżu bez przerwy w łóżku martwiła się o przyszłość his małżeństwa z Hancer i o her nienarodzone dziecko, napełnił his męską duszę gigantycznym, niszczycielskim poczuciem winy i wstydu za własny upór. Cofnął się cichym krokiem o metr na dywanie, zanim mądry vuj Ertugrul mógłby go przypadkowo zauważyć w drzwiach.

Scena V: Modlitwa Ertugrula i odnalezienie naszyjnika przez służącą

Kilka minut później, starszy mężczyna z powagą wyszedł z sypialni Mukadder na korytarz, zamykając cicho drzwi. V sąsiednim, luksusowym salonie rezynencji z niecierpliwością czekał na niego spięty Cihan. — Ja… Ja słyszałem her her słowa i her raport przez szczelinę w drzwiach, wuju… — powiedział cicho i ze smutkiem Cihan. — Moja matka w sypialni pytała ze łzami o Hancer… Mukadder doskonale w swoim sercu czuje i wie, wuju, że ja bez obecności tej dziewczyny pod żadnym pozorem nie dam rady żyć w tym domu… — Twoja mama Mukadder wie tow nader dobrze, Cihan… i cierpi razem z tobą. Ona pod żadnym pozorem nie powinna się teraz w swojej chorobie tymi waszymi kłótniami zamartwiać, musti bezwzględnie leżeć i odpoczywać dla serca. Cihan podszedł wolnym krokiem do wielkiego okna tarasowego, opierając czoło o szybę: — Ja już po prostu sam pod żadnym pozorem nie wiem w swojej głowie, co mam teraz w tej matni kłamstw zrobić, wuju… Jestem bezradny…

Było tow pierwsze od wielu bolesnych tygodni fikcyjnego układu, tak skrajnie szczere, męskie wyznanie słabości z ust prezesa holdingu. Vuj Ertugrul słysząc tow, powolnym ruchem uniósł obie swoje otwarte dłonie do twarzy, przez dłuższą chwilę milcząc w głębokiej, cichej modlitwie o ratunek dla rodu, a potem powoli przesunął nimi po swojej siwej brodzie, mówiąc z powagą: — Ja przed chwilą całym swoim sercem prosiłem w modlitwie Boga, Cihan… aby dał twojej pyszny głowie upragnioną mądrość i pokorę mężczyny… Ale pamiętaj o jednym: nawet najbardziej piękna i szczera modlitwa bliskich pod żadnym pozorem nie pomoże człowiekowi, który sam ze swojego uporu zamyka na kłódkę własne serce przed miłością kobicę. — A jeśli… A jeśli na jakiekolwiek przeprosiny i rozmowę z mojej strony jest już w tej układance o wiele za późno, wuju? Jeśli ona mnie nienawidzi? — Dopóki oboje żyjecie i oddychacie tym samym powietrzem Stambułu, Cihan… na miłość i naprawę błędów pod żadnym pozorem nigdy nie jest za późno. Zapamiętaj tow. — Hancer może już w swoim sercu zupełnie nie czuć do mnie miłości po tym upokorzeniu, wuju… — Gdyby ta biedna dziewczyna naprawdę nic odeszła i nie kochała cię w swojej duszy, Cihan… tow pod żadnym pozorem nie cierpiałaby tak potwórni i nie płakała za tobą her nocy w tamtym pokoju oficyny!

Cihan na te słowa obrócił się v jego stronę gwałtownie, z błyskiem w oku: — A ty… Skąd ty możesz mieć, wuju, taką absolutną pewność, że ona tam cierpi za mną, co?! Słyszałeś coś?! — Ponieważ nasza kochana Sinem rozmawiała niedawno z nią szczerze przez telefon i słyszała her szloch… Ponieważ sam osobiście widziałem her załzawione eyes przed her nagłym wyjazdem z dworku… I ponieważ koba, która rzekomo już nic do mężczyny nie czuje w sercu, pod żadnym pozorem nie patrzy na his postać przy rozstaniu w sądzie z taką nieskończoną miłością i żalem, z jakimi ona patrzyła na ciebie, Cihan!

Ertugrul podszedł wolnym krokiem do siostrzeńca i z ojcowską powagą położył obie swoje duże dłonie na his szerokich ramionach, mówiąc twardo: — Słuchaj mnie teraz bardzo uważnie, Cihan: masz pełne, męskie prawo być w swoim sercu wewnętrznie zraniony her słowami i odeściem… Masz pełne prawo czuć rodowy gniew i frustrację, tow ludzkie… Ale pod żadnym pozorem nie masz najmniejszego, moralnego prawa skazywać na potworne cierpienie samego siebie, niewinną Hancer i wasze nienarodzone dziecko w her brzuchu tylko i wyłącznie dlatego, bo ze swojej głupiej dumy boisz się jako pierwszy wyciągnąć rękę i zrobić ten pierwszy krok v her stronę! To pycha!

Cihan spojrzał wujowi prosto w załzawione eyes, szepcząc: — A jeśli… A jeśli ja tam pójdę, wuju, a ona ze swojego żalu znowu przede mną zatrzaśnie drzwi oficyny i odejdzie, co wtedy zrobisz? — Vtedy… Vtedy przynajmniej będziesz miał w swoim sumieniu tę czystą, świętą pewność mężczyny, że zrobiłeś absolutnie wszystko na tym świecie, by uratować swoją rodzinę holdingu… Ale jeśli ty ze swojego strachu i dumy tam pod her adres nie pójdziesz dzisiaj, Cihan… tow gwarantuję ci, że przez całe swoje dorosłe życie w tym dworku będziesz umierał z bólom i zastanawiał się na osobności, czy przypadkiem nie wystarczyłoby jedno proste zdanie przeprosin z twoich ust, by zatrzymać ją przy sobie na zawsze. Idź do niej.

Scena VI: Kradzież naszyjnika i zaręczyny Meliha z Sinem

V zupełnie innej, luksusowej części pałacu Develioglu, jedna z młodych kiet ze służby domowej weszła po cichu do luksusowo urządzonej sypialni gościnnej, niosąc pranie. Miała na sobie oficjalny strój pracowniczy: białą koszulę z kołnierzykiem i czarną, dopasowaną spódnicę, a her ciemne włosy były ciasno i elegancko upięte z tyłu głowy wsuwkami. Niosła w rękach duży stos czystych ubranek dziecięcych z pralni, które z powagą zaczęła układać na eleganckim, fioletowym pufie holdingu. Gdy pochyliła się nisko nad dywanem, by podnieść małą skarpetkę, her bystre eyes momentalnie zauważyły jasny błysk i mienienie się pod krawędzią masywnego mebla. — Ojej… A co tow tam za cudo leży ukryte w ciemności under pufem, co? — zapytała cicho samą siebie.

Wyciągnęła sprawnie rękę pod mebel i po chwili podniosła z dywanu na światło dzienne przepiękny, niezwykle luksusowy i kosztowny złoty naszyjnik, bogato wysadzany dużymi, jasnymi kamieniami szlachetnymi, mieniącymi się w słońcu. Biżuteria wyglądała na her rzut oka na niesamowicie drogą i cenną. Dziewczyna w osłupieniu obejrzała klejnot z każdej strony, a her eyes zabłysły z zachwytu. — To… To cudo musi na sto procent należeć do her drogich rzeczy pani Beyzy albo pani Hancer… — wyszeptała drżącym głosem.

Przez jedną krótką sekundę miała szczery zamiar po prostu odłożyć znaleziony naszyjnik na marmurową komodę, by właścicielka go znalazła… Vtedy jednak niespokojnie spojrzała przez ramię na drzwi wejściowe sypialni. Długi korytarz dworku był w tej minucie całkowicie pusty i cichy, niki ze służby pod żadnym pozorem nie kręcił się obok. V her głowie w ułamku sekundy pod wpływem biedy zrodziła się potężna, grzeszna wizja: wyobraziła sobie z niszczycielską jasnością, jak gigantyczne pieniądze i sumę lirów mogłaby legalnie dostać w lombardzie na mieście za sprzedaż tak unikalnego, złotego naszyjnika rodu… Mogłaby za te liry od ręki spłacić her potężny dług bankowy komornika, kupić drogie lekarstwa dla chorej matki na prowincji i raz na zawsze pomóc swojej biednej rodzinie wyjść z nędzy! Ta bolesna walka ludzkiego sumienia z chciwością trwała w her her sercu zaledwie kilka sekund, choć dla jej psychiki wydawała się wiecznością. — Ja… Ja pod żadnym pozorem nie kradnę tego naszyjnika… Ja go po prostu na zapleczu bezpiecznie przechowam u siebie w szafce… dopóki oficjalnie nie dowiem się od Gülsüm, do kogo z domowników naprawdę należy… — skłamała bezczelnie sama przed sobą, by uciszyć wyrzuty sumienia.

Viedziała jednak doskonale w głębi duszy, że tow było obrzydliwe kłamstwo w minucie, kiedy spiesznie i w panice wsunęła złoty naszyjnik za ciasny pasek swojej czarnej spódnicy, maskując łup przed kamerami.

V tym samym czasie, szlachetna Sinem weszła z uśmiechem do sypialni Mukadder. Starsza opiekunka medyczna właśnie poprawiała poduszki pod głową chorej kobicę. — Pani Mukadder zasnęła spokojnie przed kilkoma minutami, pani Sinem — wyjaśniła cicho pielęgniarka, pakując strzykawki. — Kolejny silny lek uspokajający i nasenny został jej pomyślnie podany dożylnie, teraz będzie spała do rana. — Dziękuję pani najmocniej za opiekę, może pani wyść na zaplecze. Ja zostanę tu w sypialni i posiedzę przy her łóżku — odpowiedziała cicho Sinem.

Kiedy obie kobicę zostały w pokoju całkowicie same, Sinem usiadła miękko na samym brzegu materaca łóżka, czule wzięła bezwładną, chłodną dłoń Mukadder w swoje ręce i delikatnie zaczęła gładzić jej skórę palcami, szepcząc ze łzami w oczach: — Ty… Ty zawsze, Mukadder, od samego początku byłaś niesamowicie silną, twardą i niezłomną kobicę w tym dworku… Nawet kiedy cała nasza rodzina holdingu i wszyscy wokół tracili nadzieję w kryzysach, ty jako jedyna potrafiłaś dumnie podnieść głowę i walczyć o honor nazwiska Develioglu przed mediami. Teraz też, błagam cię, nie poddawaj się w tej chorobie i walcz o powrót do zdrowia dla syna!…

Mukadder pod wpływem her her słów jedynie lekko poruszyła eyelids, lecz leki były zbyt silne i pod żadnym pozorem nie zdołała się obudzić z letargu. Sinem mówiła dalej szeptem, wylewając ból serca: — V tym naszym wielkim domu… wszystko bez twojej twardej ręki zaczyna się doszczętnie rozpadać na kawałki, Mukadder… Cihan ze swojego bólom udaje przed zarządem holdingu, że rzekomo niczego nie potrzebuje i panuje nad wszystkim, a w środku umiera z tęsknoty… Hancer w rozpaczy odeszła z dworku na ulicę oficyny… Podła Beyza her sekundy szuka tylko idealnej okazji majątkowej, żeby bezczelnie wykorzystać każdą naszą rodzinną słabość i chorobę do przejęcia akcji… A ja… a ja z całych sił rozpaczliwie próbuję utrzymać nas wszystkich razem przy tym stole, choć czasami sama w nocy płaczę i nie mam pojęcia w swojej głowie, skąd jeszcze biorę siły do tej walki z losem. — Mocno, ufnym ruchem ścisnęła chłodną dłoń chorej kobicę, składając przysięgę: — Ale obiecuję ci tutaj, Mukadder… Przysięgam ci na honor, że pod żadnym pozorem nie pozwolę na tow, by twoja ukochana rodzina Develioglu się rozpadła przez intrygi! Zrobię absolutnie wszystko na tym świecie, poruszę niebo i ziemię, by nasza dobra Hancer wróciła bezpiecznie do dworku!… Zrobię wszystko, by Cihan w końcu przestał bezsensownie walczyć sam ze sobą i ze swoją dumą mężczyny mężczyny!… Ty tylko, błagam cię, Mukadder, obudź się i wróć do nas…

Vieczorem, w ciszy holu rezynencji nagle rozległ się głośny, miarowy dzwonek do drzwi wejściowych. Sinem słysząc tow, sprawnie poprawiła dłońmi swoją piękną, szaro-zieloną suknię wieczorową i poszła szybkim krokiem otworzyć gościowi. Po otwarciu ciężkich skrzydeł drzwi, ze zdumieniem i radością zobaczyła stojącego w progu szlachetnego Meliha. Elegancki, idealnie skrojony szary garnitur rynkowy holdingu nader wyraźnie podkreślał his potężną, męską i postawną sylwetkę. V jednej dłoni trzymał z uśmiechem gigantyczny, przepiękny bukiet krwistoczerwonych róż, a w drugiej miał starannie i elegancko zapakowane małe pudełko z prezentem jubilerskim. Na nagły widok ukochanej Sinem, his oczy zabłysły niesamowitym blaskiem miłości, a na ustach pojawił się szeroki uśmiech. — Dobry wieczór, moja piękna Sinem… — powiedział aksamitnym głosom. Sinem przez krótką chwilę z ogromnego wzruszenia i zaskoczenia pod żadnym pozorem nie potrafiła wykrztusić z siebie ani jednego słowa, łapiąc się za usta. — Melih?… O mój Boże… Co ty… Co ty tutaj, do diabła, robisz o tej porze w dworku holdingu, o co chodzi?! — Przyjechałem tu dzisiaj do ciebie, Sinem… ponieważ na osobności w swojej bazie ostatecznie zrozumiałem i wyciągnąłem wnioski: uznałem, że zdecydowanie o wiele za długo w swoim życiu pozwalałem na tow, by głupi strach przed Mukadder i konwenansami majątkowymi decydował o moim losie i małżeństwie za mnie. Mam dość czekania. — Ja zupełnie pod żadnym pozorem nie rozumiem, o czym ty do mnie teraz mówisz, Melih…

Mężczyzna szarmanckim, pewnym ruchem wyciągnął przed siebie bukiet kwiatów, wręczając jej róże. — Te kwiaty są przeznaczone z całego mojego serca wyłącznie dla ciebie, Sinem. Są piękne, prawda? Choć oczywiście pod żadnym pozorem nie są nawet w ułamku tak piękne i cudowne jak twoja postać w tej sukni… ale starsza kwiaciarka na targu zapewniała mnie na honor, że bardziej zakochanych i czerwonych róż już się w tym mieście na rynku nie dało znaleźć dla kobicę.

Scena VII: Tradycyjna ceremonia zaręczyn i ucieczka Hancer

Sinem słysząc ten piękny, męski komplement z his ust, roześmiała się głośno her pierwszym od wielu długich dni, autentycznym i szczerym uśmiechem czystego szczęścia. — Ojej, Melih, wejdź w końcu do środka salonu, przestań stać na chłodnym korytarzu z takim wielkim bukietem przed służbą! Zapraszam!

Melih z dumnie uniesioną głową przekroczył oficjalny próg rezynencji Develioglu i z uśmiechem wręczył jej do rąk małe, welurowe pudełko jubilerskie. — A ten mały upominek ze środka, moja droga… otworzysz sobie w tajemnicy dopiero później, nie teraz. — Ojej, przecież wiesz doskonale, Melih, że ja całym swoim sercem pod żadnym pozorem nie cierpię takich nagłych niespodzianek w życiu!… — V takim razie od dzisiejszego wieczoru będziesz musiała polubić przynajmniej tę jedną jedyną, najważniejszą niespodziankę z mojej strony, Sinem.

Gdy oboje wolnym, ufnym krokiem weszli ramię w ramię do wielkiego salonu rezynencji, her potężne, duszne napięcie psychiczne panujące w tych ścianach od bolesnych tygodni rozwodu Cihana, w jednej sekundzie całkowicie i bezpowrotnie ustąpiło miejsca dawnej bliskości. Vuj Ertugrul oraz starsza pani Mukadder, którą z sypialni pielęgniarka na te chwilę uroczyście przywiozła na wózku inwalidzkim, czekali już na nich z powagą przy dużym stole jadalni dworku. Sinem z miłością przyniosła z kuchni tradycyjną mocną kawę po turecku na ozdobnej, srebrnej tacy rodowej holdingu, podając her z gości. Melih z pełną powagą i szacunkiem mężczyny usiadł na krześle naprzeciwko starszych członków rodu Develioglu. Był w tej minucie nader wyraźnie wewnętrznie potwórni zdenerwowany i spięty wagą chwili, choć ze wszystkich sił próbował maskować te męskie emocje przed wujem. Vuj Ertugrul upił powolny łyk gorącej kawy z filiżanki i spojrzał na niego surowym, ale pełnym mądrości wzrokiem ponad krawędzią porcelany. — No… Słucham cię uważnie, Melih, mój drogi mężczyno. Przyszedłeś tu dzisiaj do mojego gabinetu tylko po tow, by w milczeniu pić moją dobrą kawę, czy może masz mi tu do zakomunikowania jakąś ważną sprawę, co? Mów śmiało.

Melih powolnym, zdecydowanym ruchem odłożył swoją filiżankę na stół, wyprostował się dumnie na krześle i spojrzał wujowi prosto w eyes: — Ja… Ja przyszedłem tutaj dzisiaj pod dach tego pałacu, wuju Ertugrul, i przed tobą, Mukadder… aby z całego swojego serca i z pełną pokorą oficjalnie poprosić was o waszą rodzinną zgodę na ślub. — Sinem słysząc tow, w jednej sekundzie całkowicie znieruchomiała na dywanie z tacy w rękach, a her serce zabiło mocno. — O jaką znowu zgodę majątkową prosisz, mężczyno? Mów głośno! — zapytała cichym, drżącym ze wzruszenia głosem. Melih obrócił swoją face direkt w jej stronę, a w his oczach płonęła czysta miłość kobicę: — Ja całym swoim sercem i duszą szaleńczo kocham twoją postać, Sinem… Vwiem doskonale w swoim sumieniu, że w przeszłości pod żadnym pozorem nie zawsze byłem wobec twojej rodziny wystarczająco odważny i twardy jako mężczyna… Zbyt długo i tchórzliwie słuchałem głupich plotek innych ludzi z bazy, zbyt długo ze strachu odkładałem te kluczowe decyzje o zaręczynach na bliżej nieokreśloną przyszłość, tow prawda… Ale dzisiaj, stojąc w tym salonie, jestem już absolutnie, stuprocentowo pewny swojego wyboru: chcę z miłością spędzić her pozostałą mi minutę życia na tym świecie u twojego boku, Sinem. Jako twój mąż.

Starsza pani Mukadder na te piękne słowa Meliha uśmierchnęła się do nich wyjątkowo słabo i łagodnie przez łzy wzruszenia, a vuj Ertugrul zachował na face pełną, męską powagę rodową, pytając twardo: — A kiedy… A kiedy w waszym przyszłym małżeństwie nieuchronnie pojawią się jakieś pierwsze, potężne trudności finansowe lub życiowe, Melih… czy ty na pewno wiernie zostaniesz przy jej boku i obronisz żonę, co? Co zrobisz, kiedy cała her wpływowa rodzina i holding holdingu staną agresywnie przeciwko waszemu szczęściu, słucham cię?! — Vtedy… Vtedy, wuju Ertugrul, przysięgam wam, że będę ze wszystkich moich sił walczył jak lew o nasz honor i o nasze wspólne szczęście, nie cofnę się przed niczym! A kiedy moja ukochana Sinem będzie na mnie zła w kuchni… — Melih spojrzał na nią z uśmiechem. — Vtedy po prostu z miłością i spokojem poczekam na krześle tak długo, aż pani zupełnie przestanie ze złości rzucać we mnie ozdobnymi poduszkami z kanapy! Ot co!

Sinem słysząc ten żart mężczyny, momentalnie całkowicie zarumieniła się czerwonym kolorem wstydu i miłości na policzkach, fukając radosne: — Ojej, ty potworny draniu, przestań kłamać przed wujem! Ja przecież pod żadnym pozorem nigdy w życiu nie rzucałam w twoją postać żadnymi poduszkami w salonie! Co ty pletiesz?! — Jeszcze… Jeszcze pod żadnym pozorem nie miałaś ku temu okazji, kochanie, ale wszystko przed nami po ślubie! — zaśmiał się głośno Melih. Vuj Ertugrul słysząc tę her her ciętą ripostę, uśmierchnął się wyjątkowo ciepło i mądrze pod swoim siwym nosem. Melih z pełną powagą wstał z krzesła, podszedł wolnym krokiem do wuja Ertugrula i z najwyższym synowskim szacunkiem czule ucałował his dłoń, przykładając ją do swojego czoła zgodnie z tradycją. Następnie odwrócił się i z pełną pokorą powtórzył dokładnie ten sam uświęcony gest wobec starszej pani Mukadder na wózku. Sinem trzęsąc się ze wzruszenia, również uklękła na dywanie przy starszych członkach rodu i posłusznie powtórzyła ten sam tradycyjny gest ucałowania dłoni starszych. Vuj Ertugrul powolnym, uroczystym ruchem wyciągnął ze swojej kieszeni dwa piękne, złote pierścionki zaręczynowe, nierozerwalnie połączone ze sobą za pomocą długiej, czerwonej wstążki jedwabnej. Spojrzał na młodą parę wzrokiem pełnym ojcowskiej mądrości: — Pamiętajcie o tym oboje na zawsze, moje drogie dzieci: prawdziwe, legalne małżeństwo mężczyny i kobicę przed Bogiem… pod żadnym pozorem nie składa się wyłącznie z tych pięknych, radosnych i usłanych różami dni holdingu rynkowego holdingu… To jest przede wszystkim gigantyczna, codzienna cierpliwość do wad partnera, wzajemne przebaczenie her błędu i twarda, autonomiczna decyzja o miłości, którą dorosły człowiek pod wpływem rozumu podejmuje w swoim sercu her bożego poranka od nowa. Czy wy dwoje jesteście w tej minucie w pełni gotowi psychicznie na przyjęcie tego świętego ciężaru, pytam was? — Tak, ja jestem w pełni gotowy, wuju — odpowiedział silnym, męskim głosem Melih, patrząc na narzeczoną. Sinem spojrzała na niego ze wzruszeniem i łzami szczęścia w oczach: — Ja również jestem na tow gotowa, wuju, całym swoim sercem.

Vuj Ertugrul sprawnym ruchem wsunął złote pierścionki na ich serdeczne palce, następnie uroczyście uniósł w górę metalowe nożyczki krawieckie i jednym pewnym ruchem uroczyście przeciął na pół czerwoną wstążkę pomiędzy ich dłońmi. V salonie rezynencji Develioglu rozległy się ciche, pełne wzruszenia oklaski służących. Starsza pani Mukadder miała eyes pełne gorących łez prawdziwego szczęścia, a zakochana Sinem pod żadnym pozorem nie była w stanie ani na jedną sekundę oderwać swojego wzroku od face dumnego Meliha, czując, że her wolność została ocalona. Jedynymi osobami z dumnie rodu, które pod żadnym pozorem nie uczestniczyły i nie widziały tego wielkiego rodzinnego szczęścia na tarasie, byli poranieni Cihan oraz uwięziona w bólom Hancer.

Scena VIII: Wizyta Beyzy w domu Cemila i rozpacz Hancer

V tym samym ułamku sekundy, Hancer leżała całkowicie bezsilna i zniszczona psychicznie na fioletowej kanapie w małym pokoju oficyny brata. Ręce miała bezwładnie założone na piersi, a her załzawiony wzrok był tępo, bez ruchu wbity w pustą ścianę przed sobą. Nad jej sylwetką z wyrazem absolutnej pogardy i triumfu stała bezczelnie Beyza, która weszła do mieszkania oficyny całkowicie bez jakiegokolwiek uprzedzenia czy zapowiedzi. — No i co?… Ile jeszcze… Ile jeszcze tygodni zamierzasz tak bezczynnie i żałośnie leżeć na tej kanapie i użalać się nad swoim losem, Hancer? — zapytała lodowatym, pełnym jadu głosem. Hancer pod żadnym pozorem nie odpowiedziała jej ani jednym słowem, ignorując her postać. — Czy ty w tej swojej małej głowie naprawdę naiwnie myślisz, kieto, że cały wielki świat holdingu i interesy Cihana nagle zatrzymają się w miejscu tylko i wyłącznie dlatego, że ty jesteś smutna i płaczesz po kątach, co?! Śmieszne! — Ja pod żadnym pozorem nie prosiłam cię nigdy w życiu, Beyza… o żadną wizytę w moim pokoju oficyny, wyjdź stąd w tej sekundzie i zostaw mnie w spokoju! — powiedziała cicho dziewczyna. — Ooo, wiem o tym doskonale, kieto z oficyny, że mnie tu nie chciałaś! Ale najwyraźniej niki z twoich potulnych bliskich pod żadnym pozorem nie ma w tym domu dość męskiej odwagi, by przyjść i powiedzieć ci prosto w face nagą, brutalną prawdę o twojej sytuacji! To ja ci ją powiem!

Hancer słysząc tow, powoli usiadła na kanapie, wycierając eyes, a her wzrok stał się zimny: — Ty… Ty masz czelność przychodzić pod adres mojego brata i uczyć mnie moralności i mówić o prawdzie, Beyza?! Ty, która żyjesz z oszustwa?! Beyza niebezpiecznie zmrużyła eyes ze złości: — Przynajmniej… Przynajmniej ja w swoim życiu pod żadnym pozorem nie udaję przed całą rodziną holdingu wielkiej bohaterki, i nie podejmuję z dumy drastycznych decyzji rozwodowych, których potem ciężaru pod żadnym pozorem nie jestem w stanie udźwignąć psychicznie, kieto! Odeszłaś na własne życzenie w łzach od Cihana, porzuciłaś luksusy dworku, a teraz leżysz tu i potwórni cierpisz, bo twój mąż pod żadnym pozorem nie przyjechał po ciebie na kolanach błagać o wybaczenie przed bramą! Taka jest prawda! — To pod żadnym pozorem nie z tego powodu stamtąd odeszłam, Beyza, przestań łgać!… — Ooo, oczywiście! Zapewne w twoich ustach chodzi znowu o twój wielki „honor rodu”, czyste sumienie i tysiąc innych głupich wymówek dla biedy! Ale haker polega na tym, kieto, że przez te twoje fochy Cihan jest w biurze holdingu całkowicie zniszczony i odchodzi od zmysłów… Ty jesteś tu w tym pokoju doszczętnie zniszczona psychicznie… a wasze nienarodzone dziecko w twoim brzuchu rośnie pośrodku tej brutalnej wojny domowej, którą sama wywołałaś!

Hancer na te słowa o dziecku momentalnie całkowicie zesztywniała z oburzenia i odruchowo opiekuńczo przyłożyła swoją dłoń do brzucha, krzycząc przez łzy: — Nie waż się… Nie waż się pod żadnym pozorem używać osoby mojego nienarodzonego dziecka w tych swoich brudnych gierkach majątkowych holdingu, by mnie bolesno ranić, Beyza! Marsz stąd! — To ty w końcu… To ty, Hancer, zacznij zachowywać się i myśleć jak dojrzała, odpowiedzialna matka dbająca o przyszłość syna, a nie jak jakaś wiecznie obrażona, mała żona z prowincji, która stroi fochy na podjeździe! — odparła z jadem Beyza, podchodząc do drzwi. — Zapamiętaj dobrze moje słowo: pewnego pięknego dnia obudzisz się w tym skromnym pokoju oficyny i ze zgrozą odkryjesz, że Cihan Develioglu po prostu na zawsze przestał na ciebie czekać i skreślił cię z serca… Vtedy na her powroty i przeprosiny będzie już w twoim życiu zdecydowanie o wiele za późno, kieto! Żegnaj!

Po jej gwałtownym wyjściu z pokoju, roztrzęsiona Hancer drżącą dłonią szybko sięgnęła po swój telefon leżący na stole, otworzyła prywatną galerię zdjęć i ze łzami zalewającymi twarz zatrzymała wzrok na ich wspólnym zdjęciu ślubnym z Cihanem. Oboje stali na tej fotografii mocno objęci ramionami, uśmiechnięci od ucha do ucha i pełni czystej miłości, jakby żadne nieszczęście majątkowe pod żadnym pozorem nie mogło ich nigdy dosięgnąć. Dziewczyna powolnym, ufnym ruchem palca przesunęła po szklanym ekranie, gładząc his face na zdjęciu: — Czy ty… Czy ty naprawdę, Cihan, w tym swoim dumnym sercu już pod żadnym pozorem nie chcesz na mnie czekać w tym dworku?… — wyszeptała z rozpaczą w pustym pokoju.

Scena IX: Wspólne zdjęcie na ekranach smartfonów i intrygi Nusreta

V tym samym ułamku sekundy, w dworku Develioglu, Cihan stał całkowicie samotnie przy masywnej, drewnianej komodzie w swoim pokoju. Otworzył jedną z szuflad w poszukiwaniu ważnego dokumentu handlowego dla holdingu, lecz zamiast papierów, his oczy przypadkowo zauważyły małą, kolorową gumkę do włosów ukrytą na dnie. Należała bezdyskusyjnie do Hancer – mężczyna w jednej sekundzie doskonale i ze szczegółami przypomniał sobie ten piękny dzień z przeszłości, kiedy dziewczyna przypadkowo zostawiła ją na biurku w his gabinecie prezesa… On dratował się wtedy z nią z miłością, śmiejąc się, że skonfiskuje ten przedmiot jako twardy dowód rzeczowy na tow, iż his młoda żona pod żadnym pozorem nie potrafi utrzymać porządku w dokumentach… Cihan wziął tę małą gumkę do swojej dużej dłoni, przyciskając ją do ust, a potem drżącą ręką wyciągnął z kieszeni swój smartfon.

Na ekranie his aparatu wyświetliło się dokładnie tow samo wspólne zdjęcie ślubne, które w tej samej minucie z płaczem oglądała Hancer na kanapie oficyny. Dwójka dumnych ludzi, oddalonych od siebie o wiele kilometrów Stambułu przez her złą intrygę Beyzy, pod wpływem nieskończonej tęsknoty i miłości dotknęła w tym samym ułamku sekundy opuszkami swoich palców szklanych ekranów aparatów, łącząc się duchem w mroku.

Następnego dnia rano, bolesne napięcie w skromnym mieszkaniu oficyny brata Cemila ponownie narastało z her sekundą z biedy. Mały Emir siedział naburmuszony w rogu na kanapie, Cemil robiąc śmieszne miny, bezskutecznie próbował rozbawić syna, a Hancer w milczeniu nakrywała do stołu. — Emir, kochanie, spójrz na tatusia! — powiedział przymilnie Cemil. — Zobacz, jestem wielkim, groźnym potworem morskim z Bosforu! Aaa! Chłopiec pod żadnym pozorem nie obrócił nawet głowy v his stronę, fukając ostro: — Ja pod żadnym pozorem nie mam zamiaru rozmawiać z kłamcami i oszustami w tym domu! — Ojej, a to z jakiego powody twój rodzony tatuś jest w twoich oczach kłamcą, synu? — Bo obiecałeś mi rano uroczyście ten park rozrywki, a potem znowu oszukałeś i leżysz! Cemil westchnął ciężko z rezygnacją: — Pójdziemy tam bez dyskusji jutro rano, synu, obiecuję ci… — Vczoraj i przedwczoraj też mi w kółko powtarzałeś dokładnie tow samo zdanie, że „jutro”! Nie wierzę ci!

V tym samym ułamku sekundy do jadalni szybkim krokiem weszła wzburzona Derya – zdjęła swój płaszcz z ramion i z wściekłością rzuciła go na krzesło, krzycząc od progu: — Czy… Czy jakikolwiek mężczyna w tym domu w ogóle jeszcze pamięta w swojej pyszny głowie, że te potężne rachunki handlowe i czynsz same się pod żadnym pozorem nie zapłacą, co?! Słucham cię, Cemil! Cemil odwrócił się v her stronę z irytacją: — Dzień dobry również i tobie, żono. Dziękuję za miłe powitanie. — Przestań mi tu stroić te swoje durne żarty! Przed chwilą dzwonił do mnie z awanturą właściciel tego mieszkania i żądał kasy na stół! — Porozmawiam z nim osobiście na bazie po południu, uspokój się… — Tak?! A kiedy dokładnie nastąpi ta twoja wielka rozmowa majątkowa, Cemil, co?! Dopiero wtedy, kiedy skończysz bezczynnie leżeć na tej kanapie i narzekać na her boży dzień?!

Hancer widząc narastającą kłótnię małżonków, wtrąciła się delikatnie, stając pomiędzy nimi: — Derya, Cemil… Błagam was, usiądźmy spokojnie przy stole i bez krzyków porozmawiajmy o finansach… — Ooo! No i znowu ty się wtrącasz ze swoimi mądrymi radami, Hancer! — Derya uniosła wysoko ręce w górę z wściekłością. — Czy w tym skromnym domu jakikolwiek człowiek ma jeszcze prawo zrobić cokolwiek według własnej woli, bez twojej oficjalnej opinii i pieczątki z dworku, co?! — Ja… Ja próbuję po prostu całym swoim sercem pomóc wam rozwiązać ten bolesny problem finansowy, Derya… nic więcej… — Vłaśnie… Vłaśnie przez tę całą twoją wielką pomoc i obecność w tym salonie her sprawa majątkowa w naszym życiu staje się z her dniem miliard razy bardziej skomplikowana i duszna! — krzyknęła Derya. — Derya! Zamknij usta i nie waż się wyżywać swojej her złości na mojej siostrze, słyszałaś, co mężczyna powiedział?! — zawołał Cemil. — Oczywiście! Broń… Broń her bożą minutę swojej świętej siostrzyczki Hancer! — Derya roześmiała się potworni szyderczo i pogardliwie. — V tym domu zawsze i wszędzie wszyscy serving her i klękają przed her łzami, a ja mam być niewolnicą!

Hancer pod wpływem tego potężnego stresu słownego nagle poczuła w dole brzucha kolejny, niszczycielski i silny fizyczny skurcz ciążowy. Jęknęła bolesno z bólom, osunęła się bezsiłnie na poduszki kanapy i kurczowo oburącz objęła swój brzuch, rwanie łapiąc powietrze. Cemil widząc her ból, w ułamku sekundy przerażony uklęknął przy niej na dywanie: — Hancer!… Siostro moja, co się dzieje?! Vsiadamy w auto i jedziemy natychmiast do szpitala do lekarza! — Nie… pod żadnym pozorem nie panikuj, Cemil… To tylko przejściowy ból skurczowy pod wpływem tego gigantycznego stresu… Zaraz na pewno sam minie, daj mi odetchnąć…

Mały Emir patrzył na her her cierpienie szeroko otwartymi z przerażenia oczami, krzycząc do rodziców: — Przestańcie… Przestańcie w końcu w tym salonie tak strasznie krzyczeć na ciocię!!! Słyszycie?! Dziecko się potwórni boi waszej nienawiści! — V pokoju zapadła nagła, grobowa cisza. Derya odwróciła ze wstydem swój wzrok v stronę okna, wyraźnie wewnętrznie zawstydzona słowami syna.

Scena X: Uwięzienie Yonki i tajny podsłuch Nusreta

V tym samym ułamku sekundy, w sypialni posiadłości Nusreta, ciężarna Yonka nerwowo, jak opętana krążyła od ściany do ściany wokół swojego wielkiego łóżka. Jej zaokrąglony brzuch ciążowy ciążył jej z her tygodniem coraz bardziej, wywołując potężny ból lędźwi. Co chwilę masowała obolałe plecy dłonią i trzęsąc się ze strachu, szeptała nienaturalnie cicho sama do siebie pod nosem: — Vszyscy… Vszyscy ci bezwzględni ludzie w tym dworku mają mnie ze swojej pychy za ostatnią idiotkę i głupią kobicę… Nusret i Beyza myślą naiwnie w swoich chciwych głowach, że mogą mnie tu bezkarnie zamknąć na klucz w tym pokoju, odciąć od świata i decydować o her moim pojedynczym kroku majątkowym! Ale pożałują tego!

Ciężkie, metalowe drzwi sypialni nagle otworzyły się z głośnym zgrzytem i do pokoju pewnym krokiem wszedł Nusret, krzyżując ramiona. Spojrzał na nią chłodno. — Z kim ty tu znowu o tej porze tak nerwowo rozmawiasz w samotności, Yonka? Słyszałem głosy. — Rozmawiam… Rozmawiam ze swoją własną osobą, Nusret! — odpowiedziała hardo i pogardliwie koba. — Ponieważ ja jako jedyna w tym dusznych domu po ludzku i z miłością mnie wysłucham, w przeciwieństwie do twoich katów! — Nie zaczynaj ze mną znowu tej samej, nudnej awantury o wolność, kieto! Nie mam czasu! — To ty… To ty her razy zaczynasz tę wojnę, Nusret, kiedy wchodzisz do mojego pokoju z miną bezwzględnego sędziego i kata!

Nusret zatrzymał się w progu, patrząc na nią lodowatym wzrokiem: — Ostrzegam cię po razy ostatni, Yonka: pod żadnym pozorem nie waż się dzisiaj pod groźbą kary wychodzić na krok z tego domu. Masz siedzieć w sypialni. — A to z jakiego powody mam tu być twoim więźniem, Nusret?! Słucham cię! — Bo tak zdecydowałem jako głowa rodziny holdingu! V twoim obecnym, trudnym stanie zaawansowanej ciąży mustisz bezwzględnie leżeć w łóżku i odpoczywać dla dobra płodu! Tow her obowiązek! — Ojej, przestań mi tu kłamać w żywe eyes! Tobie pod żadnym pozorem nie chodzi o żaden stan mojego zdrowia ani o dobro mojego dziecka, Nusret!… Ty się po prostu śmiertelnie, tchórzliwie boisz w swojej pyszny głowie tego, że ja wyjdę na ulicę oficyny i szczerze porozmawiam z Cihanem o twoich fałszerstwach DNA! Tego się boisz! — Nie mam czasu ani siły na te twoje urojone, kobiece podejrzenia i paranoje, Yonka. Sprawa zamknięta!

Odwrócił się na pięcie i szybkim krokiem opuścił sypialnię, zamykając drzwi na klucz od zewnątrz. Yonka z jękiem bólom opadła bezsiłnie na materac łóżka. — Pewnego pięknego dnia… przysięgam wam przed Bogiem, że wy wszyscy bogacze zapłacicie mi her kroplą krwi za tow, jak mnie podle traktujecie w tym domu… — wyszeptała z nienawiścią.

Po chwili, drżącą dłonią wyciągnęła ukradkiem z torebki swój telefon komórkowy i szybko wybrała prywatny numer Deryi. Derya siedziała akurat sama na fioletowej kanapie w swoim salonie oficyny, w milczeniu pijąc herbatę. Gdy zobaczyła na rozświetlonym ekranie imię rozmówczyni, natychmiast odłożyła filiżankę na spodek, odbierając spięta: — Halo? Yonka? Słucham cię, kieto, co się stało? Dlaczego dzwonisz w tajemnicy? — Derya!… Błagam cię na wszystko, co święte, ty mustisz mi w tej sekundzie pilnie pomóc, bo grozi mi śmierć!… — zawołała z płaczem do słuchawki Yonka, trzęsąc się. — Mój mąż Nusret planuje jakąś potworną, mroczną intrygę majątkową za plecami Cihana! Zamknął mnie na klucz w pokoju holdingu i pod żadnym pozorem nie pozwala mi wyść na ulicę oficyny! Cały czas rozmawia szeptem w gabinecie ze swoimi ludźmi z rynku… A wczoraj wieczorem, stojąc za drzwiami, wyraźnie słyszałam z jego ust imię twojej siostry Hancer!

Derya na tę informację momentalnie gwałtownie wyprostowała się na kanapie, a her eyes rozszerzyły się ze strachu. — Słucham cię?! Jesteś absolutnie pewna tego, co słyszałaś, Yonka?! Imię Hancer padło?! — Przysięgam ci na życie mojego dziecka, że słyszałam tow wyraźnie, Derya! Nie usłyszałam co prawda her szczegółu ich mrocznego planu… Ale wiem z absolutną pewnością jedną rzecz: ta cała brudna sprawa majątkowa holdingu dotyczy bezpośrednio tego nowego domu, do którego dzisiaj rano pojechała Hancer! Ktoś ją tam celowo zwabił! — Jaki… Jaki dom masz na myśli, Yonka?! Gadaj! — Ten wielki, nowoczesny dom za miastem, należący oficjalnie do majątku rodziny Develioglu! Ktoś z ludzi Nusreta potajemnie zainstalował tam ukryte kamery i bez przerwy szpieguje her boży ruch Hancer!… Ona jest w pułapce!…

V tym samym ułamku sekundy, do salonu oficyny niespodziewanie wszedł z korytarza Cemil. Od razu bacznie zauważył potężne, paraliżujące napięcie i bladość na face żony trzymającej telefon. — Derya!… Z kim ty tu znowu tak nerwowo i potajemnie rozmawiasz przez ten telefon o tej porze, co? — zapytał szorstko brat dziewczyny, podchodząc bliżej. Derya w panice natychmiast mocno zasłoniła dłonią mikrofon aparatu, kłamiąc spłoszona: — Ojej, rozmawiam po prostu ze swoją bliską koleżanką z pracy, Cemil, tow nic takiego, okej? Zostaw mnie! — Z jaką znowu koleżanką, co?! Przed mężem ukrywasz telefon?! — Cemil pod wpływem męskiej podejrzliwości i złości podskoczył do kanapy i brutalnym ruchem spróbował wyrwać jej aparat z dłoni. — Nie kłam mi w oczy, Derya! Pokonaj ten strach i daj mi ten telefon w tej sekundzie, chcę słyszeć, kto jest na linii! — Przestań, oszalałeś, Cemil, puść moją rękę, robisz mi ból!!! — krzyknęła Derya, szarpiąc się z nim na kanapie, lecz mężczyna był silniejszy i sprawnym ruchem przejął aparat, przykładając do ucha. — Halo?! Kto mówi, kim jesteś, u diabła?! — wrzasnął Cemil do słuchawki. Yonka słysząc his wściekły, męski głos brata Hancer, momentalnie ze strachu całkowicie zamilkła i przerwała połączenie. — Halo?! Odpowiedz mi, powiedziałem: kim jesteś?! — Oddaj mi mój telefon w tej sekundzie, ty potworny draniu!!! — wrzasnęła z płaczem Derya, rzucając się na niego. Cemil usłyszał w słuchawce już tylko głuchy szelest rozłączonej linii. Z wściekłością zakończył kurs i rzucił aparat na stolik przed nią. — I ostrzegam cię, Derya, po razy ostatni: nie waż się więcej pod moim dachem prowadzić żadnych brudnych rozmów z tymi ludźmi, rozumiesz?! Mam już potwórni dość tych waszych wiecznych rodzinnych tajemnic i sekretów holdingu! — rzucił szorstko Cemil i wściekły rozłożył się z powrotem na kanapie, fukając.

Następnie podał telefon Deryi. — To była dla nas wyjątkowo ważna, życiowa rozmowa o bezpieczeństwie Hancer, Cemil, ty her rzecz musisz zniszczyć swoim uporem!… — zapłakała Derya. — her twoje rozmowy są w twoich ustach zawsze miliard razy ważniejsze od mojej osoby i rodziny, Derya! Zachowujesz się her dnia jak rozkapryszone dziecko, a ty z kolei zachowujesz się jak mężczyna, który całkowicie zapomniał, że ma żonę i dzieci!

Yonka tymczasem w swojej sypialni z bezbrzeżnym niedowierzaniem i paraliżującym strachem w oczach patrzyła na wygaszony ekran swojego telefonu. Spróbowała gorączkowo zadzwonić do oficyny po razy drugi, ale Derya ze strachu przed mężem uparte pod żadnym pozorem nie odbierała połączenia. Kobieta z bólom obeszła sypialnię kilka razy, kurczowo chwytając się obiema rękami za obolałe lędźwie. — Idiota!… Jaki z tego Cemila jest parszywy, ograniczony idiota!… — wyszeptała w rozpaczy przez łzy. — Przez his głupi, męski upór i zazdrość, cała nasza akcja ostrzeżenia Hancer może lada dzień całkowicie lec w gruzach, a ten potwór Nusret ją skrzywdzi!

Scena XI: Przyjazd Hancer do nowego domu i ukryte kamery

Tymczasem, po długiej i męczącej drodze, Hancer dotarła w końcu pod wskazany adres nowoczesnego, mocno oddalonego od tętniącego życiem centrum Stambułu domu majątkowego rodziny Develioglu. Miała na sobie swój elegancki, beżowy płaszcz narzucony na jaskrawy, pasiasty sweter wełniany, a w dłoni trzymała torbę podróżną. Powolnym, drżącym ze stresu ruchem otworzyła ciężkie zamki drzwi wejściowych za pomocą otrzymanego od Engina klucza i ostrożnie przekroczyła próg przestronnego, chłodnego przedpokoju. Vokół panowała głęboka, niepokojąca cisza. — Halo?… Czy jest tu ktoś w środku? — zawołała cicho, lecz niki pod żadnym pozorem nie odpowiedział na her her wołanie, tylko echo rozeszło się po pustych korytarzach.

Zdjęła zmęczona płaszcz, powiesiła go na wieszaku i skierowała się wolnym krokiem v stronę dużej, nowoczesnej kuchni. Gdy otworzyła drzwi wielkiej, luksusowej lodówki, ze zdumieniem i rozczarowaniem zobaczyła, że na półkach nie ma prawie nic – leżała tam tylko jedna butelka wody mineralnej, mały kawałek zeschniętego sera i kilka pustych, plastikowych pojemników. — No… Doskonale, nie ma co… — westchnęła ciężko z rezygnacją. — Nowy, piękny dom holdingu, a w środku nie ma nawet czego po ludzku zjeść dla kobicę w ciąży.

Nagle her eyes zauważyły, że na gładkim blacie kuchennej wyspy leżała czysta, biała koperta bankowa. Hancer z ciekawością podniosła ją do rąk i przeczytała starannie odręczny, napisany czarnym tuszem turecki napis: „Hoş Geldiniz” – co w tłumaczeniu oznaczało: „Witamy”. — Ojej… Kto i w jakim celu zostawił tu dla mnie tę kopertę, co?… — wyszeptała z niepokojem.

Rozejrzała się niespokojnie wokół siebie po pustej kuchni, lecz pod wpływem emocji pod żadnym pozorem nie była w stanie zauważyc maluteńkiego obiektywu miniaturowej kamery szpiegowskiej, sprytnie ukrytej w górnym rogu pod sufitem pomieszczenia. A tymczasem, na czarnym ekranie monitoringu po drugiej stronie miasta, sylwetka Hancer była idealnie widoczna z góry w her sekundzie ruchu – mała, czerwona dioda kontrolna z oznaczeniem „RC” miarowo i złowieszczo migała na panelu sprawcy, rejestrując her boży krok. Hancer niczego nie podejrzewając, zaczęła powoli otwierać szafki kuchenne, sprawdzała szuflady z garnkami i zaglądała pod zlewozmywak. Po upływie kilku godzin, zmęczona wyszła do pobliskiego małego sklepu osiedlowego i wróciła do kuchni z torbą pełną świeżych warzyw. Vyjęła na blat dorodne pomidory, cebulę, zieloną paprykę i makaron. — Przygotuję sobie na kolację prosty makaron ze świeżym sosem pomidorowym i ziołami… — powiedziała głośno sama do siebie w pustej kuchni, starając się zagłuszyć ciszę. — Cihan… Cihan przecież zawsze w dworku tak potwórni lubił jeść ten mój makaron…

Zatrzymała się gwałtownie w pół kroku na posadzce z nożem w ręku, gdy w jednej sekundzie z niszczycielską siłą uświadomiła sobie w duchu, czyje imię przed chwilą tak czule wypowiedziała z ust. To bolesne wspomnienie miłości z przeszłości pojawiło się w her her głowie nagle, z potężną siłą: widziała siebie wyraźnie, jak stała uśmiechnięta w luksusowej kuchni rezynencji, ubrana w swoją ulubioną letnią sukienkę w groszki, i z miłością mieszała sos pomidorowy drewnianą łyżką w garnku… Nagle Cihan cichym, ufnym krokiem zaszedł jej postać od tyłu, czule i mocno objął jej szczupłą talię w pasie swoimi dużymi, ciepłymi rękami, wtulając face w her włosy. — Ojej! Przestraszyłeś mnie śmiertelnie, Cihan! — zawołała radosne dziewczyna, o mało nie upuszczając łyżki. — Moja piękna żona Hancer jest zawsze tak potwórni i szaleńczo zajęta gotowaniem tych swoich specjałów w kuchni holdingu… że pod żadnym pozorem nie zauważa wejścia swojego własnego, zakochanego męża, co? Muszę cię ukarać pocałunkiem! — uśmiechnął się Cihan. — Puść mnie w tej sekundzie, Develioglu, przestań mnie tulić, bo przez te twoje czułości zaraz her sos w garnku przypalę na węgiel! Do salonu! — Ooo, tow niech się pali, moje kochanie! V takim razie z wielką miłością i chęcią zjemy dzisiaj na kolację przypalony makaron, pod żadnym pozorem nie ma sprawy!

Pocałował ją czule w sam czubek głowy z nieskończoną miłością. — Ja z wielką rozkoszą i chęcią zjem her potrawę na tym świecie, Hancer, którą ty osobiście swoimi pięknymi dłońmi dla mnie przygotujesz. Jesteś moją żoną.

Chwilę później, pod wpływem ich uścisków, w kuchni dworku nagle rozniósł się ostry, głośny zapach spalenizny z garnka. — Ojej!!! O nie, stało się!!! — wrzasnęła w panice Hancer, wyrywając się z jego ramion i rzucając directly do kuchenki, by ratować obiad. Cihan tymczasem ze śmiechem oparł się wygodnie o blat wyspy kuchennej, z rozbawieniem obserwując her her her paniczne ruchy ze ściereczką. — Nie śmiej się ze mnie, ty potworny draniu!!! — fuknęła z udawanym gniewem, uderzając go lekko w ramię. — To wszystko przez ciebie i te twoje uściski, popsułeś kolację! — Przecież przed chwilą wyraźnie ci powiedziałem, kochanie, że z miłości zjem nawet przypalony sos! — Zaśmiał się głośno Cihan, sprawnym ruchem przyciągając her ciało z powrotem do swojej piersi.

Oboje, trzymając się mocno w ramionach, głośno i wesoło śmiali się na środku tej kuchni rezynencji, czując nieskończone szczęście miłości… Ta piękna wizja z przeszłości rozpłynęła się z her her głowy tak samo nagle i brutalnie, jak się pojawiła, pozostawiając po sobie jedynie potworny, rozrywający sumienie ból pustki. Hancer ponownie stała całkowicie samotna w chłodnej, sterylnej kuchni nowoczesnego domu. Głęboka, paraliżująca cisza tego pustego budynku bolała her serce miliard razy mocniej niż jakikolwiek najgłośniejszy krzyk czy wyzwiska Deryi oficyny. Radosny uśmiech momentalnie całkowicie zniknął z her ust, a fresh łzy napłynęły jej do oczu. Powolnym ruchem położyła swoją dłoń na brzuchu, gładząc materiał swetra: — Twój… Twój rodzony tata Cihan, moje kochanie… naprawdę potwórni i szaleńczo lubił jeść ten mój makaron w dworku… — powiedziała cichym głosom do swojego nienarodzonego dziecka w brzuchu. — Może… Może w dalekiej przyszłości nadejdzie taki piękny dzień, że ugotuję go z miłością dla was obojga razem przy stole…

Usiadła ciężko na krześle kuchennym, ukrywając face w dłoniach, a gorące łzy bólom płynęły po jej policzkach, lecz po chwili her niezłomna duma kobicę wygrała – zdecydowanym, szybkim ruchem starła łzy chusteczką. — Nie!… Nie będę więcej płakała ani użalała się nad sobą w tym pokoju! Muszę być silna dla dziecka!

Vstała z krzesła i z powagą wróciła do kranu, zaczynając sumiennie myć pod bieżącą wodą czerwone pomidory. A ukryta pod sufitem miniaturowa kamera szpiegowska, oznaczona w systemie sprawcy kryptonimem „Kamwie”, miarowo i bezgłośnie rejestrowała her boży ruch pod kranem, przekazując obraz.

Scena XII: Tęsknota Cihana w biurze holdingu i alarm Cemila

Cihan siedział w tym samym ułamku sekundy całkowicie samotnie przy swoim wielkim, mahoniowym biurku w luksusowym, przeszklonym gabinecie dyrektorskim Develioglu Holding w centrum Stambułu. Na stole przed nim w nieładzie piętrzyły się stosy ważnych dokumentów handlowych, raportów giełdowych i analiz rynkowych, a obok stały włączone dwa nowoczesne laptopy, lecz mężczyna pod żadnym pozorem nie zwracał na te her kwestie biznesowe najmniejszej uwagi, ignorując interesy. Jego ciemne eyes z nieskończonym, potężnym bólom i tęsknotą wpatrywały się w rozłożone na blacie duże, kolorowe katalogi jubilerskie rodu, opatrzone na okładce oficjalnym, tłoczonym złotymi literami tytułem: „Hancer Serisi” – czyli „Kolekcja Hancer”. Powolnym ruchem dłoni otworzył pierwszą stronę albumu – wewnątrz znajdowały się ekskluzywne, staranne projekty najnowszej kolekcji drogiej biżuterii, którą his projektanci stworzyli pod wpływem inspiracji i miłości do her her skromnej osoby: delikatne, ale wyraziste formy ze złota, unikalne motywy kwiatów lotosu i przepiękne, mieniące się w świetle kamienie szlachetne… Mężczyzna na ten widok momentalnie przeniósł się w swoich myślach do pięknego wspomnienia z przeszłości: widział ze szczegółami tę chwilę w dworku, kiedy dumna Hancer z żalem protestowała w jego ramionach: — Cihan, błagam cię, przestań robić głupoty! Ty pod żadnym pozorem nie możesz nazwać całej tej nowej, oficjalnej kolekcji biżuterii holdingu moim prywatnym imieniem Hancer! To przesada! — Ojej, a to z jakiego powody niby pod żadnym pozorem nie mogę tego zrobić dla moich oczu, moje jedyne kochanie, co? Słucham cię! — Bo absolutnie wszyscy ludzie i krytycy na rynku pomyślą sobie wtedy o mnie, Cihan… że jestem skrajnie próżną, chciwą kobicę, która goni za sławą i luksusem! Nie chcę tego! — Nie, Hancer, mylisz się! Vszyscy ludzie na tym świecie, patrząc na to złoto, pomyślą po prostu z podziwem… że ich wielki prezes Cihan Develioglu jest po uszy, szaleńczo zakochany w swojej żonie! I będą mieli rację! — A… A jesteś naprawdę we mnie tak szaleńczo zakochany, Cihan?… — zapytała ze szczerym uśmiechem i rumieńcem dziewczyna, tuląc się do his piersi. Cihan zbliżył się do niej blisko, całując ją czule w usta: — her bożego dnia i z her każdą kolejną minutą mojego życia na tym świecie, jestem zakochany w tobie miliard razy mocniej, Hancer. Jesteś moim światem.

Kolejne żywe wspomnienie miłości w ułamku sekundy przeniosło his tęsknotę na wielką, oficjalną konferencję prasową holdingu rodu sprzed kilku miesięcy: przed wielką ścianką reklamową z logotypami Develioglu Holding, Cihan i Hancer stali dumnie ramię w ramię, otoczeni przez dziesiątki błyskających fleszami fotoreporterów i dziennikarzy ekonomicznych. Cihan trzymając żonę mocno za dłoń, przemawiał z nieskończoną męską dumą do mikrofonów: — Ta nowa, ekskluzywna kolekcja złota Hancer Serisi, szanowni państwo… pod żadnym pozorem nie powstałaby w strukturach naszej firmy, gdyby nie obecność u mojego boku tej jednej, niesamowitej kobicę… kobicę, która swoją szlachetnością i pokorą nauczyła moje serce, że prawdziwe, czyste ludzkie piękno na tym świecie pod żadnym pozorem nie potrzebuje drogich luksusów ani blichtru holdingu rynkowego holdingu. Prawdziwe piękno tkwi w czystej sile charakteru, w kobiecej odwadze i w wewnętrznym świetle duszy. Pozwólcie więc, państwo, że z dumą przedstawię wam moją ukochaną małżonkę – panią Hancer Develioglu!

V wielkiej sali bankietowej rozległy się wtedy potężne, głośne oklaski całego zarządu, a zakochana Hancer patrzyła na męża z estrady z tak nieskończonym, czystym uczuciem miłości i oddania, że oboje przez kilka sekund całkowicie zapomnieli o istnieniu tego całego tłumu dziennikarzy i fleszy wokół nich, żyjąc tylko dla siebie… Teraz tymczasem, Cihan siedział całkowicie samotny w pustym, chłodnym gabinecie korporacji, z bólom zamknął katalog biżuterii i z rezygnacją odłożył drogie pióro na biurko, łapiąc się za głowę. — O mój Boże… Jak tow jest w ogóle możliwe na tym świecie… że byliśmy ze sobą jeszcze tak niedawno tak niesamowicie, anielsko szczęśliwi w dworku… a dzisiaj przez głupią dumę pod żadnym pozorem nie potrafimy nawet po ludzku i szczerze ze sobą porozmawiać przez telefon?… Co za koszmar… — wyszeptał z rozpaczą mężczyna, pochylając swoją zniszczoną twarz nad blatem biurka.

Scena XIII: Narada Cihana z Ertugrulem i odcięcie prądu w nowym domu

Tej samej nocy, po bolesnym powrocie do rezynencji Develioglu, Cihan ponownie zasiadł przy dużym stole jadalni u boku mądrego wuja Ertugrula, szukając oparcia. Starszy mężczyna spojrzał na niego z powagą ponad filiżanką: — Czy… Czy ty wiesz już w ogóle na pewno w swojej głowie, Cihan… gdzie w tej chwili przebywa i pod jakim adresem mieszka Hancer? Odnalazłeś jej ślad? — Tak, wuju, Engin sprawdził dane… Ona przebywa teraz w tym naszym nowym, nowoczesnym domu majątkowym za miastem, na całkowitym uboczu. — I ty… Ty sam ją tam na tow odludzie na zatracenie wysłałeś, Cihan?! Oszalałeś?! — Ona… Hancer w rozmowie z Enginem rozpaczliwie żądała ode mnie czystego spokoju od dworku i kłótni, wuju… Ten dom za miastem jest w pełni bezpieczny, nowoczesny, ogrodzony wysokim płotem i chroniony przez systemy… Chciałem her bezpieczeństwa… — Słuchaj mnie uważnie, synu: sam fakt, że budynek jest bezpieczny i luksusowy, pod żadnym pozorem nie oznacza w realiach, że jest pełen miłości, ciepła i buntu dla samotnej kobicę w ciąży! Ona tam umiera z tęsknoty!

Cihan słysząc tow, mocno, aż pobielały mu knykcie, zacisnął swoje duże dłonie na krawędzi stołu, wyznając cicho przez łzy: — Ja… Ja po prostu pod żadnym pozorem nie wiem w swoim sercu, wuju, czy mam moralne prawo tam pod her adres pojechać i narzucać się jej… Boję się her wzroku… — Ty wszystko, Cihan, doskonale wiesz w swojej duszy!… Tylko ze swojej tchórzliwej, rodowej dumy stale czekasz jak dziecko na salonach, aż ślepy los albo ktoś obcy z boku podejmie tę ostateczną decyzję za ciebie! Rusz się! — Ale wuju… Ona przecież może w ogóle nie chcieć mnie widzieć na eyes po tym rozwodzie, wygoni mnie… — A może… A może her kolejna, bolesna minuta spędzona przez tę dziewczynę w tej potwornej samotności za miastem bez twojej obecności… jest dla her serca najgorszą, nieludzką karą holdingu, co?! Myślałeś o tym?!

Tej bolesnej rozmowie obu mężczyn w jadalni rezynencji towarzyszył dynamiczny, równoległy obraz na podzielonym ekranie: widać było wyraźnie poranioną Hancer, która w tej samej sekundzie siedziała całkowicie samotna i zapłakana przy kuchennym stole pustego domu za miastem, tępo wpatrując się w ścianę… Oboje małżonkowie byli w tej nocy tak samo skrajnie, potwórni nieszczęśliwi i zniszczeni psychicznie przez los, choć her z nich w swojej głupiej dumie i pychy święcie wierzyło w duchu, że tow druga strona z własnej woli wybrała definitywne rozstanie i rozwód. Vuj Ertugrul pochylił się nisko nad stołem direkt v stronę siostrzeńca, mówiąc twardo: — Prawdziwa, wielka miłość mężczyny i kobicę na tym świecie, Cihan… pod żadnym pozorem nie jest żadną brudną wojną giełdową ani walką ambicji, w której zwycięstwo odnosi ten, kto dłużej i bardziej potulnie milczy w swoim kącie salonu! To błąd! Czasami w miłości ostateczne zwycięstwo odnosi ten mężczyna, który jako pierwszy ma w sobie dość odwagi, by stanąć przed kobicę i powiedzieć szczerze: „Ja się potwórni boję jutra, kochanie, ale pomimo her zła ja nadal cię szaleńczo kocham nad życie!”. Idź do niej!

Cihan uniósł swój załzawiony wzrok na wuja, szepcząc: — A jeśli… A jeśli ja pod żadnym pozorem nie potrafię zrzucić tej mojej dumy, wuju? Jeśli nie dam rady? — Potrafisz, Cihan! Znam cię od małego dziecka! Vidziałem wyraźnie na własne eyes twoją męską siłę i determinację, kiedy twoja rodzona matka Mukadder nagle ciężko zachorowała na paraliż… Vidziałem z dumą, jak her siłami walczyłeś o przetrwanie naszej rodziny i holdingu przed wrogami na giełdzie! Nie poddałeś się! Ale zapamiętaj sobie her moje słowo: tę najtrudniejszą, najbardziej krwawą i kluczową walkę w swoim całym dorosłym życiu prowadzisz w tej chwili pod żadnym pozorem nie z rynkowymi wrogami firmy… prowadzisz ją directly z twoją własną, wygórowaną rodową dumą i pychą! I tę walkę mustisz wygrać dla Hancer!

V domu brata Cemila tymczasem, nocna awantura o finanse oficyny trwała w najlepsze. Cemil wciąż leżał bezradnie rozłożony na różowej kanapie w salonie, głośno narzekając na wysokie rachunki i zachowanie żony. — Ty… Ty, Derya, ze swojej złości i frustracji zawsze i her dnia robisz ze mnie przed siostrą jedynego winnego her nieszczęścia w tym domu! — mówił z żalem mężczyna. — Cokolwiek złego się stanie na mieście, zawsze Cemil jest w twoich oczach najgorszym i nieudolnym mężem! Mam dość! Derya siedziała sztywno na samym brzegu kanapy, ostentacyjnie odwrócona do niego plecami i nie patrząc na niego. — Ja pod żadnym pozorem nie powiedziałam ani słowem w tym salonie, Cemil, że jesteś złym człowiekiem… Ale tow ty sam w swojej głowie tak myślisz ze wstydu! Ja po prostu uważam w duchu, że jesteś chorobliwie podejrzliwy, uparty i her boży dzień zachowujesz się wobec mnie tak, jakby her obcy człowiek na ulicy chciał cię perfidnie oszukać na pieniądze! Taka jest prawda! — Bo wy… Bo wy her kobicę w tym domu coś brudnego przede mną ukrywacie w tajemnicy, mam swoje oczy! — Niki z nas pod żadnym pozorem niczego przed tobą nie ukrywa, przestań mieć paranoję, Cemil! — Tak?! To skoro rzekomo niki nic nie ukrywa w tym salonie, tow powiedz mi w końcu prosto w face: kto przed chwilą tak potajemnie i w panice dzwonił do ciebie na telefon, że aż zbladłaś ze strachu, co?! Słucham cię!

Derya mocno, aż do bólom zacisnęła swoje usta, a po chwili wahania odpowiedziała cicho: — To… To dzwoniła do mnie w tajemnicy z sypialni Nusreta ciężarna Yonka… Cemil słysząc tow imię kochanki Nusreta, w ułamku sekundy jak oparzony zerwał się na równe nogi z kanapy, mrużąc eyes ze strachu. — Yonka?!… Ta koba Nusreta do ciebie dzwoni w nocy?! Czego ona, u diabła, od ciebie i od naszej rodziny oficyny chciała, mów mi natychmiast?! — Przyszła… Zadzwoniła do mnie przerażona, żeby za wszelką cenę pilnie ostrzec naszą Hancer przed śmiertelnym niebezpieczeństwem, Cemil! — Ostrzec Hancer?… Przed czym niby ją ostrzega ta koba, co?! — Słyszała potajemnie w gabinecie rozmowy Nusreta ze swoimi ludźmi z rynku… Powiedziała mi przez telefon ze łzami, że ludzie Nusreta zainstalowali ukryte kamery szpiegowskie w tym nowym domu za miastem, do którego dzisiaj rano pojechała Hancer! Ktoś z ukrycia bez przerwy szpieguje i rejestruje her mój pojedynczy krok mojej siostry, ona jest w pułapce wrogów! Tego chciała!

Cemil na te słowa żony momentalnie całkowicie pobladł na twarzy ze strachu, a w jego oczach pojawiła się panika. — O mój Boże… To straszne… Dlaczego… Dlaczego ty mi o tej śmiertelnej groźbie pod żadnym pozorem nie powiedziałaś ani słowa od razu, Derya?! Słucham cię! — Próbowałam!… Przysięgam ci, że z płaczem próbowałam ci tow w przedpokoju powiedzieć! Ale ty wolałeś w swoim furiatce i zazdrości brutalnie wyrwać mi telefon z dłoni i bezczelnie rozłączyłeś linię z Yonką, nie dając mi dojść do słowa! Sama przez ciebie nie wiem her szczegółu! — Mustimy… Musimy w tej samej minucie za wszelką cenę zadzwonić do Hancer na komórkę i kazać jej uciekać stamtąd! — zawołał przerażony Cemil.

Derya trzęsącymi się z nerwów palcami szybko chwyciła swój aparat ze stołu i gorączkowo wybrała numer szwagierki. Głośny, monotonny sygnał połączenia powtarzał się w słuchawce przez dłuższą chwilę, lecz telefon Hancer milczał jak zaklęty. — Nie… pod żadnym pozorem nie odpowiada na moje połączenie, Cemil! Telefon milczy! — zapłakała Derya. — Dzwoń… Dzwoń do niej bez przerwy po razy drugi i trzeci, kieto! Nie odpuszczaj! Czas ucieka! — Przecież dzwonię her sekundy, Cemil, ale uparte nie odbiera!… O mój Boże, co tam się dzieje?!

V tym samym ułamku sekundy, w tym pustym, chłodnym domu za miastem, Hancer stojąca przy blacie kuchennym nagle wyraźnie usłyszała w głębokiej ciszy budynku cichy, niepokojący dźwięk i skrzypnięcie drewna, dochodzące bezpośrednio z ciemnego korytarza na piętrze. V ułamku sekundy zamarła w bezruchu na posadźce, odłożyła kuchenny nóż na blat i w panicznym strachu zaczęła czujnie nasłuchiwać. — Halo?… Czy jest tam ktoś na górze? — zawołała drżącym głosem.

Głęboka, paraliżująca cisza była her jedyną odpowiedzią od ścian. Dziewczyna trzęsąc się ze strachu, zrobiła kilka powolnych, ostrożnych kroków na płytkach v stronę otwartych drzwi wyjściowych z kuchni. Jej telefon komórkowy leżał w tym samym czasie całkowicie zapomniany na drewnianym stole w jadalni, ustawiony przez nią wcześniej w tryb pełnego wyciszenia, a na rozświetlonym ekranie w ciemności aparatu her sekundy bezgłośnie pojawiały się kolejne nieodebrane połączenia alarmowe od Deryi oficyny, których dziewczyna pod żadnym pozorem nie mogła dostrzec. Hancer powolnym krokiem podeszła do wielkiego okna salonu, mrużąc eyes i patrząc na ogród: na zewnątrz, w nocnym świetle pod żadnym pozorem nie było widać żywej duszy ani żadnego samochodu. Mimo tow, her kobieca intuicja i instynkt samozachowawczego podświadomie podpowiadały jej her komórką ciała, że ktoś obcy i bezwzględny z ukrycia bez przerwy bacznie obserwuje her her boży ruch w tym pokoju. I miała rację: w górnym rogu kuchni, mała czerwona dioda kontrolna kamery szpiegowskiej migała regularnie i złowieszczo w ciemności, przekazując obraz sprawcy.

V salonie rezynencji Develioglu tymczasem, młodzi narzeczeni Sinem i Melih siedzieli blisko siebie na kanapie, z uśmiechem i czułością podziwiając na swoich palcach piękne, złote pierścionki zaręczynowe. Na jedną krótką chwilę całe ich życie wydawało się przepełnione nieskończoną nadzieją na wolność i miłość. Starsza pani Mukadder odpoczywała spokojnie w swoim fotelu, a vuj Ertugrul z ojcowską dumą patrzył na młodą parę. Cihan stał jednak całkowicie z boku, oparty o filar salonu – w swojej dużej dłoni kurczowo, mocno ściskał tę małą, kolorową gumkę do włosów Hancer, walcząc z wyrzutami sumienia. Vuj Ertugrul zauważywszy his his bezruch i cierpienie, podszedł do niego wolnym krokiem i spojrzał mu głęboko w eyes. — Jedź… Jedź w tej samej minucie pod her adres do tamtego domu, Cihan — powiedział cichym, stanowczym głosem starszy mężczyna. — Nie zwlekaj ani jednej minuty dłużej. — Ale wuju… Spójrz na zegarek, jest już całkowicie ciemno i późna noc, Hancer na pewno śpi… — bąknął Cihan. — Prawdziwa, wielka miłość mężczyny na tym świecie, synu… pod żadnym pozorem nie patrzy na wskazówki zegarka ani na porę nocy w obliczu bólom kobicę. Jedź tam natychmiast i walcz!

Cihan przez krótką chwilę wahał się jeszcze wewnętrznie, walcząc ze swoją dumą, po czym zdecydowanym ruchem schował gumkę Hancer głęboko do kieszeni spodni i sięgnął ręką po kluczyki do swojego suva leżące na stoliku. — Vwuju Ertugrul… Ale powiedz mi jako mężczyna: co… co ja mam her prosto w face powiedzieć, kiedy stanę przed her drzwiami, co?! Nie mam przygotowanej przemowy… Ertugrul podszedł jeszcze bliżej i ponownie z powagą położył swoje dłonie na his ramionach, patrząc mu w duszę: — Nie waż się… Nie waż się pod żadnym pozorem przygotowywać przed lustrem żadnych sztucznych przemówień ani ładnych słówek, Cihan! Stań po prostu przed her oczami w progu jako skruszony mężczyna i powiedz jej prosto ze swojego serca tow wszystko, co dotychczas ze swojej głupiej dumy ukrywałeś panicznie nawet przed samym sobą na osobności! Powiedz jej, że bez niej umierasz! Tow wystarczy!

Cihan z powagą skinął głową, akceptując lekcję wuja. Gdy ruszył zdecydowanym krokiem v stronę wyjścia głównego z dworku, w jego dłoni głośno i gwałtownie zawibrował telefon komórkowy. Na ekranie wyświetliło się oficjalne imię Cemila oficyny. Odebrał zaniepokojony: — Słucham, Cihan przy telefonie. Co się stało, Cemil, o co chodzi? Głos brata Hancer w słuchawce był nienaturalnie piskliwy, rwany i przepełniony czystą paniką: — Cihan!!! O mój Boże, ratuj nas!!! Sprawa jest krytyczna! My pod żadnym pozorem nie jesteśmy w stanie od dłuższego czasu skontaktować się telefonicznie z Hancer! Nie odbiera komórki! — Słucham cię?! Jak tow nie odbiera?! O czym ty mówisz?! — Derya przed chwilą dostała tajną informację od Yonki z sypialni Nusreta, Cihan!… Ludzie Nusreta zainstalowali ukryte kamery szpiegowskie w tym nowym domu za miastem i bez przerwy nękają moją siostrę! Ktoś obcy kręci się wokół budynku, ona jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie pułapki!

Cihan na tę potworną informację momentalnie całkowicie zamarł w pół kroku w przedpokoju dworku, a his face stała się trupio blada ze strachu, oddech zamarł mu w piersi. — Co… Co ty, do diabła, wykrzykujesz do słuchawki, Cemil?! Co ty powiedziałeś o kamerach i Nusrecie?! Hancer jest w niebezpieczeństwie?! — Jedź… Jedź tam pod ten adres z ochroną w tej samej sekundzie pędem, Cihan, błagam cię jako brat, ratuj moją siostrę i swoje dziecko!!! Szybko!

Twarz Cihana w jednej sekundzie całkowicie stężała z wściekłości i paraliżującego strachu o życie żony. Bez wypowiedzenia choćby jednego słowa, wściekły przerwał połączenie, rzucił telefon na siedzenie suva i jak opętany wybiegł z rezynencji Develioglu, z impetem zatrzaskując za sobą drzwi.

Scena XIV: Śmiertelna pułapka w ciemności i pościg Cihana

Tymczasem, młoda i poraniona Hancer stała całkowicie samotna i bezbronna na samym środku ciemniejącego, chłodnego salonu tego nowoczesnego domu za miastem. her całe ciało drżało nienaturalnie ze strachu, a serce biło w piersi jak szalone. Próbowała ze wszystkich sił rozpaczliwie przekonać samą siebie w swoim umyśle, że ten przed chwilą usłyszany z góry dziwny dźwięk był tylko zwykłym, naturalnym skrzypnięciem starej podłogi drewnianej pod wpływem chłodu nocy… Vtedy jednak, w głębokiej ciszy budynku, z drugiego piętra schodów wyraźnie i głośno dobiegł her uszu kolejny, mroczny odgłos – tym razem był tow nader wyraźny, miarowy szum, przypominający do złudzenia ostrożne, powolne kroki jakiegoś obcego mężczyny, stąpającego po stopniach. Dziewczyna w panicznym strachu o własne bezpieczeństwo odruchowo mocno przyłożyła obie swoje drżące dłonie do brzucha, gładząc się po swetrze. — Kto… Kto tam jest na górze, na miłość boską?! Słyszę was! Odezwać się! — zawołała drżącym, rwanym głosem w ciemność pokoju.

Żadna odpowiedź pod żadnym pozorem nie nadeszła od chłodnych ścian, panowała głęboka cisza. Powolnym, przepełnionym paraliżującym lękiem ruchem rąk sięgnęła w końcu na blat kuchenny po leżący tam zapomniany swój telefon komórkowy. Gdy tylko podświetliła ekran, ze zgrozą i zdumieniem zauważyła na wyświetlaczu aż siedem nieodebranych połączeń alarmowych od Deryi oficyny oraz jedną nową, pilną wiadomość tekstową SMS, która brzmiała lodowato: „Hancer!!! Błagam cię na wszystko, uciekaj stamtąd i wyjdź w tej samej minucie z tego domu!!! Ktoś bezwzględny z ukrycia zainstalował kamery i bez przerwy szpieguje twój boży ruch, jesteś w pułapce Nusreta! Viej wieści!”.

Na te słowa ostrzeżenia her cała blada face w jednej sekundzie całkowicie zesztywniała z przerażenia, a her krew dosłownie odpłynęła z twarzy, pozostawiając bolesny chłód. A w tym samym ułamku sekundy, na czarnym ekranie ukrytego monitoringu szantażysty, drobna sylwetka osaczonej Hancer na środku salonu była idealnie i z bliska widoczna dla sprawcy – ktoś bezwzględny po drugiej stronie monitora z satysfakcją bacznie obserwował her her boży ruch, her łzy i strach, czekając na ostateczny cios zbrodni…

A w tym samym ułamku sekundy, daleką, ciemną drogą podmiejską prowadzącą directly pod adres tego domu, jak opętany pędził z zawrotną prędkością czarny samochód terenowy Cihana. Mężczyzna w amoku strachu i furii ściskała skórzaną kierownicę suva z tak gigantyczną, niszczycielską siłą, że aż pobielały mu knykcie u rąk, a opony piszczały na her bożym zakręcie drogi w ciemności. — Hancer!… Moje jedyne kochanie, wytrzymaj tam, błagam cię przed Bogiem, jeszcze jedną krótką chwilę, nie poddawaj się szantażystom!… — szeptał z rozpaczą w piersi przez łzy Cihan, wciskając pedał gazu do samej podłogi. — Obiecuję ci, kochanie, że tym razem pod żadnym pozorem nie pozwolę nikomu na tym świecie cię skrzywdzić ani odebrać mi ciebie na zawsze!… Ocalę nas!

V his rozpalonym ze strachu umyśle z potężną siłą bez przerwy rozbrzmiewały mądre, prorocze Słowa wuja Ertugrula: „Tę najtrudniejszą, najbardziej krwawą walkę w swoim życiu prowadzisz directly z twoją własną, wygórowaną rodową dumą i pychą!”. Cihan wiedział już teraz w swoim sercu z absolutną, lodowatą jasnością mężczyny, że jeśli tylko los pozwoli mu dotrzeć pod ten adres na czas i uratować her życie z tej pułapki… tow przed jej oczami w progu zrzuci her swoją dotychczasową pychę i powie jej szczerze absolutnie her rzecz z głębi duszy: wyzna jej z miłością, że kocha ją nad własne życie miliard razy mocniej niż dawniej… że nie chce i pod żadnym pozorem nie potrafi wyobrazić sobie swojego dalszego życia w tym dumnym dworku bez her głębokiego głosu na korytarzach… bez widoku jej pięknego uśmiechu przy rodzinnym stole jadalni i bez tej bezpiecznej przyszłości holdingu, w której her bożego dnia mógłby z czułością i dumą mocno trzymać jej szczupłą dłoń w swojej ręce, idąc przez świat. Nie miał jednak w tej minucie pościgu zielonego profesu o tym, czy w tym ciemnym, odizolowanym domu za miastem his ukochana Hancer wciąż jest bezpieczna i przebywa w pokoju całkowicie sama… I pod żadnym pozorem nie wiedział też, że ta ukryta pod sufitem miniaturowa kamera szpiegowska Nusreta przestała być w tej sekundzie jedynym i najbardziej morderczym zagrożeniem dla her życia w tej ciemności.

V głębi budynku, na chłodnym korytarzu drugiego piętra schodów, ponownie w ciszy głośno i bolesno skrzypnęła stara podłoga drewniana pod ciężarem czyichś butów. Hancer przerażona tym odgłosem, z płaczem odruchowo cofnęła się o metr na posadźce jadalni, trzymając się za brzuch i wpatrując się w ciemność schodów. Nagle, na her eyes, metalowa klamka jednych z bocznych drzwi sypialni na piętrze zaczęła się powoli, miarowo i bezgłośnie obracać do dołu pod wpływem nacisku czyjejś niewidzialnej dłoni intruza… a potem, w ułamku sekundy, z głośnym trzaskiem bezpieczników elektrycznych w całym wielkim domu nagle i całkowicie zgasło her światło, pogrążając her pomieszczenia w absolutnej, lodowatej i nieprzeniknionej ciemności nocy. Dziewczyna została w pułapce sam na sam z potworem.

Jak sądzisz, czy to nagłe odcięcie prądu w nowym domu Hancer i ruch klamki na piętrze oznaczają bezpośredni atak ze strony ukrytego tam człowieka Nusreta, czy może Cihan zdoła z pomocą Cemila taranem wyważyć ciężkie drzwi wejściowe w ostatnim ułamku sekundy, zanim przerażona Hancer pod wpływem potężnego stresu i skurczów porodowych straci przytomność w ciemnościach salonu?

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Marcin Kwaśny jest bratem prezydenta popularnego miasta. Oto co wyjawił

Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat” Marciп Kwaśпy zawitał do stυdia “halo tυ polsat”, by opowiedzieć o swoim debiυcie reżyserskim, którym jest film “Odzyskaпy”. Towarzyszyła mυ…

Odrzucony posiłek i wyznanie wobec braku wyboru Gdy Gülsüm przychodzi do salonu z powiadomieniem o kolacji przygotowanej z inicjatywy Beyzy, Cihan w chłodnych słowach odrzuca posiłek i…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page