
“I właśnie w tej bolesnej chwili do drzwi ktoś puka. Engin idzie otworzyć, a za progiem stoi Cihan. Jego wzrok od razu zatrzymuje się na Hancer i Melihu. Przez kilka sekund nie mówi nic, ale jego twarz zdradza wszystko – pod żadnym pozorem nie spodziewał się ich tutaj zastać. Przyszedł do Engina z czymś ważnym, a zamiast rozmowy w cztery oczy widzi przyjaciela siedzącego przy jednym stole z ludźmi, których sam w swoim gniewie uznał już za wrogów. Cihan rzuca chłodno:
— Nie wiedziałem, że masz gości. Gdybym wiedział, nie przyszedłbym. td4729
Engin próbuje ratować sytuację. Tłumaczy, że Cihan jest jego najbliższym przyjacielem, a ludzie przy stole nie są mu przecież obcy. Zaprasza go, żeby usiadł, ale Cihan nie ma na to najmniejszej ochoty.
Scena I: Śledztwo w sprawie śmierci Jasemin
Cihan przybył w pilnej sprawie Jasemin. Na komputerze zmarłej lekarki odnaleziono ukryty plik, którego wcześniej nie dało się otworzyć. Teraz wreszcie udało się dostać do środka i to, co tam znaleziono, nie daje Cihanowi spokoju. Engin bierze dokument do ręki. To wynik testu ciążowego bez nazwiska, wykonany poza oficjalną kliniką Jasemin i – co najważniejsze – opatrzony datą z dnia jej śmierci.
W pokoju zapada ciężka cisza. To nie jest zwykły papier. Jasemin była szanowaną lekarką – mogła mieć setki wyników badań, mogła archiwizować dokumenty pacjentek i trzymać medyczne pliki w swoim komputerze. Ale dlaczego ten konkretny test był całkowicie anonimowy? Dlaczego nie pochodził z jej własnej kliniki? I dlaczego pojawił się dokładnie tego samego dnia, w którym zginęła?td4729
Melih próbuje spojrzeć na sprawę czysto logicznie. Pyta, czy wynik badania w komputerze lekarki naprawdę musi od razu oznaczać coś podejrzanego. Cihan odpowiada spokojnie, lecz w jego głosie słychać ogromne napięcie:
— Gdyby to był zwykły test, nie zostałby ukryty przed światem w taki sposób.
Engin od razu przyznaje mu rację. Jasemin była osobą niezwykle uporządkowaną, staranną i nie znosiła chaosu, niedomówień ani tajemnic. Taki plik zupełnie do niej nie pasuje. Cihan proponuje, by natychmiast pojechać do laboratorium, w którym fizycznie wykonano badanie. Może ktoś z personelu pamięta Jasemin? Może ktoś wie, do kogo naprawdę należał ten anonimowy test?
Gdy wychodzi, Engin odprowadza go do drzwi i dziękuje, że przyszedł osobiście, zamiast tylko zadzwonić. Cihan odpowiada lodowato, że spraw zmarłej Jasemin nigdy pod żadnym pozorem nie pomyli z ich prywatnymi konfliktami. Engin jednak nie wytrzymuje i próbuje dotknąć tego, co naprawdę się między nimi rozpada. Mówi ostrożnie, że może już czas najwyższy rozwiązać problemy, które rosną między nimi jak mur. Wtedy Cihan patrzy na niego twardo i rzuca słowa, które zostają w powietrzu jak mocny policzek:
— Skoro sadzasz moje problemy przy swoim stole, to chyba nie są już tylko moje.
I odchodzi. Po jego wyjściu bolesne napięcie nie znika, wręcz przeciwnie – osiada na wszystkich jak ciężki pył. Hancer zaczyna się potwornie martwić, że przez nią wieloletnia przyjaźń Engina i Cihana coraz bardziej się rozpada. Melih nie potrafi zrozumieć, jak ona w obliczu faktów wciąż może szukać usprawiedliwień dla mężczyny, który tak bardzo ją zranił. Ale Hancer milczy, bo prawda jest o wiele bardziej bolesna. Jedna część jej duszy jest wściekła na Cihana, druga wciąż widzi w nim człowieka, który nie rani innych dlatego, że jest silny, lecz dlatego, że sam głęboko krwawi.
Scena II: Chłód w rezydencji Develioglu
Tymczasem Cihan wraca do rezydencji i siada przy swoim dziecku. Patrzy na syna tak, jakby tylko przy nim potrafił jeszcze odnaleźć jakikolwiek głęboki sens z tego, co zostało z jego poranionego życia. Wtedy podchodzi do niego matka Mukadder. Wspomina z czułością, że kiedyś widziała go dokładnie tak samo – małego, bezbronnego i zagubionego. A potem zadaje pytanie, które natychmiast otwiera starą ranę: czy wybaczył swojemu ojcu?
Cihan pod żadnym pozorem nie chce o tym rozmawiać, ale Mukadder nie odpuszcza. Mówi mu, że może i udowodnił czynem, że nie jest jak ojciec, który tchórzliwie odszedł. Ale bycie biologicznym ojcem dziecka to nie to samo, co bycie prawdziwym ojcem domu. Jeśli chce, by jego syn dorastał w normalnej rodzinie, nie może żyć w dworku tak, jakby sama obecność była dla niego karą. Cihan odpowiada ostro i bezwzględnie:
— Beyza zostanie moją żoną do końca życia, ale nie oczekuj ode mnie niczego więcej.
Mukadder wie doskonale, że to nie wystarczy. Dziecko nie patrzy na suchy akt małżeństwa – dziecko patrzy na codzienny chłód, na paraliżujące milczenie i na ojca, który wraca do domu jak do piekła. I właśnie tutaj ten odcinek odsłania swój najboleśniejszy wymiar. Cihan desperacko próbuje nie stać się takim człowiekiem jak jego ojciec, ale sam już nie wie, czy można zbudować prawdziwy dom bez miłości. Czy da się wychować dziecko wśród permanentnej urazy, przymusu i emocjonalnego lodu? Czy można być dobrym ojcem, kiedy samemu jest się wewnętrznie doszczętnie rozbitym?
Scena III: Wspomnienia Hancer o Jasemin
W tym samym czasie Hancer wraca do domu z ciężarem, który nie dotyczy już tylko jej własnego, trudnego losu. Sprawa Jasemin znów otwiera w jej sercu bolesne rany. Ona i Melih rozmawiają o tym dokumencie, który przyniósł Cihan. Hancer bardzo chce wierzyć, że podejrzliwe domysły Engina okażą się pomyłką i że Jasemin zginęła w zwykłym, nieszczęśliwym wypadku, a nie przez czyjąś złą wolę. Myśl, że jej ostatnie chwile mogły być przepełnione strachem, jest dla niej nie do zniesienia.
Wspomina tamten tragiczny dzień, którego nie potrafi zapomnieć. Dobra, spokojna i pełna życia Jasemin odprowadzała ją jak zawsze. Hancer miała wtedy iść do sądu, by doprowadzić do końca swój rozwód. Jasemin obiecała jej uroczyście, że gdy tylko załatwi swoje pilne sprawy, natychmiast przyjdzie do niej, by ją wesprzeć. Hancer mówi ze łzami w głosie:
— Gdybym wtedy wiedziała, nigdy w życiu nie powiedziałabym jej, żeby nie przychodziła…
Melih próbuje ją uspokoić, powtarzając, że nikt nie mógł przewidzieć tego, co się wydarzy. Ale Hancer nie potrafi przestać myśleć o Jasemin – kobiecie tak dobrej dla wszystkich, która pod żadnym pozorem nie zasłużyła na to, by jej nagłą śmierć przykryło milczenie. Melih próbuje znaleźć racjonalne wyjaśnienie. Może Jasemin miała jakiś konflikt z pacjentką? Może ktoś ją prześladował albo do kliniki przyszedł ktoś ogarnięty ślepym gniewem? Ale Hancer czuje intuicyjnie, że ta sprawa jest znacznie głębsza i że ten anonimowy test ciążowy nie znalazł się w komputerze przez przypadek.
Scena IV: Odkrycie Engina i dylematy sumienia
Tymczasem Engin zostaje sam w swoim domu. Sila proponuje mu ciepłą herbatę – cokolwiek, co mogłoby go uspokoić, ale on odmawia. Chce za wszelką cenę zostać sam z mrocznymi myślami. Dziękuje jej za wieczór, za obecność i za kolację, ale prosi, by pozwoliła mu w ciszy wszystko poukładać. I właśnie wtedy, w samotności, zaczyna logicznie łączyć fakty: dokładna godzina wyniku, moment wysłania wiadomości, czas jej nagłego usunięcia oraz chwila śmierci Jasemin. To wszystko dzieje się zbyt blisko siebie, zbyt precyzyjnie i zbyt podejrzanie. Nagle jego twarz całkowicie się zmienia, jakby w ciemnym pokoju ktoś nagle zapalił światło. Engin już tow czuje – to pod żadnym pozorem nie była zwykła śmierć.
A zaraz po tym odkryciu przychodzi potworne, duszące i rozrywające od środka poczucie winy. Engin zaczyna wyrzucać sobie w rozpaczy, że nie ochronił młodszej siostry, że nie był przy niej w kluczowych chwilach, że nie poszedł wcześniej do jej kliniki i nie zauważył, czy ktoś jej nie śledził, nie zastraszał ani nie osaczał. V jego głosie nie ma już chłodu profesjonalnego prawnika – jest tylko brat, który zbyt późno znalazł właściwy ślad.
Sila słyszy jego rozpacz i wraca do pokoju. Nie naciska na niego i nie udaje, że zna odpowiedzi – po prostu jest obok jako wsparcie. Engin mówi jej z przekonaniem, że ten anonimowy wynik testu musi mieć bezpośredni związek ze śmiercią Jasemin. Za dużo dziwnych rzeczy wydarzyło się w tym samym czasie. Gdyby Jasemin sama usunęła wiadomość z bazy, dlaczego usunęłaby tylko ten jeden plik? Dlaczego właśnie ten anonimowy wynik? Dlaczego tak bardzo i nerwowo czekała na rezultat z laboratorium? Sila przyznaje cicho, że ona też ma złe przeczucia. Vtedy Engin podejmuje męską decyzję: rano pojedzie do laboratorium, bo czasem jeden jedyny dokument wystarczy, by uruchomić lawinę i odkryć prawdę, która pogrzebie jeszcze więcej istnień.
A tej samej nocy spokojnie nie śpi również Cihan. Nie potrafi za nic wyrzucić z głowy obrazu Hancer i Meliha siedzących razem przy stole u Engina. Dokądkolwiek pójdzie, oni wracają do niego jak przekleństwo. Do tego dochodzą słowa Mukadder, że jest ojcem dziecka, ale nie ojcem domu, i że jego syn nie będzie patrzył na wielkie nazwisko, tylko na chłód między rodzicami. Cihan czuje, że rozpada się od środka i po raz pierwszy nie potrafi odpowiedzieć sobie na najprostsze pytanie: kim on właściwie jeszcze jest i do kogo tak naprawdę należy.
Scena V: Decyzja Hancer i trop w laboratorium
Poranek przynosi pozorny ruch, ale pod żadnym pozorem nie przynosi ulgi. Melih wraca do domu bardzo wcześnie, wyraźnie wyczerpany, jakby całą noc walczył nie tylko z obowiązkami, ale i z własnymi myślami. Hancer od razu tow zauważa i ostrzega go ciepło, żeby znowu nie doprowadzał się do ostatecznej granicy wytrzymałości. On próbuje obrócić wszystko w żart – mówi, że kilka godzin snu w zupełności mu wystarczy, ale oboje dobrze wiedzą, że tow tylko puste słowa. Oboje są już skrajnie wyczerpani życiem na granicy emocjonalnego załamania.
Ich rozmowa schodzi na planowaną przeprowadzkę. Melih mówi, że Salih Abi pomoże im z pieniędzmi na kaucję za czynsz i transport, ponieważ ceny mieszkań w Stambule są coraz wyższe i nie mogą sobie pozwolić na zwłokę. Proponuje, żeby poszukali czegoś bezpiecznego w bliskiej okolicy Cemila. Hancer pyta z troską, czy jemu tow nie będzie w ogóle przeszkadzało. Melih odpowiada z łagodnym uśmiechem, że skoro przeżył lata naprzeciwko Cihana Develioglu, tow poradzi sobie bez problemu wszędzie. A potem dodaje coś, co pokazuje, jak bardzo stara się być dla niej oparciem:
— td4729 Kiedy urodzi się dziecko, bliskość rodziny może okazać się niezwykle potrzebna.
W tym jednym zdaniu kryje się wszystko. To nie jest rozmowa dwojga ludzi planujących nowe życie z wielkiej miłości – to rozmowa ludzi, którzy próbują ocalić resztki bezpieczeństwa w świecie, który nieustannie się vali. Hancer pyta jeszcze o jego matkę i Ajsu – czy próbował zrobić jakikolwiek krok ku pojednaniu. Melih przyznaje szczerze, że kobicę w jego rodzinie są twarde jak skała, ale wierzy, że z czasem coś się zmieni. Potem Hancer stanowczo oznajmia, że na razie pod żadnym pozorem nie wróci do pracy w holdingu Develioglu. Musi postawić twardą granicę: nie chce widywać Cihana codziennie, nie chce znowu dać się wciągnąć w jego chory gniew, oskarżenia i nieprzewidywalność. Chce spotykać się z nim tylko wtedy, gdy będzie tow absolutnie i prawnie konieczne.
— Muszę wreszcie narysować linię, której niki nie będzie bezkarnie przekraczał — dodaje.
Melih w pełni popiera tę decyzję, bo wie, że każde przypadkowe spotkanie z Cihanem może znowu otworzyć głębokie rany, które Hancer z takim trudem próbuje zamknąć.
Scena VI: Wyprawa Engina i prawda o majątku Hancer
Ale podczas gdy Hancer próbuje ratować własne granice, Engin nie potrafi już odpuścić sprawy Jasemin. Gdy wychodzi rano, by pojechać do laboratorium, spotyka przed drzwiami Silę – gotową, zdecydowaną i wyraźnie przygotowaną do drogi. Dziewczyna mówi mu, że nie obiecywała pomagać tylko w domu – dziś pomoże mu także na zewnątrz. Engin uśmiecha się lekko, bo Sila po raz kolejny robi coś, czego się po niej nie spodziewał. To drobny moment ciepła, który na chwilę rozluźnia atmosferę. V drodze Sila prowadzi auto dość niepewnie: zbyt ostro hamuje i zbyt gwałtownie skręca, a Engin – mimo całego ciężaru, który dźwiga – zaczyna ją pouczać z rozbawieniem i cierpliwością. Przez krótką chwilę między nimi pojawia się lekkość. Ona mówi, że droga jest piękna i że samo bycie w podróży daje człowiekowi oddech. On patrzy na nią i przez moment naprawdę zapomina o śledztwie, o śmierci i o winie. Ale tylko na moment.
V laboratorium wszystko znowu staje się poważne. Pracownica placówki początkowo kategorycznie odmawia udzielenia jakichkolwiek informacji. Wynik jest anonimowy, nie może zdradzać danych pacjentów ani mówić niczego bez podstaw prawnych. Engin tłumaczy spokojnie, że lekarzem zlecającym badanie była Jasemin Ander, jego rodzona siostra, a on sam prowadzi sprawę jako jej pełnoprawny prawnik. Kobieta rozpoznaje nazwisko Jasemin i od razu mięknie, a w jej oczach pojawia się autentyczny smutek. Mówi, że pracowały razem przez długie lata, że bardzo ją szanowała i że wiadomość o jej tragicznej śmierci była dla całego personelu ogromnym ciosem. Potem bierze dokument do ręki, patrzy na wynik i nagle przypomina sobie tamten dzień:
— Pamiętam ten test…
To jedno zdanie natychmiast zmienia wszystko. Pracownica wyjaśnia, że Jasemin dzwoniła tamtego dnia kilka razy, gorączkowo pytając, czy wynik już jest gotowy. Nie zrobiła tego mimochodem, nie chodziło o zwykłą formalność – ona w wielkim napięciu czekała na ten dokument, potwornie go potrzebowała. Laborantka dodaje, że Jasemin wspominała o niespójnym rezultacie i chciała go za wszelką cenę potwierdzić. Nie zna nazwiska pacjentki i nie pamięta szczegółów, ale jedno wie na pewno: ten test był dla Jasemin medycznie bardzo ważny.
Engin i Sila wychodzą z laboratorium z jeszcze większym ciężarem na sercu. Nie dostali jasnej odpowiedzi, dostali tylko nowe, jeszcze groźniejsze pytanie: dlaczego właśnie ten anonimowy wynik mógł kosztować Jasemin życie? Zamiast od razu wrócić do codzienności, idą na spacer nad morze, jakby oboje potrzebowali przestrzeni, by złapać oddech po tym, co usłyszeli. Morze zwykle uspokaja, ale dziś nawet ono nie potrafi zagłuszyć lęku. Sila próbuje znaleźć rozsądne wyjaśnienie. Mówi, że może chodziło o pacjentkę Jasemin – o kobietę, która długo starała się o dziecko i dla której ten wynik miał ogromne znaczenie. Może Jasemin po prostu chciała potwierdzić wcześniejszy rezultat?
Engin nie potrafi jednak przyjąć tak prostego i naiwnego tłumaczenia. Wynik w komputerze był negatywny, a skoro Jasemin prosiła o powtórzenie badania krwi, wcześniejszy rezultat musiał być niespójny albo wzbudził jej poważne wątpliwości lekarskie. To pod żadnym pozorem nie brzmi jak zwykła historia pacjentki czekającej na dobrą nowinę – to brzmi jak coś nielegalnego, co trzeba było sprawdzić natychmiast, zanim będzie za późno. Engin mówi wprost:
— Gdyby chodziło o zwykłą pacjentkę, po co ukrywać jej nazwisko? Dlaczego ten dokument został tak głęboko schowany przed wszystkimi?
Sila milknie, bo sama nie znajduje odpowiedzi. I wtedy Engin zaczyna układać fakty w jedną całość. Jasemin nie miała wielu bliskich przyjaciółek w mieście – kobicę, które znała, miały już dorosłe dzieci. A najważniejszy szczegół wraca jak nóż wbity w pamięć: tego samego dnia Jasemin miała iść do sądu, by być przy Hancer podczas sprawy rozwodowej. Obiecała, że przyjdzie, gdy tylko skończy pilne zajęcia, a teraz okazuje się, że siedziała w domu i czekała właśnie na ten wynik. To może znacczyć tylko jedno – osoba związana z testem była dla Jasemin kimś wyjątkowo ważnym w kontekście rodziny. Tak ważnym, że nawet sprawa Hancer musiała poczekać. Engin wypowiada na głos myśl, która zaczyna go przerażać: bez odnalezienia prawdziwej właścicielki tego testu nie da się rozwiązać sprawy śmierci Jasemin.
Scena VII: Pakowanie rzeczy i prawda o chciwości
V tym samym czasie Hancer zaczyna pakować swoje rzeczy w domu, który przez jedną krótką chwilę miał być dla niej bezpiecznym schronieniem, a teraz stał się symbolem wyniszczającej wojny. Nie zabiera ze sobą wszystkiego – właściwie zostawia większość rzeczy, nawet kwiaty, które zdążyły zapełnić to miejsce śladami jej życia. Prosi Oktaya, by się nimi dobrze zaopiekował. Dla siebie bierze tylko jeden kwiat, jeden drobny przedmiot, który dla innych może nic nie znaczyć, ale dla niej jest jak kawałek wspomnienia, którego nie potrafi porzucić.
I właśnie ten szczegół dostrzega Cihan. Kiedy wychodzi z rezydencji, zauważa poruszenie na podjeździe i pyta, co powiedziała Hancer. Oktay odpowiada mu szczerze, że lokatorzy się wyprowadzają, że kobieta zostawiła wszystkie kwiaty, a zabrała ze sobą tylko ten jeden jedyny. Cihan mówi jedynie krótkie „dobrze”, ale jego twarz zdradza coś zupełnie innego. Czasem człowiek zostawia dom, meble, ściany i całą przeszłość, a zabiera ze sobą jeden drobiazg, który wciąż trzyma go przy tym, co najbardziej boli. I Cihan tow doskonale rozumie – może lepiej, niż sam chciałby przed sobą przyznać.
Scena VIII: Komediowy przerywnik z Deryą i Cemilem
Jakby tego wszystkiego było mało, serial na moment odsuwa nas od głównego dramatu i przenosi do zupełnie innej sceny – lżejszej na powierzchni, ale pokazującej, jak bardzo Derya próbuje uciec od własnej życiowej pustki. Cemil znajduje ją w pokoju z nożyczkami i lalką w dłoniach. Derya z pełnym przekonaniem oznajmia mu, że ogląda filmiki instruktażowe o strzyżeniu i pilnie ćwiczy, ponieważ postanowiła zostać profesjonalną fryzjerką. Co więcej, chce wziąć kredyt bankowy i przejąć salon na rogu, bo właścicielka od dawna próbuje go komuś oddać.
Cemil patrzy na nią takim wzrokiem, jakby właśnie oznajmiła, że zamierza polecieć na Księżyc bez rakiety. Pyta z ironią, co ona właściwie wie o fryzjerstwie, ale Derya pod żadnym pozorem nie widzi w tym żadnego problemu. Dla niej, skoro ktoś potrafi sprawnie malować ściany, tow równie dobrze może farbować ludziom włosy. Farba tow farba, nożyczki tow nożyczki, a wielkie marzenie jest dla niej miliard razy ważniejsze niż jakieś tam doświadczenie zawodowe. Zanim Cemil zdąży uciec z pokoju, zostaje siłą posadzony na krześle jako pierwszy klient przyszłego salonu:
— Witamy w naszym zakładzie, Cemil Effendi! Zaraz zaczynamy.
Ta scena jest zabawna, ale tylko przez krótką chwilę, bo nawet ten komiczny przerywnik nie jest w stanie odsunąć mrocznego cienia, który coraz bardziej kładzie się na całej tej historii. Prawdziwa burza dopiero nadchodzi.
Scena IX: Oczyszczenie z zarzutów i gniew Cihana
Engin wraca do firmy, gdzie w biurze holdingu znów staje twarzą w twarz z Cihanem. Cihan mówi, że chciał wykonać kilka pilnych telefonów, a potem mieli razem pojechać do laboratorium. Engin odpowiada spokojnie, że już tam był i załatwił sprawę. V jednej chwili w oczach Cihana pojawia się mocne ukłucie zawodu, pychy i chłód. Pyta szorstko, czy tow oznacza, że nie był mu tam w ogóle potrzebny jako wsparcie. Engin próbuje mu spokojnie wyjaśnić, że pod żadnym pozorem nie chciał go ostentacyjnie pomijać – po prostu w nocy wnikliwie analizował raport, zauważył uderzającą zbieżność godzin i nie mógł już dłużej czekać w miejscu. Sekretarka laboratorium potwierdziła mu, że Jasemin tamtego dnia kilka razy dzwoniła z pytaniem o wynik.
Cihan przyjmuje te fakty z pozornym spokojem, mówiąc, że cieszy się, iż znalazł trop. Ale prawdziwy problem nie leży już tylko w samym śledztwie kryminalnym – między przyjaciółmi stoi coś znacznie większego. Engin w końcu decyduje się mówić całkowicie wprost i wyznaje, że nie chce za nic stracić swojego najlepszego przyjaciela. Cihan odpowiada mu bez sekundy wahania, lodowatym tonem: td4729
— Jeśli naprawdę nie chcesz mnie stracić, Engin, tow nie waż się więcej sadzać mojego wroga przy swoim stole.
I właśnie w tym miejscu pęknięcie w ich wieloletniej przyjaźni robi się naprawdę groźne, bo Engin pod żadnym pozorem nie chce wybierać między nagą prawdą a lojalnością, między Hancer a Cihanem, między ludzkim współczuciem a ślepą przyjaźnią. Ale Cihan już postawił między nimi twardy mur. Dla niego Melih jest śmiertelnym wrogiem, Hancer – potężnym problemem, a każdy, kto siedzi z nimi przy jednym stole, automatycznie staje po drugiej stronie barykady. Vtedy Engin, patrząc na przyjaciela, zaczyna dostrzegać coś, co może całkowicie i bezpowrotnie zmienić sposób, w jaki Cihan patrzy na małżeństwo Hancer i Meliha. To, co dla całego świata wygląda z boku jak zwykły, romantyczny związek męża i żony, dla bystrego Engina zaczyna przypominać coś zupełnie innego – pakt i układ oparty wyłącznie na ochronie, na głębokiej tajemnicy i na wspólnym bólom, którego Cihan ze swojej pychy jeszcze nie rozumie. A jeśli Engin ma rację, tow prawda, przed którą Cihan tak długo i tchórzliwie uciekał, może być o wiele bardziej bolesna, niż ktokolwiek przypuszcza.
V biurze holdingu zapada ta szczególna, gęsta cisza, która zwykle pojawia się tuż przed zadaniem ostatecznego ciosu. Engin patrzy na Cihana i wie doskonale, że tow, co za chwilę powie, może tylko potężnie pogłębić jego gniew, ale jednocześnie nie może już dłużej udawać przed przyjacielem, że niczego nie zauważa wokół. Za dużo widział na własne oczy u siebie w domu i za dużo zrozumiał. Zaczyna mówić bardzo ostrożnie, jakby stąpał po polu minowym: mówi Cihanowi, że relacja Hancer i Meliha wygląda zupełnie inaczej niż zwykłe małżeństwo i nie ma tam śladu fizycznej namiętności. To raczej układ dwojga poranionych ludzi, którzy próbują przetrwać. Chichan słysząc tow, momentalnie sztywnieje w fotelu, a w jego oczach pojawia się groźny błysk ostrzeżenia. Engin tłumaczy mu, że Melih podaje Hancer jedzenie i opiekuje się nią bardziej jak starszy brat lub strażnik, chroniący ją przed światem i przed kimś, kto chce ją skrzywdzić, a nie jak zazdrosny mąż. Te słowa uderzają w Cihana z ogromną siłą, burząc jego dotychczasową pewność siebie i podsycając zazdrość.
I właśnie wtedy Engin decyduje się wyjawić Cihanowi coś, co całkowicie zniszczy jego dotychczasowe oskarżenia wobec żony. Mówi mu wprost, że Hancer pod żadnym pozorem nie trzymała się kurczowo domu z chciwości ani nie zwlekała z oddaniem dokumentów majątkowych dlatego, że była wyrachowana. Prawda o jej intencjach jest zupełnie inna, czysta i szlachetna: jeszcze przed tą pamiętną nocą darowizny, Hancer z własnej woli przyniosła wszystkie akta i papiery do biura Engina i była w pełni gotowa natychmiast, bez żadnych roszczeń finansowych przekazać dom oraz wszystkie udziały z powrotem holdingu. To sam Engin celowo opóźniał wszystkie procedury prawne i notarialne, ponieważ miał głęboką nadzieję, że fundacja Jasemin zdąży w tym czasie zebrać wystarczająco dużo pieniędzy, by dom ocalał przy ludziach, którzy naprawdę na niego zasługują.
To szokujące wyznanie przyjaciela spada na Cihana jak potężny, niespodziewany cios prosto w twarz. Mężczyzna zamiera w osłupieniu za biurkiem, uświadamiając sobie z przerażeniem, że przez cały ten długi czas niesprawiedliwie oskarżał niewinną Hancer o chciwość i brak honoru, których ona pod żadnym pozorem nie miała w swoim sercu. Dom nie był dla niej żadnym majątkowym łupem, nie walczyła o niego dla własnej wygody – zamieszkała tam wyłącznie dlatego, że próbowała lojalnie ochronić ostatnią wolę zmarłej Jasemin i zabezpieczyć przyszłość fundacji. A teraz, kiedy zobaczyła, że Cihan w ogóle nie cofnie się w tej brutalnej wojnie o mury ani o krok, sama postanowiła dumnie się wycofać i oddać wszystko. Engin mówi spokojnie, ale z pełną stanowczością, że najpóźniej jutro rano ostatecznie zamknie całą sprawę majątkową w dokumentach. Dla Cihana te słowa brzmią w uszach jak ostateczny wyrok śmierci dla jego nadziei. Zostaje sam w gabinecie z rozrywającą mózg myślą, że być może przez cały ten czas patrzył na czyny Hancer wyłącznie przez pryzmat swojego własnego gniewu, pychy i chorej zazdrości, a nie przez pryzmat nagiej prawdy. I wtedy w jego pamięci z niszczycielską siłą wracają słowa, które wcześniej w szpitalu wykrzyczał mu prosto w twarz Melih: że własna pycha, gniew i chora zazdrość oślepiły Cihana tak bardzo, iż swoimi czynami bezlitośnie niszczy już nie tylko Hancer, ale przede wszystkim samego siebie, i że myśląc, iż wbija sztylet w jej serce, tak naprawdę z zimną krwią wbija go we własną pierś. Cihan nie chce tego głośno przed Enginem przyznać, ale w jego głowie wszystko zaczyna układać się w nowy, znacznie bardziej bolesny obraz. Jeśli Hancer nie chciała majątku, jeśli oddała dokumenty dobrowolnie znacznie wcześniej, jeśli Melih naprawdę tylko ją lojalnie chroni przed światem… to dlaczego ona uparcie milczała podczas jego ataków w parku? Dlaczego pozwoliła mu ze smutkiem myśleć o sobie najgorsze rzeczy? Dlaczego bez słowa skargi znosiła jego podłe oskarżenia, jego lodowaty chłód i niszczycielski gniew? Co takiego potężnego ukrywała w swoim sercu, że wolała dać się upokorzyć w jego oczach, niż powiedzieć mu prawdę? To jedno, potężne pytanie zaczyna od tej minuty doszczętnie niszczyć Cihana od środka.
Scena X: Monolog wewnętrzny Hancer do nienarodzonego dziecka
Po drugiej stronie tej samej historii, w pustym pokoju, Hancer w głębokim smutku pakuje do walizki swoje ostatnie skromne rzeczy osobiste. Dom, który w jej marzeniach miał być pięknym mostem pojednania między nienarodzonym jeszcze dzieckiem a jego rodzonym ojcem, stał się ostatecznie miejscem bolesnego pożegnania i klęski. Każdy pojedynczy przedmiot w tym pokoju przypomina jej Cihana, a każdy chłodny kąt tego domu przechowuje w sobie bolesny ślad nadziei, którą tak długo i desperacko próbowała utrzymać przy życiu wbrew Mukadder. Przez chwilę naprawdę, naiwnie wierzyła w głębi duszy, że da się w tej historii ocalić coś znacznie większego niż tylko suche formalności rozwodowe i że uda się zbudować chociaż minimalną bliskość dla maleństwa… Ale teraz wie już z lodowatą jasnością, że ostatecznie przegrała tę walkę z jego dumą.
I właśnie w tym dramatycznym momencie odcinek uderza widza w samo serce potwornej tragedii Hancer. Zostając całkowicie sama w pustym pokoju, koba odruchowo, z nieskończoną czułością przykłada obie dłonie do swojego zaokrąglonego brzucha. V myślach zwraca się bezpośrednio do swojego nienarodzonego dziecka – do tej jedynej, czystej istoty na całym świecie, której może bez lęku, bez wstydu i bez strachu przed kolejnym podłym oskarżeniem wyznać całą nagą prawdę o swojej rozpaczy. Mówi do swojej małej fasolki, noszonej pod sercem, jak do jedynego, wiernego świadka własnego bolesnego dramatu. Z bólom i łzami zalewającymi twarz przyznaje przed maleństwem, że walczyła ze wszystkich sił, do samego końca, by nie odchodzić stąd i nie oddzielać dziecka od jego rodzonego ojca. Chciała za wszelką cenę dać mu prawdziwy dom i rodzinę, nawet jeśli ona sama miała w tym domu cierpieć katusze i znosić codzienne upokorzenia ze strony Mukadder i Beyzy… ale her kobiecy organizm i psychika po prostu nie dały już rady udźwignieć tego ciężaru samotności:
— Tak bardzo… Tak bardzo walczyłam, moje maleństwo, żeby stąd nie odchodzić… Żeby pod żadnym pozorem nie oddzielać cię od twojego rodzonego ojca… Chciałam dać ci prawdziwy dom, nawet za cenę mojego własnego bólom… Ale przegrałam. Przegrałam ostatecznie tę walkę z twoim ojcem, z jego pychą i złością… Wybacz mi.
To jedno ciche wyznanie do brzucha mówi o jej motywacjach miliard razy więcej niż wszystkie wcześniejsze, głośne kłótnie i krzyki na podjeździe. Hancer pod żadnym pozorem nie odchodzi bowiem stąd dlatego, że przestała kochać Cihana – ona odchodzi wyłącznie dlatego, że po ludzku nie ma już w sobie ani grama siły, by dalej walczyć w pojedynkę z całym światem.
I właśnie ta straszna prawda zaczyna powoli, z mocą docierać do świadomości Cihana, który obserwuje her odejście z dworku z coraz większym, paraliżującym niepokojem w piersi. Coraz wyraźniej wyczuwa her cierpienie i zaczyna podejrzewać, że Hancer nie tylko płacze – ona coś potężnego przed nim ukrywa. Coś ogromnego, co logicznie tłumaczyłoby jej dotychczasowe milczenie, jej niesamowitą wytrwałość i her gotowość do znoszenia każdego najgorszego upokorzenia w milczeniu, bez żadnej obrony własnego imienia. V jego głowie rodzi się wreszcie kluczowe pytanie, którego wcześniej ze swojej pychy za nic nie chciał sobie zadać: „Dlaczego tak naprawdę zamieszkałaś w tym domu, Hancer? Dlaczego bez słowa skargi znosiłaś każde moje podłe słowo i chłód? Co ty… td4729 co ty tak naprawdę przed mną ukrywasz?”.
I właśnie w tym przełomowym miejscu napięcie w odcinku osiąga punkt krytyczny, w którym nie da się już pod żadnym pozorem wrócić do początku tej historii: Engin odkrywa coraz więcej mrocznych śladów w laboratorium w sprawie śmierci Jasemin, Cihan zaczyna poważnie podejrzewać, że małżeństwo Hancer i Meliha skrywa tajemnicę, której niki nie miał odwagi mu powiedzieć, a sama Hancer przygotowuje się do ostatecznego opuszczenia domu oficyny, który miał chronić jej dziecko, a stał się polem bitwy, upokorzenia i niespełnionej miłości.
Jak sądzisz, czy to nagłe odkrycie przez Engina faktu, że Jasemin nerwowo czekała na anonimowy wynik testu ciążowego w dniu swojej śmierci, pozwoli Cihanowi na powiązanie tego śladu z poduszką znalezioną przez Jasemin, zanim Beyza poda Mukadder kolejną dawkę leków nasennych?”