“Po powrocie do rezydencji Fadime zauważa, że Cihan jest wyjątkowo milczący. Tymczasem Beza przygotowuje dla niego niespodziankę. Zakłada suknię ślubną z ich pierwszego ślubu i proponuje odnowienie przysięgi małżeńskiej. Cihan zgadza się, ale ostrzega ją, by dobrze przemyślała, kto powinien być świadkiem tej uroczystości.
Beza jest przekonana, że wygrała i że Hancer na zawsze zniknęła z życia Cihana. Nie zauważa jednak chłodu w jego głosie.
Tymczasem Hancer zostaje sama ze swoim bólem. Modli się o siłę dla siebie i swojego nienarodzonego dziecka. Następnego dnia razem z Cihanem wyruszają w drogę przez las.

Podczas podróży rozmawiają o miłości, która potrafi przetrwać nawet śmierć. Hancer mówi, że czasami człowiek musi żyć tak, jakby już umarł. Cihan próbuje dowiedzieć się, co naprawdę miała na myśli, lecz nagle samochód wpada w poślizg. Pęka opona i auto zatrzymuje się na odludnej drodze.
Nie mają zasięgu w telefonach ani zapasowego koła, dlatego są zmuszeni iść pieszo w poszukiwaniu pomocy. Po drodze mija ich samochód, ale kierowca nie zatrzymuje się. Gdy zapada zmrok, Hancer skręca nogę. Cihan pomaga jej dojść do starej opuszczonej chaty, gdzie postanawiają przeczekać noc.”