Gdyby spojrzała Melihowi w oczy, zobaczyłaby w nich nadzieję, oddanie i obietnicę spokoju. Nie potrafiła jednak uciszyć głosu, który w jej sercu wciąż powtarzał imię innego mężczyzny. Cihan, choć próbowała go wymazać z pamięci, nadal żył w jej myślach jak rana, która nie potrafi się zagoić.
Melih powoli zacisnął dłoń, ukrywając obrączki.
— Rozumiem, że możesz się bać. Po tym, co przeszłaś, masz prawo nie ufać ludziom. Ale ja nie jestem Cihanem.
Na dźwięk tego imienia Hancer drgnęła.
— Nie mieszajmy go teraz do tej rozmowy — powiedział stanowczo Cemil. — Chcę tylko, żeby Hancer wiedziała, że nigdy nie potraktowałbym jej tak jak on. Nie pozwoliłbym, żeby czuła się samotna.
Nieproszony gość
W tej samej chwili rozległo się głośne, zdecydowane pukanie do drzwi. Derya pospiesznie ruszyła do przedpokoju i otworzyła je gwałtownie, gotowa odprawić nieproszonego gościa. Słowa zamarły jej jednak na ustach.
W progu stał Cihan. Miał na sobie ciemny garnitur i czarną koszulę, a jego twarz była napięta. Bez zaproszenia przekroczył próg i wszedł do salonu pewnym krokiem. Hancer pobladła jeszcze bardziej.
Cihan zatrzymał się naprzeciwko Meliha. Dwaj mężczyźni mierzyli się wzrokiem w całkowitym milczeniu. Spojrzenie Cihana padło na dłoń Meliha, w której ten ukrywał obrączki. Kącik jego ust uniósł się w ironicznym uśmiechu.
— Muszę przyznać, że mnie zaskoczyłeś — powiedział Cihan. — Nikt cię tu nie zapraszał — zmrużył oczy Melih. — W takim razie wyjdź. — Co się stało? — pytał drwiąco Cihan. — Odwołano twoje rejsy, zamknięto port, a może statek odpłynął bez ciebie i nagle uznałeś, że to najlepszy dzień, żeby poznać rodzinę panny młodej?
Hancer szybko stanęła między nimi:
— Cihan, co ty tutaj robisz? Jakim prawem wchodzisz do domu mojego brata i obrażasz gościa? — Przeszkadzam? — spytał, patrząc na Meliha. — Tak! Odpowiedziała natychmiast Hancer. — Tobie czy jemu? — Wszystkim! — Nie wygląda na to, żeby twój kandydat na męża potrzebował twojej pomocy. — Nie nazywaj go tak! To nie jest twoja sprawa!
Konfrontacja w salonie
Cemil podniósł się z kanapy:
— Chwileczkę! O jakich rejsach, statkach i portach wy w ogóle mówicie? Kim ten człowiek jest dla ciebie, Melih? I dlaczego Cihan zachowuje się tak, jakby znał całą historię? — To nie ma znaczenia — odparł Melih. — Dla mnie ma! — odpowiedział Cemil. — Przychodzisz do mojego domu, prosisz o rękę mojej siostry, a teraz okazuje się, że są rzeczy, o których nikt mi nie powiedział.

Cihan z chłodnym spokojem odsunął krzesło i usiadł przy stole, demonstracyjnie przesuwając przyniesione przez Meliha pudełko z prezentem.
— Ładny bukiet. Kwiaty, słodycze, obrączki. Wszystko zgodnie z tradycją. Prawie można uwierzyć, że mamy przed sobą uczciwego kandydata na męża. — Powiedz, po co przyszedłeś?! — zażądał Melih.
Hancer podeszła do Cihana, nachyliła się nad nim i położyła dłoń na klapie jego marynarki, chcąc zmusić go, by spojrzał jej w oczy:
— Proszę cię, odejdź. — Naprawdę chcesz, żebym wyszedł? — zapytał cicho Cihan, spoglądając na jej dłoń. — Tak. Zanim mój brat pozna człowieka, któremu ma powierzyć własną siostrę. — W naszej tradycji — zwrócił się Cihan do Cemila — kiedy rodzina oddaje dziewczynę do ślubu, wypytuje o charakter pana młodego. Skoro osobiście znam waszego kandydata, pomyślałem, że powinienem o nim opowiedzieć. — Co ty możesz o mnie wiedzieć?! — wybuchnął Melih. — Znasz tylko własne podejrzenia! Patrzysz na ludzi z góry! Przyszedłeś tu, bo nie możesz znieść myśli, że Hancer mogłaby ułożyć sobie życie bez ciebie!
Ujawnienie przeszłości i wybuch emocji
Cihan zachował zimną krew, po czym skierował słowa bezpośrednio do Cemila:
— Ten człowiek pracował dla mnie. Pojawił się pod moimi drzwiami i wykonywał moje polecenia. — Pracowałeś dla Cihana? — Cemil zaszokowany spojrzał na Meliha. — Opowiedz im, gdzie byłeś — kontynuował Cihan. — Powiedz, dlaczego próbowałeś wyjechać, przed kim uciekałeś i co ukrywałeś. Oto wasz nowy kandydat na zięcia. Człowiek, który doskonale zna smak zdrady. Dlatego dobrze wam radzę: pilnujcie swoich pleców. — Ty draniu! — ryknął Melih i ruszył w stronę Cihana.
Hancer natychmiast osłoniła Meliha, kładąc obie dłonie na jego klatce piersiowej:

— Melih, nie! Proszę, uspokój się! Nie pozwolę ci się z nim bić!
Cihan przyglądał się dłoniom Hancer spoczywającym na piersi rywala. Zazdrość i gniew w nim eksplodowały:
— Wzruszające… Bronisz go z ogromnym zaangażowaniem. — Bronię wszystkich przed twoim gniewem! — odparła Hancer. — Mnie nie musisz przed niczym bronić! — dodał Melih. — Ciebie? — parsknął Cihan. — Ty zawsze potrafiłeś uciec, gdy robiło się niebezpiecznie. Czy to nie ja znalazłem cię w portowym statku, kiedy byłeś gotowy zniknąć bez słowa? Zmuszam cię, żebyś stanął przed nią i odpowiedział za swoje czyny! Chcesz zbudować przyszłość na historii, przed którą sam próbowałeś uciec?!
Reakcja Hancer i odejście Cihana
— Dosyć! — krzyknęła Hancer, a z jej oczu poleciały łzy. — Czy którykolwiek z was w ogóle mnie słyszy?! Czy choć przez chwilę pomyśleliście, czego ja chcę?! Jeden przychodzi z obrączkami i oczekuje odpowiedzi, której nie jestem gotowa udzielić, a drugi wchodzi bez zaproszenia i zachowuje się tak, jakby miał prawo decydować, kto może stać obok mnie! — Hancer, nie chciałem cię zranić — powiedział łagodnie Melih. — Wiem, ale dobre intencje nie wystarczą, gdy nie słucha się drugiego człowieka — odparła, po czym zwróciła się do Cihana. — A ty doskonale wiedziałeś, że zrobisz mi krzywdę. Mimo to przyszedłeś. — Wiem, że nie chcesz tego małżeństwa — odparł stanowczo Cihan. — Kiedy czegoś chcesz, patrzysz człowiekowi prosto w oczy, a nie uciekasz wzrokiem.
Melih spuścił głowę, spoglądając na obrączki w swojej dłoni:
— Czy on ma rację?
Hancer nie odpowiedziała. Zwróciła się bezpośrednio do Cihana:
— Wyjdziesz teraz z domu mojego brata. Powiedziałeś wystarczająco dużo, żeby upokorzyć Meliha i zamienić ten dom w pole bitwy. Wyrzucam cię, ponieważ nie szanujesz moich granic.
Cihan poprawił klapę marynarki w miejscu, którego wcześniej dotknęła Hancer. Przed wyjściem spoglądnął jeszcze na Cemila:
— Zanim oddasz siostrę temu człowiekowi, dowiedz się, dlaczego naprawdę próbował uciec z portu.
Zwracając się do Hancer, dodał chłodno:
— Nie podejmuj decyzji, której będziesz żałowała. — Ty również powinieneś był pomyśleć o tym wcześniej — odpowiedziała Hancer.
Cihan wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi. W salonie zapadła ciężka cisza. Melih ściskał w dłoni obrączki, Cemil patrzył na niego z głęboką nieufnością, a Hancer stała w miejscu, wsłuchując się w cichnące kroki Cihana. Wszystkie postacie uświadomiły sobie, że ten dzień nie przyniósł rozwiązania — rozpoczął jedynie kolejny, pełen napięcia rozdział w ich życiu.