“Alfredo odpowiada z chłodnym spokojem:
— Pańskie oszczędności nie wystarczą. Bez udziału pańskiego ojca bank nie zaakceptuje pańskiej inwestycji.
Na twarzy Antoñita pojawia się rozczarowanie, które szybko zamienia się w chęć podjęcia wyzwania. Alfredo na to liczył — nie naciska, pozwalając, by duma Antoñita wykonała całą pracę. Człowiek znacznie mocniej walczy o coś, co wydaje mu się niedostępne.
Podejrzliwość Ramóna i ryzykowna pożyczka

Ramón Palacios od pierwszej chwili nie ufa tej inwestycji. Doświadczenie podpowiada mu, że kiedy ktoś obiecuje zbyt wiele, najczęściej próbuje coś ukryć. Bez rozgłosu i bez informowania sąsiadów wyrusza w podróż, aby zdobyć informacje o tajemniczym banku. Zostawia jedynie list do Antoñita z jedną prośbą: „ td4729 Nie podpisuj niczego. Nie podejmuj żadnej decyzji, dopóki nie wrócę”.
Antoñito czyta list w milczeniu. Słowa ojca poruszają go, lecz duma bierze górę:
— Nie mogę się teraz wycofać — mówi stanowczo. — Dałem wszystkim słowo.
W tym samym czasie Genoveva spokojnie czeka na wieści. Czuwa z zimną krwią, pewna powodzenia intrygi. Alfredo przekazuje jej informację, że pierwszy element ich planu zaczął działać, co wywołuje na jej twarzy satysfakcję.
Nieobecność Ramóna budzi jednak niepokój wśród bliskich. Carmen nie potrafi ukryć zdenerwowania i co chwilę spogląda w stronę drzwi, a Lolita martwi się uporem Antoñita. Młody Palacios ignoruje prośbę ojca, traktując ją jak próbę ograniczenia jego niezależności:
— Mam już dość tego, że nikt mi nie ufa — td4729 mówi z rozgoryczeniem. — Wiem, co robię.
Kilka godzin później Alfredo odwiedza pozostałych inwestorów. Felicia wierzy, że zabezpieczy przyszłość, a José przyznaje, iż musiał zaryzykować niemal wszystkim:
— Postawiliśmy prawie wszystko, ale wierzę, że było warto.
Gdy Alfredo spotyka się z Antoñitem, ten przyznaje, że sprzedaż jego patentu nie doszła do skutku, przez co brakuje mu środków. Alfredo z niewzruszonym spokojem proponuje wyjście:
— Mogę udzielić panu prywatnej pożyczki. Potrzebujemy jedynie odpowiednich zabezpieczeń.
Antoñito przyjmuje propozycję, nie zauważając, że stając się dłużnikiem Alfreda, traci całkowicie swobodę wyboru.
Ostatnie godziny przed podpisaniem umów
W domu Carmen próbuje odwrócić myśli od niepokoju, planując podarować Ramónowi elegancki zegarek z grawerem na pamiątkę ich miłości.
— Chcę, żeby miał pamiątkę tych szczęśliwych dni

— mówi z uśmiechem, choć po chwili dodaje: — Nie potrafię pozbyć się złego przeczucia.
Gdy nadchodzi moment przekazania pieniędzy, inwestorzy zbierają się u Liberta. Przynoszą oszczędności całego życia, ulegając zbiorowej euforii. Antoñito trzyma w kieszeni dokumenty prywatnej pożyczki od Brycea, wciąż słysząc w głowie ostrzeżenie ojca, ale paraliżujący strach przed utratą twarzy przed sąsiadami zmusza go do działania.
Tymczasem Alfredo i Genoveva rozmawiają na osobności. Genoveva dopytuje o Ramóna, na co Alfredo odpowiada bez wahania:
— Mam nadzieję, że Don Ramón przestał być już naszym problemem.
Gdy sąsiedzi zjawiają się w domu Brycea z pieniędzmi, atmosfera staje się gęsta. Wszyscy odczuwają niepokój z powodu dalszej nieobecności Ramóna. Carmen i Lolita z trudem powstrzymują łzy, a Antoñito zmaga się z wewnętrznym wahaniem. Alfredo dostrzega jego niepewność i natychmiast podsuwa mu dokumenty:
— Proszę się nie obawiać. To jedynie formalność.
Opadające maski i prawdziwy cel spisku
Gdy dokumenty zostają podpisane, a sąsiedzi opuszczają mieszkanie, Alfredo i Genoveva zostają sami i wznoszą toast. Alfredo podnosi kieliszek:
— Za amerykański bank.
Genoveva odpowiada z chłodnym uśmiechem:
— I za ruinę naszych sąsiadów.
W tej chwili opadają wszystkie maski. W całej tej operacji nigdy nie chodziło o zysk czy biznes — od początku celem była brutalna zemsta na mieszkańcach ulicy Akacjowej. Największą nagrodą dla Genovewy ma być obserwowanie upadku i cierpienia ludzi, których obwinia za swoje niepowodzenia.
— To dopiero początek — dodaje chłodno Genoveva.
Los Ramóna wciąż pozostaje nieznany. Mieszkańcy Akacjowej oddali swoje majątki oszustom, nieświadomi, że wpadli w pułapkę, z której nie ma łatwego wyjścia.”