“Najbardziej boli nie sama zdrada, lecz chwila, gdy osoba, której oddaliśmy całe serce, zachowuje się tak, jakbyśmy nigdy nic dla niej nie znaczyli. Dokładnie to czuje Hancer.
Jeszcze wczoraj wierzyła, że razem z Cihanem pokonali wszystkie przeciwności, odzyskali syna i wreszcie będą prawdziwą rodziną. Nie wiedziała jednak, że już za chwilę jej świat ponownie rozsypie się na kawałki.

Przed budynkiem firmy panuje napięcie. Hancer stoi kilka kroków od samochodu. Jej ręce drżą. Jeszcze przed chwilą trzymała Efe Hana w ramionach, a teraz dziecka już przy niej nie ma.
Cihan siedzi za kierownicą. Jego twarz pozostaje niewzruszona. Nie patrzy na Hancer, jakby celowo unikał jej spojrzenia. Metin zajmuje miejsce obok niego, a na tylnym siedzeniu spokojnie śpi Efe Han.
Hancer podbiega do samochodu.
– Cihan! Dokąd zabierasz mojego syna?
Nie otrzymuje odpowiedzi.
Silnik zostaje uruchomiony, a samochód powoli rusza.
– Cihan, zatrzymaj się!

Hancer biegnie za autem coraz szybciej. Łzy spływają po jej policzkach, lecz samochód nie zwalnia i po chwili znika za zakrętem.
Hancer zatrzymuje się na środku ulicy. Nie ma już siły biec. Oddycha ciężko i nie potrafi uwierzyć w to, co właśnie się wydarzyło.
W samochodzie zapada długa cisza. Metin odwraca się do Cihana.
– Naprawdę zamierzasz to zrobić?
Cihan nie odrywa wzroku od drogi.
– Muszę.
Metin marszczy brwi.
– Hancer wyglądała, jakbyś właśnie złamał jej serce.
Cihan mocniej zaciska dłonie na kierownicy.
– Wiem… Ale tylko w ten sposób mogę ją ochronić.”