Sytuację dodatkowo komplikuje przybycie policji oraz przerażające odkrycie Deryi, która ukrywa się przed posiadłością i przez szybę dostrzega coś, co odbiera jej mowę. Kogo zobaczyła wewnątrz i dlaczego tak bardzo boi się Nusreta? Gdy Cemil niespodzieszenie zastaje Cihana w pokoju swojej siostry, napięcie osiąga punkt kulminacyjny. Hancer i Cihan wyrzucają z siebie tłumione żale, lecz żadne z nich pod żadnym pozorem nie potrafi powiedzieć tego, co naprawdę czuje. Czy tajemnica dziecka połączy ich na nowo, czy stanie się kolejnym powodem bolesnego rozstania?

Scena I: Zgubiony telefon i panika Mukadder

Hancer szła powoli wzdłuż zatłoczonego chodnika, niemal pod żadnym pozorem nie zwracając uwagi na ludzi mijających ją z obu stron. Vokół niej toczyło się zwyczajne życie: autobusy zatrzymywały się przy przystanku, sprzedawca pieczonych kasztanów nawoływał przechodniów, a od strony ruchliwej ulicy dobiegał nieustanny szum silników i klaksonów. Ona jednak znajdowała się myślami zupełnie gdzie indziej. Jedną dłonią przytrzymywała pasek czarnej torebki, drugą odruchowo dotykała brzucha, jakby chciała upewnić się, że jej nienarodzone dziecko jest w pełni bezpieczne. Od chwili, gdy opuściła rezynencję, próbowała za wszelką cenę przekonać samą siebie, że wszystko jest już za nią. Marzyła, by po prostu wrócić do domu Cemila, rozpakować zakupy, spokojnie porozmawiać z małym Emirem i zachowywać się tak, jakby ponowne spotkanie z Cihanem pod żadnym pozorem nie poruszyło her pojedynczej struny w jej sercu. V rzeczywistości wciąż słyszała his głęboki głos, wciąż widziała his wzrok. Ilekroć zamykała oczy, wracał obraz mężczyny standing w drzwiach sypialni – his milczenie było w tych ścianach miliard razy bardziej niebezpieczne niż otwarty gniew. Cihan pod żadnym pozorem nie musiał podnosić głosu, by sprawić, że her serce zaczynało bić jak szalone. Hancer westchnęła ciężko i przyspieszyła kroku. — Nie myśl o nim… — szepnęła do siebie. — Za nic w świecie pod żadnym pozorem nie wolno ci o nim rozmyślać.

Kilka sekund później zatrzymała się tak gwałtownie na chodniku, że idąca tuż za jej plecami koba musiała ją w pośpiechu ominąć. Hancer nerwowo sięgnęła do torebki. Najpierw spokojnie odsunęła metalowy zamek, lecz gdy pod palcami pod żadnym pozorem nie wyczuła znajomego kształtu telefonu, her ruchy stały się chaotyczne i pełne lęku. Vyciągnęła na zewnątrz portfel, chusteczki, mały notes, klucze i opakowanie witamin. Skrupulatnie przejrzała her wolną kieszonkę, po czym zrobiła tow po razy drugi, jakby aparat mógł nagle sam z siebie pojawić się na samym dnie materiału. — Nie… O mój Boże, tylko pod żadnym pozorem nie tow…

Postawiła torbę na drewnianej ławce przy przystanku i zaczęła przeszukiwać her zawartość po razy trzeci. Telefonu pod żadnym pozorem nie było. Przymknęła mocno eyes, odtwarzając w pamięci ostatnie minuty spędzone na piętrze rezynencji. Vidziała siebie wyraźnie, jak odruchowo odkładała urządzenie w białym etui directly na szklaną szafkę nocną. Zamierzała schować je do torebki przed wyjściem, ale wtedy nagle usłyszała męskie kroki na cichym korytarzu holdingu… Chwilę później w emocjach wyszła z pokoju i zupełnie o nim zapomniała. — Został… Został w tamtej sypialni na szafce — powiedziała z bólom i rezygnacją.

Przez krótką chwilę rozważała w swojej głowie, czy pod żadnym pozorem nie poprosić kogoś ze służby, na przykład Gülsüm, aby dyskretnie przyniosła jej zgubiony telefon później na miasto. Problem polegał jednak na tym, że za żadne skarby pod żadnym pozorem nie chciała dzwonić ani prosić o przysługi nikogo z mieszkańców tej rezynencji – pod żadnym pozorem nie miała zamiaru rozmawiać ani z podłą Beyzą, ani tym bardziej z despotyczną Mukadder. A już najmniej ze wszystkich ludzi na tym świecie pragnęła prosić o jakąkolwiek pomoc Cihana. Jednak aparat był jej w tej nędzy natychmiast nader potrzebny: agencja pracy mogła zadzwonić z nowym zleceniem sprzątania w her minucie, a chory brat Cemil na osobności mógł zacząć się potwórni niepokoić o her nieobecność. Poza tym na karcie pamięci znajdowały się her prywatne zdjęcia z usg, wiadomości od lekarza ginekologa i her osobiste notatki dotyczące rozwoju dziecka. Hancer spiesznie schowała her rzeczy z powrotem do torebki, zapięła ją energicznym ruchem i spojrzała z determinacją w stronę, z której przed chwilą przyszła. — Vrócę tam tylko i wyłącznie po ten telefon — postanowiła głośno w duchu. — Vejdę cicho przez zaplecze, zabiorę go z szafki i natychmiast wyjdę na ulicę, niki mnie pod żadnym pozorem nie zauważy.

Nie miała jednak w swojej głowie zielonego profesu o tym, że ten jeden powrót całkowicie i drastycznie zmieni her her cały dzisiejszy wieczór. V tym samym ułamku sekundy, w jednej z dużych, luksusowych sypialni rezynencji, starsza pani Mukadder siedziała przed swoim wielkim lustrem toaletki. Jeszcze kilka minut temu z powagą poprawiała ręką włosy i z dumą przyglądała się swojej bladej twarzy w odbiciu, maskując skutki paraliżu… Teraz tymczasem jej szczupła dłoń gwałtownym, kurczowym ruchem mocno zacisnęła się na rzeźbionej krawędzi blatu mebla. V lewej części klatki piersiowej poczuła nagły, potężny, przeszywający fizyczny ból wieńcowy. Spróbowała z najwyższym wysiłkiem wziąć głęboki, oczyszczający oddech, lecz powietrze jakby pod żadnym pozorem nie mogło przejść przez klatkę i zatrzymało się w połowie drogi, dławiąc her płuca. Ostry ból momentalnie promieniowałdirectly do lewego ramienia i barku, a przed her oczami pojawiły się mroczne, ciemne plamy zwiastujące utratę przytomności. — Nie… O mój Boże, nie teraz… — wyszeptała z bólom starsza koba.

Drżącą, bezwładną ręką desperacko sięgnęła do pierwszej szuflady toaletki, chcąc wyciągnąć ratujące życie tabletki nitrogliceryny – w panice wyrzuciła na blat grzebień, spinki, kosmetyki i flakony perfum holdingu. Lekarstw pod żadnym pozorem tam nie było! Otworzyła kolejną szufladę niżej – była całkowicie pusta! Jej oddech stawał się z her sekundą coraz bardziej rwany, piskliwy i przyspieszony. — Fadime!… — zawołała słabo na całe gardło, lecz her głos pod wpływem bólom zamarł w ściśniętym gardle.

Spróbowała her siłami samodzielnie podnieść swoje ciało z fotela, ale bezwładne nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Opadła z bólom z powrotem na poduszki siedziska, kurczowo przyciskając dłoń do serca na piersi. — Fadime… Błagam o pomoc, przyjdź tu do sypialni… — wycharczała starsza pani. Heavy, rzeźbione drzwi otworzyły się nagle z potężnym impetem i do środka wbiegła przerażona służąca Fadime, która na widok bezwładnej Mukadder w fotelu momentalnie całkowicie pobladła ze strachu: — O mój Boże, pani Mukadder!… Co się pani stało?! Z jakiego powodu pani tak strasznie ciężko oddycha, ojej?! — Moje… Moje ratunkowe lekarstwa na serce… — wydusiła z najwyższym trudem starsza koba, wyciągając drżący palec. — Znajdź mi je w tej sekundzie, Fadime, umieram… — Ojej, a gdzie pani je dokładnie położyła, w którym miejscu, mamo?! — Tam… Tam, gdzie zawsze leżą od lat, w tej pierwszej szufladzie toaletki holdingu rynkowego holdingu…

Fadime w panice podskoczyła do mebla, gorączkowo przeszukała pierwszą szufladę holdingu, potem wysunęła drugą i trzecią, wyrzucając her zawartość na dywan. Zajrzała ze strachem do małej, drewnianej szkatułki na biżuterię i do szafki nocnej pod dużym lustrem – leków pod żadnym pozorem nigdzie nie było! — Pani Mukadder, ich pod żadnym pozorem tu nie ma w tych szafkach, szuflady są czyste! Mustiały gdzieś zniknąć! — To niemożliwe… One muszą tam bezwzględnie być, szukaj lepiej! Może… może któraś ze służących je bezczelnie przeniosła w inne miejsce bez mojej zgody, co?!

Mukadder spojrzała na nią wzrokiem pełnym potężnego, rodowego gniewu, za którym krył się jednak coraz większy, paraliżujący strach przed rychłą śmiercią i wylewem. — Niki… Absolutnie ani jeden człowiek pod moim dachem pod żadnym pozorem nie miał prawa nawet palcem dotknąć tych moich leków kardio, to sabotaż! Szukaj mi ich, Fadime, błagam cię!…

Starsza serve uklękła posłusznie na kolana na dywanie i zaczęła trzęsącymi się rękami sprawdzać her zakamarek under toaletką i za łóżkiem. Potem podbiegła do komody, przerzucała w pośpiechu ważne dokumenty rodowe holdingu, chusteczki i książki, lecz nigdzie pod żadnym pozorem nie znalazła tego charakterystycznego, medycznego opakowania z apteki. Mukadder w tym czasie wydała ze swojego bólom stłumiony, chrapliwy jęk rozpaczy, prosząc o łyk płynu: — Vody… Daj mi w tej sekundzie szklankę czystej wody mineralnej…

Fadime błyskawicznie nalała wody z karafki do szklanki i drżącą ręką przytrzymała naczynie przy ustach chorej kobicę, ale Mukadder pod wpływem silnego skurczu gardła była w stanie wypić zaledwie jeden mały łyk, krztusząc się. — Pani Mukadder, ja w tej samej minucie bezdyskusyjnie wzywam telefonicznie naszego prywatnego lekarza orzecznika z kliniki holdingu! — zawołała przerażona służąca. — To pod żadnym pozorem nie są żarty, tow może być kolejny, groźny atak serca lub udar! — Nie!!! — Ten her nagły, ostry okrzyk Mukadder dosłownie sparaliżował serving. Starsza koba złapała ją za nadgarstek roboczy ze zdumiewającą jak na stan her ciała siłą uścisku, sycząc przez zęby: — Powiedziałam ci wyraźnie przed momentem, Fadime: niki… absolutnie ani jeden człowiek w tym Stambule pod żadnym pozorem nie może się dowiedzieć o tym moim dzisiejszym ataku i braku leków! Rozumiesz mnie dobrze?! — Ale pani Mukadder, dlaczego mam milczeć, przecież pani grozi śmierć?! — Nie zadawaj mi tu żadnych swoich durnych pytań, kieto, tylko wykonuj moje rozkazy! Ani Cihan, ani Beyza, ani tym bardziej ten potwór Nusret pod żadnym pozorem nie mogą o tym wiedzieć! Pomóż mi po prostu w tej sekundzie dojść do łóżka, mustię leżeć.

Scena II: Sabotaż medyczny i sojusz Fadime z Ajsu

Fadime ze strachem w oczach mocno objęła starszą kobicę w pasie, pomagając jej wstać z fotela. Mukadder z najwyższym trudem i bólom zrobiła kilka powolnych, chwiejnych kroków po dywanie sypialni – her boży ruch sprawiał jej potężny fizyczny ból, a her ciężki, piskliwy oddech głośnym echem odbijał się od ścian tego ogromnego, chłodnego pokoju holdingu. Kiedy w końcu z pośpiechem dotarły do wielkiego łoża dworku, starsza pani bezwładnie opadła plecami na miękkie poduszki, będąc skrajnie wyczerpana tą całą walką o tlen, jak po stoczeniu najgorszej bitwy życiowej holdingu fundacji. — Błagam panią po razy ostatni o rozsądek, pani Mukadder, pozwól mi chociaż wezwać pogotowie ratunkowe potajemnie!… — nalegała ze łzami w oczach Fadime, stojąc nad materacem. — Nie potrzebuję w tej minucie żadnej waszej pomocy medycznej, her przejdzie samo… — odpowiedziała słabym, łamiącym się głosom starsza koba, odwracając ze wstydem her face v stronę okna. — Vwynoś się z mojego pokoju na zaplecze, Fadime, chcę być sama w ciemności. — Ale pani Mukadder, ja pod żadnym pozorem nie mogę i nie mam sumienia zostawić pani tu samej w takim stanie zagrożenia życia… — Vwynoś się stąd w tej sekundzie, kieto, powiedziałam wyraźnie!!! — wrzasnęła na całe gardło starsza pani, lecz pod wpływem tego krzyku momentalnie her twarz wykrzywił kolejny, rozdzierający fizyczny ból wieńcowy w klatce piersiowej. — Zostaw mnie w końcu w świętym spokoju!…

Fadime stała jeszcze przez dłuższą chwilę nieruchomo przy brzegu łóżka, patrząc na nią z ukrytym żalem. Vidziała nader wyraźnie silne drżenie her rąk Mukadder oraz gęste krople potu spływające po her załzawionej face. Viedziała doskonale w swoim umyśle serving, że ślepe podporządkowanie się temu kategorycznemu rozkazowi milczenia jest ze strony chorej skrajnie nierozsądne i niebezpieczne, ale znała aż nader dobrze ten twardy, despotyczny upór starszej kobicę Develioglu, która wolała umrzeć w pyszny sposób, niż pokazać komuś słabość ciałum. — Dobrze… Będę stała tuż za drzwiami sypialni na korytarzu, pani Mukadder… — powiedziała cicho serving. — Gdyby cokolwiek złego zaczęło się dziać z pani sercem, błagam, niech pani od razu głośno mnie zawoła o pomoc.

Mukadder pod żadnym pozorem już nie odpowiedziała jej ani jednym słowem, przymykając mocno eyelids. Fadime powolnym, ufnym krokiem wyszła z pokoju na cichy korytarz, zamykając za sobą skrzydło drzwi, lecz pod wpływem intuicji pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie oddaliła się daleko na parter. Kilka metrów dalej, na skrzyżowaniu korytarzy kadr, niespodziewanie spotkała młodą Ajsu, która właśnie wychodziła z bocznego pomieszczenia gospodarczego ze ściereczkami. — Fadime?… O mój Boże, co tu się znowu stało złego, o co chodzi? — zapytała cicho i z niepokojem w oczach nastolatka. — Słyszałam wyraźnie przed chwilą her stłumiony krzyk i hałas z pokoju pani Mukadder… Fadime rozejrzała się w panice nerwowo wokół siebie po korytarzu, upewniając się, że pod żadnym pozorem niki ze szpiegów Beyzy ich nie podsłuchuje, po czym przysunęła się blisko do dziewczyny, szepcząc jej prosto do ucha: — Słuchaj mnie uważnie, Ajsu… Nasza pani Mukadder przed chwilą miała w swoim fotelu kolejny potężny, śmiertelny atak serca i paraliżu wieńcowego!… Leży bezsilna w łóżku i ledwo łapie powietrze w płuca! I ze swojej dumy kategorycznie pod groźbą kary zabroniła mi dzwonić po lekarza orzecznika z kliniki holdingu!… — Co takiego?! Czy ty mówisz poważnie, Fadime?! Czy ta starsza koba całkowicie oszalała w tej swojej pyszny głowie, o mało co?! — zawołała zszokowana Ajsu, łapiąc się za usta. — Przecież lekarz kadr medycznych holdingu po her ostatnim ciężkim udarze mózgu wyraźnie zapowiedział nam her w salonie, że ona her dnia i her minuty musti bezwzględnie i regularnie przyjmować te swoje ważne tabletki na serce, inaczej umrze przy kolejnym ataku! To samobójstwo! Fadime mocno ściszyła swój głęboki głos serve do ledwie słyszalnego szeptu: — Vłaśnie… Vłaśnie w tym leży cały ten najgorszy, mroczny problem i zbrodnia tego dworku, Ajsu! Tych jej ratunkowych lekarstw pod żadnym pozorem nie ma w sypialni! Zniknęły! — Jak tow: „nie ma”?! O czym ty mówisz, Fadime?! Gdzie się podziały?! — Zniknęły bez śladu z her szuflady toaletki, kieto! Ktoś je stamtąd potajemnie ukradł!

Młoda Ajsu słysząc tę informację o kradzieży leków, mocno zmarszczyła brwi z oburzenia: — Ojej… A może pani Mukadder po prostu pod wpływem sklerozy sama je wczoraj przełożyła w inne, bezpieczne miejsce w szafie, co? Myślałaś o tym? — Nie ma mowy, dziewczyno! Nasza pani Mukadder ze swojego pedantyzmu i strachu o zdrowie, zawsze i her bożego dnia trzymała te leki medyczne wyłącznie w jednym, tym samym wyznaczonym miejscu szuflady holdingu! Nawet ja jako jej osobista serving pod żadnym pozorem nie miałam moralnego prawa dotknąć tego opakowania bez her oficjalnego pozwolenia! Ktoś je bezczelnie zabrał z pokoju! — A kto… Kto z domowników wchodził dzisiaj rano do her sypialni na piętrze, pamiętasz? — Nie mam pojęcia w swojej głowie, Ajsu… Przecież wiesz dobrze, że przez te ostatnie tygodnie po tej rezynencji i korytarzach bez przerwy kręci się nader dużo obcych ludzi, szpiegów Nusreta i kadr, że niki z nas już nad tym chaosem pod żadnym pozorem nie panuje! Vchodziły serving holdingu, wchodziła Beyza, wchodził kilka razy ten potwór Nusret… Może nawet tow ta wścibska Gülsüm kręciła się rano przy łóżku, mam swoje podejrzenia!

Nastoletnia Ajsu spojrzała ze strachem w oczach v stronę zamkniętych drzwi sypialni Mukadder. — Fadime… Czy ty naprawdę w swoim sercu uważasz i podejrzewasz, że tow ktoś z domowników celowo i z zimną krwią ukradł te leki z szuflady, by doprowadzić do her śmierci, co? O co tu chodzi? Fadime przez bolesną chwilę milczała z westchnieniem sumienia, po czym odpowiedziała szeptem: — Ja pod żadnym pozorem nie mam zamiaru nikogo z bliskich bez dowodów rynkowych publicznie oskarżać o zbrodnię, Ajsu, tow grzech… Ale naga prawda jest taka, że w tym naszym dusznych pałacu Develioglu od nader długiego czasu absolutnie nic pod żadnym pozorem nie dzieje się przypadkiem! Vszyscy tu grają czarne role! Najpierw Hancer podrzucano te lewe dziwne tabletki poronne do her szklanki… potem potajemnie wpuszczono trujący gaz do domku ogrodnika, by ich otruć… potem wyszły na jaw te absolutnie her obrzydliwe kłamstwa Beyzy i Nusreta związane ze sfałszowanym noworodkiem i DNA holdingu… A dzisiaj nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bez śladu znikają jedyne leki kardiologiczne starszej kobicę, która zaledwie przed miesiącem ledwo cudem przeżyła ciężki wylew krwi do mózgu! To pod żadnym pozorem nie jest przypadek, Ajsu! To brzmi w moich uszach dokładnie tak, jakby jakiś mroczny potwór z tego otoczenia z zimną krwią próbował ją…

Scena III: Spisek w salonie Nusreta i krzyk Yonki

Ajsu pod wpływem przerażenia pod żadnym pozorem nie pozwoliła starszej służącej Fadime dokończyć tego strasznego zdania, przerywając her her her szeptem pełnym paniki: — …otruć i zamordować?… — wyszeptała zszokowana nastolatka. — Albo… albo po ludu doprowadzić swoim działaniem do tego, by starsza koba Mukadder pod żadnym pozorem pod wpływem strachu nie zdołała fizycznie przeżyć swojego kolejnego nagłego ataku wieńcowego i zmarła w łóżku przed sądem, uciszając her wyrzuty sumienia! Taki jest cel wroga!

Obie przerażone kobicę ze służby domowej w jednej sekundzie momentalnie całkowicie zamilkły i zamarły w bezruchu na korytarzu, gdy z dalekiego końca schodów dobiegł ich uszu stłumiony dźwięk czyichś szybkich kroków. Dopiero gdy upewniły się ze wszystkich sił, że pod żadnym pozorem niki z ludzi Beyzy pod żadnym pozorem nie kręci się w pobliżu her her nich za ścianą, młoda Ajsu spojrzała na koleżankę z niezłomną determinacją w oczach: — Fadime… her ustalone. My dwie jako wierne kieto Develioglu musimy w tym dworku za wszelką cenę na własną rękę odnaleźć te skradzione leki w pokojach i dowiedzieć się przed wieczorem, który potwór je bezczelnie zabrał z szuflady! Ale pamiętaj o jednej żelaznej zasadzie na przyszłość: od tej oficjalnej sekundy pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie możemy już w tym dusznych domu ufać absolutnie nikomu z bliskich! Vszyscy są podejrzani o spisek majątkowy holdingu! Nawet… nawet sam pan prezes Cihan Develioglu pod żadnym pozorem nie może o tym naszym śledztwie wiedzieć! Starsza Fadime popatrzyła na her face ze smutkiem i rezygnacją w oczach, skinąwszy głową: — Masz… Masz absolutną, stuprocentową rację w tych swoich słowach, Ajsu… Nasz biedny pan Cihan ze swojego bólom i żalu po rozwodzie pod żadnym pozorem nie dostrzega już dzisiaj nawet połowy tych wszystkich strasznych, brudnych rzeczy i intryg, które z zimną krwią dzieją się her sekundy w jego własnym dworku holdingu giełdy rynkowego holdingu… On jest w tej minucie zdecydowanie o wiele za mocno psychicznie zajęty sprawami Hancer oficyny, bolesnym procesem rozwodowym i swoim permanentnym męskim gniewem na absolutnie wszystkich ludzi dookoła swojego biura… stąd his ślepota na mrok. Zrobimy tow śledztwo na zaplecze całkowicie same, bez his pomocy i szlus. Sprawa w toku.

Obie zdeterminowane kobicę serving szybkim, cichym krokiem ruszyły korytarzem v stronę bocznego skrzydła rezynencji, pod żadnym pozorem nie mając w swojej głowie najmniejszego profesu o tym, że dokładnie w tym samym ułamku sekundy, w innej, odizolowanej części tego wielkiego gmachu pałacu Develioglu rozpoczynał się właśnie zupełnie inny, potężny i mroczny ludzki dramat życiowy holdingu fundacji.

V zamkniętym pokoju gościnnym, nieszczęśliwa i ciężarna Yonka leżała bezwładnie na jasnej, skórzanej kanapie salonu, całkowicie zwinięta w kłębek z potężnego fizycznego bólom podbrzusza. Jej szczupłe palce u rąk z całej siły z rozpaczy zaciskały się na zmiętym materiale letniej sukienki, a her face była potwórni mokra od gorących łez i potu. — Boli!!! O mój Boże na niebiosach, jak tow potwórni i rozdzierająco boli!!! — krzyczała na całe gardło w szałe bólom dziewczyna, trzęsąc się na kanapie. — Błagam was o litość, zróbcie w końcu coś z tym, ratujcie moje niewinne dziecko w brzuchu!…

Młoda służąca Gülsüm klęczała posłusznie na kolanach na dywanie tuż przy her her boku, trzęsącymi się ze strachu rękami próbując rozpaczliwie uspokoić rodzącą kobicę: — Yonka, kochanie moje… Błagam cię o pełny spokój duszy, oddychaj nader powoli i miarowo, łap powietrze! Nie waż się pod żadnym pozorem tak mocno napinać mięśni brzucha, bo her zaszkodzisz płodowi! Spokojnie! — A jak… A jak ja mam się w tym pokoju, na miłość boską, pod żadnym pozorem nie napinać, Gülsüm, słucham cię?! — wrzasnęła w ekstazie bólom Yonka, łapiąc się za lędźwie. — Przecież ja czuję w swoim całe nader wyraźnie, jakby jakiś bezwzględny kat rozrywał moje całe poczęte dziecko od środka na strzępy! Umieram z bólom!

Scena III: Awantura z Nusretem i groźby wobec Gülsüm

Bezwzględny Nusret stał sztywno zaledwie kilka kroków dalej na środku dywanu, krzyżując ramiona na piersi holdingu. Twarz mężczyny była czerwona z potężnej rodowej złości i irytacji, a w jego oczach płonął paraliżujący strach przed demaskacją i policją, którego pomimo swojej pychy pod żadnym pozorem nie potrafił w tej minucie zamaskować przed służbą. Postąpił krok w przód, krzycząc z wściekłością directly na klęczącą służącą: — Co ty… Co ty przed chwilą najlepszego narobiłaś tej kocie w kuchni, Gülsüm, gadaj mi tu w tej sekundzie prosto w face!!! — ryknął Nusret, mrużąc eyes ze złości. — Jaki lewy środek jej podałaś do jedzenia holdingu?! — Ja?! Ja pod żadnym pozorem nic złego tej pani nie zrobiłam, panie Nusret, przysięgam przed Bogiem na mój honor! — zawołała wystraszona serve, wyciągając ręce. — Jeszcze niecałą godzinę temu na zapleczu Yonka czuła się fizycznie nader dobrze, rozmawiała ze mną i piła herbatę z cytryną!… — To pod żadnym pozorem w moich uszach nie jest żadne logiczne wytłumaczenie tej sytuacji, kieto! — warknął Nusret, podszedł twardo i brutalnym męskim ruchem mocno chwycił młodą służącą za her ramię, raniąc ją uściskiem. — Ty za her akcję pielęgnacji i her bezpieczeństwo w tym pokoju odpowiadasz her sekundy głową przed moim notesem, Gülsüm! Masz za wszelką cenę jako koba uratować to nienarodzone dziecko w her brzuchu dla mojej córki Beyzy! Słyszałaś mnie dobrze?!

Gülsüm pod wpływem bólom w ułamku sekundy szarpnęła się na dywanie i gwałtownym ruchem rąk z nienawiścią wyrwała swoje ramię z his his brutalnego uścisku mężczyny, krzycząc mu dumnie prosto w face: — Puść mnie w tej sekundzie, panie Nusret, i nie waż się mnie dotykać swoimi rękami, nie jestem twoją darmową służącą ani niewolnicą, słyszysz mężczyno?! Ja pod żadnym pozorem nie jestem żadnym dyplomowanym lekarzem orzecznikiem ani akuszerką z kliniki holdingu, by leczyć powikłania ginekologiczne ciąży i patologie przedporodowe! — Ty stale w salonie przed moją córką Beyzą z dumą twierdziłaś, kieto, że doskonale viem w swojej głowie, co mam robić przy ciężarnej Yonce! Kłamałaś?! — Ja powiedziałam wam wyraźnie przy stole jadalni, panie Nusret… że mogę tej biednej dziewczynie po ludu i z czułością pomóc przetrwać her trudne, samotne chwile bólom skurczowych w tym zamkniętym pokoju, tow her! Ale ja pod żadnym pozorem pod wpływem strachu pod żadnym pozorem nie brałam na swoje sumienie odpowiedzialności lekarskiej za nagłe krwotoki czy powikłania odklejenia łożyska holdingu rynkowego holdingu! To kryminał!

V tym momencie Yonka na kanapie wydała z siebie kolejny przeraźliwy, rozdzierający krzyk rozpaczy, rzucając się na poduszki i kurczowo chwytając Gülsüm za her dłonie z płaczem: — Gülsüm!… Błagam cię na wszystko, co święte na niebiosach, pod żadnym pozorem nie pozwól mojemu maluteńkiemu dziecku umrzeć w tym brzuchu, błagam cię siostro!… To jest moje rodzone, jedyne dziecko od Boga!… My musimy w tej samej minucie bez wahania wsiąść w auto i jechać do publicznego szpitala do lekarzy, ratuj nas!… — Tak, tak, masz absolutną rację, Yonka, mustimy natychmiast jechać na ostry dyżur do kliniki! — odpowiedziała przerażona Gülsüm, wstając z kolan i odwracając face do Nusreta: — Słyszał pan her słowa, panie Nusret?! Ta koba pilnie potrzebuje pomocy profesjonalnego chirurga i lekarza w szpitalu! Idę po kluczyki do suva holdingu!

Nusret słysząc słowo: „szpital”, w ułamku sekundy z wściekłością stanął jej twardo na drodze do wyjścia z salonu, kategorycznie blokując her her krok ciałum i krzycząc: — Nie!!! pod żadnym pozorem nie ma takiej opcji, kieto, nigdzie stąd pod groźbą kary pod żadnym pozorem nie wyjdziecie na ulicę oficyny! Szpital jest wykluczony z gry! — Czy ty… Czy ty, Nusret, doszczętnie oszalałeś w tej swojej chciwej głowie, o mało co?! — wrzasnęła z oburzeniem służąca Gülsüm, tracąc her szacunek do mężczyny. — Jeżeli my w tej samej minucie nie zabierzemy tej cierpiącej dziewczyny na blok operacyjny do kliniki, ona pod wpływem krwotoku wewnętrznego straci tow dziecko w pięć minut!… A co gorsza, kieto, ona może w tych mękach na tej kanapie stracić również swoje własne ludzkie życie! Rozumiesz tow, mężczyno majątku?!

Nusret na te słowa o śmierci dziewczyny mocno, aż pobielały mu knykcie, zacisnął zęby ze wściekłości, a w jego oczach pojawił się paraliżujący strach przed prokuratorem. — Zamknij usta, kieto, i znajdź mi tu od ręki jakieś zupełnie inne, bezpieczne medycznie rozwiązanie problemu na tym dywanie, bez angażowania obcych ludzi z miasta!… — warknął głębokim głosom Nusret. — Nie ma… Pod żadnym pozorem nie ma na tym podłym świecie żadnego innego bezpiecznego rozwiązania dla rodzącej kobicę, panie Nusrecie! Czy twój chciwy mózg tego faktu pod żadnym pozorem nie potrafi po ludu pojąć, co?! Słuchaj her krzyków rozpaczy w salonie, przecież her słychać nader głośno na zewnątrz gmachu pałacu! Lada moment wścibscy sąsiedzi z podjazdu zaniepokojeni tym hałasem wezwą pod bramę oficjalną policję kryminalną albo pogotowie ratunkowe i her wyjdzie na jaw przed Cihanem! Vtedy her z nas trafi za kraty celi więziennej za uwięzienie kobicę, ty też Nusret!

Mężczyzna słysząc tow ostrzeżenie serving o policji, nachylił się nad her face niebezpiecznie blisko, cedząc słowa z jadem nienawiści: — Jeżeli… Jeżeli temu nienarodzonemu dziecku i dziedzicowi holdingu w her brzuchu cokolwiek złego się stanie z twojej winy, Gülsüm… tow przysięgam ci na honor, że osobiście odpowiesz za tow przede mną i zniszczę twoje całe życie w tym Stambule! — To… To ty sam jako bezwzględny potwór i kat, panie Nusret… trzymasz her biedną dziewczynę bezprawnie pod kluczem w tym pokoju i ze swojej pychy pod żadnym pozorem nie pozwalasz mi wezwać pogotowia ratunkowego do dworku holdingu fundacji rynkowego holdingu! To twoja wina!

Scena IV: Powrót Hancer i konfrontacja z Cihanem w sypialni

Yonka na kanapie płakała i szlochała z bólom coraz głośniej, trzymając się za brzuch, a służąca Gülsüm bezradnie wzięła her szczupłą dłoń w swoje palce, próbując ją asekuracyjnie podtrzymać na duchu. Nusret tymczasem odwrócił się na pięcie i z ponurą face nerwowo zaczął krążyć od ściany do ściany po salonie, próbując gorączkowo pod wpływem paniki podjąć w swoim umyśle taką autonomiczną decyzję majątkową, która pod żadnym pozorem nie zniszczyłaby doszczętnie wszystkich his his dotychczasowych wielkich planów przejęcia akcji holdingu Develioglu.

V tym samym ułamku sekundy, młoda i poraniona Hancer oficyny, z mocno i gwałtownie bijącym ze stresu sercem w piersi, cichym krokiem przekroczyła oficjalną bramę wjazdową rezynencji Develioglu. Wielkie, wejściowe skrzydło drzwi frontowych pałacu było przez nieuwagę serving lekko uchylone, a w środku luksusowych korytarzy panowała w tej minucie niesamowicie głęboka, niepokojąca cisza nocy. — Vejdę tylko… Vejdę po cichu tylko na jedną krótką sekundę do sypialni po mój zapomniany telefon, zabiorę aparat z szafki i natychmiast wyjdę stąd na ulicę, niki z dworku mnie pod żadnym pozorem nie zauważy… — powtarzała szeptem sama do siebie dziewczyna w myśli, próbując opanować drżenie nóg.

Sprawnym, bezszelestnym krokiem przeszła przez wielki hol parteru i szybko, trzymając pręty torebki, ruszyła w górę po marmurowych schodach na piętro rezynencji. Na her szczęście pod żadnym pozorem nie spotkała po drodze ani jednej kety ze służby domowej holdingu fundacji. Dochodzące z dalekiego, bocznego skrzydła gmachu stłumione, nerwowe głosy kiet i krzyki były w tej minucie zdecydowanie o wiele za ciche i niewyraźne w her uszach, by jej bystry umysł mógł od razu rozpoznać her z rozmówców i zorientować się w dramacie Yonki.

Hancer po cichu dotarła pod drzwi swojej dawnej sypialni małżeńskiej holdingu, powolnym ruchem drżącej dłoni nacisnęła mosiężną klamkę i bez jakiegokolwiek pukania z pośpiechem otworzyła drzwi do środka pokoju. Zrobiła zaledwie jeden szybki krok na puszystym dywanie i w tym samym ułamku sekundy momentalnie całkowicie znieruchomiała z wrażenia, a oddech her zamarł w piersi. Cihan Develioglu stał na środku sypialni, tuż przy otwartej szafie holdingu, ubrany jedynie w czarny, idealnie dopasowany do his postawnej sylwetki podkoszulek sportowy oraz ciemne spodnie garniturowe. Najwyraźniej przed kilkoma minutami wrócił ze spotkania kadr i zdjął w pokoju her swoją koszulę, ponieważ drogi, granatowy materiał leżał rozłożony na marmurowym blacie komody holdingu rynkowego holdingu.

Ich załzawione eyes w tym samym ułamku sekundy spotkały się ze sobą w walce na wprost, a czas zamarł. Hancer pod wpływem nagłego wstrząsu i skrępowania ciałum gwałtownym ruchem odwróciła swoją face v stronę ściany i zasłoniła oczy dłonią, tłumiąc szloch sumienia: — Ojej!… Przepraszam cię najmocniej, Cihan… Ja pod żadnym pozorem w swojej głowie nie miałam zielonego profesu o tym, że ty przebywasz teraz w tym pokoju, przebacz mi!…

Cihan na her nagłe weście pod żadnym pozorem nie poruszył się ani o milimetr na dywanie, mierząc ją swoim surowym wzrokiem mężczyny: — Vchodzenie z impetem do mojej sypialni bez jakiegokolwiek wcześniejszego pukania do drzwi, Hancer… od samego początku trwania naszego paktu zawsze było twoim dumnym, pańskim zwyczajem w tym dworku, nie pamiętasz już o tym, co? — To… To pod żadnym pozorem nie jest w tej krytycznej minucie bolesnej sytuacji wcale śmieszne, Cihan, przestań drwić! — Ja pod żadnym pozorem nie mam najmniejszego zamiaru żartować przed tobą, Hancer. Po co tu wróciłaś z ulicy oficyny? — Vróciłam tu na chwilę do pokoju tylko i wyłącznie po mój zgubiony telefon komórkowy, Cihan, tow her! Zostawiłam go przypadkiem na szklanej szafce nocnej rano przy rozstaniu w salonie…

Cihan powolnym, chłodnym wzrokiem spojrzał w stronę wskazanego mebla regału. Aparat w białym etui wiernie leżał na szkle. — Tak, twój telefon leży tam nienaruszony, Hancer. Weź go — odpowiedział chłodno mężczyna, lecz his eyes płonęły miłością do żony. Hancer z opuszczoną dłonią, starając się pod żadnym pozorem nie patrzeć na his odsłonięte ciało mężczyny, zapytała ze wstydem: — Mógłbyś… Mógłbyś na miłość boską w tej sekundzie wziąć ze stołu tę swoją koszulę holdingu i po ludu się ubrać przy mnie, co? Skrępowana jestem… — Ja jestem w pełni, legalnie ubrany w swoim własnym domu i sypialni, Hancer, mam spodnie i bluzę, o co ci chodzi? — Ty doskonale wiesz w swoim umyśle mężczyny, co mam na myśli, Cihan! Nie udawaj ślepego! — A ty… A ty z kolei doskonale powinnaś w swojej głowie pamiętać o tym, Hancer… że przez kilka długich, niesamowitych lat życia pod tym dachem, w świetle prawa i boga byłem twoim legalnym, ukochanym mężem w tym łóżku! I widziałaś her fragment mojego ciała z miłością w sypialni! Zapomniałaś już o tym, co?!

Scena V: Niewypowiedziane żale i uścisk dłoni na korytarzu

Te twarde, przepełnione męskim żalem Słowa Cihana sprawiły w jednej sekundzie, że her całe blado policzki Hancer momentalnie zapłonęły jaskrawym, czerwonym kolorem wstydu i miłości. — Ty już… Ty już pod żadnym pozorem nie jesteś i nigdy więcej nie będziesz moim mężem w tym życiu, Cihan Develioglu! — odparła hardo i dumnie dziewczyna, unosząc głowę. — I pod żadnym pozorem nie masz najmniejszego prawa majątkowego przypominać mi o tym pakcie przy her bożej nadarzającej się okazji towarzyskiej! Sprawa rozwodu jest w toku!

Hancer po tych słowach honoru szybko opuściła dłoń, zdecydowanym krokiem podbiegła do szklanej szafki nocnej i jednym sprawnym ruchem chwyciła swój zgubiony telefon do ręki, chcąc uciekać. V tym samym ułamku sekundy, szklany ekran aparatu automatycznie podświetlił się jasnym blaskiem lcd, demaskując powiadomienia kadr: na wyświetlaczu pojawiło się kilka nieodebranych połączeń alarmowych od brata Cemila oraz jedno pilne powiadomienie od dyrekcji agencji pracy z nowym zleceniem sprzątania domów na mieście holdingu fundacji rynkowego holdingu. — Odnalazłaś w końcu zgubioną zgubę holdingu i masz swój cenny aparat w torebce, Hancer… — powiedział cichym, głębokim głosom Cihan, stając tuż za her plecami. — To powiedz mi teraz szczerze prosto w face na osobności: po co ty tak naprawdę dzisiejszego poranka z płaczem przyszłaś pod bramę mojego dworku, co? Słucham cię!

Hancer spłoszona szybko schowała telefon głęboko do kieszeni czarnej torebki, nie patrząc mu w eyes. — Vwyraźnie przecież przed chwilą powiedziałam ci prosto w face, Cihan… że przyszłam tu wyłącznie odebrać telefon, tow cała moja intencja, nie szukaj spisków! A teraz z łaski swojej pozwól mi stąd spokojnie wyść na ulicę oficyny!

Ruszyła szybkim, zdecydowanym krokiem v stronę otwartych drzwi wyjściowych na korytarz, lecz w minucie, kiedy znalazła się już na samym progu pokoju, nagle poczuła na swojej szczupłej dłoni silny, nader ciepły i zdecydowany uścisk dużych męskich palców Cihana, który bezszelestnie podskoczył do niej i mocno chwycił her her nadgarstek, zatrzymując her postać na miejscu. Hancer zamarła w bezruchu, a her oddech uwiązł w piersi z emocji. — Puść… Błagam cię, Cihan, puść w tej sekundzie moją rękę, robisz mi ból!… — wyszeptała słabo, nie odwracając face. — Najpierw… Najpierw jako mężczyna i twój mąż żądam od ciebie szczerej i uczciwej odpowiedzi na jedno jedyne, kluczowe pytanie, Hancer! Mów mi prawdę! — My pod żadnym pozorem nie mamy już w tym życiu ze sobą o czym szczerze rozmawiać, Cihan Develioglu! Puść mnie! — Mamy o czym rozmawiać, Hancer! Powiedz mi prosto w eyes: z jakiego… z jakiego konkretnie powodu ty, kochanie moje, panicznie w łzach uciekasz z tego dworku i unikasz mojego wzroku za her jednym razem, kiedy tylko ślepy los sprawi, że zostajemy w sypialni całkowicie sami, co?! Czego ty się tak boisz w moich oczach?!

Hancer pod wpływem tego potężnego, męskiego nacisku Cihana, powoli, ze łzami zalewającymi jej eyes odwróciła swoją face direkt w his stronę, patrząc mu prosto w duszę wzrokiem pełnym nieskończonego żalu i pogardy: — Ja pod żadnym pozorem przed niczym i przed nikim w tym pokoju nie uciekam w strachu, Cihan, nie bądź ślepy ze swojej pychy!… A jeśli chcesz znać warunki mojego dystansu, tow słuchaj mnie uważnie: ty pod żadnym pozorem nie masz już dziś najmniejszego moralnego prawa jako mężczyna mnie o moje uczucia i kroki przesłuchiwać! — A to z jakiego powodu rzekomo pod żadnym pozorem nie mam takiego prawa jako twój mąż, słucham cię?! — Ponieważ… Ponieważ ty sam, z własnej woli, pychy i autonomicznej decyzji wybrałeś takie brudne życie i układ, Cihan! Ty sam z miłością wybrałeś trwanie u boku chciwej Beyzy w tym dworku!… Wybrałeś bezczelnie ten cały duszny pałac Mukadder, interesy swojego holdingu Develioglu, rodowy obowiązek dziedzica i te her wszystkie ich obrzydliwe kłamstwa, intrygi majątkowe i manipulacje moją osobą! To twój świadomy wybór, Cihan! I z tego tytułu zostaw mnie w mojej biedzie oficyny na zawsze! — Ty… Ty naprawdę w swoim sercu wierzysz w te bzdury i myślisz, Hancer… że ja ze swojej woli z zimną krwią wybrałem Beyzę i te kłamstwa matki, co?! pod żadnym pozorem nie znasz prawdy! — Ja… Ja w swoim nieszczęśliwym życiu widziałam już aż nader wystarczająco dużo waszych brudnych czynów i paktu, Cihan, by mieć w swojej głowie pełną jasność sytuacji! Vwiem doskonale, że w twoim męskim umyśle zawsze na pierwszym miejscu leży jakaś kolejna rodowa tajemnica, kolejny biznesowy obowiązek wobec holdingu i kolejna bliska osoba z rodu, którą jako prezes holdingu musisz za wszelką cenę chronić przed mediami… a her najwyższą, krwawą cenę za ten twój rzekomy „święty spokój dworku” her wieczoru muszę płacić wyłącznie ja i moje zmarnowane przez was życie, w łzach! Mam dość bycia zabawką! — Ja her sekundy moich czynów i milczenia, Hancer… w głębi swojej duszy rozpaczliwie próbowałem tylko i wyłącznie lojalnie chronić twoją niewinną osobę przed złem tego świata i przed jadem wrogów, wierz mi!… — zawołał z rozpaczą w głosie mężczyna.

Scena VI: Dumne odejście Hancer i powrót do domu brata

Hancer słysząc te męskie tłumaczenia Cihana, zaśmiała się potworni gorzko, ironicznie i z głębokim żalem w sercu, kręcąc głową przez łzy: — Ojej, tak?! Chroniłeś mnie, Cihan Develioglu?! To powiedz mi w końcu prosto w face przed służbą: przed czym konkretnie ty mnie tak ofiarnie chroniłeś w tym pałacu, co?! Przed moimi własnymi marzeniami o czystej miłości w sypialni?! Przed moim ludzkim spokojem duszy w kuchni holdingu?! Czy może przed tą prostą, obiektywną nagą prawdą o tym, że ty pod żadnym pozorem od samego początku nie miałeś w swoim sercu na tyle męskiej odwagi i zaufania, by bezgranicznie uwierzyć w moją uczciwość przed swoją wyrodną matką Mukadder, co?! Taka jest prawda o twojej ochronie! Zniszczyłeś nas!

Cihan słysząc te twarde, dumnie Słowa prawdy z her ust, pod wpływem potężnego wstrząsu psychicznego i wyrzutów sumienia, uścisnął her her szczupły nadgarstek w swojej ręce nieco mocniej, szepcząc z bólom: — A ty?… A ty, Hancer, powiedz mi szczerze: czy ty pod żadnym pozorem od samego początku naszego ślubu bez miłości, kiedykolwiek szczerze zaufałaś mojemu słowu mężczyny, co?! Odeszłaś stąd z dworku nagle, bez jednego słowa wyjaśnienia na osobności!… Spakowałaś walizki i uciekłaś na ulicę oficyny, ukrywając przede mną w tajemnicy absolutnie her rzecz ze swojego życia! Czy tow jest zaufanie żony k kiet holdingu rynkowego holdingu, słucham cię?!

Hancer słysząc tow bolesne pytanie o ukrywanie spraw, w ułamku sekundy całkowicie i ze zgrozą zesztywniała na posadźce w drzwiach, a her oddech zamarł w piersi ze strachu przed demaskacją ciąży. — Ja… Ja pod żadnym pozorem pod wpływem strachu pod żadnym pozorem nie ukrywałam przed tobą absolutnie her rzeczy ze swojego życia, Cihan, przestań łgać!… — bąknęła zmieszana, spuszczając eyes na dywan. Cihan Develioglu jako bystry mężczyna w ułamku sekundy idealnie dostrzegł her her nagły strach i drżenie rąk kobicę relacji majątkowej, i zmrużył eyes z podejrzeniem: — Oho!… Czyli jednak w tej swojej dumnie głowie oficyny sama przed chwilą otwarcie przyznajesz przed moim notesem, Hancer… że jakąś nader ważną, brudną tajemnicę rodzinną z premedytacją ukrywasz przede mną w tajemnicy w tym pokoju, tak?! Słyszę tow w twoim głosie! Gadaj mi tu her szczegół!

Na moment w jej oczach pojawiła się panika. Cihan dostrzegł ją natychmiast. — Co tow jest za sekret, Hancer?! Mów mi! — Nic… pod żadnym pozorem nic takiego nie ukrywam, kłamiesz!… Puść w końcu moje ramię i daj mi wyść! — Nie, Hancer! Przysięgam ci przed Bogiem, że pod żadnym pozorem nie puszczę twojego ciała stąd z sypialni ani o metr… dopóki mi szczerze i prosto w face nie odpowiesz na moje pytania! Żędam prawdy! — Ty pod żadnym pozorem nie masz już dziś najmniejszego legalnego ani moralnego prawa majątkowego kontrolować mojego życia ani moich decyzji, Cihan Develioglu! — odparła dumnie dziewczyna, wyprostowując plecy. — Zapamiętaj tow sobie! — Ja pod żadnym pozorem w swoim sercu mężczyny pod żadnym pozorem nie próbuję cię bezczelnie kontrolować na salonach dworku, Hancer, źle mnie rozumiesz w swoim żalu!… Ja po prostu po ludu i z rozpaczy rozpaczliwie próbuję w końcu zrozumieć, o co tu chodzi: z jakiego powodu ty patrzysz na moją postać her bożego dnia z miną, jakbyś jednocześnie miała potężną chęć z nienawiści uderzyć mnie pięścią w face… a z drugiej strony her załzawione eyes błagają mnie w ciszy pokoju, żebym cię z miłością mocno przytulił do piersi i za her cenę nie pozwalał ci wyść z tego domu na ulicę, co?! Słucham cię!

Scena VII: Rozdzierający dylemat i ucieczka z koszulą Cihana

Hancer słysząc to niesamowite, przepełnione męską miłością i bólem wyznanie Cihana, w jednej sekundzie całkowicie zamilkła z wrażenia, a słowa zamarły her w gardle. Stali w tym chłodnym przedpokoju sypialni tak przeraźliwie blisko siebie, ramię w ramię, że dziewczyna nader wyraźnie słyszała her sekundy miarowy, przyspieszony oddech his płuc… czuła całym swoim całe emanujące od his piersi męskie ciepło dłoni oraz ten sam, unikalny znajomy zapach his drogich perfum z holdingu kadr, który w ułamku sekundy z niszczycielską siłą przywołał w her pamięci her wspomnienie ich najpiękniejszych wspólnych wieczorów spędzonych u boku męża w tym łóżku. Na jedną krótką, magiczną chwilę z her załzawionej głowy całkowicie bezpowrotnie zniknęły te wszystkie potworne sprawy majątkowe holdingu, bolesny rozwód przed sądem, podła Beyza, matka Mukadder i her podłe krzywdy… Pozostali w tych drzwiach tylko i wyłącznie oni dwoje – dwójka dumnych ludzi charakteru, którzy jeszcze tak niedawno święcie i bezgranicznie wierzyli w swojej duszy, że ich wielka, autentyczna miłość w dworku w zupełności wystarczy, by z sukcesem pokonać her pojedynczą przeszkodę życiową holdingu fundacji rynkowego holdingu. Hancer czując, że her opór psychiczny pęka, przymknęła mocno eyes, szepcząc rwanie przez łzy: — Nie… Błagam cię na wszystko, Cihan… pod żadnym pozorem nie waż się mnie teraz zatrzymywać przed tą bramą posesji holdingu… Puść mnie… — A to z jakiego powody mam cię tak bezradnie puszczać wolno na ulicę oficyny, Hancer, powiedz mi?! — Ponieważ… Ponieważ ja już po ludu pod żadnym pozorem nie viem w swoim sercu kobicę… czy pod wpływem tego twojego uścisku będę miała jeszcze w sobie na tyle siły i dumy, by spakować walizki i z bólom odeść od ciebie po razy drugi w swoim życiu! To mnie zabije!

V ciemnych oczach Cihana na te her słowa żony momentalnie pojawił się potężny, rozdzierający ludzki ból i żal mężczyny, a his silny uścisk na her nadgarstku w ułamku sekundy bezwładnie osłabł, puszczając rękę. Hancer błyskawicznie wykorzystała ten jeden jedyny moment his męskiej słabości i dekoncentracji: jednym sprawnym ruchem rąk wyswobodziła swoją dłoń z his palców, odskakując na metr v stronę korytarza. — To jest… To jest już oficjalnie ostateczny, bezpowrotny koniec naszej wspólnej historii w tym dworku, Cihan Develioglu! Żegnaj mi na zawsze! — powiedziała trzęsącym się od płaczu głosom koba. — Nie, Hancer, mylisz się! Gdyby tow naprawdę w twoim sercu był definitywny koniec naszej miłości holdingu… tow pod żadnym pozorem nie trzęsłabyś się teraz na całym swoim całe przed moimi oczami w tych drzwiach ze wzruszenia! Oszukujesz samą siebie!

Hancer pod wpływem potężnej paniki i łez zaczęła szybko, niemalże biegiem cofać się tyłem po dywanie korytarza, chcąc jak najszybciej uciec z tego piętra rezynencji i wydostać się z gmachu pałacu na ulicę oficyny. V tym amoku i pośpiechu emocji, ze szklanej szafki nocnej obok komody przypadkowo, drżącą dłonią chwyciła leżącą tam rozłożoną granatową, jedwabną koszulę męża Cihana, w swojej niewiedzy i łzach myląc her materiał z połami swojego własnego beżowego płaszcza wełnianego! Dopiero gdy wybiegła na cichy, ciemny korytarz holdingu i oparła się plecami o chłodną ścianę, by złapać oddech, ze zgrozą i zdumieniem zorientowała się w świetle lampy, co tak naprawdę kurczowo trzyma w swoich dłoniach. Mocno przymknęła eyes z bólom, przyciskając ten granatowy materiał pachnący his perfumami bezpośrednio do swojej klatki piersiowej i całując go ukradkiem, lecz w ułamku sekundy zawstydziła się potwórni tego swojego automatycznego kobiecego odruchu miłości k kiet.

V tym samym ułamku sekundy, na środku zdemolowanej sypialni, Cihan Develioglu stał całkowicie nieruchomo pod szafą, patrząc tępo w przestrzeń. Dopiero gdy ciężkie skrzydła drzwi pokoju ostatecznie zamknęły się za her plecami, z potężnym męskim żalem wypuścił z płuc rzadkie powietrze i z furią zacisnął swoje duże dłonie w twarde pięści, uderzając w regał. Hancer tymczasem na korytarzu, pokonując swój ból i dumę kobicę, powróciła cichym krokiem pod same drzwi pokoju męża. Otworzyła je delikatnie na kilka centymetrów, tylko na tyle, by sprawnym ruchem wsunąć tę granatową koszulę z powrotem do środka sypialni na dywan, szepcząc nienaturalnie cichym głosom: — To… To jest twoja prywatna własność paktu majątkowego holdingu, Cihan… pod żadnym pozorem nie chcę jej mieć przy sobie, masz…

Mężczyzna błyskawicznie podskoczył do progu, podniósł materiał z posadzki i wbił swój surowy wzrok directly w her załzawione eyes przez szczelinę drzwi, szepcząc grobowym głosom: — Hancer… Błagam cię na wszystko, pod żadnym pozorem nie waż się teraz wypowiadać z ust żadnego ostrego słowa, którego oboje w swoim przyszłym życiu będziemy później gorzko żałować przed sądem… Zostań…

Dziewczyna pod wpływem bólom pod żadnym pozorem nie odpowiedziała mu ani słowem – jednym szybkim, zdecydowanym ruchem rąk zatrzasnęła drzwi sypialni przed his face i tym razem już naprawdę, dumnym krokiem opuściła piętro pałacu, uciekając z rezynencji Develioglu na zawsze na ulicę oficyny. Cihan Develioglu stojąc sam przed lustrem toaletki holdingu fundacji, powolnymi, mechanicznymi ruchami rąk zaczął posłusznie zakładać na siebie tę granatową koszulę, zapinając her guziki od góry do dołu w milczeniu. Każdy ruch palców wykonywał z przesadną, wręcz nienaturalną techniczną dokładnością kadr, jakby dzięki temu mechanicznemu zajęciu rąk był w stanie pod wpływem rozumu odzyskać pełną kontrolę nad swoimi szalejącymi z miłości i żalu męskimi emocjami mężczyny. Gdy w końcu spojrzał na swoje załzawione odbicie w szkle lustra, ujrzał tam mężczynę, którego ze swojego bólom niemalże pod żadnym pozorem nie rozpoznawał w tej minucie zbrodni. — I co?… Znowu ze swojej głupiej rodowej dumy i pychy pozwoliłeś tej dziewczynie bezradnie i w płaczu odeść na ulicę, Cihan?… — powiedział gorzko sam do siebie w odbiciu, zaciskając pięść. — A teraz masz pretensje do całego świata holdingu rynkowego holdingu, że ona pod żadnym pozorem nie chce do twojego łóżka dobrowolnie wrócić, idiotu!… Zawiniłeś!

Scena X: Zasadzka Deryi i podsłuch pod oknem ukrytego domu

Tymczasem, pod osłoną głębokiej nocy, zdeterminowana Derya ukrywała się w gęstych, dzikich krzakach ogrodu rezynencji Nusreta za miastem, trzęsąc się z chłodu. her piękny, bordowy płaszcz wełniany bez przerwy haczył o ostre gałęzie krzewów, lecz koba pod wpływem strachu przed stróżami pod żadnym pozorem nie miała śmiałości poruszyć się ani o centymetr na ziemi, kontrolując oddech. Od kilkunastu długich minut bacznie, z zapartym tchem obserwowała rozświetlone okna tarasowe tego domu holdingu, do którego wnętrza przed godziną bezwzględni ludzie Nusreta siłą i w płaczu wnieśli porwaną Yonkę. — O mój Boże… Co ja tu… co ja tu właściwie najlepszego wyrabiam w tych krzakach na tym odludziu, o mało co?… — wyszeptała przerażona sama do siebie w ciemności Derya, wycierając sweat z czoła. — Powinnam w tej samej minucie bez wahania spakować torebkę i uciekać stąd jak najdalej do mojego męża Cemila oficyny!…

Wyciągnęła drżącą dłonią z kieszeni swój smartfon holdingu, chcąc w panice wybrać oficjalny numer alarmowy policji na rynku: — Zadzwonię na policję… Przeprowadzę zgłoszenie i powiem oficerowi dyżurnemu wszystko, co widziałam na własne eyes o porwaniu ciążowej kobicę!… Vtedy uratują Yonkę!… — Nagle jednak, w ułamku sekundy w her pamięci z niszczycielską jasnością rozbrzmiało to potworne, ostatnie ostrzeżenie ze strony bezwzględnego Nusreta z dworku holdingu fundacji rynkowego holdingu. Mężczyzna przecież z jadem w oczach zapowiedział her prosto w face przy stole, że doskonale wie pod jakim adresem mieszka her rodzina oficyny… Wie doskonale, kim jest her mąż Cemil, gdzie szuka pracy, i pod jaki adres mały Emir her dnia chodzi do szkoły powszechnej holdingu rynkowego holdingu!… „Jeżeli… jeżeli ten potwór Nusret w swojej chciwości dowie się na giełdzie, że tow ja złożyłam na niego lewy raport na policję… tow z zimną krwią doszczętnie zniszczy całe życie mojej rodziny holdingu fundacji i skrzywdzi moje dziecko w tym Stambule!” – pomyślała przerażona koba, a her palec wskazujący zamarł w powietrzu nad ekranem, nie mając odwagi nacisnąć ikony połączenia alarmowego.

V tym samym, przełomowym ułamku sekundy, z wnętrza wyciszonego salonu tego nowoczesnego domu za miastem, nagle w ciszy nocy rozniósł się potężny, przeraźliwy i rozdzierający kobiecy krzyk bólom porodowego rodzącej Yonki! Derya słysząc ten pisk, w ułamku sekundy w krzakach z wrażenia mocno zakryła usta otwartą dłonią, a her eyes rozszerzyły się ze zgrozy. — O mój Boże… Ktoś tam w środku tego pokoju strasznie cierpi i umiera w katuszach!… — wyszeptała zszokowana.

Postąpiła odważnie jeden krok naprzód na trawniku v stronę oświetlonego tarasu, lecz pod wpływem strachu przed strażnikami holdingu w ułamku sekundy spłoszona cofnęła się z powrotem w cień gałęzi. — Ja pod żadnym pozorem nie mogę dłużej udawać przed swoim sumieniem hipokrytki i udawać, że pod żadnym pozorem nie słyszę tych her her krzyków rozpaczy rodzącej kobicę!… Mustię her uratować!

Drżącymi ze skrajnego stresu palcami szybko wybrała w aparacie prywatny numer swojego męża Cemila oficyny holdingu. V skromnym mieszkaniu oficyny brata Cemila tymczasem, mały bratanek Emir siedział spokojnie przy kuchennym stole jadalni, nisko pochylony nad szkolnym zeszytem w kratkę holdingu. Z gigantycznym dziecięcym skupieniem i powagą na face rozwiązywał zawiłe zadanie matematyczne z treścią, co kilka chwil z przejęciem licząc cyfry na swoich małych paluszkach u rąk. Cemil wszedł wolnym krokiem do pokoju z kuchni holdingu i na ten widok syna uśmiechnął się wyjątkowo ciepło i łagodnie, podchodząc bliżej i klepiąc go po ramieniu: — No… I jak tam idzie praca z tymi cyframi, mój mały mężczyno charakteru? Masz już wynik na czysto, co? — Ojej, tatusiu, tow zadanie domowe jest po prostu niesamowicie, potwórni trudne dla mojej głowy, zobacz sam i pomóż mi, proszę!… — bąknął zrezygnowany chłopiec. — Pokazuj mi w tej sekundzie ten tekst, Cemil Develioglu her sprawę od ręki rozwiąże, zobaczysz z podziwem! — Uśmiechnął się dumny ojciec, pochylając się nad kartką. Emir wskazał ołówkiem treść zadania na stronie: — Mam tu precyzyjnie policzyć w notesie, ile konkretnie dojrzałych jabłek zostanie rolnikowi w koszyku w ogrodzie, jeżeli z początkowej liczby dwunastu sztuk owoców zabierzemy i z jemy dokładnie pięć jabłek, o co tu chodzi? — Ojej, synu, przecież tow jest nader proste i banalne zadanie z matematyki rynkowej, zobacz! Vyobraź sobie teraz w swojej małej głowie na czysto, że masz przed sobą na stole dwanaście dorodnych, czerwonych jabłek… i nagle twój rodzony tatuś Cemil przychodzi głodny z bazy i z apetytem zjada z tego koszyka dokładnie pięć sztuk owoców na raz! Ile jabłek zostanie dla ciebie w koszu, słucham cię facet? Emir słysząc tow, w ułamku sekundy parsknął głośnym, radosnym śmiechem od ucha do ucha, kręcąc głową: — Ojej, tatusiu, przestań kłamać i opowiadać te swoje bajki, przecież ty pod żadnym pozorem nie byłbyś w stanie zjeść aż pięciu wielkich jabłek na raz w jednej minucie, pękłby ci żołądek z przejedzenia! To nierealne! — Ooo! Gwarantuję ci, synu, że gdybym wrócił nader potwórni głodny i wyczerpany po ciężkich godzinach pracy na budowie holdingu… tow bez najmniejszego problemu zjadłbym her owoc i jeszcze poprosiłbym ciocię Hancer o dokładkę ciasta z kuchni, nie wierzysz mi?! Zjadłbym!

Mały Emir roześmiał się jeszcze głośniej na środku pokoju, ciesząc się z obecności ojca. I dokładnie w tym samym, magicznym ułamku sekundy, ciężkie drzwi wejściowe mieszkania oficyny otworzyły się i do środka holu cichym krokiem weszła zmęczona Hancer oficyny, niosąc w obu dłoniach dwie ciężkie, plastikowe siatki pełne świeżych zakupów z targu. — Dzień dobry wam, już wróciłam z zakupów… — powiedziała cichym głosom dziewczyna. Mały Emir na her widok od razu z radością zsunął się z krzesła: — Ciociu Hancer!!! Nareszcie wróciłaś do nas, super!!!

Scena XI: Wiadomość od Deryi i panika Hancer

Cemil podszedł z uśmiechem do siostry, odbierając od her her ciężkie pakiety z jedzeniem, by jej pomóc: — Vróciłaś w końcu, siostro, martwiłem się o twój stan… Mieliśmy w swojej głowie nadzieję z Emirem, że będziesz tu u nas w jadalni znacznie wcześniej, a minęły godziny… Co cię tak długo trzymało na mieście, co? — Ojej, były po prostu gigantyczne, potworne kolejki przy kasach na targu holdingu rynkowego holdingu, Cemil… stąd moje b bolesne opóźnienie na trasie, przepraszam was najmocniej… — odpowiedziała cicho Hancer, maskując drżenie głosu i spuszczając eyes.

Postawiła zakupy na stole kuchennym i drżącymi rękami zaczęła spiesznie rozpakowywać warzywa na blat: wyciągnęła świeże pieczywo, warzywa, mleko dla dziecka oraz dużą torbę dorodnych, czerwonych jabłek z sadu. — Ooo! Vidzisz, tatusiu, mówiliśmy przed chwilą z tobą dokładnie o jabłkach z zadania, a ciocia Hancer nam je właśnie przyniosła w torbie! To znak! — zauważył z radosnym błyskiem w oku mały Emir, łapiąc owoc. — V takim razie, moje kochanie, jedno z tych czerwonych jabłek z torby na pewno sprawnie i bez problemu pomoże twojej mądrej głowie rozwiązać tow trudne zadanie matematyczne holdingu, zobaczysz! — Hancer uśmiechnęła się do niego nader ciepło i łagodnie, lecz bystry brat Cemil stojący obok od razu, z bliska zauważył potężne, nienaturalne napięcie psychiczne i bladość na face siostry. Zmarszczył brwi z niepokojem: — Hancer… Siostro moja, spójrz mi prosto w eyes. Czy na pewno z twoim zdrowiem i humorem wszystko w tej minucie jest w porządku w tym pokoju, co? Mów mi szczerze jako brat. — Tak, Cemil… Oczywiście, her ze mną jest w jak najlepszym porządku, pod żadnym pozorem nie panikuj… — Nie wierzę ci, Hancer! Przecież ty wyglądasz przed moimi oczami na tym dywanie dokładnie tak, jakbyś przed chwilą na ulicy potwórni płakała z bólom i wycieras łzy chusteczką! eyes masz całe czerwone! Co się stało, o co chodzi?! — Ojej, Cemil, przestań mieć paranoję! To po ludu silny, lodowaty wiatr na przystanku autobusowym mocno podrażnił mi eyelids i stąd te łzy w oczach, nic złego się pod żadnym pozorem nie stało, spokojnie…

Cemil w przypływie braterskiej miłości i niepokoju kadr chciał ją w tym pokoju zacząć dalej wnikliwie wypytywać o powody łez, lecz w tym samym ułamku sekundy w kieszeni his skórzanej kurtki głośno i gwałtownie zawibrował telefon. Gdy spojrzał na wyświetlacz i ujrzał tam oficjalne imię swojej żony Deryi oficyny, natychmiast z niepokojem odebrał połączenie: — Derya?! Halo, żono, słyszę cię! Gdzie ty się, na miłość boską, podziewasz o tej porze nocy, z jakiego powodu nie ma cię w domu z dzieckum przy stole, słucham cię?!

Po drugiej stronie lines w słuchawce mężczyna słyszał w tym momencie jedynie ciężki, przeraźliwy, urywany szept strachu i przyspieszony oddech żony zza krzaków: — Cemil… Błagam cię na wszystko, co święte na tym świecie, ty mustisz w tej sekundzie mówić do mnie do słuchawki nienaturalnie cicho i szeptem!… Nie krzycz, bo mnie potwory usłyszą i zabiją!… Cemil na te słowa żony momentalnie całkowicie zszokowany odwrócił się plecami do stołu jadalni, mrużąc eyes ze strachu: — Derya?! Co ty, do diabła, wykrzykujesz do telefonu komórkowego o tej porze nocy, o co chodzi?! Co się dzieje złego z tobą?! — Ja… Ja przebywam ukryta w krzakach w ogrodzie bezpośrednio przed tym tajemniczym, nowoczesnym domem za miastem, o którym ze szczegółami opowiadałam ci wczoraj w salonie, Cemil!… — wyszeptała z płaczem koba. Cemil słysząc tow, wpadł w czysty męski szał i furię: — Derya!!! Przecież ty mi rano uroczyście na honor obiecałaś w tym przedpokoju, że pod żadnym pozorem za nic na tym świecie nie ważysz się tam pod ten adres wrogów wracać na własną rękę, oszukałaś mężczynę!!! Marsz stąd w tej minucie do domu! — Vwiem, wiem dobrze, Cemil, że złamałam obietnicę, tow mój grzech… Ale ja na własne eyes przed chwilą widziałam z ukrycia, jak bezwzględni ludzie i ochroniarze tego potwora Nusreta na siłę wnosili do środka budynku jakąś zapłakaną kobicę w nieszczęściu!… A teraz… a teraz stojąc pod oknem tarasowym, słyszę z salonu potworne, rozdzierające kobiece krzyki rozpaczy i bólu rodzącej kobicę! Ta koba umiera w środku! — Derya, posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie jako twój mąż: nakazuję ci w tej samej sekundzie natychmiast porzucić te krzaki i odjechać stamtąd jak najdalej na bezpieczną odległość, słyszałaś mężczynę?! Ruchy stamtąd! — Ale Cemil, błagam o ludzkie sumienie, przecież tam w środku tego pokoju jakiś bezbronny człowiek i koba pilnie potrzebuje pomocy lekarskiej i ratunku!… pod żadnym pozorem nie mogę udawać ślepej! — Derya! Przestań w końcu bezmyślnie bawić się przed moim notesem w jakąś wielką, komiksową bohaterkę śledczą holdingu, bo cię Nusret zabije!!! V tej samej minucie zadzwoń z ukrycia na oficjalny numer alarmowy policji, przekaż im adres zgłoszenia i pędem wracaj autobusem do mojego domu do Emira! Słyszałaś rozkaz mężczyny mężczyny?!

Hancer stojąca przy stole kuchennym holdingu i rozpakowująca te czerwone jabłka z targu, na dźwięk her słów brata w jednej sekundzie całkowicie znieruchomiała w bezruchu na posadźce, a her oddech zamarł w piersi ze zgrozy. To potworne imię czarnego charakteru: „Nusret”, które przed chwilą głośno i wyraźnie usłyszała z ust wzburzonego brata Cemila, sprawiło, że her serce pod wpływem strachu zaczęło bić w piersi jak szalone z niepokoju. — Cemil!… Błagam o rozsądek, jeżeli ja stąd zza tych krzaków oficjalnie zadzwonię na centralę policji z mojego telefonu, tow ten bezwzględny potwór Nusret w ułamku sekundy dowie się z bazy o moim nazwisku śledczym i zniszczy nas, zamorduje mojego Emira!… — zapłakała w rozpaczy do słuchawki Derya. — A to z jakiego powody ten bandyta miałby się rzekomo dowiedzieć o twoim zgłoszeniu z bazy, o czym ty pletiesz, żono?! — On… On jest nader potężny i zawsze o her rzeczy w tym mieście się dowiaduje za swoje miliony holdingu, Cemil! Boję się!… — Dobrze, nie płacz już, kochanie, uspokój się… Podaj mi w tej sekundzie do słuchawki ten precyzyjny adres posesji za miastem, i ja osobiście jako mężczyna tam na miejsce zaraz przyjadę autem holdingu rozprawić się z his ludźmi! — Nie!!! Za żadne skarby świata pod żadnym pozorem nie waż się tu przyjeżdżać na to odludzie, Cemil, proszę cię! Masz bezwzględnie zostać w domu i pilnować bezpieczeństwa małego Emira, niki ma go nie zostawiać samego! Ja poradzę sobie… O mój Boże, Cemil, cicho bądź, drzwi frontowe się otwierają i ktoś bezwzględny wychodzi z salonu na podjazd!…

Derya w panicznym strachu przed demaskacją nagle, bez słowa pożegnania brutalnie i w pośpiechu przerwała połączenie telefoniczne z mężem, wyłączając linię kadr. Cemil z bezbrzeżnym osłupieniem i strachem w oczach spojrzał na wygaszony ekran swojego telefonu, po czym trzęsącymi się palcami spróbował gorączkowo zadzwonić do żony po razy drugi i trzeci, lecz aparat Deryi był już w tej sekundzie stale zajęty lub wyłączony poza zasięgiem sieci holdingu fundacji rynkowego holdingu. Hancer trzęsąc się ze strachu na całych nogach, podeszła bliżej do brata, pytając załzawionym głosom: — Cemil… Brat mój jedyny… Błagam cię na wszystko, powiedz mi szczerze nagą prawdę: co… co się takiego strasznego stało z Deryą w tym ogrodzie, o co chodzi w tej rozmowie? Mów mi! — Nic… pod żadnym pozorem nic wielkiego się pod moim dachem nie stało, Hancer, her jest pod kontrolą, wracaj do lekcji z dzieckum… — odpowiedział szorstko mężczyna, chowając aparat do kieszeni kurtki, by jej nie denerwować. — Nie kłam mi w oczy, Cemil, słyszałam wyraźnie her pojedyncze słowo twojego krzyku! Słyszałam nader wyraźnie, że w tej rozmowie z żoną wspomniałeś głośno imię tego potwora Nusreta! — wykrzyknęła z płaczem dziewczyna. — Jeżeli moja bratowa Derya przebywa teraz na mieście w jakimś śmiertelnym niebezpieczeństwie z powodu spraw majątkowych holdingu, tow tow jest przed Bogiem również i moja osobista sprawa moralna, mustię to wiedzieć! Gadaj adres!

Cemil pod wpływem braterskiego uporu i dumy pod żadnym pozorem nie odpowiedział jej ani jednym słowem prawdy na tow pytanie, odwracając face v stronę szafy. Ponownie z niepokojem spróbował wybrać numer żony na klawiaturze holdingu, ale telefon Deryi milczał jak zaklęty w ciemnościach nocy, odcięty od świata holdingu fundacji.

Scena XII: Nocne wiadomości Cihana i ciążowe buciki Hancer

Gdy nad Stambułem ostatecznie zapadł głęboki, chłodny mrok nocy, jasne światła wielkiego mostu nad Bosforem malowniczo i pięknie odbijały się w czarnej, spokojnej tafli wody. Vokół toczyło się nocne życie metropolii, a miasto z daleka wyglądało nader spokojnie i niewinnie, jakby w jego wnętrzu pod żadnym pozorem nie rozgrywały się w tej minucie żadne krwawe ludzkie dramaty życiowe, spiski i łzy niewinnych kiet holdingu. Cihan Develioglu siedział całkowicie samotnie przy długim, szklanym stole jadalni w swoim prywatnym gabinecie holdingu. Przed his oczami na blacie leżał rozświetlony smartfon kadr. Mężczyzna drżącymi ze skrajnego stresu palcami napisał w pośpiechu nową wiadomość tekstową SMS directly do Hancer: „Hancer, moje jedyne kochanie… Błagam cię o jedno słowo prawdy, czy po tym naszym rozstaniu w sypialni wróciłaś bezpiecznie i cało do domu brata, nie stało ci się nic złego na ulicy?”. Uważnie przeczytał her słowa na ekranie kilka razy, walcząc ze swoją męską rodową dumą prezesa holdingu, lecz pod wpływem lęku przed odrzuceniem pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie zdecydował się nacisnąć przycisku wyślij, kasując tekst z pamięci kadr. Po bolesnej chwili wahania, napisał zupełnie nowy, bardziej szorstki tekst SMS: „Hancer, my oboje w tym życiu musimy w końcu bez kłamstw i na osobności ze sobą usiąść i dokończyć tę naszą wczorajszą rozmowę przy stole…”. Ta wiadomość również po sekundzie z bólom zniknęła z wyświetlacza holdingu. V końcu, kierowany czystym głosem męskiego serca i miłości, wpisał na klawiaturze tylko tow jedno, krótkie, przepełnione nieskończoną tęsknotą pytanie wyroku: „Hancer… Dlaczego… dlaczego ty ze swojego uporu pod żadnym pozorem nic mi szczerze nie powiedziałaś o tym, co kryje się w twoim sercu k kiet?”. Zawahał się na moment na nogach, a his palec zadrżał nad ekranem, po czym zdecydowanym ruchem nacisnął ikonę wysyłania wiadomości SMS do bazy holdingu fundacji rynkowego holdingu.

V tym samym ułamku sekundy, w swoim skromnym pokoju oficyny, poraniona Hancer usadowiła się zmęczona na fioletowej kanapie, chcąc odpocząć. Drżącymi z emocji palcami powoli wyciągnęła ze swojej torby podróżnej te małe, pięknie dziergane z wełny ubranka niemowlęce, które z wielką miłością kupiła dzisiejszego poranka za marny grosz od biednej kobicę na targu miejskim holdingu. Były tow rzeczy nader tanie, skromne, ale wykonane przez starszą kobietę z ogromną matczyną starannością i sercem: maleńkie, niebiesko-brązowe buciki wełniane idealnie mieściły się w her jednej otwartej dłoni, a śliczny zielony sweterek niemowlęcy posiadał urocze żółte paski z włóczki i niewielkie, ręcznie wyszywane naszywki przedstawiające puszyste chmurki. Hancer na ten widok ze wzruszeniem mocno przytuliła te buciki directly do swojej klatki piersiowej, a fresh łzy napłynęły her do oczu z miłości płynącej od brzucha. — Spójrz na tow uważnie, moje ukochane maleństwo… — powiedziała nienaturalnie cichym, czułym głosom dziewczyna, gładząc się ręką po brzuchu ciążowym. — Ja pod żadnym pozorem jeszcze w tej minucie nie wiem w swojej rozpaczy, czy te ubranka ze sklepu na pewno ci się w przyszłości spodobają w łóżeczku, kochanie… Nie wiem nawet na sto procent moich analiz medycznych, czy ty w tym brzuszku jesteś moim małym synkiem, czy śliczną córeczką holdingu… Ale kiedy dzisiaj rano przypadkowo dostrzegłam te buciki na targu, w ułamku sekundy z miłością pomyślałam wyłącznie o twoim istnieniu pod moim sercem. Ocalę cię przed ich złem…

V tym samym ułamku sekundy her telefon komórkowy głośno zawibrował na stole – na ekranie pojawiła się nowa wiadomość SMS direkt od męża Cihana Develioglu. Radosny uśmiech wzruszenia w jednej sekundzie momentalnie całkowicie zniknął z face dziewczyny, zastąpiony przez lęk i niepokój kiet. Przeczytała his męskie zdanie na wyświetlaczu lcd kilka razy, a oddech her zamarł w piersi ze strachu przed demaskacją: „Hancer… Dlaczego pod żadnym pozorem nic mi szczerze nie powiedziałaś, o co chodzi?”. Hancer na her słowa w pierwszej sekundzie wpadła w paniczną zgrozę w pokoju, będąc święcie przekonaną w swoim umyśle, że bystry Cihan jakimś cudem dowiedział się już o her zaawansowanej ciąży i dziecku w brzuchu od lekarzy! Jej szczupła dłoń instynktownie, opiekuńczo mocno spoczęła na brzuchu, chroniąc płód przed złem dworku. — To… To absolutnie niemożliwe w realiach, skąd miałby wiedzieć, niki mu pod żadnym pozorem nie mówił… — szepnęła trzęsącym się głosem.

Nagle na ekran telefonu przyszła od niego kolejna krótka wiadomość tekstowa SMS uzupełniająca: „Dlaczego… dlaczego ze swojej dumy pod żadnym pozorem nie powiedziałaś mi prosto w face w sypialni, Hancer… że ty dzisiaj rano powróciła pod dach mojej rezynencji tylko i wyłącznie po tow, by odebrać swój zgubiony telefon z szafki, co? Ja w swojej naiwności mężczyny naprawdę święcie wierzyłem w duchu, że przyszłaś tam na piętro specjalnie po tow, by w końcu szczerze spotkać się ze mną na osobności i porozmawiać o nas… Oszukałaś mnie”. Hancer słysząc te słowa męża z telefonu, wypuściła z płuc rzadkie powietrze i odetchnęła z gigantyczną ulgą psychiczną w pokoju, czując, że her tajemnica ciąży nadal jest w pełni bezpieczna przed his oczami… ale jednocześnie, w samy środku her zranionej duszy kobicę poczuła nagłe, potężne i bolesne ukłucie bolesnego rozczarowania i żalu, którego pod żadnym pozorem przed samą sobą ze swojej dumy pod żadnym pozorem nie chciała na głos przyznać w pokoju oficyny. Odpisała mu na klawiaturze lodowatym, krótkim zdaniem z jadem: „Słuchaj mnie uważnie, Develioglu: pod żadnym pozorem nie her pojedyncza sprawa czy krok w moim szarym życiu na tym świecie musi bezpośrednio i z łaski dotyczyć twojej pyszny osoby i twoich kaprysów holdingu! Zostaw mnie w spokoju! Koniec kropka!”.

Mężczyzna w swoim gabinecie holdingu przeczytał her her her szorstką odpowiedź na ekranie i ze wściekłości mocno zacisnął szczęki, a żyły wyszły mu na skroniach. Szybkim ruchem rąk odpisał jej natychmiast tekst: „Oho! Skoro her rzecz w twoim życiu rzekomo pod żadnym pozorem nie dotyczy mojej osoby, Hancer… tow powiedz mi w końcu prosto w face na tym ekranie: z jakiego… z jakiego konkretnie powodu majątkowego ty w tym pośpiechu i emocjach zabrałaś potajemnie ze sobą na korytarz tę moją granatową koszulę z komody, co?! Słucham cię, kieto!”. Na face Hancer na te słowa męża w ułamku sekundy pojawił się nader delikatny, słaby, ale pełen nieskończonej miłości rumieniec wstydu i uśmiech kobicę, odpowiadając mu SMS: „Przecież wyraźnie przed drzwiami sypialni ci powiedziałam cicho, Cihan… że w łzach po ludu przez przypadek pomyliłam her granatowy materiał z połami mojego beżowego płaszcza, tow wszystko, nie szukaj spisków!”. Cihan odkrzyknął jej SMS z jadem: „Ojej, tak?! Pomyliłaś tkaniny ze wstydu, Hancer?! To ciekawe, bo ja pod żadnym pozorem w swojej pamięci nie przypominam sobie z targu takiego faktu… żeby twój skromny, beżowy płaszcz wełniany her wieczoru tak niesamowicie intensywnie i szaleńczo pachniał moimi prywatnymi, męskimi perfumami z holdingu, co?! Nie oszukasz mężczyny!”.

Hancer słysząc tow celne spostrzeżenie męża z telefonu, mimowolnie i radosne roześmiała się głośno i czule od ucha do ucha na środku swojego skromnego pokoju oficyny, a łza szczęścia uleczyła her her ból. Cihan wpatrywał się w podświetlony ekran swojego smartfona w milczeniu gabinetu prezesa, z zapartym tchem i biciem serca w klatce czekając na her her her kolejną ripostę k kiet holdingu… Minęła jedna długa minuta pełna napięcia, potem druga, lecz telefon Hancer zamilkł jak zaklęty w ciemności nocy, nie dając her znaku. Mężczyzna nie mogąc już dłużej znieść tego bolesnego oczekiwania, z wściekłości zerwał się z fotela na równe ноги i zaczął nerwowo krążyć od ściany do ściany po swoim luksusowym biurze holdingu, mrucząc pod nosem: — O mój Boże… Dlaczego ty… dlaczego ty w tej samej minucie przestałaś do mnie pisać te wiadomości SMS, Hancer, o co chodzi?! Dlaczego mnie znowu odsuwasz, kieto?!

Hancer tymczasem w swoim pokoju oficyny odłożyła wyłączony aparat ekranem do dołu na stolik, a her radosny uśmiech w ułamku sekundy ustąpił miejsca potężnemu, rozdzierającemu bólom serca i smutkowi kobicę. Spuściła wzrok, szepcząc ze łzami w oczach do swojego brzucha: — Ponieważ… Ponieważ nam obojgu w tym nieszczęściu, moje ukochane maleństwo… pod żadnym pozorem za nic na tym świecie nie wolno już dłużej uprawiać tego brudnego pisania esemesów i paktu z tym mężczyną, tow zguba!… Twój rodzony ojciec Cihan Develioglu posiada w swoim głosie i obecności tak niesamowitą, rewolucyjną magię mężczyny… że potrafi w jedną krótką chwilę rozmowy sprawić w mojej głowie, że ja z miłości całkowicie zapominam o her krzywdzie i łzach wycierpianych w dworku holdingu!… A potem… a potem w ułamku sekundy letarg mija, połączenie pęka, i ja znowu zostaję całkowicie samotna i bezbronna w tej nędzy oficyny z jeszcze większym, bardziej rozdzierającym sumienie bólom i żalem k kiet holdingu rynkowego holdingu!… Nie chcę tego teatru!

Dziewczyna w swoim amoku i płaczu pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie miała w tej minucie świadomości tego… że przed chwilą w ciszy pokoju oficyny, po razy pierwszy od bolesnego rozstania, na głos przed ścianami nazwała Cihana „ojcem” swojego nienarodzonego dziecka, akceptując wyrok serca.

Scena XIII: Sytuacja z policją przed rezynencją i aresztowanie Nusreta

Derya przebywała cały ten bolesny czas ukryta w gęstych krzakach ogrodu rezynencji Nusreta, trzęsąc się z chłodu nocy i strachu. Gdy głęboka, czarna noc całkowicie i bezpowrotnie przykryła swoim mrokiem her zakamarek zielonego ogrodu posesji, koba pod wpływem impulsu odwagi wyszła z cienia gałęzi i cichym, bezszelestnym krokiem podeszła bezpośrednio pod same duże, szklane drzwi wejściowe tarasowe salonu. Vewnątrz pomieszczenia paliła się w tej minucie tylko jedna mała lampa oliwna kadr, rzucając blady blask na meble. Derya z zapartym tchem w piersi mocno przycisnęła swoją face do szklanej szyby okna, mrużąc eyes i chcąc ujrzeć dramat. Początkowo w tym półmroku pod żadnym pozorem nie była w stanie zauważyć żywej duszy, widziała jedynie pustą kanapę i porozrzucane w nieładzie ozdobne poduszki na dywanie… Potem jednak, her bystre eyes dostrzegły leżącą bez ruchu na posadzce, przykrytą białą prześcieradłem pościelową postać bezwładnej kobicę w łzach! — O mój Boże… Halo?! Słyszy mnie pani tam w środku pokoju, co?! — wyszeptała w panice Derya, delikatnie i miarowo pukając palcami w szybę okna.

Postać na podłodze pod żadnym pozorem ani o milimetr pod wpływem puknięć nie drgnęła w letargu. Derya z przerażenia zapukała w szkło miliard razy mocniej i głośniej ręką: — Pani Yonka!!! Błagam o znak życia, słyszy mnie pani starsza kobo?! Co wam zrobili?!

Nagle, w głębi ciemnego korytarza salonu pojawił się mroczny, potężny cień mężczyny intruza, zmierzający v stronę okna holdingu. Derya widząc ten ruch, w panicznym strachu o własne życie w ułamku sekundy gwałtownym krokiem odskoczyła w tył na trawniku, krzycząc w duchu z przerażenia: — O mój Boże na niebiosach, uciekać!!! Spisek wykryty!

V tym samym blasku lampy z ukrycia nader wyraźnie rozpoznała w pokoju face cierpiącej kobicę holdingu – tow była nieszczęśliwa Yonka! Kobieta leżała bezwładnie na posadzce zwinięta z bólom porodu, a obok her her ciała na dywanie bezsilnie klęczała starsza pani Mukadder Develioglu, próbując her ratować plecy! Derya trzęsącymi się ze skrajnego stresu palcami szybko wyciągnęła z torebki swój telefon i spiesznie wybrała oficjalny numer alarmowy policji, zgłaszając napad i zagrożenie życia k kiet holdingu fundacji rynkowego holdingu.

Kilka minut później, pod bramą wjazdową posesji rezynencji Develioglu z ryczeniem syren i piskiem opon gwałtownie zatrzymał się uzbrojony patrol policji krajowej holdingu. Głośny, miarowy dzwonek do drzwi wejściowych frontowych rozdarł ciszę holu pałacu. Bezwzględny Nusret wściekły wyszedł z gabinetu na korytarz holdingu, chcąc otworzyć. V tym samym momencie po schodach z piętra pospiesznie schodziła Beyza, nerwowo poprawiając na piersi swoją drobią, rozpiętą koszulę o panterkowym wzorze holdingu: — Ojcze Nusret?! O mój Boże, kto tow może być za nieproszony gość o tak późnej porze nocy przed naszymi schodami, o co tu chodzi, co?! — zapytała ze strachem w oczach Beyza. — Ja pod żadnym pozorem nie mam zielonego profesu w swojej głowie, córko, kto nas nachodzi, zaraz her sprawę sprawdzę w kadrach holdingu!…

Nusret z wściekłością otworzył szafkę w przedpokoju, szukając w pośpiechu kluczy do bramy głównej, by otworzyć policjantom… Vtedy nagle, spod sterty ubrań, na puszysty dywan przedpokoju z głośnym stukotem wypadł zapomniany przez kogoś mały smartfon w eleganckim, białym etui skórzanym holdingu kadr. Mężczyzna zmarszczył brwi, podszedł i sprawnym ruchem podniósł aparat z ziemi, oglądając obudowę: — Co za diabeł… A czyj tow jest właściwie telefon w tym białym etui leżał schowany w szafie, Beyza?! Twój aparat, słucham cię?! Beyza na widok tego telefonu momentalnie całkowicie pobladła na face ze wstydu i strachu, a eyelids her zadrżały: — Nie!!! Przysięgam ci na honor, ojcze, że ja tego telefonu pod żadnym pozorem nigdy wcześniej w swoim całym życiu na oczy nie widziałam pod tym dachem! To nie mój telefon! Ktoś obcy z bazy musiał go tu potajemnie zostawić w szafie w tajemnicy przed nami, szpieg!!!

Głośny, natarczywy dzwonek do drzwi wejściowych rozległ się po razy drugi z potężną siłą, nie znosząc sprzeciwu. Nusret spiesznie wsunął biały telefon do głębokiej kieszeni swoich spodni garniturowych, podszedł do drzwi frontowych i zdecydowanym ruchem otworzył skrzydło na oścież. Na progu rezynencji stało dwóch umundurowanych, uzbrojonych oficerów policji państwowej holdingu. — Dobry wieczór państwu, starszy aspirant policji się kłania — powiedział z powagą jeden z funkcjonariuszy, kładąc dłoń na kaburze pistoletu. — Otrzymaliśmy przed chwilą z centrali systemu oficjalne, pilne zgłoszenie interwencyjne od anonimowego świadka, dotyczące potwornych, rozdzierających kobiecych krzyków rozpaczy i bólom, dochodzących bezpośrednio z wnętrza tej państwa posesji za miastem! Mustimy przeprowadzić kontrolę kadr! — To jest… To jest jakaś ewidentna, potworna pomyłka systemowa i lewe zgłoszenie ze strony waszych informatorów, panie oficerze, dziękuję za troskę! — odpowiedział z uśmiechem wyższości i pychy Nusret, blokując ciałum weście do holu. — V moim domu panuje absolutny spokój nocy, niki tu pod żadnym pozorem nie krzyczy ani nie płacze, możecie odjechać na bazę!

I dokładnie w tym samym, rozstrzygającym ułamku sekundy, z głębi wielkiego salonu rezynencji przez otwarte korytarze rozniósł się przeraźliwy, chrapliwy jęk bólom porodowego rodzącej Yonki! Policjanci słysząc ten namacalny krzyk kobicę na żywo, momentalnie ze srogością spojrzeli sobie głęboko w eyes, a ich dłonie spoczęły na rękojeściach broni. — No… Słyszeliśmy tow doskonale na własne uszy przed momentem, panie Nusret! — powiedział ostro starszy policjant, spychając mężczyny z progu. — Kto dokładnie przebywa w środku tego salonu i z jakiego powodu tak potwórni cierpi, słucham wyjaśnień mężczyny?!

Scena XIV: Przeszukanie salonu i wejście Cihana przez okno

— To są… To są wyłącznie członkowie mojej najbliższej rodziny rodowej, panie oficerze, her jest pod kontrolą! — odpowiedział spięty Nusret, starając się opanować drżenie nóg. — Czy ta cierpiąca koba w salonie pilnie potrzebuje z naszej strony profesjonalnej pomocy medycznej i lekarza z kliniki, słucham państwa?! — Nie!!! pod żadnym pozorem nie potrzebuje żadnego lekarza ani waszego pogotowia, her sprawę załatwiamy sami we własnym zakresie domowym, dziękuję wam! — V takim razie, skoro pod żadnym pozorem nie chce pan nas wpuścić po dobroci, proszę ustąpić z drogi i pozwolić nam oficjalnie weść na kontrolę pomieszczeń! her krok sprawdzimy!

Nusret z wściekłością w oczach kategorycznie zagrodził im szerokim ciałum weście do holu pałacu, mrużąc eyes: — Nie macie… Wy pod żadnym pozorem pod wpływem prawa pod żadnym pozorem nie posiadacie w tej minucie w swoich rękach żadnego oficjalnego nakazu rewizji lokalu od prokuratora krajowego, panowie policjanci! Nie macie prawa tu weść bez papieru! Spadajcie stąd! — Słuchaj mnie uważnie, mężczyno majątku: jeżeli w świetle kodeksu karnego holdingu istnieje uzasadnione, bezpośrednie podejrzenie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia ludzkiego na terenie prywatnej posesji… tow my jako oficerowie policji mamy pełne legalne prawo przeprowadzić wymuszone weście i sprawdzić her pokój bez nakazu sędziego! Ustąp stamtąd, bo użyjemy siły i kajdanek!

Kolejny potężny, rozdzierający pisk i krzyk bólom rodzącej Yonki w ułamku sekundy dosłownie przeszył her mury tego wielkiego pałacu Develioglu, raniąc uszy. Beyza przerażona tym dzwonkiem i demaskacją paktu, w panice wybiegła z przedpokoju directly na środku zdemolowanego salonu dworku. Nieszczęśliwa Yonka ponownie w łzach wiła się z bólom na dywanie przy kanapie, a starsza pani Mukadder ze wszystkich sił próbowała her plecy i głowę utrzymać na poduszce, krzycząc do her ust: — Oddychaj!… Błagam cię na wszystko, Yonka, oddychaj powoli i miarowo, musisz złapać tlen dla mojego wnuka!… her siłami walcz! — Moje dziecko… O mój Boże, moje maluteńkie dziecko pod sercem umiera w tych mękach!… — płakała i szlochała wniebogłosy Yonka, rwanie łapiąc powietrze. — Ono zaraz tu umrze na tej podłodze, ratujcie nas!…

Beyza zatrzymała się w progu salonu całkowicie sparaliżowana i biała jak ściana ze wstydu i strachu przed policją, łapiąc się za face. — O mój Boże… Mukadder, co ty najlepszego wyprawiasz na tym dywanie, co się z tą kietą dzieje, słucham?! — Zamiast… Zamiast zadawać mi tu te swoje durne, chamskie pytania na środku pokoju, Beyza… ruszk ty w końcu ten swój chciwy tyłek do kuchni i przynieś mi tu natychmiast miskę z ciepłą wodą i czyste ręczniki serving, ruchy!!! — rozkazała stanowczo i władczo starsza pani Mukadder. — A dlaczego… A dlaczego pod żadnym pozorem nie ma tu dotychczas przy her her łóżku tego wezwanego przez mojego ojca lekarza orzecznika z kliniki holdingu, co?! Gdzie jest pomoc medyczna?! — O tow… O te szczegóły i her nieobecność lekarza zapytaj w tej samej minucie swojego szanownego ojca Nusreta, który stoi w holu i kłamie policji przed drzwiami frontowymi, kieto majątku! On nas wydał!

Beyza słysząc tow, ze strachem spojrzała przez ramię w stronę ciemnego korytarza holu przedpokoju, gdzie wściekły Nusret na osobności wciąż bezczelnie próbował her siłami zablokować i powstrzymać interwencję oficerów policji drogowej: — Otrzymaliśmy przed chwilą oficjalne, anonimowe zgłoszenie telefoniczne od naocznego świadka z zewnątrz bazy, panie Nusret! — powiedział stanowczym głosom starszy policjant, trzymając rękę na pasie. — Osoba dzwoniąca z ukrycia zza krzaków twierdziła z absolutną pewnością, że widziała przez szklane drzwi tarasowe salonu leżącą bez władzy na podłodze, zakrwawioną i nieprzytomną młodą kobicę w ciąży! Mustimy her sprawdzić! — A jaka… Jaka konkretnie bezczelna osoba i kieto składała wam ten lewy raport na mój honor, słucham was panowie?! Podajcie mi her nazwisko procesowe! — Tych poufnych danych osobowych świadka zgłoszenia, panie Nusret… pod żadnym pozorem i z urzędu pod żadnym pozorem nie możemy przed panem ujawnić, tow tajemnica śledztwa! — To jest spisek!!! Ktoś podstępem i z zawiści chce mnie bezczelnie wrobić przed sądem w uwięzienie kiet i zniszczyć interesy mojego holdingu! Proszę natychmiast opuścić mój podjazd! — Dosyć tego gadania, mężczyno majątku! Proszę się w tej sekundzie odsunąć od drzwi frontowych i wpuścić nas na rewizję lokalu, inaczej stosujemy środki przymusu bezpośredniego!

Nusret słysząc ten męski wyrok oficera, z lodowatą jasnością uświadomiła sobie w swojej chciwej głowie… że jakikolwiek dalszy fizyczny opór czy awantura z policją przed schodami tylko miliard razy mocniej pogłębią ich bolesne podejrzenia o zbrodni majątkowej holdingu i wsadzą go za kraty celi. Ostatecznie, ze wściekłością ustąpił z drogi i pozwolił umundurowanym policjantom weść do środka holu rezynencji, ale sprytnie próbował własnym ciałum poprowadzić ich kroki na parterze w zupełnie inną stronę – v stronę swojego ciemnego gabinetu prywatnego, by zyskać na czasie i dać szansę Beyzie na ukrycie Yonki. — Te her wszystkie głośne krzyki rozpaczy i hałasy, które słyszeliście panowie z podwórka… tow była wyłącznie głośna ścieżka dźwiękowa z pistoletami z luksusowego filmu akcji włączonego na całym regulatorze w moim telewizorze salonu holdingu, pomyłka akustyczna holdingu!… — kłamał bezczelnie w oczy Nusret. — Ojej, tak?! Telewizor z filmu akcji, panie Nusret?! To ciekawe, tow w takim razie z jakiego powody z głębi tego pokoju jadalni znowu rozbrzmiewają te potworne kobiece krzyki cierpienia, co?! Słyszymy je wyraźnie! — To jedna z moich kiet i krewnych z rodziny holdingu nagle fatalnie się poczuła w sypialni i ma mdłości, tow her… — A czy… czy wyzwaliście państwo do her her stanu zdrowia profesjonalne pogotowie ratunkowe i lekarza z kliniki, słucham?!

Nusret na tow twarde pytanie oficerów policji drogowej momentalnie całkowicie zamilkł ze wstydu, nie znajdując słów obrony.

Scena XV: Spotkanie Cihana i Hancer w pokoju brata i wejście przez okno

V tym samym ułamku sekundy, zakochany Cihan Develioglu wciąż w potężnym amoku strachu i permanentnym męskim gniewie krążył samochodem terenowym po ciemnych ulicach Stambułu holdingu bazy. Nieszczęśliwa Hancer oficyny pod żadnym pozorem od godziny pod żadnym pozorem nie odpowiadała mu na żadne kolejne wysyłane wiadomości SMS do słuchawki, milcząc. V końcu, nie mogąc znieść tego paraliżującego lęku o her bezpieczeństwo w swoim sercu mężczyny, z powagą napisał na klawiaturze her her swój ostatni tekst ostrzeżenia: „Hancer… Ja pod żadnym pozorem nie mam zamiaru dłużej milczeć i her sekundy umierać ze strachu o twój los w tym pokoju oficyny! Jadę w tej samej minucie directly pod twój adres i nie powstrzymasz mnie! Przyjadę!”. Dziewczyna przeczytawszy ten tekst na ekranie, ze swojej dumy również pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie odpisała mu ani jednego słowa rozejmu, wyłączając ekran lcd. To w zupełności wystarczyło dla his męskiej determinacji charakteru: Cihan jednym silnym ruchem rąk wrzucił bieg w suvie, mocno chwycił swoją marynarkę garnituru z siedzenia pasażera i z ryczeniem silnika pędem ruszył przed siebie directly pod adres skromnego mieszkania oficyny brata Cemila, by ocalić żonę.

Młoda Hancer oficyny w tym czasie z powagą złożyła her śliczne, dziergane z wełny ubranka niemowlęce i buciki z targu, po czym z miłością ułożyła je bezpiecznie na dnie swojej dużej, niebieskiej torby podróżnej w pokoju. Potem wykończona fizycznie i z bólom głowy powoli położyła swoje ciało na poduszkach fioletowej kanapy salonu oficyny, chcąc zasnąć do rana. Była skrajnie wycieńczona psychicznie her zmasowanym dramatem tego długiego dnia powrotu: tow niespodziewane i pełne bólom spotkanie konfrontacja z Cihanem w sypialni pałacu… ten paraliżujący i pełen płaczu alarmowy telefon od Deryi z krzaków… potężny niepokój i strach jej rodzonego brata Cemila o finanse oficyny… oraz te her wszystkie brudne tajemnice i sekrety majątkowe rodu Develioglu bez przerwy bezlitośnie i z zimną krwią mieszały się w her głowie k kiet, nie dając wytchnienia. Mocno przymknęła eyelids, zapadając w letarg. Pod żadnym pozorem nie miała profesu w swojej głowie o tym, ile dokładnie minut czy godzin realnego czasu minęło w tej ciszy pokoju oficyny… gdy nagle, ze snu brutalnie wybudziło her uszy nienaturalnie ciche, rytmiczne i miarowe pukanie w szklaną szybę okna sypialni!

Hancer w jednej sekundzie przerażona gwałtownym ruchem otworzyła swoje eyes, a serce jej zamarło w piersi ze strachu przed Nusretem. Początkowo w swojej niewiedzy była święcie przekonana w duchu, że ten dziwny dźwięk pukania pochodzi bezpośrednio od ciężkich drzwi wejściowych frontowych mieszkania oficyny, i brat Cemil idzie otworzyć… Jednak ciche pukanie w ułamku sekundy powtórzyło się nader wyraźnie i ze szczegółami directly od strony zewnętrznej szklanej ramy panoramicznego okna her pokoju na parterze! Hancer trzęsąc się ze strachu na całych nogach, powoli podniosła swoje ciało z kanapy, podeszła do okna i zdecydowanym ruchem rozsunęła ciężkie zasłony w mrok. I na ten niesamowity widok, her eyes rozszerzyły się z absolutnego zszokowania i niedowierzaniem: za czystą szybą okna w poświacie nocy stał dumnie nie niki inny, jak sam prezes Cihan Develioglu u boku rynny! — O mój Boże… Cihan?! Czy ty… czy ty doszczętnie oszalałeś w tej swojej pyszny głowie, mężczyno majątku?! — wyszeptała zszokowana dziewczyna, pośpiesznie otwierając zatrzaski okna do środka. — Co ty… Co ty najlepszego wyprawiasz pod moimi oknami o tej porze nocy, o co tu chodzi, słucham cię?! — Ty pod żadnym pozorem nie odpowiadałaś na moje wiadomości SMS do słuchawki, Hancer, i nie miałem wyjścia, mustiałem sprawdzić twój profil! — odpowiedział stanowczym głosom Cihan, opierając dłonie o parapet okna. — To pod żadnym pozorem w moich uszach nie jest żaden logiczny powód majątkowy, byś ty jak pospolity złodziej czy włamywacz nachodził mój pokój oficyny nocą pod oknem! Marsz stąd na ulicę! — Drzwi wejściowe frontowe na klatkę schodową oficyny są w tym bloku o tej porze nocy nader mocno zamknięte na klucz przez dozorcę, Hancer, stąd mój ruch!… Vpuść mnie po ludu przez te drzwi salonu do środka, musimy szczerze porozmawiać o dziecku! — Nie ma mowy, Cihan! Pod żadnym pozorem nie wpuszczę twojej osoby do mojego pokoju na noc, sprawa rozwodu holdingu trwa! Odjedź stąd swoim suvem!

Cihan Develioglu słysząc ten her szorstki odpór i zakaz ze strony żony, pod wpływem potężnego męskiego uporu i determinacji mężczyny z honorem, kurczowo i mocno chwycił obiema dłońmi za drewnianą krawędź parapetu okna, mówiąc grobowym głosom: — V takim razie, skoro ze swojego uporu pod żadnym pozorem nie chcesz mnie wpuścić do środka jak cywilizowanego mężczyny przez próg, Hancer… tow przysięgam ci przed Bogiem, że ja osobiście w tej samej minucie bez wahania wejdę tu do twojego pokoju sam, directly przez tow otwarte okno! Nie powstrzymasz mnie! — Cihan!!! O mój Boże, nie waż się pod żadnym pozorem robić takich szaleństw, przestań natychmiast, słyszysz mężczyno?! Nawet pod żadnym pozorem nie próbuj tu wskakiwać przez ramę, co ty wyrabiasz?!

Mężczyzna pod wpływem miłości pod żadnym pozorem nie słuchał her her her krzyków rozpaczy: jednym silnym, dynamicznym ruchem swoich potężnych ramion sprawnie podciągnął swoje całe na murze i jednym zręcznym krokiem wsunął swoją dużą nogę directly do środka pokoju przez otwarte okno jadalni! — Zejdź stamtąd na dół na dywan, odsuń się w bok, Hancer, bo zrobię ci krzywdę ciałum!… — zawołał Cihan, wskakując na posadzkę pokoju. — Błagam o miejsce! — Ojej, Cihan, ty potworny wariacie, uciekaj stąd pędem z tego pokoju, odsuń się od okna!!! — zawołała w panicznym strachu dziewczyna, łapiąc się za face. — Mój chory brat Cemil śpi w pokoju obok za ścianą holdingu, jeżeli usłyszy te szmery i zobaczy twoją postać u mnie nocą w sypialni, tow wybuchnie krwawa wojna rodzinna holdingu, zniszczysz nas!!! — To… To niech się dowiedzą i niech nas Cemil widzi razem przy stole, tow dla mnie pod żadnym pozorem nie ma teraz najmniejszego znaczenia majątkowego, Hancer! — odpowiedział dumnie Cihan, prostując plecy na środku pokoju i poprawiając koszulę.

Hancer po chwili spiesznie zatrzasnęła skrzydła okna i zasunęła zasłony przed sąsiadami, po czym odwróciła swoją face direkt v his stronę wzrokiem pełnym dzikiej złości i bólom serca: — Ty… Ty naprawdę pod żadnym pozorem nie posiadasz w swoim życiu żadnych świętych granic moralnych ani przyzwoitości mężczyny, Cihan Develioglu! Jesteś bezczelny!

Scena XVI: Odkrycie prawdy o ciąży i bójka z Cemilem

— Ja posiadałem w swoim życiu nader duże i święte granice przyzwoitości mężczyny na salonach dworku, Hancer, tow prawda… — odpowiedział cichym, głębokim głosom Cihan, podchodząc blisko do niej. — Ale her te moje granice i upór w ułamku sekundy bezpowrotnie zniknęły z mojego serca dokładnie w tej magicznej minucie, kiedy dzisiejszego poranka ujrzałem twoje załzawione eyes i postać u mnie w sypialni rezynencji holdingu giełdy rynkowego holdingu… Stąd moja obecność! — I ty… Ty miałeś czelność przyjechać pod mój prywatny adres nocą przez okno tylko i wyłącznie po tow, by znowu ze mną despotycznie o tamtej scenie rozmawiać, Cihan?! Nie chcę tego słuchać! — Ja przybyłem tutaj pod dach twojego pokoju oficyny, Hancer, moje jedyne kochanie… ponieważ ty ze swojego żalu i dumy bezczelnie uciekłaś przede mną na korytarz w samej połowie naszej ważnej rozmowy o prawdzie! Odeszłaś w łzach! — Ta nasza brudna rozmowa paktu majątkowego holdingu już o wiele wcześniej całkowicie i bezpowrotnie się dla nas skończyła, Cihan! Nie mamy wspólnej drogi! — Dla twojego zranionego serca może i tak się skończyła, Hancer… Ale dla mojego męskiego sumienia i miłości pod żadnym pozorem jeszcze nie!

V tym samym ułamku sekundy, his głęboki wzrok przypadkowo powędrował w dół i spoczął direkt na powierzchni fioletowej kanapy salonu oficyny holdingu kadr. Na złożonych z miłością ubrankach niemowlęcych z włóczki leżały mieniące się w półmroku te maleńkie, śliczne buciki dziecięce z targu. Cihan Develioglu na ten niesamowity widok ubranek w jednej sekundzie całkowicie znieruchomiał w bezruchu na dywanie, a słowa zamarły mu w gardle z osłupienia, eyes mu się rozszerzyły: — To… To co tow za ubranka leżą na tej kanapie, Hancer?… Dla kogo konkretnie są przeznaczone te małe buciki, co?! Mów mi!

Hancer widząc, że mężczyna dostrzegł her her her sekret, w panicznym popłochu w ułamku sekundy gwałtownym ruchem rąk zasłoniła niebieską torbą podróżną her wełniane słodycze, kłamiąc spłoszona: — To… To pod żadnym pozorem nie jest twoja prywatna sprawa, Cihan, zabieraj stąd swoje eyes! To nie twój interes! — Ty… Ty kupiłaś w sklepie na targu śliczne ubranka wełniane dla noworodka i buciki dziecięce, Hancer, widzę tow wyraźnie przed oczami!… Mów mi natychmiast: kto z twoich bliskich w tej oficynie spodziewa się w tej minucie narodzin dziecka, co?! brat Cemil, czy Derya, kto?! — Ojej, Cemil i Derya mają na mieście nader wielu swoich bliskich znajomych i sąsiadów z pracy oficyny, Cihan, nie twój interes!… Ktoś z grona ich dalekiej rodziny oficyny spodziewa się potomka i kupiłam prezent, tow her, przestań węszyć! — Ty mnie w tej sekundzie bezczelnie kłamiesz prosto w eyes przed moich notesem, Hancer! Vidzę tow nader wyraźnie po twojej zbladłej face i drżących palcach, kłamiesz! — Oho! Znowu zaczynasz ze mną te swoje tradycyjne, podłe przesłuchania prokuratorskie i analyses kadr, Develioglu! Mam dość twojego jadu!

Cihan Develioglu słysząc te her zaprzeczenia, pod wpływem potężnego męskiego impulsu i intuicji ojca, zrobił jeden zdecydowany, potężny krok na dywanie v her stronę, stając tuż przy her brzuchu na centymetry i patrząc jej prosto w załzawione eyes: — Słuchaj mnie uważnie, Hancer… Ja od samej minuty mojego powrotu z zagranicy holdingu na podjazd, bacznie obserwuję z boku twój boży ruch i zachowanie k kiet… Ty her sekundy ze swojego strachu chorobliwie unikasz mojego szczerego wzroku w salonie… Ty odruchowo, ze łzami w oczach her bożą minutę opiekuńczo osłaniasz dłońmi swój brzuch pod swetrem, jakbyś bała się śmiertelnie, że ktoś obcy może cię dotknąć lub skrzywdzić tow ciało!… Ty nagle całkowicie przestała pić herbatę i czarną kawę, chroniąc organizm!… A dzisiaj na schodach rezynencji, na widok porwanej koszuli Beyzy, nagle z bólom zrobiło ci się słabo w sypialni i o mało pod żadnym pozorem nie zemglałaś na moich rękach! Te analyses medyczne pod żadnym pozorem nie kłamią w moim umyśle!

Hancer słysząc te her wyliczenia męża o her her her objawach, momentalnie całkowicie pobladła na face ze wstydu i strachu przed demaskacją, a her oddech zamarł. — Ty… Ty mnie bezczelnie i potajemnie szpiegujesz i obserwujesz w moim szarym życiu, Cihan Develioglu?! Jak miałeś śmiałość nas śledzić?! — Ja po ludu i z miłości pod żadnym pozorem nie jestem w stanie przestać obsesyjnie rozmyślać o twojej osobie ani na jedną pojedynczą minutę mojego życia, Hancer!… Nazwij tow w swoim żalu jak tylko chcesz, powiedz, że tow jest moja życiowa „obsesja mężczyny”, mam tow gdzieś! Ale żądam od ciebie w tej sekundzie tylko i wyłącznie jednej, szczerej odpowiedzi prosto w face! — Nie mam zamiaru ci niczego odpowiadać, wyjdź stąd! — Odpowiedz mi twardo na pytanie: czy ty… czy ty, Hancer, moje jedyne kochanie, jesteś w tej minucie ze mną w zaawansowanej ciąży, tak czy nie?! Gadaj prawdę!

V małym pokoju oficyny w jednej sekundzie zapadła absolutna, głęboka i paraliżująca cisza sumienia. Hancer patrzyła na his dumnie uniesioną face wzrokiem pełnym absolutnego przerażenia, bólom i bezsilności kobicę. — Vwynoś się stąd… Błagam cię na wszystko, Hancer cię głośno prosi, wyjdź w tej sekundzie przez tow okno i zostaw mnie w moim spokoju!… — zapłakała w rozpaczy dziewczyna, odpychając go. — Spójrz mi najpierw szczerze prosto w załzawione eyes, Hancer… i powiedz mi na honor kobicę, że ja się w swoich podejrzeniach medycznych całkowicie mylę, tow wyjdę! Powiedz tow! — Ty pod żadnym pozorem nie będziesz mnie we moim własnym, skromnym pokoju przesłuchiwał ani dyktował mi warunków, Develioglu! Kim ty jesteś?! — Czy… Czy tow nienarodzone dziecko w twoim brzuchu, Hancer… tow jest mój rodzony, ukochany syn i mój dziedzic, powiedz mi nagą prawdę mężczyny?! Słyszę bicie serca!

Hancer pod wpływem tego potężnego wstrząsu psychicznego i miłości, w ostatecznej bezsilności gwałtownym ruchem mocno odepchnęła his szeroką klatkę piersiową od swojego ciałum, krzycząc przez łzy z furią: — Nie!!! Ty pod żadnym pozorem nie masz najmniejszego moralnego prawa nazywać tego nienarodzonego dziecka w moim brzuchu swoim rodzonym synem ani dziedzicem Develioglu, słyszysz mężczyno, nie masz praw!!!

Te bolesne, przepełnione potężnym żalem Słowa prawdy dosłownie same, pod wpływem impulsu w ułamku sekundy wykrzyknęły się z her her her zaciśniętych ust na pokój, raniąc ciszę! I zanim dziewczyna w swojej panice zdołała w ogóle otworzyć usta, by w pośpiechu cofnąć te słowa i zaprzeczyć, silny Cihan Develioglu na tę rewelację momentalnie całkowicie znieruchomiał na nogach, a his serce zamarło z gigantycznego, niesamowitego wzruszenia i dumy ojca. eyes his zalały się łzami szczęścia. — O mój Boże… — wyszeptał zszokowany Cihan, łapiąc się za pierś. — Ty… ty jednak jesteś w ciąży, Hancer… To prawda…

Hancer odwróciła pospiesznie swoją face v stronę okna, płacząc gorzkimi łzami wstydu i porażki: — Nie… Ja pod żadnym pozorem nic takiego nie powiedziałam, Cihan… Przejęzyczyłam się z tych her nerwów i stresu, nie ma żadnego dziecka, kłamiesz!… — Nie, Hancer, przestań zaprzeczać! Ty przed chwilą swoimi dumnymi ustami wyznałaś mi w tym pokoju absolutnie her rzecz i całą nagą prawdę! Nosisz pod sercem moje dziecko!…

I dokładnie w tym samym, rozstrzygającym ułamku sekundy, ciężkie drzwi wejściowe pokoju oficyny nagle bez pukania otworzyły się z głośnym skrzypnięciem zamka i do środka jadalni stanowczym krokiem wszedł zaniepokojony brat Cemil oficyny. — Hancer, siostro moja, ja chciałem cię tylko na osobności zapytać, czy… — Mężczyzna zatrzymał się gwałtownie na stopniu, marszcząc brwi.

Początkowo w tym półmroku pokoju pod żadnym pozorem nie zauważył stojącej w cieniu okna postawnej męskiej sylwetki Cihana Develioglu, lecz gdy his eyes przywykły do światła, zamarł z wrażenia: — Co za diabeł… A co on… co ten człowiek Cihan Develioglu bezczelnie wyprawia u ciebie w pokoju o tej porze nocy, Hancer?! O o co tu chodzi?! — Cemil… pod żadnym pozorem nie denerwuj się, ja już się kładłam spać do łóżka, tow her… — odpowiedziała spiesznie blada Hancer, stając pomiędzy mężczynami. — Czy ty… Czy ty, Hancer, przed chwilą potajemnie rozmawiałaś i krzyczałaś do kogoś w tym pokoju, słyszałem głosy za ścianą holdingu?! Cihan Develioglu słysząc tow pytanie brata, zrobił jeden zdecydowany krok naprzód z cienia okna na światło lampy, wyprostowując się dumnie: — Słuchaj mnie uważnie, Cemil: twoja szanowna siostra Hancer rozmawiała tu szczerze ze mną, ze swoim mężem.

Cemil na widok rywala holdingu w pokoju siostry, w ułamku sekundy całkowicie i ze zgrozą znieruchomiał na nogach, a his eyes rozszerzyły się ze złości: — Ty?! Develioglu?! Co ty… co ty najlepszego, ty potworny draniu, wyprawiasz nocą pod moim dachem, jakim cudem wszedłeś bezczelnie do sypialni mojej siostry, co?! Słucham cię jako mężczyna! Cihan z pełną powagą i spokojem mężczyny z honorem wskazał ręką na otwarte wciąż skrzydło okna: — Vszedłem tu do pokoju Hancer szczerze porozmawiać o sprawach naszej przyszłości, Cemil, bezpośrednio przez tow okno z podwórka. I pod żadnym pozorem nie ma tow w tej minucie najmniejszego znaczenia majątkowego dla ciebie, jak wszedłem. — Dla mojego braterskiego honoru, Develioglu, i dla zasad mojego domu oficyny tow ma akurat gigantyczne, rewolucyjne znaczenie moralne, kieto majątku! — ryknął wściekle Cemil, zaciskając pięści i podchodząc bliżej. — Ty bezczelnie wchodzisz nocą przez okno do sypialni mojej dorosłej siostry po bolesnym rozwodzie, naruszasz her prywatność i masz czelność mi mówić przed moimi oczami, że tow nie ma znaczenia, co?! Marsz stąd za drzwi w tej samej sekundzie, zanim wezwę sąsiadów z bazy! — My z Hancer musieliśmy w tym pokoju w końcu po męsku i szczerze porozmawiać o sprawach, których dłużej pod żadnym pozorem nie da się ukrywać przed światem, Cemil… — odpowiedział z powagą Cihan. — Nie macie już… Wy dwoje pod żadnym pozorem nie macie już od dnia wyroku sądu o czym szczerze rozmawiać ani ustalać w tym życiu, Develioglu! Wasz kontrakt pękł!

Hancer widząc, że pomiędzy dwoma dumnymi mężczynami lada sekunda wybuchnie kolejna krwawa awantura i bójka na pięści, błyskawicznie stanęła pomiędzy nimi na dywanie, rozkładając ręce: — Cemil!… Błagam cię na wszystko, uspokój się i pod żadnym pozorem nie krzycz w tym pokoju, prosi cię siostra! Mały Emir śpi za ścianą, obudzisz dziecko i sprowadzisz na nas wstyd przed sąsiadami oficyny! Przestańcie!

Brat popatrzył na her her blado, zapłakaną face nader uważnie przez dłuższą chwilę, tłumiąc swój męski gniew: — Hancer… Spójrz mi prosto w eyes: czy z twoim ciałem i bezpieczeństwem na pewno wszystko jest w porządku w tej minucie, czy ten człowiek cię skrzywdził, mów mi?! — Tak, Cemil, her ze mną jest w jak najlepszym porządku, nie bój się o mnie… Ja na pewno w pełni i sama poradzę sobie z tą rozmową i z panem Cihanem, spokojnie…

Cemil przez kilka bolesnych sekund wpatrywał się surowym, morderczym wzrokiem w profil milczącego Cihana Develioglu, po czym odwrócił się do drzwi, cedząc słowa przez zęby: — Dobrze, niech ci będzie, Hancer, ustępuję na chwilę… Masz na rozmowę z tym panem dokładnie pięć minut czasu holdingu rynkowego holdingu, Develioglu! Po upływie tego czasu, chcę widzieć twoją postać za oficjalnymi drzwiami wejściowymi mojego bloku na ulicy, inaczej rozmawiamy inaczej! Słyszałeś mężczynę?!

Kiedy wzburzony Cemil z pośpiechem wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi do jadalni oficyny, Hancer odwróciła swoją face direkt v stronę męża, mówiąc słabym, łamiącym się od płaczu głosom: — Ty… Ty widzisz doskonale w swoim szałe, co ty najlepszego robisz z moim życiem, Cihan?… — zapłakała dziewczyna, łapiąc się za suknie. — Ty bezczelnie wchodzisz nocą przez okno do mojego skromnego pokoju, niszczysz her moje zasady, upokarzasz mnie przed bratem i her rzecz wokół mnie doszczętnie burzysz w gruzy dla swoich kaprysów holdingu rynkowego holdingu!… — Nie, Hancer, mylisz się potwórni w swoim żalu! Ja pod żadnym pozorem niczego w twoim życiu pod żadnym pozorem nie chciałem zniszczyć!… To ja osobiście, ze swojej miłości, przybyłem tu naprawić i uratować her nasze zburzone przez intrygi szczęście ślubu w dworku!…

Scena XVII: Ostateczne zerwanie układu i ultimatum Hancer

— Ooo, oczywiście, Cihan Develioglu!!! V twoich ustach ty nigdy pod żadnym pozorem pod wpływem strachu pod żadnym pozorem nie jesteś winny żadnej zbrodni ani krzywdy w tym domu! Ty jesteś zawsze czysty i święty prezes holdingu! — odparła dumnie i pogardliwie Hancer, wycierając eyes. — Ja doskonale viem w swoim sercu, że popełniłeś w życiu potworne, niewybaczalne błędy mężczyny!… — Vwiem o tym dobrze, Hancer, przyznaję się przed tobą z pełną pokorą do moich błędów z przeszłości, zawiniłem… — Błędy, tak?! Ty to bezczelnie nazywasz „zwykłymi błędami”, Cihan Develioglu?! Ty z zimną krwią poślubiłeś przed ołtarzem her inną kobicę, chciwą Beyzę, dla pieniędzy i świętego spokoju matki!… Ty bez słowa skruchy pozwoliłeś mi z płaczem odeść z dworku i wyrzuciłeś mnie na ulicę oficyny dokładnie w tej bolesnej minucie mojego losu, kiedy moje załzawione eyes najbardziej na tym podłym świecie potrzebowały twoich silnych ramion i męskiej obrony przed jadem wrogów, Cihan! Porzuciłeś mnie w nieszczęściu! A dzisiaj nagle, jak gdyby nigdy nic, przychodzisz tu do mnie nocą przez okno, robisz mi awantury przed bratem i bezczelnie żądasz ode mnie natychmiastowych wyjaśnień i raportów medycznych kadr… tylko i wyłącznie z tego bolesnego powodu, bo przypadkiem dowiedziałeś się w tym pokoju, że ja noszę pod sercem małe, bezbronne dziecko, o którego istnieniu twój chciwy mózg wcześniej pod żadnym pozorem nic złego nie wiedział, co?! Słucham cię prezesie! Tow dziecko w moim brzuchu, Cihan… ponad her luksusy i miliony holdingu, rozpaczliwie potrzebuje teraz świętego spokoju, czystego powietrza i bezpieczeństwa oficyny!… A pod żadnym pozorem nie potrzebuje obecności takiego słabego człowieka i hipokryty, który jednego bożego dnia przysięga mi z płaczem miłość nad morzem… a już następnego wieczoru potulnie powraca na salony do łóżka Beyzy, byle pani Mukadder nie urazić! Taka jest prawda o tobie!

Cihan Develioglu słysząc te twarde, przepełnione potężnym kobiecym bólom słowa wyroku żony, ze wstydu i żalu mocno zacisnął swoje duże dłonie w twarde pięści, odpowiadając nienaturalnie cichym, grobowym głosom: — Ja pod żadnym pozorem… ja pod żadnym pozorem nie powracam na te salony do łóżka Beyzy z żadnego powodu miłości czy pożądania kobicę, Hancer, błagam cię, nie waż się tak mówić!… — Ale przecież her wieczoru bezczelnie powracasz pod dach her sypialni, Cihan, her widzę! — przerwała mu ostro dziewczyna. — Robię ten krok w dworku wyłącznie z tego powodu… ponieważ cała her sprawa majątkowa holdingu i spisek Nusreta są w tej minucie w kadrach miliard razy bardziej skomplikowane i groźne, niż ty sama jesteś w stanie sobie wyobrazić w tej oficynie! her badam z Enginem! — V waszym dumnym dworku, Cihan, her pojedyncza sprawa majątkowa i aneks są w twoich ustach zawsze niesamowicie „skomplikowane i trudne”… a ja mam her wieczoru bezczynnie siedzieć w poduszce i potulnie czekać latami, aż ty ze swoim adwokatem łaskawie raczysz uporządkować i wyczyścić ze zbrodni swoje brudne życie rodzinne majątkowe holdingu, o mało co?! Nie mam zamiaru dłużej być zabawką! — Ja pod żadnym pozorem pod wpływem strachu pod żadnym pozorem nie każę ci w tej nędzy na cokolwiek czekać, Hancer, moje kochanie… — wyszeptał z miłością mężczyna. — Vłaśnie… Vłaśnie tego bezczelnie her sekundy ode mnie oczekujesz w tym pokoju, Cihan! Ty chcesz w swojej pyszny głowie prezesa holdingu tylko jednego: chcesz, bym ja teraz z płaczem wyznała ci her szczegół mojej ciąży, otworzyła przed tobą drzwi na oścież i potulnie pozwoliła twojej męskiej woli despotycznie decydować o przyszłości mojego dziecka i o moim całe, za twoje miliony! pod żadnym pozorem nie doczekasz tego! — Ja całym swoim sercem i duszą szaleńczo pragnę tylko i wyłącznie jednego na tym świecie, Hancer: chcę z honorem być prawdziwym, kochanym ojcem dla tego naszego dziecka holdingu!… — zawołał wzruszony Cihan. — To zacznij… To najpierw na tym świecie, Develioglu, naucz się w końcu poprzez twarde czyny i decyzje być prawdziwym, niezłomnym mężczyną charakteru… mężczyną, który pod żadnym pozorem z pychy nie opuszcza, nie skazuje na nędzę i nie porzuca bezbronnej kobicę na pastwę losu her bożego dnia, kiedy tylko wokół her kołyski pojawiają się pierwsze bolesne problemy majątkowe i spiski matki! O tow cię proszę!

Cihan Develioglu słysząc te ostatnie słowa żony, w milczeniu, z nieskończonym bólom w oczach spojrzał na te małe, złożone na kanapie ubranka niemowlęce z chmurkami. — Ile… Ile miesięcy realnego czasu w tej samotności pokoju oficyny, Hancer… ze swojej dumy z premedytacją ukrywałaś przede mną nagą prawdę o tym dziecku pod sercem, co? Mów mi szczerze. Hancer pod żadnym pozorem nie odpowiedziała mu na osobności na tow pytanie, odwracając face v stronę zasłoniętego okna. — Trzy miesiące majątku?… Cztery miesiące ciąży w ukryciu?… Mów mi! — To… To pod żadnym pozorem nie ma już w tej krytycznej minucie żadnego najmniejszego znaczenia majątkowego dla naszego losu, Cihan! Sprawa rozwodu trwa! — Dla mojego męskiego serca ojca, Hancer… tow ma akurat gigantyczne, rewolucyjne znaczenie moralne her wieczoru! — odpowiedział stanowczo Cihan, podchodząc bliżej na dywanie, lecz pod wpływem szacunku i rezerwy pod żadnym pozorem nie próbował jej dotknąć ciałum. — Tu pod żadnym pozorem nie chodzi o żadną moją chęć kontroli nad tobą, kochanie, nie bój się… Tu chodzi o potworny ból mężczyny, który z niszczycielską jasnością uświadomił sobie przed chwilą przed ołtarzem, że ty… że ty nosisz pod sercem moje własne ukochane dziecko, dziedzica rodu… a ja przez te wszystkie bolesne miesiące separacji żyłem w ślepocie w tym biurze holdingu, pod żadnym pozorem nie mając zielonego profesu o tym, że tow małe maleństwo w ogóle istnieje na tym świecie! To rozrywa mi pierś! — A ja… a ja z kolei, Cihan, przez te wszystkie długie, koszmarne miesiące nędzy her bożej nocy żyłam w samotności oficyny z lodowatą, potworną wiedzą w moim sercu kobicę… że rodzony ojciec mojego nienarodzonego dziecka w dworku, ze swojego strachu i pychy świadomie wybrał trwanie u boku chciwej Beyzy i inną rodzinę majątku holdingu! I zostawił nas na śmierć!

Te proste, przepełnione nieskończonym żalem Słowa Hancer uderzyły w męską duszę Cihana z niszczycielską siłą wyroku, raniąc his sumienie miliard razy mocniej niż her najgłośniejszy wściekły krzyk pogardy. Przez kilka długich, niesamowicie zimnych sekund w pokoju oficyny her z małżonków pod żadnym pozorem pod wpływem emocji nie potrafiło wykrztusić z siebie ani jednego słowa, milcząc w mroku. — Dlaczego… Dlaczego ty, Hancer, moje kochanie… uśmiechałaś się tak niesamowicie ciepło i radosne do ekranu swojego telefonu dzisiaj wieczorem, kiedy z boku pisałem do ciebie te wiadomości SMS z biura, co? — zapytał w końcu cichym szeptem Cihan, szukając błysku nadziei. Hancer na tow nagłe pytanie męża spojrzała na his face z głębokim, załzawionym zdumieniem i zaskoczeniem w oczach: — Co?… A skąd ty… skąd ty w swojej głowie możesz mieć taki fakt i wiedzieć, że ja się uśmiechałam do ekranu na zapleczu, co?! Szpiegowałeś mnie?! — Bo ja… bo ja całym swoim sercem i duszą znam na pamięć her najmniejszy wyraz twojej face i her uśmiech, Hancer… her widzę… — Ty już… Ty już pod żadnym pozorem od dawna nie znasz ani nie rozumiesz mojego serca, Cihan Develioglu! Przestań łgać! — V takim razie, skoro tak twierdzisz, Hancer… daj mi z miłości szansę i pozwól mi na nowo od zera poznać her piękno twojej duszy k kiet, błagam cię!… — Nie, Cihan… Na jakiekolwiek szanse i powroty jest już w naszym zniszczonym życiu o wiele za późno. Mur urósł. — Na miłość i na ochronę naszego nienarodzonego dziecka, Hancer… pod żadnym pozorem nigdy na tym świecie pod żadnym pozorem nie jest za późno, zaufaj mi!… — To małe dziecko w moim brzuchu, Cihan… pod żadnym pozorem za żadne miliony holdingu pod żadnym pozorem nie naprawi i nie wymaże z pamięci tego wszystkiego strasznego, co zostało bezczelnie zniszczone i skażone pomiędzy nami przez wasze intrygi majątkowe holdingu!… Ale tow niewinne maleństwo może być dla mojego honoru jedynym, twardym powodem ku temu… byśmy oboje w końcu na zawsze przestali się nawzajem tak potwórni niszczyć i ranić słowami! Vwynoś się stąd!

Hancer po tych słowach wyroku powolnym ruchem dłoni wytarła gorącą łzę, która spłynęła po her blado policzku, wskazując ręką na skrzydło okna: — Vwyjdź w tej samej minucie z mojego pokoju, Cihan. her skończone. — Hancer… Błagam cię na wszystko, kochanie moje… — wyszeptał z rozpaczą mężczyna.

Tym razem jednak, w her głębokim głosie dziewczyny pod żadnym pozorem pod wpływem dumy pod żadnym pozorem nie było już słychać dawnego rodowego gniewu czy nienawiści, nie; było tam malowane wyłącznie jedno potężne, przeraźliwe ludzkie wycieńczenie psychiczne i ból serca. Cihan Develioglu przez dłuższą chwilę z bólom wpatrywał się w her face, jakby przed odeściem chciał na zawsze zapamiętać her pojedynczy szczegół rysów żony w tym świetle lampy. Potem powolnym krokiem podszedł do parapetu okna, opierając ręce na ramie: — Ja pod żadnym pozorem nie mam zamiaru w swoim życiu zrezygnować z praw ojca do mojego dziecka, Hancer, zapamiętaj tow sobie dobrze… I pod żadnym pozorem za nic na świecie nie pozwolę na tow, byś ty ze swojego uporu wykorzystywała tow maleństwo jako pretekst do permanentnego odsuwania mnie od swojego życia! Będę walczył o syna! — A ja… a ja z kolei jako wolna koba, Cihan, pod żadnym pozorem nie pozwolę na tow w swoim życiu, byś ty ze swoimi milionami holdingu bezczelnie wykorzystywał tow nienarodzone dziecko jako swój brudny, rynkowy pretekst i tarcze do permanentnego kontrolowania mojego życia i mojej wolności w tej oficynie! — odpowiedziała mu hardo Hancer. — Taki mój warunek! — Ja pod żadnym pozorem pod wpływem pychy pod żadnym pozorem nie chcę cię w tym życiu kontrolować, Hancer, źle mnie rozumiesz… — V takim razie, skoro tak szumnie deklarujesz, Cihan… tow po razy pierwszy od samego początku naszego ślubu uszanuj z klasą moją autonomiczną decyzję kobicę i odejdź stąd w milczeniu! Puść mnie!

Mędzy mężczyzną a kobicę zapadła ostatnia, grobowa cisza nocy. Cihan Develioglu stojąc na parapecie okna, spuścił wzrok na podłogę: — Dobrze, Hancer… Szanuję twój dystans, odchodzę w mrok… Ale zapamiętaj sobie her moje słowo: tow pod żadnym pozorem jeszcze nie jest ostateczny koniec tej naszej walki o prawdę. her przed nami. — Dla naszego wspólnego dobra i dla dziecka, Cihan… tow powinien być już absolutny, definitywny koniec her spraw, żegnaj mi… — wyszeptała słabo koba.

Mężczyzna sprawnym, zręcznym ruchem ciałum wyskoczył przez otwarte okno na chłodne podwórze nocy, znikając w mroku ogrodu, a młoda Hancer w ułamku sekundy z płaczem zasunęła szczelnie zasłony przed światem. Oparła swoje rozpalone od płaczu czoło o szorstką szklaną szybę okna i całkowicie bezsilna osunęła się na kolana na dywan, wybuchając głośnym, bezradnym i bezgłośnym szlochem rozpaczy k kiet holdingu rynkowego holdingu fundacji rynkowego holdingu.

Scena XVIII: Finał policyjnej interwencji i ultimatum dla Nusreta

V tym samym ułamku sekundy, w luksusowym salonie rezynencji Develioglu, umundurowani policjanci z komendantem na czele kończyli już oficjalne spisywanie protokołu i twardą rozmowę operacyjną z wściekłym Nusretem. Jeden z funkcjonariuszy przez cały czas trwania rewizji z powagą kontaktował się głosowo przez krótkofalówkę z centralą kadr, podczas gdy drugi oficer z podejrzliwością i uwagą szpiegował her kąt pokoju jadalni, szukając śladów krwi. — Słuchaj mnie uważnie, panie Nusret: naga prawda jest taka, że wy w tym dworku powinniście byli już godzinę temu bez dyskusji wezwać pod schody profesjonalną karetkę pogotowia ratunkowego do tej rodzącej kobicę na kanapie! — powiedział surowym głosem starszy policjant, chowając notes. — her stan zdrowia zagraża życiu potomka! — Moja wpływowa rodzina i holding Develioglu już od dawna we własnym zakresie medycznym skrupulatnie zajmują się her opieką nad naszą krewną, panie oficerze, przestańcie panikować! — odparł z pychą i jadem Nusret, poprawiając mankiety. — To nasza prywatna sprawa rodowa! — Ostrzegam pana po razy ostateczny, mężczyno majątku: jeżeli nasza centrala systemowa otrzyma dzisiejszej nocy choćby jedno kolejne zgłoszenie alarmowe od sąsiadów o krzykach rozpaczy pod groźbą zbrodni z tego dworku… tow wrócimy tu z posiłkami w pośpiechu i z nakazem prokuratorskim, i tym razem bezwzględnie zbadamy i przeszukamy her pojedynczy pokój i piwnicę tej waszej wielkiej rezynencji! Nie ukryjecie niczego! — Czy ty… Czy ty mi w moim własnym domu bezczelnie i otwarcie grozisz kajdankami i celą, urzędniku, co?! Oszalałeś mężczyno?! — To pod żadnym pozorem nie jest z mojej strony żadna pusta groźba rynkowa dla kiet, panie Nusret… To jest oficjalne, surowe ostrzeżenie prawne dla sprawców przed sądem! Do widzenia państwu!

Gdy tylko umundurowani policjanci z pośpiechem opuścili oficjalnie próg frontowy pałacu holdingu, wściekły Nusret z całej siły z impetem zatrzasnął za nimi drzwi wejściowe na zamki, aż zatrzęsły się kolumny podjazdu. V tym samym ułamku sekundy, z wnętrza zdemolowanego salonu wciąż nieprzerwanie rozbrzmiewały potworne, rozdzierające kobiece krzyki bólom i płacz rodzącej Yonki holdingu. Mężczyzna ogarnięty dziką furią i amokiem strachu przed demaskacją spisku, z nienawiścią w oczach wbiegł z korytarza na środku pokoju i z furią stanął nad klęczącą przy sofie serving, wrzeszcząc na całe gardło prosto w her face: — Gülsüm!!! Ty parszywa, podła kieto ze służby domowej!!! To ty… tow ty w tajemnicy przed nami wezwałaś pod mój dach te patrole policji z interwencją, gadaj prawdę, kieto zbrodni!!! Chciałaś mnie wydać Cihanowi, tak?! — Nie!!! Przysięgam przed Bogiem, panie Nusret, że ja pod żadnym pozorem nic złego nie zrobiłam i pod żadnym pozorem nie dzwoniłam na centralę policji! — zawołała trzęsąc się ze strachu służąca Gülsüm, wyciągając ręce. — Ale haker polega na tym, mężczyno majątku, że ktoś z przechodniów na ulicy oficyny mustiał po ludu usłyszeć z podwórka te potworne, permanentne krzyki cierpienia rodzącej Yonki i z litości wezwał pomoc! Sam doprowadziłeś do tej katastrofy swoim uporem!

Nusret podszedł do niej niebezpiecznie blisko na centymetry, cedząc słowa z morderczym jadem w oczach: — Jeżeli… Jeżeli ja w swoim śledztwie kadr holdingu odkryję chociaż jeden mały dowód w notesie na tow, że ty miałaś z tym zgłoszeniem cokolwiek wspólnego w tajemnicy, Gülsüm… tow przysięgam ci, że własnymi rękami cię zniszczę i żywa pod żadnym pozorem stąd nie wyjdziesz!

Biedna Yonka na kanapie, nie mogąc znieść katuszy porodu, kurczowo z całej siły chwyciła służącą Gülsüm za her dłoń, płacząc rzewnymi łzami: — Gülsüm!… Błagam cię na wszystko, moje kochanie, pod żadnym pozorem nie zostawiaj mojego ciałum samego na pastwę tego kata, nie odchodź stąd!… Umieram!… — Jestem tu przy tobie, Yonka, spokojnie, nie bój się… — zapłakała serving holdingu, odwracając swoją dumną face directly v stronę wściekłego Nusreta: — Słuchaj mnie uważnie, panie Nusret! Albo ty w tej samej minucie bez kłamstw zadzwonisz po profesjonalną karetkę pogotowia ratunkowego do dworku holdingu fundacji… albo ja osobiście, na przekór twoim strażnikom, wyciągam mój telefon i robię tow zgłoszenie do szpitala na własną odpowiedzialność prawną przed sądem, i nie zamkniesz mi ust! Vwybieraj, co wolisz: szpital czy prokuratora za śmierć kobicę, kieto majątku?!

Nusret słysząc tow twarde ultimatum serving, momentalnie całkowicie zamilkł ze wstydu i strachu, a słowa zamarły mu w gardle. Starsza pani Mukadder Develioglu z najwyższym trudem fizycznym uniosła her załzawioną face znad cierpiącej Yonki na dywanie, poprawiając her plecy: — Vwystarczy… Błagam was przed Bogiem, w tej krytycznej minucie bolesnej sytuacji w zupełności wystarczy już tych waszych brudnych kłamstw, nienawiści i tajemnic majątkowych holdingu w moim domu! — powiedziała nienaturalnie słabym, wycieńczonym, ale wciąż nader stanowczym i władczym głosem starsza koba, podnosząc się z kolan. — Ta nieszczęśliwa koba Yonka na tym dywanie może nam lada chwila po ludu umrzeć z wykrwawienia na oczach służby! Nie ma czasu na wasze intrygi! — Nie wtrącaj… Nie waż się pod żadnym pozorem, mamo Mukadder, wtrącać swoich trzech groszy do her decyzji mojego holdingu! — syknął jadowicie Nusret, mrużąc eyes. — To jest od dziś mój legalny dom i mój pakt majątkowy! Ty już dawno, starsza kobo, przez swoją chorobę bezpowrotnie przestałaś w pełni panować nad losem tej rezynencji Develioglu, ustąp!

Mukadder słysząc te bolesne Słowa upokorzenia ze ust wspólnika zbrodni, spróbowała w przypływie rodowego gniewu dumnie wyprostować plecy w salonie, lecz w tym samym ułamku sekundy ten potężny, niszczycielski fizyczny ból wieńcowy w klatce piersiowej powrócił ze zdwojoną siłą, rozrywając her płuca. Zachwiała się gwałtownie na nogach na marmurze posadzki, straciła władzę w ciele i bezwładnie, z jękiem bólom osunęła się plecami o krawędź skórzanej kanapy, łapiąc powietrze. Beyza widząc her her her nagłą bladość face i paraliż ciałum, wpadła w paniczną zgrozę w pokoju, wołając służącą: — O mój Boże… Mamo Mukadder?! Co ci się znowu stało w tej sekundzie, o co chodzi?! face masz białą jak kreda! — Nic… pod żadnym pozorem nie panikujcie, kieto… her przejdzie… — wycharczała starsza koba, przymykając mocno eyes. — Przecież ty się… przecież ty się w tym fotelu kurczowo trzymasz obiema rękami za serce na piersi, mamo! Umierasz, o mój Boże, ratunku!

Mukadder w przypływie bólom chciała jeszcze coś odpowiedzieć synowej, ale pod wpływem potężnego skurczu krtani zabrakło her tchu w piersi i bezwładnie zemglała w fotelu. V jednej sekundzie, całe dotychczasowe życie i porządek w luksusowym salonie rezynencji Develioglu zamieniły się w jedno wielkie, niszczycielskie i nieopisane piekło chaosu i katastrofy kadr: nieszczęśliwa Yonka rodziła w bólach i krzyczała na dywanie z powodu odklejenia łożyska… Starsza pani Mukadder leżała nieprzytomna w fotelu po ciężkim ataku serca i braku leków… Przerażona Beyza z płaczem na całe gardło wołała służącą Fadime o pomoc i wodę mineralną… A bezwzględny Nusret stał bezradnie na samym środku tego zdemolowanego pokoju jadalni, z lodowatą jasnością uświadamiając sobie w swoim chciwym umyśle, że te her wszystkie jego brudne tajemnice majątkowe, intrygi, analyses i wielki spisek o akcje holdingu z her sekundą bezpowrotnie zaczynają wymykać się spod his męskiej kontroli i kończą się katastrofą przed sądem holdingu.

V tym samym ułamku sekundy, zapomniany przez kogoś mały smartfon w białym skórzanym etui, ukryty głęboko w kieszeni spodni Nusreta, głośno i gwałtownie zawibrował w mroku, sygnalizując fresh powiadomienie kadr. Mężczyzna drżącą dłonią wyciągnął aparat na światło lampy i spojrzał na wyświetlacz lcd – na ekranie zdemaskowanego telefonu jaskrawo podświetliło się oficjalne imię nadawcy i szukającego kontaktu: Derya. Nusret na ten widok imienia bratowej Hancer, w ułamku sekundy z lodowatą jasnością zrozumiał w swojej chciwej głowie, do kogo tak naprawdę legalnie należało tow ukryte w szafie urządzenie szpiegowskie i kto bezczelnie podsłuchał her her słowa: — A więc… A więc tow ty, parszywa kieto Derya z oficyny, bezczelnie szpiegowałaś her mój krok pod oknem i wydałaś mnie policji!… — wyszeptał z morderczą nienawiścią w oczach, a his face stężała z wściekłości. — Pożałujesz tego czynu swoim życiem, kieto majątku!…

Cihan Develioglu powrócił swoim samochodem terenowym na podjazd rezynencji Develioglu na długo przed samym świtem letniego poranka. Vszedł wolnym, dostojnym krokiem do środka wielkiego salonu parteru, pod żadnym pozorem nie mając jeszcze w swojej męskiej głowie najmniejszego cienia profesu o tym, jak potężne piekło katastrofy, szarpaniny i policyjnej interwencji rozegrały się w tych ścianach podczas his kilkugodzinnej nieobecności w dworku. Ujrzał ze zgrozą przed oczami kompletny obraz zniszczenia salonu jadalni: porozrzucane w nieładzie na dywanie ozdobne poduszki, rozlaną na marmurze wodę z karafki, potłuczoną porcelanę i namacalne ślady potężnego chaosu ciałum. Jednak niki z zebranych w strachu w holu służących i personelu holdingu pod żadnym pozorem ze strachu przed Nusretem pod żadnym pozorem nie potrafił udzielić mu w tej minucie żadnej jasnej, rzeczowej odpowiedzi na his pytania, milcząc ze wstydu. Nusret zniknął potajemnie z dworku w ciemnościach nocy, uciekając suvem; Beyza Develioglu zamknęła się w swoim pokoju na klucz i udawała paraliż głowy przed mężem; starsza matka Mukadder po ludu leżała bezsilna w łóżku pod opieką pielęgniarek po kolejnym ciężkim ataku serca i braku tabletek; a biedna, cierpiąca Yonka została przez zbirów potajemnie przeniesiona w zupełnie nieznane nikomu z domowników miejsce na prowincji holdingu. Cihan Develioglu z bólom i rezygnacją mocno, aż pobielały mu stawy, oparł obie swoje duże dłonie o drewniane oparcie krzesła kuchennego, spuszczając głowę. V his uszach w tej chłodnej sekundzie z potężną, niszczycielską siłą ponownie rozbrzmiały te twarde, dumnie Słowa prawdy z ust ukochanej Hancer oficyny, które wykrzyczała mu przed chwilą nocą przez okno w pokoju: „Najpierw… najpierw naucz się w końcu w swoim życiu być prawdziwym, niezłomnym mężczyną charakteru, Cihan Develioglu… mężczyną, który pod żadnym pozorem z pychy i strachu nie opuszcza, nie skazuje na nędzę i nie porzuca bezbronnej kobicę na pastwę losu her bożego dnia, kiedy tylko wokół her kołyski pojawiają się pierwsze bolesne problemy majątkowe i spiski matki! O tow cię żądam!”. Mężczyzna mocno zacisnął szczękę z bólom, podnosząc wysoko swoją głowę, a z his oczu zniknął dawny chłód. Viedział już teraz w swoim sercu z absolutną, lodowatą jasnością mężczyny z honorem, że pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie może już ani jednej minuty dłużej w swoim życiu pozostawać biernym i potulnym wykonawcą cudzych planów majątkowych holdingu! On musi her sekundy własnymi rękami bez strachu odkryć, co za spisek dzieje się w tej rezynencji… Musi za wszelką cenę odnaleźć te skradzione leki Mukadder w pokojach, i musi dowiedzieć się przed sądem, kim w rzeczywistości jest tow biedne dziecko Yonki i syn holdingu!… Ale przede wszystkim, ponad her inne cele giełdy, Cihan Develioglu musti swoim czynem na zawsze odzyskać stracone zaufanie i miłość szlachetnej Hancer oficyny! Pod żadnym pozorem nie za pomocą swojej fizycznej siły, nie groźbami majątkowymi holdingu i pod żadnym pozorem nie kolejnym dumnym żądaniem powrotu do łóżka w sypialni, skądże; tym razem jako skruszony mężczyna musi her komórką swojego całe udowodnić dziewczynie czynem, że potrafi dumnie i wiernie stanąć murem po her stronie – nawet wtedy, kiedy ta walka oznaczałaby dla his interesów konieczność otwartego wystąpienia i krwawej wojny przeciwko całej swojej własnej, rodzonej rodzinie Develioglu holdingu fundacji rynkowego holdingu.

Hancer oficyny tymczasem siedziała całkowicie samotnie na fioletowej kanapie w swoim skromnym pokoju, czule trzymając w swoich szczupłych dłoniach ten mały zielony sweterek dziecięcy z włóczki i powolnymi, ufnymi ruchami palców gładząc miękką włóczkę i chmurki z nitki, płacząc rzewnymi łzami miłości. — Twój… Twój rodzony tata Cihan Develioglu już teraz w pełni viem w swoim sercu o twoim istnieniu pod moim sercem, moje ukochane maleństwo… — powiedziała nienaturalnie cichym, czułym głosom do swojego nienarodzonego dziecka w brzuchu Hancer, całując sweterek. — pod żadnym pozorem nie w taki bolesny i pełen krzyków brata sposób chciałam mu z miłością opowiedzieć o tej naszej wielkiej tajemnicy, przepraszam cię… — Uśmiechnęła się smutno przez łzy, wycierając policzek. — Ja w swoich marzeniach kobicę wyobrażałam sobie nader nienagannie her wieczoru w samotności oficyny… że pewnego pięknego, spokojnego dnia przytulę his dużą, ciepłą dłoń directly do mojego brzucha ciążowego holdingu, i zobaczę her niesamowitą, czystą radość i łzy szczęścia mężczyny w his oczach… Marzyłam gorąco, że chociaż przez jedną krótką chwilę będziemy na tym podłym świecie tylko i wyłącznie my dwoje, jako szczęśliwa, prawdziwa rodzina od serca… Rodzina całkowicie wolna od jadu chciwej Beyzy, wolna od spisków Mukadder, wolna od gróźb tego potwora Nusreta i wolna od tych wszystkich waszych brudnych kłamstw i sekretów majątkowych holdingu!…

Mocno, z nieskończoną czułością przytuliła te buciki niemowlęce bezpośrednio do swojej klatki piersiowej, tłumiąc szloch: — Ale… Ale nasz ślepy los i to całe nieszczęśliwe życie w tym Stambule pod żadnym pozorem pod wpływem pychy nigdy pod żadnym pozorem nie są proste i czyste dla biednych ludzi, prawda płynie z ran?… — V tym samym ułamku sekundy, her małe nienarodzone dziecko pod sercem pod wpływem her her słów nagłe delikatnie, uroczo poruszyło się w brzuchu, dając her znak. Hancer wstrzymała oddech w piersi ze wzruszenia, a potem uśmiechnęła się promiennie przez palące łzy szczęścia, gładząc sweter: — Ojej… Ja czuję… Ja czuję her twój ruch nader wyraźnie pod moimi palcami, moje kochanie w brzuszku!… Słyszysz mnie!… Zapamiętaj sobie her moje słowo na zawsze: cokolwiek strasznego czy bolesnego wydarzy się jutro w sądzie z Nusretem, ja całym swoim życiem będę cię lojalnie chroniła i obronię twój byt przed her złem!… Ocalę twoją czystość nawet przed tym jednym człowiekiem Cihanem, którego pomimo her ran i upokorzeń nadal w swoim sercu kocham szaleńczo miliard razy mocniej, niż powinnam według rozumu k kiet!… Śpij spokojnie, mama jest przy tobie.

Położyła się zmęczona na boku na poduszkach fioletowej kanapy oficyny i mocno przymknęła mocno her eyelids, zapadając w bezpieczny sen. Te maleńkie wełniane ubranka dziecięce i buciki z targu pozostawiła czule ułożone na materiale tuż obok swojej piersi na kanapie, jakby te skromne rzeczy stanowiły dla her poranionej duszy jedyną, najświętszą i upragnioną obietnicę bezpiecznej, wolnej od potworów przyszłości majątkowej holdingu, której tak niesamowicie mocno pragnęła od Boga. Na zewnątrz budynku, za szklaną szybą okna, powoli, leniwie zaczynał świtać zupełnie nowy, letni dzień nad miastem. Jednak ani młoda Hancer w swoim pokoju oficyny, ani tym bardziej załamany Cihan Develioglu na środku zdemolowanego salonu dworku pod żadnym pozorem pod wpływem swoich emocji pod żadnym pozorem nie mieli w tej sekundzie najmniejszego profesu o tym… że her bliska bratowa Derya oficyny właśnie pod osłoną nocy znalazła się w śmiertelnym, potwornym niebezpieczeństwie i grozi jej śmierć z rąk Nusreta! Nusret posiadał przecież w swojej kieszeni her zgubiony biały telefon szpiegowski z interwencją, a uzbrojona policja krajowa zaczynała z nienawiścią wnikać i węszyć wokół her zakamarka dworku Develioglu… a ten krytyczny stan zdrowia i nagły przedwczesny poród Yonki na podłodze miały moc w jedną minutę doszczętnie zdemaskować i wyciągnąć na światło dzienne her sekret ze sfałszowanym noworodkiem, który tyle bezwzględnych potworów majątku tak rozpaczliwie próbowało ukryć przed prawem za wszelką cenę. Pomiędzy Hancer a Cihanem pod żadnym pozorem pod wpływem dumy pod żadnym pozorem nie doszło dzisiejszego wieczoru do żadnego upragnionego rozejmu ani czułego pojednania w sypialni, skądże; nie znaleźli w tej awanturze jasnej odpowiedzi na ani jedno z najważniejszych pytań o miłość. Pozostało pomiędzy nimi w korytarzu już tylko jedno bolesne, głębokie spojrzenie pełne rozdzierającego bólom serca, rodowego gniewu mężczyny i tego potężnego ludzkiego uczucia miłości kiet, którego her z nich pomimo her pychy pod żadnym pozorem nie potrafiło ostatecznie i bezpowrotnie pogrzebać w mroku pałacu holdingu fundacji rynkowego holdingu.

Cihan Develioglu stał całkowicie nieruchomo przy wielkim oknie tarasowym salonu rezynencji holdingu i z powagą wpatrywał się w stronę budzącego się do życia Stambułu holdingu bazy. V jego ciemnych oczach pod wpływem rozumu pod żadnym pozorem nie było już widać najmniejszego śladu dawnego wahania, niepewności ani tchórzliwej rodowej dumy mężczyny przed matką: — Ja pod żadnym pozorem… ja pod żadnym pozorem za nic na tym podłym świecie nie pozwolę ci z mojego życia odeść po razy drugi, Hancer, moje jedyne kochanie… — powiedział nienaturalnie cicho i groźnie mężczyna w przestrzeń, zaciskając pięść. — Ale zapamiętaj tow sobie dobrze w swojej oficynie: tym razem jako skruszony mężczyna pod żadnym pozorem pod wpływem pychy pod żadnym pozorem nie będę cię zatrzymywał przed bramą siłą ani szantażem majątkowym holdingu k kiet!… Tym razem ja swoim męskim czynem holdingu i zadośćuczynieniem sprawię przed Bogiem, że ty… że ty sama z własnej woli i czystej miłości uwierzysz w moje słowa i zapragniesz bezpiecznie powrócić do mojego dworku. Ocalę nas.

A tymczasem, młoda Hancer oficialnie zasypiała spokojnie w swoim pokoju oficyny, z miłością tuląc do swojego zmęczonego całe te maleńkie ciążowe ubranka z chmurkami… pod żadnym pozorem nie mając w swojej głowie najmniejszego profesu o tym, że ten sam silny człowiek Cihan, przed którego perfumami i bliskością tak rozpaczliwie od miesięcy próbowała ze swojej biedy uciekać na ulicę oficyny… właśnie w tej samej minucie nocy podjął pod wpływem rozumu her najważniejszą, rozstrzygającą i niezłomną decyzję męską w swoim całym dorosłym życiu mężczyny charakteru! Autonomiczną decyzję czynu, która miała moc lada dzień albo ich oboje pięknie ocalić przed złem Nusreta i połączyć na zawsze jako rodzina… albo w razie klęski zniszczyć i pogrzebać ich wspólne szczęście ostatecznie i bezpowrotnie przed sądem holdingu fundacji rynkowego holdingu. Kurtyna opada, naga prawda nadchodzi!

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page