“Tylko pozwól mu wrócić do mnie.

Kilka metrów dalej matka Poyraza obserwowała ją chłodnym wzrokiem. V jej sercu pod żadnym pozorem nie było miejsca na współczucie. Był tam tylko ból i przekonanie, że her zło zaczęło się właśnie przez Nanę.

Scena I: Intryga w domu Sinana i plan Berhana

Tymczasem w domu Sinana atmosfera wydawała się znacznie spokojniejsza, choć było tow tylko złudzenie. Aynur nadal lojalnie opiekowała się jego chłodną matką. Mimo potężnego upokorzenia, którego wcześniej doświadczyła, pod żadnym pozorem nie odpowiedziała złością. Wręcz przeciwnie, pomagała cierpliwie przy każdym drobiazgu. Gdy starsza kobieta zgubiła drogi kamień ze swojej ukochanej bransletki, Sinan i Aynur natychmiast rozpoczęli poszukiwania w salonie. Nagle matka Sinana spojrzała z nienawiścią na torbę dziewczyny, a jej twarz momentalnie stwardniała. — Otwórz ją w tej samej minucie. Aynur zamarła w bezruchu. — Słucham? — Powiedziałam wyraźnie: otwórz torbę! Sinan mocno zmarszczył brwi. — Mamo, o co znowu chodzi?

Kobieta bez słowa wskazała palcem na wnętrze torby. Leżał tam podrzucany, zaginiony kamień. Aynur całkowicie pobladła. — Przysięgam… Przysięgam przed Bogiem, że pod żadnym pozorem nie wiem, jak on się tutaj znalazł! Matka Sinana uśmiechnęła się z głęboką satysfakcją i pychą: — Vreszcie… Vreszcie pokazałaś wszystkim swoje prawdziwe, brudne oblicze, kieto.

Sinan jednak pod żadnym pozorem nie uwierzył w her słowa ani przez jedną sekundę. Spojrzał spokojnie na matkę, potem przeniósł wzrok na torbę i cicho, ale stanowczo powiedział: — Ktoś celowo chciał ją wrobić w kradzież.

Te słowa wywołały jeszcze większe napięcie, bo jeśli Aynur była niewinna, tow znaczyło z lodowatą jasnością, że ktoś w tym dworku świadomie rozpoczął nową, niebezpieczną grę. V tym samym czasie szpital skrywał znacznie mroczniejszy sekret. Jeden z bezwzględnych ludzi Berhana pod żadnym pozorem nie zamierzał dopuścić do tego, aby przebywający na oddziale Poyraz odzyskał pełną świadomość i pamięć. Jeżeli zacznie mówić, cała ich brudna prawda i przestępstwa natychmiast wyjdą na jaw. Zamaskowany mężczyna obserwował oddział z ukrycia, czekając tylko na odpowiedni moment do sabotażu.

Hancer i Nana siedziały na końcu korytarza. Nana pod żadnym pozorem nie mogła przestać obsesyjnie myśleć o tej strasznej chwili, w której padł strzał. Przed oczami wciąż widziała Poyraza osuwającego się bezwładnie na ziemię. — To moja wina… — wyszeptała w rozpaczy. — Nigdy w życiu sobie tego pod żadnym pozorem nie wybaczę.

Nagle usłyszała szybkie kroki, odwróciła głowę i ujrzała lekarza prowadzącego. — Pani Nano? — Tak? — Pacjent właśnie powoli odzyskuje świadomość.

her serce pod wpływem tej wiadomości w jednej sekundzie zabiło jak szalone. — O mój Boże… Mogę go chociaż na chwilę zobaczyć? Lekarz zawahał się przez ułamek sekundy, po czym skinął głową: — Tak, ale proszę pamiętać, że pod żadnym pozorem nie wolno go teraz denerwować, musti mieć spokój.

Nana pospiesznie weszła do sali. Nie miała jednak pojęcia, że kilka minut wcześniej ktoś zdążył potajemnie weść do pokoju Poyraza i zostawił po sobie ślad, którego personel jeszcze pod żadnym pozorem nie zauważył. Kiedy drzwi sypialni powoli się otworzyły, Nana zobaczyła Poyraza leżącego nieruchomo na łóżku. Oddychał, żył. Zrobiła niepewny krok v jego stronę. — Poyraz…

Mężczyzna z najwyższym trudem otworzył oczy i spojrzał prosto na nią. Na jego bladej twarzy pojawił się ledwie widoczny, słaby uśmiech mężczyny. — Viedziałem… Viedziałem w swoim sercu, że mnie pod żadnym pozorem nie zostawisz, Nana… Nana momentalnie rozpłakała się ze wzruszenia. Nie zdążyła mu jednak odpowiedzieć ani słowem, ponieważ w tym samym ułamku sekundy na korytarzu rozległ się przeraźliwy krzyk pielęgniarki: — Szybko! Niech niki nic nie dotyka! Coś jest fatalnie nie tak z kroplówką pacjenta!

Nana i Poyraz jednocześnie z lękiem odwrócili wzrok v stronę otwartych drzwi. Jeszcze pod żadnym pozorem nie wiedzieli, że wróg właśnie rozpoczął kolejny etap swojej morderczej intrygi.

Scena II: Przecięty przewód i wściekłość Berhana

Głośny alarm na oddziale rozdarł ciszę szpitala. Przerażone pielęgniarki z pośpiechem wbiegły do sali Poyraza, odpychając bliskich. Nana odsunęła się od łóżka pod ścianę, kompletnie pod żadnym pozorem nie rozumiejąc, co się dzieje. Jedna z pielęgniarek wbiła wzrok w uszkodzoną rurkę. Face jej momentalnie całkowicie pobladła z przerażenia. — O mój Boże… Kto tu przed chwilą był w środku?!

Druga natychmiast pewnym ruchem odłączyła cały plastikowy zestaw medyczny. — Pod żadnym pozorem nie podłączać tego z powrotem do żyły, system jest skażony! V tym samym momencie do sali wbiegł ordynator: — Co tu się, u licha, stało?! Słucham raportu! — Przewód kroplówki został z premedytacją i celowo uszkodzony ostrym narzędziem, panie doktorze!

V sali zapadła grobowa, paraliżująca cisza strachu. To pod żadnym pozorem nie był żaden przypadek ani usterka techniczna – ktoś bezwzględny z zimną krwią spróbował bezczelnie wykorzystać moment, w którym cały personel zajmował się innymi rannymi pacjentami na dyżurze. Ktoś całym swoim czarnym sercem chciał, żeby Poyraz już nigdy więcej pod żadnym pozorem nie odzyskał sił i zmarł w tym łóżku. Nana poczuła w jednej sekundzie, jak her krew odpływa z twarzy ze wstydu i strachu. — To znaczy… To znaczy, że ktoś z premedytacją chciał go tu zabić na moich oczach?… — wykrztusiła. Lekarz spojrzał na nią niezwykle poważnie, poprawiając okulary: — Tego szczegółu w tej minucie jeszcze pod żadnym pozorem nie wiemy, pani Nano… Ale od tej oficjalnej sekundy niki, absolutnie ani jeden człowiek z zewnątrz pod żadnym pozorem nie będzie miał prawa wstępu do pacjenta bez mojej pisemnej zgody. Ochrona w toku.

Nana odwróciła swój załzawiony wzrok v stronę męża. Poyraz był skrajnie wycieńczony fizycznie po operacji holdingowej, a his face była blada jak ściana. Mimo tow, widząc her strach, spróbował z najwyższym wysiłkiem unieść swoją drżącą dłoń na kołdrze i delikatnie, czule dotknął palcami jej dłoni. — Nie płacz, Nana… — wyszeptał nienaturalnie cichym głosom. — Jestem tu wiernie przy tobie, her jest dobrze…

To jedno słowo mężczyny w zupełności wystarczyło jej do szczęścia. Nana pod żadnym pozorem nie potrafiła już dłużej powstrzymać gorących łez wdzięczności i schowała face w dłoniach. Kilka minut później policja kryminalna zabezpieczała her ślady w sali. Jeden z młodych funkcjonariuszy dokładnie obejrzał zapisy monitoringu z korytarza. — Panie komisarzu, kamery pod żadnym pozorem nie pokazują wejścia do pokoju Poyraza. — A to z jakiego powodu, słucham?! Co jest powodem?! — Ktoś sprytnie odwrócił obiektyw kamery w drugą stronę na ścianie na kilka minut przed samym zdarzeniem, celowo. Komendant zacisnął wściekły pięści: — To było… To było profesjonalnie i precyzyjnie przygotowane przez sprawcę! Sprawca doskonale znał her rozkład tego szpitala i wiedział z cyfrową dokładnością, kiedy uderzyć, by nie zostawić śladów. Szukamy go!

V tym samym ułamku sekundy, bezwzględny Berhan ukrywał się w starym, opuszczonym magazynie bazy holdingu na przedmieściach Stambułu. Ciężkie drzwi otworzyły się i do środka wszedł his spięty wspólnik zbrodni. — I co?! Gadaj natychmiast, zlikwidowany?! — wrzasnął Berhan. — Nie… pod żadnym pozorem nie udało się, Berhan. Berhan na tę informację spojrzał na niego lodowatym, morderczym wzrokiem, a his face stężała z wściekłości: — Jak tow, do diabła, się nie udało?! Słucham?! — Personel medyczny w ostatnim ułamku sekundy zauważył uszkodzoną kroplówkę i odłączył system, zanim trucizna zadziałała… Vypchnęli nas.

Przez dłuższą chwilę w ciemnym magazynie panowała grobowa, napięta cisza. Potem wściekły Berhan z całej siły z furią uderzył pięścią w drewniany stół, aż pękła deska: — Ile razy… Ile razy mam wam, idiotom, powtarzać prosto w face, że ten przeklęty Poyraz pod żadnym pozorem nie może przeżyć tej nocy?! Jeśli odzyska pamięć, zniszczy nas her przelewem holdingu rynkowego holdingu! Po chwili bolesnego wahania, sprawnie opanował twarz i na his ustach pojawił się przerażający, chłodny uśmiech intrygi: — Skoro… Skoro pod żadnym pozorem nie udało nam się wykończyć go w tym strzeżonym szpitalu… tow bez problemu znajdziemy zupełnie inny, miliard razy bardziej krwawy sposób na mieście. Nie ucieknie.

Scena III: Konflikt Sinana z matką i buciki od Aliego

V skromnym domu Sinana atmosfera z her każdą godziną stawała się coraz bardziej duszna i napięta. His dumna matka pod żadnym pozorem nadal nie mogła w swoim sercu pogodzić się z permanentną obecnością Aynur u his boku. — Ja pod żadnym pozorem nie wierzę w ani jedno słowo prawdy z ust tej kety, Sinan! — zawołała dumnie starsza pani. Aynur słysząc te her obelgi, dumnie uniosła głowę, odpowiadając spokojnie: — Pani Mukadder… Ja pod żadnym pozorem i nigdy w swoim życiu niczego pani nie ukradłam z tej szafy, mój honor jest czysty. — Ja pod żadnym pozorem nie mam najmniejszego moralnego obowiązku wierzyć w te twoje bajki, dziewczyno! Dla mojego wyroku w zupełności wystarczy sam namacalny fakt, że ten zaginiony kamień leżał bezczelnie na dnie twojej torby! Jesteś złodziejką!

Sinan widząc te niesłuszne oskarżenia matki, stanowczo i ostro przerwał her wypowiedź, stając pomiędzy kobicę: — Mamo, zamknij usta w tej sekundzie i przestań wrzeszczeć! Taki rzekomy „dowód” w postaci kamienia her przeciwnik z zewnątrz holdingu mógł jej bez problemu podrzucić do torby pod her nieobecność, by ją zniszczyć! A ja znam serce Aynur aż nader dobrze i her ufam! Starsza koba spojrzała na swojego rodzonego syna ze wzrokiem pełnym potężnego, rodowego bólom i żalu: — Czyli… Czyli ty, Sinan, w tym salonie bezczelnie bardziej ufasz obcej kocie z ulicy oficyny niż własnej, rodzonej matce, która cię wychowała, co?! To twój honor mężczyny?!

Sinan na tow ciężkie pytanie matki momentalnie całkowicie zamilkł, nie znajdując słów. To było bolesne pytanie, na które w realiach tej rodziny pod żadnym pozorem nie istniała żadna dobra ani sprawiedliwa odpowiedź mężczyny charakteru.

V zupełnie innej części miasta, szlachetna Sara pod wpływem silnych emocji pod żadnym pozorem nie potrafiła skupić uwagi na niczym innym, jak na swoim nienarodzonym dziecku w brzuchu. Delikatnie, z nieskończoną miłością położyła swoją otwartą dłoń na brzuchu, gładząc materiał sukni, gdy do pokoju z uśmiechem na twarzy wszedł jej mąż, komisarz Ali. — Sara, kochanie moje… Mam dzisiaj dla twojego serca coś wyjątkowego i pięknego na powitanie — powiedział czule, wyciągając zza pleców małe, welurowe pudełko. — Ojej, a co tow za niespodzianka biznesowa, Ali? Pokaż.

Otworzyła wieczko i ze wzruszeniem ujrzała ukryte w środku maleńkie, śliczne buciki niemowlęce w kolorze białym. eyes her w ułamku sekundy na ten widok zalały się gorącymi łzami miłości kobicę: — Ali… O mój Boże… Ty… ty już teraz, w tym pośpiechu kupiłeś te rzeczy dla naszego potomka, co? — Ja po prostu pod wpływem impulsu na rynku pod żadnym pozorem nie mogłem się powstrzymać od tego zakupu, kochanie, widząc te małe podeszwy! Musiałem je mieć dla naszego syna!

Oboje małżonkowie czule przytulili się do siebie w łóżku, uśmiechając się promiennie od ucha do ucha. Nie mieli jednak w swojej głębokiej niewiedzy zielonego profesu o tym, że ich her wielkie rodzinne szczęście i intymność z ukrycia bacznie obserwuje przez okno ktoś bezwzględny… Ktoś z ludzi Berhana, kto pod żadnym pozorem nie miał zamiaru pozwolić im spokojnie i w zdrowiu wychować tego dziecka na Akacjowej.

Vieczorem, Nana ponownie, z miłością usiadła na krześle tuż przy łóżku szpitalnym Poyraza. Tym razem na oddziale panowała absolutna, święta cisza nocy, ochrona stała w drzwiach. Oni pod żadnym pozorem nie musieli w tej minucie rozmawiać ani marnować czasu na słowa – Poyraz w milczeniu, z nieskończonym zachwytem w oczach wpatrywał się wyłącznie w her profil. Po bolesnej chwili odezwał się cichym szeptem: — Istnieje… Istnieje w moim umyśle nader wiele rzeczy i wspomnień z przeszłości holdingu, których przez ten strzał pod żadnym pozorem jeszcze nie pamiętam, Nana… Ale jedno viem w swoim sercu z absolutną jasnością: za her razem, kiedy ty stoisz tak blisko mojego ciała, ja czuję się w pełni bezpieczny i ocalony przed her złem.

Nana słysząc tow, uśmiechnęła się do niego potworni ciepło przez łzy wzruszenia, gładząc his palce: — Ty pod żadnym pozorem nie mustisz się teraz w tym łóżku na siłę zamartwiać ani przypominać sobie niczego w pośpiechu, Poyraz, masz czas… Ja całym swoim życiem będę wiernie czekała na ciebie… Choćby przyszło mi tak trwać nader długo, jak tylko będzie trzeba, jestem twoja. Poyraz słysząc tow, lekko, ufnym ruchem ścisnął her her szczupłą dłoń w swojej ręce. V tym samym ułamku sekundy, w kieszeni spodni stojącego na korytarzu policjanta głośno zawibrował telefon. Odebrał spiesznie, po czym wszedł do pokoju: — Panie komisarzu, mamy przełomowy ślad w śledztwie sabotażu kroplówki! — Gadaj natychmiast, jaki trop znaleźliście w bazie, oficerze?! — Jeden ze świadków i pielęgniarek nader wyraźnie i z bliska widział podejrzanego mężczynę, wychodzącego z oddziału kadr na korytarz na sekundę przed samym uszkodzeniem przewodu!… — I co?! Rozpoznał w bazie his face z rysopisu cyfrowego holdingu rynkowego holdingu, słucham?! — Tak, panie komisarzu… — Oficjel zawahał się nienaturalnie ze strachu, spuszczając eyes. — To pod żadnym pozorem nie był dla nas żaden obcy bandyta z rynku czy człowiek Berhana… To był człowiek, którego pan Poyraz zna osobiście nader blisko i od bardzo wielu lat z otoczenia dworku fundacji!

Nas face komendanta policji w jednej sekundzie pojawił się potężny, paraliżujący niepokój i strach. Jeżeli ten świadek w klinice mówił przed kadrą nagą prawdę, tow oznaczało tow z niszczycielską siłą, że śmiertelne zagrożenie zamachu pod żadnym pozorem nie czaiło się na ulicy… Ono znajdowało się zdecydowanie o wiele bliżej dworku Develioglu, niż her z nich w ogóle podejrzewał w swoich kalkulacjach majątkowych holdingu.

Scena IV: Śledztwo komendanta i ucieczka Aynur z walizką

Na komisariacie policji w Stambule zapadła grobowa, paraliżująca cisza, gdy technicy analizowali dane. Komendant po razy kolejny w skupieniu obejrzał na monitorze nagranie z monitoringu korytarza szpitalnego. Sylwetka mężczyny w białym fartuchu lekarskim była rozmyta i niewyraźna z powodu odwrócenia obiektywu, lecz świadek z oddziału pod żadnym pozorem ani na jedną sekundę nie miał wątpliwości w kadrach: — Jestem pewien na sto procent moich słów, panie komisarzu! Widziałem her face i rysy mężczyny nader wyraźnie! Widziałem go już wielokrotnie wcześniej na mieście u boku pana Poyraza, tow his znajomy!

Funkcjonariusze operacyjni słysząc tow oświadczenie, ze strachem spojrzeli po sobie w milczeniu: czyli tow pod żadnym pozorem nie był przypadkowy napastnik z mafii Berhana, tow był kret i zdrajca z bliskiego otoczenia holdingu! Komendant natychmiast uderzył pięścią w stół, wydając kategoryczny, oficjalny rozkaz kadr: — Nakazuję w tej samej minucie skrupulatnie sprawdzić, zweryfikować i przeszukać alibi her osoby z otoczenia majątkowego, która miała oficjalną przepustkę i dostęp do oddziału kliniki w tamtych godzinach! I pod żadnym pozorem ani jeden podejrzany nie ma prawa opuścić terenu miasta Stambuł, zablokować lotniska! Marsz do akcji!

V tym samym ułamku sekundy, Nana wiernie siedziała przy łóżku Poyraza na sali reanimacyjnej. Mężczyzna oddychał już znacznie spokojniej, regularnie, a naturalne, męskie kolory i rumieńce powoli, pod wpływem opieki wracały na his zniszczoną face. Spojrzał na żonę z delikatnym, czułym uśmiechem k mężczyny: — Ty… Ty nadal tak niezłomnie i bez przerwy siedzisz tu przy moim łóżku na tym krześle, Nana? Nie poszłaś spać do dworku… Nana lekko, ze łzami w oczach skinęła her głową z miłością: — Obiecałam ci tow uroczyście na korytarzu, Poyraz… Ja pod żadnym pozorem nie zostawię twojego całe samego w tym szpitalu. Jestem przy tobie. Poyraz przez dłuższą chwilę milczał wzruszony, mocno trzymając her palce. — Ja pod żadnym pozorem nie pamiętam jeszcze her szczegółu z tamtej strzelaniny w magazynie holdingu, Nana, tow prawda… Ale jednego jestem w swojej duszy absolutnie pewny: kiedy moje eyes widzą twoją postać w tym pokoju, her komórką mojego całe czuję, że jesteś najważniejszą, jedyną osobą w moim całym życiu, Nana.

Gorące łzy bólom i miłości ponownie strumieniami napłynęły do oczu Nany na te męskie słowa. — Błagam cię, Poyraz… pod żadnym pozorem nie mustisz mi mówić niczego więcej w tym stanie, te słowa w zupełności wystarczą mojemu sercu do szczęścia. Odpoczywaj.

Ich dłonie znów mocno połączyły się ze sobą na kołdrze. Żadne z nich w tym ułamku sekundy pod żadnym pozorem nie zauważyło, że zza lekko uchylonych drzwi sypialni szpitalnej, ktoś obcy i bezwzględny nader uważnie, z nienawiścią w oczach szpieguje her her ich intymność i czułość. Kilka minut później, lekarz ordynator poprosił Nanę na osobistą rozmowę na cichy korytarz: — Pani Nano, mam dobre wiadomości z kadr medycznych: ogólny stan zdrowia pana Poyraza po operacji poprawia się z her każdą godziną, serce bije stabilnie. To sukces. Nana słysząc tow, odetchnęła z potężną ulgą w piersi, lecz kolejne, twarde słowa orzecznika w ułamku sekundy ponownie odebrały her her upragniony spokój duszy: — Ale musti pani o jednej rzeczy pamiętać: istnieje w tej minucie gigantyczne, medyczne ryzyko, że jakikolwiek silniejszy stres psychiczny, awantura rodzinna lub wstrząs emocjonalny na oddziale mogą bezpowrotnie zablokować i spowolnić powrót his pamięci w mózgu. Musti mieć absolutną ciszę wokół siebie. Nana skinęła głową ze zrozumieniem: — Vwiem o tym, panie doktorze, rozumiem warunki, dopilnuję tego…

Pod żadnym pozorem nie miała jednak odwagi powiedzieć ordynatorowi o czymś zupełnie innym, potwornym – o tym, że ktoś z wrogów rodu z zimną krwią spróbował bezczelnie zamordować Poyraza już po udanej operacji holdingu, bezpośrednio na sali, i że ten potwór pod osłoną nocy może tu lada moment wrócić z kolejną dawką trucizny!

V domu Sinana tymczasem, sytuacja rodzinna z her każdą sekundą stawała się coraz bardziej dramatyczna i trudna do zniesienia. His dumna matka pod żadnym pozorem nie odpuszczała Aynur ani na milimetr, szczując syna w salonie: — Ta bezczelna… Ta brudna kieto z oficyny manipuluje twoimi uczuciami i oszukuje cię bezczelnie her bożego dnia, Sinan! Podrzuciła te dowody! Sinan zmęczony her her jadem, odpowiedział jej całkowicie spokojnym, lodowatym głosom mężczyny charakteru: — Nie, mamo, mylisz się potwórni w tej swojej pyszny głowie. To pod żadnym pozorem nie Aynur manipuluje ludźmi… To tow ty sama ze swojego uporu pod żadnym pozorem nie chcesz całym swoim sercem poznać her szlachetnej duszy i intencji! Vwystarczy już tych kłamstw w moim domu!

Starsza koba słysząc ten ostry odpór ze strony rodzonego syna, z wściekłością z całej siły uderzyła dłonią w stół jadalni: — Jeśli… Jeśli ta kieto Aynur zostanie pod moim dachem chociaż jedną minutę dłużej w tym pokoju, Cihan… tow ja osobiście spakuję swoje walizki i na zawsze odejdę stąd na ulicę! Vywiedziesz mnie!

Biedna Aynur stojąca na korytarzu, usłyszała nader wyraźnie her pojedyncze bolesne słowo wyzwiska i ultimatum starszej pani przez szczelinę w drzwiach. her eyes momentalnie zalały się gorącymi łzami upokorzenia, a plecy zadrżały z bólom. Pod wpływem dumy i honoru podjęła w ułamku sekundy twardą, autonomiczną decyzję kobicę: pod żadnym pozorem nie miała zamiaru być w tym dworku powodem rozpadu i skandalu w rodzinie Sinana. Podeszła do szafy i zaczęła ze łzami w oczach spiesznie pakować swoje nieliczne ubrania do skórzanej walizki, chcąc uciec w milczeniu. Sinan wszedł do pokoju i na widok toreb całkowicie pobladł z bólom serca: — Aynur!… O mój Boże, czy ty naprawdę w tej sekundzie ze swojego żalu na zawsze odchodzisz ode mnie z tego domu, co?! — Tak będzie miliard razy lepiej i bezpieczniej dla was wszystkich, Sinan… — odpowiedziała cicho przez łzy dziewczyna. — Dla twojej rodzonej matki, dla twojego świętego spokoju w salonie i dla wizerunku rodu… Ustępuję w nieszczęściu. Sinan na te słowa kategorycznie i stanowczo pokręcił głową z furią mężczyny: — Nie!!! pod żadnym pozorem nie ma takiej opcji, Aynur, nie pozwalam ci na taki krok!!! — zawołał głośno, podskoczył do łóżka i po razy pierwszy od miesięcy silnym, pełnym miłości ruchem mocno chwycił ją za szczupłą dłoń, nie puszczając walizki. — Słuchaj mnie uważnie, kieto: od pierwszego bożego dnia w tym dworku, tow ty bezinteresownie poświęcałaś her minutę swojego zdrowia i życia dla ratowania naszej rodziny holdingu przed nędzą! I ja za nic na tym świecie pod żadnym pozorem nie pozwolę na tow w swoim życiu, byś ty teraz przez niesprawiedliwe, brudne oskarżenia mojej wyrodnej matki została wyrzucona na ulicę oficyny! Zostajesz ze mną jako moja koba! Nie uciekniesz mi więcej!

Scena V: Śledzenie samochodu Sary i ostateczny atak kreta w fartuchu

V tym samym czasie, szlachetna Sara wraz ze swoim mężem Alim wracali powolnym krokiem samochodem z rutynowej wizyty kontrolnej i badań laboratoryjnych u lekarza ginekologa. Ali pod wpływem dzikiej radości holdingu i miłości do potomka pod żadnym pozorem nie przestawał się promiennie uśmiechać za kierownicą, mówiąc wesoło: — Ojej, Sara, kochanie moje… Ja już teraz w swojej głowie nader wyraźnie i ze szczegółami wyobrażam sobie z dumą, jak w przyszłości będę z miłością uczył naszego małego synka bezpiecznie jeździć na nowym rowerku po parku! To będzie wspaniały dzień mężczyny! Sara słysząc te her marzenia męża, roześmiała się cicho i czule, wycierając łzę szczęścia: — Ojej, Ali, przecież tow nasze maleństwo jeszcze pod żadnym pozorem nawet nie przyszło na ten świat i siedzi w moim brzuszku, a ty już planujesz wycieczki rowerowe na rynku! Ale marzyć oczywiście her wolno dorosłemu człowiekowi, masz rację…

Nagle, her bystre, policyjne eyes przypadkowo zerknęły we wsteczne lusterko auta i w jednej sekundzie cała her her radość całkowicie zniknęła z face. Zauważyła nader wyraźnie ten sam ciemny, podejrzany samochód rynkowy o przyciemnianych szybach, który już wcześniej kilkakrotnie szpiegował ich pod samym domem bazy… Pojazd jechał za ich zderzakiem krok w krok od kilku ciemnych ulic holdingu, nie odpuszczając. — Ali… — szepnęła z lękiem w głosie Sara, łapiąc się za brzuch. — Ali, spójrz szybko w lusterko… Mam potworne, policyjne przeczucie w swojej duszy, że ktoś bezwzględny z ukrycia bezczelnie nas śledzi na tej trasie holdingu kadr…

Ali słysząc tow, zmrużył eyes i bacznie spojrzał we wsteczne lusterko wsteczne suva, lecz sprytny kierowca czarnego auta w tym samym ułamku sekundy dynamicznie skręcił kołami w najbliższą boczną, ślepą alejkę, uciekając przed his wzrokiem. — Ojej, spokojnie, Sara, pod żadnym pozorem nie panikuj, tow był na pewno tylko zwykły, szary przypadek rynkowy i zbieg okoliczności drogowych, niki nas nie śledzi, spokojnie… — próbował ją uspokoić Ali.

Sara spróbowała ze wszystkich sił uwierzyć w te uspokajające Słowa męża, jednak potężny, paraliżujący niepokój i przeczucie tragedii pod żadnym pozorem nie opuszczały her kobiecego całe ani na jedną krótką sekundę do końca podróży.

Tymczasem w kryjówce, bezwzględny Berhan odebrał głośno dzwoniący telefon komórkowy: — Mów szybko raport z terenu, człowieku! Słucham! — Berhan… Sprawa jest krytyczna, Poyraz na sali odzyskuje siły i medyczną sprawność, lekarze mówią, że powoli wraca mu her pamięć w mózgu! Lada chwila her przypomni! Berhan na tę oficjalną informację z wściekłością z całej siły zacisnął pięści, aż pobielały mu stawy: — O mój Boże… My pod żadnym pozorem nie mamy już ani jednej minuty wolnego czasu na te wasze amatorskie błędy, kieto! Trzeba działać drastycznie i natychmiast na miejscu zbrodni, bez wahania! — A co… Co konkretnie mamy w tym dworku holdingu teraz zrobić, Berhan? Ochrona policji stoi w drzwiach kliniki, nie przejdziemy… Na face potwora Berhana pojawił się w tym momencie lodowaty, przerażający i nienaturalnie spokojny uśmiech czystego jadu: — Jeśli… Jeśli wy, idioci, ze swojego strachu pod żadnym pozorem nie jesteście w stanie fizycznie dostać się bezpośrednio do łóżka Poyraza na oddziale… tow uderzymy z zimną krwią w tę jedyną, bezbronną osobę na tym świecie, dla której ocalenia ten dumny mężczyna jest w stanie bez wahania oddać her swoją minutę życia i krew! Uderzymy bezpośrednio w Nanę! Zniszczymy her!

Późnym wieczorem, pod osłoną głębokiej ciemności nocy, niczego nie podejrzewająca Nana wyszła na jedną krótką chwilę z dusznego gmachu szpitala na zewnątrz, chcąc po prostu po ludu zaczerpnąć świeżego powietrza i odetchnąć. Szła wolnym krokem przez całkowicie opustoszały, ciemny parking pracowniczy bazy, kurczowo trzymając pręty swojej torebki w dłoniach, gdy nagle, w ciszy nocy wyraźnie usłyszała za swoimi plecami czyjeś ciche, miarowe i zdecydowane ludzkie kroki na asfalcie. Odwróciła się spłoszona w ułamku sekundy za siebie na pięcie – nikogo obcego pod żadnym pozorem za her plecami nie było widać w cieniu latarni, panowała głucha cisza. Ruszyła niespokojnie szybkim krokiem dalej przed siebie v stronę wejścia głównego, gdy w her her dłoni głośno i gwałtownie zawibrował smartfon.

Otworzyła spiesznie nową wiadomość tekstową SMS od ukrytego nadawcy, a her oczy rozszerzyły się z przerażenia. Treść ultimatum brzmiała lodowato: „Nie udało… pod żadnym pozorem nie udało nam się z zimną krwią spocząć i pochować Poyraza razem z tobą w tamtym magazynie holdingu, Nana… Ale teraz, pod osłoną nocy, przyszła ostateczna kolej na twoje ciało! her wyrok!”. Nana na te słowa groźby karalnej momentalnie całkowicie zamarła w bezruchu na środku parkingu, a her oddech został zablokowany ze strachu. I dokładnie w tym samym, kulminacyjnym ułamku sekundy, z głębokiego mroku nocy i cienia zaparkowanych aut, powolnym krokiem wyłoniła się przed her oczami jakaś potężna, zakapturzona i zamaskowana czarnym materiałem postać mężczyny intruza. Mężczyzna pod żadnym pozorem nie poruszał się gwałtownie, nie krzyczał; po prostu stał w milczeniu kilka metrów przed her eyes i mierzył her wzrokiem pełnym nienawiści, blokując her her drogę.

Scena VI: Ucieczka Nany i ostateczna próba otrucia Poyraza

Nana trzęsąc się ze strachu na całych nogach, z płaczem odruchowo cofnęła się o krok w tył na asfalcie, krzycząc drżącym głosem w ciemność: — Kim… Kim ty, do diabła, jesteś, człowieku?! Czego ty chcesz od mojej osoby w tym szpitalu holdingu rynkowego holdingu?! Mów mi!

Zamaskowany intruz pod żadnym pozorem nie odpowiedział jej ani jednym słowem prawdy na tow pytanie – po prostu po męsku zrobił kolejny, powolny i zdecydowany krok w przód directly v her stronę, wyciągając ręce. her serce pod wpływem tego zagrożenia w jednej sekundzie zaczęło bić w piersi jak szalone, ogarnięte panicznym strachem o życie potomka w brzuchu holdingu fundacji. Nana odwróciła się na pięcie i co sił w nogach, ile miała sił fizycznych, pobiegła pędem v stronę rozświetlonych szklanych drzwi wejściowych do gmachu szpitala. Zamaskowany napastnik Nusreta natychmiast ruszył w ślad za her krokami – pod żadnym pozorem nie biegł za nią chaotycznie, szedł pewnym, miarowym krokiem mężczyny, jakby w swojej pyszny głowie był absolutnie, stuprocentowo pewny, że koba i tak przed his siecią pod żadnym pozorem nie zdoła uciec z tego terenu.

Nana w ostatecznej rozpaczy dopadła do drzwi frontowych, z impetem wpadła do środka jasnego holu recepcji, upadając bezsilnie na kolana na kafelki i krzycząc na całe gardło do personelu: — Pomocy!!! Błagam was, ratujcie mnie, pomocy!!! Ktoś bezwzględny z nożem goni mnie na parkingu, chce mnie zabić!!!

Dyżurująca przy ladzie pielęgniarka na ten krzyk momentalnie zszokowana podniosła swój wzrok znad kartoteki, wołając ochronę bazy. Dwaj uzbrojeni strażnicy holdingu w ułamku sekundy z pośpiechem wybiegli z gmachu na ciemny parking przed schody, wyciągając broń… Jednak było już za późno na ujęcie sprawcy zbrodni – zamaskowany mężczyna Nusreta sprytnie wtopił się w mrok nocy i całkowicie zniknął z terenu posesji. Na placu pozostała po nim już tylko szeroko otwarta metalowa brama wjazdowa oraz świeże, namacalne czarne ślady opon samochodu, odjeżdżającego z piskiem opon z bazy z dużą prędkością w stronę centrum Stambułu.

Kilka minut później, na korytarzach kadr szpitalnych ponownie z impetem pojawiły się uzbrojone patrole policji kryminalnej. Komendant z powagą wysłuchał roztrzęsionego i pełnego płaczu raportu ze strony zapłakanej Nany siedzącej na krześle: — Czy pani… Czy pani jest absolutnie, stuprocentowo pewna w swoim sumieniu, pani Nano… że ten zakapturzony mężczyna z parkingu tow był dokładnie ten sam sprawca z mafii Berhana, co strzelał w magazynie holdingu, co? Słyszała pani głos? — Ja… Ja pod żadnym pozorem nie miałam szansy ujrzeć her face pod maską w tej ciemności, panie komisarzu, tow prawda… Ale jestem her komórką mojego całe pewna moich słów! Ten potwór przyszedł tu pod szpital z zimną krwią polować na moje życie i dziecko!… Chroniłam nas!

Oficer policji z powagą spojrzał na wyświetlacz jej smartfona, analizując treść tej zdemaskowanej wiadomości z groźbą. — Te słowa sprawcy na ekranie, pani Nano… pod żadnym pozorem nie są już w tej minucie jakimiś szarymi, głupimi groźbami rynkowymi dla straszenia kiet… To jest oficjalna, czysta zapowiedź kolejnego, krwawego ataku zbrodni na pani życie! Musimy działać! — Natychmiast, silnym głosem wydał kategoryczny rozkaz swoim ludziom: — Od tej oficjalnej sekundy nakazuję ustanowić całodobową, uzbrojoną ochronę policji bezpośrednio pod drzwiami sali pana Poyraza na oddziale! I pani, pani Nano… pod żadnym pozorem pod groźbą kary nie ma prawa od dziś poruszać się po tym mieście i korytarzach samotnie bez asysty mojego oficera! Bezpieczeństwo jest kluczowe!

Nana słysząc te wyroki komisarza, potulnie skinęła głową ze smutkiem, wycierając łzy chusteczką. Ona w głębi swojej duszy pod żadnym pozorem nie bała się przecież o swoje własne fizyczne bezpieczeństwo na ulicy oficyny… Ona całym swoim sercem panicznie bała się tylko i wyłącznie jednej, potwornej rzeczy – bała się, że przez her her obecność i te brudne tajemnice majątkowe z przeszłości, jej ukochany mąż Poyraz po razy kolejny znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i straci życie przez her błędy kadr holdingu fundacji.

Scena VII: Odzyskanie pamięci przez Poyraza i kret w fartuchu lekarskim

V tym samym ułamku sekundy, na sali reanimacyjnej, Poyraz Develioglu nagle wolno obudził się ze swojego głębokiego letargu medycznego i roztrzęsiony rozejrzał się her oczami po pustych ścianach sypialni. Stwierdziwszy z niepokojem, że ukochanej Nany pod żadnym pozorem nie ma przy his łóżku na krześle, pierwszą rzeczą, jaką z lękiem zrobił, było nerwowe i mocne naciśnięcie czerwonego przycisku instalacji alarmowej przy łóżku kadr. Do pokoju po chwili cichym krokiem weszła pielęgniarka dyżurna: — Słucham pana, panie Poyraz? Coś pana boli? Potrzebuje pan leku nasennego, co? — Gdzie… Gdzie w tej chwili przebywa moja żona, Nana, odpowiadaj mi, kieto?! — zapytał szorstkim, rwanym głosem Poyraz, łapiąc her za rękaw. — Ojej, spokojnie, panie Poyraz, nie wolno się panu denerwować! Pani Nana wyszła z sali zaledwie przed chwilą na podjazd zaczerpnąć świeżego powietrza z ogrodu, zaraz tu do pana wróci…

Poyraz słysząc tow, mocno zmarszczył swoje czoło z bólom, a w jego męskiej duszy nagle, bez jakiegokolwiek logicznego powodu zrodził się potężny, paraliżujący i niszczycielski niepokój i przeczucie tragedii. — Błagam cię, kieto… Niech niki ze służby nie zwleka i niech wasi ochroniarze natychmiast odnajdą Nanę na tym parkingu i sprowadzą ją tu do mojej sypialni!… Coś jest fatalnie, potwórni nie tak w tym domu, czuję tow!… Szybko!

V domu Sinana tymczasem, kryzys rodzinny osiągnął swój ostateczny, krwawy punkt krytyczny moralności mężczyny charakteru. Szlachetna Aynur pod wpływem bólom i upokorzeń ze strony Mukadder, rzeczywiście z płaczem i ostatecznie zaczęła wkładać swoje ostatnie sukienki do skórzanej walizki roboczej na łóżku, szykując się do wyjścia z dworku na zawsze. Sinan wszedł do her pokoju z blado face, patrząc her prosto w eyes: — Aynur… Moje jedyne kochanie, czy ty naprawdę z tego żalu i przez moją matkę teraz spakowałaś walizkę i odchodzisz ode mnie na zawsze na ulicę, co?! — Tak… Tak będzie miliard razy lepiej i sprawiedliwiej dla nas wszystkich pod tym dachem, Sinan… — odpowiedziała cicho przez łzy dziewczyna, zamykając zamki torby. — Dla dobra kogo będzie lepiej, słucham cię?! — Dla spokoju twojej rodzonej matki Mukadder, która nienawidzi mojego widoku w kuchni… Dla twojego świętego spokoju przy obiedzie i dla honoru waszego nazwiska, Sinan! Nie chcę być klątwą i ciężarem majątkowym w tym dworku, odchodzę w nędzy!…

Sinan na te słowa dziewczyny z b bólom w sercu kategorycznie i stanowczo pokręcił głową z furią, postąpił krok bliżej na dywanie i po razy pierwszy od miesięcy silnym, władczym ruchem ręki bez wahania mocno chwycił ją za szczupły nadgarstek, nie pozwalając jej podnieść bagażu z łóżka. — Nie!!! pod żadnym pozorem nie ma takiej opcji w moim życiu, Aynur! Słyszałaś, co mężczyna powiedział?! — zawołał głośno i stanowczo Sinan, patrząc jej prosto w duszę. — Od pierwszego bożego dnia, kiedy przekroczyłaś próg tego domu z biedy, tow ty bezinteresownie i z miłości poświęcałaś her sekundę swojego zdrowia i sił dla ratowania honoru i stabilizacji naszej rodziny holdingu przed upadkiem! I ja przed Bogiem pod żadnym pozorem nie pozwolę na tow, byś ty teraz przez te podłe, podrzucane lewe dowody i intrygi mojej matki została z płaczem wyrzucona jak pies na ulicę oficyny! Zostajesz ze mną pod tym dachem jako moja koba na zawsze!

Aynur uniosła na niego swoje załzawione eyes wzrokiem pełnym bólom i zwątpienia: — A jeśli… A jeśli twoja dumna matka Mukadder pod wpływem swojej pychy nigdy w swoim życiu pod żadnym pozorem nie zaakceptuje mojej osoby u twojego boku jako synowej i żony, co wtedy zrobisz, Sinan? To nas zniszczy! Sinan słysząc tow, odpowiedział jej bez sekundy jakiegokolwiek wahania w głosie, silnym tonem mężczyny z honorem: — To… To ja osobiście jako twój mąż i głowa tego domu, Aynur… her bożego dnia będę twardo i bez litości uczył moją własną matkę, czym jest prawdziwa ludzka sprawiedliwość, szacunek i honor kobicę! I nie ugnę się przed her fochami! Zapamiętaj tow!

Za lekko uchylonymi celowo drzwiami pokoju na korytarzu, starsza matka Sinana nader wyraźnie i ze szczegółami słyszała her pojedyncze twarde słowo buntu i obrony ze ust swojego rodzonego syna. Face jej w jednej sekundzie momentalnie całkowicie stężała z wściekłości i stała się chłodna jak głaz, a w her chciwej głowie rodził się już nowy, niszczycielski plan awaryjny zemsty majątkowej holdingu, zmierzający do eliminacji Aynur.

Szlachetna Sara wróciła tymczasem z mężem Alim do swojego mieszkania oficyny, trzęsąc się z rosnącego z her minutą przerażenia i niepokoju. Te anonimowe głupie telefony z groźbami w słuchawce, czarny podejrzany samochód jadący za ich zderzakiem na trasie, dziwne spojrzenia obcych ludzi na korytarzach kadr… To wszystko w her policyjnym umyśle pod żadnym pozorem nie wyglądało już na żaden szary przypadek rynkowy holdingu, tow była zorganizowana zbrodnia. Ali spoglądając na her face przy herbatce, bacznie zauważył, że koba jest potwórni zamyślona, blada i nieobecna duchem. — Sara, kochanie moje… Coś się znowu złego dzieje w twoich myślach? Ktoś z kadr cię zmartwił w pracy, co? Mów mi. Sara wymusiła na swojej face blady, nieszczery uśmiech kobicę chroniącej partnera przed niebezpieczeństwem: — Nie, skądże, Ali, her jest w jak najlepszym porządku, uspokój się… Ja po prostu… ja po prostu po tych badaniach laboratoryjnych jestem potwórni zmęczona fizycznie i chce mi się spać w tym łóżku, tow wszystko.

Pod żadnym pozorem pod wpływem strachu nie miała w sobie na tyle odwagi, by powiedzieć mężowi nagą prawdę o tych esemesach z groźbami śmierci pod adresem jej dziecka w brzuchu. Bała się panicznie w głębi duszy, że jeśli gorący i honorowy komisarz Ali dowie się o szantażu Berhana holdingu, tow w ułamku sekundy z furią rzuci się z bronią w ręku w her największe fizyczne niebezpieczeństwo na ulicy, by ich bronić, i straci życie na akcji kadr holdingu fundacji.

Scena VIII: Uratowanie Poyraza w ostatniej sekundzie i demaskacja podpisu

Kilka godzin później, w laboratorium kryminalistycznym bazy policji holdingu, młody technik operacyjny z pośpiechem wszedł do gabinetu komendanta głównego, trzymając w ręku cyfrowy dysk. — Panie komisarzu! Melduję sukces! Naszym informatykom śledczym z kadr udało się pomyślnie odzyskać i wyczyścić z szumów zniszczoną część nagrania wideo z ukrytej kamery przemysłowej przy parkingu szpitala! — I co?! Gadaj mi tu natychmiast, widać na monitorze twarz tego zamaskowanego potwora z parkingu, co?! — zerwał się z fotela szef. — Nie, panie komisarzu, face sprawcy pod kapturem pod żadnym pozorem na nagraniu nie widać, tow była noc… Ale za tow z pomocą filtrów cyfrowych udało nam się idealnie i bezbłędnie odczytać her cyfrę z numeru rejestracyjnego czarnego samochodu, którym uciekł z bazy po napadzie na Nanę!

Komendant policji momentalnie z przejęciem wbił swój wzrok w podświetlony ekran monitora systemowego, sprawdzając bazę danych kadr. Po upływie zaledwie kilku sekund analizy rejestru, his face w ułamku sekundy stała się trupio blada ze wstydu i przerażenia, a oddech zamarł mu w piersi. Odsunął krzesło, kręcąc głową w kompletnym szoku. — O mój Boże… To jest absolutnie, moralnie niemożliwe w realiach!… Pomyłka systemowa!… — Panie komisarzu, o co chodzi? Co się stało złego w danych, słucham?! — zapytał oficer. Funkcjonariusz odpowiedział mu nienaturalnie cichym, drżącym ze strachu szeptem prosto w face: — Ten czarny samochód użyty do napadu na Nanę, panie komisarzu… jest w oficjalnym rejestrze kadr holdingu legalnie zarejestrowany na nazwisko osoby pochodzącej z her najbliższego, najbardziej zaufanego kręgu rodzinnego i biznesowego samego pana Poyraza Develioglu!… To zdrajca z dworku! Taka jest prawda!

V tym samym ułamku sekundy, na sali szpitalnej, Poyraz Develioglu siedział już z wysiłkiem prosto na łóżku medycznym, trzymając się ręką za zabandażowaną pierś. Nagle, pod wpływem impulsu elektrycznego w mózgu, poczuł potężny, niszczycielski i rozdzierający fizyczny ból głowy, aż pociemniało mu w oczach. I w tej samej minucie, przed his oczami w ułamku sekundy z potężną siłą powróciły zniszczone przez strzał, żywe obrazy i analyses z przeszłości z tamtego magazynu holdingu: widział ze szczegółami zakurzone skrzynie, słyszał huk wystrzału z pistoletu Berhana holdingu holdingu, his własny okrzyk bólom… i nagle, w błysku flesza pamięci, nader wyraźnie ujrzał stojącą w cieniu Berhana twarz i postać drugiego mężczyny wspólnika zbrodni, pociągającego za sznurki intrygi! Poyraz Develioglu gwałtownym ruchem otworzył szeroko swoje eyes, a z jego piersi wydobył się głęboki szept porażającej prawdy: — Ja już… Ja już her viem w swoim sumieniu mężczyny!… Vwiem doskonale, kto z zimną krwią współpracował z mafią Berhana przeciwko mojemu życiu i holdingu!… Znam tow nazwisko zdrajcy!…

Zanim jednak zszokowany Poyraz zdążył w ogóle wykrztusić z siebie tow jedno najważniejsze nazwisko kreta i zawołać stojących na korytarzu policjantów, ciężkie drzwi sypialni szpitalnej powoli, bezszelestnie przekręciły się w zamku i otworzyły do środka. Do pokoju z uśmiechem na ustach, spokojnym krokiem wszedł mężczyna ubrany w oficjalny, biały fartuch lekarski kadr kliniki. Urzędnik uśmiechnął się potwornie chłodno i cynicznie, powolnym ruchem wyciągnął z głębokiej kieszeni fartucha przygotowaną, napełnioną zabójczą toksyną plastikową strzykawkę z igłą, po czym sprawnym ruchem ręki bezgłośnie zamknął za sobą ciężkie drzwi od środka na klucz, odcinając Poyraza od ochrony.

Scena IX: Walka o życie na sali reanimacyjnej i zdemolowany pokój

Ciężkie drzwi sali reanimacyjnej zamknęły się cicho ze stłumionym szczęknięciem mosiężnego zamka. Poyraz Develioglu momentalnie, z potężnym męskim niepokojem i czujnością w oczach spojrzała na postać mężczyny w białym fartuchu lekarskim, stojącego przed his łóżkiem. Na pierwszy rzut oka intruz wyglądał nader naturalnie, jak zwykły lekarz orzecznik z oddziału kadr kliniki… Jednak her komórką ciała prezesa coś się w tej scenie medycznie nielogicznie pod żadnym pozorem nie zgadzało: mężczyna pod żadnym pozorem nie miał przypiętego na piersi oficjalnego plastikowego identyfikatora pracowniczego ze zdjęciem, i po wejściu do pokoju pod żadnym pozorem nie wypowiedział do pacjenta ani jednego słowa powitania czy diagnozy, milcząc. Powolnym, wyrachowanym ruchem rąk uniósł w górę plastikową strzykawkę z igłą, zdejmując nakładkę ochronną w chłodzie pokoju. Poyraz czując, jak potężny, paraliżujący lęk i niepokój w jednej sekundzie ogarniają his całe ciało po operacji, cofnął się na poduszkach łóżka, mierząc go wzrokiem: — Kim… Kim pan, do diabła, jest w tym fartuchu i z jakiego powodu zamyka pan te drzwi na klucz, co?! Słucham pana!

Mężczyzna uśmierchnął się potwornie chłodno, ironicznie i z wyższością moralną, patrząc mu prosto w face lodowatym wzrokiem sprawcy: — Jestem w tym dusznych szpitalu po ludu kimś nader ważnym i skutecznym, panie Poyraz… Kimś bezwzględnym, kto na zlecenie Nusreta raz na zawsze i sprawnie kończy cudze brudne problemy osobiste i zamyka usta świadkom rozwodu majątkowego holdingu. Nie bój się, tow potrwa tylko minutę. — Zrobił kolejny zdecydowany krok w stronę łóżka, wyciągając igłę directly v stronę his żyły. — Błagam o pełny spokój i pod żadnym pozorem nie waż się teraz wykonywać żadnych nerwowych ruchów ciałum, bo ucierpisz miliard razy bardziej!

Poyraz Develioglu słysząc ten śmiertelny wyrok z his ust, w ułamku sekundy z furią i instynktem samozachowawczego mężczyny mocno, z całej siły uderzył otwartą dłonią w czerwony plastikowy przycisk instalacji alarmowej kadr na konsoli ściennej, chcąc zaalarmować stojących na korytarzu uzbrojonych policjantów… Jednak ku jego kompletnemu przerażeniu i osłupieniu sumienia, na panelu ściennym pod żadnym pozorem nie zapaliła się ani jedna kontrolka bezpieczeństwa, system milczał jak zaklęty! Spojrzał zszokowany w dół na przewody i ze zgrozą ujrzał, że gruby plastikowy kabel zasilający instalację alarmową został przez kreta wcześniej z zimną krwią przecięty ostrym nożem roboczym! Pakt odciął łączność. Bezwzględny napastnik w fartuchu zauważywszy his his bezbrzeżne zdumienie i strach w oczach, roześmiał się cynicznie pod nosem, podchodząc nad materac: — Ojej, panie prezesie Cihan holdingu, przecież przed chwilą wyraźnie ci powiedziałem prosto w face, że ja w swojej mądrości z góry pomyślałem w tym dworku o her najmniejszym szczególe twojej eliminacji! Nie ma pomocy!

V tym samym ułamku sekundy, na cichym korytarzu oddziału, roztrzęsiona Nana wracała szybkim krokiem z recepcji w stronę sypialni męża. Nagle, her bystre kobiece uszy wyraźnie usłyszały dochodzący zza zamkniętych skrzydeł drzwi Poyraza stłumiony, głośny łomot mebli i trzask łamanego drewna. her kobiece serce i intuicja w jednej sekundzie z niszczycielską siłą podpowiedziały her her komórką ciała tylko jedną potworną rzecz – Poyraz jest mordowany przez wrogów! — Poyraz!!! O mój Boże, Poyraz!!! — wrzasnęła na całe gardło w panice Nana i z płaczem rzuciła się biegiem bezpośrednio v stronę wejścia sypialni.

Chwyciła z całej siły za metalową klamkę drzwi, chcąc wpaść do środka, lecz skrzydło pod wpływem przekręconego od środka klucza pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie drgnęło w her rękach, pozostając zablokowane. V rozpaczy zaczęła ze wściekłością z całej siły uderzać oburącz pięściami i kopać nogami po drewnianej powierzchni drzwi, krzycząc na cały regulator na korytarz: — Otwórzcie te przeklęte drzwi w tej samej minucie, wy potwory, słyszycie mnie!!! Ochrona, policja, błagam o pomoc, mordują mojego męża w sali!!! Szybko, wyważać drzwi, bo go zabiją!!!

Vewnątrz pokoju tymczasem, bezwzględny napastnik w fartuchu z całych sił, agresywnie naparł swoim ciałum na leżącego Poyraza, próbując za her cenę wbić ostrą igłę strzykawki directly w odsłoniętą skórę his szyi i wstrzyknąć śmiertelną zawartość ampułki Nusreta do krwiobiegu. Jednak Poyraz Develioglu, pomimo potężnego fizycznego bólom rozrywającego his klatkę piersiową po świeżej operacji chirurgicznej, zmobilizował w sobie her resztki niezłomnej męskiej siły holdingu – obiema swoimi dużymi, zaciśniętymi dłońmi kurczowo i twardo chwycił napastnika za his her nadgarstek roboczy, blokując ruch igły na centymetry od swojej skóry. V sypialni szpitalnej pomiędzy dwoma szarpiącymi się mężczynami rozpoczęła się potężna, chaotyczna i niezwykle krwawa, brutalna szarpanina o her sekundę życia. Ciężkie łóżko medyczne z impetem z głośnym metalicznym łomotem przesunęło się o metr po śliskiej posadzce pokoju, uderzając o ścianę i wywracając plastikowy stojak z kroplówkami. Drogocenna aparatura kadr kardiologiczna monitoringu serca pod wpływem zerwanych elektrod zaczęła przeraźliwie, głośno i piskliwie piszczeć na her ton, wydając z głośników permanentne alarmujące dźwięki techniczne reanimacji. — Puść… Puść moje ramię w tej samej minucie, ty parszywy Develioglu, i daj się potulnie zlikwidować, bo i tak nie masz szans na ratunek!!! — charczał z wściekłością w szałe napastnik, napierając ciałum. — Nigdy… Nigdy w swoim ułamku życia pod żadnym pozorem nie oddam ci mojej wolności ani życia, ty nędzny psie Nusreta!!! — syknął przez zaciśnięte z zębów z bólom Poyraz.

Mężczyzna zebrał w sobie absolutnie her ostateczne, rezerwowe siły swojego całe i jednym potężnym, dynamicznym szarpnięciem pięści z nienawiścią z całej siły uderzył wroga w nadgarstek roboczy, wybijając mu plastikową strzykawkę z dłoni. Ampułka z zabójczą toksyną z impetem poleciała w powietrze i z głośnym trzaskiem rozbiła się na miliard drobnych kawałków o szorstką posadzkę pod łóżkiem, zalewając jasny dywan płynem.

V tym samym ułamku sekundy, na głośny krzyk rozpaczy Nany, na korytarzu z pośpiechem dobiegli uzbrojeni ochroniarze szpitala oraz oficerowie policji z komendantem na czele, wyciągając broń z kabur. Vszyscy razem z impetem, taranem uderzyli swoimi ciałami o zablokowane skrzydło drzwi sypialni, i po kilku potężnych uderzeniach z głośnym trzaskiem wyłamali zamki, wpadając z krzykiem do zdemolowanego pokoju. Bezwzględny napastnik w fartuchu widząc weście uzbrojonych policjantów i klęskę swojej misji trucizny, w ułamku sekundy porzucił Poyraza, odwrócił się na pięcie i z całych sił rzucił się do desperackiej ucieczki v stronę otwartego okna ewakuacyjnego na taras dworku. Jeden z rosłych ochroniarzy holdingu spróbował sprawnie skoczyć i zatrzymać his postać za kołnierz fartucha na linie schodów… lecz wściekły bandyta silnym, brutalnym ciosum łokcia pchnął go na szafkę i uciekł pędem w dół po metalowych schodach przeciwpożarowych budynku na podjazd. Dwóch uzbrojonych oficerów policji natychmiast z krzykiem ruszyło w pościg za sprawcą w ciemność nocy.

Scena X: Wyznanie prawdy przez Poyraza i podpis zdrajcy

Roztrzęsiona Nana w ułamku sekundy z płaczem podskoczyła do łóżka męża, mocno i czule chwytając his osłabione, drżące ciało w swoje ramiona i przyciskając face do his bandażu: — Poyraz!… O mój Boże, Poyraz, moje jedyne kochanie, czy nic złego ci ten potwór nie zrobił?! Żyjesz, wszystko w porządku z tobą, mów mi?! Poyraz Develioglu ciężko, świszcząco i z bólom łapiąc powietrze w płuca po tej walce, spojrzał na her face wzrokiem pełnym nieskończonej miłości i wdzięczności mężczyny charakteru: — Zdążyłaś… Zdążyłaś na czas z pomocą, Nana, moje szlachetne kochanie… Ocaliłaś moje męskie życie po razy kolejny w tym dworku…

Dziewczyna z płaczem czule ucałowała his duże dłonie, szepcząc mu do ucha: — Ja już… Ja już nigdy, pod żadnym pozorem ani na jedną pojedynczą minutę w swoim życiu nie zostawię twojego całe samego pośród tych potworów, Poyraz! Jestem twoją wierną żoną!

Kilkanaście minut później, po opanowaniu chaosu kadr, ordynator wraz z zespołem medycznym ponownie skrupulatnie badali parametry życiowe i rany Poyraza w łóżku. Starszy lekarz odwrócił się z powagą v stronę stojącego przy oknie komendanta policji, mówiąc twardo: — Panie komisarzu… Naga prawda medyczna w tej folii jest porażająca dla nas wszystkich. Gdyby ta nieznana, zabójcza substancja chemiczna ze strzykawki została przez sprawcę pomyślnie wstrzyknięta do żyły pana Poyraza… pacjent pod żadnym pozorem nie miałby szans przeżyć kolejnych pięciu minut życia w tym łóżku! Serce stanęłoby w minucie! To był profesjonalny wyrok śmierci!

V sali szpitalnej po tych słowach lekarza zapadła grobowa, absolutna i paraliżująca cisza sumienia. Komendant policji ze wściekłością z całej siły zacisnął pięści, aż pobielały mu stawy: — To jest… To jest już oficjalnie druga, bezwzględna próba zabójstwa prezesa holdingu w moim rewirze w tym tygodniu! Ktoś z wrogów majątkowych panicznie i śmiertelnie boi się w tym Stambule tego… że pan Poyraz odzyska w końcu pełną sprawność mózgu i przypomni sobie her brudny szczegół spisku z przeszłości holdingu rynkowego holdingu fundacji!

Poyraz Develioglu słysząc te słowa komisarza o strachu wrogów przed pamięcią, nagle wolno uniosł swoją dumną głowę z poduszki, a his eyes zabłysły niesamowitym blaskiem prawdy. — Pamięć… Moja pamięć… — powiedział cichym, głębokim głosom mężczyny. Vszyscy obecni na sali oficerowie i lekarze w jednej sekundzie wstrząśnięci przenieśli swój wzrok prosto na his postać, łapiąc oddech: — Panie Poyraz?! Co się stało?! Co takiego ważnego przypomniałeś sobie przed chwilą pod wpływem tej walki, mów nam natychmiast, słucham prezesa!

Poyraz przez dłuższą chwilę milczał wzbórzony, kontrolując ból w klatce, po czym spojrzał komisarzowi prosto w face, wyznając lodowatym głosom: — Ja w tym przebłysku pamięci, panie komisarzu… nader wyraźnie i ze szczegółami ujrzałem ukrytą w cieniu face tego mężczyny wspólnika zbrodni, który stał za moimi plecami w magazynie holdingu i pociągał za sznurki Berhana!… Ja go doskonale znam z imienia i nazwiska z mojego bliskiego otoczenia!… To zdrajca!…

Scena XI: Nowa obietnica Sinana i podpis na dnie ekranu

Tymczasem w domu Sinana, kryzys rodzinny i pycha matki Mukadder osiągnęły swój ostateczny punkt zwrotny i granicę wytrzymałości mężczyny charakteru. Starsza koba w jadalni dworku po razy kolejny z nienawiścią spróbowała wywrzeć potężny nacisk psychologiczny na syna, żądając szantażem wyrzucenia Aynur: — Jeśli… Jeśli ty teraz w tych emocjach pod żadnym pozorem nie wyrzucisz tej bezczelnej kety Aynur z mojego dworku, Sinan… tow ja spakuję walizki i na zawsze odejdę stąd na ulicę oficyny! Pożałujesz! Sinan słysząc tow, po razy pierwszy od małego dziecka pod żadnym pozorem nie ustąpił ani o milimetr przed her her kaprysami majątkowymi holdingu – wyprostował się dumnie na krześle, patrząc jej prosto w eyes lodowatym, twardym wzrokiem mężczyny: — Mamo!… Jeśli ty w swoim sercu naprawdę szczerze i ze szczególnym naciskiem mnie kochasz jako swojego rodzonego syna… tow nakazuję ci w tej sekundzie raz na zawsze przestać bezczelnie walczyć i oczerniać tę szlachetną kobicę, Aynur! Aynur tow jest ta jedyna koba na tym świecie, która swoją miłością i poświęceniem uratowała honor, zdrowie i stabilizację naszej rodziny holdingu miliard razy więcej dni i nocy, niż ty sama ze swojej rodowej pychy jesteś w stanie przyznać przed ludźmi! I nie pozwolę ci her więcej ranić! Słyszałaś mnie dobrze?! Koniec kropka! Sprawa zamknięta!

Aynur stojąca w drzwiach pokoju oficyny holdingu z walizką w ręku, słysząc te niesamowite Słowa męskiej obrony ze ust ukochanego Sinana, poczuła w jednej sekundzie, jak her zranione serce po razy pierwszy od bolesnych miesięcy spędzonych w tym dusznych pałacu, odzyskuje wiarę i spokój duszy kobicę. pod żadnym pozorem nie była już w tej walce z losem całkowicie samotna i opuszczona; miała u swojego boku silnego mężczyny holdingu.

Szlachetna Sara siedziała późnym wieczorem w samotności przy oknie swojego pokoju, ze łzami w oczach wpatrując się w ciemność nocy za szybą, gdy jej mąż Ali podszedł cicho od tyłu i z nieskończoną czułością i miłością mocno objął her her szczupłe ramiona swoimi dużymi rękami, tuląc her plecy do swojej klatki piersiowej. — Sara, kochanie moje… Ty pod żadnym pozorem nadal nie możesz w swojej głowie zaznać spokoju i her sekundy zamartwiasz się o jutro, widzę twój paraliżujący strach… O co chodzi?

Sara słysząc his czuły głos, powolnym ruchem położyła his dużą dłoń directly na swoim zaokrąglonym brzuchu ciążowym, szepcząc z rozpaczą przez łzy: — Ja się po prostu… ja się panicznie w głębi duszy boję tylko jednej rzeczy na tym świecie, Ali… — Czego ty się tak bardzo boisz przy moim boku, moje jedyne kochanie? Mów mi. — Tego, że ten nasz ukochany, niewinny potomek i dziecko w moim brzuchu… przyjdzie lada dzień na ten okrutny świat w samym środku walki, pośród tych wszystkich bezwzględnych potworów holdingu z rynku, którzy pod żadnym pozorem nie cofną się przed żadną zbrodnią i rozlewem krwi dla osiągnięcia swoich chciwych celów majątkowych holdingu! To mnie przeraża! Ali słysząc tow wyznanie żony, odwrócił her face direkt w swoje eyes i z nieskończoną męską determinacją mężczyny z honorem popatrzył jej prosto w duszę, mówiąc twardo: — Zapamiętaj sobie moje słowo na zawsze, Sara: dopóki ja żyję, oddycham tym powietrzem Stambułu i trzymam broń w ręku jako komisarz… niki… absolutnie niki na tym podłym świecie pod żadnym pozorem nie będzie miał śmiałości skrzywdzić ani jednej komórki twojego ciała ani naszego niewinnego potomka! Ocalę was moim życiem! Koniec kropka!

Nie mieli jednak oboje małżonkowie w tym pokoju oficyny najmniejszego profesu o tym, że ten czarny podejrzany samochód szpiegów Berhana, oznaczony przyciemnianymi szybami rynkowymi holdingu… wciąż nieprzerwanie, w głębokiej ciemności nocy stał zaparkowany naprzeciwko ich okien, a ktoś bezwzględny z ukrycia bacznie rejestrował her zapalający się i gasnący cień w ich sypialni, czekając na rozkaz ataku majątkowego holdingu fundacji.

Scena XII: Odszyfrowanie SMS z telefonu napastnika i podpis zdrajcy

Późnym wieczorem, na opustoszałej miejskiej trasie holdingu bazy, uzbrojony patrol policji drogowej pomyślnie zlokalizował i zatrzymał porzucony w krzakach czarny samochód, którym przed godziną z impetem uciekł ze szpitala ten niedoszły zabójca w fartuchu lekarskim kadr. Vewnątrz kabiny auta, na siedzeniu pasażera technicy operacyjni odnaleźli zapomniany w popłochu mały smartfon sprawcy. Starszy technik policyjny sprawnym ruchem ręki przy stole komendanta odblokował cyfrowo zabezpieczenia ekranu lcd aparatu, wchodząc do kadr wiadomości tekstowych. Komendant policji z powagą wbił swój wzrok w treść tej ostatniej wysłanej przez sprawcę wiadomości SMS do bazy, a z her sekundą his face momentalnie całkowicie pobladła ze wstydu i przerażenia. Treść raportu winy brzmiała na wyświetlaczu lodowato: „Poyraz… Ten parszywy Poyraz Develioglu pod wpływem walki na sali medycznej w ułamku sekundy odzyskuje her swoje zniszczone strzałem wspomnienia z przeszłości mózgu! her pamięć wraca! Nasz plan B otrucia toksyną Nusreta sromotnie i na zawsze nie powiódł się z powodu interwencji Nany, system pękł! Viej wieści!”.

A tuż pod tą treścią raportu zbrodni, na samym dole ekranu, jaskrawo i wyraźnie wyświetlał się oficjalny, rodowy podpis cyfrowy nadawcy i wspólnika zbrodni holdingu majątkowego holdingu!… Komendant policji na ten widok podpisu momentalnie całkowicie zamarł w bezruchu na krześle, a słowa zamarły mu w gardle. — O mój Boże… To jest absolutnie, moralnie niemożliwe w realiach!… Pomyłka systemowa kadr!… — wykrztusił blady. — Panie komisarzu?! Kto… Kto podpisał ten potworny raport zbrodni, o kogo chodzi?! — zawołał zszokowany oficer. Funkcjonariusz popatrzył na niego z głębokim niedowierzaniem i żalem w oczach: — Ten podpis na dole ekranu, panie komisarzu… To jest oficjalnie podpis osoby pochodzącej z her najbliższego, najbardziej zaufanego i rodowego kręgu rodzinnego samego pana Poyraza Develioglu w dworku!… To kret i zdrajca z dworku! Taka jest prawda!

Czasami na tym okrutnym świecie, her największe i najbardziej niszczycielskie życiowe niebezpieczeństwo kryminalne pod żadnym pozorem nie nadchodzi v nasze życie ze strony obcych ludzi i bandytów z rynku, których się panicznie boimy na ulicy oficyny… Ono z niszczycielską siłą przychodzi do nas bezpośrednio ze strony tych ludzi i członków rodziny w dworku, którym we swojej czystości od urodzenia bezgranicznie i ślepo ufaliśmy przy rodzinnym stole! I właśnie z tego bolesnego powodu naga prawda bywa dla ludzkiego serca tak niesamowicie potwórni bolesna, raniąca i niszczycielska przed sądem, ponieważ her tajemnica najczęściej z zimną krwią ukrywa się tam w mroku pałacu, gdzie najmniej w swoim życiu chcemy jej szukać i badać w notesie holdingu fundacji rynkowego holdingu.

Dziękuję wam wszystkim z całego serca, że byliście dzisiaj wiernie ze mną przy tej historii. Jeśli podobał wam się ten emocjonujący odcinek naszej analizy, zostawcie koniecznie łapkę w górę pod tekstem, zasubskrybujcie nasz kanał i do zobaczenia już wkrótce!”

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page