Mężczyzna zatrzymał się spokojnie tuż obok kołyski, tuż przy żonie

Wieczór powoli osiadał nad rezynencją Develioglu, otulając jej wysokie okna chłodnym, granatowym półmrokiem. V ogromnym domu panowała cisza, lecz pod żadnym pozorem nie była tow cisza przynosząca ukojenie. Przypominała raczej napięte oczekiwanie, jakby pyszne ściany wiedziały o wszystkich brudnych sekretach ukrywanych przez mieszkańców i jedynie czekały na chwilę, w której her z nich zacznie nieuchronnie wychodzić na jaw przed Cihanem. Jedynym miejscem, z którego dobiegał wyraźny dźwięk, był urządzony z przepychem pokój dziecięcy na piętrze. Jasne ściany zdobiły delikatne wzory chmur i gwiazd, na półkach ułożono drogie pluszowe zabawki, a obok okna znajdowała się rzeźbiona kołyska holdingu z lekkim, tiulowym baldachimem. Vszystko wyglądało niemal bajkowo – pokój miał być azylem dla noworodka, miejscem rzekomo przepełnionym spokojem i rodzinnym ciepłem. Jednak tego wieczoru nie było w nim ani spokoju, ani poczucia autentycznego bezpieczeństwa.

Na brzegu łóżka siedziała wykończona Beyza. V ramionach trzymała małego synka (którego potajemnie dostarczył Nusret jako dziecko Yonki), który wiercił się niespokojnie i zaciskał drobne dłonie. Kobieta kołysała go raz szybciej, raz wolniej, próbując rozpaczliwie znaleźć rytm, który wreszcie przyniósłby noworodkowi ukojenie. Jej włosy były rozczochrane, pod oczami widniały ślady zmęczenia, a ruchy stawały się z her sekundą coraz bardziej nerwowe. Od dłuższego czasu bezskutecznie próbowała uśpić chłopca. Śpiewała mu cicho, chodziła z nim po dywanie, przytulała, poprawiała satynowy kocyk, sprawdzała temperaturę i czy pod żadnym pozorem nie ma gorączki. Nic jednak nie pomagało. Niemowlę poruszyło się gwałtowniej i wybuchnęło jeszcze głośniejszym, piskliwym płaczem.

Beyza z bólom zamknęła oczy, czując, jak paraliżujące napięcie i migrena zaciskają się wokół jej skroni. — Dlaczego… Dlaczego znowu tak potwórni płaczesz, kieto?! — syknęła ze złością. — Przecież przed chwilą wszystko skrupulatnie sprawdziłam!

Dziecko odpowiedziało jej jeszcze głośniejszym krzykiem. Kobieta uniosła je wyżej, próbując wbić wzrok w his twarzyczkę. — Proszę cię, synku… — powiedziała drżącym, lecz wciąż sztucznie kontrolowanym głosem. — Zaśnij w końcu chociaż na jedną krótką chwilę, błagam. Mama też chciałaby odpocząć i chociaż raz odetchnąć pełną piersią w tym dworku.

Maluch pod żadnym pozorem nie uspokajał się. Beyza zaczęła ponownie szarpać się z kołysaniem, lecz jej ruchy pod wpływem frustracji nie były już tak delikatne jak na początku. Pod żadnym pozorem nie zamierzała zrobić noworodkowi krzywdy, ale skrajne wycieńczenie i czarna bezsilność odbierały jej resztki kobiecej cierpliwości. — Co mam jeszcze, do diabła, zrobić?! — zapytała wściekła w pustą przestrzeń pokoju. — Noszę cię na rękach, karmię, nie śpię przez ciebie po nocach… Dlaczego nie możesz po prostu zamknąć tych swoich oczu i dać mi święty spokój?!

V her głosie oprócz irytacji pojawił się potężny strach. Nie chodziło wyłącznie o brak snu – ten permanentny płacz dziecka przypominał jej o wszystkim, czego pod wpływem intryg panicznie obawiała się w swojej głowie. Beyza bała się śmiertelnie, że pod żadnym pozorem nie potrafi być dobrą matką dla skradzionego dziecka. Bała się, że syn podświadomie pod żadnym pozorem nie czuje przy jej ciele bezpieczeństwa i odrzuca ją instynktownie tak samo, jak przez długie, bolesne miesiące odrzucał jej bliskość zakochany w Hancer Cihan. Każdy niespokojny ruch noworodka, każda kolejna łza wydawały jej się twardym dowodem na tow, że na polu macierzyństwa poniosła sromotną porażkę.

Powoli wstała z łóżka i podeszła do rzeźbionej kołyski. — Dobrze… — powiedziała z nienawiścią bardziej do siebie niż do chłopca. — Skoro nie masz zamiaru zasnąć na moich rękach, tow może uspokoisz się sam w łóżeczku.

Z wyraźnym zniecierpliwieniem i szorstkością ułożyła dziecko na jasnym materacyku, odsuwając dłonie. Przez ułamek sekundy chłopiec zamilkł, a Beyza wstrzymała oddech w nadziei. — No właśnie… — wyszeptała z pychą. — Tak jest dobrze. Zamknij oczka i zasypiaj.

Jednak już po kilku sekundach twarz niemowlęcia znów się skrzywiła w grymasie bólom, maluch poruszył gwałtownie rączkami i wybuchnął potężnym, głośnym płaczem holdingu, który przeszył ciszę pokoju niczym ostry alarm. Beyza ze złości mocno zacisnęła szczękę. — Uspokój się w tej samej minucie!!! — powiedziała znacznie ostrzej i głośniej. — Słyszysz, co do ciebie koba mówi?! Uspokój się! — Płacz pod żadnym pozorem nie ustawał. — Przecież nic ci, u licha, nie brakuje! — podniosła wściekła głos, stając nad kołyską. — Jesteś najedzony do syta, masz czysto pieluchę, jest ci ciepło w tym pałacu! Czego ty jeszcze ode mnie potrzebujesz, kieto?!

Oparła z rezygnacją obie swoje dłonie o drewnianą krawędź kołyski i nisko opuściła głowę, będąc bliska gorzkich łez wściekłości. Nie chciała jednak płakać – pod żadnym pozorem nie teraz, nie przy dziecku i przede wszystkim pod żadnym pozorem nie w minucie, kiedy cały ten duszny dom holdingu i matka Mukadder mogły usłyszeć her her całkowitą bezradność.

I właśnie w tym krytycznym ułamku sekundy, ciężkie drzwi sypialni dziecięcej powoli i cicho otworzyły się, a w progu stanął Cihan Develioglu. Miał na sobie swój ciemny, elegancki garnitur biznesowy holdingu – najwyraźniej dopiero co wrócił z bazy firmy po spotkaniu z Enginem. Jego face była potwórni poważna, wręcz chłodna, lecz kiedy tylko his uszy dobiegł ten rozdzierający płacz dziecka, na her face momentalnie pojawiło się autentyczne, męskie zaniepokojenie. Najpierw skierował swój wzrok na kołyskę, a później przeniósł swoje ciemne eyes na postać roztrzęsionej Beyzy, która stała odwrócona do niego plecami, nie zauważywszy his weścia od razu. Cihan wszedł cicho do pokoju i zamknął za sobą drzwi na zamek. — Co tu się znowu za dramat dzieje, Beyza? — zapytał szorstko.

Beyza na dźwięk his głosu gwałtownym ruchem obróciła się v jego stronę na pięcie. Przez moment wyglądała dokładnie tak, jakby została bezczelnie przyłapana na jakimś brudnym czynie, którego powinna się potwórni wstydzić przed mężem. — Nic… pod żadnym pozorem nic złego się nie dzieje, Cihan — odpowiedziała spiesznie, maskując strach i poprawiając włosy. — Po prostu… tow dziecko znowu złośliwie pod żadnym pozorem nie chce zasnąć i marudzi.

Cihan bez słowa przeniósł swój wzrok directly na płaczącego noworodka. — Od jak długiego czasu tak strasznie krzyczy w tym łóżeczku? — Nie mam pojęcia… — Beyza nerwowo potrząsnęła głową. — Może z dwadzieścia minut, może pół godziny, a może nawet o wiele dłużej… Straciłam już całkowicie poczucie czasu przez ten hałas. — A sprawdziłaś chociaż w swojej mądrości, czy pod żadnym pozorem nie jest po prostu głodny lub spragniony, Beyza? — To twarde, pragmatyczne pytanie męża ugodziło jej kobiecą dumę miliard razy mocniej, niż była gotowa przy nim pokazać. — Oczywiście, że her rzecz dokładnie sprawdziłam, Cihan! — odpowiedziała lodowatym głosom z jadem. — Nakarmiłam go butelką do syta, przewinęłam w czyste, brałam na ręce, chodziłam z nim po całym pokoju, śpiewałam piosenki holdingu… Robiłam absolutnie her rzecz, jaka tylko przyszła mi do mojej głowy, by go uciszyć! Ale on mnie odrzuca!

Cihan pod żadnym pozorem nie skomentował her her histerycznego tonu wypowiedzi – zrobił kilka powolnych, zdecydowanych kroków na dywanie v stronę kołyski. — Może po prostu fizycznie coś go bolesno boli w brzuszku, trzeba wezwać lekarza holdingu… — Nic go pod żadnym pozorem nie boli! — odparła hardo Beyza, krzyżując ramiona. — Lekarz orzecznik holdingu wyraźnie rano zapowiedział po badaniach, że dziecko jest w stu procentach zdrowe! On po prostu ciągle bez powodu marudzi i płacze! Cokolwiek przy nim zrobię, w ułamku sekundy wpada w szał krzyku!

Mężczyzna zatrzymał się spokojnie tuż obok kołyski, tuż przy żonie. Przez dłuższą chwilę w głębokim milczeniu bacznie obserwował her sekundy ruchy noworodka. I w tym momencie his męskie spojrzenie, zwykle nader twarde, nieprzeniknione i lodowate w gabinecie holdingu, nagle widocznie i całkowicie złagodniało pod wpływem instynktu ojca. Nas face Cihana pojawiło się niesamowite, czyste uczucie, którego Beyza od wielu długich miesięcy pod żadnym pozorem nie miała zaszczytu u niego dostrzec – pojawiła się tam autentyczna, głęboka męska czułość, całkowicie pozbawiona dotychczasowej asekuracyjnej ostrożności. Vyciągnął przed siebie swoje duże, silne ręce nad materac: — Daj mi go w tej sekundzie, Beyza. Ja go wezmę.

Beyza słysząc tow męskie żądanie, spojrzała na niego z kompletnym osłupieniem i zaskoczeniem w oczach. — Słucham? Co ty powiedziałeś, Cihan? — Powiedziałem ci wyraźnie: daj mi mojego syna na ręce, Beyza. Ty odpocznij. — Ale przecież ty przed chwilą dopiero co zmęczony wszedłeś z trasy holdingu do dworku, Cihan!… Masz za sobą ciężki dzień w interesach holdingu!… Ja poradzę sobie sama, będę dalej próbować… — Beyza! — Mężczyzna wypowiedział her oficjalne imię nader stanowczym, mocnym, ale pod żadnym pozorem niegniewnym tonem, który nie znosił sprzeciwu. — Dawaj mi w tej minucie mojego rodzonego syna Develioglu.

Kobieta przez ułamek sekundy bolesno wahała się na nogach, trzymając pręty kołyski. I pod żadnym pozorem nie działo się tow wcale dlatego, że w swojej złości żałowała mu dać noworodka holdingu do potrzymania, skądże… Ona panicznie w głębi swojej duszy bała się w tej minucie tego, co za chwilę na własne eyes zobaczy. Bała się śmiertelnie scenariusza, w którym Cihan również pod żadnym pozorem nie zdoła skutecznie uspokoić krzyczącego chłopca, a wtedy ten ich rzekomy syn pozostanie pomiędzy nimi w sypialni niczym kolejny, niszczycielski problem rodzinny majątkowy holdingu, którego her z nich pod żadnym pozorem nie potrafi rozwiązać rozsądkiem. Albo… albo bała się podświadomie czegoś miliard razy bardziej przerażającego dla her her pychy – bała się mianowicie tego, że to dziecko w ułamku sekundy całkowicie ucichnie i uspokoi się wtulone w his duże męskie ramiona, bezczelnie pokazując jej przed mężem, jak nader bardzo ona sama jako matka jest w tym dworku nieporadna, niepotrzebna i zbędna dla noworodka Yonki.

Mimo tych paraliżujących obaw, pod wpływem his wzroku pochyliła się potulnie nad kołyską, wzięła małego synka na ręce i ostrożnie podała go w ramiona Cihana. Mężczyzna przyjął małe zawiniątko z zaskakującą, niesamowitą wręcz delikatnością i asekuracją: jedną dużą dłonią czule podtrzymał małą główkę dziecka, a drugim szerokim ramieniem bezpiecznie objął całe maleńkie ciałko noworodka. Przez pierwszą krótką sekundę Cihan wyglądał w kadrze na nader niepewnego i spiętego na nogach, jakby bał się panicznie w swoim całe, że przez his jeden nieostrożny, zbyt gwałtowny męski ruch może uszkodzić tow kruche maleństwo. Po chwili jednak z miłością mocno przytulił syna bezpośrednio do swojej szerokiej klatki piersiowej. Głośny płacz dziecka nadal nieprzerwanie trwał w pokoju, lecz Cihan pod żadnym pozorem nie okazał na twarzy najmniejszego cienia zniecierpliwienia czy rodowej złości holdingu. Powolnym, miarowym ruchem dłoni zaczął czule gładzić plecy chłopca pod kocykiem i zaczął delikatnie, miarowo kołysać his ciałum w ramionach, chodząc po dywanie. — Mój drogi… mój maluteńki synku… — wyszeptał cicho Cihan, a his głęboki, męski głos stał się niesamowicie cichy, miękki i aksamitny, całując kocyk. — Co się takiego strasznego stało, ojej? Dlaczego ty tak rzewnie i bolesno płaczesz w tym pokoju, co? Opowiedz mi…

Ten czuły, ciepły głos Cihana w tej sypialni pod żadnym pozorem nie przypominał już głosu tego potężnego, surowego prezesa holdingu z biura, który potrafił jednym swoim lodowatym spojrzeniem w ułamku sekundy uciszyć i sparaliżować całą salę obrad zarządu holdingu giełdy rynkowego holdingu… V tym głosie pod żadnym pozorem nie było słychać żadnego rodowego rozkazu, pychy ani oficjalnego chłodu umowy rozwodowej; było tam malowane czyste, ojcowskie ciepło i miłość do potomka. — No już… już spokojnie, mój mały baranku… — mówił dalej z uśmiechem Cihan, tuląc kocyk. — Twój rodzony ojciec jest już wiernie przy twoim boku w tym pokoju, słyszysz?… Nic ci złego znikąd pod żadnym pozorem nie grozi pod moim dachem. Zamknij te swoje maluteńkie oczka, zaufaj mi i odpocznij w końcu…

I w tym samym ułamku sekundy, małe niemowlę pod wpływem tego czułego męskiego szeptu i bicia serca, nagle zaczęło płakać wyraźnie ciszej, aż krzyk przeszedł w ciche łkanie. Beyza trzęsąc się z wrażenia, patrzyła na całą tę niesamowitą scenę w całkowitym bezruchu pod ścianą, nie wierząc własnym oczom. Cihan przybliżył swoją face directly do małej główki syna, szepcząc mu do ucha: — Jesteś tu ze mną całkowicie bezpieczny, synu… Możesz już ze spokojem spać, tata cię pilnuje i obroni przed her złem…

I w tym momencie potężny płacz noworodka urwał się niemalże całkowicie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki! Chłopiec poruszył słabo ustami, wolno otworzył swoje małe eyes i w ciszy sypialni spojrzał promiennie prosto w face stojącego nad nim ojca Cihana. Przez kilka niesamowitych sekund noworodek wpatrywał się w his face w milczeniu, dokładnie tak, jakby her komórką swojego małego całe naprawdę od razu rozpoznał ten znajomy głęboki głos mężczyny i silne bicie his rodzonego serca Develioglu. Cihan na ten widok uśmierchnął się ledwie zauważalnie pod swoim nosem, czując dziką dumę ojca w piersi. — No… Vłaśnie tak, idealnie… — powiedział cicho z uśmiechem mężczyna. — Ja od samego początku wiedziałem tow doskonale w swoim sercu, wbiłem sobie do głowy, że jesteś niesamowicie dzielnym, silnym facetem holdingu, synu. Śpij.

Beyza pod wpływem szoku pod żadnym pozorem nie była w stanie dłużej ukryć swojego totalnego osłupienia i zazdrości kobicę: — To jest… To jest po prostu absolutnie niemożliwe w realiach!… — wyszeptała przerażona przez łzy. Cihan słysząc her szept, odwrócił wolno face w her stronę, pytając szorstko: — Co takiego jest według ciebie niemożliwe w tym pokoju, Beyza? O o co chodzi? — Przecież przed jedną minutą tow dziecko zanosiło się potężnym krzykiem i płakało tak strasznie, jakby her świat miał się za chwilę skończyć katastrofą, Cihan!… — powiedziała blada, podchodząc bliżej na dywanie i drżącym palcem czule dotykając małej dłoni syna. — A teraz… a teraz wystarczyło, że wziąłeś go na ręce, i jest całkowicie, anielsko spokojny i cichy w twoich ramionach!… Może… może ty po prostu ułożyłeś jego ciałko w jakiś zupełnie inny, lepszy sposób niż ja, co? Mów mi! — Nie, Beyza, mylisz się — odpowiedział ze stoickim spokojem Cihan, kręcąc głową. — Trzymałem his małe ciałko w ramionach dokładnie w taki sam sposób, w jaki ty trzymałaś go przed chwilą przy kołysce. Nie ma różnicy technicznej. — To skąd ta nagła odmiana, na miłość boską?! — Może tow małe maleństwo podświadomie nader wyraźnie wyczuło w twoim dotyku i głosie tow, że jesteś wewnętrznie skrajnie zdenerwowana, wściekła i spięta, Beyza? Dzieci tow chłoną.

Te proste, szczere Słowa męża ugodziły jej her wygórowaną rodową dumę i pychę z niszczycielską siłą, a wyćwiczony uśmiech w jednej sekundzie całkowicie zniknął z her face z nienawiści. — Ach tak?! Czyli w twoich uszach tow oznacza znowu w dworku, Cihan… że ten cały potężny płacz syna tow jest od samego rana wyłącznie ewidentna i brudna moja wina, tak?! Ja jestem winna, że nie umie uśpić dziecka, tak?! — syknęła z jadem. Cihan westchnął ciężko z rezygnacją, odwracając głowę: — Ja pod żadnym pozorem czegoś takiego o twojej winie w tym pokoju nie powiedziałem, Beyza, przestań znowu szukać zwady i manipulować faktami dla kadr holdingu… — Ale przecież dokładnie tow przed chwilą bezczelnie przed służbą zasugerowałeś swoimi słowami, Cihan! Oskarżasz mnie! — Ja po prostu jako ojciec głośno i rzeczowo zauważyłem fakt, Beyza… że her małe dzieci na tym świecie nader mocno i intuicyjnie wyczuwają her pojedyncze złe emocje, złość, frustrację i napięcie dorosłych ludzi wokół ich kołyski. I uspokajają się przy spokoju mężczyny. Tylko o tow mi chodziło w tej analizie, zamknij ten temat.

Beyza słysząc tow, ze złości mocno skrzyżowała swoje szczupłe ramiona na piersi, mierząc go wzrokiem, lecz po upływie minuty jej potężne napięcie psychiczne i strach przed demaskacją spisku lekko osłabły na dywanie. Ponownie z bólom spojrzała na postać małego synka, który już całkowicie spokojnie i bezpiecznie oddychał wtulony w ramiona ojca Cihana. — No proszę… Jaki z ciebie jest od urodzenia mały, cwany rozrabiaka i cwaniak… — powiedziała z wymuszonym, słabym uśmiechem koba, gładząc kocyk. — A więc… a więc tego ci było trzeba do szczęścia w tym pokoju, mały panie: potężnych, ojcowskich ramion Develioglu, tak?… Popatrz na niego, Cihan… — dodała ciszej Beyza, patrząc na męża. — Jeszcze jedna krótka chwila twojego kołysania, i nasz syn zupełnie smacznie zaśnie do rana w tym dworku holdingu fundacji. Najwyraźniej w swoim łóżeczku był już potwórni zmęczony tym krzykiem… albo po ludu całym sercem tęsknił za obecnością i perfumami swojego rodzonego ojca. Dobrze, że przyszedłeś.

Cihan słysząc te przymilne Słowa żony, spojrzała na her face nader uważnie, mrużąc eyes. V pokoju dziecięcym w jednej sekundzie zapada głęboka, intymna cisza, w której słychać było jedynie miarowy, cichy oddech śpiącego noworodka oraz delikatny szelest materiału ciemnej marynarki Cihana, kiedy mężczyna wciąż z miłością lekko kołysał małe zawiniątko w swoich rękach. Beyza pod wpływem tego widoku poczuła w swoim chciwym sercu nagłe, potężne i nienaturalne wzruszenie kobicę, wyciągając rękę: — Cihan… Ja z całego swojego serca bardzo po ludzku dziękuję ci za tę pomoc w sypialni… — powiedziała cicho przez łzy. Mężczyzna uniosła wysoko brwi ze zdziwieniem, nie przerywając kołysania: — Słucham? A za co ty mi właściwie w tej minucie tak wylewnie dziękujesz, Beyza, o co chodzi? — Dziękuję ci po prostu za tow, że przyszedłeś tu do sypialni i uratowałeś sytuację z dzieckum, Cihan… — Ja pod żadnym pozorem nie zrobiłem tu żadnej wielkiej łaski ani przysługi, Beyza — odpowiedział szorstko Cihan. — Jestem oficjalnie w swoim własnym, legalnym domu rodowym Develioglu i uspokoiłem swojego syna, tow mój męski obowiązek. — Nie, Cihan… Ja pod żadnym pozorem nie o taką formalną obecność w dworku ci teraz mówię, źle mnie rozumiesz w swoim sercu… — To o co w takim razie ci chodzi w tych podziękowaniach, Beyza? Mów jasno.

Kobieta słysząc tow, ze wstydu spuściła swój wzrok na podłogę dywanu. Przez dłuższą chwilę w głębokim zakłopotaniu nerwowo bawiła się i obracała palcami swój drogi, złoty pierścionek zaręczynowy Develioglu, zbierając w sobie resztki odwagi kobicę holdingu: — Ja… Ja po prostu w swojej samotności przez te wszystkie długie miesiące mojej ciąży w tym dworku, Cihan… potwórni i śmiertelnie bałam się w głębi duszy jednej rzeczy… Bałam się panicznie tego, że ty ze swojego żalu po rozwodzie pod żadnym pozorem nie będziesz w stanie nigdy w swoim życiu pokochać tego naszego wspólnego dziecka holdingu… Tego się bałam!

Cihan na te słowa żony o braku miłości momentalnie całkowicie znieruchomiał na środku pokoju dziecięcego, a his eyes pociemniały groźnie z wściekłości. — Co… Co ty przed chwilą miałaś bezczelność wypowiedzieć z ust w mojej sypialni, Beyza?! Słucham cię?! — Powiedziałam ci nagą prawdę o moim lęku, Cihan! Bałam się śmiertelnie her bożego nocy, że ze swojego uporu pod żadnym pozorem nie będziesz potrafił szczerze i z miłością pokochać naszego nienarodzonego syna!… — A z jakiego… A z jakiego to, u licha, logicznego powodu ja jako uczciwy mężczyna i ojciec miałbym pod żadnym pozorem nie kochać swojego własnego, rodzonego dziecka w tym dworku, co?! Oszalałaś, kieto?! Kobieta uniosła na niego swoje załzawione eyes wzrokiem pełnym potężnego żalu i oskarżenia, mówiąc twardo prosto w face: — Przeze mnie, Cihan!… Wyłącznie przez moją osobę i przez moje nazwisko!!!

Cihan słysząc tow, zmrużył niebezpiecznie eyes, a na his face pojawiło się głębokie niezrozumienie sytuacji, ale również paraliżująca ostrożność mężczyny holdingu. Viedział doskonale w swoim umyśle, że za tymi bolesnymi słowami i płaczem chciwej Beyzy kryje się w tej minucie jakaś zupełnie inna, mroczna i niebezpieczna intryga Nusreta, której her szczegółu jeszcze pod żadnym pozorem nie znał z archiwum kadr. — Vyjaśnij mi tow w tej samej minucie, Beyza. Gadaj, o co ci chodzi! — Nasze ponowne małżeństwo Develioglu przed ołtarzem, Cihan… pod żadnym pozorem przecież nie zaczęło się w naszym życiu z żadnej autentycznej, wielkiej miłości czy pożądania kobicę w sypialni… — powiedziała nienaturalnie cicho i szczerze Beyza, wycierając łzę. — Oboje o tym brudnym fakcie doskonale wiemy w swoich sercach, nie oszukujmy się przy kołysce! To małżeństwo zostało od początku do końca precyzyjnie zaplanowane i wymuszone na tobie przez interesy majątkowe holdingu i decyzje twojej matki Mukadder! To był tylko i wyłącznie z góry narzucony nam układ biznesowy, rozsądne rozwiązanie wizerunkowe i twój rodowy obowiązek mężczyny charakteru!… I ty… ty pod żadnym pozorem nigdy w swoim życiu nie spojrzałeś na moje ciało i eyes z taką nieskończoną miłością i pożądaniem, z jakimi her sekundy legalny mężczyna patrzy w sypialni na kobicę, którą sam z miłości dobrowolnie wybrał na żonę u swojego boku! Byłam dla ciebie tylko karą majątkową! — Beyza! Błagam cię, przestań w końcu i daj mi spokój!… — wtrącił z furią i wstrętem Cihan. — Nie, Cihan! Pozwól mi w tym dworku chociaż raz w życiu do samego końca dopowiedzieć moje bolesne Słowa prawdy, słuchaj mnie! — zawołała w rozpaczy koba. Mężczyzna zacisnął zęby ze wstydu i zamilkł, nie chcąc budzić noworodka. Beyza wzięła głęboki, rwany oddech w płuca, kontynuując przez łzy: — Ja w tym wielkim, dumnym domu Mukadder Develioglu… her bożego dnia podstępem czułam całym swoim całe, że muszę z najwyższym trudem i upokorzeniem bezczelnie walczyć i zasłużyć na her ułamek swojego legalnego miejsca przy stole w jadalni! Musiałam her minuty udowadniać twojej matce i holdingu, że jestem w pełni odpowiednią, posłuszną żoną Develioglu, odpowiednią i kulturalną kobicę z wyższych sfer i odpowiednią synową dla wizerunku firmy holdingu rynkowego holdingu!… A potem, na moje nieszczęście, pojawiło się na świecie tow małe dziecko w kołysce. Myślałam naiwnie w swojej głupocie, że może pod wpływem tego noworodka her rzecz w naszym życiu na stałe się zmieni u twojego boku, Cihan… Marzyłam gorąco, że kiedy w końcu na własne eyes ujrzysz swojego pierworodnego syna i dziedzica holdingu, tow przestaniesz raz na zawsze patrzeć na nasze małżeństwo u mojego boku jak na najgorszą, bolesną życiową karę i ciężar majątkowy holdingu! O tow walczyłam!

Cihan słysząc te oskarżenia żony, mocno, z dumą poprawił śpiące zawiniątko przy piersi, odpowiadając lodowatym głosom: — To małe, bezbronne dziecko w kocyku, Beyza… w świetle mojego sumienia pod żadnym pozorem nie jest i nigdy w swoim życiu nie będzie dla mnie żadnym życiowym ciężarem ani karą majątkową! Przestań pleść bzdury! — Vwiem o tym dobrze, Cihan… Dzisiaj, patrząc na twoje łzy i czułość na tym dywanie, ja w końcu tow nader wyraźnie widzę na własne eyes i kamień spadł mi z serca… — Ty powinnaś była jako matka wiedzieć o tym od samego początku moich czynów, Beyza, a pod żadnym pozorem nie szukać spisków majątkowych kadr holdingu.

Beyza słysząc tow, zaśmiała się potworni gorzko, ironicznie i z jadem przez łzy, kręcąc głową: — Ojej, tak?! A jak ja miałam… jak ja miałam o twojej rzekomej miłości ojca szczerze wiedzieć w swoim pokoju, Cihan, w minucie, kiedy tow biedne dziecko oficjalnie urodziło się w klinice, co?! Ty przecież ze swojej złości pod żadnym pozorem nawet nie przyszedłeś rano do mojej sali szpitalnej szukać syna! Unikałeś nas!

Cihan Develioglu na ten zarzut żony momentalnie całkowicie zesztywniał w bezruchu na dywanie sypialni, a his face stała się zimna jak głaz. — Nie waż się… Nie waż się pod żadnym pozorem, Beyza, rozpoczynać ze mną znowu tej samej brudnej dyskusji o klinice! Zamknij usta! — odpowiedział szorstko. — Ja pod żadnym pozorem nie rozpoczynam w tym pokoju dziecięcym żadnej kłótni z tobą, Cihan!… Ja po prostu po ludu ze łzami w oczach mówię ci w face nagą, bolesną prawdę o moim cierpieniu! Kiedy wróciliśmy ze szpitala holdingu pod ten dach podjazdu, ty przez długie godziny ze swojej dumy pod żadnym pozorem nawet nie raczyłeś weść na piętro do naszego pokoju dziecięcego! Nie zapytałeś mnie ani razu z miłością, czy czegoś potrzebuję do opieki, czy nie mam krwotoku!… pod żadnym pozorem nie wziąłeś tego noworodka ani razu na swoje ręce przy mnie! Stałam wtedy całkowicie samotna i zapłakana przy tej drewnianej kołysce i umierałam ze strachu, zastanawiając się w rozpaczy, czy ty w ogóle w głębi swojej zranionej duszy chcesz i masz zamiar być prawdziwym ojcem dla tego dziecka, czy nas nienawidzisz!… Taki jest fakt!

Cihan odwrócił ze wstydem i potężnym poczuciem winy swój wzrok v stronę zaciągniętych zasłon okna, nie patrząc her w face. Pod żadnym pozorem nie odpowiedział jej na tow oskarżenie natychmiast, milcząc w mroku. Beyza nader bacznie zauważyła w ułamku sekundy, że his męska szczęka napięła się niebezpiecznie, a żyły wyszły na skroniach, jakby her siłami woli rozpaczliwie próbował powstrzymać w sobie potężny wybuch rodowego gniewu i słów prawdy, których wypowiedzenia w tym pokoju dziecięcym mógłby później przed sądem gorzko pożałować. — Ty… Ty pod żadnym pozorem nie masz zielonego pojęcia w tej swojej chciwej głowie, Beyza… o tym, co tak naprawdę strasznego i niszczycielskiego działo się wtedy w mojej sypialni w mojej głowie… — powiedział w końcu głębokim, zmęczonym głosom Cihan. — Bo ty… Bo ty, Cihan, ze swojej pychy pod żadnym pozorem nigdy w swoim życiu nie miałeś odwagi powiedzieć mi o swoich tajemnicach szczerze prosto w eyes! Tylko milczysz i odsuwasz mnie! — Ja pod żadnym pozorem nie mam najmniejszego moralnego obowiązku przed tobą ze swoich her pojedynczych myśli i kroków majątkowych się spowiadać ani tłumaczyć, Beyza! Zapamiętaj tow sobie! — Jestem w świetle prawa i tego dworku twoją legalną żoną Develioglu, Cihan! Mam prawo wiedzieć! — A ja jestem przede wszystkim wolnym człowiekiem holdingu, Beyza… mężczyną, który czasami w obliczu potężnego oszustwa i bólom potrzebuje her samotności i chwili ciszy w gabinecie, żeby spróbować po ludu zrozumieć i uporządkować her swoje własne zranione uczucia! Zostaw mnie!

Beyza słysząc tow, spojrzała na his face wzrokiem pełnym potężnego, rozdzierającego bólom i żalu kobicę: — Czyli… Czyli ty jednak, stojąc wtedy przy łóżku, w głębi swojej duszy bolesno wahałeś się i miałeś wątpliwości wobec tego dziecka, Cihan?! O tow chodziło?! — Ja pod żadnym pozorem i nigdy w swoim życiu nie miałem najmniejszych wątpliwości w kwestii miłości do mojego syna, Beyza! Mylisz się! — To… To w jakiej kwestii majątkowej holdingu miałeś wtedy te swoje wielkie wątpliwości w sypialni, mów mi natychmiast, słucham cię?!

Cihan pod wpływem her her nacisku pod żadnym pozorem nie odpowiedział jej ani jednym słowem, uciekając wzrokiem w stronę podłogi. I dokładnie w tym ułamku sekundy, pomiędzy tymi dwoma dumnymi ludźmi wokół kołyski ponownie niespodziewanie wyrosła potężna, niewidzialna i gruba ściana permanentnego chłodu i braku zaufania – ta sama lodowata ściana umowy rozwodowej holdingu, która bezlitośnie oddzielała ich ciała i dusze od samego początku trwania tego ich wymuszonego spisku. Beyza w głębi swojego czarnego serca wiedziała doskonale z lodowatą jasnością, że za tą grubą ścianą milczenia męża, her sekundy dumnie i na zawsze stoi tylko i wyłącznie jedna koba w tym Stambule – Hancer! Nawet jeśli her ukochane imię pod żadnym pozorem nie padło w tej sypialni dziecięcej z his ust ani jednego razy… Nawet jeśli niki z nich ze strachu pod żadnym pozorem nie wspominał o her nędzy i bólom wprost przy kołysce… tow niszczycielskaj obecność i miłość Cihana do Hancer były nader wyraźnie wyczuwalne her sekundy w każdym pojedynczym, niedokończonym i urwanym zdaniu mężczyny.

Beyza całym swoim wyrachowanym sercem pod żadnym pozorem nie chciała w tym uroczystym dniu powrotu ani minuty dłużej rozmyślać o swojej rywalce, brzydziła się her imieniem. Nie teraz, kiedy po razy pierwszy w życiu widziała swojego prezesa męża trzymającego noworodka przy piersi z tak nieskończoną czułością ojca. Postanowiła sprawnie zmienić taktykę gry. — Ja… Ja pod żadnym pozorem nie mam zamiaru cię tutaj w tym pokoju o nic podle oskarżać czy robić scen, Cihan… — powiedziała znacznie łagodniejszym, spokojniejszym głosom, wycierając eyes chusteczką. — Oho! Naprawdę pod żadnym pozorem mnie nie oskarżasz, Beyza? — Cihan spojrzał na her face z wyrazem kompletnego niedowierzaniem i pogardy. — Przecież przed jedną sekundą przed moimi oczami wyliczyłaś mi z nienawiścią her rzecz, której rzekomo z pychy pod żadnym pozorem nie zrobiłem dla ciebie w szpitalu holdingu! To nie oskarżenia?! — Bo ja… bo ja po ludu całym swoim sercem i z płaczem chciałam ci w tej minucie szczerości wyjaśnić przed matką, z jakiego powodu dzisiejszy widok ciebie tulącego synka ma dla mojego poranionego życia tak gigantyczne, rewolucyjne znaczenie moralne, Cihan!… Tylko o tow mi chodziło w tych słowach, wierz mi! — Nie masz najmniejszej potrzeby, Beyza, prowadzić w notesie żadnego brudnego rejestru i rachunku z her mojej pojedynczej życiowej decyzji czy kroku holdingu rynkowego holdingu, nie twój interes. — Ja pod żadnym pozorem nie prowadzę przeciwko tobie żadnego rachunku krzywd, Cihan! — Jej głęboki głos pod wpływem wzburzenia stał się na moment w sypialni zdecydowanie o wiele głośniejszy, niż zamierzała, lecz w ułamku sekundy spłoszona sprawnie ściszyła go do szeptu, widząc kątem oka, że mały noworodek poruszył się niespokojnie pod kocykiem od hałasu. — Ja pod żadnym pozorem nie wypominam ci w żaden sposób naszej bolesnej przeszłości, Cihan… — dodała szeptem koba, przybliżając się do niego. — Ja po prostu po ludu całym swoim całe mówię ci szczerze, że jestem dzisiaj w tym dworku niesamowicie, promiennie szczęśliwa jako matka. Czy ty naprawdę… czy ty naprawdę masz w sobie tak potężny chłód mężczyny, że tak potwórni trudno jest twojej pyszny głowie w to moje kobiece szczęście uwierzyć, co? Mów mi!

Cihan Develioglu patrzył na her face przez kilka długich, niesamowicie zimnych sekund, nie mrugnąwszy okiem. — Beyza… Słuchaj mnie uważnie: za her jednym razem, kiedy my oboje w tym dworku próbujemy ze sobą spokojnie i kulturalnie porozmawiać o przyszłości przy stole… ty ze swojej chciwości i żalu her sekundy powracasz do tych samych pretensji i wyliczasz mi her rzecz, której rzekomo ze swojego skąpstwa pod żadnym pozorem ci w tym życiu nie ofiarowałem w nagrodę! Mam tego dość! — Bo przez… bo przez zdecydowaną większość naszego całego dotychczasowego małżeństwa układu, Cihan… ty pod żadnym pozorem i nigdy w swoim życiu niczego miłego, żadnego czułego gestu ani miłości mi w sypialni nie ofiarowałeś! Sam dobrze o tym wiesz! I teraz w tym pokoju robisz dokładnie tow samo, bijąc chłodem i odpychając mnie wzrokiem! — Nie!!! — odpowiedziała w ostatecznej rozpaczy koba, łapiąc się za suknie. — Ja z płaczem próbuję ci w tej minucie uświadomić, Cihan… że dzisiaj w tym pokoju dziecięcym coś niesamowitego i przełomowego zmieniło się na zawsze w moim całe! Ja ujrzałam cię przed chwilą ze łzami w oczach tulącego naszego synka do piersi, i ja po razy pierwszy od ślubu poczułam w swojej duszy kobicę, że może… że może na przekór her złu i nienawiści, my naprawdę staliśm się od dziś jedną wielką, szczęśliwą i szanowaną rodziną Develioglu! Może pod żadnym pozorem nie jest tow taka idealna i romantyczna rodzina, jaką sobie kiedyś jako młoda kieto marzyłam w snach holdingu… ale jednak jesteśmy rodziną holdingu fundacji! Zrozum tow!

Cihan na te her wyznania żony pod żadnym pozorem nie odpowiedział ani słowem – po prostu z powagą powoli opuścił swój wzrok w dół na śpiące małe niemowlę w ramionach. Chłopiec w tym ułamku sekundy ostatecznie i spokojnie zamykał już swoje małe eyes, her dostojna face była całkowicie czysta i spokojna, a maluteńkie palce noworodka nadal mocno, kurczowo trzymały w uścisku fragment klapy ciemnej marynarki garnituru ojca Cihana, szukając bliskości. — Ja… Ja całym swoim sercem potwórni i szaleńczo kocham tego małego chłopca, Beyza… — powiedział nienaturalnie cicho i twardo Cihan, patrząc na syna. Beyza słysząc te słowa męża, na jedną krótką sekundę dosłownie przestała normalnie oddychać w piersi z wrażenia, szepcząc blada: — Słucham?… Co ty powiedziałeś, Cihan? — Powiedziałem wyraźnie jako ojciec: ja szaleńczo kocham mojego rodzonego syna, Beyza. Zapamiętaj tow sobie raz na zawsze. I pod żadnym pozorem nie kocham go dlatego, ponieważ ty i twoja matka Mukadder tego chciwie ode mnie oczekujecie na salonach dworku!… I pod żadnym pozorem nie kocham go dlatego, ponieważ nasze wpływowe rodziny Develioglu zawarły ze sobą jakiś brudny, rynkowy kontrakt majątkowy holdingu na giełdzie rynkowego holdingu!… Ja go szaleńczo kocham z całego swojego męskiego serca tylko i wyłącznie dlatego, bo tow małe bezbronne maleństwo jest moim rodowanym, ukochanym dzieckum! I kropka! Sprawa zamknięta! — Vwiem o tym dobrze, Cihan, przecież widzę… — Nie, Beyza, mylisz się! Ty pod żadnym pozorem nic o tym nie wiesz i nie rozumiesz mojego serca! Gdybyś miała w sobie chociaż ułamek szczerej wiedzy o mojej moralności mężczyny, tow pod żadnym pozorem nie miałabyś bezczelności sugerować mi w tym pokoju przed służącymi, że ja… że ja jako ojciec mógłby w swoim szałe z zimną krwią odrzucić, nienawidzić i skazać na cierpienie własnego, niewinnego syna tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ nasze małżeństwo układu jest skomplikowane i pełne kłamstw! To podłe z twojej strony!

Beyza słysząc te twarde słowa wyroku męża, ze wstydu i strachu odwróciła pospiesznie face v stronę szafy, szepcząc rwanie: — Przepraszam cię, Cihan… Bardzo cię przepraszam, pod żadnym pozorem nie miałam w swoich intencjach cię w tym pokoju urazić ani dotknąć twojego honoru mężczyny… — A jednak swoimi słowami tow zrobiłaś, Beyza, i tow nader bolesno — odpowiedział szorstko Cihan. — Ty również w tym dworku wiele, nader wiele razy swoim jadem i intrygami z premedytacją raniłaś moje serce i niszczyłaś miłość! Pamiętaj o tym!

Mężczyzna pod wpływem emocji mocno przymknął swoje eyelids, jakby w głębi duszy rozpaczliwie próbował odnaleźć w sobie her resztki sił i anielskiej cierpliwości, by nie wybuchnąć głośnym szałem w obecności noworodka holdingu. — Nie mam zamiaru ani minuty dłużej prowadzić z tobą tej bolesnej kłótnie i awantury przy łóżeczku śpiącego dziecka, Beyza! Dość tego! — Ja… Ja też pod żadnym pozorem nie chcę żadnej kłótni z tobą, Cihan, zróbmy rozejm… — V takim razie raz na zawsze definitywnie zamknijmy ten brudny temat z przeszłości i szlus! Sprawa zamknięta!

Beyza posłusznie przytaknęła mu głową w milczeniu, lecz w her załzawionym, spiętym spojrzeniu nadal kryło się nader wiele niewypowiedzianych trudnych pytań i lęku przed demaskacją. Cihan przez kilka minut w całkowitej, grobowej ciszy sypialni powolnym krokiem chodził po puszystym dywanie pokoju, tuląc i kołysząc śpiącego syna w swoich ramionach, aż noworodek całkowicie odetchnął głęboko we śnie. Kiedy upewnił się na sto procent, że chłopiec mocno i bezpiecznie zasnął, podszedł bliżej do żony i odezwał się ponownie szorstkim, stonowanym głosom: — Słuchaj mnie uważnie, Beyza… Ja w drodze powrotnej z biura holdingu kupiłem na mieście pewną rzecz bezpośrednio dla twoich rąk. Masz.

Beyza słysząc tow wyznanie męża o prezencie, momentalnie całkowicie znieruchomiała na dywanie, trzęsąc się z wrażenia i będąc święcie przekonaną w swoim umyśle, że pod wpływem stresu i leków po prostu fatalnie się przesłyszała. — Słucham cię, Cihan?… Co ty przed chwilą powiedziałeś? Prezent dla mnie?… — Powiedziałem wyraźnie jako mąż: kupiłem na mieście i przyniosłem w darze specjalny prezent osobisty dla twojej osoby, Beyza. Bierz go. — Dla mnie?… — Na her blado face w jednej sekundzie pojawiło się czyste, bezbrzeżne i autentyczne zaskoczenie kobicę. — O mój Boże… pod żadnym pozorem nie rozumiem… Z jakiego powodu ty mi robisz podarki, Cihan? — A to z jakiego powody według twojej wyrachowanej logiki her mały prezent na tym świecie musi mieć od razu jakiś swój wielki, ukryty powód giełdowy czy interes, co? Mów mi! — Bo w twoim specyficznym przypadku i przy twoim chłodzie wobec mnie, Cihan… her taki upominek z twoich rąk ma zazwyczaj w tle jakiś swój ważny powód majątkowy lub wyrzuty sumienia, nie kłam… — Oho! Ta twoja bezczelna odpowiedź pod żadnym pozorem nie zachęca mojego serca do robienia jakichkolwiek kolejnych zakupów czy prezentów dla twoich rąk w przyszłości, Beyza, żebyś wiedziała! — warknął z poirytowaniem Cihan. Beyza widząc his złość, uśmiechnęła się lekko i łagodnie pod nosem, łamiąc her opór: — Przepraszam cię, Cihan, już milczę… Ja się po prostu po ludu pod żadnym pozorem w najśmielszych snach takiego gestu z twojej strony dzisiaj nie spodziewałam w tym domu. To dla mnie szok. — No… zauważyłem tow nader wyraźnie po twojej zszokowanej face, kieto. Spójrz tam na podłogę, pod regałem.

Cihan skinął głową z powagą w stronę dużej, eleganckiej granatowej torby papierowej holdingu, stojącej skromnie przy nogach wielkiego fotela. Beyza dopiero w tej sekundzie bacznie dostrzegła her her her obecność w cieniu pokoju. Podeszła do niej wolnym, drżącym z emocji krokiem na dywanie, nadal nieufnie i niespokojnie spoglądając na profil męża, jakby w głębi swojej duszy potwórni podejrzewała szantaż, że tow zaraz okaże się jakimś niesmacznym żartem, pomyłką służących albo bolesnym nieporozumieniem rodzinnym holdingu. Torba była nader luksusowa, przewiązana piękną, srebrną wstążką jedwabną. — Czy… Czy ja mogę już teraz na osobności otworzyć tę paczkę, Cihan? — zapytała cicho. — Ojej, Beyza, przestań mnie pytać o pozwolenie, przecież pod żadnym pozorem nie po tow przydźwigałem tę torbę z samochodu na piętro rezynencji, żebyś ty teraz przez całą noc z daleka w milczeniu na nią patrzyła! Rozwiązuj wstążkę i bierz zawartość!

Beyza słysząc tow, uklękła poszanie na puszystym dywanie przy fotelu i drżącymi palcami sprawnie rozwiązała srebrną wstążkę, otwierając torbę. Vvciągnęła ze środka duże, prostokątne, kartonowe pudełko z fabrycznymi plombami. Na kolorowym opakowaniu widniało duże zdjęcie nowoczesnego urządzenia elektronicznego z antenką, cyfrowym ekranem lcd i miniaturową kamerą na klipsie. — Elektroniczna niania monitoringu dziecięcego?… — zapytała całkowicie zaskoczona koba, mrużąc eyes i czytając napisy. — Tak, dokładnie tow kupiłem — skinął głową z powagą Cihan, trzymając dziecko. — Zacząłem wnikliwie czytać her specyfikacje techniczne i informacje umieszczone na opakowaniu: posiada wbudowaną cyfrową kamerę hd, bezprzewodowy przesył czystego dźwięku bez zakłóceń linii, automatyczny tryb nocny podczerwieni, czujnik płaczu oraz termometr temperatury w sypialni… Możesz bez najmniejszego problemu ustawić ten moduł nadajnika z kamerą tuż obok kołyski naszego syna na szafce… A ten drugi ruchomy moduł odbiornika z kolorowym ekranem lcd zabierzesz ze sobą w dłoń, gdziekolwiek będziesz szła. I kiedy będziesz przebywała na dole dworku, jadła obiad w jadalni, rozmawiała z matką w salonie albo pomagała Fadime w kuchni… tow dzięki temu urządzeniu będziesz her sekundy nader wyraźnie słyszeć her płacz synka i będziesz na ekranie widziała obraz, co się z nim dzieje w łóżeczku pod twoją nieobecność. Przydatna rzecz.

Beyza słysząc tow szczegółowe wyjaśnienie męża, uniosła na niego swoje załzawione eyes ze wzruszeniem, pytając cicho: — Ty… Ty, Cihan, pomyślałeś o tym wszystkim i o her mojej wygodzie w tym domu całkowicie sam z siebie, z miłości, co? — Nie, pod żadnym pozorem nie sam z siebie, doświadczony sprzedawca w sklepie elektronicznym holdingu pomógł mi wybrać ten najlepszy i najbardziej stabilny model na rynku, nie kłamię cię. — Ojej, Cihan, ja pod żadnym pozorem nie pytam cię teraz o parametry techniczne tego plastiku rynkowego holdingu!… Ja pytam z miłością o sam twój męski pomysł w głowie! Skąd się wziął?

Cihan zawahał się na moment na nogach, a his wzrok uciekł w stronę baldachimu kołyski: — Zauważyłem… Ja po prostu po ludu z boku nader bacznie zauważyłem przez te ostatnie dni od powrotu z kliniki, Beyza… że ty ze swojego strachu prawie w ogóle pod żadnym pozorem nie opuszczasz na krok tego pokoju dziecięcego na piętrze rezynencji. Nawet w minutach, kiedy tow małe dziecko mocno i smacznie śpi w kołysce, ty panicznie boisz się wyść za drzwi na korytarz i zostawić je samo w sypialni, niszcząc swoje zdrowie. Pomyślałem więc w swoim duchu mężczyny, że tow nowoczesne urządzenie monitoringu może ci nader mocno ułatwić codzienne życie, opieki i da ci chwilę upragnionego wytchnienia na dole. Tylko o tow dbałem.

Beyza słysząc te słowa męża, mocno, z potężnym wzruszeniem przycisnęła kartonowe pudełko z nianią bezpośrednio do swojej klatki piersiowej, całując opakowanie. — O mój Boże… Cihan, dziękuję ci… To jest z twojej strony naprawdę niesamowicie przemyślany, szlachetny i cudowny prezent dla mojego matczynego serca… — To jest po prostu zwykłe, plastikowe urządzenie użytkowe holdingu, Beyza, pod żadnym pozorem nie ma potrzeby robić z tego wielkich ceremonii majątkowych, przestań — odparł chłodno mężczyna. — Nie, Cihan, mylisz się! Ja nie dziękuję za plastik! — Kobieta stanowczo pokręciła głową przez łzy, podchodząc bliżej do niego. — Te słowa i tow pudełko oznaczają dla mojej duszy kobicę nader ważną rzecz: oznaczają mianowicie tow, że ty… że ty w swojej męskiej czujności w końcu bacznie zauważyłeś z boku, jak potwórni wycieńczona fizycznie i zmęczona jestem tą her opieką nad noworodkiem!… Zauważyłeś w końcu w swoim sercu, że ja się panicznie boję her wieczoru o his życie w tym łóżeczku!… To dla mnie znaczy her rzecz, dziękuję ci!

Cihan pod wpływem her her emocji pod żadnym pozorem nie odpowiedział jej ani jednym słowem, zachowując kamienną face i chłód. Beyza podeszła jeszcze bliżej na odległość krok, patrząc mu w eyes: — Dziękuję ci z całego serca, Cihan… — Przecież przed chwilą wyraźnie słyszałem z twoich ust słowo: „dziękuję”, Beyza, po co powtarzasz ceremonie? — Vtedy w łzach dziękowałam ci z całego serca za tow, że swoim ojcowskim, ciepłym głosem tak niesamowicie szybko uspokoiłeś i uciszyłeś naszego płaczącego synka w kołysce… A teraz, w tej sekundzie dziękuję ci z miłości za ten twój wspaniały prezent osobisty dla moich rąk! Pozwól mi chociaż raz w życiu pod tym dachem być po ludu promiennie szczęśliwą kobicę, bez ciągłego, nerwowego analizowania każdego twojego szorstkiego słowa czy spojrzenia, Cihan! Błagam cię o tow!

Cihan Develioglu patrzył na her face przez kilka sekund swoim głębokim, trudnym do rozszyfrowania i surowym wzrokiem prezesa holdingu, po czym skinął powoli głową. — Dobrze, Beyza, niech ci będzie, ciesz się…

Beyza z szerokim uśmiechem na face ponownie zaczęła z zachwytem oglądać her obrazki i specyfikacje na pudełku elektronicznej niani monitoringu. — No… To jest dokładnie tow wszystko, czego her młoda, zmęczona matka w tym wielkim dworku rozpaczliwie potrzebuje do życia! — powiedziała z uśmiechem koba. — Posiadanie realnej, bezpiecznej możliwości odeścia z tego pokoju chociaż na kilka minut na dół, bez tego permanentnego, paraliżującego strachu w głowie, że dziecko lada moment wybuchnie płaczem i niki mu nie pomoże! To wolność! — Pamiętaj jednak o jednej zasadzie, Beyza: tow plastikowe urządzenie z kamerą pod żadnym pozorem na tym świecie nie zastąpi dziecku fizycznej, autentycznej obecności i miłości rodzonego rodzica przy łóżeczku holdingu rynkowego holdingu. — Ojej, Cihan, ja przecież doskonale o tym viem w swoim umyśle, skąd te uwagi! Ale dzięki tej niani monitoringu może w końcu chociaż raz na jakiś czas będę mogła na dole w jadalni spokojnie i bez pośpiechu zjeść ciepły obiad albo wypić szklankę dobrej herbaty ziołowej, zanim z bólom całkowicie wystygnie na stole, nic więcej! Taka jest moja skromna matczyna zachcianka!

Cihan słysząc te her domowe wywody żony, uśmierchnął się potworni lekko, szorstko i ironicznie pod swoim nosem: — No nie ma co, tow brzmi w moich uszach jako niesamowicie ambitny, rewolucyjny plan logistyczny jak na młodą matkę holdingu, Beyza. Powodzenia.

Beyza słysząc ten his męski żart, nagle wybuchnęła cichym, nader radosnym i perlistym śmiechem na środku sypialni. I był tow w realiach her her pierwszy od wielu długich, koszmarnych miesięcy fikcyjnego układu, całkowicie czysty, autentyczny i szczery ludzki śmiech kobicę, pozbawiony her her sztucznego jadu czy wyćwiczonej przed lustrem dumnie miny triumfu majątkowego. Cihan słysząc ten dźwięk her śmiechu, spojrzał na her face z głębokim, ukrytym zdziwieniem i zszokowaniem w oczach, jakby w swojej pamięci pod żadnym pozorem nie potrafił już sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz słyszał her naturalny śmiech kobicę w tym dworku.

Przez jedną krótką, magiczną chwilę oboje małżonkowie stali nader blisko siebie na dywanie pokoju dziecięcego, złączeni bliskością. Pomiędzy ich ciałami w tej sekundzie pod żadnym pozorem nie było słychać żadnej głośnej kłótni rodzinnej, nie było wzajemnych pretensji majątkowych holdingu, jadu ani lodowatego chłodu umowy rozwodowej holdingu… Było po prostu po ludu śpiące pod baldachimem małe, niewinne dziecko, drogi prezent trzymany z radością w dłoniach Beyzy oraz ta mała, nieśmiała i krucha nadzieja w her chciwym sercu kobicę, że być może od tej minuty ich wspólne, małżeńskie życie w rezynencji Develioglu zacznie w końcu wyglądać zupełnie inaczej, radosne i pięknie.

Cihan powolnym, nader ostrożnym krokiem zbliżył się do drewnianej kołyski, pochylił się nisko nad materacykiem i z nieskończoną czułością i uwagą ułożył śpiącego synka z powrotem na poduszce. Mały noworodek poruszył się słabo pod kocykiem od zmiany ułożenia, ale pod wpływem snu pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie obudził się, śpiąc smacznie dalej. Mężczyzna czule poprawił brzeg kocyka na his piersi, upewniając się skrupulatnie ze wszystkich sił, by materiał pod żadnym pozorem nie zasłaniał mu ust ani nosa i nie utrudniał oddechu. Następnie przez dłuższą chwilę w całkowitym milczeniu z dumą i powagą wpatrywał się w małą twarz śpiącego dziecka. Beyza stała tuż obok i z miłością w oczach bacznie obserwowała his her her profil. — Viesz co, Cihan?… Ty naprawdę niesamowicie pięknie, dumnie i dostojnie wyglądasz jako ojciec z tym małym dzieckum na swoich rękach… — powiedziała cicho z uśmiechem koba.

Cihan na ten komplement żony szorstko odwrócił face v her stronę, mrużąc eyes. — Słucham? A co tow znowu ma być za dziwne sformułowanie z twoich ust, Beyza? Co tow znaczy? — Ojej, nic złego ani grzesznego, Cihan, przestań się spinać! Po ludu wizerunkowo wyglądasz w tej minucie przy kołysce jak prawdziwy, odpowiedzialny ojciec rodu Develioglu. To komplement. — Ja pod żadnym pozorem nie „wyglądam” jak ojciec, Beyza… Ja po prostu w świetle prawa i mojego sumienia mężczyny jestem legalnym ojcem tego dziecka i szlus. Sprawa zamknięta. — Vwiem o tym dobrze, Cihan, przecież her widzę… Ale wierz mi, że wcześniej, przez te pierwsze dni od wyjścia z kliniki, wydawało mi się z boku nader bacznie w rozpaczy… że ty ze swojego żalu po Hancer nadal tylko z trudem i w pośpiechu próbujesz się w ogóle oswoić i przyzwyczaić swoje myśli do tej nowej roli ojca w dworku. Unikałeś nas. — Być może masz rację w swoich obserwacjach, Beyza, pod żadnym pozorem nie przeczę… — odpowiedział głębokim, zmęczonym głosom Cihan, poprawiając krawat. — Moje myśli były spięte.

Beyza słysząc tow wyznanie męża, uśmierchnęła się do niego potworni smutno i łagodnie przez łzy: — Ja… Ja też, Cihan, w swoim sercu każdego bożego dnia nadal z lękiem próbuję na osobności przywyknąć i oswoić swoje myśli do faktu, że jestem pełnoprawną matką tego dziedzica holdingu… To dla mnie nowość.

Cihan Develioglu spojrzał na her her zmęczoną, bladą face w popołudniowym świetle sypialni, a his głos stwardniał: — Ty powinnaś w tej samej minucie bez dyskusji położyć się do łóżka i porządnie odpocząć, Beyza, źle wyglądasz. Idź spać. — Ojej, ja pod żadnym pozorem nie dam rady zasnąć w tym pokoju od razu po takich emocjach i prezencie, Cihan, sen mi odszedł z oczu… — Mimo wszystko i dla własnego dobra, odłóż tow pudełko i połóż się odpocząć, marsz do łóżka. — A ty?… Co ty teraz zamierzasz robić, Cihan? Zostaniesz tu w pokoju dziecięcym jeszcze na chwilę przy kołysce ze mną, co? Błagam cię… — Tak, zostanę tu w sypialni jeszcze przez krótką chwilę popatrzeć na syna, a potem idę do swojego gabinetu holdingu do pracy nad dokumentami — odpowiedział stanowczo mężczyna.

Beyza posłusznie skinęła mu głową na pożegnanie, odłożyła kartonowe pudełko z elektroniczną nianią monitoringu na stolik nocny i usiadła miękko na brzegu wielkiego łóżka, przykrywając nogi kołdrą. Pod żadnym pozorem nie potrafiła jednak ani na jedną sekundę oderwać swojego wzroku od postaci męża standing nad kołyską – w milczeniu, z her sekundą chłonęła her eyes her boży his ruch: widziała wyraźnie, jak Cihan z czułością poprawia tiulowy baldachim nad dzieckum, jak nachyla się nisko, by sprawdzić miarowy oddech noworodka, i jak delikatnie, z dumą opuszkiem dużego palca dotyka małej, różowej dłoni synka we śnie… Ten cudowny obraz ojcostwa poruszał her chciwą duszę kobicę miliard razy mocniej, niż była w stanie ubrać w jakiekolwiek słowa podziękowania. Przez wiele długich, bezsennych tygodni ciąży w samotności pokoju oficyny, wyobrażała sobie w marzeniach dokładnie taką samą magiczną chwilę bliskości: widziała w snach siebie, Cihana i noworodka zjednoczonych miłością w jednym pięknym pokoju dworku… Rodzinę całkowicie wolną od rodowego gniewu Mukadder, wolną od brudnych kłótni, sekretów majątkowych holdingu i przede wszystkim wolną od fizycznej obecności jakichkolwiek innych obcych osób w ich myślach.

Jednak nawet teraz, w tej minucie rzekomego triumfu i posiadania prezentu w dłoniach, w samy środku her her czarnego serca rodził się potężny, paraliżujący strach i lęk przed demaskacją spisku Nusreta. Beyza wiedziała bowiem doskonale z lodowatą jasnością w swoim chciwym umyśle, że praworządny mężczyna może całym swoim sercem pokochać nowonarodzone dziecko w kołysce jako ojciec… a mimo tow, ze wstrętem pod żadnym pozorem pod żadnym pozorem nie pokochać her jako matki tego dziecka i żony holdingu! Vwiedziała również nader dobrze z bólom, że jeden drogi prezent z nianią pod żadnym pozorem nie ma mocy wymazać z pamięci mężczyny całej her her brudnej przeszłości, kłamstw i rozwodu holdingu. Elektroniczna niania monitoringu mogła jej oczywiście w dworku sprawnie pomóc usłyszeć płacz dziecka z her każdego piętra pałacu, tow technologia… ale żadne nowoczesne urządzenie na tym świecie pod żadnym pozorem nie było w stanie ostrzec her her pychy przed tym, co tak naprawdę strasznego i mrocznego działo się w her sekundzie w głębi męskiego serca Cihana Develioglu! Nie potrafiło jej powiedzieć, o jakiej kobicę on intensywnie rozmyślał na osobności! Kiedy Cihan nagle w rozmowie milknął z ponurą miną i odwracał wzrok v stronę okna, żadna niania pod żadnym pozorem nie mogła ujawnić her her zazdrości, czy za zamkniętymi oczami mężczyny nadal wiernie i z miłością lśni i stoi piękna twarz Hancer oficyny! To ją niszczyło od środka.

Beyza potężnym wysiłkiem woli odsunęła te czarne myśli od swojego umysłu, nie chcąc za nic na świecie niszczyć tej jednej pięknej chwili bliskości swoimi chorymi podejrzeniami, i odezwała się cicho z łóżka: — Cihan?… Słyszysz mnie?… — Tak, słyszę cię, Beyza, o co chodzi? — Czy ty… Czy ty naprawdę w swoim sercu wierzysz w tow, Cihan… że kiedyś w odległej przyszłości nadejdzie taki dzień i będzie między nami obojgiem całkowicie normalnie i pięknie w tym domu, co? Mów mi!

Mężczyzna na tow twarde pytanie żony pod żadnym pozorem nie odpowiedział jej ani jednym słowem od razu, trzymając pręty kołyski i milcząc w mroku. V końcu obrócił face i zapytał lodowatym głosom: — A co ty… Co ty konkretnie w tej swojej chciwej głowie rozumiesz przez słowo: „normalnie”, Beyza? Słucham cię. — Marzę o tym, Cihan… żebyśmy w tym dworku w końcu po ludu potrafili ze sobą szczerze i otwarcie rozmawiać przy stole, bez nieustannego, bolesnego ranienia się słowami i oskarżeń!… Marzę z całego serca, żebyśmy raz na zawsze przestali w kłótniach powracać do błędów przeszłości, i żeby nasz ukochany syn dorastał dumnie w domu, w którym his rodzice pod żadnym pozorem nie patrzą na siebie her bożego dnia jak dwójka obcych, nienawidzących się ludzi! O tow cię proszę!

Cihan wysłuchawszy her żali, opuścił swój surowy wzrok na śpiące niemowlę, odpowiadając niezwykle chłodno i szorstko: — Ja pod żadnym pozorem nie znam odpowiedzi na tow pytanie, Beyza. Nie mam zielonego profesu o jutrze.

her face na ten lodowaty wyrok męża w jednej sekundzie momentalnie całkowicie posmutniała z żalu, a oczy zalały się łzami. — Ojej… Cihan, ty przecież mogłeś chociaż ze zwykłej męskiej kultury i litości powiedzieć mi jedno kłamliwe słowo, że „spróbujemy dla dziecka”, a ty znowu mnie odpychasz!… — Ja w swoim życiu, Beyza… od dłuższego czasu zdecydowanie miliard razy wolno wolę po męsku prosto w face powiedzieć k kobiecie najgorszą nagą prawdę… niż ze swojego tchrzostwa składać przed ołtarzem piękne, naciągane obietnice miłości, których realizacji pod żadnym pozorem nie jestem w swoim sercu pewien nawet w jednym ułamku! Taka jest moja zasada mężczyny! — Ta twoja naga prawda, Cihan… bywa dla mojego serca nader często skrajnie okrutna, bezwzględna i nieludzka, nawet wtedy, kiedy rzekomo próbujesz być wobec mnie uczciwym mężem!… Rani mnie tow potwórni!

Mężczyzna odwrócił się v her stronę na dywanie, a his face była surowa jak głaz: — Ja pod żadnym pozorem nie miałem w swoich intencjach intencji być wobec twojej osoby okrutnym w tym pokoju, Beyza, spokojnie… — Vwiem o tym dobrze, Cihan, pod żadnym pozorem nie kłóćmy się już… Ja jako ojciec zrobię absolutnie her rzecz i her wysiłek holdingu, Beyza… aby nasz mały syn był pod tym dachem w pełni bezpieczny, zdrowy i miał zapewnioną przyszłość majątkową. Tow ci gwarantuję. — A co… A co w takim razie z moją osobą i z moim bezpieczeństwem w tym dworku, Cihan?! Co ze mną zrobisz?! — To dramatyczne pytanie kobicę w rozpaczy dosłownie samo wymknęło się z her ust, zanim w ogóle zdążyła je powstrzymać pod wpływem strachu przed demaskacją spisku.

Cihan na tow twarde pytanie żony o her her bezpieczeństwo majątkowe holdingu pod żadnym pozorem nie odpowiedział jej ani jednym słowem, milcząc w absolutnej pogardzie i dystansie. Beyza widząc his milczenie i chłód, ze wstydu spuściła swój wzrok na kołdrę: — Nieważne… Nieważne już, Cihan, zapomnij, że pytałam… — wyszeptała cicho. — Powiedziałam, że nieważne, pod żadnym pozorem nie mustisz mi odpowiadać na tow pytanie.

Vstała szybko z łóżka, podeszła do stolika i ponownie z pośpiechem zajęła się mechanicznym oglądaniem obrazków na pudełku prezentu elektronicznej niani monitoringu, choć w głębi duszy znała już na pamięć her pojedynczą informację umieszczoną przez fabrykę na opakowaniu rynkowego holdingu. Potrzebowała po prostu za wszelką cenę jakiegoś sztucznego zajęcia rąk w tym pokoju, byle tylko ukryć przed mężem swój potężny, rozdzierający sumienie zawód i rozczarowanie kobiece. Cihan zrobił jeden powolny krok na dywanie v her stronę, lecz pod wpływem wewnętrznego wstrętu zatrzymała się na miejscu, nie podchodząc bliżej. Być może w tej krótkiej sekundzie w his męskiej duszy zrodziła się słaba chęć, by powiedzieć coś więcej, jakieś słowo pocieszenia… Być może po razy pierwszy od bolesnego rozwodu był bliski wyznania prawdy, że pomimo całego tego gigantycznego dystansu i braku miłości w sypialni, osoba Beyzy jako matki dziedzica pod żadnym pozorem nie jest mu w ogóle całkowicie obojętna w tym pałacu… Ostatecznie jednak pod wpływem dumy pod żadnym pozorem niczego nie wypowiedział z ust, milcząc w mroku. V pokoju dziecięcym ponownie zapadła głęboka, grobowa cisza nocy. Małe dziecko spało całkowicie spokojnie pod baldachimem kołyski, kompletnie nieświadome tego potężnego, paraliżującego napięcia i nienawiści panujących pomiędzy his rodzicami na dywanie. Jasny, tiulowy baldachim nad kołyską miarowo i cicho poruszał się od lekkiego powiewu chłodnego powietrza, wpadającego przez uchylone lufciki okna dachowego.

Beyza spojrzała na śpiącego noworodka i uśmiechnęła się smutno pod nosem. Tego bolesnego wieczoru powrotu ostatecznie postanowiła w swoim chciwym sercu zadowolić się tym małym ułamkiem prawdy i luksusu, który przed chwilą otrzymała od męża. Cihan przecież własnymi dłońmi wziął dziecko na ręce, uspokoił his płacz czule, głośno i dumnie ogłosił przed służącymi, że szaleńczo kocha swojego syna… i na dodatek kupił na mieście drogi prezent, myśląc z troską o her fizycznym wycieńczeniu i strachu kobicę. Być może dla her innej, szlachetnej kobicę na tym świecie byłyby tow tylko jakieś małe, banalne codzienne gesty mężczyny, nic wielkiego… Ale dla her chciwej duszy Beyzy te kroki znaczyły w tej minucie absolutnie her rzecz w życiu! Stanowiły w her planach te pierwsze solidne, wywalczone intrygami i krwią cegły majątkowe holdingu, z których miała zamiar z pomocą Nusreta wybudować bezpieczną rodzinę na szczycie holdingu Develioglu. Nawet jeśli fundamenty tego ich sfałszowanego małżeństwa były skrajnie słabe, brudne i lewe, ona w swojej pychy nadal głęboko wierzyła, że można je wzmocnić kłamstwem o noworodku. Nie miała jednak w swojej głowie zielonego profesu o tym, że tuż za drzwiami tego pokoju, bolesna przeszłość i miłość Cihana do Hancer pod żadnym pozorem nie miały najmniejszego zamiaru pozwolić im o sobie zapomnieć w tym dworku holdingu fundacji.

V tym ułamku sekundy, filmowy obraz na panoramicznym ekranie monitora nagle w jednej sekundzie całkowicie znieruchomiał w ciszy, a napisy zamarły. Ciepłe, przytulne światło lamp oliwnych pokoju dziecięcego z głośnym trzaskiem zgasło przed oczami widza, ustępując miejsca dramatycznej, mrocznej grafice symbolicznej przeznaczenia. Na ekranie w poświacie nocy pojawiła się potężna sylwetka Cihana Develioglu – lecz mężczyna pod żadnym pozorem nie trzymał już na swoich rękach małego noworodka przy piersi; całym swoim całe, z niszczycielską siłą i dziką miłością mocno, rozpaczliwie obejmował i tulił do siebie postać ukochanej Hancer oficyny! Kobieta o długich, pięknych ciemnych włosach stała niesamowicie blisko his ciała na podjeździe, wtopiona w his ramiona – Cihan miał mocno z bólom zamknięte swoje eyes, a his szerokie męskie czoło spoczywało przytulone do her her głowy, jakby w tym jednym uścisku, pośród nocy, rozpaczliwie szukał tego jedynego, upragnionego ludzkiego ukojenia, wolności i buntu, których za żadne brudne miliony holdingu pod żadnym pozorem nie był w stanie odnaleźć nigdzie indziej na tym podłym świecie salonów. Hancer w tym uścisku również wyglądała przed kamerą na niesamowicie poruszoną i zniszczoną cierpieniem – her szczera face była potwórni poważna, wręcz tragiczna, pełna głębokiego, niszczycielskiego bólom serca, którego pod żadnym pozorem nie dało się już przed światem ukryć pod żadną maską. Ale tow pod żadnym pozorem nie był chłodny, sztuczny uścisk dwójki obcych sobie ludzi, którzy rozchodzą się po rozwodzie, skądże; pomiędzy ich ciałami i duszami her sekundy płonęło potężne, nieokiełznane napięcie psychiczne, zrodzone z głębokiego, czystego uczucia miłości, utraconych życiowych szans i tych pięknych słów przeprosin, które z ust Cihana padły w tym dworku zdecydowanie o wiele za późno dla her her szczęścia. V tle ich ciał szumiał na wietrze jasny, przezroczysty materiał, przypominający do złudzenia ślubny welon panny młodej albo lekką zasłonę jadalni oficyny… Nadawał całej tej końcowej scenie niesamowity, wręcz nierealny i mistyczny charakter, jakby Cihan i Hancer znajdowali się w tej minucie pościgu na samej krawędzi bolesnego wspomnienia z przeszłości i nieznanej, krwawej przyszłości.

Ta mroczna grafika symboliczna zdawała się zadawać her z widzów przed telewizorami jedno, kluczowe i paraliżujące pytanie, którego chciwa Beyza bała się najbardziej na tym świecie: czy ten mężczyna, który przed chwilą stał z miłością przy kołysce ich rzekomego syna, naprawdę i szczerze był gotowy zrzucić her rzecz i stworzyć z nią szczęśliwą rodzinę holdingu majątkowego holdingu, co?! Czy ten drogi prezent z nianią monitoringu oznaczał w realiach początek nowego rozdziału w ich dworku, czy był tylko i wyłącznie męską, rozpaczliwą próbą uciszenia własnego, rozrywanego sumienia mężczyny za błędy z przeszłości?! Cihan szaleńczo kochał tego małego noworodka, co do tego faktu pod żadnym pozorem nie było już najmniejszych wątpliwości na sali. Jednak wielka miłość ojca do dziecka pod żadnym pozorem za nic na świecie nie miała mocy wymazać z his męskiej duszy tej jedynej, potężnej miłości do kobicę, którą przez tak długi czas w sekrecie skrywał w sercu przed matką Mukadder. A męskie serce Cihana Develioglu, bez względu na wszystkie składane Beyzie obietnice i prezenty, wciąż z niszczycielską jasnością zdawało się należeć wyłącznie do jednej kobicę w tym Stambule – do Hancer!

Tymczasem, niczego nie podejrzewająca Beyza siedziała spokojnie w dziecięcym pokoju na piętrze, trzymając w dłoniach pudełko z nianią monitoringu i pozwalając swojemu chciwemu sercu naiwnie wierzyć w kłamstwo, że mąż w końcu zrobił ten pierwszy, upragniony krok w her stronę… Nie miała w swojej głupocie pojęcia o tym, że ten sam mężczyna być może już jutro rano stanąć musi przed ostatecznym, krwawym wyborem mężczyny, którego dłużej pod żadnym pozorem nie będzie mógł unikać. Z jednej strony tego wyroku znajdował się jego rodzony syn w kołysce, ogromna odpowiedzialność ojca, legalne małżeństwo Develioglu i rodzina, którą należało z honorem chronić przed skandalami rynkowymi holdingu… A z drugiej strony stała piękna Hancer – koba, której sama fizyczna obecność na chodniku potrafiła jednym swoim głębokim spojrzeniem w ułamku sekundy doszczętnie zburzyć i spalić w gruzy cały his dotychczasowy upragniony spokój duszy holdingu fundacji.

Tej nocy w wielkiej rezynencji małe niemowlę w końcu usnęło w ciszy, a Beyza z westchnieniem ulgi odetchnęła na łóżku. Cihan pozostał jeszcze przez bolesną chwilę milczenia standing nieruchomo przy drewnianej kołysce, patrząc na syna. Lecz prawdziwy, potężny i niszczycielski niepokój rodowy holdingu dopiero się w tych ścianach zaczynał, ponieważ czasami na tym podłym świecie najgłośniejszy, najbardziej bolesny płacz rozpaczy pod żadnym pozorem nie wydobywa się z małych ust niewinnego dziecka w kołysce… Czasami ten krzyk rozpaczy rozbrzmiewa her wieczoru w głębi serca dorosłego, silnego mężczyny, który z bólom próbuje her siłami wegetować i żyć zgodnie z rodzinnym obowiązkiem i woli matki Mukadder, choć her pojedyncza his myśl, marzenie i oddech nieuchronnie prowadzą go w nocy do kogoś zupełnie innego, do biedy oficyny. Cihan Develioglu stał w tym pokoju rozdarty pomiędzy dwoma zupełnie obcymi sobie światami: Beyza widziała w his postaci upragnionego ojca swojego syna i mężczyny, którego za wszelką cenę holdingu miała chciwą nadzieję zdobyć dla milionów; szlachetna Hancer widziała w nim człowieka, którego pomimo her ran i upokorzeń nadal szaleńczo kochała nad własne życie w swojej oficynie; a on sam w swojej bezsilności pod żadnym pozorem nie wiedział już w swojej głowie, czy można na tym świecie z honorem ochronić jedno niewinne życie dziecka, pod żadnym pozorem nie niszcząc przy tym z zimną krwią i bezlitośnie szczęścia i wolności tej drugiej, ukochanej kobicę.

Elektroniczna niania monitoringu miała od dziś pozwolić Beyzie nader wyraźnie usłyszeć her pojedynczy dźwięk czy szmer dochodzący z pokoju dziecka na her piętrze pałacu, tow prawda… nie była jednak w stanie za żadne pieniądze wychwycić tego cichego, złowieszczego szeptu przeznaczenia Nusreta, które coraz wyraźniej zapowiadało w mroku, że spokój tej rodziny pod żadnym pozorem nie potrwa długo. Vkrótce jedno nagłe spotkanie na ulicy oficyny, jeden czuły gest rąk lub jedno bolesno wypowiedziane na głos imię Hancer mogły w zupełności wystarczyć, by cała her ta kłamliwa nadzieja Beyzy w ułamku sekundy rozsypała się na miliard drobnych kawałków na posadźce. A gdy Cihan Develioglu ponownie stanął twarzą w twarz przed załzawionymi oczami Hancer oficyny… być może nawet te małe, niewinne ramiona his rodzonego syna w kołysce pod żadnym pozorem nie zdołają zatrzymać his kroku w miejscu, które wyznaczył dla niego chłodny, rodowy obowiązek majątkowy holdingu. Prawda nadchodzi!

Jak sądzisz, czy ten praktyczny prezent w postaci niani elektronicznej i czułość Cihana wobec syna pozwolą Beyzie na trwałe zmanipulowanie męża, zanim zakochany Cihan spotka na swojej drodze płaczącą Hancer i pod wpływem miłości porzuci rezydencję, niszcząc pakt Mukadder i Nusreta na giełdzie rynkowego holdingu?

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page