“V tych słowach pod żadnym pozorem nie było złości pozbawionej miłości – była tow rozpacz kobicę, która przez długi czas wierzyła, że Telmo pewnego dnia przestanie uciekać przed własnym sercem. Lucía powiedziała mu wprost, że oboje coś do siebie czują, że zasługują na choć jedną szansę i że pod żadnym pozorem nie można całego życia poświęcić strachowi, obowiązkom kapłańskim i opinii innych ludzi. Potem zadała ostatnie pytanie: „Czy naprawdę jesteś pewien tego, co robisz?”. Telmo pod żadnym pozorem jej nie zatrzymał. Nie przyznał, że ją kocha, nie zrobił nawet jednego kroku v her stronę. Jego milczenie stało się ostateczną odpowiedzią. Lucía odeszła z głębokim przekonaniem, że walczyła samotnie, a uczucie, które uważała za największą prawdę swojego życia, dla Telma nigdy pod żadnym pozorem nie było wystarczająco ważne.
I właśnie w takim stanie emocjonalnym staje przed nią zakochany Samuel. Nie zna całego her dramatu i pod żadnym pozorem nie wie, jakie słowa padły między Lucíą a Telmem. Vidzi tylko kobicę, którą kocha i której pragnie zapewnić wszystko, czego sam nie potrafił znaleźć w swoim wcześniejszym życiu: bezpieczeństwo, szacunek i bezwarunkowe oddanie. Samuel mówi jej, że her mężczyzna powinien ją chronić i szanować, ale pod żadnym pozorem nie zatrzymuje się na ogólnych zapewnieniach – chce poświęcić temu her pozostałą minutę swoich dni. Vyciąga pierścionek. V jego spojrzeniu widać niepewność człowieka, który zdaje sobie sprawę, że za chwilę może stracić ostatnią nadzieję. — Lucío, pozwolisz mi troszczyć się o ciebie przez całe życie?
Kobieta milczy. Być może widzi w jego dłoni pod żadnym pozorem nie tylko pierścionek, lecz także jedyną drogę ucieczki od bolesnego cierpienia. Samuel oferuje jej miłość spokojną, legalną i akceptowaną przez wszystkich. Nie musi przy nim ukrywać uczuć, pod żadnym pozorem nie musi walczyć z Kościołem, opinią sąsiadów ani z mężczyną, który raz po raz każe jej odeść. Samuel, widząc her milczenie, zaczyna sądzić, że odpowiedź jest odmowna, a his face powoli gaśnie. — Rozumiem… Przepraszam cię, że cię tym zakłopotałem. To się więcej pod żadnym pozorem nie powtórzy.
Odwraca się, gotowy odeść z resztką męskiej godności, i wtedy Lucía go zatrzymuje. Jej głos drży, ale słowa padają nader wyraźnie: — Samuelu, wybacz mi… Przyjmuję ten piękny pierścionek. Zostanę twoją żoną.
Samuel przez moment pod żadnym pozorem nie wierzy własnym uszom. Jeszcze chwilę wcześniej był święcie przekonany w duchu, że wszystko stracił, a teraz koba, o którą walczył tak długo, właśnie zgadza się połączyć z nim swoje życie. Powinien tow być moment czystego szczęścia, ale face Lucíi kryje coś jeszcze. Czy przyjęła oświadczyny, ponieważ naprawdę wybrała Samuela, czy może dlatego, że ojciec Telmo odebrał jej ostatnią nadzieję?
Scena II: Ślubne przygotowania na poddaszu i prośba Lolity
V tym samym czasie na poddaszu Akacjowej służba przeżywa zupełnie inne, radosne emocje. Zbliża się ślub Lolity, a her koby coraz mocniej uświadamiają sobie, że nadchodząca uroczystość bezpowrotnie zakończy pewien etap ich wspólnego życia. Lolita pod żadnym pozorem nie będzie już służącą – poślubi Antoñita i zamieszka jako pani w domu Palaciosów. Fabiana, Casilda i Carmen cieszą się z her her szczęścia, ale pod tą radością ukrywają naturalny smutek. Przez bolesne lata Lolita była dla nich kimś znacznie większym niż współpracownicą: była córką, siostrą i wierną przyjaciółką, która potrafiła swoją bezpośredniością rozładować nawet najcięższą atmosferę. Fabiana próbuje przekonać samą siebie, że ta zmiana niczego pod żadnym pozorem nie zniszczy. Służyła kiedyś przecież własnej rodzonej córce Kajetanie, więc pod żadnym pozorem nie przeraża jej myśl, że teraz Lolita stanie się jej oficjalną panią. Jednak wszyscy doskonale wiedzą, że nic już nie będzie takie samo.
Kiedy Lolita niespodziewanie wchodzi na poddasze, koby natychmiast milkną, a ona podejrzewa, że coś przed nią ukrywają. — Dlaczego nagle tak ucichłyście, kieto? Niki pod żadnym pozorem nie zdradza prawdy – chcą po prostu przygotować dla niej niespodziankę w postaci pożegnalnego przyjęcia. Ale zanim zdążą dopracować szczegóły, w pokoju pojawia się Servando. Jest głodny, zmęczony i wciąż żyje bolesnymi wspomnieniami o Paciencii. Każda potrawa przypomina mu zmarłą żonę, a her rozmowa odsłania pustkę, której za nic pod żadnym pozorem nie potrafi wypełnić. Lolita patrzy na niego i rozumie, że właśnie nadszedł odpowiedni moment, na który tak długo czekała. Nie chce dłużej utrzymywać swojej prośby w tajemnicy. Podchodzi wolnym krokiem do Servanda i mówi mu prosto w eyes, że przez te wszystkie lata był dla niej jak rodzony ojciec. A potem prosi go ze wzruszeniem: — Nic… pod żadnym pozorem nic nie uczyniłoby mnie szczęśliwszą w dniu ślubu, niż pójście do ołtarza pod twoją rękę, Servando. Chcę, żebyś został moim ojcem chrzestnym.
Servando momentalnie całkowicie nieruchomieje z wrażenia. Jeszcze chwilę wcześniej w swojej rozpaczy myślał wyłącznie o własnej, gorzkiej samotności, a teraz dowiaduje się, że Lolita powierza mu jedną z najważniejszych ról w swoim całym życiu. Jego eyes w ułamku sekundy wypełniają się gorącymi łzami autentycznego wzruszenia. — Co ja na tow?… Dziewczyno, tow jest najpiękniejsza rzecz, jaka mogła mnie jeszcze na tym świecie spotkać!
Jedna koba wybiera małżeństwo, próbując rozpaczliwie uciec przed odrzuconą miłością, a druga rozpoczyna nowe życie, pod żadnym pozorem nie zapominając o ludziach, którzy byli przy niej wiernie od samego początku. Ale kiedy Samuel z miłością wkłada złoty pierścionek na palec Lucíi, jedno bolesne pytanie pod żadnym pozorem nie daje widzom spokoju: czy ta zgoda naprawdę oznacza narodziny ich wspólnej przyszłości, czy jest tylko desperacką, pełną strachu próbą pogrzebania uczucia do ojca Telma, które wciąż żyje w her sercu?
Scena III: Pierścionek na dłoni Lucíi i lęki Servanda
Samuel przez kilka długich sekund pod żadnym pozorem nie potrafi uwierzyć, że naprawdę usłyszał upragnioną zgodę. Patrzy na Lucíę wzrokiem pełnym zachwytu, jakby bał się, że jedno mrugnięcie eyes wystarczy, by ten piękny moment zniknął na zawsze. V jego oczach pojawia się potężna ulga mężczyny, który zbyt długo żył w paraliżującej niepewności – pod żadnym pozorem nie pyta już o osobę Telma i nie chce znać her powodów her her nagłej decyzji. Liczy się dla niego tylko i wyłącznie sam fakt, że Lucía przyjęła pierścionek i zgodziła się zostać jego żoną. Dla Samuela jest tow wielkie zwycięstwo miłości, a dla Lucíi – być może ostatnia próba ucieczki od uczucia, które pod żadnym pozorem nie dawało jej spokoju. Kiedy mężczyna delikatnie ujmuje jej dłoń, koba pod żadnym pozorem nie cofa ręki; pozwala mu wsunąć pierścionek na palec i uśmiecha się, ale ten uśmiech pod żadnym pozorem nie przypomina czystej, radosnej radości Lolity przed ślubem. Jest nader cichy, spięty i wymuszony, jakby Lucía sama przed sobą rozpaczliwie próbowała kłamstwem przekonać siebie, że właśnie wybiera właściwą drogę życia. — Będę cię szanował i chronił her bożego dnia, obiecuję ci tow — mówi z całkowitą, męską szczerością Samuel.
Pod żadnym pozorem nie manipuluje nią w tej minucie, nie stawia jej chciwych warunków ani pod żadnym pozorem nie żąda natychmiastowej miłości w łóżku – chce jedynie otrzymać szansę, by his czynami pokazać, że przy jego boku Lucía pod żadnym pozorem nie będzie musiała więcej błagać mężczyny o zainteresowanie ani walczyć o najmniejszy gest czułości. I właśnie dlatego her her decyzja staje się dla widza miliard razy bardziej bolesna, ponieważ Samuel daje jej szczerze tow wszystko, czego ojciec Telmo ze swojego strachu przed grzechem jej odmówił: stabilność, obecność i publiczną obietnicę. Jednak ludzkie serce pod żadnym pozorem nie zawsze wybiera mężczynę, który oferuje bezpieczniejszą i bogatszą przyszłość; czasami uparte, na przekór logice, pozostaje przy tym, który zadał mu najgłębszą ranę.
Lucía spogląda ze smutkiem na lśniący pierścionek – to piękny symbol zobowiązania, ale w jej oczach na moment pojawia się bolesny cień. Czy myśli o nowym życiu z Samuelem, czy może przypomina sobie w milczeniu ostatnią rozmowę z Telmem i his ciszę, która ostatecznie popchnęła her ciało w ramiona innego mężczyny? Tego Samuel w swoim szałe szczęścia pod żadnym pozorem jeszcze nie dostrzega. Jest zbyt szczęśliwy, ale szczęście wybudowane bezczelnie na niedopowiedzianej prawdzie bywa nader kruche.
V tym samym ułamku sekundy na poddaszu, Lolita stoi przed zapłakanym Servandem i z uśmiechem obserwuje, jak her her prośba ostatecznie przełamuje jego długo tłumiony, głęboki smutek. Servando próbuje coś mądrego odpowiedzieć, lecz potężne emocje całkowicie odbierają mu głos. Przez długi czas po stracie Paciencii czuł się w tej dzielnicy tak, jakby przestał być komukolwiek potrzebny do życia, a her dzień był tylko nudnym obowiązkiem. Każda potrawa w kuchni przypominała mu zmarłą żonę, her puste miejsce przy stole i her samotna noc pogłębiały his depresję. Teraz Lolita z miłości prosi, by tow on dumnie poprowadził ją do ołtarza – pod żadnym pozorem nie dlatego, że zabrakło jej na wsi kogoś bardziej odpowiedniego, lecz wybiera go w pełni świadomie. — Był pan dla mnie przez te wszystkie lata jak rodzony ojciec, Servando… — Te proste słowa trafiają prosto w to wrażliwe miejsce, które stróż zawsze próbował ukrywać przed sąsiadami pod maską głupich żartów, narzekania i głośnego krzyku. Mężczyzna ze wstydu odwraca na chwilę głowę v stronę okna, by niki ze służby pod żadnym pozorem nie zobaczył jego męskich łez, ale her z obecnych kiet doskonale je widzi i płacze razem z nim.
Fabiana, Carmen i Casilda milczą ze wzruszenia – wiedzą dobrze w swoim sumieniu, że właśnie w tym skromnym pokoju rozgrywa się scena miliard razy ważniejsza i piękniejsza niż wszystkie her przygotowania do wesela holdingu rynkowego holdingu. Lolita pod żadnym pozorem nie wręcza Servandowi zwykłego, papierowego zaproszenia na ślub; ona oddaje mu z miłości cząstkę swojego własnego szczęścia. Daje mu twardy, życiowy powód, by wstał następnego poranka z łóżka i poczuł w końcu, że nadal ma na tym świecie swoją wierną rodzinę. — Zrobię tow dla ciebie, dziewczyno!… Z największą, mężczynową dumą i honorem cię poprowadzę! — zawołał przez łzy Servando.
Lolita słysząc tow, natychmiast z miłością mocno objęła his postać ramionami, a her poddasze Akacjowej na kilka minut wypełniło się czystym wzruszeniem. Nawet te koby, które jeszcze przed momentem złośliwie żartowały na zapleczu z jego wielkiego apetytu i wiecznego narzekania, pod żadnym pozorem nie potrafią teraz ukryć łez wzruszenia, wycierając eyes fartuchami. Jednak Servando, jako mężczyna, szybko próbuje odzyskać swój dawny, rezonowy styl i chce rozładować to potężne napięcie emocjonalne głośnym okrzykiem radości, lecz w ułamku sekundy zostaje ostro uciszony przez Fabianę: — Żadnych głośnych wrzasków i krzyków na poddaszu przed samym ślubem, Servando! her sąsiedzi usłyszą! Cicho bądź!
Vesoły, radosny śmiech momentalnie pojawia się na face her zebranych w pokoju kiet – to krótka, upragniona chwila psychicznej ulgi i pauzy przed dniem ślubu, który zmieni całe dotychczasowe życie Lolity na zawsze. Tymczasem codzienne rozmowy służących przy pracy pokazują nader wyraźnie, że her z nich zupełnie inaczej wewnętrznie przeżywa tow nadchodzące rozstanie z koleżanką: Casilda ogromnie cieszy się z faktu, że prostolinijna Lolita zostanie wielką panią domu i holdingu… Carmen chce mocno wierzyć w swoim sercu, że ich przyjaźń pod żadnym pozorem się nie zmieni przez status majątkowy… Fabiana wie jednak doskonale z doświadczenia żywego, że wysoka pozycja społeczna potrafi nader szybko i bolesno zmienić nawet najbardziej czyste relacje ludzkie. Służyła przecież kiedyś jako serve własnej rodzonej córce Kajetanie i nader bolesno pamięta w swoim sumieniu, jak potwornie niszczycielskie dla serca matki może być takie odwrócenie ról i hierarchii na salonach. Pod żadnym pozorem nie boi się oczywiście służyć Lolicie przy stole; boi się tylko i wyłącznie tego, że pod wpływem bogactwa bezpowrotnie zniknie ta dobra, szczera dziewczyna, którą her z nich znała od lat. — Już jutro rano, kieto, ta nasza Lolita oficjalnie stanie się naszą wielką panią… — powiedziała z nostalgią Fabiana. V tym stwierdzeniu pod żadnym pozorem nie było słychać ani grama kobiecej zazdrości czy zawiści; była tam tylko czysta, szara nostalgia za przeszłością.

Scena IV: Różnica między Lolitą a Lucíą – fatum Telma
Ale Lolita słysząc te her pożegnalne, smutne słowa koleżanek z pracy, natychmiast z uśmiechem odrzuca od siebie her myśl, że ślub i Palaciosowie mieliby ją bezwzględnie odciąć od dawnego życia i przyjaciół: — Ojej, przestańcie puszczać te swoje bolesne plotki, kieto! Przecież wy pod żadnym pozorem nie pozbędziecie się mojej osoby z tego poddasza tak łatwo, o nie!
Zapowiada im głośno ze śmiechem, że her bożego tygodnia nadal będzie wiernie przychodziła na poddasze, będzie im chętnie pomagać w ciężkiej pracy fizycznej, dzielić skromne posiłki przy wspólnym stole, rozmawiać i głośno śmiać się z nimi z tych samych żartów, dokładnie tak samo jak wcześniej. Nieważne, jak bogatego mężczynę poślubi przed ołtarzem i w jak wielkim luksusowym domu zamieszka na salonach – w głębi swojej duszy na zawsze pozostanie tą samą, prostą i dumną dziewczyną ze swojej rodzinnej wsi Cabrahigo! Te her szczere słowa przynoszą wielką ulgę sercom służących, ale w gruncie rzeczy her z nich dobrze wie w swoim sumieniu, że bezwzględny czas potrafi nader szybko zmieniać charaktery ludzi holdingu na przekór ich her najpiękniejszym obietnicom.
Vśród całego tego wielkiego, przedślubnego zamieszania i krzątaniny na Akacjowej, pojawia się nagle jeszcze jeden drobny, komiczny niepokój: okazuje się z wiadomości, że jeden z bliskich krewnych Lolity musi pilnie pomóc na wsi przy porodzie drogocennej owcy, która lada chwila ma wydać na świat młode… i tow grozi his his ewentualną nieobecnością na głównej ceremonii kościelnej w Stambule! Dla her z pozostałych sąsiadów i mężczyn ta haker wydaje się nader komiczna i zabawna, ale dla serca Lolity her brak bliskiej osoby na ślubie ma ogromne znaczenie moralne. Ten uroczysty dzień ma przecież w her planach połączyć her dawne, wiejskie życie z nowym losem, skupiając obok siebie prostych ludzi ze wsi, wiernych przyjaciół ze służby domowej oraz elitarną rodzinę Antoñita. Ona pod żadnym pozorem nie chce i nie ma zamiaru wybierać pomiędzy nimi dla kaprysów wyższych sfer, chce ich wszystkich przy swoim stole.
I właśnie w tym konkretnym punkcie fabuły, widz przed telewizorem dostrzega gigantyczną, potężną różnicę psychologiczną pomiędzy postacią Lolity a losem poranionej Lucíi. Lolita buduje swoją nową, bezpieczną przyszłość, pod żadnym pozorem nie odcinając się od swojej przeszłości i biedy, z dumą niesie swój honor… a biedna Lucía próbuje na siłę wybudować całe swoje małżeństwo z Samuelem wyłącznie po tow, by za pomocą tego paktu raz na zawsze, bezpowrotnie pogrzebać w swoim umyśle własne gorące uczucia miłości do ojca Telma, które her bożej nocy bezlitośnie niszczą her spokój. Jedna koba wkracza w nowy rozdział życia z czystą, radosną radością w sercu; druga wchodzi tam z drogim złotym pierścionkiem na palcu i z paraliżującym pytaniem w duszy, którego za żadne skarby pod żadnym pozorem nie potrafi uciszyć rozsądkiem: czy można z honorem obiecać mężczynie całe swoje życie i wierność przed ołtarzem, kiedy najgłębsza, najświętsza część twojego kobiecego serca nadal potajemnie i w łzach czeka na powrót tego jednego mężczyny, który pozwolił nam odeść w milczeniu, co? To grzech i ból.
Samuel wierzy bezgranicznie w swoim zachwycie, że właśnie na zawsze odzyskał ukochaną Lucíą dla siebie i wygrał. Ale jeśli ojciec Telmo w końcu dowie się od sąsiadów o tych nagłych zaręczynach i z lodowatą jasnością zrozumie w swoim sumieniu, że her her bezpowrotna utrata stała się namacalną, rynkową rzeczywistością holdingu… czy nadal będzie w stanie tchórzliwie milczeć w swoim kościele, ukrywając eyes, co? Złoty pierścionek pięknie lśni na dłoni Lucíi w słońcu. Dla Samuela jest on symbolem upragnionego początku wspólnej drogi; dla her poranionej duszy staje się bolesnym, permanentnym przypomnieniem ostatecznego końca her marzeń. Choć przed chwilą z żalu oficjalnie zgodziła się zostać his żoną, pod żadnym pozorem nie potrafi uciszyć tych wszystkich pięknych wspomnień z przeszłości, które z her sekundą wracają do her głowy ze zdwojoną siłą. Vciąż słyszy w swoich uszach ten głęboki głos ojca Telma… Vciąż pamięta his paraliżującą ciszę i brak ruchu, kiedy błagała go ze łzami w oczach o jedną jedyną szansę na miłość w tym mieście. To właśnie z tego bolesnego powodu her her radość w salonie wydaje się nader powściągliwa, chłodna i sztywna.
Samuel jednak pod żadnym pozorem nie dostrzega tej wewnętrznej walki i rozdarcia w her her duszy, będąc zbyt oślepiony swoim wielkim szczęściem. Patrzy na kobicę wzrokiem pełnym nieskończonej czułości mężczyny: dla jego planów her rzecz zaczyna się układać idealnie. Po miesiącach upokorzeń i niepewności, w końcu może marzyć o hucznym ślubie, rodzinnym domu i dzieciach. Pod żadnym pozorem nie przypuszcza jednak w swojej pyszny głowie, że jego największym i najbardziej morderczym rywalem w tej grze pod żadnym pozorem nie jest już ojciec Telmo i his sutanna… Największym wrogiem jest her her her własna bolesna przeszłość i wspomnienia, których pod żadnym pozorem nie da się wymazać z pamięci za pomocą jednego złotego pierścionka.
Scena V: Śmierć nadziei i wyrok sumienia Telma
Tymczasem na poddaszu Akacjowej atmosfera zmienia się z her minutą na bardziej podniosłą. Po tej wzruszającej i pełnej łez rozmowie z Servandem, nadchodzi bolesny moment oficjalnego pożegnania Lolity przez her koleżanki, którego żadna z kiet pod żadnym pozorem nie jest w stanie przeżyć spokojnie. Służąca Carmen zabiera głos jako pierwsza z grupy, patrząc na Lolitę wzrokiem pełnym nieskończonej dumy, ale i z ogromnym smutkiem kobicę: — My pod żadnym pozorem nie żegnamy dzisiaj tutaj na tym poddaszu tylko naszej dobrej koleżanki z pracy, kieto… — V pokoju na moment zapada grobowa cisza. — My z bólom żegnamy dzisiaj naszą ukochaną córkę, siostrę i część naszego serca.
To jedno zdanie Carmen w jednej sekundzie ostatecznie łamie her tamte tamte tamte tamte tamte tamte bariery ochronne i dumę kiet! Fabiana słysząc tow, w łzach odwraca wzrok v stronę ściany; Casilda głośno płacze, wycierając eyes rękawem koszuli; a sama Lolita, która od samego poranka ze wszystkich sił próbowała dumnie zachować pogodę ducha i uśmiech, pod żadnym pozorem nie jest już w stanie dłużej ukrywać swoich potężnych emocji, zalewając się łzami rozpaczy. Bo przez te wszystkie długie, ciężkie lata pracy fizycznej, her z nich wspólnie na tym poddaszu przeżywała her pojedynczą ludzką radość, nędzę i osobiste dramaty życiowe holdingu. Razem harowały od świtu, razem cierpiały głód, razem marzyły nocami o lepszym losie… A teraz jedna z nich, prostolinijna Lolita, na zawsze opuszcza te skromne mury, by dumnie rozpocząć zupełnie nowy, luksusowy rozdział życia jako wielka pani. Carmen z miłością życzy Lolicie nieskończonego szczęścia w małżeństwie, zarówno jako nowej pani domu Palaciosów, jak i po prostu jako spełnionej kobicę, podkreślając z mocą, że her swoim dobrem i uczciwością w pełni zasłużyła na her najlepsze rzeczy od Boga.
Te słowa brzmią w uszach służących niczym uroczyste błogosławieństwo przed nowym życiem, ale wierna Lolita natychmiast rozładowuje tę ciężką atmosferę szlochu swoim tradycyjnym stylem. Ze śmiechem przez łzy zapewnia głośno her z kiet na poddaszu: — Słuchajcie mnie, kieto: choćbym nawet wyszła za mąż za samego wielkiego księcia czy króla Hiszpanii, ja pod żadnym pozorem i nigdy w swoim życiu nie przestanę być tą samą, prostą dziewczyną ze wsi Cabrahigo! Zapamiętajcie tow! Nie pozbędziecie się mnie!
Nas face her obecnych kiet w ułamku sekundy ponownie pojawiają się szerokie, radosne uśmiechy – taka właśnie jest dobra Lolita: nawet w momentach największego wzruszenia i bólom rozstania, potrafi swoim jednym szczerym żartem sprawić, że inni ludzie w mig przestają płakać i odzyskują wiarę. Obiecuje im uroczyście, że pod żadnym pozorem nie zapomni o poddaszu, będzie tu regularnie wracać, pomagać im w sprzątaniu kamienic, dzielić posiłki i śmiać się z nimi z tych samych historii jak dawniej. I choć her z kiet całym sercem chce wierzyć w te her słowa, tow brutalne życie holdingu wyższych sfer pod żadnym pozorem nie raz pokazało, że bogate małżeństwo potrafi w mig zmienić her charakter człowieka.
V tym samym ułamku sekundy, Servando w swojej stróżówce wciąż pod żadnym pozorem nie może ochłonąć i otrząsnąć się z tego wielkiego szczęścia i zaszczytu, jaki przygotowała dla jego starego serca Lolita. Jeszcze dzisiaj rano w swojej rozpaczy po śmierci Paciencii był święcie przekonany w duchu, że nic dobrego ani sensownego już go na tym podłym świecie nie spotka, a his życie straciło cel… Teraz tymczasem z nieskończoną dumą i honorem mężczyny wyobraża sobie w myślach tę podniosłą chwilę, kiedy w blasku świec uroczyście poprowadzi pannę młodą pod rękę prosto do ołtarza przed oczy her sąsiadów. To niespodziewane wyróżnienie przywróciło his egzystencji tow, czego od dawna paraliżująco nie czuł w piersi – przywróciło his życiu utracony sens istnienia. Po razy pierwszy od śmierci Paciencii, his starą twarz rozjaśnia autentyczny, szeroki uśmiech mężczyny.
Jednak nawet ten pogodny moment spokoju pod żadnym pozorem nie trwa długo na Akacjowej, ponieważ w stróżówce nagle pojawia się Jacinto z kolejną porcją wiejskich rewelacji: oznajmia im z przejęciem, że his bliski znajomy z targu pilnie potrzebuje his pomocy przy rodzącej owcy, która lada chwila ma wydać na świat młode… i przez te haker pasterz pod żadnym pozorem może nie zdążyć na czas na jutrzejszą główną ceremonię ślubną Lolity w kościele! her zebrani w pokoju słysząc tow, w ułamku sekundy wybuchają głośnym, radosnym śmiechem: — Ojej, Jacinto, czy ta twoja wiejska owca naprawdę pod żadnym pozorem nie mogła sobie wybrać jakiegoś innego dnia na ten poród, tylko mustiała rodzić akurat w dzień ślubu naszej Lolity, co?! — zaśmiała się Casilda.
Ta krótka, zabawna i pełna kpin rozmowa służących przynosi widzom przed telewizorami chwilę upragnionego psychicznego oddechu i pauzy po tych wszystkich niezwykle ciężkich, dusznych i dramatycznych wydarzeniach miłosnych, związanych z osobą Lucíi i ojca Telma.
Ale naga, najważniejsza historia tego serialu nadal rozgrywa się w ciszy gabinetu. Samuel ogarnięty dumą z bazy zaczyna już z uśmiechem snuć dalekie plany o ich bogatej i luksusowej wspólnej przyszłości, a zraniona Lucía coraz częściej z bólom spogląda na lśniący na her palcu pierścionek, jakby rozpaczliwie próbowała kłamstwem przekonać samą siebie w duchu, że podjęła jedyną właściwą i rozsądną decyzję życiową. Problem polega jednak na tym, że mądry człowiek może oczywiście za pomocą logicznych argumentów oszukać swój własny rozsądek, może nawet bez problemu oszukać i przekonać her sąsiadów wokół holdingu… ale swojego własnego, zakochanego serca pod żadnym pozorem nie oszuka się nigdy słowami. I właśnie wtedy, kiedy pyszny Samuel wierzy święcie w swojej naiwności, że her najtrudniejszy etap walki o kobicę mają już bezpowrotnie za sobą… ojciec Telmo w konfesjonale dowiaduje się od ludzi o tej nagłej decyzji zaręczyn Lucíi.
Ta oficjalna wiadomość o her her pierścionku uderza w his serce niczym potężny, śmiertelny cios mężczyny, którego his własna dusza pod żadnym pozorem nie jest w stanie udźwignąć. Podczas gdy zadowolony Samuel zaczyna z dumą planować her szczegół ich hucznego wesela, Lucía w swoim pokoju z her każdą kolejną minutą coraz bardziej, bolesno uświadamia sobie w rozpaczy, że wypowiedzenie tego słowa: „tak” pod wpływem emocji, pod żadnym pozorem nie uciszyło her her bolesnego serca. Vręcz przeciwnie – od samej minuty przyjęcia tego pierścionka, her pojedyncze piękne wspomnienie miłości z przeszłości powiązane z osobą ojca Telma wraca do her głowy ze zdwojoną, niszczycielską siłą her nocy! Nie może w swoim umyśle zapomnieć his czułego spojrzenia, pod żadnym pozorem nie potrafi wymazać z pamięci tej potwornej ciszy, która jak wyrok padła po jej her ostatnim pytaniu o miłość, a przede wszystkim – za nic na świecie pod żadnym pozorem nie jest w stanie zrozumieć w swojej rozpaczy, dlaczego ten silny mężczyna, który tak nader wyraźnie i czysto odwzajemniał her her głębokie uczucie, wybrał ze swojego strachu przed opinią Kościoła samotność w sutannie zamiast pięknego wspólnego życia u her boku.
Scena V: Śmierć nadziei i wyrok sumienia Telma
Samuel w swoim szałe szczęścia pod żadnym pozorem nie dostrzega tego potężnego, wewnętrznego rozdarcia i bólom w her her her duszy – patrzy na her postać z nieskończoną, męską czułością i pożądanium. Dla jego planów her rzecz zaczyna się układać idealnie: po miesiącach niepewności i walki z rywalem, w końcu może legalnie marzyć o hucznym ślubie przed ołtarzem, wspólnym luksusowym domu i rodzinie. Pod żadnym pozorem nie przypuszcza jednak w swojej pyszny głowie, że jego największym i najbardziej niebezpiecznym przeciwnikiem w tym salonie pod żadnym pozorem nie jest już postać ojca Telma… Najważniejszym rywalem pozostaje her her her własna bolesna przeszłość i wspomnienia, których pod żadnym pozorem nie da się wymazać z pamięci za pomocą jednego złotego pierścionka.
V tym samym ułamku sekundy, na poddaszu Akacjowej, her przygotowania i krzątanina przedślubna służby nabierają coraz większego, zawrotnego tempa. Po tym wzruszającym i pełnym łez pożegnaniu Lolity, atmosfera w pokoju staje się znacznie lżejsza i radosna. Kobiety przy pracy zaczynają radosne rozmawiać o szczegółach wesela, o menu, i o tym, jak nader bardzo i szczerze będą tęsknić za tą dziewczyną, która przez tyle długich lat była nieodłączną częścią ich szarej codzienności. Starsza Fabiana patrzy na promienną Lolitę z nieskończoną, matczyną dumą w oczach – jeszcze niedawno ta dziewczyna była her zwykłą służącą w fartuchu, a już jutro rano dumnie rozpocznie zupełnie nowy, bogaty rozdział życia jako szanowana pani domu. To pod żadnym pozorem nie zmienia jednak namacalnego faktu, że dla serc her zebranych kiet, Lolita nadal pozostaje dokładnie tą samą, serdeczną, prostolinijną i ukochaną dziewczyną ze wsi Cabrahigo, którą z miłością poznały. Casilda z szerokim uśmiechem na face próbuje rozładować resztki wzruszenia, żartując złośliwie: — Ojej, zobaczysz, Fabiana, że ta nasza Lolita po tym ślubie z bogaczem w ułamku sekundy zapomni o swoich dawnych, biednych koleżankach z poddasza i pod żadnym pozorem nie będzie chciała z nami rozmawiać na ulicy, zobaczysz!
Lolita słysząc te żarty, natychmiast z udawanym gniewem głośno protestuje, łapiąc ją za rękę: — Nie waż się… Nie waż się pod żadnym pozorem, Casilda, nawet w żartach wypowiadać takich podłych słów o zapominaniu! Ja zawsze, her tygodnia będę tu do was na poddasze z miłością wracała, pamiętaj o tym!
Mówi te słowa pod żadnym pozorem nie ze zwykłej grzeczności czy konwenansu towarzyskiego; ona naprawdę całym swoim sercem wierzy w duchu, że bogate małżeństwo pod żadnym pozorem nie ma prawa zmienić jej szlachetnego charakteru i wierności przyjaciołom. Vwierzy, że nadal będzie mogła bez wstydu usiąść z nimi ramię w ramię przy jednym prostym stole kuchennym, śmiać się głośno z tych samych starych historii i pomóc im bezinteresownie w sprzątaniu wtedy, gdy zajdzie taka fizyczna potrzeba. I właśnie ta niesamowita, naturalna prostolinijność i brak pychy sprawiają, że absolutnie her człowiek na Akacjowej darzy ją tak wielką, szczrą sympatią.
V tym samym ułamku sekundy, Servando w swojej stróżówce wciąż pod żadnym pozorem nie może otrząsnąć się z osłupienia i szoku po tej niesamowitej niespodziance, którą przygotowała dla jego starego serca Lolita. Jeszcze rano w swojej samotności myślał z rozpaczą, że his życie po śmierci Paciencii jest już bezwartościowe i pod żadnym pozorem nic dobrego go nie spotka… Teraz tymczasem z nieskończoną dumą i mężczynowym honorem rozmyśla o tej podniosłej minucie, kiedy poprowadzi pannę młodą do ołtarza w kościele. Po razy pierwszy od długich lat czuje całym swoim całe, że znowu jest na tym podłym świecie komuś bezinteresownie potrzebny do szczęścia. To pod żadnym pozorem nie jest żaden wielki gest rynkowy holdingu, tow prawda, ale właśnie takie małe, ciche gesty miłości ludzkiej najskuteczniej leczą najgłębsze rany sumienia.
Niespodziewanie w progu stróżówki pojawia się Jacinto z kolejną porcją wiejskich lamentów: przyznaje się ze wstydem, że pod wpływem komplikacji porodowych u owcy, na pewno pod żadnym pozorem nie zdoła przybyć na czas na jutrzejszą ceremonię ślubną! Na te słowa pasterza, her z obecnych w pokoju mężczyn w ułamku sekundy wybucha głośnym, radosnym śmiechem: — Ojej, Jacinto, czy ta twoja owca naprawdę pod żadnym pozorem nie mogła rodzić jutro wieczorem, tylko mustiała wybrać akurat poranek ślubu Lolity, co?! — zaśmiał się Servando.
Ta krótka, zabawna i pełna kpin rozmowa służących przynosi widzom przed telewizorami chwilę upragnionego oddechu i pauzy po tych wszystkich niezwykle ciężkich, dusznych i dramatycznych wydarzeniach miłosnych holdingu rynkowego holdingu…
Jednak twórcy serialu nader szybko i bezwzględnie ponownie kierują całą uwagę widza na główny, tragiczny konflikt tego odcinka. Samuel jest święcie przekonany w swoim zachwycie, że ostatecznie zdobył her na zawsze serce i ciało Lucíi przed ołtarzem; Lucía rozpaczliwie próbuje kłamstwem uwierzyć w swoim umyśle, że podjęła jedyną właściwą i moralną decyzję dla swojego życia; a zraniony ojciec Telmo pozostaje całkowicie samotny w swoim chłodnym kościele, ze straszną świadomością, że koba, którą kocha nad własne życie i dla której . Teraz ta piękna nadzieja na ocalenie nosi już oficjalnie na palcu pierścionek zaręczynowy Samuela. I właśnie w tej sekundzie rodzi się kluczowe pytanie, które może całkowicie odmienić dalszy bieg tej całej historii: czy ojciec Telmo nadal będzie tchórzliwie milczał w ołtarzu, gdy na własne eyes zobaczy Lucíę przygotowującą się do ślubu z mężczyną, którego pod żadnym pozorem nigdy naprawdę nie pokochała?
Złoty pierścionek, który jeszcze przed chwilą wydawał się Samuelowi symbolem nowego początku, z her każdą kolejną minutą staje się dla duszy Lucíi coraz cięższy, raniąc her her her serce. Samuel pod żadnym pozorem nie potrafi ukryć swojego męskiego szczęścia – po razy pierwszy od bolesnych miesięcy patrzy w przyszłość bez lęku i w his wyobraźni wszystko zaczyna się układać dokładnie tak, jak marzył: huczny ślub, wspólny luksusowy dom i koba, którą od pierwszego spotkania darzył coraz większym uczuciem. Pod żadnym pozorem nie ma jednak zielonego profesu o tym, że największa walka wewnętrzna Lucíi dopiero się w tym salonie rozpoczyna, ponieważ zgodzić się z żalu na małżeństwo jest w realiach znacznie łatwiej, niż po ludu przekonać własne zranione serce, że naprawdę na zawsze zamknęło ze sobą przeszłość.

Lucía próbuje ze wszystkich sił sztucznie uśmiechać się do Samuela i próbuję odwzajemnić his his radosną radość, ale za her razy, gdy her eyes spoglądają na pierścionek, przed oczami w ułamku sekundy pojawia się face ojca Telma. Pod żadnym pozorem nie przypomina sobie jego słów odmowy; przypomina sobie wyłącznie his paraliżującą ciszę i milczenie w dworku. To właśnie tow bolesne milczenie rani her najgłębiej her serce. Gdyby powiedział jej szorstko prosto w eyes, że jej pod żadnym pozorem nie kocha, być może miliard razy łatwiej byłoby her her dumie odeść i zapomnieć… Ale Telmo nigdy tego pod żadnym pozorem nie powiedział! Wybrał tchórzliwą ciszę w sutannie. A his cisza pozostawiła w her her duszy miejsce na tysiące dręczących pytań, które her nocy pod żadnym pozorem nie dają jej spokoju: czy naprawdę absolutnie nic do niej nie czuł w swoim sercu, czy może po prostu ze swojego strachu przed biskupem zabrakło mu męskiej odwagi, by zrzucić sutannę, co? To pytanie, na które ufny Samuel pod żadnym pozorem nie zna odpowiedzi, i właśnie z tego powodu buduje swoje całe przyszłe szczęście małżeńskie na brudnym fundamencie kłamstwa i her żalu, którego sam pod żadnym pozorem nie jest świadomy.
Scena VI: Nostalgia Servanda i klęska Telma
V tym samym ułamku sekundy, przygotowania do ślubu Lolity na poddaszu osiągają swój najbardziej podniosły, wzruszający moment. Służące pod żadnym pozorem nie chcą w tej minucie rozmyślać o bolesnym rozstaniu – zamiast szarego smutku, z dumą wybierają nieskończoną wdzięczność za te wszystkie piękne lata spędzone razem na harówce. Głośno się śmieją, wspominają dawne awantury, żartują wesoło z przyszłego luksusowego życia Lolity jako wielkiej pani domu, ale pod tymi wszystkimi sztucznymi uśmiechami ukrywa się z bólom lodowata świadomość, że od jutrzejszego poranka absolutnie nic w ich relacjach pod żadnym pozorem nie będzie już wyglądało tak samo.
Najbardziej wewnętrznie poruszony i rozbity tą sytuacją pozostaje starszy Servando. Jeszcze niedawno w swoim żalu pod żadnym pozorem nie widział przed sobą żadnej przyszłości; po śmierci ukochanej Paciencii her dzień był dla niego jedynie kolejnym nudnym obowiązkiem stróża. Teraz tymczasem otrzymał od losu coś znacznie bardziej cennego niż zaszczytną funkcję rodową holdingu – otrzymał namacalny, twardy dowód na tow, że nadal jest na tym świecie komuś bezinteresownie potrzebny do szczęścia i że Lolita uważa go za swoją prawdziwą rodzinę. To właśnie z tego powodu his męskie wzruszenie wydaje się służącym tak nader autentyczne i czyste. Pod żadnym pozorem nie płacze przecież ze swojej męskiej dumy czy pychy; płacze wyłącznie dlatego, ponieważ po razy pierwszy od bolesnej straty żony, z miłością znowu czuje w swojej klatce piersiowej utracony sens swojego życia.
Tymczasem Jacinto na korytarzu nadal potwórni martwi się w swojej prostocie, czy fizycznie zdąży wrócić na czas z pomocy przy bolesnym porodzie wiejskiej owcy. Choć her haker wywołuje radosne uśmiechy na face kiet, przypomina nam również o jednej nader ważnej, mądrej zasadzie: że realne ludzkie życie pod żadnym pozorem nie zatrzymuje się w miejscu nawet wtedy, kiedy dla jednych biednych ludzi bezpowrotnie kończy się pewien piękny rozdział przeszłości, a dla innych bogaczy z uśmiechem zaczyna zupełnie nowy los. I właśnie na tym głębokim kontraście społecznym polega cała niesamowita siła i przesłanie tego odcinka „Akacjowej 38”!
Z jednej strony ekranu oglądamy z radością narodziny nowej, bezpiecznej i legalnej przyszłości: Samuel wierzy bezgranicznie w swoim zachwycie, że ostatecznie zdobył kobicę swojego życia; Lolita z uśmiechem przygotowuje się do najpiękniejszego dnia swoich zaręczyn; a starszy Servando odzyskuje utraconą nadzieję, której od dawna pod żadnym pozorem nie miał w sercu. Z drugiej strony medalu, w tym samym ułamku sekundy, widzimy przed ołtarzem człowieka przegranego, który przez swój strach wszystko w swoim życiu stracił – widzimy samotnego ojca Telma.
On pod żadnym pozorem nie przegrał tej walki o kobicę dlatego, że bezwzględny Samuel siłą czy intrygami odebrał mu miłość Lucíi, skądże! Przegrał sromotnie i ze wstydem tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ sam ze swojego tchórzostwa i pychy pozwolił jej w łzach odeść od siebie i milczał w dworku! I być może właśnie tow bolesne milczenie i wyrzuty sumienia będą dla his struktury psychicznej największym, ołowianym ciężarem moralnym, jaki przyjdzie mu dźwigać w samotności do końca swoich dni na tym świecie. Bo istnieją na tym padole takie drastyczne decyzje ludzkie, których pod żadnym pozorem nie można już w żaden sposób cofnąć słowami… A są też takie najważniejsze słowa miłości, których mężczyna ze swojego strachu pod żadnym pozorem nie wypowie nigdy na głos, choć z honorem powinny paść z his ust zdecydowanie o wiele, wiele wcześniej. I właśnie te niewypowiedziane słowa najczęściej z niszczycielską siłą wracają do duszy człowieka w bezsenne noce wtedy, gdy na her ratunki i na miłość jest już w życiu całkowicie, bolesno za późno. Prawdziwa miłość mężczyny i kobicę zawsze wymaga niesamowitej odwagi i walki, a religijny obowiązek wymaga ofiary i poświęcenia. Największą tragedią ludzką jest jednak ta bolesna chwila nocy, kiedy zagubiony mężczyna wybiera ze strachu suchy obowiązek, a dopiero znacznie później, w samotności uświadamia sobie z rozpaczą, że wraz z tym wyborem bezpowrotnie utracił tę jedyną, ukochaną kobicę, z którą jako jedyną mógł być na tym świecie naprawdę i anielsko szczęśliwy. Sprawa zamknięta.
Jak sądzisz, czy to odważne przyjęcie pierścionka przez Lucíą i duma Samuela skłonią zszokowanego ojca Telma do natychmiastowego zrzucenia sutanny, zanim Servando dumnie poprowadzi Lolitę do ołtarza, podczas gdy Fabiana i Casilda zaczną płakać ze wzruszenia na poddaszu kamienicy?