Bejza niemal jednocześnie dowiaduje się o dwóch rzeczach, ale każda z nich wywołuje w niej zupełnie inną reakcję. Gdy odkrywa, że Huncher pracuje jako sprzątaczka, nie kryje złośliwej satysfakcji. Drwi z jej sytuacji i cieszy się, że była żona Dzihana musi teraz zarabiać na życie, wykonując ciężką pracę.
Jej zadowolenie szybko jednak znika, gdy dociera do niej druga wiadomość. Jihan wrócił już z zagranicznej podróży i jest w Stambule. Co gorsza po powrocie kontaktuje się nie z Beą, lecz z Huncher i jeszcze wdaje się w bójkę. To właśnie ta informacja doprowadza Bei. Nie potrafi znieść myśli, że mimo rozwodu Huncher nadal zajmuje ważne miejsce w życiu Jihana.
Zazdrość ponownie bierze górę, a Bea postanawia zemścić się na nich obojgu. Bea wpada na bardzo sprytny plan. Korzystając z usług agencji sprzątającej, specjalnie zamawia Huncher do posprzątania rezydencji Deeliolu. Kiedy Huncher dowiaduje się dokąd wiezie ją kierowca, od razu odmawia wykonania zlecenia.
Mało tego, dzwoni do agencji i informuje, że nie zamierza podjąć się tej pracy. Problem w tym, że jej przełożona nie chce o tym słyszeć. Huncher znajduje się w trudnej sytuacji. Wciąż pamięta, że obiecała Emirowi pieniądze na wycieczkę. Dlatego ostatecznie zaciska zęby i decyduje się udać do rezydencji. Na miejscu drzwi otwiera jej niekto inny jak Beza.

Już od pierwszych sekund zaczyna ją poniżać i obrażać. Sam widok Huncher sprzątającej wywołuje poruszenie w domu. Oburzona jest nie tylko Fadime, ale nawet Mukader. To właśnie Mukader postanawia działać. Udaje się do sypialni Bey i stanowczo nakazuje Huncher opuścić rezydencję. przekonuje ją, że robi to dla jej własnego dobra i że całe to przedstawienie nie ma sensu.
Huncher odbiera jednak całą sytuację jako kolejną grę. Gdy Mukader proponuje jej pieniądze, w zamian za opuszczenie domu i rezygnację ze sprzątania, Huncher odmawia. Wyjaśnia, że chce zarabiać uczciwie i nigdy nie sięgała po coś, na co nie zasłużyła. A co w tym czasie robi Jihan? Jihan udaje się do agencji sprzątającej.
jest przekonany, że uda mu się doprowadzić do zwolnienia. Huncher, naciska, żąda wyjaśnień i próbuje wykorzystać swoje wpływy. Ku swojemu zaskoczeniu niczego jednak nie osiąga. Dowiaduje się wręcz, że Huncher jest problematyczną pracownicą, ponieważ często odmawia niektórych zleceń. Nawet gdy otrzymuje pracę w rezydencji Develiolu, również nie chce jej wykonywać.

Po usłyszeniu tych słów Jihan przestaje dyskutować. wychodzi z agencji w gniewie i natychmiast rusza do rezydencji. Tymczasem na miejscu sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Przy wsparciu Gülsum Base oskarża Huncher o zniszczenie figurek oraz fotografii. Liczy na to, że uda jej się zrzucić winę na swoją rywalkę.
Jednak Huncher nie daje się wciągnąć w te prowokacje. Widząc, że oskarżenia nie działają, Bea zmienia taktykę. zaczyna opowiadać Huncher o swoim rzekomo idealnym życiu w rezydencji. Celowo wspomina także o tym, jak szczęśliwie układa jej się życie, a nawet nawiązuje do sypialni, która kiedyś należała do Huncher i Jihana. Ale i tym razem Huncher zachowuje spokój.
To doprowadza Bejz do ostateczności. Tracąc panowanie nad sobą, przechodzi do działania. sama ze sobą rozpoczyna szarpaninę, a chwilę później krzyczy, że to Huncher ją zaatakowała. Próbuje przedstawić siebie jako ofiarę i liczy na to, że wszyscy uwierzą w jej wersję wydarzeń. I właśnie wtedy do domu wraca Jihan.
Wchodząc do sypialni, natychmiast wyczuwa, że wydarzyło się coś poważnego. Rozgląda się po zgromadzonych i pyta, czyj był to pomysł. Jego wzrok kolejno zatrzymuje się na służbie matce i Bey. Zapada jednak kompletna cisza. Nikt nie odpowiada. W końcu odzywa się Huncher. Spokojnie wyjaśnia, dlaczego znalazła się w rezydencji. Dodaje też, że skoro sama tu przyszła, to również sama odejdzie.

Nie zamierza nikogo prosić o pozwolenie, ani wdawać się w dalsze kłótnie. Po tych słowach odwraca się i wychodzi. Reakcja Jihana jest natychmiastowa. Bez chwili wahania rusza za Huncher. Dla bey to cios, którego nie potrafi znieść. Tym bardziej, że próbuje go zatrzymać wyciągając rękę, lecz Jihan ostentacyjnie ją odtrąca i nawet się nie zatrzymuje.