
Dramat rozegrał się w sobotę, 11 lipca, wieczorem. 26-letnia kobieta przechodziła przez przejazd kolejowy z wózkiem, w którym znajdowała się jej dwuletnia córka. W tym czasie do przejazdu zbliżał się pociąg regionalny RE45. Jak podają niemieckie media, maszynista zauważył zagrożenie i natychmiast uruchomił hamowanie awaryjne, jednak nie był w stanie zatrzymać składu przed przejazdem. Według relacji policji kobieta w ostatniej chwili zepchnęła wózek z torów, ratując dziecko przed nadjeżdżającym pociągiem. Sama została potrącona i zginęła na miejscu.
Czytaj też: Tragedia seniora w Sandomierzu. Nie przeżył upadku z wysokości
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dwuletnia dziewczynka nie odniosła żadnych obrażeń. Na miejsce skierowano służby ratunkowe, straż pożarną i policję, które zabezpieczyły teren oraz rozpoczęły wyjaśnianie okoliczności zdarzenia. W chwili wypadku w pociągu znajdowało się 43 pasażerów. Żaden z nich nie został ranny. Śledczy badają obecnie, dlaczego kobieta nie zauważyła nadjeżdżającego składu. Sprawdzane jest m.in., czy sygnalizacja na przejeździe działała prawidłowo oraz czy doszło do błędu człowieka.
(Źródło: niemieckie media).
Strażacy wezwani do gospodarstwa. Niespodziewany gość pod budą psa
Puma wciąż na wolności. Nagranie myśliwego nie pozostawia złudzeń
Kobieta ocaliła córkę, ale sama zginęła w wypadku w Leingarten (zdjęcie ilustracyjne z tej miejscowości).