Nie wiedziała,

Hanser odkrywa, że jest w ciąży. Gdy Cihan poślubia Bejzę, śmierć Jasemin pogrąża wszystkich w niewyobrażalnej rozpaczy, lecz żałoba szybko staje się początkiem jeszcze bardziej dramatycznych wydarzeń.

Gdy zdruzgotany Engin żegna ukochaną, ciężarna Jonka znika ze szpitala bez śladu. Deria rozpoczyna gorączkowe poszukiwania, nie wiedząc, że przerażona kobieta została uprowadzona przez Nuśreta.

Tymczasem Bea coraz bardziej obawia się, że jego niebezpieczne działania ujawnią sekrety, które mogą zniszczyć jej przyszłość.

Dziesięć dni później w rezydencji rozpoczynają się przygotowania do ślubu. Bejza z nadzieją staje obok Cihana, lecz pan młody nie potrafi ukryć bólu. W decydującej chwili powracają do niego wspomnienia Hanser i ich utraconej miłości. Mimo wewnętrznego sprzeciwu wypowiada zgodę, podpisuje dokumenty, a następnie niespodziewanie opuszcza świeżo poślubioną żonę i samotnie wyjeżdża.

W tym samym czasie wyczerpana Hanser zmaga się z bólem, upokorzeniem i ciężką pracą. Kiedy wraca do domu i wykonuje test ciążowy, na jej oczach pojawiają się dwie czerwone kreski. Kobieta odkrywa, że nosi pod sercem dziecko Cihana dokładnie wtedy, gdy on został mężem Bejzy.

Czy ta wiadomość odmieni ich losy? I co stanie się, gdy Cihan pozna prawdę o ciąży Hanser oraz tajemniczym zniknięciu Jonki?

Szpitalny korytarz był niemal pusty. Blade światło jarzeniówek odbijało się od wypolerowanej podłogi, a jednostajny szum klimatyzacji mieszał się z odległymi dźwiękami aparatury medycznej. Od czasu do czasu zza zamkniętych drzwi dobiegał przytłumiony głos pielęgniarki albo szybkie kroki lekarza spieszącego do kolejnego pacjenta.

Deria siedziała na plastikowym krześle pod ścianą. Nerwowo splatała dłonie, rozdzielała je, a potem ponownie zaciskała palce tak mocno, że jej knykcie stawały się zupełnie białe. Co kilka sekund spoglądała na drzwi sali, w której przebywała Jonka.

— Dlaczego to tak długo trwa? — wyszeptała do siebie. — Przecież mieli zrobić tylko kilka badań.

Nie wiedziała, że zza rogu ktoś uważnie obserwuje każdy jej ruch.

Nuśret stał w cieniu, częściowo zasłonięty automatem z napojami. Nie poruszał się, tylko wpatrywał się w Derię z zimnym skupieniem. Jego twarz nie zdradzała emocji, lecz w oczach można było dostrzec niepokojącą determinację. Czekał. Dokładnie wiedział, po co przyszedł do szpitala.

Po chwili drzwi sali otworzyły się i wyszła z niej Jonka. Jedną dłonią podtrzymywała brzuch, drugą opierała się o ścianę. Jej twarz była blada, a na czole pojawiły się krople potu.

Zrobiła zaledwie kilka kroków, zanim zachwiała się niebezpiecznie. Deria natychmiast zerwała się z miejsca, podbiegła do niej i objęła ją w pasie, nie pozwalając jej upaść.

— Powoli… oprzyj się na mnie. Co się stało?

— Boli trochę — odpowiedziała Jonka słabym głosem.

— Lekarz powiedział, że dziecku nic nie jest, ale muszę odpoczywać. Chyba za szybko wstałam.

— Nie powinnaś sama wychodzić z sali. Dlaczego nie zawołałaś pielęgniarki?

— Chciałam tylko zaczerpnąć powietrza. W tej sali nie mogłam już wytrzymać.

Deria pomogła jej usiąść na krześle, przykucnęła przed nią i spojrzała jej w oczy.

— Posłuchaj mnie. Teraz najważniejsze jesteś ty i dziecko. Nie możesz się przemęczać ani denerwować.

Jonka uśmiechnęła się blado.

— Łatwo powiedzieć. Mam wrażenie, że odkąd poznałam prawdę, każdy dzień przynosi nowe nieszczęście.

— Nie myśl o tym teraz.

— Jak mam nie myśleć? Wiem za dużo, Deria. Czasami budzę się w nocy i boję się, że ktoś zapuka do drzwi. Boję się, że Nuśret dowie się, co zamierzam powiedzieć.

Deria rozejrzała się po korytarzu.

— Nie wypowiadaj tutaj jego imienia. Nigdy nie wiadomo, kto może słuchać.

Ukryty za rogiem Nuśret lekko uniósł brwi.

— Muszę przynieść ci wodę i porozmawiać z lekarzem o wypisie. Zostań tutaj, nie ruszaj się.

— Dobrze… ale nie zostawiaj mnie na długo.

— Wrócę za chwilę.

Deria odeszła w stronę punktu pielęgniarskiego. Gdy zniknęła za podwójnymi drzwiami, Nuśret natychmiast wyszedł z ukrycia. Jego kroki były spokojne, lecz stanowcze.

Jonka zauważyła go dopiero wtedy, gdy stanął przed nią. Jej twarz zesztywniała.

— Ty…

— Witaj, Jonka — powiedział cicho Nuśret.

— Widzę, że szpital otoczył cię wyjątkową opieką.

Kobieta odruchowo zasłoniła brzuch.

— Czego chcesz?

— Porozmawiać.

— Nie mam ci nic do powiedzenia.

Spróbowała wstać, ale Nuśret położył dłoń na jej ramieniu i zmusił ją, by ponownie usiadła.

— Nie rób sceny.

— Puść mnie!

— Powiedziałem, żebyś nie robiła sceny.

Jonka chciała krzyknąć, lecz wtedy Nuśret rozchylił marynarkę. Za paskiem spodni znajdował się pistolet. Nie wyjął go. Nie musiał. Sam widok broni wystarczył, by Jonka znieruchomiała.

— Chyba nie chcesz, by komuś na tym korytarzu stała się krzywda. Ani żeby coś stało się twojemu dziecku.

— Jesteś potworem…

— Być może. Ale potwory żyją długo, bo inni wiedzą, kiedy należy zejść im z drogi.

Lekarz skinął głową Hanser i Cihanowi, po czym odszedł, pozostawiając ich samych.

Engin zachwiał się, jakby nagle zabrakło mu sił. Opadł na krzesło i ukrył twarz w dłoniach.

— To moja wina… — wyszeptał.

Hanser usiadła obok niego.

— Nie mów tak.

— Powinienem był ją ochronić. Powinienem zostać przy niej.

— Nie mogłeś przewidzieć tego, co się wydarzyło.

— Obiecałem jej, że już nigdy nie będzie sama. Powiedziałem, że wszystko się zmieni…

Jego ramiona zadrżały. Z gardła wyrwał się stłumiony szloch.

Hanser położyła mu dłoń na plecach.

— Jasemin wiedziała, że ją kochasz.

— Skąd możesz to wiedzieć?

— Bo widziałam, jak na ciebie patrzyła. Nawet kiedy była zła, nawet kiedy cierpiała, w jej oczach wciąż było uczucie.

Engin uniósł zalaną łzami twarz.

— Mieliśmy zacząć od nowa. Chciała wyjechać. Mówiła, że znajdziemy mały dom daleko od wszystkich intryg. Posadzi kwiaty przed oknem. Śmiałem się z niej, bo nie znała nazw żadnych kwiatów…

Hanser nie zdołała powstrzymać łez.

— Jeszcze wczoraj rozmawiała. Jeszcze wczoraj się uśmiechała. Jak człowiek może być jednego dnia, a następnego już go nie ma?

Nikt nie potrafił mu odpowiedzieć.


Tymczasem Deria wróciła z butelką wody. Już z daleka zauważyła puste krzesło.

Zatrzymała się.

— Jonka?

Podeszła bliżej i rozejrzała się po korytarzu. Zajrzała do sali.

Łóżko było puste.

— Przepraszam! — zawołała do pielęgniarki. — Gdzie jest pacjentka, która przed chwilą tutaj siedziała? Ciężarna kobieta, ciemne włosy.

Pielęgniarka zmarszczyła brwi.

— Nie widziałam jej.

— Musiała pani widzieć! Zostawiłam ją na kilka minut!

— Może poszła do toalety.

Deria pobiegła we wskazanym kierunku. Otworzyła drzwi.

— Jonka!

Odpowiedziała jej jedynie cisza.

Sprawdzała kolejne sale, przerywając rozmowy lekarzy i pacjentów. Z każdą minutą oddychała coraz szybciej.

— Jonka! Odezwij się!

Wybiegła na schody, potem wróciła do holu.

Wyjęła telefon i wybrała numer przyjaciółki. Sygnał rozbrzmiewał długo, lecz nikt nie odbierał.

— Odbierz… proszę…

Nagle przypomniała sobie słowa Jonki.

“Boję się, że Nuśret dowie się, co zamierzam powiedzieć.”

Deria pobladła.

— Nie… tylko nie on…


Kilka godzin później w kuchni rezydencji Faday kroiła warzywa, co chwilę spoglądając na Bejzę.

Młoda kobieta nerwowo chodziła od stołu do okna. Co chwilę sprawdzała telefon.

— Zaraz wydepczesz dziurę w podłodze — powiedziała Faday.

— Co się z tobą dzieje?

— Nic.

— Od godziny mówisz, że nic, a zachowujesz się, jakbyś czekała na wyrok.

Bejza odwróciła się gwałtownie.

— Może po prostu jestem zmęczona. Czy każdy w tym domu musi mnie przesłuchiwać?

— Nie przesłuchuję cię. Martwię się.

— Nie masz powodów.

— W takim razie odłóż telefon i usiądź.

Bejza zacisnęła palce na aparacie.

— Czekam na ważną wiadomość.

Na dźwięk imienia Cihana jej twarz stężała.

— Od niego?

— Nie. Więc nie pytaj.

Faday odłożyła nóż.

— Nie podoba mi się twój ton.

— A mnie nie podoba się to, że wszyscy wtrącają się w moje życie.

— Twoje życie od dawna nie dotyczy wyłącznie ciebie. Każdy twój sekret prędzej czy później spada na ten dom jak kamień.

Zanim Bejza zdołała odpowiedzieć, do kuchni weszli Cihan i Hanser.

Oboje byli bladzi i przygnębieni.

Faday natychmiast zrozumiała, że wydarzyło się coś tragicznego.

— Co się stało?

Cihan nic nie odpowiedział.

Przeszedł przez kuchnię i powiedział jedynie:

— Zawołaj wszystkich. Musimy porozmawiać.


W salonie Mukader siedziała na kanapie obok Ayu.

Widząc twarz syna, od razu wstała.

— Cihan… co się stało?

Mężczyzna ciężko usiadł w fotelu.

Hanser stanęła kilka kroków za nim.

Do pomieszczenia weszły Bejza, Faday i Gulsum.

— Dlaczego wszyscy tak wyglądacie? Powiedzcie coś!

Cihan podniósł wzrok.

— Jasemin nie żyje.

Słowa zawisły w powietrzu.

Ayu zasłoniła usta dłonią.

Mukader patrzyła na syna z niedowierzaniem.

— Nie rozumiem…

— Zmarła w szpitalu. Lekarze nie zdołali jej uratować.

— Nie… to niemożliwe…

Mukader zachwiała się.

Faday zdążyła ją podtrzymać.

— Proszę usiąść.

— Widziałam ją niedawno… Stała tutaj… Była taka młoda… Jak mogła umrzeć?

Gulsum rozpłakała się.

— Biedna Jasemin…

Ayu podeszła do Hanser.

— A Engin?

— Jest w szpitalu. Nie chciałam go zostawiać samego.

Mukader ścisnęła dłonie.

— Kto jej to zrobił? Dlaczego spotykają nas same tragedie?

Cihan odwrócił wzrok.

— Na razie nie wiemy wszystkiego.

— Ale ty coś wiesz. Widzę to po twojej twarzy.

— Nie teraz, mamo.

— To kiedy? Jedna osoba po drugiej cierpi przez tajemnice, a wy wszyscy wciąż milczycie!

Bejza zadrżała, czując na sobie spojrzenia.

Hanser powiedziała cicho:

— Powinniśmy pomyśleć o pogrzebie. Jasemin zasługuje na spokojne pożegnanie.

W całym domu zapadła ciężka, żałobna cisza.

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page