
Diego nie zamierza już dłużej czekać. Razem z Samuelem udaje się do klasztoru.
Mężczyzna czuje, że właśnie tam może znajdować się odpowiedź na pytanie, które nie daje mu spokoju od wielu dni. Na miejscu obaj trafiają na zakonnicę, która początkowo zachowuje uprzejmość, ale bardzo szybko staje się stanowcza: nie zamierza udzielać żadnych informacji i bezwzględnie wyprasza nieproszonych gości. Wszystko wygląda tak, jakby klasztor miał coś do ukrycia.
Jednak zanim Diego i Samuel opuszczą budynek, dochodzi do czegoś bardzo zaskakującego. Za przełożoną pojawia się druga zakonnica. Nie mówi ani słowa – zamiast tego dyskretnie rzuca pod nogi Diego niewielką karteczkę. Vidnieje na niej tylko jedna rzecz: cyfra dwa. Dla Diego to nie jest przypadek. Natychmiast rozumie, że ktoś próbuje przekazać mu potajemną wskazówkę i nie ma wątpliwości, że chodzi o celę oznaczoną właśnie tym numerem.
Odkrycie w celi numer dwa i bolesne poczucie winy
Razem z Samuelem rusza więc na poszukiwania. Kiedy docierają na miejsce, ich oczom ukazuje się jednak coś, czego Diego zupełnie się nie spodziewał – w celi znajduje się jedynie pusta kołyska. Nie ma dziecka, nie ma też żadnego śladu, który jednoznacznie wskazywałby, co wydarzyło się wcześniej. Diego próbuje zrozumieć głęboki sens całej sytuacji. Zastanawia się, dlaczego ktoś zaprowadził go właśnie tutaj i co właściwie oznacza pozostawiona wskazówka.
Vtedy ponownie pojawia się przełożona klasztoru. Tym razem nie ma już mowy o uprzejmości – kobieta jest wyraźnie zdenerwowana i znacznie bardziej agresywna niż wcześniej. Zachowuje się tak, jakby obecność Diego była dla niej poważnym problemem. I właśnie wtedy dochodzi do odkrycia, które może całkowicie zmienić dalszy bieg wydarzeń: Diego zauważa na kołysce zawieszony dzwoneczek aniołów. To ten sam klejnot, który Blanka miała przy sobie w dniu napadu.
Dla Diego oznacza to tylko jedno – ludzie odpowiedzialni za napad na ich powóz być może są tymi samymi, którzy porwali ich nowo narodzonego syna. Samuel natychmiast próbuje odwieść brata od tej myśli, ale Diego się nie daje. Jest potwornie wściekły na samego siebie, że nie zaufał Blance, gdy ta w rozpaczy mówiła, że urodziła żywego syna. Samuel automatycznie wydaje się być głęboko niezadowolony z faktu, że Diego pod żadnym pozorem nie zamierza odpuścić tego śledztwa.
Mroczny sojusz i fatalny błąd na Akacjowej
Nieco później na ulicy Akacjowej Samuel i Urszula wspólnie analizują rozwój sytuacji. Oboje mogą być początkowo zadowoleni z przygotowanej intrygi, bo przez długi czas wszystko przebiegało dokładnie tak, jak to zaplanowali. Problem polega na tym, że w szafale emocji nie dopilnowali jednego kluczowego szczegółu. Tym szczegółem okazał się właśnie dzwoneczek aniołów, lekkomyślnie pozostawiony przy pustej kołysce.
Samuel nie omieszka gorzko wypomnieć Urszuli tego rażącego błędu – to przecież przez ten jeden niewielki przedmiot Diego otrzymał ostateczne potwierdzenie, że jego najgorsze podejrzenia były słuszne. Co ciekawe, Urszula pozostaje wyjątkowo spokojna. Nie wpada w panikę i nie sprawia wrażenia osoby, która straciła kontrolę nad sytuacją. Vręcz przeciwnie: jest głęboko przekonana, że nadal w pełni panuje nad wydarzeniami, zwłaszcza że Samuel w dalszym ciągu znakomicie odgrywa przed bratem rolę zatroskanego, oddanego pomocnika i nie wzbudza u Diego żadnych podejrzeń.
Jak sądzisz, czy ten fatalny błąd Urszuli z dzwoneczkiem aniołów pozwoli Diego i Blance w porę zdemaskować perfidną grę Samuela, zanim mroczny sojusz na Akacjowej na zawsze zatrze ślady porwanego dziecka?