
Ujawniono szereg nieprawidłowości, a postępowanie wyjaśniające nadal trwa.
Do dramatycznego zdarzenia doszło 20 maja. Opiekunki zauważyły, że jednego z podopiecznych nie ma wśród dzieci. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania, a chłopca odnaleziono w oczku wodnym znajdującym się na terenie posesji. Mimo długiej reanimacji prowadzonej przez pracowników placówki, policjantów i ratowników medycznych nie udało się uratować jego życia.
Jeszcze tego samego dnia zatrzymano dwie opiekunki w wieku 48 i 53 lat. Prokuratura przedstawiła im zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Jedna z kobiet złożyła wyjaśnienia i przyznała się do zarzucanego czynu, druga odmówiła składania zeznań.
Po tragedii Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zleciło pilną kontrolę placówki. Sprawdzono między innymi dokumentację, kwalifikacje personelu oraz sposób organizacji opieki nad dziećmi.
Kontrolerzy ustalili, że klub dziecięcy posiadał statut, regulamin oraz obowiązujące Standardy Ochrony Małoletnich. W dniu zdarzenia pod opieką znajdowało się 20 dzieci, choć w chwili zaginięcia chłopca w placówce przebywało ich 13.
Najwięcej wątpliwości wzbudziła jednak sytuacja kadrowa. Jak przekazano, oprócz trzech zatrudnionych opiekunek w placówce pracowały również dwie osoby pomagające, które nie były związane z właścicielem żadną formalną umową. W przypadku jednej z nich dopiero przygotowywano dokumenty do podpisania umowy zlecenia.
Resort poinformował również, że wszystkie trzy opiekunki ukończyły wymagane szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy dzieciom. Takiego przeszkolenia nie posiadały natomiast dwie osoby pełniące funkcję pomocy opiekunek.
Ministerstwo zwróciło uwagę, że obowiązujące przepisy określają kwalifikacje dla opiekunów i wolontariuszy, jednak nie przewidują stanowiska określanego jako „pomoc opiekuna”. W związku z tym przepisy nie regulują wymagań ani obowiązków osób wykonujących taką pracę.
Postępowanie w sprawie tragedii nadal trwa. Służby wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia oraz sprawdzają, czy organizacja pracy w placówce była zgodna z obowiązującymi przepisami.
Właściciel klubu dziecięcego poinformował jednocześnie, że po tym tragicznym wydarzeniu placówka nie wznowi już swojej działalności.