
Wenezuela pogrążona jest w żałobie po trzęsieniu ziemi, które w nocy z 24 na 25 czerwca nawiedziło okolice Caracas. Kataklizm przyczynił się do śmierci setek osób. Jedną z nich była żona wenezuelskiego piłkarza Hectora Bello. Kobieta starała się za wszelką cenę ochronić życie córki. Głos na temat katastrofy zabrała teraz Anna Lewandowska.
Zobacz wideo Krupińska odwiedziła Lewandowską w Barcelonie. To ją zaskoczyło
Andrea Bello zginęła pod murami zawalonego budynku, w którym mieszkała z całą rodziną. Kobieta do ostatnich chwil starała się ochronić życie swojej córki, osłaniając ją własnym ciałem. Dziewczynkę udało się uratować, ale niestety Andrea poniosła śmierć. Hector Bello pożegnał ukochaną w poruszającym poście na Instagramie. “Zawsze będziesz naszą bohaterką, mamusiu. Będę zawsze przypominał naszej córeczce, że byłaś wspaniała i bardzo ją kochałaś. Opowiem jej historię tego, jak ocaliłaś jej życie i poświęciłaś własne. Jaką byłaś odważną kobietą, nie opuściłaś jej do końca” – napisał piłkarz. Alana, córka Andrei i Hectora, obecnie znajduje się pod opieką lekarzy i cioci. “Moja córka i jej ciotka czują się dobrze, ale nie zostaną dziś wypisane – muszą pozostać w szpitalu. Bardzo dziękuję za słowa wsparcia” – przekazał Hector Bello. Dodajmy, że przez dwa dni trzęsień ziemi w okolicach Caracas zginęło około 920 osób, a tysiące zostało rannych. Wiele osób uważa się za zaginionych, a poszukiwania wciąż trwają.
Anna Lewandowska nie pozostała obojętna na tragedię, która dotknęła Wenezuelę. Żona Roberta Lewandowskiego wyznała, że bardzo poruszyło ją to, co się wydarzyło. W sieci opublikowała wpis w języku hiszpańskim. “W ciągu ostatnich kilku lat, mieszkając w Barcelonie, poznałam wielu wspaniałych ludzi z Ameryki Południowej, w tym wielu z Wenezueli. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że wydarzenia w różnych częściach świata nie są już tylko nagłówkami. Za nimi kryją się twarze znanych mi osób, ich rodziny i ich historie. Chyba właśnie dlatego odczuwam wszystko o wiele głębiej. Dziś moje myśli są z nimi i ich rodzinami” – napisała Anna Lewandowska.
Dziękujemy za przeczytanie