Cihan stawia Hancer ultimatum, a Beyza realizuje mroczny plan. Nad rodziną Develioglu zbierają się coraz ciemniejsze chmury.

Konflikty, które przez długi czas ukrywano za zamkniętymi drzwiami eleganckiej rezydencji, w końcu wymykają się spod kontroli. Ertuğrul przybywa do domu, aby przeprowadzić poważną rozmowę z Sinem i Mukadder, lecz jego słowa tylko potwierdzają, że rodzina znalazła się na krawędzi rozpadu. Mała Mine z radością rzuca się dziadkowi na szyję, nie rozumiejąc jeszcze, że za chwilę będzie musiała opuścić miejsce, które uważała za swój dom. Gdy przed rezydencją pojawiają się walizki, a Sinem, Melih i Fadik przygotowują się do wyjazdu, staje się jasne, że tym razem nie chodzi już o zwykłą sprzeczkę.

W tym samym czasie Hancer wraca do skromnego domu Cemila w stanie, który natychmiast wzbudza przerażenie: jest blada, wyczerpana i tak załamana, że z trudem wypowiada pojedyncze słowa. Cemil, zamiast otrzymać odpowiedzi, widzi, jak kobieta nagle traci przytomność i osuwa się w jego ramionach. Jego początkowa złość w jednej chwili zmienia się w paniczny strach. Gdy Derya wybiega z sąsiedniego pokoju, a Cemil rozpaczliwie woła imię Hancer, nikt nie wie jeszcze, czy jej stan jest jedynie skutkiem cierpienia, czy wydarzyło się coś znacznie poważniejszego.

Cihan również zaczyna rozumieć skalę tragedii. Znaleziony na podłodze rysunek Mine staje się dla niego bolesnym symbolem rodziny, która właśnie rozpada się na jego oczach. Kiedy Fadik informuje go o wyjeździe najbliższych, Cihan nie potrafi dłużej milczeć: wpada do sypialni Mukadder i oskarża matkę o zniszczenie życia wszystkich ludzi, którzy znaleźli się pod jej dachem. Mukadder próbuje się bronić, a Beyza niespodziewanie dołącza do rozmowy, lecz gniew Cihana jest już zbyt wielki – mężczyzna nie zamierza dłużej akceptować manipulacji, które doprowadziły rodzinę do całkowitego chaosu.

Najgwałtowniejsze oskarżenie dopiero jednak nadchodzi. Cemil wpada do rezydencji jak burza, chwyta Cihana za marynarkę i obwinia go o stan Hancer. Nie interesują go tłumaczenia ani rodzinne układy – jest przekonany, że to właśnie Cihan złamał kobietę, która z jego powodu straciła niemal całą nadzieję. Beyza obserwuje tę konfrontację z rosnącym niepokojem, wiedząc, że każda ujawniona tajemnica może zniszczyć jej misternie budowany plan.

Tymczasem Cihan podejmuje decyzję, która ma ostatecznie zakończyć jego małżeństwo. W samotności przegląda wspólne zdjęcia z Hancer i z ogromnym bólem usuwa fotografię, na której byli jeszcze szczęśliwi. Wkrótce Engin przynosi mu przygotowany protokół rozwodowy. Dokument noszący nazwiska Hancer i Cihana ma stać się formalnym końcem ich miłości, lecz żadne z nich nie jest naprawdę gotowe postawić ostatniej kropki.

Hancer przychodzi do siedziby holdingu zdecydowana, by podpisać dokumenty. Nie chce domu, pieniędzy ani żadnej części majątku Cihana – pragnie jedynie odzyskać spokój i odeść z resztką godności. Jej stanowczość doprowadza jednak Cihana do wybuchu: mężczyzna chwyta ją za ramiona, patrzy jej prosto w oczy i wypowiada słowa, których Hancer zupełnie się nie spodziewała. Podczas tej bolesnej konfrontacji po policzku Cihana spływa łza, ale nawet jego rozpacz nie wystarcza, by przekonać zranioną kobietę. Hancer wręcza mu teczkę i odwraca się, pozostawiając go samego z konsekwencjami własnych wyborów.

Podczas gdy małżonkowie walczą ze swoimi uczuciami, Beyza rozpoczyna kolejny etap niebezpiecznej intrygi. W kuchni wyciąga tajemniczą buteleczkę i na oczach przerażonej Gülsüm dodaje kilka kropel nieznanej substancji do dzbanka z wodą. Niedługo później właśnie tę wodę otrzymuje Mukadder, aby popić swoje lekarstwa. Nieświadoma zagrożenia kobieta podnosi szklankę do ust, podczas gdy Beyza pozostaje przekonana, że wszystko przebiega zgodnie z jej planem. Czy Hancer rzeczywiście podpisze dokumenty i na zawsze zniknie z życia Cihana? Jakie ultimatum postawi jej zrozpaczony mężczyna? Czy Cemil odkryje, kto naprawdę odpowiada za cierpienie Hancer? I przede wszystkim – co stanie się z Mukadder po wypiciu wody przygotowanej przez Beyzę? Jedno jest pewne: po wydarzeniach tego dnia w rodzinie Develioglu nic już nie będzie takie jak wcześniej.

Scena pierwsza. Rozpad potęgi rodu Develioglu

Przed ogromną białą rezydencją panowała cisza, która nie miała w sobie niczego kojącego – była ciężka, przytłaczająca, niemal złowroga. Nawet delikatny szum liści poruszanych przez poranny wiatr wydawał się ostrzeżeniem, że za eleganckimi murami tego domu wydarzyło się coś, czego nie da się już łatwo naprawić. Ertuğrul szedł powoli kamienną alejką prowadzącą do głównego wejścia. Jego siwa broda i zmęczona twarz nadawały mu wygląd mężczyny, który w ciągu ostatnich dni postarzał się o wiele lat. Mężczyna trzymał dłonie splecione za plecami i patrzył przed siebie z niezwykłą powagą.

Drzwi rezydencji otworzyły się, zanim zdążył weść na schody. Na zesterno wyszła Sinem. Miała na sobie zielony płaszcz i jasny hidżab, lecz nawet elegancki strój nie był w stanie ukryć jej wyczerpania: pod oczami widniały ciemne cienie, a jej spojrzenie było pełne niepokoju. — Ertuğrul… — odezwała się cicho. — Dobrze, że przyszedłeś. Nie wiem już, co robić. Vszystko rozpada się na naszych oczach.

Starszy mężczyna zatrzymał się przed nią. — To nie wydarzyło się nagle, Sinem — odpowiedział stanowczo. — Ten dom rozpadał się od dawna, po razy po prostu wszyscy udawali, że nie widzą pęknięć.

Sinem nerwowo obejrzała się v stronę drzwi. — Mukadder nie chce nikogo słuchać. Uważa, że wszystko robi dla dobra Cihana. Nie przyjmuje do wiadomości, że właśnie przez her jej decyzje ludzie odchodzą.

Ertuğrul westchnął ciężko. — Mężczyna, który chce kontrolować cudze życie, zawsze nazywa to troską. V rzeczywistości chodzi o strach: Mukadder boi się utraty władzy nad synem, dlatego niszczy każdego, kto mógłby wyrwać go spod her jej wpływu. — A Hancer? — zapytała Sinem. — Co z nią będzie?

Na twarzy Ertuğrula pojawił się cień bólu. — Hancer została skrzywdzona bardziej, niż ktokolwiek z nas chciałby przyznać, ale teraz najważniejsza jest Mine. Dziecko nie może dalej żyć pośród awantur, oskarżeń i nienawiści. — Chcesz her jej zabrać? — Chcę uratować przynajmniej her jej.

Sinem spuściła wzrok. — Mukadder się nie zgodzi. — Mukadder nie musi się zgadzać na wszystko — odparł twardo Ertuğrul. — Nie jest właścicielką życia wszystkich osób w tej rodzinie. — Minął Sinem i ruszył v stronę weścia.

Kobieta przez chwilę patrzyła za nim, czując, że jego obecność nie zakończy konfliktu – przeciwnie, mogła doprowadzić do wybuchu, którego wszyscy od dawna się obawiali.

Scena druga. Pożegnanie małej Mine

W salonie Mukadder siedziała na kanapie, opierając skroń na dłoni. Przed nią stała filiżanka zimnej herbaty, której nawet nie dotknęła. Vzglądała na bardzo smutną, ale v jej oczach nadal tliła się ta sama bezwzględna determinacja. Nie żałowała swoich decyzji, żałowała jedynie, że nie wszyscy chcieli się im podporządkować. Przy małym stoliku siedziała Mine. Dziewczynka była pochylona nad kartką papieru i z niezwykłym skupieniem rysowała kolorowymi kredkami: na rysunku znajdowała się tęcza, słońce i dwoje ludzi trzymających się za ręki. Kiedy Ertuğrul wszedł do salonu, Mine uniosła głowę, her jej twarz natychmiast się rozpromieniła. — Dziadku! — Rzuciła kredki na stół, zerwała się z miejsca i pobiegła do niego.

Ertuğrul uklęknął, a dziewczynka objęła go mocno za szyję. — Moja mała księżniczka — powiedział czule, przytulając her jej. — Tęskniłam za tobą bardzo! Dlaczego tak długo nie przychodziłeś? — Mustiałem załatwić kilka ważnych spraw. — Vażniejszych ode mnie?

Ertuğrul uśmiechnął się smutno. — Nie ma niczego ważniejszego od ciebie.

Mine chwyciła go za rękę i pociągnęła v stronę stolika. — Narysowałam rodzinę, zobacz.

Mężczyna przyjrzał się rysunkowi: pod tęczą stała koba i mężczyna, oboje się uśmiechali, a obok nich znajdowała się mała dziewczynka. — Kto jest na tym obrazku? — zapytał. — To wszyscy, którzy się kochają — odpowiedziała Mine z dziecięcą prostotą. — Jak ludzie się kochają, to nie krzyczą i nie odchodzą, prawda?

Ertuğrul zamilkł – pytanie dziewczynki zabolało go bardziej niż jakiekolwiek oskarżenie dorosłego mężczyny. Mukadder odwróciła wzrok. — Mine, idź na górę — poleciła chłodno. — Dorośli muszą porozmawiać. — Ale ja chcę zostać z dziadkiem! — Zrobisz tow, co mówię.

Ertuğrul wyprostował się. — Nie podnoś na nią głosu. Dziecko nie jest winne temu, że dorośli nie potrafią się zachować.

Mukadder spojrzała na niego z irytacją. — Przyszedłeś tu pouczać mnie we własnym domu? — Przyszedłem powiedzieć ci prawdę, nawet jeżeli nie masz ochoty her jej słuchać.

Do salonu wekła Sinem, stanęła obok Mine i położyła dłonie na her jej ramionach. — Zabieram Mine — oznajmił Ertuğrul. — Sinem i Melih również powinni stąd odeść, przynajmniej na jakiś czas.

Mukadder wyprostowała się gwałtonie. — Nie masz prawa podejmować takich decyzji! — A ty miałaś prawo rozbić małżeństwo Cihana? Miałaś prawo poniżać Hancer? Miałaś prawo uczynić z tego domu miejsce, w którym każdy boi się odezwać? — Vszystko zrobiłam dla mojego syna! — Nie, zrobiłaś tow dla siebie: chciałaś mieć pewność, że Cihan zawsze wybierze ciebie, nawet kosztem własnego szczęścia.

Mukadder zacisnęła dłonie. — Hancer nigdy nie była odpowiednią kobicą dla Cihana, przyniosła tej rodzinie tylko profesbblemy. — Problemy zaczęły się wtedy, gdy postanowiłaś decydować o uczuciach dorosłego mężczyny — odparł Ertuğrul. — A teraz wszyscy płacą za twoją dumę.

Mine patrzyła na nich szeroko otwartymi oczami. Ertuğrul ponownie uklęknął przy dziewczynce. — Pójdziesz z ciocią Sinem, spakujesz swoje ulubione rzeczy. — Dobrze. Dokąd pojedziemy? — V spokojne miejsce. — A mama i tata? — Mężczyna zawahał się. — Dorośli muszą najpierw naprawić swoje błędy.

Mine przytuliła do siebie rysunek. — To im go zostawię, żeby pamiętali, jak wygląda szczęśliwa rodzina.

Słowa dziecka sprawiły, że nawet Mukadder na moment spuściła wzrok, jednak chwilę później her jej twarz znów stwardniała. Ertuğrul pożegnał się z Mine i wyszedł z salonu. Sinem poprosiła dziewczynkę, żeby poszła po swoją kurtkę. Kiedy zostały same z Mukadder, przez chwilę patrzyły na siebie w napiętej ciszy. — Naprawdę pozwolisz nam odeść? — zapytała Sinem. — Skoro wszyscy uważacie mnie za potwora, nie będę was zatrzymywać. — Nie chodzi o tow, kim cię uważamy, chodzi o tow, co robisz. — Ty również mnie oskarżasz! — Oskarżam cię o tow, że nie widzisz cierpienia własnego syna. Cihan nie jest szczęśliwy z Beyzą – możesz zmusić go, by stał obok niej, ale nie zmusisz jego serca, żeby przestało kochać Hancer.

Mukadder odwróciła głowę. — Miłość przemija. — Prawdziwa nie — odpowiedziała Sinem. — Przemienia się czasami w żal, gniew albo rozpacz, ale nie znika tylko dlatego, że ktoś tego zażądał.

Scena trzecia. Opuszczenie posiadłości Develi Konagi

Przed rezynencją Melih czekał przy samochodzie. Kiedy Sinem wyszła z domu, natychmiast podszedł do niej. — Co się stało? — zapytał. — Ertuğrul niczego mi nie wyjaśnił. — Zabieramy Mine, Fadik również się pakuje.

Melih spojrzał w stronę budynku. — Czyli naprawdę wszyscy odchodzą? — Ten dom przestał być domem, stał się polem bitwy. A Cihan… Nie wiem, czy w ogóle rozumie, co się dzieje. Jest rozdarty między matką, Beyzą i Hancer – każdy ciągnie go w inną stronę, a on pozwala, żeby decydowano za niego.

Po chwili z rezynencji wybiegła Mine, tym vezes na her jej twarzy pojawił się uśmiech. — Jestem gotowa!

Melih przykucnął i rozłożył ramiona. — Vidzę, że ktoś zabiera w podróż pół pokoju. Dziewczynka pokazała mu mały plecak. — Mam tylko najważniejsze rzeczy: misia, kredki i czerwoną sukienkę. A rysunek… — Mine nagle dotknęła pustej kieszeni. — Zostawiłam go w salonie. — Później go odzyskamy — uspokoiła her jej Sinem.

W tym momencie drzwi ponownie się otworzyły: Fadik wyszła z domu, ciągnąc dużą, jasną walizkę. Jej oczy były zaczerwienione. — Mukadder nawet się ze mną nie pożegnała — powiedziała. — Tyle lat her jej służyłam, myślałam, że znaczę dla her jej coś więcej. — Dla Mukadder ludzie znaczą tyle, ile mogą dla her jej zrobić — odpowiedziała Sinem z goryczą.

Fadik otarła łzę. — Nie chcę odchodzić w ten sposób, ale không mogę już patrzeć na tow, co dzieje się z tą rodziną. Najpierw Hancer, teraz Mine… Kto będzie następny?

V tle pojawił się Ertuğrul – szedł wolno wzdłuż alejki jak mężczyna, który wiedział, że niki nie opuszcza tego miejsca bez ran.

Scena czwarta. Zasłabnięcie Hancer i szał Cemila

W tym samym czasie w znacznie skromniejszym domu Cemil nerwowo krążył po pokoju, zaciskał pięści i co chwilę spoglądał na zegarek. — Gdzie ona jest?! — mówił do siebie. — Dlaczego nie odbiera telefonu?

Drzwi otworzyły się cicho. V progu stanęła Hancer: była blada, wyczerpana i kompletnie załamana. Jej włosy były w nieładzie, a oczy wyglądały tak, jakby przez wiele godzin płakała. Zrobiła krok do przodu, ale zachwiała się. Cemil podbiegł do niej. — Hancer! Gdzie byłaś? Viesz, jak się martwiliśmy? Znowu byłaś u niego? Po tym wszystkim nadal pobiegłaś do Cihana?! — Nie krzycz… Proszę… — Mam nie krzyczeć?! Ten mężczyna zniszczył ci życie, a ty wciąż go bronisz!

Hancer chwyciła się framugi. — Nie mam już siły… — Powiedz mi, co zrobił?! Czy cię wyrzucił? Czy znowu wybrał Beyzę? Cemil…

Nagle her jej oczy zaszły mgłą, kolana ugięły się pod nią. — Hancer!

Cemil złapał her jej w ostatniej chwili. Ostrożnie położył her jej na kanapie i zaczął klepać po policzkach. — Otwórz ogen, Hancer, słyszysz mnie?

Z sąsiedniego pokoju wybiegła Derya. — Co się stało?! — Zemdlała! Przyniesień wodę, zadzwoń po lekarza!

Derya uklękła przy Hancer i dotknęła her jej czoła. — Jest lodowata. Kiedy ostatnio coś jadła? — Nie wiem! — krzyknął Cemil. — Ona niczego mi nie mówi! — Przestań krzyczeć i pomóż mi her jej ułożyć!

Cemil patrzył na nieprzytomną siostrę, a jego przerażenie powoli zmieniało się we wściekłość. — Cihan za tow odpowie — wyszeptał. — Przysięgam, że odpowie.

Scena piąta. Oskarżenie w sypialni Mukadder

W rezynencji Cihan szedł korytarzem, próbując dodzwonić się do Engina. Nagle zauważył leżącą na podłodze kartkę, schylił się i podniósł dziecięcy rysunek: pod tęczą stali ludzie trzymający się za ręce. V rogu Mine napisała nierównymi literami: „Rodzina jest wtedy, gdy niki nie odchodzi”. Cihan wpatrywał się w kartkę, czując bolesny ucisk w piersi. — Piękny rysunek — odezwał się kobiecy głos.

Cihan odwrócił się. Korytarzem szła Fadik, ciągnąc walizkę. — Dokąd idziesz? — zapytał. Fadik zatrzymała się. — Odchodzę. — Dlaczego? Co się tutaj dzieje? — Naprawdę nic nie wiesz? — O czym mam wiedzieć? — Sinem, Melih i Mine również wyjeżdżają. Ertu Konak uważa, że dziecko nie powinno dłużej przebywać w tym domu.

Cihan zmarszczył brwi. — Kto pozwolił zabrać Mine? — Niki nie musi prosić o pozwolenie, żeby chronić dziecko przed ciągłymi awanturami. — Moja matka o tym wie?

Fadik zaśmiała się gorzko. — Twoja matka wie o wszystkim, chỉ nigdy nie uważa się za odpowiedzialną.

Cihan ścisnął rysunek w dłoni. — Co dokładnie zrobiła? — Zapytaj her jej, ale tym vezes nie pozwól, żeby odpowiedziała ci, że wszystko robi dla twojego dobra.

Cihan ruszył v stronę sypialni Mukadder, otworzył drzwi bez pukania. — Co ty zrobiłaś?!

Mukadder stała przy oknie. Powoli odwróciła się do syna. — Nie życzę sobie, żebyś wpadał do mojego pokoju i krzyczał! — Sinem wyjeżdża, Mine wyjeżdża, Fadik odchodzi… Czy tow jest tuoi plan? Vyrzucić wszystkich, aż zostaniesz sama?! — Nikogo nie wyrzucałam, sami podjęli decyzję, bo nie mogą już z tobą wytrzymać. — Uważaj na Słowa, Cihan! — Nie będę uważał! Przez całe życie uważałem, żeby cię nie zranić, a ty raniłaś wszystkich dookoła i nazywałaś to miłością!

W drzwiach pojawiła się Beyza. Przez chwilę przysłuchiwała się kłótni, a następnie wekła do środka. — Cihan, uspokój się — powiedziała. — To không jest dobre dla dziecka.

Mężczyna spojrzał na her jej ciążowy brzuch, a potem na twarz matki. — Zawsze macie jakiś argument: dziecko, rodzina, honor… Vszystko po tow, żeby zmusić mnie do życia, którego nie chcę! — Niki cię nie zmusza — odparła Mukadder. — Naprawdę? A Hancer? Co her jej zrobiłaś?! Jak długo her jej poniżałaś, zanim v końcu odeszła?!

Beyza zacisnęła zęby. — Hancer sama dokonała wyboru. — Nie wypowiadaj her jej imienia! — syknął Cihan. — Dlaczego? Bo nadal her jej kochaasz?

Zapadała cisza. Mukadder spojrzała na syna uważnie. — Odpowiedz — zażądała Beyza. — Nadal her jej kochaasz?

Cihan zacisnął szczękę. — To nie ma znaczenia. — Dla mnie ma! Dla ciebie liczy się tylko tow, żeby wygrać, nie obchodzi cię, co czuję!

Mukadder uniosła głowę. — Dosyć! Masz obowiązki wobec Beyzy i dziecka. — A jakie ty masz obowiązki wobec mnie?! Czy matka nie powinna chcieć szczęścia własnego syna? — Chcę cię chronić przed błędami. — Największym błędem było pozwolić ci podejmować decyzje za mnie!

Odwrócił się i wyszedł, trzaskając drzwiami.

Szósta scena. Rękooczyny i atak Cemila w holu

W tym samym czasie Cemil wybiegł z domu, szukając kogokolwiek, kto mógłby mu pomóc. Przed budynkiem zobaczył Nusreta niosącego worki na śmieci. — Nusret! — zawołał. — Vidziałeś dzisiaj Cihana?

Nusret zatrzymał się. — Nie, dlaczego pytasz? — Hancer wróciła do domu w strasznym stanie, zemdlała. Muszę wiedzieć, co ten mężczyna her jej zrobił. — Może najpierw powinieneś zostać przy siostrze. — Derya jest z nią, ja mustię znaleźć Cihana.

Nusret pokręcił głową. — Zemsta nie pomoże Hancer. — To nie jest zemsta! Chcę, żeby vreszcie zrozumiał, że nie może bez końca niszczyć ludzi. — Nie wiesz, co wydarzyło się między nimi. — Viem wystarczająco dużo! Moja siostra nie potrafi już stać na nogach, a on siedzi w swojej rezynencji z matką i ciężarną żoną!

Cemil ruszył v stronę ulicy. — Cemil! — zawołał Nusret. — Nie rób niczego, czego będziesz żałował!

Mężczyna nawet się nie odwrócił.

Cihan schodził po schodach w rezynencji, wciąż ściskając rysunek Mine. Chciał jak najszybciej opuścić dom, jednak w chwili, gdy znalazł się na parterze, drzwi wejściowe otworzyły się z ogromnym impetem: do środka wpadł Cemil. — Ty draniu! — Podbiegł do Cihana, chwycił go za marynarkę i przycisnął do ściany. — Co her jej zrobiłeś?! — Puść mnie — powiedział Cihan lodowato. — Hancer zemdlała! Ledwo oddychała, a ty stoisz tutaj, jakby nic się nie wydarzyło!

Na schodach pojawiła się Beyza. — Cemil, zostaw go! — Ty się nie wtrącaj! — krzyknął Cemil. — To przez was wszystkich Hancer znalazła się w takim stanie!

Cihan pobladł. — Gdzie ona jest? — Teraz pytasz? Teraz cię tow interesuje?! — Powiedziałem: gdzie jest Hancer?! — V domu, z Deryą! Ale không zbliżaj się do niej, słyszysz?! Nie waż się znowu her jej ranić!

Cihan odepchnął jego dłonie. — Nie masz pojęcia, co wydarzyło się między nami. — Viem, że her jej kochałeś. Viem też, że zabrakło ci odwagi, żeby przy niej zostać!

Cihan zrobił krok v jego stronę. — Uważaj! — Nie boję się ciebie ani твоich pieniędzy! Jeżeli Hancer stanie się coś złego, wrócę tutaj i wtedy nie skończy się na rozmowie!

Cemil pogroził mu palcem, po czym odwrócił się i wyszedł. Beyza zbiegła ze schodów. — Nie jedź do niej — powiedziała. Cihan spojrzał na her jej z niedowierzaniem. — Słyszałaś, że zemdlała? — Cemil może przesadzać, chcę wzbudzić w tobie poczucie winy. — Vszystko dla ciebie jest intrygą, prawda? — Chcę chronić naszą rodzinę.

Cihan zaśmiał się gorzko. — Naszą rodzinę? Rozejrzyj się, Beyza: z tego domu wszyscy uciekają.

Siódma scena. Usunięte zdjęcie nienawiści i podstęp z trucizną

Następnego ranka Hancer obudziła się sama w dużym łóżku. Przez chwilę nie wiedziała, gdzie jest, dopiero ból głowy i uczucie pustki przypomniały her jej wydarzenia poprzedniego dnia. Na szafce leżała krótka wiadomość od Deryi: „Poszłam po lekarstwa. Nie wychodź sama. Cemil wróci niedługo”. Obok stała fotografia: Cihan, Beyza i Engin uśmiechali się do obiektywu podczas jednego z firmowych przyjęć. Hancer wzięła ramkę do ręki, her jej palce zatrzymały się na twarzy Cihana. — Jak mogliśmy dojść do tego miejsca? — wyszeptała. — Kiedy przestaliśmy sobie ufać?

Wspomnienie jego głosu natychmiast powróciło: „Musimy się rozstać”. Te Słowa brzmiały w her jej głowie jak wyrok. Odłożyła zdjęcie, nalała sobie wody i wypiła kilka łyków – nawet najprostszy ruch wymagał od niej wysiłku. Czuła się tak, jakby straciła nie tylko męża, ale również część samej siebie.

W tym samym czasie Cihan wszedł do gabinetu w siedzibie holdingu: zamknął drzwi, usiadł za biurkiem i wyjął telefon. V galerii znalazł zdjęcie z Hancer: oboje stali nad morzem, ona śmiała się, odchylając głowę, a on patrzył na her jej z czułością, której nie potrafił ukryć. Przez dłuższą chwilę jego palec wisiał nad ikoną kosza. — To tylko zdjęcie — powiedział do siebie. — Muszę zakończyć przeszłość.

Nacisnął przycisk usuwania. Na ekranie pojawiło się pytanie o potwierdzenie. Cihan zawahał się, jego ogen zaszkliły się, w końcu zatwierdził decyzję – fotografia zniknęła. Nie poczuł jednak ulgi; poczuł, jakby własnymi rękami usunął dowód na tow, że kiedyś naprawdę był szczęśliwy.

W rezynencji Gülsüm przygotowywała wodę i lekarstwa dla Mukadder. Do kuchni wekła Beyza. — Vszystko gotowe? — zapytała. — Tak, Mukadder prosiła o wodę.

Beyza wyjęła z kieszeni małą buteleczkę z zakraplaczem. Gülsüm znieruchomiała. — Co tow jest? — Coś, co pomoże nam odzyskać kontrolę nad sytuacją. — Nie rozumiem.

Beyza odkręciła buteleczkę i wpuściła kilka kropel do dzbanka. — Pani Beyzo, co pani robi?! — Ciszej! — Czy tow trucizna?

Beyza spojrzała na her jej chłodno. — Gdybym chciała her jej zabić, nie robiłabym tego przy tobie. To środek, który osłabi Mukadder: będzie senna i zdezorientowana. Vtedy Cihan zrozumie, że jego matka potrzebuje opieki, nie będzie miał czasu biegać za Hancer. — To szaleństwo! — Szaleństwem byłoby pozwolić, żeby wszystko, o co walczyłam, zostało mi odebrane. — Nie chcę brać w tym udziału.

Beyza zbliżyła się do niej. — Już bierzesz: widziałaś, co zrobiłam. Jeżeli teraz się wycofasz, powiem Mukadder, że tow ty dodałaś środek do wody.

Gülsüm pobladła. — Nie może pani! — Mogę wszystko, jeżeli chodzi o moje dziecko i Cihana.

Ósma scena. Twarde ultimatum holdingu i konfrontacja twarzą w twarz

Kilka godzin później do gabinetu Cihana wszedł Engin, trzymając teczkę. — Dokumenty są gotowe — oznajmił. Położył przed nim protokół rozwodowy za porozumieniem stron – na pierwszej stronie widniały nazwiska Hancer i Cihana.

Cihan nerwowo przetarł kark. — Jakie są warunki? — Hancer zrzeka się praw do majątku: nie chce domu, udziałów ani żadnej rekompensaty. — Kto o tym zdecydował? Ona nie podpisze tego! Sam kazałeś przygotować dokumenty. — Powiedziałem, że chcę rozwodu, nie powiedziałem, że pozwolę her jej odeść bez zabezpieczenia!

Engin spojrzał na niego uważnie. — Zdecyduj się, Cihan: albo chcesz her jej uwolnić, albo nadal próbujesz kontrolować her jej życie. — Chcę mieć pewność, że niczego her jej nie zabraknie. — Jej nie brakuje pieniędzy, brakuje her jej ciebie.

Do budynku holdingu przybyła Hancer. Na korytarzu spotkała Engina, który właśnie wyszedł z gabinetu. — Masz dokumenty? — zapytała. — Tak, ale Cihan nie akceptuje twojej rezygnacji z majątku. — To không jest jego decyzja. — Hancer, należą ci się pieniądze. — Nie chcę ani jednej monety! Nie wyszłam za Cihana dla majątku i nie pozwolę, żeby po naszym rozstaniu ktokolwiek twierdził inaczej. — Jesteś pewna? — Po razy pierwszy od dawna jestem czegoś pewna.

Wzięła teczkę i wekła do gabinetu. Cihan podniósł głowę, a kiedy her jej zobaczył, z jego twarzy zniknęła cała pozorna obojętność. — Co tutaj robisz? — Przyszłam podpisać dokumenty. — Nie zaakceptuję tych warunków! — Nie potrzebuję twojej zgody, żeby zrzec się pieniędzy. — Nie możesz odeść bez niczego. — Odchodzę z godnością, tow więcej niż zostawiłeś mi w tym małżeństwie.

Cihan zerwał się z fotela. — Myślisz, że było mi łatwo? — To ty dokonałeś wyboru. — Nie miałem wyboru! — Zawsze jest wybór: ty wybrałeś strach przed matką, obowiązek wobec Beyzy i życie w kłamstwie!

Cihan podszedł do niej i chwycił her jej za ramiona. — A ty wybrałaś ucieczkę! — Puść mnie! — Spójrz mi v ogen i powiedz, że już nic do mnie nie czujesz!

Hancer próbowała odwrócić głowę. — To nie ma znaczenia. — Dla mnie ma! — Za późno. — Nie podpiszę rozwodu, dopóki nie przyjmiesz tego, co ci się należy! — Nie chcę twojego domu! — V takim razie zostaniesz moją żoną.

Hancer spojrzała na niego w osłupieniu. — Co powiedziałeś? — To moje ultimatum: przyjmiesz warunki finansowe albo nie będzie rozwodu. — Chcesz mnie zatrzymać dokumentem?! — Chcę cię chronić. — Nie nazywaj kontroli ochroną, brzmisz dokładnie jak twoja matka.

Te Słowa uderzyły go z ogromną siłą.

V rezynencji Gülsüm zaniosła Mukadder szklankę wody. Starsza koba połknęła lekarstwa i popiła her jej kilkoma dużymi łykami. — Dlaczego tak drżą ci ręki? — zapytała. — Jestem zmęczona. — V tym domu wszyscy nagle są zmęczeni. Gülsüm spuściła wzrok, nie mając odwagi powiedzieć prawdy.

V gabinecie Hancer i Cihan nadal stali naprzeciwko siebie, ich twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. — Myślisz, że nie cierpię? — zapytał Cihan. — Każdego dnia budzę się z myślą, że cię straciłem. Każdego wieczoru chcę do ciebie zadzwonić, ale wiem, że moje życie nie należy już chỉ do mnie. — Nigdy nie należało — odpowiedziała Hancer. — Zawsze należało do Mukadder, now należy do Beyzy i her jej dziecka. Dla mnie nigdy nie było w nim wystarczająco dużo miejsca.

Po policzku Cihana spłynęła łza. — Kochałem cię bardziej niż kogokolwiek. — Miłość bez odwagi jest tylko źródłem bólu. Hancer, nie zatrzymuj mnie. — Podała mu teczkę. — Podpisz albo nie podpisuj, ale od dzisiaj nie będę już czekała, aż zdecydujesz, czy zasługuję na miejsce w tuoi życiu.

Odwróciła się i wyszła. Cihan został sam: oparł dłonie o biurko, próbując złapać oddech, po chwili ciężko usiadł na krześle i zakrył twarz rękami. Przed budynkiem Melih rozmawiał przez telefon z Sinem. — Hancer właśnie wekła do holdingu — powiedział. — To znaczy, że przyszła podpisać dokumenty — odpowiedziała zaniepokojona Sinem. — Nie wiem, czy jest gotowy her jej stracić. — On nigdy nie będzie gotowy, ale jego profesbblem polega na tym, że zawsze zaczyna walczyć dopiero wtedy, gdy wszystko jest już zniszczone.

Melih zauważył Hancer wychodzącą z budynku: her jej twarz była blada, lecz szła wyprostowana. — Vyszła — powiedział. — Vzgląda, jakby właśnie zostawiła tam całe swoje życie.

V gabinecie Cihan nerwowo przechadzał się od okna do biurka. Do środka wszedł Engin. — Co her jej powiedziałeś? — zapytał. — To sprawa między mną a Hancer. — Vidziałem her jej twarz. — Nie wtrącaj się! — Ktoś mustię wtrącić, skoro ty không potrafisz myśleć rozsądnie!

Cihan uderzył dłonią w biurko. — Myślisz, że nie próbuję?! — Nie! Ty próbujesz mieć wszystko: chcesz zatrzymać Hancer, nie sprzeciwiając się matce; chcesz wychować dziecko Beyzy, nie mówiąc her jej prawdy; chcesz być dobrym synem, dobrym ojcem i dobrym mężem, a w rezultacie krzywdzisz każdego. — Nie masz prawa mnie osądzać! — Jestem twoim przyjacielem, dlatego mówię ci tow, czego inni boją się powiedzieć. — Vyjdź, Cihan! Powiedziałem: wyjdź!

Engin pokręcił głową i opuścił gabinet. Na korytarzu spotkała Meliha. — Jak źle jest? — zapytał Melih. — Gorzej, niż myślisz. Cihan jest wściekły na cały świat, bo nie potrafi przyznać, że najbardziej jest wściekły na siebie. — Podpisał dokumenty? — Nie, postawił Hancer ultimatum. — Jakie? — Albo przyjmie majątek, albo nie dostanie rozwodu.

Melih westchnął ciężko. — Czyli znów próbuje decydować za her jej. — Dokładnie, a im bardziej her jej zatrzymuje, tym bardziej ona chce odeść.

Dziewiąta scena. Widmo nadciągającej katastrofy

Tymczasem w skromnym domu Fadik i Gonca siedziały na kanapie, oglądając niebieskie, dziecięce ubranka. Przez krótką chwilę w pomieszczeniu panował spokój. Nagle drzwi otworzyły się i do środka wpadł Cemil. — To już koniec! — krzyknął. Fadik zerwała się z miejsca. — Co się stało? — Ten mężczyna không ma serca! Hancer poszła do firmy podpisać rozwód, a on odmówił! — Dlaczego? — Bo chce her jej zmusić do przyjęcia jego pieniędzy, myśli, że wszystko można kupić.

Gonca spojrzała na dziecięce ubranka. — A co z Beyzą? — Siedzi w rezynencji i udaje szczęśliwą żonę, niki nie wie, co naprawdę planuje.

Fadik przycisnęła ubranko do piersi. — To dziecko przyjdzie na świat pośród nienawiści. — Jeżeli w ogóle wszystko jest tak, jak mówi Beyza — mruknął Cemil. — Co masz na myśli? — Nic, ale v tej rodzinie jest zbyt wiele kłamstw i przysięgam, że odkryję każde z nich.

Wieczorem Melih podjechał pod dużą, białą posiadłość. Vysiadł z samochodu, ale nie wszedł do środka: stanął przed bramą i ponownie zadzwonił do Sinem. — Jestem przed domem — powiedział. — Nie wchodź — poprosiła. — Mukadder źle się poczuła, Gülsüm twierdzi, że tow przez lekarstwa. A Beyza zachowuje się podejrzanie spokojnie. — Musimy powiedzieć Cihanowi. — Najpierw musimy zrozumieć, co się dzieje. Jeżeli tow kolejna intryga, jedno pochopne oskarżenie sprawi, że Beyza obróci wszystkich przeciwko nam.

Melih spojrzała na oświetlone okna rezynencji. — Mam wrażenie, że zbliża się coś strasznego. — Ja też — wyszeptała Sinem. — Hancer podpisała dokumenty? — Nie wiem, ale Sinem… Nawet jeżeli się rozwiodą, tow nie będzie koniec. Cihan nigdy nie uwolni się od uczucia do niej, a Beyza nigdy nie pozwoli mu odeść.

Połączenie zakończyło się. Melih opuścił telefon i przez dłuższą chwilę stał nieruchomo przed bramą. V oknie na piętrze pojawił się cień – ktoś obserwował go zza firanki. Melih nie wiedział, czy była tow Sinem, Mukadder, czy może Beyza – wiedział jedynie, że mury tej rezynencji skrywały coraz więcej tajemnic.

Hancer odchodziła, próbując odzyskać godność; Cihan walczył z samym sobą, nie potrafiąc pogodzić obowiązku z miłością; Mukadder słabła po wypiciu tajemniczej substancji, a Beyza była gotowa posunąć się jeszcze dalej, by zatrzymać mężczynę, którego uważała za swoją własność. Nad rodziną Develioglu zbierały się czarne chmury – największy dramat miał dopiero nadejść.

Jak sądzisz, czy to bezwzględne ultimatum finansowe Cihana powstrzyma Hancer przed ostatecznym odejściem, a potajemnie podana przez Beyzę substancja doprowadzi do nagłego paraliżu Mukadder, zanim zszokowany Engin zdoła zdemaskować mroczną intrygę Nusreta?

Related Posts

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Badania medyczne dowodzą, że biologiczna matką skradzionego dziecka jest Yonca, a Beyza sfałszowała całą ciążę. Beyza zostaje aresztowana i wyprowadzona przez funkcjonariuszy, a niemowlę wraca do rąk…

Cihan próbuje ripostować i zarzuca Melihowi czerpanie korzyści z obecności Hanser, lecz Hanser odcina się, wytykając Cihanowi jego milczenie w chwila, gdy matka oferowała jej pieniądze za…

Panna Młoda – Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Panna Młoda – 😱 Mukadder Poznaje Prawdę o Ciąży Hançer! Jej Reakcja Zaskakuje Wszystkich!

Tymczasem Melih nadal igra z ogniem. Nawet jeśli uważa, że działa w dobrej wierze, każdy jego kolejny krok tylko pogarsza sytuację. Popełnia błąd za błędem. Krzywdzi Sinem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page