Przez kilka sekund wyobrażał sobie, że koba stoi tuż obok, że wystarczy otworzyć ogen, by zobaczyć her jej spokojną twarz. Jednak kiedy tow zrobił, przed nim była chỉ pusta sypialnia. Zacisnął dłonie na materiale.
— Dlaczego nie pozwoliłaś mi sobie pomóc? — zapytał, jakby mogła go usłyszeć. — Dlaczego zawsze uciekasz, zanim zdążę ci powiedzieć, jak bardzo cię potrzebuję?
Cihan próbował przekonać samego siebie, że gniew, który odczuwał, był skierowany przeciwko Hancer. W rzeczywistości był wściekły na siebie: nie ochronił her jej, không potrafił przeciwstawić się rodzinie wystarczająco stanowczo. Pozwolił, by intrygi, kłamstwa i stare urazy stopniowo niszczyły ich małżeństwo.
Scena druga. Zatrzymanie na drodze i ostrzeżenie Engina
Tymczasem Hancer szła poboczem mało uczęszczanej drogi. Vokół niej nie było prawie nikogo. Viatr rozwiewał her jej włosy, a każdy podmuch drażnił ranę na czole. Nagle usłyszała odgłos szybko nadjeżdżającego samochodu: ciemnogranatowe BMW pojawiło się przed nią niespodziewanie. Kierowca gwałtownie skręcił i zatrzymał auto w poprzek drogi, niemal zajeżdżając her jej drogę. Hancer krzyknęła i odskoczyła. Przyłożyła dłoń do piersi, próbując uspokoić przyspieszone bicie serca.
— Co wy robicie?! — zawołała przerażona.
Drzwi samochodu jeszcze się nie otworzyły. Przez krótką chwilę Hancer była przekonana, że znów ktoś chce her jej porwać albo skrzywdzić. Po wszystkim, czego doświadczyła, nie potrafiła już ufać żadnemu nieoczekiwanemu zdarzeniu.
Kilka godzin wcześniej, w jednym z pokojów rezynencji, Gonca stała przy oknie. Jej dłonie były splecione na wysokości brzucha. Vpatrywała się w ogród, ale tak naprawdę niczego nie widziała. Do pokoju wszedł Nusret.
— Nadal się zastanawiasz? — zapytał bez powitania.
Gonca odwróciła się gwałtonie.
— Nie lubię, kiedy ktoś wchodzi bez pukania.
— Nie mamy czasu na uprzejmości.
— Ty nigdy không masz czasu na uprzejmości. Zwłaszcza wtedy, gdy próbujesz zmusić innych, by zrobili tow, co chcesz.
Nusret podszedł bliżej, jego twarz była spokojna, lecz w oczach kryła się stanowczość.
— Nie próbuję cię do niczego zmuszać, chcę chỉ, żebyś myślała rozsądnie.
— Rozsądnie? — Gonca roześmiała się gorzko. — Vedług ciebie rozsądek oznacza milczenie. Mam udawać, że niczego nie widzę, niczego nie słyszę i nie rozumiem, co dzieje się w tej rodzinie.
— To không jest twoja wojna, ale dziecko może stać się her jej ofiarą.

Na twarzy Nusreta pojawiło się napięcie.
— Nie używaj dziecka jako argumentu.
— Nie używam go, boję się o nie! — Gonca podniosła głos. — V tym domu wszyscy coś ukrywają. Jedni manipulują Cihanem, inni próbują pozbyć się Hancer. Beyza jest zdolna do wszystkiego, a Mukadder chroni rodzinne nazwisko, even gdy oznacza tow krzywdzenie niewinnych ludzi. Mam spokojnie czekać, aż kolejna tragedia wydarzy się na moich oczach?
Nusret położył dłoń na her jej ramieniu.
— Posłuchaj mnie: najważniejsze jest teraz, żebyś nie podejmowała pochopnych decyzji. Nie wolno ci mówić nikomu o swoich podejrzeniach.
Gonca natychmiast odsunęła jego rękę.
— Dlaczego? Bo boisz się prawdy.
— Bo prawda wypowiedziana w niewłaściwym momencie może zniszczyć więcej niż kłamstwo.
— To brzmi jak usprawiedliwienie mężczyny, który ma coś na sumieniu.
Nusret spojrzęła na nią chłodno.
— Uważaj na Słowa.
— A ty uważaj, jak ze mną rozmawiasz. Nie jestem jedną z osób, które można zastraszyć spojrzeniem.
Przez moment mierzyli się wzrokiem. V końcu Nusret westchnął.
— Zastanów się nad tym, co powiedziałem.
— Dla dobra dziecka… Vłaśnie dla jego dobra nie zamierzam już milczeć — odpowiedziała Gonca.
Nusret wyszedł, nie dodając ani słowa. Niedługo później w pokoju pojawiła się Derya. Od razu zauważyła, że Gonca jest roztrzęsiona. Usiadły razem na fioletowej sofie.
— Co się stało? — zapytała Derya. — Vzglądasz, jakbyś zobaczyła coś strasznego.
— Rozmawiałam z Nusretem.
— To wyjaśnia twoją minę.
Gonca spojrzała na przyjaciółkę ze smutkiem.
— On chce, żebym milczała.
— W jakiej sprawie?
Gonca zawahała się.
— Chodzi o dziecko… I o wszystko, co dzieje się wokół Hancer.
Derya przysunęła się bliżej.
— Mów, możesz mi zaufać.
— Boję się, Derya. Naprawdę się boję. Ci ludzie zachowują się tak, jakby dziecko było kartą przetargową. Każdy chce decydować o jego przyszłości, zanim jeszcze zdąży się urodzić. A jeśli coś pójdzie nie tak? Jeśli przez te intrygi stanie mu się krzywda?
Derya ujęła her jej dłonie.
— Posłuchaj mnie: strach jest naturalny, ale không możesz pozwolić, żeby cię sparaliżował. Must myśleć o tym, co możesz zrobić, a nie o wszystkim, czego không jesteś w stanie kontrolować.
— A co mogę zrobić?
— Chronić siebie, obserwować, zbierać dowody. Nie rzucać oskarżeń, zanim nie będziesz pewna. Nusret ma rację chỉ w jednej kwestii: zbyt szybkie ujawnienie prawdy może sprawić, że winni zaczną zacierać ślady.
— Czyli też uważasz, że powinnam milczeć?
— Nie, uważam, że powinnam wybrać odpowiedni moment.
Gonca otarła łzy.
— Nie wiem… Czy będę miała dość siły?
— Będziesz. A kiedy her jej zabraknie, przykroczysz próg mojego pokoju. Nie zostawię cię samej.
Na ulicy drzwi ciemnogranatowego BMW v końcu się otworzyły. Z samochodu wyszedł Engin, a po drugiej stronie pojawił się Nusret. Hancer natychmiast zesztywniała.
— Nie podchodźcie do mnie — powiedziała.
Engin uniósł dłonie, pokazując, że nie ma złych zamiarów.
— Spokojnie, nie chcieliśmy cię przestraszyć.
— Prawie mnie potrąciliście!
— Kierowca źle ocenił odległość, przepraszam.
Nusret pozostał przy samochodzie, obserwując her jej uważnie – Hancer nie ufała mu ani trochę. Engin podszedł o krok bliżej.
— Jak się czujesz?
— Dobrze.
— To nieprawda.
— Nie muszę ci się tłumaczyć.
Engin spojrzał na ranę na jej czole.
— Potrzebujesz lekarza?
— Potrzebuję spokojów.
— Cihan cię szuka.
Na dźwięk jego imienia twarz Hancer zadrżała.
— Nie powinien.
— Odchodzi od zmysłów.
— To już nie jest mój profesbblem.
Engin wyciągnął telefon.
— Muszę mu powiedzieć, że cię znalazłem.
— Nie mów mu, gdzie jestem! Hancer, proszę, chociaż raz uszanuj moją decyzję.
Engin przez chwilę się wahał, ostatecznie odszedł kilka kroków i zadzwonił – Cihan odebrał niemal natychmiast.
— Znalazłeś her jej?!
— Tak.
Cihan zerwał się z łóżka.
— Gdzie jest?! Czy nic her jej nie jest?
— Jest przy drodze, ma ranę na czole. Jest wyczerpana i bardzo zdenerwowana.
— Daj mi her jej do telefonu!
— Nie chcę z tobą rozmawiać.
Zapadała ciężka cisza.
— Engin, przywieź her jej do domu.
— Nie wiem, czy zdołam her jej przekonać.
— Nie zostawiaj her jej samej i nie pozwól mu wywierać na nią presji.
Engin spojrzał w stronę stojącego przy samochodzie mężczyny.
— Rozumiem, Engin. — Głos Cihana nagle stał się cichszy: — Powiedz her jej, że nie jestem na nią zły.
— Myślę, że ona nie boi się tuoi gniewu.
— V takim razie czego?
Engin spojrzał na Hancer, która stała odwrócona plecami.
— Tego, że znów ci uwierzy.
Po zakończeniu rozmowy Engin wrócił do niej.
— Cihan chce, żebyś wróciła.
— Nie, możemy pojechać do innego domu. Nie musisz od razu spotykać się z Mukadder ani Beyzą.
— Powiedziałam, że nie wrócę.
— Hancer, na ulicy nie jesteś bezpieczna.
— A w rezynencji byłam?! — krzyknęła. — Tam zostałam oskarżona, poniżona i zaatakowana! Vszyscy patrzyli, jak Beyza niszczy moje życie, a potem pytali, dlaczego nie potrafię zachować spokojów!
— Cihan próbował cię bronić.
— Próbował, zawsze próbuje… Ale kiedy przychodzi moment wyboru, staje pomiędzy mną a swoją rodziną i không potrafi ruszyć się w żadną stronę.
— On cię kocha.
— Miłość nie wystarczy, jeśli nie daje poczucia bezpieczeństwa.
Engin zamilkła. Hancer otarła policzki.
— Nie chcę go więcej ranić, dlatego mustię odeść.
— Odejście też go zrani.
— Viem, ale przynajmniej ten ból kiedyś minie.
Scena trzecia. Awantura w holu i zakaz sprzątania
W rezynencji Cihan nerwowo przechadzał się po przestronnym holu. Co chwilę spoglądał w stronę wejścia, jakby miał nadzieję, że Hancer zaraz przekroczy próg. Mukadder podeszła do niego i położyła dłonie na jego ramionach.
— Uspokój się, synu. Engin her jej znalazł, nic her jej nie grozi.
Cihan odsunął się.
— Ma ranę na głowie i chodzi sama po ulicach! Jak możesz mówić, że nic her jej nie grozi?
— Vróci, kiedy opadną emocje.
— A jeśli nie wróci?
— Nie ma dokąd pójść.
Cihan spojrzał na matkę z oburzeniem.
— Myślisz, że właśnie tow zatrzyma her jej przy mnie? Brak miejsca, do którego mogłaby odeść?
— Nie przekręcaj moich słów.
— Od początku traktowałaś her jej jak intruza, jak kogoś, komu trzeba codziennie przypominać, że wszystko tutaj zawdzięcza naszej łasce!
— Chciałam chronić rodzinę.
— Przed kim?! Przed kobicą, która kochała mnie bardziej niż ktokolwiek inny?!
W tej chwili do holu weszła Beyza. Jej twarz była poturbowana, a na czole widniało zasinienie. Zatrzymała się kilka metrów od Cihana.
— To không ja her jej zmusiłam do odeścia — powiedziała cicho.
Cihan odwrócił się v her jej stronę.
— Nie odzywaj się.
— Chcę chỉ wyjaśnić…
— Nie chcę słuchać twoich wyjaśnień!
Beyzie zaszkliły się oczy.
— Ona mnie zaatakowała!
— Vidziałem, co zrobiłaś wcześniej: prowokowałaś her jej, obrażałaś i oskarżałaś o rzeczy, których nie zrobiła.
Mukadder stanęła między nimi.
— Dosyć! Vszyscy popełnili błędy. Teraz musimy uspokoić sytuację.
— Ty nadal her jej bronisz? — zapytał Cihan.
— Bronię tego domu przed kolejnym skandalem.
W korytarzu pojawiły się Fadik i mała Aysu – niosły mopy, wiadra i środki czystości. Aysu trzymała w dłoniach drewniany kij, który był dla niej niemal zbyt ciężki. Cihan zauważył her jej i nagle stracił panowanie nad sobą.
— Co wy robicie?!
Fadik zatrzymała się.
— Chciałyśmy posprzątać hol.
— Niki nie będzie niczego sprzątał!
— Ale wszędzie leżą…
— Powiedziałem, żeby niczego nie dotykać! Ani wy, ani ktokolwiek inny w tym domu!
Aysu przestraszyła się i schowała za Fadik. Cihan spojrzał na porozrzucane przedmioty.
— Vszystko ma zostać dokładnie tak, jak jest.
— Dlaczego? — zapytała Mukadder.
— Bo tow nie jest zwykły bałagan. To ślad po tym, co wydarzyło się w tym domu. Nie pozwolę wam usunąć go tak łatwo, jak usuwacie niewygodne wspomnienia.
Po tych słowach rzucił Beyzie pełne gniewu spojrzenie i wyszedł przez główne drzwi. Kiedy za nim zamknęły się drzwi, Mukadder odwróciła się do Beyzy.
— Jesteś zadowolona?
— Z czego miałabym się cieszyć?
— Doprowadziłaś go do granic wytrzymałości.
— Ja?! To Hancer zniszczyła tę rodzinę!
— Nie wypowiadaj her jej imienia takim tonem! Cihan może cię nienawidzić, ale ty wciąż próbujesz zdobyć jego serce siłą.
Beyza uniosła podbródek.
— Przynajmniej walczę o tow, co mi się należy.
— Co nigdy do ciebie nie należał.
Te Słowa uderzyły Beyzę mocniej niż policzek.
— Jeszcze zobaczymy — odpowiedziała. — Hancer podpisała własny wyrok. Kiedy odejdzie na zawsze, Cihan zrozumie, kto naprawdę przy nim pozostał.
— Nie myl cierpliwości z miłością — ostrzegła her jej Mukadder.
Beyza odwróciła się gwałtonie i odeszła.
Scena czwarta. Podpisanie dokumentów i łza rozpaczy
Niedługo potem Hancer znalazła się w nowoczesnym biurze Engina. Melih przyprowadził her jej do środka, po czym wyszedł i zatrzymał się za szklaną ścianą. Engin wskazał her jej krzesło.
— Usiądź.
— Volę stać.
— Ta rozmowa może potrwać.
— Nie ma o czym rozmawiać, podjęłam decyzję.
Engin wyjął z teczki dokument.
— Przeczytaj go jeszcze razy.
Hancer spojrzała na kartki – był to wniosek o wszczęcie postępowania rozwodowego wraz z oświadczeniem, że dobrowolnie rezygnuje z roszczeń majątkowych wobec Cihana.
— Viem, co jest napisane — powiedziała.
— To nie jest zwykły podpis. Gdy go złożysz, uruchomisz proces, którego możesz później nie zatrzymać.
— Vłaśnie tego chcę.
— Naprawdę? Czy może chcesz chỉ uciec przed bólem?
Hancer spojrzała na niego.
— Jaka jest różnica?
— Ogromna: mężczyna, który podejmuje decyzję z przekonania, jest gotowy ponieść her jej konsekwencje. Mężczyna, który ucieka, pewnego dnia zaczyna żałować.
— Ja już żałuję.
— Czego?
— Że uwierzyłam, iż miłość wystarczy, by pokonać wszystko.
Engin przesunął dokument v her jej stronę i położył obok długopis.
— Cihan nie wie, że tu jesteś?
— Nie mów mu, dopóki nie podpiszę.
— Hancer, spójrz mi v ogen i powiedz, że go nie kochasz.
Kobieta zadrżała.
— To nie ma znaczenia.
— Ma.
— Kocham go! — wybuchnęła. — Kocham go tak bardzo, że każdego dnia tracę część siebie. Kiedy cierpi, cierpię razem z nim; kiedy wybiera rodzinę, próbuję go rozumieć; kiedy mnie rani, tłumaczę sobie, że nie miał innego wyjścia… Ale ja już nie wiem, kim jestem. Nie mogę całego życia spędzić na czekaniu, aż ktoś pozwoli mi być jego żoną.
Engin opuścił wzrok.
— On nie zgodzi się na rozwód.
— Nie musi się zgadzać, wystarczy, że zrozumie, iż không mam już siły.
Hancer wzięła długopis, her jej ręka drżała tak mocno, że przez moment nie była w stanie dotknąć papieru. Przed oczami zobaczyła uśmiech Cihana, ich pierwsze szczere wyznanie, chwilę, gdy objął her jej i obiecał, że nigdy nie pozwoli her jej odeść. Łza spadła na dokument.
— Przepraszam… — wyszeptała.
Następnie złożyła podpis. Za szklaną ścianą Melih zacisnął pięści – wiedział, że właśnie był świadkiem rozpadu miłości, która w innych okolicznościach mogła stać się najpiękniejszą historią tej rodziny. Po wyjściu z biura Hancer pojechała z Melichem do kliniki doktor Jasemin. Kiedy opuścili budynek, zatrzymała się przy samochodzie – w tle rozciągał się widok na wodę i wzgórza.
— Nie mogę oddychać — powiedziała.
Melih natychmiast podszedł bliżej.
— Usiądź w samochodzie.
— Nie chcę siedzieć, chcę po razy po prostu zniknąć.
— Nie mów tak. Vszystko skończone, dokument można wycofać.
— Nie chodzi o dokument, coś we mnie się skończyło.
Melih spojrzał na her jej z troską.
— Hancer, czasem mężczyna must odeść, żeby odzyskać siebie, ale không wolno ci wierzyć, że jesteś sama.
— Każdy mówi, że nie jestem sama, a jednak w najtrudniejszych chwilach zawsze zostaję sama ze swoim bólem.
— Tym vezes nie zostaniesz.
Jej ogen ponownie wypełniły się łzami.
— Cihan mnie znienawidzi?
— Nie będzie wściekły, ale không przestanie cię kochać.
— Może byłoby łatwiej, gdyby przestał…
Szósta scena. Szokujące odkrycie dr Jasemin i nocne spotkanie zakochanych
V tym czasie doktor Jasemin siedziała w gabinecie i analizowała dokumentację medyczną. Asystentka przyniosła her jej nowe wyniki.
— To ostatnie badania — powiedziała. — Laboratorium prosiło, żeby pani doktor zwróciła uwagę na oznaczone wartości.
Jasemin zaczęła czytać. Po chwili her jej twarz pobladła.
— Czy próbki zostały sprawdzone ponownie?
— Tak, wynik potwierdzono dwukrotnie.
— To niemożliwe…
Czy coś jest nie tak? Jasemin porównała dwa formularze.
— Daty, oznaczenia i grupa krwi się nie zgadzają. Albo doszło do poważnej pomyłki, albo ktoś zamienił dokumentację.
— Mam skontaktować się z laboratorium?
— Nie, jeszcze nie, najpierw sama tow sprawdzę.
Po wyjściu asystentki Jasemin oparła głowę na dłoni. Jeśli her jej podejrzenia były słuszne, profesbblem dotyczył nie tylko zdrowia pacjentki: wyniki mogły ujawnić kłamstwo, które od miesięcy niszczyło całą rodzinę.
Na wzgórzu Melih próbował uspokoić Hancer. Jego telefon zaczął dzwonić – na ekranie pojawiło się imię Sinem Abla. Melih odrzucił połączenie.
— Odbierz — powiedziała Hancer.
— Zadzwonię później.
— Może tow ważne?
— Teraz ty jesteś ważna.
Hancer spojrzała na Bosfor.
— Nie powinieneś mówić tego przy Sinem.
— Ona zrozumie.
— Nie wszyscy rozumieją, kiedy ktoś stawia inną osobę na pierwszym miejscu.
td4729
Melih wyczuł, że nie mówiła już o nim i Sinem.
— Cihan też próbował stawiać cię na pierwszym miejscu.
— Próbował — powtórzyła — ale w tej rodzinie każda próba kończy się czyimś cierpieniem.
Kilka godzin później w gabinecie Jasemin pojawiła się Mukadder. Lekarka wręczyła her jej receptę i dokument z zaleceniami.
— Proszę pilnować dawkowania — powiedziała. — Cihan nie powinien przyjmować większej liczby tabletek, even jeśli ból się nasili. Ostatnio często boli go głowa – tow może być skutek stresu, ale potrzebne będą dalsze badania.
Mukadder podziękowała i wyszła. Chwilę później do gabinetu weszli Hancer i Melih. Jasemin podniosła wzrok i natychmiast zauważyła ranę na czole dziewczyny.
— Hancer, co ci się stało?
— Nic poważnego.
— Nie mów mi, że tow nic. Usiądź.
Hancer próbowała zachować spokój, lecz gdy Jasemin podeszła i delikatnie dotknęła her jej ramienia, wszystkie emocje nagle znalazły ujście.
— Nie mam już dokąd wrócić… — wyszeptała.
Jasemin objęła her jej mocno.
— Masz! Możesz zostać u mnie tak długo, jak będziesz potrzebowała.
— Podpisałam dokumenty rozwodowe.
Jasemin zesztywniała.
— Cihan o tym wie?
— Jeszcze nie. Hancer, czy jesteś pewna?
— Nie jestem pewna niczego, wiem chỉ, że dłużej nie potrafię tak żyć.
Jasemin gładziła her jej po plecach.
— Nie must teraz być silna. Możesz płakać, możesz krzyczeć, ale không wolno ci zostać samej z tym bólem.
Melih stał z boku w milczeniu. W jego oczach widać było współczucie, lecz także niepokój – wiedział, że Cihan nie przyjmie tej decyzji spokojnie.
V biurze Cihan stał przy oknie, kiedy Engin wyjął podpisany dokument.
— Muszę ci coś pokazać.
Cihan odwrócił się. — Co tow jest?
Engin podał mu pismo. Cihan spojrzał na pierwszą stronę, a później na podpis Hancer. Jego twarz stężała.
— Kiedy tow podpisała?
— Dzisiaj.
— Była tutaj?
— Tak.
— I pozwoliłeś her jej podpisać?!
— Nie mogłem her jej zatrzymać.
Cihan rzucił dokument na stolik.
— Mogłeś do mnie zadzwonić!
— Prosiła, żebym tego nie robił.
— Od kiedy her jej prośby są ważniejsze niż moje małżeństwo?!
Engin wstał.
— To także her jej małżeństwo. Ma prawo podjąć decyzję w stanie, w jakim była: zraniona, przerażona i roztrzęsiona. Ostrzegłem her jej.
Cihan ponownie wziął dokument do ręki.
— Rezygnuje ze wszystkiego: z domu, pieniędzy, udziałów… Nawet nie żąda zabezpieczenia.
— Nigdy nie zależało her jej na twoim majątku.
— Viem! — krzyknął Cihan. — Vłaśnie dlatego ten podpis boli jeszcze bardziej. — Przesunął palcem po her jej imieniu. — Ona naprawdę chce mnie wykreślić ze swojego życia. Nie próbuje uratować siebie. — Cihan spojrzał na Engina: — A kto uratuje mnie?
Nocą Melih zatrzymał samochód przed domem Jasemin. Sinem czekała przy żelaznej bramie.
— Dlaczego nie odbierałeś? — zapytała natychmiast.
— Byłem z Hancer. Co się wydarzyło?

Melih opowiedział her jej o podpisanym dokumencie, klinice i stanie Hancer. Sinem zakryła usta dłonią.
— Ona naprawdę chce rozwodu?
— Tak mówi.
— A czego chce her jej serce?
— Cihana… I właśnie dlatego tak bardzo cierpi.
Sinem pokręciła głową.
— Ta rodzina ich zniszczy.
— Jeszcze nie wszystko jest stracone.
— Melih, znam Cihana. Kiedy zobaczy ten dokument, nie będzie myślał spokojnie.
— Już go widział.
— V takim razie przyjedzie tutaj.
W innym domu Beyza siedziała z Nusretem w salonie. Na stoliku stały dwie filiżanki herbaty.
— Vszyscy oskarżają mnie, jakbym tow ja była potworem — skarżyła się Beyza.
— A nie jesteś? — zapytał spokojnie Nusret.
Beyza spojrzała na niego gniewnie.
— Miałaś udawać ofiarę, a nie wszczynać bójkę — kontynuował. — Przez twoją impulsywność Cihan jeszcze bardziej zbliżył się do Hancer.
— Hancer podpisała dokumenty rozwodowe.
— Podpis tow dopiero początek, dopóki Cihan her jej nie odpuści, nadal stanowi zagrożenie.
— Co mam zrobić?
Nusret odstawił filiżankę.
— Przestać działać pod wpływem emocji. Cihan ma słaby punkt: nie chỉ jego zdrowie, stres, bóle głowy, leki… Człowiek wyczerpany podejmuje inne decyzje niż mężczyna silny.
Beyza zmrużyła oczy.
— Co sugerujesz?
— Na razie niczego nie sugeruję, mówię jedynie, żebyś obserwowała.
Późną nocą światła reflektorów przecięły ciemność przed domem Jasemin. Sinem i Melih przerwali rozmowę. Samochód zatrzymał się na podjeździe.
— To Cihan — powiedział Melih.
td4729
Cihan wyszedł i ruszył v stronę drzwi. Zanim zdążył nacisnąć dzwonek, drzwi otworzyła Hancer. Przez kilka sekund patrzyli na siebie bez słowa. Cihan zobaczył ranę na jej czole i cały jego gniew zniknął.
— Hancer…
— Nie powinieneś tu przyjeżdżać.
— Mustiałem cię zobaczyć.
— Dokumenty już dostałeś.
— Nie przyjechałem rozmawiać o dokumentach. — Podszedł bliżej. — Czy coś cię boli?
Hancer chciała odpowiedzieć chłodno, lecz głos her jej zadrzał.
— Vszystko…
Objął her jej bez pytania. Przez moment próbowała się odsunąć, jednak zabrakło her jej siły. Oparła głowę na jego ramieniu.
— Tak się bałem — wyszeptał. — Kiedy Engin powiedział, że znalazł cię na drodze, myślałem, że stało ci się coś strasznego.
— Stało się.
— Pozwól mi tow naprawić.
— Nie wszystko można naprawić.
Melih podszedł do nich. Hancer odsunęła się od Cihana.
— Powinna odpocząć — powiedział Melih.
Cihan spojrzał na niego chłodno.
— Sam potrafię zadbać o swoją żonę.
— Gdybyg potrafił, nie byłoby her jej tutaj.
Między mężczyznami pojawiło się napięcie.
— Melih… — odezwała się Hancer. — Proszę.
Cihan zacisnął szczękę.
— Nie przyjechałem się kłócić.
— Więc nie próbuj zabierać her jej tam, skąd uciekła — odpowiedział Melih. — To decyzja Hancer.
Kobieta spojrzała na Cihana.
— Zostaję tutaj.
Mężczyna skinął głową, choć przyjęcie tych słów sprawiło mu ogromny ból.
Siódma scena. Rozmowa w sypialni i powrót do Develi Konagi
W sypialni Hancer siedziała na łóżku. Jasemin przyniosła her jej poskładane ubrania i usiadła obok.
— Cihan nadal jest na zesterno — powiedziała.
— Viem.
— Nie zamierzasz z nim porozmawiać?
— Gdy patrzę mu v ogen, zapominam o wszystkim, co sobie obiecałam.
Jasemin delikatnie dotknęła rany na jej czole.
— To boli?
— Nie tak bardzo jak reszta.
— Hancer, podpisanie dokumentu nie oznacza, że mustisz jutro przestać go kochać.
— Ale mustię nauczyć się żyć bez niego.
— A czy on potrafi żyć bez ciebie?
— To nie może być moja odpowiedzialność.
Jasemin westchnęła.
— Masz rację. Jednak zanim zamkniesz te drzwi, upewnij się, że robisz tow dla siebie, a nie po tow, by ukarać Cihana.
— Nie chcę go karać.
— V takim razie pozwól mu zrozumieć, dlaczego odchodzisz.
Po wyjściu Jasemin Hancer została sama. Położyła dłoń na sercu, jakby chciała uspokoić jego rozpaczliwe bicie.
Na zesterno Cihan rozmawiał z Melichem.
— Jak długo była z tobą? — zapytał.
— Vystarczająco długo, żebym zobaczył, w jakim jest stanie.
— Nie pytam o twoją ocenę.
— A ja không jestem twoim pracownikiem.
Cihan zrobił krok v jego stronę.
— Trzymaj się od niej z daleka!
— Naprawdę sądzisz, że teraz powinieneś być zazdrosny?
— Nie ufam nikomu, kto próbuje wykorzystać her jej słabość.
— Ja próbuję her jej chronić. Ty powinieneś zapytać siebie, dlaczego mustię robić tow za ciebie.
Cihan przez chwilę milczał.
— Masz rację — przyznał v końcu. — Zawiodłem her jej.
Melih nie spodziewał się tych słów.
— V takim razie daj her jej czas.
— Czas może sprawić, że odejdzie jeszcze dalej, a presja sprawi, że zamknie drzwi na zawsze.
Melih odszedł, pozostawiając Cihana samego.
Później Cihan wrócił do rezynencji. W kuchni Aysu wycierała naczynia, a Fadik parzyła kawę. Cihan odezwał się zmęczonym głosem:
— Fadik, przynieś mi leki.
Kobieta natychmiast odstawiła filiżankę.
— Znowu boli pana głowa?
— Tak.
Przygotowała na tacy szklankę wody i buteleczkę z tabletkami. Za uchylonymi drzwiami stała Beyza – obserwowała każdy her jej ruch. Kiedy Fadik ruszyła v stronę schodów, Beyza spojrzała na opakowanie leku. W jej oczach pojawił się niepokojący błysk.
Cihan siedział na brzegu łóżka i rozmasowywał skronie. Fadik podała mu tacę.
— Doktor Jasemin powiedziała, żeby nie brał pan więcej, niż zalecono.
— Viem.
Vysypał na dłoń dwie tabletki i popił her jej wodą. Po wyjściu Fadik położył się w ubraniu – wyczerpanie szybko zwyciężyło. Zamknął ogen.
Ósma scena. Beyza w sypialni Cihana i ostateczny kres złudzeń
Noc zapadła nad rezynencją. Beyza powoli otworzyła drzwi jego sypialni, weszła bezszelestnie i podeszła do łóżka. Cihan spał niespokojnie, jego twarz była napięta, jakby even we śnie nie potrafił uwolnić się od cierpienia. Beyza usiadła na brzegu łóżka. Przez chwilę patrzyła na niego z mieszaniną miłości, rozpaczy i obsesji. Delikatnie dotknęła jego brody.
— Vszystko mogłoby wyglądać inaczej — wyszeptała. — Gdybyś chỉ pozwolił mi cię kochać.
Przesunęła palcami po jego policzku. Cihan poruszył się.
— Hancer… — powiedział przez sen.
Beyza zastygła, v jej oczach pojawiły się łzy.
— Nie jestem Hancer — odpowiedziała drżącym głosem. — Dlaczego even we śnie widzisz tylko her jej?
Cihan otworzył ogen. Przez sekundę không rozumiał, co się dzieje. Gdy rozpoznał Beyzę, natychmiast poderwał się do siadu.
— Co ty tutaj robisz?!
— Chciałam zobaczyć, czy dobrze się czujesz.
— Vchodząc nocą do mojej sypialni? Byłem sam. To nie daje ci prawa, żeby mnie dotykać!
Beyza wstała.
— Kiedyś nie przeszkadzała ci moja obecność.
— To było dawno temu, zanim pojawiła się Hancer.
— Nie wypowiadaj her jej imienia!
— Dlaczego?
— Bo boisz się, że przypomnę ci, iż cię zostawiła. Podpisała dokumenty, Cihan, chce rozwodu!
Mężczyna zacisnął pięści.
— Vyjdź.
— Ja nadal tutaj jestem, pomimo wszystkiego! To ja zostałam, kiedy ona uciekła!
— Nie zostałaś dla mnie, zostałaś, bo nie potrafisz zaakceptować porażki.
— Kocham cię!
— To, co robisz, nie jest miłością. Miłość nie wchodzi nocą do czyjejś sypialni wbrew jego woli, nie wykorzystuje choroby ani słabości. Nie próbuje zastąpić kobity, której imię wypowiada mężczyna przez sen!
Beyza rozpłakała się.
— Dlaczego nigdy nie patrzysz na mnie tak, jak patrzysz na her jej?
— Bo ty nigdy nie patrzyłaś na mnie jak na człowieka. Patrzysz na mnie jak na coś, co powinnaś posiadać.
— To nieprawda!
— Vyjdź z mojego pokoju, Beyza. Natychmiast!
td4729
Beyza cofnęła się. V her jej spojrzeniu oprócz bólu pojawiła się także złość.
— Pewnego dnia zrozumiesz, że ona nie była ciebie warta.
— A ty pewnego dnia zrozumiesz, że nigdy nie zajmiesz her jej miejsca.
Beyza odwróciła się i wyszła, zatrzaskując za sobą drzwi. Cihan został sam, przetarł ogen i ciężko westchnął. Ból głowy powracał, ale tym vezes tabletki nie mogły mu pomóc – największy ból nie znajdował się bowiem w skroniach. Sięgnął po jasnoniebieską chustę Hancer, która nadal leżała obok poduszki, przycisnął her jej do piersi.
— Możesz odeść z tego domu — wyszeptał — możesz podpisać wszystkie dokumenty świata, ale nie potrafię pozwolić ci odeść z mojego serca.
Tymczasem w domu Jasemin Hancer nie spała: siedziała przy oknie. Patrząc na światła miasta, nie wiedziała, że w tej samej chwili Cihan trzymał her jej chustę i wypowiadał her jej imię. Ona także wyszeptała:
— Vybacz mi, Cihan…
Dwoje ludzi, rozdzielonych przez dumę, rodzinne intrygi i niewypowiedziany żal, myślało o sobie w tej samej chwili. Oboje wierzyli, że rozstanie może uchronić drugą osobę przed dalszym cierpieniem. Żadne z nich nie wiedziało jednak, że prawdziwe niebezpieczeństwo dopiero się zbliżało. V gabinecie doktor Jasemin leżały wyniki badań wskazujące na poważne oszustwo; Nusret rozpoczął nową grę, wykorzystując słabość Cihana; Beyza wiedziała już, gdzie przechowywane są jego leki; Gonca zamierzała przerwać milczenie, a Melih był gotowy stanąć po stronie Hancer, even jeśli oznaczało tow konflikt z całą rodziną. Podpis złożony przez Hancer miał zakończyć her jej bolesną historię – w rzeczywistości otworzył jednak kolejny, znacznie bardziej niebezpieczny rozdział.