“Kobieta również nie zaprzecza. Z podniesioną głową oznajmia, że jest gotowa odpowiedzieć za swoje czyny.
Czy komisariat stanie się miejscem ich ostatecznego rozstania, czy początkiem jeszcze bardziej niebezpiecznej walki między dwojgiem ludzi, którzy nie potrafią od siebie uciec?
Poranne światło wpadało przez wysokie okna gabinetu Cihana, rozlewając się po nowoczesnym wnętrzu chłodnym blaskiem. Zwykle panował tu porządek i spokój, jednak tego dnia w powietrzu wyczuwało się napięcie.

Cihan stał przy biurku, opierając dłonie o jego krawędź. Przed nim leżał telefon. Wiedział, że Hanser nie zadzwoni i nie cofnie swojej decyzji. Ta świadomość doprowadzała go do furii.
Do gabinetu wszedł Engin. Przez chwilę obserwował przyjaciela w milczeniu.
– Widzę, że noc nie przyniosła ci spokoju – powiedział.
– Nie potrzebuję spokoju. Potrzebuję rozwiązania – odpowiedział Cihan.
td4729
Engin westchnął.
– Nadal zamierzasz z nią walczyć?
– To nie jest walka.
– Naprawdę? Kazałeś ją śledzić, próbujesz uniemożliwić jej znalezienie pracy i kontrolujesz każdy jej krok. Jak inaczej mam to nazwać?
Cihan odwrócił się do okna.
– Chronię ją.
– Hanser nie potrzebuje twojej kontroli. Potrzebuje wolności.
Słowa Engina zabolały bardziej, niż Cihan chciał przyznać.”