
Hanser stoi samotnie przed lustrem, trzyma dłoń na ciążowym brzuchu i po raz pierwszy mówi do swojego dziecka tak, jakby wszystko było już przesądzone. Wierzy, że nie ma żadnej drogi powrotnej do Ciana. Tymczasem kilka chwil później Beyza pojawia się przed Cihanem z obrączkami i jest przekonana, że wystarczy jeden gest, aby zamknąć konflikt oraz znów stworzyć z nim rodzinę.
Cihan nie podnosi głosu i nie robi sceny – właśnie dlatego jego odpowiedź uderza jeszcze mocniej. Nie chce założyć obrączki. Mówi o zaufaniu, a potem przywołuje Hanser w chwili, w której Beyza najmniej chce usłyszeć jej imię.
Czy zgoda na powrót dziecka oznacza także zgodę na powrót Beyzy? A może Cihan już wtedy przeczuwa, że pod pozornym pojednaniem kryje się coś więcej?
Jedna kobieta stoi przed lustrem i mówi do swojego nienarodzonego dziecka, że jego ojciec prawdopodobnie już nigdy nie będzie przy niej. Kilkadziesiąt sekund później druga kobieta stoi naprzeciw tego samego mężczyzny z obrączkami w dłoni i zachowuje się tak, jakby powrót do wspólnego życia był tylko formalnością. Te dwie sceny dzieli zaledwie chwila, ale emocjonalnie są od siebie bardzo daleko.
Hanser jest przekonana, że wszystko straciła, podczas gdy Beyza wierzy, że właśnie odzyskuje swoją pozycję. A Cihan nie daje żadnej z nich prostego potwierdzenia tego, co chciałyby usłyszeć. I właśnie jego spokojna reakcja staje się najbardziej niepokojącą częścią całego spotkania.
Hanser jest sama w jasnej łazience przed lustrem. Patrzy na własne odbicie, ma wilgotne oczy, a jej głos jest ciężki od rozczarowania. Kiedy kładzie dłoń na brzuchu, przestaje mówić tylko jako porzucona kobieta – mówi jako matka, która próbuje przygotować swoje dziecko na życie bez ojca.
W końcu wypowiada słowa, że to koniec i nie widzi już możliwości, żeby ona i Cihan znów byli razem. Zwraca się do dziecka i przyznaje, że nie wie, czy ono kiedyś jej wybaczy. Czuje winę i cały ciężar bierze na siebie, pokazując skrajne wyczerpanie emocjonalne.
Mówi, że wszystko się skończyło, lecz sposób, w jaki łamie jej się głos, pokazuje, że serce wcale jeszcze nie nadążyło za tą decyzją. I właśnie wtedy historia przenosi nas do Ciana.
Cihan przebywa w swoim nowoczesnym, chłodnym biurze. Naprzeciw niego stoi Beyza, która zaczyna od pojednawczego tonu. Przyznaje, że wcześniej zachowywała się kapryśnie, ale teraz chce zamknąć temat i iść dalej.
Beyza próbuje od początku ustawić rozmowę na własnych zasadach i przedstawia gotowe rozwiązanie. Problem polega na tym, że Cihan nie wygląda jak ktoś, kto chce pójść na taki skrót. Jego milczenie i oszczędne odpowiedzi pokazują duży dystans oraz podejrzliwość.
Beyza zauważa ten wzrok i pyta, dlaczego Cihan patrzy na nią w niemal oskarżycielski sposób. Chwilę później wyciąga przyniesione ze sobą obrączki, chcąc, aby założyli je tylko we dwoje jako symbol powrotu do roli męża i żony. Sugeruje też, że ich dziecko odczuwa napięcie i potrzebuje pełnej rodziny.
— Tęskniłeś? — pyta Beyza. — Tęskniłem, bardzo — odpowiada Cihan.
Tęsknota za dzieckiem nie oznacza jednak odbudowanego zaufania do Beyzy. Beyza wraca do tematu obrączek, podkreślając, że nie robi tego z powodu pieniędzy i odcina się od Hanser, zakładając pierścień dla mężczyzny, którego kocha.
Cihan nie wdaje się w otwartą obronę Hanser, ale odpowiada bardzo spokojnie. Mówi, że obrączki nie są potrzebne, bo sam pierścień jest tylko formalnością. Daje do zrozumienia, że bez prawdziwego zaufania symbol nic nie znaczy.
Gdy Beyza otwiera pudełko i pyta, czy Cihan założy swoją obrączkę, odpowiedź przychodzi bez wielkiej sceny.
— Nie ma takiej potrzeby — odpowiada Cihan.
W tym momencie Cihan przywołuje wspomnienie o Hanser. Mówi, że kiedy Hanser przyniosła mu obrączkę, on również początkowo jej nie założył – zrobił to dopiero wtedy, gdy poczuł, że naprawdę jej ufa. To jedno wspomnienie natychmiast zmienia charakter rozmowy i uderza w Beyzę.
— Czy mam teraz przechodzić jakiś test zaufania? — pyta irytowana Beyza, przypominając, że jest matką jego dziecka.
— Potrzebujemy jeszcze trochę czasu — odpowiada spokojnie Cihan.
Cihan nie zamyka przed Beyzą drzwi, ale nie udaje zaufania, którego jeszcze nie czuje. Następnie prosi, aby zabrała dziecko i przywiozła je do domu. Rozdziela w ten sposób rolę ojca od roli męża.
— Dobrze, skoro tak ma być. Zobaczymy się w rezydencji — odpowiada Beyza z gasnącą pewnością w głosie.
Beyza odchodzi od biurka, zatrzymuje się jeszcze na moment przy wyjściu, a na jej twarzy widać mieszaninę rozczarowania, irytacji i kalkulacji.
Gdy drzwi się zamykają, Cihan zostaje sam za biurkiem z napiętą twarzą. Po chwili sięga po leżące na blacie fotografie i zaczyna im się uważnie przyglądać. Zachowuje się jak człowiek, który porównuje fakty i szuka odpowiedzi.
Tymczasem Hanser wychodzi z łazienki przekonana, że straciła Ciana, nie wiedząc, że w biurze jej imię padło w najważniejszym momencie rozmowy. Beyza wraca z dzieckiem, ale nie odzyskała męża. Cihan zaś zostaje sam ze zdjęciami, odmawiając udawania pewności, dopóki nie pozna całej prawdy.