Panna młoda odc. 225: Sila zastawia pułapkę na Beyzę! Melih nie przestaje walczyć o Sinem!

Zbliżenie na uśmiechniętą twarz Sili.

„Panna młoda” Odc. 225 — streszczenie

Sila szła szpitalnym korytarzem pewnym, spokojnym krokiem. Tego dnia wyglądała zupełnie inaczej niż zwykle. Miała na sobie elegancki szary płaszcz, bordową bluzkę i dopasowaną spódnicę. Na szyi połyskiwał sznur pereł, a białe szpilki z cienkim paskiem przy kostce dodawały jej wyglądowi chłodnej, wyrafinowanej pewności siebie. Delikatny makijaż i gładko ułożone włosy dopełniały wrażenia kobiety, która dokładnie wiedziała, po co tu przyszła.

Na końcu korytarza dostrzegła kobietę w czarnym płaszczu z futrzanym kołnierzem. Fusun Kaba stała bokiem, pochylona nad tabletem. Miała włosy ciasno upięte w kok, dużą torbę przewieszoną przez ramię i twarz osoby, która wolała nie zwracać na siebie uwagi. Sila zatrzymała się tuż przed nią.

ad

— Pani doktor Fusun Kaba? — zapytała spokojnie.

Kobieta uniosła wzrok znad ekranu. Jej spojrzenie od razu stało się ostrożne.

— Przepraszam, nie kojarzę pani. My się znamy?

Sila sięgnęła do torebki i wyjęła wizytówkę. Podała ją kobiecie tak, jakby od początku trzymała w dłoni kartę przetargową.

— Beyza mnie do pani przysłała. Powiedziała, że może mi pani pomóc.

Na twarzy Fusun pojawiło się krótkie napięcie, które natychmiast próbowała ukryć.

— Nie znam żadnej Beyzy — odpowiedziała szybko.

— Ale ona zna panią. To od niej dostałam tę wizytówkę.

— Nie jestem już lekarzem — odparła szorstko Fusun. — I nie znam osoby, o której pani mówi.

Sila rozejrzała się po korytarzu, upewniając się, że nikt ich nie słucha. Potem pochyliła się odrobinę bliżej.

— Rozumiem. Oficjalnie może pani teraz pracować tylko w aptece, ale przecież nadal jest pani lekarzem. Potrzebuję zabiegu. Takiego, którego nie da się przeprowadzić normalną drogą.

Fusun zmarszczyła brwi. W jej spojrzeniu pojawiło się oburzenie, ale także strach.

— Jak pani śmie pytać mnie o coś takiego?

ad

— Mówiłam przecież… Beyza zapewniała, że może mi pani pomóc. Z tego, co zrozumiałam, robi pani takie rzeczy po cichu. Dyskretnie i profesjonalnie.

Fusun nerwowo rozejrzała się dookoła. Gdy upewniła się, że korytarz jest pusty, ściszyła głos.

— Proszę stąd odejść. Niech mnie pani nie wciąga w kłopoty.

— Cena nie gra roli — naciskała Sila. — Zapłacę tyle, ile pani zażąda. Potrzebuję tylko pomocy.

— Proszę zostawić mnie w spokoju — ucięła Fusun. — Nie zajmuję się takimi sprawami. I nie znam żadnej Beyzy.

Odwróciła się gwałtownie i ruszyła korytarzem, przyciskając tablet do siebie, jakby chciała jak najszybciej zakończyć tę rozmowę.

Sila została na miejscu. Patrzyła za nią przez chwilę, a potem na jej ustach pojawił się ledwie widoczny uśmiech. Reakcja Fusun powiedziała jej więcej niż jakiekolwiek przyznanie się do winy. Kobieta bała się, kręciła i za wszelką cenę próbowała odciąć od Beyzy.

A to oznaczało jedno: Sila trafiła na właściwy ślad.

***

Po wyjściu ze szpitala Fusun rozłożyła przezroczysty parasol. Krople deszczu spływały po folii, a ona, wyraźnie zdenerwowana, sięgnęła po telefon. Nie czekała ani chwili. Od razu wybrała numer Beyzy.

ad

— Czego ty ode mnie chcesz? — rzuciła ostro, gdy tylko usłyszała jej głos. — Dlaczego nasyłasz na mnie obcych ludzi?

Beyza zmarszczyła brwi. Stała w salonie domu Yoncy, z telefonem przy uchu, zupełnie zaskoczona tym oskarżeniem.

— O czym ty mówisz? Nikogo do ciebie nie wysłałam.

— Miała moją wizytówkę — syknęła Fusun. — Tę samą, której używałam jeszcze wtedy, gdy pracowałam jako lekarz. Powiedziała, że to ty mnie jej poleciłaś. Nie wiem, kim była, nie pytałam. Chciała, żebym przeprowadziła zabieg poza systemem. Twierdziła, że pieniądze nie mają znaczenia. Co to ma znaczyć? Znowu próbujesz wciągnąć mnie w pułapkę?

Beyza zacisnęła usta. Tym razem naprawdę nie rozumiała, skąd wzięło się to zamieszanie.

— A po co miałabym to robić właśnie teraz? — zapytała chłodno. — Co miałabym na tym zyskać? Jeśli ktoś zastawił pułapkę, to nie ja.

— W takim razie kto? — Fusun rozejrzała się nerwowo, jakby obawiała się, że ktoś może ją obserwować. — Kto miałby w tym interes? Nie próbuj mnie zwodzić, Beyzo. Wiem, że tylko ty możesz być w to zamieszana.

— Posłuchaj mnie uważnie — odparła Beyza, starając się zachować spokój. — Dzisiaj jest dla mnie najważniejszy dzień. Nawet gdyby świat stanął w płomieniach, nie miałabym teraz głowy do takich spraw. Ale tego, co mówisz, nie możemy zignorować. Spotkajmy się jutro i spokojnie porozmawiajmy. Dowiemy się, kto działa za naszymi plecami.

ad

Fusun przez chwilę milczała. W końcu odpowiedziała twardo:

— Dobrze. Jutro o drugiej będę czekała w parku. I nawet nie myśl, żeby mnie wystawić.

Rozłączyła się i ruszyła przed siebie, mocniej zaciskając dłoń na rączce parasola.

Nie zauważyła jednak, że nie była sama. Zza filaru przy wejściu do szpitala wyłoniła się Sila. Stała tam przez cały czas i słyszała każde słowo rozmowy. Na jej twarzy pojawił się spokojny, niemal triumfalny uśmiech.

Właśnie dostała dokładnie to, czego szukała.

***

Gabinet. Cihan trzyma w rękach bukiet czerwonych róż. Hancer stoi przed nim.

ad

Hancer weszła do przestronnego, eleganckiego gabinetu Cihana. Mężczyzna stał pośrodku pomieszczenia, trzymając w dłoniach imponujący bukiet czerwonych róż. Na jej widok uniósł kwiaty nieco wyżej i spojrzał na nią uważnie.

— Myślisz, że spodobają się Beyzie? — zapytał spokojnie.

Hancer przełknęła ślinę. Widok bukietu wyraźnie ją zabolał, choć starała się nie dać nic po sobie poznać. Skrzyżowała ręce na piersi i odwróciła wzrok.

— Czujesz się niekomfortowo? — dopytał Cihan, jakby celowo badał każdą jej reakcję. — Chyba nie zmieniłaś zdania?

— Nie zmieniłam — odpowiedziała cicho, lecz stanowczo. — Po prostu jestem zaskoczona, że po naszej rozmowie w rezydencji tak szybko przystałeś na warunki Beyzy. A kwiaty są piękne. Jestem pewna, że jej się spodobają.

Cihan opuścił spojrzenie na bukiet.

— Wszystko odbędzie się tak samo jak wtedy, gdy moja rodzina przyszła prosić o twoją rękę. Nie chcę, żeby Beyza mogła później powiedzieć, że czegoś jej zabrakło.

Hancer skinęła głową, choć każde jego słowo sprawiało jej ból.

— Masz rację.

W tej samej chwili telefon Cihana zawibrował. Mężczyzna zerknął na ekran. Przyszła wiadomość ze zdjęciem obrączek, które wcześniej zamówił. Od razu oddzwonił, nie spuszczając jednak oka z Hancer.

— Obrączki są piękne, mistrzu — powiedział do słuchawki. — Naprawdę masz złote ręce.

ad

Rozłączył się po chwili. Hancer stała nieruchomo, coraz bardziej spięta. Czuła się tak, jakby Cihan z premedytacją zmuszał ją do patrzenia na przygotowania, które miały ostatecznie oddać go innej kobiecie.

— Poczekaj jeszcze chwilę — poprosił, zanim zdążyła się odwrócić.

Tym razem zadzwonił do sekretarki.

— Hilal, zamów dobre czekoladki. Najlepsze, jakie znajdziesz.

Hancer nie wytrzymała. Jej twarz stężała, a w głosie zabrzmiała irytacja.

— Powiedz wreszcie, co chciałeś mi powiedzieć. Muszę iść.

Cihan odłożył telefon i podszedł do niej. Stanął blisko, z bukietem czerwonych róż w dłoniach.

— Bądź gotowa na dwudziestą. Yigit po ciebie przyjedzie. Do domu wujka pojedziesz z Sinem i moją matką.

Hancer przez moment patrzyła mu prosto w oczy. Nie odpowiedziała ani słowem. Odwróciła się i wyszła, zabierając ze sobą cały ból, którego nie chciała mu pokazać.

***

Wieczorem Sinem ukryła się wśród palm rosnących na dziedzińcu. Osłonięta jasną, nakrapianą chustą i beżowym płaszczem, wyglądała tak, jakby nie chciała zostać przez nikogo rozpoznana. Stała nieruchomo w cieniu drzew, wpatrzona w stary dom.

ad

Gdy drzwi się otworzyły i na zewnątrz wyszedł Melih, kobieta wychyliła się lekko zza pnia.

— Melih — zawołała cicho.

Mężczyzna zatrzymał się natychmiast. Przez chwilę mrużył oczy, próbując dostrzec, kto skrywał się w mroku. Dopiero po kilku sekundach rozpoznał Sinem. Obejrzał się za siebie, upewnił się, że nikt ich nie widzi, po czym ruszył w jej stronę.

— Na pewno wiesz już, że Hancer też będzie obecna na zaręczynach Cihana i Beyzy — powiedziała Sinem, zanim zdążył się odezwać.

Melih skinął głową.

— Wiem.

— I nie możesz jej powstrzymać? — zapytała z niedowierzaniem. — Nie mogę patrzeć, jak staje się narzędziem w rękach Beyzy. Ona jeszcze tego nie rozumie, ale ta kobieta tylko ją zrani. Upokorzy ją na oczach wszystkich.

Melih westchnął ciężko.

— Cokolwiek jej powiem, niczego to nie zmieni. Hancer mnie nie posłucha.

— Czy ona w ogóle myśli o dziecku, które nosi pod sercem? — Sinem pokręciła głową z bólem. — Tym wszystkim coraz bardziej oddala się od Cihana. Może ja powinnam z nią porozmawiać? Inaczej sumienie nie da mi spokoju.

Melih od razu zaprotestował. 

ad

— To nie ma sensu. Nikt nie przemówi jej teraz do rozsądku.

Zrobił krok bliżej. Jego spojrzenie stało się poważniejsze.

— Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to wziąć cię za rękę i zabrać stąd jak najdalej.

Sinem zamarła. Te słowa wyraźnie nią poruszyły, lecz szybko ukryła emocje pod chłodną maską.

— Melihu, mam córkę — powiedziała stanowczo. — Mine jest dla mnie ważniejsza niż wszystko inne. Wyrzuć tę myśl z głowy.

— Co ty mówisz, Sinem? — oburzył się. — Naprawdę myślisz, że jestem takim człowiekiem, który kazałby ci zostawić Mine?

Podszedł jeszcze bliżej i delikatnie ujął jej dłoń.

— To nasze dziecko, rozumiesz? Nie chcę nigdy więcej słyszeć z twoich ust czegoś podobnego.

Melih i Sinem rozmawiają nocą na dziedzińcu.

ad

Sinem szybko wysunęła rękę z jego uścisku.

— Nie przyszłam tutaj, żeby o tym rozmawiać. Naprawdę martwię się o Hancer.

— Wiem — odparł ciszej. — Ale nie możemy w nieskończoność dźwigać na sobie problemów innych ludzi. A co z nami, Sinem? O nas też musimy w końcu pomyśleć.

— Nie możemy ulegać temu, czego pragniemy — odpowiedziała chłodno. — To nie wypada. Proszę, nie mów już o tym.

Odwróciła się i odeszła pospiesznie, jakby uciekała nie przed Melihem, lecz przed własnymi uczuciami.

Melih patrzył za nią długo, z nieugiętym wyrazem twarzy.

— To jeszcze nie koniec — powiedział cicho. — Porozmawiamy później, pani Sinem.

***

Sila wróciła do mieszkania Engina późnym wieczorem. Weszła cicho, jakby nie chciała zwracać na siebie uwagi. Zdjęła szary płaszcz, odłożyła musztardową torebkę, zsunęła z nóg buty na obcasie i od razu poszła do kuchni. Dopiero tam odetchnęła głębiej.

Umyła ręce i zajrzała do lodówki. Wyjęła garnek z wczorajszym obiadem, ale szybko zorientowała się, że w środku prawie nic nie zostało.

— Muszę coś szybko przygotować — mruknęła pod nosem.

Ponownie otworzyła lodówkę i zaczęła wyjmować warzywa. Była ubrana w elegancką czerwoną sukienkę, na szyi miała delikatny sznur pereł, a jej twarz wciąż zdobił staranny makijaż. Wyglądała zupełnie inaczej niż zwykle — dojrzalej, pewniej, niemal obco nawet dla samej siebie.

ad

— Czy Engin nie zapyta, dlaczego nie ugotowałam obiadu, skoro cały dzień byłam w domu? — zastanowiła się z niepokojem.

Po chwili jednak uniosła głowę, jakby sama próbowała dodać sobie odwagi.

— Może to, co wydarzyło się dzisiaj, okaże się kluczowe. Beyza i Fusun Kaba jeszcze o tym nie wiedzą, ale jutro będzie dla mnie bardzo ważnym dniem.

Zabrała się do obierania warzyw. Starała się skupić na prostych, codziennych czynnościach, choć myśli wciąż wracały do podsłuchanej rozmowy i wizytówki, która mogła okazać się początkiem końca tajemnicy.

Nagle drzwi otworzyły się niemal bezszelestnie. Do mieszkania wszedł Engin w jasnoszarym garniturze, z teczką w dłoni. Odłożył klucze na blat głośniej, niż zamierzał.

Sila drgnęła i gwałtownie się odwróciła.

— Przestraszyłeś mnie — odetchnęła z ulgą. — Nie rozumiem, jak udaje ci się wchodzić tak cicho.

Engin nie odpowiedział od razu. Stał przy drzwiach i patrzył na nią z wyraźnym zaskoczeniem. Czerwona sukienka, rozpuszczone włosy, perły i subtelny makijaż sprawiły, że przez moment nie potrafił oderwać od niej wzroku.

— Dlaczego tak na mnie patrzysz? — zapytała Sila, marszcząc brwi.

Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.

— A uważasz, że można na to nie patrzeć?

ad

Dopiero wtedy dziewczyna przypomniała sobie, jak wyglądała. Spuściła wzrok na sukienkę i zakłopotana poprawiła włosy.

— Oglądałam film o makijażu — wyjaśniła pospiesznie. — Chciałam tylko spróbować. Potem zapomniałam go zmyć.

— Myślę, że nie powinnaś tego robić — odparł spokojnie. — Skoro tyle się napracowałaś, niech zostanie.

— To tylko makijaż. Nic szczególnego.

Engin podszedł bliżej, wciąż patrząc na nią z ciepłem.

— Oczywiście. Twoja twarz podoba mi się nawet bez makijażu. Jest jak portret… To znaczy… — urwał na moment, szukając właściwych słów. — Chciałem powiedzieć, że jesteś piękna.

Sila i Engin rozmawiają w kuchni.

ad

Sila uśmiechnęła się niepewnie, wyraźnie zawstydzona jego komplementem. W jej oczach pojawiło się coś miękkiego, ale zaraz odwróciła twarz, jakby bała się, że zdradzi zbyt wiele.

Engin odwiesił płaszcz i przeszedł do salonu.

Sila została sama w kuchni. Przez chwilę patrzyła za nim w milczeniu. Uśmiech powoli zgasł z jej twarzy.

— Szkoda, że nie poznaliśmy się w innym czasie — wyszeptała smutno. — Teraz coś zaczęłam i muszę doprowadzić to do końca.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 167.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Related Posts

Hanser jest przekonana, że po słowach Ciana między nimi naprawdę wszystko się skończyło. Siedzi sama, próbuje powstrzymać łzy i wraca myślami do zdania, które zabolało bardziej, niż…

W poprzednim odcinku serialu Panna młoda Beyza zjawiła się w firmie, by pogodzić się z Cihanem. Teraz kobieta powróci do rezydencji z podniesioną głową. Zacznie planować wystawne…

Osierocona i nieznająca rodziców Hancer wcześnie nauczyła się stawiać czoła życiowym wyzwaniom. Mając tylko chorego brata, stała się silną, niezależną młodą kobietą, gotową zrobić wszystko, by go…

Osierocona i nieznająca rodziców Hancer wcześnie nauczyła się stawiać czoła życiowym wyzwaniom. Mając tylko chorego brata, stała się silną, niezależną młodą kobietą, gotową zrobić wszystko, by go…

“Panna młoda” – Odcinek 227: Sıla przyłapuje Beyzę na tajemniczym spotkaniu! Zdjęcia trafiają do Cihana (streszczenie)

Osierocona i nieznająca rodziców Hancer wcześnie nauczyła się stawiać czoła życiowym wyzwaniom. Mając tylko chorego brata, stała się silną, niezależną młodą kobietą, gotową zrobić wszystko, by go…

Panna młoda odc. 226, 227. Hancer oskarża Cihana o wykorzystanie jej podczas zaręczyn

W poprzedпim odciпkυ serialυ Paппa młoda Cihaп пie zjawił się пa zaręczyпach υ Beyzy. Teraz Haпcer oskarży go o to, że ją wykorzystał. Nυsret zażąda, by Beyza dokończyła rytυał…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page