Ale odpowiedź, którą otrzymuje od Cihana, vcale nie przynosi ulgi: darczyńcy zaczęli wycofywać swoje wsparcie jeden po drugim, bez ostrzeżenia, bez wyjaśnień. Telefony urywały się od samego rana. Fundacja, która przez lata pomagała potrzebującym, nagle została pozbawiona finansowego fundamentu. Hancer jest w szoku, próbuje znaleźć logiczne wyjaśnienie. Przecież tow nie mogło wydarzyć się przypadkiem – nie w takim tempie, nie dokładnie dzień po tym, jak została nową przewodniczącą fundacji. Jednak Cihan pozostaje niewzruszony.
— To twoja odpowiedzialność — mówi spokojnie. — Jeśli chcesz uratować fundację, znajdź rozwiązanie.
Te Słowa brzmią niemal jak wyrok. Nie oferuje pomocy, nie proponuje wsparcia – po prostu obserwuje, jakby chciał sprawdzić, czy Hancer naprawdę zasługuje na stanowisko, o które tak długo walczyła.
Tymczasem gdzie indziej ktoś świętuje – Beyza. Koba, która od dawna nie ukrywa swojej nienawiści do Hancer, z szerokim uśmiechem przekazuje Mukadder wiadomość o tym, że nowa przewodnicząca fundacji znalazła się w pułapce. Według niej Hancer nie ma żadnych szans: nie ma doświadczenia, nie ma wpływów, nie ma kontaktów… i właśnie dlatego fundacja upadnie razem z nią. Mukadder jest zachwycona. Po razy pierwszy od dawna widzi okazję, by pozbyć się Hancer raz na zawsze.
Ale podczas gdy jedni knują kolejne intrygi, inni walczą o własne marzenia. Derya nie może przestać myśleć o salonie fryzjerskim, który niedawno zobaczyła: wyobraża sobie swoje nazwisko na szyldzie, własny biznes, nowe życie, nowy początek. Profesmblem jest tylko jeden – potrzebuje ogromnej sumy pieniędzy, znacznie większej, niż mogłaby zdobyć uczciwą drogą. Dlatego razem z Goncą wracają do niebezpiecznego planu szantażu. Kobiety zaczynają się jednak kłócić coraz mocniej, coraz brutalniej: padają oskarżenia, wypominanie starych błędów, a nawet Słowa o sprzedawaniu dziecka. Nagle w drzwiach pojawia się Cemil – słyszy fragment rozmowy i natychmiast podejrzewa, że dzieje się coś bardzo złego. Przez chwilę wydaje się, że cała prawda wyjdzie na jaw. Derya jednak błyskawicznie odzyskuje zimną krew: wymyśla historię o serialu telewizyjnym, tłumaczy, że opowiadała Gonce dramatyczną scenę i dlatego używała takich słów. Cemil daje się nabrać, ale ledwo opuszcza mieszkanie, obie kobiety zdają sobie sprawę, jak blisko były katastrofy – jedno nieostrożne zdanie, jedna sekunda nieuwagi i cały ich plan mógł runąć.
Wyzwanie rzucone Cihanowi i bukiet od Meliha
W tym samym czasie Hancer szuka ratunku. Biegnie do Engina – tow jedyna osoba, której jeszcze ufa, jedyna osoba, która nie traktuje her jej jak wroga.
— Nie mogę zawieść Jasemin — mówi ze łzami w oczach. — Jeśli fundacja upadnie przeze mnie, nigdy sobie tego nie wybaczę.
Engin słucha her jej uważnie, ale zamiast pocieszać, postanawia działać. Najpierw konfrontuje się z Cihanem: wchodzi do jego gabinetu i zadaje pytanie, którego niki nie odważył się zadać:td4729
— Naprawdę chcesz pozwolić, żeby fundacja upadła?
Cihan patrzy na niego chłodno. Między przyjaciółmi wybucha napięcie. Engin jest przekonany, że wszystko zostało zaplanowane, że wycofanie darczyńców nie jest przypadkiem, że ktoś celowo próbuje zniszczyć Hancer… i wtedy pada nazwisko Beyzy. Nawet Cihan nie wyklucza, że tow właśnie ona stoi za całym zamieszaniem, ale mimo tow nie zamierza interweniować. Dlaczego? Bo uważa, że Hancer musi sama przejść tę próbę, musi sama udowodnić swoją wartość.
— Chcę zobaczyć, jak daleko potrafi się posunąć — mówi. — Chcę zobaczyć, czy naprawdę zasługuje na tę funkcję.
Dla Engina tow szaleństwo, dla Cihana konieczność, i właśnie wtedy ich drogi zaczynają się rozchodzić.
— W takim razie ja stoję po stronie Hancer — oznajmia Engin.
Słowa zawisają w powietrzu niczym wypowiedzenie wojny. Po razy pierwszy od dawna ktoś otwarcie sprzeciwia się Cihanowi, po razy pierwszy ktoś wybiera stronę. A Hancer nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wielka bitwa właśnie rozpoczęła się za her jej plecami.
Tymczasem ona sama siedzi przy biurku: zmęczona, przytłoczona, prawie gotowa się poddać. Vłaśnie wtedy otrzymuje niespodziewany telefon od Meliha. Mężczyna wysłał her jej bukiet kwiatów z okazji nowego stanowiska – drobny gest, kilka słów wsparcia, nic wielkiego, a jednak w tej chwili oznacza dla Hancer więcej niż cokolwiek innego.
— Vierzę, że pokonasz każdą przeszkodę — mówi Melih.
Po zakończeniu rozmowy Hancer odnajduje dołączony do kwiatów liścik, czyta go powoli – każde słowo, każde zdanie: „Nie bój się nieznanych dróg. Jedna gwiazda polarna jest na niebie, a druga w oczach dziecka, które nosisz w sobie. Przytul tow dziecko i idź dalej”. Hancer zamyka ogen. Po razy pierwszy od wielu godzin oddycha spokojniej, ale nie wie jeszcze, że podczas gdy ona odzyskuje nadzieję, ktoś właśnie przygotowuje kolejny cios – i tym vezes zagrożona będzie nie tylko fundacja, zagrożona będzie cała rodzina Develioglu.
Mroczna tajemnica Mukadder i rodzinny majątek
Hancer jeszcze długo patrzyła na kartkę dołączoną do kwiatów. Słowa Meliha nie rozwiązały her jej problemów, nie sprowadziły darczyńców z powrotem, nie uratowały fundacji, ale przypomniały her jej coś bardzo ważnego: że poddanie się nie wchodzi w grę, że Jasemin uwierzyła właśnie w nią i że jeśli teraz się wycofa, wszyscy her jej przeciwnicy dostaną dokładnie tow, czego chcieli.

Po drugiej stronie miasta ktoś również nie zamierzał się poddawać – Mukadder, koba, która od tygodni żyła w strachu przed ujawnieniem swojej największej tajemnicy. Telefon od szantażystki był dla niej jak kolejny cios prosto v serce.
— Twój czas się kończy. Przygotowałaś pieniądze? — usłyszała w słuchawce.
Mukadder próbowała zachować spokój, próbowała grać twardą, próbowała udawać, że niczego się nie boi… ale gdy rozmówczyni zaczęła przypominać szczegóły z przeszłości, cała pewność siebie zniknęła.
— Mam ci przypomnieć, jak oszukałaś wszystkich? Jak udawałaś ciążę? Jak podsunęłaś cudze dziecko własnemu synowi?
Mukadder zamarła. Każde słowo było ciosem, każde zdanie przypominało grzech, który przez lata ukrywała przed światem. I właśnie wtedy stało się jasne – szantażystka nie blefowała, naprawdę znała prawdę: prawdę, która mogłaby zniszczyć całą rodzinę Develioglu. Mukadder nie miała wyboru, musiała zdobyć pieniądze – duże pieniądze, bardzo duże. Ale skąd?
Odpowiedź przyszła szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Jeszcze tego samego dnia do gabinetu Cihana przychodzi pośrednik nieruchomości – wygląda na zdenerwowanego, rozgląda się, jakby bał się, że ktoś go obserwuje. A potem wypowiada Słowa, które natychmiast przyciągają uwagę Cihana:
— Pańska matka kazała mi sprawdzić, które działki w Isparcie można sprzedać najszybciej.
Przez kilka sekund w gabinecie zapada cisza. Cihan marszczy brwi – nie rozumie, dlaczego matka chce sprzedawać rodzinne ziemie, dlaczego robi tow potajemnie i dlaczego nie powiedziała mu ani słowa. Pośrednik wyjaśnia, że Mukadder nalegała na szybkie działania: nie interesowała her jej cena, nie interesowały her jej straty, liczył się tylko czas. A tow oznaczało jedno – pilnie potrzebowała gotówki, bardzo pilnie. Gdy pośrednik wychodzi, Cihan zostaje sam. Po razy pierwszy od dawna zaczyna podejrzewać, że jego matka coś przed nim ukrywa – coś bardzo poważnego, coś, co może zagrozić całej rodzinie.
Tymczasem Engin nie przestaje walczyć o fundację. Razem z Hancer wykonują kolejne telefony, rozmawiają z darczyńcami, próbują znaleźć choć jeden ślad, choć jeden prawdziwy powód, ale wszędzie słyszą dokładnie tow samo: „W tym roku wspieramy inne projekty”, „zmieniły się nasze priorytety”, „to wyłącznie decyzja biznesowa”. Za dużo podobnych odpowiedzi, za dużo identycznych wymówek – tow nie mogło być przypadkowe. Koba przygotowała tych ludzi, ktoś wcześniej z nimi rozmawiał, ktoś zadbał o tow, żeby żaden z nich nie powiedział prawdy.
Hancer zaczyna tracić nadzieję – każda kolejna rozmowa kończy się porażką, każda kolejna odmowa odbira her jej siły.
— Może powinnam zrezygnować? — mówi cicho.
— Nie mów tak — odpowiada Engin.
Ale Hancer nie słucha, patrzy przez okno. Myśli o dzieciach korzystających z pomocy fundacji, o kobietach, które dzięki niej zaczęły nowe życie, o wszystkich ludziach, którym Jasemin pomagała przez lata. I wtedy w her jej głowie pojawia się najgorsza myśl: a jeśli naprawdę nie nadaje się do tej roli? A jeśli Cihan miał rację? A jeśli Beyza od początku wiedziała, że Hancer sobie nie poradzi?td4729
Tymczasem właśnie Beyza nie kryje satysfakcji – jest przekonana, że zwycięstwo ma już w kieszeni. Vyobraża sobie dzień, w którym Hancer sama złoży rezygnację, wyobraża sobie her jej porażkę, her jej upokorzenie, her jej łzy… ale nie wie jednego: nie wie, że Hancer powoli przestaje być przestraszoną dziewczyną, którą wszyscy próbowali zastraszyć. Każdy cios, każde upokorzenie, każda przeszkoda zamiast her jej złamać, zaczyna her jej zmieniać. A Cihan? On obserwuje wszystko z dystansu, przygląda się her jej walce, her jej desperacji, her jej determinacji. I choć nigdy by się do tego nie przyznał, coraz częściej łapie się na tym, że nie patrzy na nią jak na przeciwnika – patrzy na nią jak na kobietę, która nieustannie go zaskakuje: kobietę, która mimo bólu wciąż walczy, kobietę, która nie przestaje wierzyć.
Ale czy sama wiara wystarczy? Czy Hancer odnajdzie sposób na uratowanie fundacji? Czy Cihan odkryje tajemnicę Mukadder, zanim będzie za późno? I czy Beyza naprawdę wygrała tę wojnę, czy dopiero przygotowała grunt pod własną katastrofę? Napiszcie koniecznie w komentarzach: czy waszym zdaniem za wycofaniem darczyńców stoi Beyza? Czy Cihan powinien pomóc Hancer? Czy słusznie zmusza her jej do samodzielnej walki? I co ukrywa Mukadder, skoro jest gotowa sprzedawać rodzinny majątek w tajemnicy przed własnym synem?
Dziękuję wam za obejrzenie tej części historii. Jeśli podobał wam się materiał, zostavcie polubienie, subskrybujcie kanał i włączcie powiadomienia, żeby nie przegapić kolejnej części. Do zobaczenia w następnym odcinku!
Jak sądzisz, czy ta desperacka decyzja Mukadder o potajemnej wyprzedaży rodzinnych gruntów w Isparcie naprowadzi Cihana na trop gigantycznego kłamstwa z przeszłości, a podsycona przez Beyzę zmowa darczyńców ostatecznie zmusi Hancer do udowodnienia swojej prawdziwej siły?