
Wyszedł z dziadkiem na plac zabaw. Tam widziano go ostatni raz żywego. Trzyletni Noah nagle zniknął z oczu swojego opiekuna. Ruszyły poszukiwania. Przez 27 godzin szukano chłopca. Finał akcji okazał się tragiczny.
Przez 27 godzin helikoptery, służby ratunkowe oraz ponad 1,3 tys. ochotników poszukiwało trzylatka. Noah Woods (†3 l.) zniknął we wtorek, 15 września, z placu zabaw w angielskim Brantham w hrabstwie Suffolk
Wielka Brytania. Zaginął trzyletni Noah. Tragiczny finał poszukiwań
Po ponad dobie nurkowie wyłowili ciało chłopca z jeziora Decoy Pond. Potwierdziło się najgorsze. To zaginiony trzylatek.
– Najważniejsze są teraz nasze myśli skierowane do rodziny Noaha i wszystkich, którzy go znali. Rodzina chłopca została poinformowana. Teraz biegli ustalą, jaka była przyczyna śmierci dziecka – wyjaśnił Tom Pearse, dowódca operacji z ramienia policji.
Zaginięcie trzylatka. Przejmujące szczegóły. Ogromna akcja poszukiwawcza
We wtorek około godz. 14.37 Noah był widziany po raz ostatni. Wraz z dziadkiem odwiedzał plac zabaw, ale nagle zniknął. Według dotychczasowych ustaleń policji pobiegł na ścieżkę obok placu zabaw. Ta niewielka droga prowadzi bezpośrednio do jeziora, w którym znaleziono ciało dziecka.
o zgłoszeniu zaginięcia przez rodziców, rozpoczęto akcję poszukiwawczą w całej miejscowości. Funkcjonariusze od początku traktowali sprawę bardzo poważnie. Noah nie mówił, prawdopodobnie miał częściowy niedosłuch, a także był badany pod kątem autyzmu. Wyniki tej diagnozy nie były jeszcze znane.
– Odkąd zgłoszono zaginięcie Noah, wielu naszych funkcjonariuszy i pracowników w różnych rolach uczestniczyło w poszukiwaniach oraz wsparciu rodziny chłopca – podkreślił dowódca Pearse. W poszukiwania zaangażowane były nie tylko policja, ale też organizacje pomocowe, straż pożarna, pogotowie ratunkowe i ponad 1,3 tys. ochotników. W akcję włączyła się także brytyjska straż przybrzeżna. Wykorzystano helikoptery i psy tropiące, zaangażowano nurków.
– Jako rodzic doskonale rozumiem, dlaczego ludzie chcą pomagać, a taka reakcja jest typowa dla silnego poczucia wspólnoty i serdecznego charakteru mieszkańców Suffolk – podkreślił Pearse.
Śledztwo trwa. Wciąż nie wiadomo, dlaczego chłopiec zniknął i co było przyczyną jego śmierci.