
Śmierć Adriana Szymaniaka poruszyła tysiące osób, które przez lata śledziły jego historię. Widzowie poznali go dzięki programowi „Ślub od pierwszego wejrzenia”, a później obserwowali jego życie rodzinne oraz dramatyczną walkę z ciężką chorobą.
Informację o śmierci 39-latka przekazała 5 września jego żona, Anita Szydłowska. Wkrótce potem głos zabrali również bliscy, publikując komunikat na stronie internetowej zbiórki prowadzonej wcześniej na rzecz leczenia Adriana.
W oświadczeniu pojawiła się ważna informacja dotycząca pieniędzy, które dzięki ogromnemu zaangażowaniu darczyńców udało się zgromadzić podczas jego walki z chorobą.
Problemy zdrowotne Adriana zaczęły się w połowie poprzedniego roku. Po przeprowadzonych badaniach lekarze postawili bardzo poważną diagnozę – glejaka IV stopnia.
Ten agresywny nowotwór mózgu sprawił, że niemal natychmiast rozpoczęła się intensywna walka o zdrowie. Adrian przeszedł kolejne procedury medyczne, w tym operacje, a następnie został objęty radioterapią i chemioterapią.
Rodzina nie ograniczała się jednak wyłącznie do podstawowych metod leczenia. Poszukiwano również dodatkowych możliwości, które mogłyby zwiększyć szanse w walce z chorobą.
Jedną z rozważanych metod była terapia TTFields. Planowano ją jako jeden z elementów dalszego postępowania po zakończeniu radioterapii.
Terapia wymaga korzystania ze specjalistycznego urządzenia stosowanego w obrębie głowy. Jej dostępność wiązała się jednak z bardzo wysokimi kosztami, które pacjent musiał pokrywać samodzielnie.
Z tego powodu uruchomiono internetową zbiórkę. Zebrane pieniądze miały zostać wykorzystane nie tylko na terapię TTFields, ale również na inne wydatki związane z leczeniem, opieką i dalszym funkcjonowaniem chorego.
Skala pomocy okazała się ogromna. Na konto zbiórki wpłynęło ponad 2,5 miliona złotych.
Po śmierci Adriana rodzina zwróciła się do wszystkich osób, które zdecydowały się wesprzeć jego leczenie. W opublikowanym komunikacie podziękowano darczyńcom za pomoc, zaangażowanie i obecność w najtrudniejszym okresie życia rodziny.
Jednocześnie bliscy wyjaśnili, że środki, które nie zostały wykorzystane na leczenie Adriana, mają nadal służyć osobom walczącym z podobną chorobą.
Rodzina przekazała, że dzięki zgromadzonym funduszom możliwe będzie wsparcie kolejnych pacjentów, którzy wciąż mają szansę na skuteczną walkę z glejakiem.
Z komunikatu wynika, że pomoc, którą otrzymał Adrian, nie zakończy się wraz z jego odejściem. Niewykorzystane pieniądze mają zostać przeznaczone na wsparcie innych osób zmagających się z tą samą chorobą.
Na razie nie przekazano szczegółowych informacji dotyczących sposobu rozdysponowania środków. Nie wiadomo również, którzy pacjenci otrzymają pomoc ani według jakich zasad będą wybierani.
Jedno jest jednak pewne – ogromne wsparcie, jakie internauci okazali Adrianowi i jego rodzinie, ma szansę pomóc kolejnym osobom znajdującym się w podobnie dramatycznej sytuacji.
Historia Adriana Szymaniaka przez długi czas była opowieścią o walce, nadziei i ogromnej mobilizacji ludzi, którzy chcieli wesprzeć go w najtrudniejszym momencie życia. Choć jego choroby nie udało się pokonać, pomoc przekazana przez tysiące darczyńców może teraz stać się wsparciem dla kolejnych pacjentów.
Dla rodziny Adriana to z pewnością czas ogromnej żałoby. Decyzja dotycząca dalszego wykorzystania niewykorzystanych środków sprawia jednak, że dobro i solidarność okazane podczas jego walki mogą nadal przynosić realną pomoc osobom, które wciąż mierzą się z ciężką diagnozą.