
To miał być zwyczajny dzień w żłobku. Nikt nie spodziewał się, że kilka godzin później rodzina małej Emilki będzie przeżywać chwile pełne strachu i niepewności. 3,5-letnia dziewczynka doznała poważnych obrażeń głowy podczas pobytu w placówce.
Do zdarzenia doszło 18 sierpnia 2026 roku. Początkowo opiekunka miała przekazać rodzinie, że dziecko przewróciło się i uderzyło głową o podłogę. Dziewczynka została odebrana przez mamę i zabrana do domu. Jej stan jednak szybko zaczął się pogarszać.
Mama była przekonana, że córka jest bezpieczna
Pani Natalia wspomina, że tego ranka nic nie wskazywało na problemy. Emilka czuła się dobrze, była w normalnym stanie i bez przeszkód została pozostawiona w żłobku.
Kiedy kobieta otrzymała telefon z placówki, usłyszała, że córka upadła i mocno uderzyła się w głowę. Zapytana o wezwanie pogotowia opiekunka miała odpowiedzieć, że nie było takiej potrzeby, ponieważ dziewczynka miała czuć się dobrze i chciała wrócić do mamy.
Matka natychmiast przerwała swoje obowiązki i pojechała po dziecko.
Na miejscu zauważyła, że córka nie wygląda dobrze. Dziewczynka płakała, nie chciała, aby dotykano jej głowy, a na jej twarzy widoczne były obrażenia.
Stan dziecka zaczął gwałtownie się pogarszać
Początkowo rodzinie przedstawiono wersję, zgodnie z którą Emilka miała samodzielnie upaść na korytarzu. Jednak podczas drogi do domu dziewczynka zaczęła czuć się coraz gorzej.
Pojawiły się silne dolegliwości, osłabienie i nadwrażliwość na światło. Dziecko było senne i skarżyło się na ból głowy.
Według relacji matki, kiedy próbowała dowiedzieć się od córki, co wydarzyło się w żłobku, dziewczynka opowiedziała jej inną wersję zdarzeń. Miała powiedzieć, że opiekunka chwyciła ją za nogi, a następnie doszło do upadku i uderzenia głową.
To właśnie te słowa sprawiły, że pani Natalia zaczęła obawiać się, że sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej, niż początkowo jej przedstawiono.
Konieczna była pomoc pogotowia
Po powrocie do domu stan Emilki nadal się pogarszał. Dziewczynka stała się bardzo słaba i senna, a następnie zaczęła wymiotować.
Matka nie czekała dłużej i wezwała pogotowie. Ratownicy zabrali dziecko do szpitala, gdzie przeprowadzono szczegółowe badania.
Ich wyniki okazały się poważne. U dziewczynki stwierdzono pęknięcie kości czaszki oraz liczne krwiaki i obrażenia w obrębie twarzy.
Dla rodziny był to ogromny szok. Jeszcze tego samego dnia Emilka była w żłobku, a rodzice wierzyli, że znajduje się pod opieką osób, którym mogą zaufać.
Sprawą zajęły się policja i prokuratura
Po uzyskaniu informacji o stanie córki pani Natalia powiadomiła odpowiednie służby. W placówce pojawili się śledczy, którzy mieli przesłuchać pracowników oraz zabezpieczyć materiały mogące pomóc w wyjaśnieniu przebiegu zdarzenia, w tym nagrania monitoringu.
Opiekunka, która zajmowała się dzieckiem, została przesłuchana i usłyszała zarzuty. Kobieta nie przyznała się do winy.
Zastosowano wobec niej dozór policyjny oraz zakaz zbliżania się do osób pokrzywdzonych. Ostateczne ustalenia będą jednak zależały od wyników prowadzonego postępowania i zgromadzonego materiału dowodowego.
Prokuratura podkreśla, że śledztwo nadal trwa. Zebrane dowody mają pozwolić na dokładne ustalenie, co wydarzyło się w żłobku i która z przedstawianych wersji zdarzeń odpowiada rzeczywistości.
Rodzina czeka na odpowiedzi
Dla mamy Emilki najważniejsze pozostaje zdrowie córki, ale równie istotne jest dla niej poznanie prawdy.
Rodzice chcą wiedzieć, co dokładnie wydarzyło się tego dnia, dlaczego po poważnym uderzeniu głową nie wezwano pogotowia oraz w jakich okolicznościach dziecko doznało tak poważnych obrażeń.
Placówka, pytana o sprawę, nie zdecydowała się na szerszy komentarz, wskazując na trwające postępowanie.
Sprawa pozostaje w toku. Dopiero dalsze czynności śledczych i analiza zgromadzonych dowodów pozwolą odpowiedzieć na najważniejsze pytania dotyczące feralnego dnia.
Dla rodziny Emilki ten sierpniowy dzień na długo pozostanie bolesnym wspomnieniem. Zamiast spokojnego powrotu dziecka do domu pojawił się strach, szpital i oczekiwanie na odpowiedzi, które mogą mieć ogromne znaczenie dla przyszłości wszystkich osób związanych z tą sprawą.