
Domowa kwarantanna sprawia, że Poyraz i Nana są skazani na swoje towarzystwo. Oboje spędzają czas w sypialni, ale każde z nich myśli o czymś zupełnie innym. Poyraz z zapałem rozwiązuje krzyżówki, podczas gdy Nana nie potrafi przestać czekać na jedno – na słowa, które od dawna chciałaby od niego usłyszeć.
Kiedy dostaje wiadomość od Aynur z pytaniem, czy Poyraz wreszcie „zaczął mówić”, Nana odpowiada z rozczarowaniem, że mówi o wszystkim… tylko nie o tym, co naprawdę chciałaby usłyszeć.
Poyraz zauważa jej wymianę wiadomości i niespodziewanie zaczyna mówić o tym, jak ważne jest wyznawanie uczuć.
— Milczenie potrafi zniszczyć więcej niż tysiąc złych słów. Człowiek powinien mówić o tym, co naprawdę leży mu na sercu.
Nana natychmiast zastanawia się, czy mówi o niej. Poyraz jednak nie zdobywa się jeszcze na wyznanie. W głębi duszy wie, że chce powiedzieć jej, jak bardzo ją kocha, ale wciąż powstrzymuje go strach.
W końcu odkłada gazetę i proponuje Nanę coś znacznie ważniejszego niż kolejną krzyżówkę.
— Skoro i tak jesteśmy tutaj razem, może spróbujemy rozwiązać… nas?
Poyraz zaczyna wypytywać żonę o to, czy jest szczęśliwa i co tak naprawdę o nim myśli. Nana nie zamierza go oszczędzać. Wypomina mu upór, ostatnie konflikty i to, że wielokrotnie podejmował decyzje wbrew jej woli.
Poyraz z uśmiechem przyznaje, że mimo wszystkich swoich zasad i umiłowania wolności zrobił dla niej coś, czego wcześniej nigdy by się po sobie nie spodziewał – zatrzymał ją przy sobie.
Kiedy wspomina, że Nana jest jego żoną i śpi w jego łóżku, kobieta natychmiast chwyta poduszkę i ostrzega go, że jeśli będzie dalej mówił w ten sposób, może dostać nią po głowie.
Wtedy Poyraz wskazuje na jej największą, jego zdaniem, „wadę”.
— To twoje piękno.
Nana wyraźnie się peszy. Poyraz patrzy jej prosto w oczy i po raz pierwszy tak otwarcie mówi, że nie potrafi się na nią gniewać i że jej uroda oraz charakter działają na niego w sposób, któremu nie potrafi się oprzeć.
Między nimi pojawia się napięcie. Wydaje się, że tym razem upragnione słowa wreszcie padną.
Niestety, w najważniejszym momencie do pokoju wchodzi Cennet z posiłkiem, a romantyczna chwila zostaje brutalnie przerwana.
Tymczasem Sinan znika bez śladu. Jego bliscy zaczynają się martwić, ponieważ nie odbiera telefonu i nikt nie wie, gdzie się podział.
Aynur szybko odnajduje go na wybrzeżu. Sinan siedzi samotnie na ławce i wpatruje się w fale. Obok niego leżą dwa zapakowane prezenty.
Okazuje się, że chciał kupić coś na zaręczyny Aynur. Wybrał żelazko i szybkowar, sądząc, że praktyczne prezenty mogą jej się przydać. Jednak później kupił jeszcze coś zupełnie innego – delikatną broszkę w kształcie kwiatu.
Aynur jest zaskoczona. Uważa, że taki prezent daje się kobiecie, którą się kocha.
Sinan nie zaprzecza, ale tłumaczy, że w jego życiu nie pojawiła się ukochana kobieta. Pojawił się za to ktoś wyjątkowy – Aynur.
Mężczyzna przypomina jej, że była przy nim w najtrudniejszych chwilach i nigdy się od niego nie odwróciła. Wie, że po jej zaręczynach wiele może się zmienić, ale chce, aby pamiętała, że zawsze będzie mogła na niego liczyć.
Aynur początkowo nie chce przyjąć broszki, lecz Sinan przekonuje ją, że nie jest to zwykły prezent, ale symbol ich relacji i obietnica, że nigdy nie zostanie sama.
W końcu Aynur bierze broszkę i ujmuje jego dłoń.
— Nie chcę się z tobą rozstawać…
Sinan nie odpowiada. Między nimi zapada cisza, ale jego spojrzenie zdradza, że te słowa znaczą dla niego znacznie więcej, niż chciałby pokazać.
Po powrocie do sypialni Nana na chwilę wychodzi, zostawiając Poyraza samego. Wtedy dzwoni jego telefon. Po drugiej stronie jest Sedat Yalçın, który po raz kolejny próbuje zmusić go do walki.
Poyraz stanowczo odmawia, ale rozmówca zaczyna grozić jego bliskim.
— Albo staniesz do walki, albo zapłacą twoi najbliżsi.
Poyraz wpada w złość. Ostrzega Sedata, żeby nie zbliżał się do jego rodziny, po czym kończy rozmowę.
Chwilę później do pokoju wraca Nana. Słyszała część rozmowy i od razu pyta, z kim rozmawiał. Poyraz bez wahania kłamie, że dzwonił Mert.
Nana przyznaje, że usłyszała coś o walce i przestraszyła się, że ktoś z jego dawnego świata ponownie próbuje wciągnąć go w niebezpieczne sprawy. Poyraz uspokaja ją i zapewnia, że wszystko jest już zakończone.
Nana kładzie się do łóżka, a po chwili zasypia.
Poyraz zostaje sam ze swoimi myślami. Patrzy na śpiącą żonę i dochodzi do wniosku, że nie może dłużej ukrywać tego, co do niej czuje.
Wreszcie zdobywa się na odwagę.
— Nie chcę już dłużej czekać. Chciałem powiedzieć ci to już dawno, ale zawsze coś mnie powstrzymywało. A teraz… nie chcę stracić kolejnej okazji.
Nabiera powietrza i wypowiada słowa, które od dawna nosił w sercu.
— Kocham cię, Nano Kılıç. Kocham cię całym sobą.
Zapada cisza.
Poyraz czeka na reakcję. Nana jednak się nie porusza. Nie odpowiada, nie odwraca się i nie mówi ani słowa.
Mężczyzna zaczyna myśleć, że jego wyznanie ją zaskoczyło albo że nie chce odwzajemnić jego uczuć.
— Nana? Jesteś zła? Powiedz cokolwiek…
Delikatnie dotyka jej ramienia i próbuje obrócić ją w swoją stronę.
I wtedy odkrywa prawdę.
Nana… śpi.
Nie usłyszała ani jednego słowa.
Poyraz patrzy na nią z niedowierzaniem, a po chwili na jego twarzy pojawia się gorzki uśmiech.
— Nadal nic nie wie… A ja powiedziałem to tak, jakby świat miał się zaraz skończyć.
Nie budzi jej. Postanawia, że spróbuje jeszcze raz.
Jutro. Jeśli tylko po raz drugi znajdzie w sobie odwagę, by powiedzieć Nanę, że ją kocha.