- Jedna kartka pozostawiona przez Jasemin wystarczy, by w jednej chwili zmienić atmosferę w całej rodzinie Develioglu. Engin odczytuje testament siostry, a jego treść zaskakuje wszystkich — Hanser ma przejąć ważną rolę w stowarzyszeniu, a Cihan ma działać u jej boku. To jednak dopiero początek.
Ostatnie zdania Jasemin brzmią jak ostrzeżenie napisane tuż przed tragedią i sprawiają, że Engin postanawia zwrócić się do policji. Nusret i Beyza reagują na te decyzje znacznie bardziej nerwowo niż powinni.
- Tymczasem między Cihanem i Melihem dochodzi do kolejnego starcia. Sinem mierzy się z bólem po utraconej miłości, a Hanser wraca do Ciana z rozmową, której on wcale się nie spodziewa.
Najgroźniejsze pytanie pojawia się jednak dopiero wtedy, gdy Beyza przypomina sobie pewien drobny szczegół z domu Jasemin. Jedna kartka, kilka zdań zapisanych ręką Jasemin i cisza tak ciężka, że nikt przy stole nie ma odwagi nawet się poruszyć.
- Engin trzyma testament siostry, Cihan patrzy na niego bez słowa, Mukadder próbuje zrozumieć, dlaczego wszyscy zostali wezwani, a Beyza siedzi blada jak ściana.
Jeszcze kilka minut wcześniej mogła sobie wmawiać, że śmierć Jasemin została zamknięta w przeszłości. Teraz każde kolejne słowo zapisane przed tragedią może otworzyć sprawę na nowo i właśnie tego Beyza boi się najbardziej.
- Engin powoli rozkłada kartkę. Zna pismo siostry na pamięć, a mimo to przez chwilę patrzy na litery tak, jakby chciał upewnić się, że naprawdę należą do niej. W sali konferencyjnej nikt się nie odzywa — Cihan i Hanser siedzą nieruchomo.
Nusret stara się wyglądać spokojnie, lecz co chwilę zerka na córkę, podczas gdy Beyza próbuje opanować drżenie rąk. Wreszcie Engin zaczyna czytać. Jasemin napisała, że sporządza testament w pełni świadomie i że w ostatnich dniach dowiedziała się czegoś, co mocno nią wstrząsnęło.
- Już to jedno zdanie wystarcza, by atmosfera przy stole nagle się zmieniła. Nie jest to zwykłe pożegnanie ani formalny dokument napisany na wszelki wypadek.
Jasemin wyraźnie chciała zabezpieczyć przyszłość ludzi, na których jej zależało. Cały swój majątek pozostawia Enginowi, co nikogo szczególnie nie dziwi, bo był jej bratem i najbliższą osobą.
- Engin jednak po chwili podnosi wzrok i mówi cicho, że nie ta część listu była dla niego szokiem. Największe zaskoczenie dopiero nadchodzi.
Jasemin życzy sobie, aby Hanser Develioglu przejęła po niej obowiązki przewodniczącej stowarzyszenia i kontynuowała misję, której poświęciła tyle lat. Przy stole słychać ciche westchnienia — Nusret i Beyza natychmiast wymieniają spojrzenia.
- Mukadder marszczy brwi, a Cihan wyraźnie sztywnieje. Mukadder jako pierwsza kwestionuje ten zapis, nie rozumiejąc, w jaki sposób Jasemin mogła po prostu przekazać komuś funkcję w stowarzyszeniu.
Cihan jest jeszcze bardziej stanowczy. Przypomina, że Hanser wcześniej nie zajmowała się działalnością tej organizacji i pyta, dlaczego właśnie ją Jasemin miałaby wskazać jako następczynię.
- Hanser sama przyznaje, że jest zaskoczona i nie próbuje wykorzystać sytuacji. Spokojnie stwierdza, że nie może przyjąć takiej odpowiedzialności, bo nie uważa tego miejsca za swoje.
Wtedy Beyza traci kontrolę i wyrzuca z siebie, że Jasemin musiała postradać rozum. Cihan reaguje natychmiast — jego głos staje się zimny i ostry, gdy ostrzega Beyzę, by uważała na słowa.
- Może nie zgadzać się z decyzją Jasemin, ale nie pozwoli, żeby ktokolwiek obrażał kobietę, którą wszyscy kochali i szanowali. Beyza zaciska usta i musi się wycofać, lecz jej nerwowość nie znika.
Engin także broni siostry, mówiąc, że była jedną z najbardziej rozsądnych osób, jakie znał. Jeśli wybrała Hanser, musiała mieć ku temu powód — być może dostrzegła w niej cechy, których inni nie potrafili zobaczyć.
- Cihan każe czytać dalej. Engin wraca do listu i wtedy pojawia się kolejna niespodzianka: Jasemin zastrzegła, że Hanser nie będzie podejmowała decyzji sama, lecz wszystkie ważne sprawy ma uzgadniać wspólnie z Cihanem Develioglu.
Znów zapada cisza. To zapis, który w chwili sporządzania testamentu mógł wydawać się logiczny, bo Hanser i Cihan byli wtedy małżeństwem. Dziś ich relacja wygląda zupełnie inaczej.
- Mukadder natychmiast to podkreśla — skoro nie są już razem, ten punkt stracił sens. Hanser spokojnie się z tym zgadza, mówiąc, że ich drogi dawno się rozeszły.
Nusret wykorzystuje okazję i sugeruje, żeby uznać temat za zamknięty. Skoro Hanser nie chce stanowiska, a Cihan nie widzi sensu w realizowaniu tej części testamentu, wszyscy mogą się rozejść.
- Beyza po raz pierwszy od początku spotkania oddycha trochę swobodniej. Chce jak najszybciej wrócić do rezydencji i zasłania się Cihanem Gururem, który może niedługo się obudzić.
Wtedy Engin mówi tylko dwa słowa: “Jeszcze nie”. Podnosi kartkę i informuje, że została ostatnia część listu, która jego zdaniem jest najważniejsza — nazywa ją ostrzeżeniem.
- Beyza ponownie blednie. Jasemin napisała, że jeśli przydarzy jej się coś nietypowego, podejrzanego albo niewyjaśnionego, domaga się dokładnego śledztwa.
Prosi Engina i Ciana, żeby szukali prawdy i wspierali się nawzajem. Dodaje też zdanie o niepokojącym znaczeniu: czasami nawet osoby, którym ufamy najbardziej, potrafią nas zawieść.
- Kiedy Engin kończy czytać, nikt nie wie, co powiedzieć. To już nie brzmi jak zwykły testament.
Jasemin sporządziła ten dokument dzień przed śmiercią i zostawiła w nim wyraźną prośbę, by w razie podejrzanych okoliczności nie przyjmować najprostszego wyjaśnienia. Nusret jako pierwszy próbuje rozładować sytuację i pyta, po co właściwie został wezwany.
- Udaje swobodę, ale Engin patrzy na niego uważnie. Odpowiada, że nie wierzy w przypadki.
Już wcześniej miał wątpliwości, czy śmierć siostry rzeczywiście była nieszczęśliwym wypadkiem. Rozmawiał o tym także z Cihanem.
- Teraz jednak ma coś więcej niż tylko przeczucie — ma dokument napisany dzień przed tragedią, w którym Jasemin sugeruje, że obawiała się o swoje bezpieczeństwo. Engin zadaje kilka prostych pytań.
Dlaczego wybrała właśnie Hanser? Dlaczego wspomniała o nim i Cianie? Dlaczego uznała, że musi zostawić takie ostrzeżenie?
- Nie zna odpowiedzi, ale zamierza je znaleźć i oświadcza, że jeszcze tego samego dnia zgłosi sprawę policji. To moment, którego Beyza bała się najbardziej — krew odpływa jej z twarzy.
Nusret natychmiast wstaje i rzuca krótkie “Chodźmy!”. Nie czeka na nikogo, wychodzi, a Beyza rusza za nim niemal odruchowo. Mukadder obserwuje ich w milczeniu.
- Od początku spotkania widziała w oczach Beyzy strach — niezwykłe zdenerwowanie, nie złość, lecz coś znacznie głębszego. Po raz pierwszy zaczyna się zastanawiać, czy śmierć Jasemin naprawdę była tylko tragicznym wypadkiem.
To pytanie zostaje w sali konferencyjnej, nawet wtedy, gdy większość osób już wychodzi. Hanser podchodzi do Engina, dziękuje mu za odczytanie listu i wspomina dobroć Jasemin.
- Mówi, że nigdy nie zapomni, jak bardzo siostra Engina jej pomogła, wspierając ją wtedy, gdy inni odwracali wzrok. Chroniła ją i wierzyła w nią nawet w chwilach, gdy Hanser sama traciła wiarę w siebie.
Dlatego Hanser deklaruje pełną współpracę. Jeśli trzeba będzie ponownie złożyć zeznania, odpowiadać na pytania albo pomóc policji, zrobi to bez wahania.
- Dla niej również fakt, że list powstał dzień przed śmiercią Jasemin, nie może być zwykłym przypadkiem. Pyta Engina, czy Jasemin miała wrogów i czy jest ktoś, kogo podejrzewa.
Engin przyznaje, że nie ma żadnego konkretnego tropu, bo gdyby go miał, już dawno by za nim poszedł. Cihan również zapewnia go, że może liczyć na jego wsparcie.
- Dla Ciana Jasemin była jak siostra, więc jej ostatnie słowa są równie ważne. Wydaje się, że najtrudniejsza część spotkania dobiegła końca.
Cihan chce odwieźć matkę do domu, ale Mukadder prosi, by został jeszcze chwilę, a właściwie chce zostać sama z Hanser. Cihan nie jest zachwycony, lecz wychodzi razem z Enginem.
- Kiedy drzwi się zamykają, Mukadder przez kilka sekund przygląda się byłej synowej. Potem zadaje pytanie, którego Hanser się nie spodziewa: czy może dotknąć jej brzucha?
Hanser waha się, ale w końcu pozwala. Mukadder ostrożnie kładzie dłoń na jej brzuchu.
- Na zewnątrz pozostaje opanowana, lecz w środku przeżywa bolesny moment, myśląc o tym, jak bardzo chciałaby, żeby to dziecko było dzieckiem Ciana. Po chwili cofa rękę i zaczyna mówić o przeszłości.
Przypomina Hanser, ile konfliktów wywołała kiedyś, żeby ta mogła znaleźć się w rodzinie. Pokłóciła się z własnym bratem, odwróciła od bratanicy, sprzeciwiała się nawet Cihanowi, a mimo to niczego nie zdołała naprawić.
- Jej zdaniem Hanser i Cihan po prostu nie byli sobie przeznaczeni. Hanser odpowiada spokojnie, że Mukadder ma teraz wnuka.
Starsza kobieta na chwilę łagodnieje i przyznaje, że najważniejsze jest to, iż dziecko jest zdrowe. Potem pyta Hanser, czy zna już płeć swojego dziecka.
- To zainteresowanie dziwi Hanser, a sama Mukadder nie potrafi wyjaśnić, dlaczego wciąż jej los nie jest dla niej obojętny. Ta chwila łagodności szybko jednak mija.
Mukadder nagle pyta, dlaczego Hanser tak bardzo zależy na tym, by urodzić właśnie w tym domu, oskarżając ją, że być może żałuje swoich decyzji. Ostrzega, że jest już za późno i Cihan nigdy do niej nie wróci.
- Hanser nie wdaje się w kłótnie i odpowiada krótko, że tego nie oczekuje. Mukadder żąda więc, żeby trzymała się od Ciana z daleka.
Nim rozmowa zdąży przerodzić się w coś jeszcze bardziej bolesnego, z korytarza dobiegają podniesione głosy, a chwilę później słychać huk. Obie kobiety wybiegają z sali.
- Tuż za drzwiami Melih i Cihan stoją naprzeciw siebie, gotowi rzucić się na siebie. Engin próbuje ich rozdzielić, podczas gdy Cihan wściekle odpycha Meliha i krzyczy, żeby się wynosił.
Hanser natychmiast podbiega do męża, chwyta go za ramię i prosi, żeby razem odeszli. Melih patrzy Cihanowi prosto w oczy — nie wygląda na przestraszonego, w jego spojrzeniu jest tylko gniew.
- Zanim odchodzi, rzuca zdanie, które wprawia Ciana w osłupienie: “Pewnego dnia mi podziękujesz”. Cihan pyta, co to ma znaczyć, ale nikt mu nie odpowiada.
W holu Hanser przyznaje Melihowi, że naprawdę się przestraszyła — nie samej bójki, lecz tego, że Melih powie za dużo i Cihan zacznie rozumieć prawdę, którą przed nim ukrywają. Melih uspokaja ją jednak i gorzkim tonem stwierdza, że nawet gdyby Cihan usłyszał prawdę wprost, i tak mógłby jej nie dostrzec.
- Według niego ślepe są nie tylko jego oczy, ale również serce. Hanser chce wiedzieć, co Cihan powiedział Melihowi.
Mąż próbuje zbyć temat, ale ona nalega — jeśli rozmowa dotyczyła jej, ma prawo wiedzieć. W końcu Melih przyznaje, że Cihan oskarżył go o małżeństwo dla pieniędzy.
- Hanser wyraźnie to boli. Przeprasza Meliha, że przez nią musi słuchać takich słów, i żałuje nawet, że poprosiła go, by przyjechał z nią.
Melih nie chce, by się obwiniała, mówiąc, że ich dwoje zna prawdę i to powinno wystarczyć. Bardziej boli go sposób, w jaki Cihan traktuje Hanser.
- Ona jednak bierze część winy na siebie, uważając, że sama doprowadziła do tego, iż stał się tak chłodny i nieufny. Po chwili Melih pyta, dlaczego prawnik wezwał ją do firmy.
Hanser odpowiada, że chodziło o list Jasemin, ale nie chce opowiadać wszystkiego w holu, bo to długa historia. Obiecuje, że wyjaśni mu później.
- Melih chce odwieźć ją do domu, lecz Hanser zamierza odwiedzić brata i bratową. Dla Meliha brzmi to jak znak, że zaczyna naprawiać rodzinne relacje.
Hanser nie potwierdza tego wprost. Mówi tylko, że po tym wszystkim potrzebuje spaceru i kilku chwil samotności.
- W tym samym czasie w rezydencji rozgrywa się zupełnie inna, ale równie emocjonalna rozmowa. Mahmut przyjeżdża do Sinem, bo odkąd ona i Mine wyprowadziły się z rodzinnego domu, nie potrafi przestać się o nie martwić.
Siada obok córki i mówi, że w domu zrobiło się nieznośnie cicho, a jej matka bardzo za nimi tęskni. Chce, żeby przyjechały przy pierwszej okazji, choćby na jeden dzień.
- Mahmut pyta też, jak Sinem została przyjęta w rezydencji i czy Mukadder nie miała pretensji o wcześniejszy pobyt u rodziców. Wtedy Sinem opowiada mu o udarze Mukadder.
Mahmut jest szczerze zaniepokojony, ale uspokaja się, gdy słyszy, że jej stan z każdym dniem się poprawia. Potem patrzy córce prosto w oczy i pyta, jak ona sama się czuje.
- Sinem odpowiada, że dobrze, ale ojciec natychmiast wie, że to nieprawda, bo zna ją zbyt dobrze. Mówi, że jeśli ktoś ją krzywdzi albo poniża, nie może tego przed nim ukrywać.
Przypomina, że ma ojca, który zawsze stanie po jej stronie, i dom, do którego razem z Mine mogą wrócić. Sinem długo milczy, aż w końcu przyznaje, że nie wierzy, by dało się naprawić to, co się wydarzyło.
- Potem zadaje ojcu pytanie, czy wie, kto mieszka po drugiej stronie podwórka. Mahmut nie wie, a Sinem odpowiada tylko jednym imieniem: Melih.
Ojciec jest przekonany, że źle usłyszał, i pyta, czy chodzi o tego samego Meliha. Sinem potwierdza i po kolei ujawnia wszystko, co przez ostatnie dni ją niszczyło.
- Melih nie jest już tylko dawnym pracownikiem — mieszka tu dzięki swojej żonie, bo ożenił się z Hanser, byłą żoną Ciana. Mahmut jest w szoku, ale to dopiero początek.
Sinem mówi, że kilka dni po odwołaniu ich ślubu Melih wręczył Hanser pierścionek zaręczynowy, który wcześniej należał do niej. To Hanser miała być tajemniczą przyjaciółką, której Melih rzekomo pomagał po jej odejściu z rezydencji.
- Mahmut zaciska szczęki. Gdy Sinem dodaje, że Hanser jest w czwartym miesiącu ciąży, jego gniew eksploduje.
Czuje się oszukany — Melih jadł przy ich stole, patrzył mu w oczy i zdobył zaufanie całej rodziny. Sinem próbuje go uspokoić, lecz sama zaczyna obwiniać siebie.
- Mahmut natychmiast jej przerywa, nie zgadzając się, by córka brała na siebie cudze decyzje. His zdaniem to Melih zawiódł, nie ona.
W końcu Mahmut podejmuje decyzję — Sinem ma spakować rzeczy, a on zabierze ją i Mine do domu, nie zamierzając zostawić córki w miejscu, które codziennie przypomina jej o bólu. Sinem jednak odmawia.
- Mahmut jest zaskoczony. Ona tłumaczy, że musi myśleć o Mine, bo rezydencja jest domem ojca dziewczynki, a Mine jest szczęśliwa, że znów może tu być.
Sinem nie chce odbierać jej tej radości tylko dlatego, że sama cierpi. Jej głos zaczyna drżeć, gdy mówi, że przez całe życie Mine była przy niej i kochała ją bezwarunkowo.
- Ona sama tak bardzo pragnęła, by ktoś jeszcze ją pokochał, że za to pragnienie zapłaciła ogromną cenę. Nie chce jednak uciekać — chce zostać i nauczyć się żyć z konsekwencjami swoich wyborów, żeby nigdy więcej nie popełnić tych samych błędów.
Mahmut długo na nią patrzy, aż w końcu nie próbuje już przekonywać jej siłą, tylko po prostu obejmuje córkę. Przypomina, że bez względu na wszystko zawsze będzie miała dom i ojca, który jej nie opuści.
- Sinem po raz pierwszy od wielu dni pozwala sobie po prostu płakać. Tymczasem emocje w mieszkaniu Nusreta są zupełnie inne — tam nie ma czułości ani wsparcia, jest gniew, wzajemne oskarżenia i przede wszystkim strach.
Beyza siedzi na kanapie, a Nusret krąży po salonie, powtarzając, że ledwo uniknęli katastrofy. Jest przekonany, że Engin nie odpuści i będzie szukał tak długo, aż dotrze do prawdy.
- Nusret zaczyna obwiniać córkę za wszystkie problemy, zarzucając jej, że potrafi zniszczyć każdą sytuację. W końcu zadaje pytanie, które naprawdę go interesuje: czy ktoś widział ją tego dnia, gdy wchodziła do domu Jasemin albo z niego wychodziła, i czy zostawiła jakikolwiek ślad?
Beyza odpowiada chłodno, że nie jest taka jak on — nie poszła tam z zamiarem odebrania komukolwiek życia ani nie skradała się jak ktoś, kto wszystko wcześniej zaplanował. Te słowa uderzają Nusreta w najczulszy punkt.
- Wybucha, przypominając, ile razy ryzykował i brudził sobie ręce, by ratować rodzinę. Potem wypomina Beyzie problem z Joncą i wtedy to Beyza przechodzi do ataku.
Pyta ojca, kto właściwie sprowadził Joncę do ich życia. Przypomina mu, że nie przeszkadzało mu, gdy młoda kobieta gotowała dla niego i siadała przy ich stole, ani że była w wieku jego córki.
- Nusret każe jej się zamknąć, ale Beyza nie ustępuje. Mówi, że ojciec nie potrafi spojrzeć w lustro, więc woli zrzucać całą winę na nią.
Nusret w gniewie unosi rękę i przez moment wydaje się, że naprawdę ją uderzy. Beyza nawet nie drgnie — patrzy na niego z zimną pogardą i prowokuje go, mówiąc, że grób obok Joncy jest już gotowy.
- Ta odpowiedź zatrzymuje Nusreta. Opuszcza rękę, ale wyrzuca córkę z mieszkania.
Chwyta jej rzeczy, wciska je jej w ręce, popycha w stronę drzwi i krzyczy, żeby nie wracała następnym razem, gdy znów wpadnie w kłopoty. Kiedy drzwi się zatrzaskują, Nusret zostaje sam.
- Opada na kanapę i chowa twarz w dłoniach. Gniew nadal w nim jest, lecz pod nim kryje się strach, że testament Jasemin uruchomi lawinę, której nie da się już zatrzymać.
Engin tymczasem siedzi samotnie w gabinecie i jeszcze raz czyta list siostry. Tym razem nie ma wokół niego rodziny, napiętych spojrzeń ani pytań — jest tylko cisza, wspomnienie Jasemin i obietnica, którą składa samemu sobie.
- Mówi, że spełni jej ostatnią wolę i zrobi wszystko, by Hanser objęła stanowisko w stowarzyszeniu. Nie dlatego, że chce wejść w konflikt z Cihanem, ale dlatego, że Jasemin wyraźnie tego chciała.
Wtedy jego wzrok pada na niewielką srebrną bransoletkę leżącą obok dokumentów — ten sam przedmiot, który znalazł na podłodze w domu Jasemin. Engin bierze go do ręki, przesuwa palcami po chłodnym metalu i mówi cicho, że jeśli ktoś skrzywdził jego siostrę, odnajdzie tę osobę.
- Nieważne, jak długo to potrwa i jak głęboko będzie musiał szukać. W jego twarzy znika bezradny smutek, a pojawia się determinacja.
Engin kładzie bransoletkę na kopercie z testamentem. Nie wie jeszcze, jak ważny jest ten przedmiot, i nie wie, że odpowiedź, której szuka, może znajdować się dosłownie na jego biurku.
- Niedługo później Cihan spotyka Engina przy recepcji i dowiaduje się, że przyjaciel był na komisariacie. Przekazał policji zarówno list Jasemin, jak i bransoletkę znalezioną w jej domu.
Jeśli policja znajdzie choć najmniejszy trop, Engin będzie wiedział, od czego zacząć. A jeśli niczego nie odkryje, zamierza wynająć prywatnych detektywów, bo nie chce już żyć w niepewności.
- Cihan ma jednak własny temat. Informuje Engina, że następnego dnia zamierza spotkać się z panią Deniz i zaproponować jej stanowisko przewodniczącej stowarzyszenia.
Engin natychmiast się sprzeciwia, przypominając, że ostatnią wolą Jasemin było powierzenie tej funkcji Hanser. Cihan odpowiada, że Hanser odmówiła.
- Engin uważa jednak, że zrobiła to pod ogromną presją i powinna dostać możliwość ponownego zastanowienia się. Cihan staje się coraz bardziej stanowczy i nie chce, żeby Engin dalej naciskał.
Mówi wprost, że Hanser nie wejdzie do stowarzyszenia. Engin odpowiada, że Cihan nie ma prawa decydować za nią.
- Wtedy Cihan używa argumentu, który zmienia rozmowę w otwarty konflikt: jako szef firmy może decydować, kto będzie reprezentował holding i współpracował ze stowarzyszeniem. Oświadcza więc, że nie wyraża zgody na kandydaturę Hanser.
Po tych słowach odchodzi, uznając temat za zamknięty. Engin patrzy za nim bez słowa, ale jego zaciśnięte dłonie mówią wszystko.
- Obiecał Jasemin, że spełni jej wolę, i nie zamierza zrezygnować tylko dlatego, że Cihan wydał mu polecenie. Cihan opuszcza budynek w złym nastroju, a rozmowa z Enginem wciąż dudni mu w głowie.
Wsiada do samochodu i chce odjechać, ale zanim zdąży zapiąć pas, drzwi od strony pasażera nagle się otwierają i do środka wsiada Hanser. Cihan jest wyraźnie zaskoczony i pyta, co robi w jego samochodzie.
- Hanser odpowiada spokojnie, że muszą porozmawiać. On od razu zakłada, że chodzi o stowarzyszenie i testament Jasemin.
Informuje ją, że znalazł już inną kandydatkę i nikt nie będzie jej więcej do niczego zmuszał. Hanser mówi jednak, że nie przyszła z tego powodu.
- Cihan pyta z wyraźną niechęcią, czy naprawdę zostało im jeszcze coś do powiedzenia. Hanser odpowiada: “Tak, zostało. Chcę rozmawiać o sposobie, w jaki Cihan traktuje mojego męża”.
To zdanie od razu napina atmosferę w samochodzie. Cihan patrzy na nią, jakby spodziewał się kolejnej kłótni.
- Hanser nie spuszcza wzroku i choć mówi o Melichu, wszystko wskazuje na to, że pod powierzchnią tej rozmowy kryje się znacznie więcej. Za dużo niewypowiedzianych słów, za dużo żalu i za dużo tajemnic, by chodziło tylko o dzisiejszą sprzeczkę.
Ale zanim dowiemy się, do czego doprowadzi ta rozmowa, Beyza wraca do rezydencji. Gulsum od razu zauważa, że jej pani jest w fatalnym stanie, i ostrożnie pyta, dlaczego wezwano ją do firmy.
- Beyza reaguje agresywnie — każe pokojówce nie wtrącać się w nie swoje sprawy i natychmiast przygotować kawę. Gulsum odchodzi, a Beyza zostaje sama ze swoimi myślami.
Wtedy słowa Nusreta zaczynają wracać do niej jedno po drugim: czy ktoś widział ją tamtego dnia, czy na pewno niczego nie zostawiła i czy naprawdę usunęła każdy ślad? Beyza próbuje się uspokoić.
- Gdyby zostawiła coś ważnego, policja znalazłaby to już wcześniej. Przez długi czas nikt niczego nie podejrzewał — dopiero testament Jasemin ponownie otworzył wszystkie pytania.
Wchodząc po schodach, Beyza zaczyna odtwarzać tamten dzień minuta po minucie. Pamięta pustą ulicę i to, że w domu była tylko Jasemin.
- Pamięta kłótnię i nagle obrazy wracają z całą siłą: widzi siebie szarpiącą za dywan, widzi zaskoczenie na twarzy Jasemin, pamięta jej upadek i uderzenie głową o krawędź pianina. Potem telefon, usuwanie wiadomości, e-mail, wycieranie ekranu, czyszczenie klamki z odcisków palców.
Każdy ruch wydawał się zaplanowany już po fakcie. Beyza powtarza sobie, że zajęła się wszystkim i nie pozostawiła niczego, co mogłoby ją połączyć z tamtym miejscem.
- Dociera na półpiętro i wtedy nagle staje jak wryta. Wraca kolejne wspomnienie — tym razem szczegół, który wcześniej był ukryty gdzieś głęboko.
Kuchnia, ostra wymiana zdań, Jasemin chwytająca ją za rękę i szarpanina, w której obie próbują utrzymać równowagę. Beyza patrzy na własny nadgarstek — jest pusty.
- W jednej chwili przypomina sobie, że tamtego dnia miała na ręce bransoletkę — tę samą, którą nosiła niemal codziennie. Zaczyna drżeć, wspominając metal błyszczący na nadgarstku podczas szarpaniny.
I nagle pojawia się pytanie, od którego robi jej się zimno: czy właśnie wtedy ją zgubiła? Beyza opiera się o ścianę, nie mogąc złapać oddechu.
- Jeśli bransoletka została w domu Jasemin, ktoś mógł ją znaleźć. Jeśli ktoś ją znalazł, mogła trafić do policji.
A przecież właśnie tego dnia Engin zaniósł policjantom bransoletkę znalezioną w domu siostry. Beyza jeszcze o tym nie wie — nie wie, że przedmiot, którego szuka w pamięci, już znalazł się poza jej zasięgiem.
- Nie może go odzyskać, ukryć ani zniszczyć. Po raz pierwszy jej strach ma bardzo konkretny kształt.
Osuwa się na schodek i oddycha płytko. Tajemnica, którą uważała za pogrzebaną razem z Jasemin, zaczyna wracać.
- Najpierw jako kilka zdań w testamencie, potem jako decyzja Engina, a teraz jako drobny przedmiot, którego znaczenie może okazać się większe niż wszystkie jej wcześniejsze próby zacierania śladów. Engin jest przekonany, że dopiero zaczyna szukać odpowiedzi.
Cihan sądzi, że może zamknąć sprawę stowarzyszenia jednym poleceniem, podczas gdy Hanser wsiada do jego samochodu, by powiedzieć mu coś, czego on nie chce słyszeć. Sinem próbuje nauczyć się żyć obok człowieka, który złamał jej serce, a Nusret z każdym kolejnym ruchem traci kontrolę nad sytuacją.
- Beyza po raz pierwszy rozumie, że największym zagrożeniem nie jest świadek, którego mogłaby uciszyć, ani wspomnienie, które mogłaby wyprzeć. Jest nim mała srebrna bransoletka — przedmiot, o którym niemal zapomniała, a który może przemówić w chwili, gdy ona sama nie będzie już miała żadnego przekonującego wyjaśnienia.
I właśnie dlatego następny krok policji może zmienić wszystko.