- Hanser odkrywa plan Ciana i skrywa przed nim największy sekret: “Zniosę wszystko dla naszego dziecka.” Hanser przychodzi do Develoglu Holding, gotowa rozpocząć nowy etap jako osoba odpowiedzialna za fundację.
- Na miejscu czeka ją jednak niespodzianka, gdyż Cihan nakazał remont jej pokoju i zdecydował, że do tego czasu będzie pracowała w jego własnym gabinecie. Hanser od razu zaczyna podejrzewać, że nie jest to zwykły gest pomocy, lecz sposób, by Cihan miał ją nieustannie na oku.
- Kiedy zostaje sama za biurkiem Ciana, jej twarda postawa nagle znika. Hanser obejmuje dłonią brzuch i zwraca się w myślach do swojego nienarodzonego dziecka.
- Wie, że Cihan wciąż patrzy na nią z gniewem, ale jest gotowa znosić jego chłód i każde kolejne upokorzenie, jeśli dzięki temu jej maleństwo nie zostanie rozdzielone z ojcem. Czy Cihan odkryje, co Hanser ukrywa, zanim napięcie między nimi osiągnie punkt, z którego nie będzie już odwrotu?
- Hanser w gabinecie Ciana ukrywa sekret, którego nie może ujawnić. Hanser jeszcze nie wie, że kilka kroków, które za chwilę zrobi przez korytarz Develioglu Holding, wystarczy, by ponownie znaleźć się dokładnie w centrum świata Ciana.
- Przychodzi tylko po miejsce do pracy, lecz zamiast tego dostaje jego gabinet, jego biurko, jego fotel i przestrzeń, w której każdy przedmiot przypomina jej o człowieku, przed którym ukrywa najważniejszą prawdę swojego życia. Bo kiedy zostanie sama, położy dłonie na brzuchu i wyszepcze słowa, których Cihan nie powinien jeszcze usłyszeć: “Nie martw się moja mała fasolko, mama wszystko wytrzyma.”
- Hanser nie zauważa jednak jednej rzeczy. Młody mężczyzna siedzący w poczekalni obserwuje ją od chwili, gdy weszła do budynku, a kilka sekund później klamka gabinetu Ciana zacznie się powoli poruszać.
- Jasne wnętrze siedziby Develioglu Holding sprawia wrażenie niemal sterylnego: białe ściany, szkło, metal, minimalistyczne meble. Pracownicy przechodzą przez hol szybkim krokiem, każdy zajęty własnymi obowiązkami — telefony dzwonią, drukarki pracują, z oddali dobiegają stłumione rozmowy.
- Za dużym białym biurkiem siedzi młoda recepcjonistka i przegląda coś na ekranie komputera. Kiedy automatyczne drzwi wejściowe rozsuwają się, do środka wchodzi Hanser.
- Na pierwszy rzut oka wygląda zupełnie inaczej niż kobieta, która jeszcze niedawno musiała walczyć o każdą decyzję dotyczącą własnego życia: jasny trencz, biała koszula, starannie ułożone włosy, spokojny krok. Jednak wystarczy spojrzeć na jej twarz nieco dłużej, by dostrzec zmęczenie — nie fizyczne, lecz znacznie głębsze.
- Hanser zatrzymuje się na moment tuż za wejściem, a jej wzrok przesuwa się po ogromnym logo firmy Develioglu Holding. Zaciska lekko palce na pasku torebki, bo to nazwisko wciąż wywołuje w niej więcej emocji, niż chciałaby przed sobą przyznać.
- Nagle wydaje jej się, że słyszy w głowie głos Ciana — jego chłodne słowa, jego wyrzuty, jego spojrzenie, w którym od pewnego czasu prawie zawsze widzi ten sam gniew. Hanser szybko odgania wspomnienie, przypominając sobie, że przyszła tu pracować, tylko pracować, nic więcej.
- Nie zauważa młodego mężczyzny siedzącego kilka metrów dalej, który ma na sobie czarną kurtkę i przez cały czas trzyma telefon w dłoni. Jeszcze przed chwilą patrzył na ekran, a teraz patrzy na Hanser.
- Kiedy kobieta rusza w stronę recepcji, mężczyzna opuszcza wzrok zbyt szybko — jak ktoś, kto nie chce zostać przyłapany.
- Hanser podchodzi do biurka i wita się z recepcjonistką, która natychmiast pyta z uśmiechem, w czym może pomóc. Hanser wyjaśnia, że chodzi o fundację i dokumentację, z której czasami korzystała Jasemin Abla, po czym pyta, z którego pokoju tamta korzystała.
- Na samo imię Jasemin atmosfera jakby na moment się zmienia, a recepcjonistka przestaje się uśmiechać tak swobodnie. Potwierdza jednak, że jest osobne pomieszczenie przeznaczone dla fundacji.
- W oczach Hanser pojawia się ulga. Wyjaśnia, że potrzebuje właściwie tylko biurka, aby uporządkować trochę dokumentów i spraw, które nie mogą czekać.
- Recepcjonistka robi jednak niezręczną minę, co Hanser natychmiast wyczuwa jako problem i dopytuje, co się stało. Pracownica wyjaśnia, że pan Cihan rano wydał polecenie, żeby rozpocząć generalny remont pokoju.
- Hanser nieruchomieje na wieść o remoncie. Recepcjonistka dodaje, że ściany mają zostać pomalowane, meble wymienione, a oświetlenie odnowione przez pracowników technicznych jeszcze dzisiaj.
- Hansel przez chwilę nic nie mówi, a jej pierwszą reakcją jest irytacja na Ciana. Przecież nie prosiła o luksusy — potrzebuje jednego zwykłego miejsca, w którym może otworzyć dokumenty i zacząć pracować.
- Głos Hanser pozostaje spokojny, gdy zaznacza, że naprawdę nie potrzebuje remontu i jedno biurko wystarczyłoby jej na dzisiaj. Recepcjonistka odpowiada, że pan Cihan też o tym pomyślał i wskazuje korytarz po lewej stronie.
- Informuje ją, że do czasu zakończenia prac będzie pracować w innym pomieszczeniu, a dokładnie — w gabinecie pana Ciana. Hanser jest przekonana, że się przesłyszała, lecz ponowna odpowiedź pada jeszcze wyraźniej.
- Twarz Hanser natychmiast tężeje na wieść, że to sam Cihan osobiście przekazał rano takie instrukcje. Hanser patrzy w stronę korytarza, próbując zrozumieć ten gest, po czym przypomina sobie ostatnie chłodne i podejrzliwe spojrzenie Ciana.
- Nagle w jej głowie pojawia się myśl: “Chcesz mnie mieć na oku?”. Recepcjonistka, nieświadoma burzy rozgrywającej się w głowie Hanser, informuje uprzejmie, że gabinet jest otwarty i przygotowany do pracy.
- Hanser nadal patrzy w korytarz, zastanawiając się, dlaczego Cihan wybrał własny gabinet zamiast opustoszałego pokoju czy sali konferencyjnej. Czy to przypadek, gest dobrej woli, czy kolejny sposób, żeby przypomnieć jej, kto tutaj ustala zasady?
- Hanser bierze cichy oddech, dziękuje i odwraca się, lecz po kilku krokach zatrzymuje się, jakby przypomniała sobie o czymś ważnym. Odwraca się do recepcji i pyta, czy pan Engin już przyszedł.
- Recepcjonistka zerka na monitor i odpowiada, że jeszcze go dziś nie widziała. Na twarzy Hanser pojawia się niepokój, lecz odmawia propozycji telefonicznego powiadomienia go, woląc porozmawiać z nim osobiście.
- Hanser ponownie rusza w stronę korytarza, a recepcjonistka wraca do komputera. Tymczasem mężczyzna w czarnej kurtce wciąż obserwuje Hanser, po czym wyciąga telefon z otwartą wiadomością.
- Jego palec zatrzymuje się nad klawiaturą, jakby się wahał. Kim jest i dlaczego tak bardzo interesuje go kobieta, która właśnie weszła do gabinetu Ciana Develioglu?
- Hanser idzie wolno długim korytarzem, mijając szklane drzwi i pracowników, którzy witają ją skinieniem głowy. Niektórzy patrzą na nią dłużej, wiedząc, że w tej firmie nazwisko Ciana oznacza władzę, a ona zmierza prosto do jego gabinetu.
- Na końcu korytarza znajduje się ogromne logo Develioglu Holding, przed którym Hanser zatrzymuje się na moment. Patrzy na litery symbolizujące nazwisko i historię rodziny — wszystko, od czego próbowała się odsunąć, a co wciąż ją przyciąga.
- Jej dłoń odruchowo przesuwa się w stronę brzucha, lecz zatrzymuje ją w połowie ruchu, przypominając sobie, że nikt nie może zauważyć. Opuszcza rękę i wreszcie staje przed dużymi drzwiami gabinetu Ciana.
- Przez kilka sekund wpatruje się w drzwi, przypominając sobie jego głos, gniew i najbardziej bolesne milczenie. Kiedy Cihan patrzy na nią z chłodem, Hanser nie wie, jak się bronić.
- Delikatnie naciska klamkę i wchodzi do przestronnego, eleganckiego gabinetu z dominacją ciemnego drewna i szkła. Zamyka za sobą drzwi, a przytłaczającą ciszę przerywa widok ogromnego biurka z mosiężną tabliczką “Cihan Develioglu”.
- Hanser patrzy na nazwisko przez długą chwilę, a jej twarz powoli traci wcześniejszą stanowczość. Przesuwa palcami po krawędzi biurka, myśląc o tym, że to właśnie tu Cihan podejmuje decyzje i być może wyznaczył dla niej to miejsce.
- Waha się przed usadzeniem w jego dużym fotelu, czując, jakby przekraczała niewidzialną granicę. W końcu siada, układa dokumenty, lecz nie potrafi skupić się na czytaniu ani jednego słowa.
- Jej wzrok ponownie wędruje w stronę tabliczki z nazwiskiem Ciana, po czym szepcze w cichym gabinecie: “Dlaczego to robisz?”. Odchyla się w fotelu i dopytuje w myślach, czy kazał jej tu siedzieć, by kontrolować każdy jej ruch.
- W jej pamięci pojawia się postać Ciana z twarzą napiętą od gniewu. Hanser opuszcza wzrok, zadając sobie bolesne pytanie, czy on nie ma do tego pełnego prawa.
- Zamyka oczy, przypominając sobie próby usprawiedliwiania własnych decyzji, które tracą sens za każdym razem, gdy widzi jego cierpienie. Ściskając kartkę w dłoni, szepcze z drżącym głosem, że zniesie wszystko i będzie milczeć.
- W tym samym czasie po drugiej stronie drzwi słychać zbliżające się kroki pracownika. Hanser natychmiast podnosi głowę z bijącym sercem, zastanawiając się, czy to Cihan i czy za chwilę stanie z nim twarzą w twarz.
- Kroki zatrzymują się przed drzwiami, lecz klamka nie porusza się i po chwili odgłosy oddalają się. Hanser wypuszcza powietrze i zauważa, że odruchowo położyła rękę na brzuchu.
- Na jej twarzy pojawia się miękkość i czułość, gdy przesuwa drugą dłoń na brzuch. W jednej chwili cała firma, remont i dokumenty przestają mieć znaczenie wobec maleńkiego życia.
- Hanser gładzi delikatnie brzuch ze łzami w oczach, mówiąc do dziecka: “Moja mała fasolko, ty przynajmniej nie gniewasz się na mamę, prawda?”. Próbuje się zaśmiać, lecz głos jej się łamie, gdy wyznaje, że jego tata bardzo się gniewa.
- Ociera łzę i próbuje mówić pewniej, by maluch nie martwił się skomplikowanymi sprawami dorosłych. Žyczy dziecku tylko tego, by rosło zdrowe, po czym zastanawia się, dlaczego pomyślała o dziewczynce z oczami Ciana.
- Ta myśl wywołuje bolesne pytania o to, czy będą razem, gdy dziecko przyjdzie na świat i czy Cihan zechce je wziąć na ręce. Hanser zaciska powieki i obiecuje sobie z determinacją, że nie pozwoli, by maleństwo dorastało bez ojca.
- Nieważne, ile będzie ją to kosztować i ile razy będzie musiała znosić jego gniew czy kontrolę — zniesie wszystko dla dziecka. Po chwili dodaje cicho, że być może sama na to zasłużyła, przestając obwiniać Ciana, a zaczynając obwiniać siebie.
- Przypomina sobie chwile, w których mogła powiedzieć mu prawdę, czując ból na myśl o momencie, w którym Cihan dowie się o jej ukrywanym sekrecie. Najbardziej boi się tego, jak wtedy na nią spojrzy.
- Hanser patrzy w stronę drzwi i zwraca się w myślach bezpośrednio do nieobecnego Ciana, wyznając z załamującym się głosem, że musi mu powiedzieć, ale nie wie jak.
- Tymczasem w recepcji młody mężczyzna w czarnej kurtce wstaje i odpowiada recepcjonistce, że osoba, na którą czekał, chyba się spóźni. Żegna się krótko i wychodzi, rzucając ostatnie, pełne napięcia spojrzenie w stronę korytarza.
- Nieświadoma niczego Hanser próbuje wrócić do pracy przy biurku Ciana, przeglądając dokumenty fundacji. Natrafia na odręczne pismo Jasemin Abli, co wywołuje w niej falę wspomnień i pytań o to, czy Jasemin przewidziała taki rozwój wydarzeń.
- Nagle jej telefon wibruje, a Hanser z nadzieją spogląda na ekran, myśląc, że to Engin lub Cihan, lecz okazuje się to zwykłym powiadomieniem. Jej niepokój rośnie, bo potrzebuje rady Engina, który jako jedyny zna reakcje Ciana.
- Waha się nad wykonaniem połączenia do Engina, lecz rezygnuje, uznając, że musi poradzić sobie sama. Zastanawia się, czy znalazłaby w sobie odwagę, gdyby Cihan wszedł w tej chwili do gabinetu.
- Wyobraża sobie konfrontację z Cihanem i paraliżującą ciszę, która po niej następuje, po czym nazywa siebie w myślach tchórzem. Patrzy jednak na brzuch i z delikatnym uśmiechem obiecuje dziecku, że dla niego się nie podda.
- Zapewnia maleństwo ze łzami w oczach, że zrobi wszystko, by nigdy nie zostało rozdzielone z ojcem. W tym samym czasie na korytarzu ponownie słychać zbliżające się kroki.
- Hanser jest zbyt pochłonięta rozmową z dzieckiem, by zauważyć, że ktoś zatrzymuje się przed drzwiami i unosi rękę. Cień pojawia się pod drzwiami, gdy kobieta wyszeptuje ostatnie słowa miłości do dziecka i jego ojca.
- Klamka zaczyna powoli opadać, a drzwi poruszają się. Dopiero wtedy Hanser zastyga, odsuwa dłonie od brzucha i wpatruje się w wyjście z przerażeniem.
- Jej serce bije jak szalone z jedną myślą: czy Cihan stał pod drzwiami wystarczająco długo, by usłyszeć prawdę o dziecku?