Pani Sabina na Węgrzech mieszka od 47 lat. Gdy dowiedziała się o tragedii, razem z córką Moniką zaczęła pomagać rodzinom przybywającym do szpitala w Miszkolcu. Oferowane wsparcie jest bardzo konkretne. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie dachu nad głową tym, którzy w pośpiechu ruszyli setki kilometrów, by być przy swoich bliskich. — Jesteśmy tłumaczami, możemy też zapewnić noclegi — opowiada pani Sabina. — Udało nam się zorganizować miejsca noclegowe między innymi w akademiku. Skorzystało z nich już kilka osób. Część rodzin już wróciła do Polski, ale część została — dodaje z kolei Monika Szabo.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wypadek pielgrzymów na Węgrzech. Polonia włączyła się do pomocy
Jak podkreśla pani Sabina, do działania włączyły się także inne środowiska polonijne na Węgrzech. — Nie tylko w Miszkolcu, ale także w Egerze, Nyíregyházie, Debreczynie są poszkodowani i mogą liczyć na naszych wolontariuszy — mówi Sabina Szabo.
Miejscowi Polacy nie kryją poruszenia tym, co się wydarzyło. — Tragedia. Na to nie ma słów — mówi rozmówczyni “Faktu”. W tych dramatycznych dniach właśnie taka bezinteresowna pomoc okazuje się bezcenna. Gdy rodziny walczą z lękiem o życie najbliższych, mogą liczyć na rodaków, którzy nie zapomnieli, co znaczy solidarność w najtrudniejszych chwilach.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dramatyczny wypadek na DK28. Jest wideo
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech

Poszkodowani przeszli operacje. Niektórych może czekać transport medyczny do Polski. Przed szpitalem w Miszkolcu są rodziny Polaków, którzy ucierpieli w wypadku. Niektórzy od wielu godzin czekają na informacje o stanie najbliższych. Wśród nich mężczyzna, którego rodzice trafili tu po katastrofie.
Dopiero przyjechałem. Przywiozłem rzeczy i czekam na wieści
— mówi przejęty.
Kolejny czeka na wiadomości o rannej teściowej. — Przeszła już operację po otwartym złamaniu ręki z przemieszczeniem. Wiem, że lekarze właśnie zakończyli ją ratować, wszystko u niej na razie jest dobrze — mówi rozmówca “Faktu”.
Rodzice innego mężczyzny są na oddziale traumatologii.
Tata wyszedł z wypadku z lżejszymi obrażeniami, ale stan mamy wciąż wymaga obserwacji. Nie wiadomo jeszcze, czy będzie operowana tutaj, na Węgrzech, czy będzie transport do Polski. Ma uraz miednicy
— relacjonuje syn poszkodowanych.
Wiadomo, skąd pochodzą poszkodowani i ofiary. Wojewoda podkarpacka obiecuje wsparcie dla rodzin
Specjalny rządowy samolot leci na Węgry. Polska wysyła medyków
“Wszystkich znałem”. Sołtys Siedlisk wstrząśnięty. Popłynęły łzy na wizji
Balazs Toth/Mezokovesd Kepekben / Reuters
Węgierska Polonia od razu ruszyła z pomocą.
/10
Zoltan MATHE / MTI / AFP
Autokar trzeba było wyciągnąć z rowu.

FERENC ISZA / AFP
Z pojazdu został wrak.
Woźnica Łukasz / newspix.pl
Monika Szabo pomaga rodzinom poszkodowanych Polaków. Mieszka na Węgrzech.
Woźnica Łukasz / newspix.pl
Szpital w Miszkolcu, w którym leżą poszkodowani Polacy.
Mezőkövesd Képekben

Akcja ratunkowa na węgierskiej autostradzie po wypadku polskiego autokaru.
FERENC ISZA / AFP
Oględziny pojazdu, który miał wypadek.
FERENC ISZA / AFP
W wypadku zginęło 12 osób.
Balazs Toth/Mezokovesd Kepekben / Reuters
Strażacy na miejscu akcji.
Woźnica Łukasz / newspix.pl
Sabina Szabo mieszka na Węgrzech i pomaga rodzinom poszkodowanych.