Cihan rzuca Hanser brutalne wyzwanie nad grobem Jasemin. Jeśli masz siłę, zajmij ten fotel.

Cihan zabiera Hanser w miejsce, którego kobieta zupełnie się nie spodziewa – nad grób Jasemin. To właśnie tam, po wspólnej modlitwie, dochodzi między nimi do jednej z najbardziej bolesnych rozmów.

— Cihan oskarża Hanser, że nie jest już tą silną, dumną kobietą, której kiedyś zaufała Jasemin. Zmusza ją do odpowiedzi na pytanie, które trafia w najczulszy punkt: Czy Jasemin nadal uznałaby ją za godną swojego zaufania?

Hanser próbuje się bronić, ale każde kolejne słowo Cihana tylko pogłębia jej ból. Kiedy rozmowa schodzi na propozycję Engina i możliwość przejęcia ważnego stanowiska, mężczyzna przestaje ją ostrzegać i otwarcie rzuca wyzwanie. Zapowiada, że nie pozwoli jej zająć należnego miejsca bez walki: „Jeśli naprawdę masz siłę, by stanąć przeciwko mnie, przyjdź i usiądź w tym fotelu.”

— Po tych słowach odchodzi, zostawiając Hanser samą przy grobie. Na jej policzku pojawia się łza, ale razem z bólem rodzi się determinacja.

Czy Cihan właśnie złamał Hanser, czy przeciwnie – obudził w niej kobietę, której najbardziej się obawiał? I czy ich nadchodząca walka będzie dotyczyć tylko władzy, czy także uczuć, których żadne z nich wciąż nie potrafi pogrzebać?

— Cmentarz, na którym Cihan zmusza Hanser, by spojrzała prawdzie w oczy.

Słońce stało wysoko nad wzgórzami Stambułu, lecz jego jasne promienie nie przynosiły tego dnia ani ciepła, ani pocieszenia. Oświetlały jedynie pustą, piaszczystą drogę wijącą się między suchą trawą i niskimi krzewami. W oddali błyszczała spokojna tafla Bosforu, a ogromny most wiszący przecinał horyzont niczym nieruchoma granica między dwoma światami.

Na poboczu zatrzymał się szampański SUV i silnik ucichł. Przez kilka sekund w samochodzie panowała absolutna cisza.

Hanser siedziała nieruchomo na fotelu pasażera. Jasny szal zarzucony na jej głowę delikatnie poruszał się pod wpływem powietrza wpadającego przez uchylone drzwi. Spoglądała najpierw przed siebie, później na Cihana, jakby próbowała odgadnąć jego zamiary.

— Od samego początku podróży mężczyzna prawie się nie odzywał. Nie powiedział jej, dokąd jadą, ani nie wyjaśnił, dlaczego nalegał, aby mu towarzyszyła.

Każde pytanie Hanser spotykało się z milczeniem albo zdawkowym: „Zobaczysz”. Teraz, gdy znaleźli się na odludnym wzgórzu, jej niepokój stał się jeszcze większy.

Cihan wysiadł pierwszy, zapiął długi, czarny płaszcz i spojrzał w kierunku drogi prowadzącej w dół zbocza. Hanser również wysiadła, zabierając małą, czarną torebkę, i zatrzasnęła drzwi samochodu.

— Cihan, dlaczego mnie tutaj przywiozłeś?

Dopiero wtedy odwrócił głowę, a jego spojrzenie było chłodne. Nie było w nim gniewu, jaki Hanser znała z wielu wcześniejszych kłótni. Ten chłód był znacznie gorszy – był spokojny, zbyt spokojny.

— Chodź ze mną. — Dokąd? — Powiedziałem: chodź.

Hanser zacisnęła palce na uchwycie torebki. Nie była dzieckiem, nie mógł zabierać jej w jakieś miejsce, nie mówiąc nawet po co.

— Gdybym powiedział ci wcześniej, mogłabyś nie przyjechać — popatrzył na nią przez moment. — A może miałabym do tego prawo? — Może.

To jedno słowo jeszcze bardziej ją zirytowało. W takim razie dlaczego zdecydował za nią?

Cihan odwrócił się ponownie w stronę drogi. Bo czasami człowiek musi stanąć przed czymś, przed czym ucieka, nawet jeśli sam nie ma odwagi tam pójść.

Hanser zmarszczyła brwi. Nie rozumiała — a może zaczynała rozumieć, lecz nie chciała dopuścić tej myśli do siebie. Cihan ruszył, a ona po krótkim wahaniu poszła za nim.

— Droga w dół wzgórza.

Szli obok siebie, lecz każde z nich zdawało się znajdować w zupełnie innym świecie. Pod ich butami chrzęścił piasek, a wiatr stawał się coraz silniejszy im dalej odchodzili od samochodu, poruszając płaszczem Cihana i szalem Hanser.

Kobieta kilkukrotnie poprawiała materiał na głowie, ale ani razu nie poprosiła mężczyzny, by zwolnił. Cihan szedł zdecydowanie, a Hanser obserwowała jego plecy, próbując znaleźć odpowiedź.

Czy chodziło o Engina, o propozycję, którą dostała, o firmę, rodzinę, czy o wszystkie decyzje podjęte w ostatnich dniach? W końcu nie wytrzymała.

— Jeżeli to kolejna rozmowa o Enginie, mogliśmy przeprowadzić ją gdziekolwiek. — … — Słyszysz mnie? — Słyszę. — Więc odpowiedz! — Za chwilę. — Ciągle mówisz „za chwilę”! — Bo są słowa, które powinny zostać wypowiedziane we właściwym miejscu.

Hanser zwolniła i spytała, co to znaczy. Cihan również się zatrzymał, odwrócił do niej i rzucił tylko: „Jeszcze kilka kroków”, po czym ruszył dalej. Kobieta wypuściła powietrze i podążyła za nim.

Po chwili droga zaczęła skręcać i za niewielkim wzniesieniem pojawiły się pierwsze nagrobki. Hanser stanęła jak wryta, a jej twarz natychmiast pobladła.

— Cihan szedł dalej.

Cmentarz znajdował się na malowniczym wzgórzu. W innych okolicznościach widok byłby niemal piękny: woda w dole odbijała światło, a po drugiej stronie cieśniny majaczyły zabudowania Stambułu.

Jednak Hanser nie widziała już ani Bosforu, ani mostu, ani nieba. Patrzyła tylko na Cihana i na miejsce, do którego prowadził.

Jej kroki stawały się coraz wolniejsze. Wyszeptała, że nie musiał jej tutaj przywozić. Mężczyzna tym razem się zatrzymał i odpowiedział: „Właśnie tutaj musiałbym cię przywieźć.”

Hanser zacisnęła usta. Przed nimi znajdował się grób Jasemin.

— Przy Jasemin.

Gdy podeszli bliżej, wszelkie pytania Hanser ucichły i stanęli obok siebie. Jeszcze kilka chwil wcześniej była rozdrażniona, podejrzliwa, gotowa bronić każdej swojej decyzji. Teraz jednak jej twarz całkowicie się zmieniła – pozostał tylko smutek.

Jasemin była kobietą, której obecność połączyła ich historię w sposób, którego żadne z nich nie mogło już cofnąć. Hanser spuściła wzrok, a Cihan uniósł otwarte dłonie; po krótkiej chwili zrobiła to samo.

Zapanowała cisza. Nie była jednak pustą ciszą – była pełna wspomnień, niewypowiedzianych zdań i rzeczy, których nie zdążyli powiedzieć Jasemin.

Hanser zamknęła oczy, a jej usta poruszały się niemal bezgłośnie. W myślach widziała twarz Jasemin, jej spokojne spojrzenie, słowa i troskę, ale przede wszystkim przypomniała sobie zaufanie, jakim tamta kobieta ją obdarzyła.

— Zaufanie, które teraz bolało bardziej niż jakikolwiek zarzut.

Cihan również modlił się w ciszy. Na jego twarzy nie było już chłodu; przez kilka sekund wyglądał jak człowiek całkowicie pozbawiony obrony, który mimo upływu czasu wciąż nie pogodził się ze stratą.

Po zakończeniu modlitwy oboje przesunęli dłońmi po twarzach. Hanser powoli opuściła ręce, patrzyła na grób i wyszeptała, że nie wiedziała, iż tutaj przyjadą.

— Wiem. — Gdybym wiedziała… — Co? — Przyniosłabym kwiaty. — Jasemin nie potrzebuje od ciebie kwiatów.

Hanser zerknęła na niego, a w jego głosie znowu pojawiła się twardość. Więc czego? Cihan odwrócił się całkowicie w jej stronę.

— Prawdy. — Jakiej prawdy? — O tobie. — Nie rozumiem. — Właśnie dlatego tu jesteśmy.

Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, po czym Cihan wskazując wzrokiem grób dodał: „Przyprowadziłem cię tutaj, żeby Jasemin mogła cię zobaczyć.”

Hanser wyraźnie zesztywniała. — Co? — Żeby mogła poznać nową Hanser.

Kobieta zrobiła krok w jego stronę. — Nową Hanser? Tak? Co ty próbujesz powiedzieć?

Cihan zaśmiał się krótko, ale bez cienia radości. — Naprawdę muszę ci to tłumaczyć? — Tak! Skoro przywiozłeś mnie aż tutaj, powiedz dokładnie, co masz na myśli. — Kobieta, którą znała Jasemin, nie existe.

Hanser zamarła. Prosiła, by tak nie mówił, bo nie ma do tego prawa.

— Nie mam prawa? A kto ma? Engin? — Nie mieszaj go do tego! — Przecież właśnie o niego chodzi. — Nie tylko o niego. — Wreszcie powiedziałaś coś prawdziwego.

Hanser poczuła ukłucie złości. Jeżeli sprowadził ją tutaj tylko po to, żeby ją upokorzyć przed grobem Jasemin, to naprawdę przekroczył wszelkie granice.

— Cihan natychmiast spoważniał: „Nie odważ się mówić, że cię tutaj upokarzam!” — A co robisz?! — Przypominam ci, kim byłaś. — Ja doskonale wiem, kim jestem! — Nie. Gdybyś wiedziała, nie musielibyśmy tu przyjeżdżać.

Hanser pokręciła głową. Niczego o niej nie wiedział. Cihan zbliżył się o pół kroku i powiedział inaczej — ciszej, boleśniej: „Kiedyś wiedziałem.”

Hanser uniosła na niego oczy, a on spojrzał gdzieś ponad jej ramieniem, jakby widział przed sobą obraz dawnej Hanser.

— Znałem kobietę, która potrafiła wrócić do domu z poranionymi dłońmi i następnego ranka znowu iść do pracy. Znałem kobietę, która nie pozwalała nikomu płacić za siebie, nawet kiedy nie miała pieniędzy. Znałem kobietę tak dumną, że wolała nie zjeść kolacji, niż przyjąć coś, co uważała za jałmużnę.

— Przestań… — Znałem kobietę, która mówiła mi prosto w oczy, kiedy uważała, że się mylę. Nieważne kim byłem, ile miałem pieniędzy, ludzi czy możliwości — stała przede mną i mówiła: „Nie boję się ciebie”.

Hanser patrzyła na niego ze szklistymi oczami. — Nadal się ciebie nie boję. — Naprawdę? — Naprawdę. — Więc dlaczego uciekasz? — Nie uciekam! — Uciekasz od samej siebie. — Nie masz pojęcia, przez co przeszłam! — A ty masz pojęcie, przez co przeszli inni? — Zawsze musisz zrobić ze mnie winną wszystkiego. — Nie, ale ty zawsze musisz znaleźć powód, żeby nie odpowiadać za swoje decyzje.

Hanser odwróciła się od niego, ucinając, że nie będzie tego słuchała przy Jasemin. Cihan odpowiedział, że właśnie przy niej powinna tego posłuchać.

Kobieta znów spojrzała na grób z bólem w oczach. Jasemin ją znała i wiedziała, jaka jest, więc prosiła, by nie używał jej przeciwko niej.

— Ja jej nie używam. To ty boisz się tego, co powiedziałaby, gdyby mogła teraz przed tobą stanąć. — Nie wiesz, co by powiedziała. — Masz rację. Nie wiem. Dlatego pytam ciebie. Spójrz na jej grób i odpowiedz sobie sama. Gdyby Jasemin mogła teraz otworzyć oczy i zobaczyć wszystko, co zrobiłaś — wszystkie decyzje, kłamstwa i półprawdy — spojrzałaby na ciebie i powiedziała: „Tak, to właśnie ta kobieta, której chciałam zaufać”?

Hanser poczuła, jak ściska ją w gardle. Nie miał prawa mówić w jej imieniu.

— Pytam. — To jest okrutne! — Prawda często jest okrutna. — Nie, ty jesteś okrutny.

Hanser mówiła już drżącym głosem. Czy myślał, że jej decyzje nic jej nie kosztowały? Że budzi się rano i o tym nie pamięta, nie zastanawia się, czy mogła zrobić coś inaczej, albo że jej to nie boli?

— A jednak dalej robisz to samo. — Bo czasem nie mam wyboru! — Zawsze jest wybór. — Łatwo ci mówić! — Oczywiście — gorzko się uśmiechnął. — Zawsze łatwo powiedzieć, że Cihan ma pieniądze, nazwisko i władzę, więc niczego nie rozumie. — Bo czasami naprawdę nie rozumiesz! — To mi wyjaśnij. Wyjaśnij, dlaczego kobieta, która zawsze twierdziła, że niczego od nikogo nie chce, nagle rozważa przyjęcie wszystkiego, co ktoś położy przed nią? — Nie chodzi o pieniądze. — Więc o co? — O sprawiedliwość. — Nie używaj tego słowa jako tarczy. Engine przedstawił ci fotel. — Nie, stanowisko. To nie jest takie proste. — Władzę, Hanser. I nagle uznałaś, że warto się zastanowić, bo to, co ci zaproponował, może zmienić wiele rzeczy. Szczególnie ciebie.

Hanser wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. Naprawdę uważał ją za tak małą?

— Nie. Gdybym uważał cię za słabą, małą, interesowną kobietę, nie przywiózłbym cię tutaj. Nie obchodziłoby mnie, co zrobisz.

Jego głos powoli tracił chłód, pojawiała się w nim złość, ale również rozczarowanie. Jest wściekły, bo wie, na co ją stać i kim potrafi być.

— Jestem dokładnie tą samą Hanser! — Nie jesteś! — Jestem! — Nie jesteś!

Echo jego głosu rozeszło się między nagrobkami. Dawna Hanser nie zastanawiałaby się, co może dostać – zapytałaby, co musi zrobić, żeby sama na to zapracować.

— Nie znasz całej prawdy. — Więc mi ją powiedz. — Nie mogę. — Dlaczego? Znowu sekret? — To nie jest sekret. Są rzeczy, których nie mogę ci powiedzieć. — Ale oczekujesz, że mam ci ufać? Nie oczekuję już od ciebie niczego. — Kłamiesz. Gdybyś niczego ode mnie nie oczekiwała, moje słowa nie bolałyby cię tak bardzo.

Hanser wciągnęła powietrze. Bolało ją tylko to, że przyprowadził ją do grobu Jasemin, żeby zrobić z niej kogoś, kim nie jest.

— A kim jesteś? Kobietą, która walczy? Z kim? Z życiem? Ostatnio walczysz głównie z ludźmi, którzy próbują cię zatrzymać przed zrobieniem czegoś, czego będziesz żałować. — Ty mnie nie zatrzymujesz, ty próbujesz mną rządzić. — Gdybym chciał tobą rządzić, zrobiłbym to zupełnie inaczej. — Właśnie tak zawsze robisz! Rozkazujesz, decydujesz, oceniasz! — A ty zawsze uciekasz, kiedy słyszysz coś, czego nie chcesz przyjąć. — Nie uciekam! — To zostań. Spójrz mi w oczy i powiedz, że nie mam racji.

Hanser powoli odwróciła się, a łzy błyszczały już pod jej powiekami.

— Nie masz racji. — Głośniej. — Nie masz racji! — Powiedz, że jesteś dokładnie tą samą kobietą. — Jestem! — Powiedz to Jasemin. No dalej. Przecież jesteś pewna. Powiedz jej.

Hanser patrzyła na miejsce pochówku Jasemin. Przez kilka sekund nie była w stanie wydobyć głosu, aż w końcu wyszeptała: „Zawsze taka byłam i zawsze taka pozostanę.”

Cihan przyglądał jej się długo. Widać było, że te słowa poruszyły również jego, choć natychmiast ukrył emocje.

— Chciałbym ci uwierzyć. — Nie potrzebuję, żebyś mi wierzył. — Znowu kłamiesz. Przestań oszukiwać samą siebie. Oszukałaś Engina, oszukałaś mnie, być może oszukałaś wszystkich wokół. Przez chwilę uwierzyliśmy, że twoje decyzje wynikają z siły. A teraz widzę kobietę, która sama nie wie, czy walczy o sprawiedliwość, zemstę, bezpieczeństwo, czy po prostu próbuje udowodnić wszystkim, że nikogo nie potrzebuje. — Nie wiesz nic o moich powodach. — Wiem wystarczająco dużo, żeby widzieć, jak bardzo się zgubiłaś. W takim razie dokąd idziesz?

Hanser milczała, a Cihan rozłożył ręce, mówiąc już znacznie spokojniej. Przypomniał, że kiedy Jasemin powiedziała, że jej ufa, nie zrobiła tego dlatego, że Hanser była idealna.

— Zawsze byłaś uparta, impulsywna, czasem tak dumna, że doprowadzałaś wszystkich do szaleństwa. Ale Jasemin zobaczyła w tobie kręgosłup. Uważała, że nawet jeśli cały świat będzie próbował cię złamać, możesz się potknąć, upaść, ale nie sprzedasz samej siebie.

— Nie sprzedałam się! — Jeszcze nie. — Uważaj na słowa! — Ostrzegam przed Enginem i przed tobą samą. Możesz stąd wyjść i przyjąć jego propozycję, wejść do tej firmy, zająć stanowisko i siedzieć przy wielkim stole. Ale jeśli zrobisz to tylko po to, by cokolwiek udowodnić mi czy komukolwiek innemu, pewnego dnia nie poznasz kobiety w lustrze.

— A jeśli tego właśnie chcę? Tego stanowiska? — W takim razie je weź. — Co? — Weź je. Chcę wiedzieć, czy jesteś gotowa ponieść konsekwencje. Jeśli przyjmiesz propozycję Engina, wejdziesz do świata, w którym ja również jestem. — To ma być groźba? — To obietnica. Nie będę patrzył, jak po prostu wchodzisz i zajmujesz fotel, ponieważ ktoś postanowił ci go podsunąć. Będę walczył. Ze mną, jeśli będzie trzeba.

Hanser uniosła podbródek. — A wszystko, co było między nami? — Nie mieszaj tego do interesów. — Nagle potrafisz oddzielić jedno od drugiego? Kiedy chodziło o moje życie, moją rodzinę i decyzje, zawsze wszystko było dla ciebie osobiste. Ale teraz, kiedy mogę stanąć naprzeciwko ciebie jako równa, mówisz o interesach. Nie boisz się, że naprawdę tam usiądę? — Nie boję się ciebie, Hanser. Chcę, żebyś dobrze zapamiętała dzisiejszy dzień. Od chwili, w której wejdziesz przez tamte drzwi jako ktoś, kto chce mieć władzę, przestanę cię chronić przed konsekwencjami. — Nigdy nie prosiłam cię o ochronę. — Wiem. Jeśli chcesz być tam jako Hanser, którą znała Jasemin – silna, uczciwa i dumna – przyjdź. Ale jeśli zamierzasz wejść tam dzięki układom i czyjejś protekcji, nie będę stał z boku. — Myślisz, że możesz mnie zatrzymać? — Spróbuj. Jeśli masz siłę ze mną walczyć, przyjdź i usiądź w tym fotelu.

— Cihan odwrócił się i zrobił kilka kroków.

Hanser nagle go zawołała. Mężczyzna zatrzymał się, ale się nie odwrócił.

— Myślisz, że po tym wszystkim po prostu odejdziesz? Przywiozłeś mnie tutaj, powiedziałeś, że nie jestem już sobą, oskarżyłeś mnie o kłamstwo i zawiedzenie Jasemin, a teraz odchodzisz? — Powiedziałem wszystko, co miałem powiedzieć. — Powiedziałeś wszystko, co chciałeś powiedzieć! To różnica. Nie wiesz, ile razy musiałbym zaczynać od początku. Nie wiesz, ile razy ktoś mówił mi, że jestem nikim, że niczego nie osiągnę i powinnam znać swoje miejsce. Walczyłam całe życie. Więc nie stój przy grobie Jasemin i nie mów mi, że tamta Hanser umarła, bo ona tutaj jest! — … — I jeśli naprawdę przyjdę po ten fotel, nie zrobię tego przez Engina. Zrobię to przez siebie. — W takim razie udowodnij to.

Odwrócił się i tym razem już się nie zatrzymał. Hanser obserwowała, jak jego czarny płaszcz porusza się na wietrze, gdy oddalał się w kierunku piaszczystej drogi.

Chciała za nim pobiec i powiedzieć jeszcze tysiąc rzeczy, ale pozostała nieruchomo. Gdzieś głęboko w niej pojawiło się bolesne pytanie: a jeśli Cihan miał choć odrobinę racji?

Powoli odwróciła się w stronę grobu Jasemin i przykucnęła.

— Jasemin… Gdybyś tutaj była, wszystko byłoby łatwiejsze. A może właśnie trudniejsze? Bo ty zawsze potrafiłaś spojrzeć na człowieka w taki sposób, że sam zaczynał widzieć własne kłamstwa. Cihan uważa, że się zmieniłam. Może się zmieniłam, ale nie tak, jak on myśli. Próbowałam być silna, ale czasem człowiek tak długo udaje, że niczego się nie boi, aż sam nie wie, czy jest odważny, czy po prostu nie potrafi przyznać, że potrzebuje pomocy. Powiedz mi, czy naprawdę byś się mnie wstydziła?

Cisza. Tylko wiatr i odległy szum miasta. Pierwsza łza spłynęła po jej policzku, a zaraz za nią kolejna.

Hanser podniosła głowę. Ból nie znikał, gniew również nie, lecz pod nimi pojawiła się determinacja. Słowa Cihana powróciły do niej z całą mocą: „Jeśli masz siłę ze mną walczyć, przyjdź i usiądź w tym fotelu.”

— Dobrze. Skoro chce walki, to ją dostanie.

Podniosła się powoli i spojrzała ostatni raz na grób.

— Ale nie pozwolę mu zrobić ze mnie kogoś, kim nie jestem. Nie zrobię tego dla zemsty. Zrobię to tak, żebyś ty nie musiała się mnie wstydzić.

Odwróciła się w kierunku drogi, dostrzegając w oddali Cihana. Przez moment wydawało jej się, że zatrzymał się i spojrzał w jej stronę, ale nie mogła być pewna.

Kamera zatrzymuje się na twarzy Hanser. Łza nadal jest widoczna na jej policzku, jednak teraz nie wygląda jak kobieta złamana – wygląda jak ktoś, kto właśnie otrzymał wyzwanie, którego nie potrafi zignorować.

— Obraz powoli traci ostrość. Cmentarz, Bosfor i sylwetka Hanser znikają w jasnym świetle.

Po chwili na ekranie pojawia się zupełnie inny obraz: Cihan i Hanser, elegancko ubrani, stoją blisko siebie. Jego ramię otacza jej sylwetkę, a Hanser spogląda spokojnie w obiektyw.

Za nimi znajduje się jasne, bajkowe tło, a zwiewny biały materiał nadaje całej kompozycji lekkości i romantycznego charakteru. Trudno o większy kontrast — jeszcze przed chwilą stali przy grobie Jasemin jak dwoje ludzi gotowych rozpocząć wojnę, a teraz widz widzi ich przytulonych, jak parę, której nic nie dzieli.

Ale właśnie ten obraz rodzi najważniejsze pytania:

Czy naprawdę stali się wrogami?
Czy wyzwanie rzucone przez Cihana oznacza początek bezwzględnej walki o władzę, czy może jego gniew wynikał z rozczarowania człowieka, któremu Hanser nadal nie jest obojętna?
Co zrobi Hanser — odrzuci propozycję Engina, czy przeciwnie, przyjmie ją, nie pozwalając nikomu decydować o swojej przyszłości?

Jedno jest pewne: Cihan chciał obudzić dawną Hanser i przypomnieć jej kobietę, która nigdy się nie poddawała. Być może mu się to udało, ale jeśli dawna Hanser rzeczywiście powróciła, to właśnie Cihan może być pierwszym człowiekiem, który przekona się, jak niebezpieczną przeciwniczką potrafi być kobieta niemająca nic do stracenia.

Kiedy następnym razem otworzą się drzwi sali posiedzeń i Hanser stanie przed fotelem, nie będzie chodziło wyłącznie o władzę. Będzie chodziło o dumę, zaufanie Jasemin i odpowiedź na pytanie, którego żadne z nich nie odważyło się jeszcze wypowiedzieć na głos:

Czy Cihan naprawdę chce pokonać Hanser, czy desperacko próbuje odzyskać kobietę, którą kiedyś znał?

Related Posts

Kuba Wojewódzki ogłosił nowy etap. Rok po ślubie z Żanetą Rosińska zaskoczył wyznaniem

Ostatпie miesiące przyпiosły Kυbie Wojewódzkiemυ sporo zmiaп zarówпo w życiυ prywatпym, jak i zawodowym. Miпął rok od chwili, gdy пa aпteпie TVN pochwalił się obrączką i ogłosił,…

“Parę razy zasnąłem”

“Choć wariograf był dla mпie пaprawdę dυżym wysiłkiem — tak dυżym, że parę razy zasпąłem i mυsieli mпie wybυdzać — chyba пic złego się пie stało. Orgaпizm…

Dziedzictwo odc. 1055: Warsztat zostaje zamknięty! Nowy trop w sprawie Ezgi!

Poyraz siedział w saloпie otoczoпy całą rodziпą. Atmosfera była gęsta od emocji – jeszcze przed godziпą wszyscy drżeli o jego los, a teraz, choć wciąż zmęczoпy, siedział…

Panna młoda odc. 226: Cihan upokarza Beyzę! Jej triumf zamienia się w porażkę!

Mυkadder, Siпem i Haпcer przyjechały do mieszkaпia Nυsreta, by w imieпiυ Cihaпa poprosić o rękę Beyzy. W saloпie paпowała пapięta, пiemal υroczysta cisza. Na stolikυ czekał bυkiet…

Mυkadder, Siпem i Haпcer przyjechały do mieszkaпia Nυsreta, by w imieпiυ Cihaпa poprosić o rękę Beyzy. W saloпie paпowała пapięta, пiemal υroczysta cisza. Na stolikυ czekał bυkiet…

Marta Nieradkiewicz i Monika Olejnik otworzyły się na temat walki z nowotworem. Jedno badanie zmieniło wszystko

Marta Nieradkiewicz zdecydowała się opowiedzieć o jedпym z пajtrυdпiejszych doświadczeń w swoim życiυ. Aktorka wraz z Moпiką Olejпik pojawiła się w rozmowie poświęcoпej chorobie пowotworowej i dochodzeпiυ…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You cannot copy content of this page